Arcybiskupem Metropolitą Lubelskim Bolesławem Pylakiem

In document SCRIPTORES SCHOLARUM Kwartalnik uczniów I nauczycieli oraz Ich Przyjaciół Lublin (Page 62-69)

Bolesław Pylak - ur. 1921 r., Are)blskup Metropolita Lubelski, członek Rady Głównej, Rudy Nauko-wej o r a / Komisji Maryjnej Kpitknpaiu 1'oKki; Wielki Kandery K U L , prof. dr hab. teologii, zatrud-niony przy Katedrze Teologii Dogmatycznej na Wydziale Teologii K U L .

Stanisław Żebrowski: Jak Ksiądz Arcy-biskup postrzega problemy współcze-sne] młodzieży?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Mło-dzież dzisiaj - raczej pozostawiona sa-ma sobie. Nikt się nie interesuje, nie spieszy j e j z p o m o c ą . O d c z u w a się też brak organizacji m ł o d z i e ż o w y c h w szkole. Kiedyś ważną formacyjną rolę spełniało harcerstwo. Organizacja ta w y c h o w a ł a wielu w s p a n i a ł y c h ludzi.

Uczyła samowychowania drogą rados-nej zabawy. Osobiście d u ż o zawdzię-c z a m harzawdzię-cerstwu. Czy dzisiejsze har-cerstwo spełnia tę rolę? O w s z e m są grupy, które usiłują kontynuować mo-del d a w n e g o harcerstwa. M a m na my-śli Z H R - Z w i ą z e k Harcerstwa Rzecz-pospolitej. P O H - Polską Organizację Harcerską i n a s z y c h „ Z a w i s z a k ó w " . G r u p y te trzymają się raczej parafii.

Natomiast pozostałe harcerstwo w ra-m a c h szkół p o w o l i się o d r a d z a , ale jeszcze daleko m u d o autentycznego

harcerstwa. Przed wojną w s z k o ł a c h pięknie p r a c o w a ł a Sodalicja Mariań-ska. Jeszcze 1948 roku prowadziłem ją jako wikariusz w Nałęczowie. Później wszystkie organizacje musieliśmy roz-wiązać. Dopiero w ostatnich latach zro-dziły się różne ruchy, także młodzie-żowe pod dachem Kościoła. W szkołach natomiast widzę nadal pustkę. A jed-nak młodzież potrzebuje wspólnoty, fermentu intelektualnego i w y c h o w a w -czego. Zwłaszcza okres szkoły średniej - to c z a s o g r o m n e g o rozwoju i ważną jest rzeczą, aby go nie przespać.

Katarzyna Grzybowska: Me przeciez młodziez wcale nie jest mało aktywna, właśnie teraz odbywa się europejskie spotkanie młodzieży ruchu Taizó we

Wrocławiu, na które przypuszcza się.

że przyjedzie około stu tysięcy mło-dych z całej Europy

A r c y b i s k u p B o l e s ł a w P y l a k : Tak, oczywiście są takie -zrywy" i ma to swój walor, ale są one jednorazowe. A mnie

chodzi o to. zeby stworzyć jakiś trwa-ły związek młodzieży.

Jacek Wojtysiak: Co itrięc należałoby w takim razie czynić, mając na celu kształtowanie młodzieży: tworzyć nowe struktury dydaktyczne, czy też odtwa-rzać stare?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Trzeba szukać coś nowego, na miarę cza-sów. ale korzystając z dorobku minio-nego, a także z doświadczeń Zachodu.

Są tam różne inicjatywy, nie wszystkie mądre, ale wiele można się nauczyć.

Oryginalny polski ruch młodzieżowy stworzył u nas Ks. Franciszek Blach-nicki, tzw. „oazy". Korzysta z niego wie-lu młcdych, myślę, że z wielkim pożyt-kiem dla siebie.

K.G.: Uwzględniając zatem tnidną sy-tuację kraju, młodzieży i Kościoła, o któ-re/ mówił Ksiądz Arcybiskup, gdzie w takim razie szukać rozwiązań, czy jest jakaś recepta?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Ruchy, ruchy, i jeszcze raz ruchy religijne! W ru-chach tkwi nadzieja Kościoła! Pamię-tajmy o tym, że właśnie w małych gru-pach, małych wspólnotach tworzy się człowiek. Tak jest na przykład we wspólnotach neokatechumenalnych; jest tam sporo ludzi o różnym doświadcze-niu życiowym, zarówno starszych, jak i młodych. Wnoszą oni pewne warto-ści, dzielą się nimi; powstaje auten-tyczna wspólnota wiary i miłości.

