Dochody gwarantowane i transfery społeczne

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 129-135)

VII. Samozatrudnienie a prawa człowieka

8. Potrzeby przedsiębiorców a prawa społeczne

8.2. Dochody gwarantowane i transfery społeczne

Jak widać, kwestia dochodów gwarantowanych jest warunkiem wielu in-nych praw. Prawo pracy gwarantuje tak zwane wynagrodzenie godziwe poprzez płacę minimalną oraz okresy wypowiedzenia. To ostatnie może być pewnym zaskoczeniem, jednak ma swoje uzasadnienie. Istotą ustawo-wych minimalnych okresów wypowiedzenia jest wszak to, że abstrahujemy od zapotrzebowania na pracę, ale skupiamy się na potrzebie zapewnienia pracownikowi przychodów. Z kolei minimalne ustawowe okresy wypowie-dzenia dla pracownika można z powodzeniem wytłumaczyć potrzebami zapewnienia stabilności wspólnoty zakładu pracy.

Zacznijmy od wynagrodzenia minimalnego, czyli w przypadku przed-siębiorcy  – minimalnego zysku. Obecnie powyższe jest realizowane w stosunku do części samozatrudnionych oraz zleceniobiorców, i tylko

SAMOZATRUDNIENIE A PRAWA CZŁOWIEKA

130

w stosunku do niektórych usług, poprzez tak zwaną stawkę godzinową.

Tym samym poza zakresem ustawy są przedsiębiorcy zatrudniający pra-cowników oraz ci prowadzący inną działalność niż wykonywanie usług.

Równocześnie na świecie toczy się dyskusja na temat tak zwanych do-chodów gwarantowanych, a to w kontekście zarówno walki z prekariatem, jak i perspektywą kurczenia się rynku pracy. W tym kontekście nie ma żad-nej niespójności z tym, aby dochody gwarantowane były przyznane także przedsiębiorcom, i to nie przez innego przedsiębiorcę, ale przez państwo.

Przy czym powyższe poniekąd się dzieje w ten sposób, ze ustawodawca sto-suje uprzywilejowaną stawkę podatkową od dochodów oraz ulgi dla rozpo-czynających działalność. Tyle tylko, że stawka taka jest korzystna pod wa-runkiem uzyskiwania dochodów, a ulgi mają charakter okresowy, w czym zresztą jest pewna logika. Państwo demotywuje w ten sposób podmioty, które nie mają szans na osiągnięcie sukcesu w działalności gospodarczej.

Nie ma jednak żadnych formalnych problemów, żeby poprzez system redystrybucji wprowadzać „płacę minimalną” dla przedsiębiorców, którzy nie są w stanie osiągnąć minimalnego zysku, pomimo zatrudniania pra-cowników. Skoro społeczeństwa „przymierzają” się do zapewnienia płacy gwarantowanej każdemu, skoro płacimy 500 PLN „za fakt” posiadania drugiego dziecka, to dlaczego wykluczyć z redystrybucji społecznej przed-siębiorców? Powyższe zapewne wymaga refleksji i nie będzie wolne od nad-użyć. Tyle że dziś poprzez stawkę godzinową promujemy część samoza-trudnionych, pozostawiając wolnej grze ekonomicznej sprzedawcę warzyw, precli czy prowadzących małe sklepy na wsiach.

Skoro wraz z podjęciem samozatrudnienia państwo – czyli my wszyscy – uwalnia się od ciężarów świadczeń i usług społecznych, to powinniśmy choć-by okresowo wspierać samozatrudnionych. Zwłaszcza że samozatrudnienie bywa reakcją na brak możliwości zatrudnienia. Dlatego publiczne finanso-wanie świadczeń, takich jak urlop płatny czy gwarantowane wynagrodzenie chorobowe (choć w wysokości zlimitowanej), jak również usług społecznych (badania lekarskie, szkolenia BHP dla samozatrudnionego i co najmniej pewnej liczby zatrudnianych przez niego pracowników), dla przedsiębior-ców wykazujących niskie dochody nie powinno być uznane za egzotyczne.

Pomoc państwa nie zawsze jednak musi polegać na dofinansowaniu.

Może polegać także na stabilizacji przychodów poprzez ingerencję w stabili-zowanie umów. Za dopuszczalną należałoby uznać ingerencję ustawodawcy

POTRZEBY PRZEDSIĘBIORCÓW A PRAWA SPOŁECZNE

131

w okresy wypowiedzenia umów gospodarczych w sytuacji relacji dużego i małego podmiotu gospodarczego czy też analogicznej regulacji w kon-tekście umów najmu. Aksjologicznie uzasadnione byłoby uzależnienie tych okresów wypowiedzenia od faktycznej długości trwania kontraktu oraz wysokości dotychczas uzyskanych korzyści.