Jest rzeczą charakterystyczną, że dzi-siejszy człowiek me lubi organizacji, nie chce być skrępowany, chce być wolny. Mozę więc organizacje juz się przeżyły"? Natomiast cieszą się wzię-ciem różne stowarzyszenia i ruchy, któ-re gromadzą ludzi wokół jakiejś idei, bez ścisłych ram organizacyjnych. Są to więc struktury mobilne. Jedni ludzie

do-łączają, inni odchodzą. W naszej die-cezji naliczyłem 35 różnych stowarzy-szeń i ruchów religijnych, między innymi:

Dzieci Maryi. Krucjata Eucharystyczna.

Katolickie Stowarzyszenie Młodziezy.

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Ro-dzina Rodzin (Światło-Życie), Focolari-ni, Droga Neokatechumenalna. Legion Maryi, Rycerstwo Niepokalanej. Pomoc-nicy Maryi Matki Kościoła, Oaza mło-dzieży i dorosłych. Odnowa w Duchu Świętym. Bractwo Trzeźwości. Zespoły charytatywne, Wspólnota Krwi Chrys-tysowej, różne wspólnoty modlitewne, Żywy Różaniec itd. Ruchy te są bo-gactwem parafii. Świadczą o jej żywot-ności. Są znakiem, że człowiek nie jest samotną wyspą; jest natomiast istotą społeczną, która potrzebuje wspólnoty do swojego rozwoju. Oczywiście pierw-szą i najważniejpierw-szą wspólnotą jest ro-dzina.

Wiele parafii w naszej diecezji jest na-prawdę aktywnych. Oprócz ruchów reli-gijnych twórcą różne instytucje przypara-fialne, gazetki. Dla przykładu wymienię:

J<u Wspólnocie" - pisemko w parafii św. Józefa. „Ku Świętej Rodzinie" w parafii pod wezwaniem Świętej Rodzi-ny. Wszystko to świaczy, że Kościół był, jest i będzie istniał i pracował w różnych warunkach, również trudnych.

J. W.: Czy Księdzu Arcybiskupowi cho-dzi tylko o ruchy ściśle religijno, apoli-tyczne, czy także o ruchy zaangażo-wane społecznie i politycznie?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Moim zdaniem członkowie różnych grup i wspólnot religijnych, po kilku latach swojej formacji, powinni działać także politycznie. Myślę, że politycy się tam jeszcze ukażą. Stara generacja polity-ków polskich już się wykrusza. Oby-śmy mieli mądrych polityków! Wielu z

nich wymordowano w czasie II wojny światowej. Wielu leż mądrych ludzi żyje dziś - spotykamy ich - ale jakoś nie chcą podejmować działalności po-litycznej.

Adrian Lesiakowskl: Żyjemy dziś w epoce postmodernizmu, w którym wi-doczna jest atomizacja wszelkich

zja-wisk w kulturze, mam więc wrażenie, że chyba stworzenie takiego ruchu o cha-rakterze 0góJn0nar0d0Y/ym jest po pros-tu niemożliwe. Ta sypros-tuacja widoczna jest również w Kościele posoborowym.

Mimo to hierarchia kościelna w Polsce wychodzi obecnie z propozycją stwo-rzenia tzw. „Akcji Katolickiej" czy nie wydaje się księdzu, że tego typu ini-cjatywa jest dzisiaj po prostu niemoż-liwa do zrealizowania?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Postu-laty tworzenia jakiejś organizacji na wzór przedwojennej Akcji Katolickiej wysu-wały o d pewnego czasu pewne kręgi katolików świeckich. Wychodząc im na-przeciw powołaliśmy ją do istnienia.

Na razie jest ona w stadium rodzenia się. Okazuje się, że dobre wzorce przed-wojenne są nie do odtworzonia. Szu-kamy jakiegoś nowego modelu. Nie mo-że to być nowy ruch religijny. Ma być organizacją katolików świeckich. Ksiądz pełni w niej rolę tylko asystenta ko-ścielnego. Może ci świeccy liderzy, twórcy Akcji Katolickiej, pojawią się w ramach aktualnie działających ruchów religijnych? Pamiętajmy, ze ta organiza-cja dopiero zaczęła się tworzyć. Kieruje nią ksiądz, który zna dobrze świeckich i umie z nimi pracować. Wiele zalezy od świeckich, bo Akcja Katolicka m a być przede wszystkim ich dziełem.

J.W.: Niektórzy mówią, że 19 listopa-da był dniem prawdy, kiedy można było zobaczyć, jakie jest oblicze

społeczeń-stwa polskiego, niektórzy ludzie, rów-nież publicyści katoliccy zastanawiają się wprost, czy Polska jest jeszcze kra-jem katolickim?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Wielu ludzi m a po wyborach wyrzuty sumie-nia. a to już dobry znak. Errare huma-num est- zbłądzić jest rzeczą ludzką.

Ważna była motywacja wyborów. Myś-lę. że wielu głosujących nie odrzucało światopoglądu chrześcijańskiego. Chcieli tylko zmiany wiążąc z tym nadzieję na polepszenie warunków bytu material-nego. Ponadto wyborcy nie mieli wiel-kiego wyboru, jeśli chodzi o kandydata na prezydenta. Zwróćmy jeszcze uwa-gę na fakt. że jesteśmy narodem, w którym emocje biorą nieraz górę nad myśleniem. A to myślenie czasem za-wodzi. zwłaszcza gdy jesteśmy strasz-liwie sterowani i manipulowani przez mass media. Dlatego moim zdaniem - nil desperandum - nie rozpaczać!

Polska po wyborach nie stała się kra-jem antykatolickim. Dostrzegaliśmy tyl-ko przy okazji wyborów, że nasz kato-licyzm w pewnych grupach jest za mało przemyślany: grzeszy płycizną men-talną. Dlatego ruchy religijne mają tu szerokie pole i ważne zadanie do speł-nienia. Chodzi o pogłębienie naszej wiary.

A.L.: Jest więc chyba tragedią Koś-cioła w Polsce, to o czym mówił Ksiądz Arcybiskup, że liczba chodzących do Kościoła i korzystających z sakramen-tów wzrasta, a jednocześnie mamy taki

ivynik wyborów. Czy Kościół w Polsce nie idzie w kierunku, jak Ksiądz Biskup określił „płycizny"?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Radu-je mnie fakt powolnego ale ustawicz-nego wzrostu liczby uczestniczących we mszy św. niedzielnej i w komunii

św. Jest to dobry znak. że idziemy we właściwym kierunku i zmierzamy ku głębi. Część ludzi, którzy w okresie komunizmu chroniła się pod dach Ko-ścioła. szukając tam odrobiny wolno-ści. w nowej sytuacji społecznej ode-szła. Myślę, że nie jest to faktyczna strata. Można mówić tylko o procesie pewnej polaryzacji stanowisk w spra-wach wiary.

Czy przez to pomniejszył się autorytet Kościoła? Jeśli będziemy patrzyli i oce-niali Kościół jako partię polityczną - to tak. Ale wiemy, że Pan Jezus nie chciał być ziemskim królem i politykiem; nie zakładał też partii politycznej. Kościół - to my wszyscy, zjednoczeni z Chry-stusem. zmierzający z Nim do pełni życia w wieczności. Życie to jest da-rem Bożym, ale też naszą zasługą.

Realizujemy ją na tej ziemi. Dlatego nie jest dla nas rzeczą obojętną ja-kość tego życia ziemskiego. Może ono ułatwiać albo utrudniać realizację ostatecznego celu życia ludzkiego. Ina-czej mówiąc ziemskie życie, oparte 0 prawdę, sprawiedliwość i miłość, czyli przeniknięte Ewangelią stwarza ko-rzystne warunki dla rozwoju i dojrze-wania naszej osobowości n a miarę myśli Bożej. Dlatego naszym zada-niem i obowiązkiem jest budowanie struktur społecznych i politycznych w oparciu o te właśnie wartości chrze-ścijańskie, które są wartościami jak najbardziej ludzkimi. Inaczej mówiąc 1 polityka podlega prawu moralnemu.

Kościół o tym przypomina i zachęca do budowania dobrych struktur życia państ-wowego. Jeśli zbudujemy złe struktu-ry. poniesiemy tego konsekwencje. Myś-lę. że może i lepiej, iż stało się tak jak się stało. Przynajmniej teraz, jeśli się coś nie uda, nie będzie się tego

spi-sywać na konto Kościoła hierarchicz-nego. Dlatego błędne jest twierdzenie, że Kościół przegrał. Kościół jako nau-czyciel prawdy Chrystusowej, nie może przegrywać. Przegrać może człowiek, który odrzuca tę prawdę i ponosi kon-sekwencje swojego czynu.