Do wyobrażenia jest zapis, że umowny wymóg osobistego wykonywania usługi jest nieważny, jeśli nie przewiduje on prawa do określonego czasu jej niewykonywania lub okresowego wskazania zastępstwa.

Do wyobrażenia są regulacje, które pozwalałyby na zawieszenie obo-wiązku realizacji umowy w okresie macierzyństwa czy też zakaz wypowia-dania umów z takich powodów, choć w zasadzie zakaz taki już jest.

Co więcej, powyższe instytucje – jak wyżej wspomniałem – wcale nie powinny dotyczyć podmiotów ekonomicznie powiązanych i nie tylko firm jednoosobowych. Nie o konkretną osobę tu bowiem chodzi, ale o istnienie przedsiębiorstwa. Równocześnie powyższe ograniczenia powinny dotyczyć wyłącznie kontrahentów o określonym potencjale, ponieważ jest to w isto-cie ingerencja w wolność gospodarczą, która musi zachować kryterium pro-porcjonalności.

Podsumowując, państwo powinno pomóc realnie samozatrudnionemu poprzez zapewnienie praw socjalnych, o ile pomimo starań samozatrud-nionego nie jest on w stanie ich zapewnić sobie sam. W praktyce powyższe odnosić się powinno przede wszystkim do mikroprzedsiębiorców, albo-wiem wielkość firmy jest pośrednim, choć niedoskonałym, dowodem na jej ekonomiczny potencjał. W stosunku do większych firm pomoc państwa sprowadza się już do systemu podatkowego. Polega więc na stworzeniu wa-runków, w których samozatrudniony może zadbać o siebie już sam.

8.3. „ZWIąZKI ZAWODOWE” PRZEDSIĘBIORCÓW

Poszukiwanie spójności w zakresie ochrony praw człowieka w kontekście pracy uzasadnia pytanie o to, czy ochrony takich praw w kontekście sa-mozatrudnionych nie poszukiwać w koncepcji „kręgów wspólnoty”126.

126 Pojęcia takiego używa także prof. A. Musiała w dyskursie naukowym. W publikacji sto-suje – jak się domyślam – ekwiwalentne pojęcie – symbiozy z przedsiębiorstwem, por. A. Mu-siała, Zatrudnienie..., s. 19.

SAMOZATRUDNIENIE A PRAWA CZŁOWIEKA

132

Powyższa perspektywa dawałaby podwaliny twierdzeniu, że zamiast zwal-czać samozatrudnienie, powinniśmy wyselekcjonować grupę samoza-trudnionych powiązanych ekonomicznie z daną jednostką organizacyjną, postrzegając ich jako członków wspólnoty szerszej niż zakład pracy. Taka perspektywa uzasadniałaby przyznanie takim samozatrudnionym części praw socjalnych, a nawet prawa do współzarządzania.

Trzeba zarazem dodać, że jeśli państwo – na co wszystko wskazuje – skapituluje w walce z pozornym samozatrudnieniem lub z tak zwanymi zle-ceniami, to powyższy kierunek myślenia będzie jedynym zasadnym, choć

„przepychającym” tylko problem na inne pola wątpliwości, o czym była mowa (od kiedy występuje ścisły związek z zakładem pracy, jakie prawa przyznać, gdzie jest wspólnota interesów zatrudnionych i samozatrudnio-nych, jak badać, czy samozatrudniony jest ekonomicznie zależny, czy już zatrudnia czy nie zatrudnia pracowników itd.). Tym samym jestem scep-tyczny wobec postrzegania szerszego kręgu wspólnoty jako uzasadnienia dla przyznawania samozatrudnionym praw socjalnych.

Sama idea szerszego kręgu jednak ma sens, choć w moim przekonaniu w kontekście regulowania warunków współpracy gospodarczej. Nie ma bowiem wątpliwości, że powiązania ekonomiczne będące skutkiem ekono-micznej dominacji lub faktycznego monopolu występują czasem tak silnie, że autonomia podmiotów gospodarczych jest wątpliwa. I wcale nie chodzi tu o jednoosobowe przedsiębiorstwa. Sieci dystrybucyjne wielkich koncer-nów utrzymują w zależności często tysiące małych podmiotów gospodar-czych, a co za tym idzie – zarówno samozatrudnionych przedsiębiorców, jak i zatrudnianych przez nich pracowników.