K.G.: Ostatnio dzieje się dużo dobre-go w Koście/e. Np. ruch ekumeniczny.

Poczynając już od Jana XXIII, poprzez inicjaty\'/y Pawła VI, a teraz Jana Paw-ła II, widzimy, jak na świecie budzi się idea ekumenizmu. Wiem, ze w naszym Kościele lokalnym, te inicjaty\'/y też ma-ją swoje odniesienie.

Arcybiskup Bolesław Pylak: Jedność chrześcijaństwa jest n a k a z e m Chry-stusa i naszym zadaniem: „aby wszy-scy byli jedno, jak my, Ojcze, jedno jesteśmy". Do tej pełnej jedności, pa-trząc i oceniając ludzką miarą, jest je-szcze daleko. Jesteśmy jednak już na drodze ku tej jedności. Modlimy się razem, zwłaszcza w tygodniu modlitw o jedność Kościoła. Urządzamy wów-czas nabożeństwa ekumeniczne, na które zapraszamy wszystkich wyznaw-ców Kościołów i wspólnot chrześcijań-skich. Na KUL-u istnieje Instytut Eku-meniczny. który robi dużo dobrego na rzecz ekumenizmu.

S.Ż.: Czy dzisiaj Kościół jest insty-tucją kulturotwórczą?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Kościół był. jest i będzie instytucją kulturotwór-czą, gdyż p o m a g a być człowiekowi w pełni człowiekiem. A taki tylko czło-wiek tworzy autentyczną kulturę. M a m na myśli kulturę prawdy, dobra moral-nego i piękna. Mozę najbardziej wi-doczny jest wpływ Kościoła na kulturę piękna. Wszak n o w e kościoły choćby w Lublinie są ozdobą architektoniczną naszego miasta. C z a s e m dzisiejsza

kultura odchodzi od Ewangelii i staje się wówczas antykulturą. Ojciec Świę-ty Paweł VI nazwał to odejście naj-większym dramatem naszych czasów.

Jan Paweł II robi wszystko, by na no-w o pono-wiązać kulturę z Eno-wangelią, ubo-gacić ją wartościami chrześcijańskimi.

Wówczas taka kultura będzie uboga-cać człowieka, który jest jej twórcą, ale

równocześnie także odbiorcą.

S.Ż.: Jakie zadania stoją dzisiaj przed inteligencją katolicką?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Inteli-gencja jest głową narodu, jego móz-giem. Dlatego wrogowie nasi tępili prze-de wszystkim inteligencję polską. Mówią o tym choćby dzieje okupacji niemiec-kiej i sowiecniemiec-kiej. Dzisiaj inteligencja po-woli się odradza. Z dziedzin bardzo ważnych jako pole działania dla inteli-gencji katolickiej stawiam na pierwszym miejscu środki społecznego przekazu.

Nie mamy dobrych piór. Zlaicyzowane mass media szerzą ogromne spusto-szenie w głowach t sercach wielu ludzi, zwłaszcza młodych. Dlatego troska o dobre programy radia katolickiego, o prasę katolicką jest sprawą bardzo ważną. Myślimy o telewizji katolickiej, choć wydatki związane z tym przed-sięwzięciem są ogromne. Wielką rolę d o spełnienia ma nasz Katolicki Uni-wersytet Lubelski jako kuźnia katolic-kiej myśli. Niepokoi zanik czytelnictwa wśród ludzi. Tak samo jest problem z wyższymi uczelniami. Braki materialne uniernożliwają ich rozwój. Cierpi na tym polska nauka. Procent ludzi z wyższym wykształceniem w naszym kraju jest stosunkowo niski. Miejmy nadzieję, że sytuacja będzie zmieniać się na lepsze.

Jednym z zadań, jakie stają przed dzi-siejszą inteligencją, jest tworzenie rze-czywistych. trwałych dóbr kultury.

Właś-nie takie inicjatywy jak „Scriptores" mogą być zarzewiem kulturalnego fermentu, bo przecież poruszacie różne proble-my i społeczne, i kulturalne, pokole-niowe. Wszystkie one są ważne dla młodzieży. Pismo jest zawsze ośrod-kiem, wokół którego gromadzą się lu-dzie. bo jest to dla nich jakiś punkt odniesienia. W Polsce mamy dużo mło-dzieży myślącej, szukającej, ale czę-sto także zagubionej. W „Scriptores"

macie poważne artykuły. Przeglądając je, zastanawiałem się, czy macie dużo czytelników. Życzę owocnej pracy.

A.L.: Czy nie boi się Ksiądz Arcybi-skup tej sytuacji, która miała miejsce we Francji i w Austrii, gdzie powstały ruchy alternatywne w samym łonie Koś-cioła, na przykład „Wszyscy jesteśmy Kościołem", które tak naprawdę nigdy nie uczestniczyły w życiu Kościoła i nie mają nic wspólnego z jego nauką, ale chcą narzucić Kościołowi swoją zlai-cyzowaną wizję społeczeństwa? Czy w Poisce nie może zdarzyć się podob-na sytuacja?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Owszem, taka sytuacja może zaistnieć także i u nas, tym bardziej, że w moim przekona-niu jest to akcja sterowana przez pewne ośrodki wrogie Kościołowi. A Kościół w Polsce jest ostatnio przedmiotem wzmozonych ataków z różnych słrori.

Warto wiedzieć, ze istnieje antykościół.

który pragnie zniszczyć wszystkie na-rodowości. wszystkie religie, zwłasz-cza Kościół katolicki i stworzyć jedno ogólnoświatowe państwo ateistyczne.

Ten antykościół dysponuje wielkimi środ-kami materialnymi; opanował w dużej części mass media. A imię jego - ma-soneria!

Postulaty owych działaczy pseudo ka-tolickich we Francji i Austrii, o których

jest mowa - to między innymi zniesie-nie celibatu księży, święcenia kapłań-skie dla kobiet i tym podobne nonsen-sy. Myślę, że wśród naszych katolików tego rodzaju hasła nie znajdą oddźwię-ku i aprobaty.

J. W.: Kościół ma funkcję uświęcającą, nauczającą i świadczącą pomoc innym, czyli charytatywną. Jak vsygłąda kwes-tia działalności charytatywnej Kościoła?

Spotyka się czasem opinię, ze siły da-lekie od Kościoła angażują się w dzia-łalność charytatywną więcej niż Kościół.

Arcybiskup Bolesław Pylak: Troska o każdego obywatela jest zasadniczym obowiązkiem państwa, a zatem także troska o obywatela w potrzebie. Pła-cimy na ten cel podatki. Celem Ko-ścioła jest głoszenie Ewnagelii - rado-snej nowiny zbawienia, która ukazuje transcedentny wymiar życia ludzkie-go. Oczywiście nie jest obojętny Koś-ciołowi los człowieka i jego warunki bytu na ziemi. Pan Jezus głosił Króle-stwo Boże i równocześnie spieszył z pomocą człowiekowi w potrzebie. Taka postawa obowiązuje nas wszystkich.

Czynimy to indywidualnie i zbiorowo w ramach różnych wspólnot charytatyw-nych i organizacji kościelnej „Caritas".

Tuż po wojnie Kościół rozwinął sze-roką działalność charytatywną przy po-mocy środków z zagranicy. Po paru latach odebrano mu tę możliwość pra-cy. Zlikwidowano kościelny „Caritas".

Zabrano Kościołowi ponad 300 zakła-dów opiekuńczo-charytatywnych. Wy-rzucono siostry zakonne ze szpitali.

Po 5 0 latach i całkowitej dewastacji tychże zakładów zaoferowano Kościo-łowi ich zwrot. Pytanie, czy Kościół bę-dzie miał środki na ich renowację?

Nasi bracia ateiści gotowi są umożli-wić Kościołowi pracę charytatywną.

Niech wyręcza państwo w jego obo-wiązkach. Kościół nie odmawia; dejmuje się troski o człowieka w po-trzebie; traktuje ten obowiązek jako swoje ewangeliczne prawo i przywilej.

Nie z a w s z e m a ku t e m u stosowne środki materialne. Wszak nie ma za-kładów produkcyjnych, kopalni, skle-pów itd. Kościół żyje z ofiarności wier-nych. Jest skazany na ich hojność.