Powyższe widać w szczególności w powiązaniach rolników indywidual-nych z przetwórcami. Warto się jednak temu modelowi przyjrzeć. Dostrze-żona przez ustawodawcę zależność podmiotów formalnie niezależnych uzasadniła wprowadzenie ustawy o związkach zawodowych rolników in-dywidualnych. Wydaje się, że to jest właściwy kierunek ochrony praw sa-mozatrudnionych. Nie chodzi więc o to, aby samozatrudnieni wpisywali się do związków zawodowych pracowników, albowiem nie mają z nimi zbież-nych interesów, a wręcz mają często interesy odmienne (mniej pracowni-ków to większe bezpieczeństwo dla samozatrudnionych), ale aby mieli oni możliwość tworzenia „związków” własnych. Sprawa wymaga oczywiście dalszych analiz, jednak wzmocnienie wszystkich małych przedsiębiorców,

UWAGI KOńCOWE

133

co oznacza także wzmocnienie samozatrudnionych w relacjach z dużym biznesem, jest potrzebą społeczną.

Dodam zarazem, że aktualny kierunek myślenia, promujący prawo zrzeszania się samozatrudnionych niebędących pracodawcami w związki pracownicze, wydaje mi się błędny, i w ostateczności sprowadza się do libe-ralizacji prawa pracy bocznymi drzwiami. Tymczasem prawo pracy być może należy w niektórych przestrzeniach istotnie uelastycznić, rozważyć poważną reformę zastanych instytucji127, równocześnie promując jednak zatrudnienie128.

9. UWAGI KOńCOWE

Samozatrudniony nie jest pozbawiony praw człowieka, nawet jeśli prowa-dzi wielkie przedsiębiorstwo. Samozatrudnionym z zasady przysługują prawa społeczne związane z pracą. Tyle tylko, że przyjmujemy domniema-nie, iż efektem ich przedsiębiorczości jest to, że ich potrzeby społeczne są mniejsze niż pracowników, jak również to, że nie podlegając kierownictwu, mają oni większe możliwości samodzielnej ochrony swoich praw (czas pra-cy, odpoczynek, bezpieczeństwo). Jest to oczywiście domniemanie, które można i czasem należy obalić.

Państwo może uznać samozatrudnionych za niewymagających wsparcia socjalnego nie dlatego, że podejmują decyzję o samozatrudnieniu, ale dla-tego, że ich stan faktyczny daje co najmniej nadzieję na to, że potrzeby te mogą być zaspokojone samodzielnie. Dlatego rysujący się – nie tylko zresztą w Polsce – kierunek myślenia o różnicowaniu sytuacji samozatrudnionych ekonomicznie zależnych (którym zamierza się przyznać lub już przyznaje prawa socjalne) od tych niezależnych uznaję za nietrafny, choć rozumiem przyświecające mu dobre intencje.

127 Por. L. Mitrus, Jednolita umowa o pracę na czas nieokreślony? [w:] Z. Hajn, B. Skupień, Przyszłość prawa pracy. Liber Amicorum w pięćdziesięciolecie pracy naukowej Profesora Michała Seweryńskiego, Łódź 2015, s. 209 i n.

128 Na co już od pewnego czasu zwraca się w nauce uwagę, por. L. Florek, Podstawowe prob­

lemy przyszłego prawa pracy [w:] Z. Hajn, B. Skupień, Przyszłość prawa pracy. Liber Amicorum w pięćdziesięciolecie pracy naukowej Profesora Michała Seweryńskiego, Łódź 2015, s. 268–269.

SAMOZATRUDNIENIE A PRAWA CZŁOWIEKA

Samozatrudniony zależny ekonomicznie musi wejść do wspólnoty za-kładu pracy, czyli zostać uznany za pracownika. Musi wejść dlatego, że w ten sposób państwo wywiąże się ze swoich konstytucyjnych obowiązków nie tylko socjalnych, ale także tych dotyczących ochrony życia i zdrowia (czas pracy).

Państwo powinno wspierać samozatrudnionych, którym stwarza się bazę do zaspokajania potrzeb społecznych. Zatrudnianie pracowników przez samozatrudnionego samo w sobie nie jest kryterium wykluczenia z prawa do pomocy państwa, z transferami społecznymi włącznie.

135

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 129-135)