Jeśli to źródło ubożeje, to instytucje charytatywne Kościoła działają w mniej-szym zakresie. Myślę jednak, że robi-my, co w naszej mocy. Dla przykładu wspomnę, że nasza apteka diecezjal-na w ostatnim roku zrealizowała grati-sowo pół miliona recept. W przelicze-niu na złotówki jest to poważna suma pieniędzy zaoszczędzona przez ubo-gich rencistów i emerytów, bo oni naj-więcej korzystają z bezpłatnych leków.

Jak oceniać działalność charytatywną ludzi stojących poza Kościołem? Moż-na się tylko cieszyć z tego rodzaju ini-cjatyw. Z pewnością mają one znacze-nie także wychowawcze, jeśli mobilizuje się d o takiej akcji dzieci i młodzież.

Myślę, ze czasem robi się wokół takiej imprezy zbyt wiele szumu i krzyku.

Natomiast byłoby rzeczą interesującą wiedzieć, ile procent z zebranych pie-niędzy poszło faktycznie na głoszony cel. Inaczej mówiąc, rodzi się pytanie:

komu pomagamy?

J. WJ Żyjemy w czasach laicyzacji, wielu ludzi odchodzi od Kościoła, czy my. Kościół Rzymsko-Katolicki - du-chowni i świeccy dajemy odpowiednie świadectwo, takie które może przycią-gać tych ludzi na nowo do Kościoła?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Chrześ-cijaństwo jest darem Boga, nie wymys-łem ludzi. Jest z pewnością doktryną.

Dlatego chrześcijaństwa się uczymy.

Jest także z moralnością; dyktuje pew-ne zasady postępowania. Wyraża się także w formie praktyk religijnych. Ale wspólnym mianownikiem dla tych ele-mentów składowych chrześcijaństwa jest fakt. ze jest ono życiem. A życie może przekazywać tylko istota żyjąca.

Dlatego świadectwo życia jest w chrześ-cijaństwie sprawą bardzo ważną. Do-tyczy to wszystkich w Kościele: duchow-nych i świeckich. My jesteśmy dla wielu nowoczesnych pogan jedynie czytel-ną i żywą ewangelią. Stąd nasza odpo-wiedzialność za Chrystusa w naszych czasach.

Zwrócę specjalną uwagę na tę spra-wę w życiu rodziców. Ich postawa chrześcijańska ma zasadnicze znacze-nie dla ich dzieci. Szczęśliwe dziecko, które posiada autentycznie chrześci-jańskich rodziców. Pytanie, czy jest

ich wielu? Owszem, są i tacy i dzię-kować za to Bogu, gdyż oni wycho-wują dobre dzieci; zapowiadają lepszą

przyszłość narodowi. Ale wiemy, że jest także wiele chorych rodzin. Z nich wy-rosną chorzy ludzie. Na stare lata spła-cą dług wdzięczności swoim rodzicom, oby tylko nie w formie eutanazji. Pa-trząc w przyszłość i śledząc kierunek, w jakim zmierza współczesna cywili-zacja. określana mianem cywilizacji śmierci, nie można tego wykluczyć.

Oby moje obawy pozostały tylko w sfe-rze myślenia.

S. Ż.: Czy Ksiądz Arcybiskup mógłby powiedzieć jakieś słowo do łych mło-dych ludzi, którzy są poza Kościołem, którzy są zlaicyzowani. Jak Ksiądz Arcy-biskup by ich zachęcił do powrotu na łono Kościoła?

Arcybiskup Bolesław Pylak: Ateistów, którzy by negowali istnienie jakiejś siły

ponadnaturalnej, tłumaczącej widzial-ny świat, w moim życiu nie spotkałem.

O istnieniu Boga mówi rozum, byleby człowiek chciał uczciwie myśleć. Na-wet ateiści walczący otwarcie z Bo-giem. świadczą o Jego istnieniu. Na-tomiast chrześcijaństwo, wiara - jest to coś więcej, niż przyjęcie ponadświa-towej siły tłumaczącej świat. Jest to osobista więź z Bogiem o s o b o w y m , który pozwala mówić do siebie: Ojcze!

Ten ojciec mnie kocha bezinteresow-nie. pragnie mojego szczęścia. Otwie-rając się na Jego miłość, ubogacam

Ten ojciec mnie kocha bezinteresow-nie. pragnie mojego szczęścia. Otwie-rając się na Jego miłość, ubogacam

In document SCRIPTORES SCHOLARUM Kwartalnik uczniów I nauczycieli oraz Ich Przyjaciół Lublin (Page 62-69)