DZIENNIK WYBRYKÓW

W dokumencie Guliwer. Kwartalnik o książce dla dziecka, 2015, nr 3 (113) (Stron 82-85)

boją się myszy ■

DZIENNIK WYBRYKÓW

Nicdziwnego, że Drakulcio ma kłopo­

ty. Dziesięciolatek przekonany owłasnej nie­ winności, za to posiadający dużą wyobraź­

nię, zwykle musi je mieć, zwłaszcza gdy jest bohateremseriidla małychodbiorców. Tak jak Drakulcio-postać powołana do istnie­

nia przez Magdalenę i SergiuszaPinkwar­

tów. Drakulcio naprawdęjestgrzeczny- we własnym mniemaniu.To nie jego wina, żespotykają go rozmaite przygody. A to wykradziony koledze (pożyczony na wiecz­ ne nieoddanie) pistoletstartowy znalezio­

ny na boisku wystrzeliznienacka naprzyję­

ciu urodzinowym,a tozbierane jako szkol­

ne zadanie dżdżownice wypełznąz piórni­

kai wystraszą idealną kuzynkę Annę-Marię, a to znanemu podróżnikowi, który odwiedzi uczniów, nie zasmakujeoryginalna potrawa z różnych stronświata,ato wteatrze spad- nie na publiczność żyrandol... oczywiście zupełnie przypadkowo, bo przecież Drakul­ cio jest bardzo grzeczny. Przezcały czas.

O kolejnych szkolnych tdowcipnych pe­ rypetiach Drakulcio opowiada sam w swo­

imdzienniku. Prowadzenie dziennikaprzez dziesięciolatka autorzyuzasadniają bardzo przekonująco i sensownie: babcia i dziadek podarują Drakulciowina Gwiazdkę upra­ gnionytelefon, jeśli chłopiecbędzie bar­ dzo grzeczny, lub jeśli będzie prowadzić dziennik. Drakulcio grzeczny jestzawsze, ale. .. czuje, że lepiejwybraćopcjęzdzien­ nikiem,żebyzwiększyćszanse na otrzyma­

nie telefonu.Skrupulatnienotujewięc ko­ lejne katastrofy. W pierwszym tomiku cy­ klu przedstawia czteryhistoryjki o ogrom­ nymładunkukomizmu. Przy Drakulciu nie da się zachować powagi, to bohaterbarw­

ny i kipiący od pomysłów. Urodzinowaka­

tastrofa pozwoli dzieciom naprawdę go polubić. A przecieżopróczDrakulcia poja­ wia się tu szereginnych twórczych postaci, nieobojętnych dla akcji. Kuzynka Anna-Ma­

ria stawiana zawzór jest nieznośnądziew­

czynką, zadzierającą nosa (ma to po matce).

Andrea to syn prawdziwego Włocha, naj­ lepszy przyjaciel Drakulcia. Gruby Ted! cią­ gle jei chce zrzucać winęnasłabszych od

siebie(w tym na Drakulcia), Magda Klonow­

ska to klasowaprymuska. Świat dorosłych też jest bogato reprezentowany:ta mno­ gość bohaterów uprzyjemnialekturę i na- daje jej komiczny wydźwięk, bo chociaż za­

wsze winą obarczyć można kogośinnego, to Drakulcioznajduje się w centrum wydarzeń i wpada wtarapaty.

Pinkwartowiepisządowcipnie i z po­

mysłem, niebędą mieć problemów zprze­ konaniem małychodbiorców, że warto się­

gać poksiążki dla rozrywki. Drakulcio to postać z dziecięcego świata, ale idealnie uchwycona iodmalowanazeszczegółami.

Maluchy szybko odnajdą się w tej rzeczy­

wistości. I szybko zatęsknią, gdy tomik się skończy,dobrze więc, że szykują się kolejne.

U Drakulcia wydarzenia galopują, kuucie­

sze czytelników. Do tejprzestrzeni dorośli raczejnie mająwstępu, wszystko rozgrywa

się w wyobraźni najmłodszych. Pinkwarto­ wienawiązują do klasyki literatury czwartej, ale też znakomicie się bawią, wprowadzając aktualne wątki.Niema u Drakulcia wielkich psychologicznych problemów, wprawdzie mama dogryza tacie,stawiając mu za wzór trenera-sąsiada, ale to drobne przekoma-rzanki, które nijak sięmają do prawdziwych kłótni. Drakulcio możedowolibroić,boje­ go wybryki nikomu naprawdę nieszkodzą.

To prosta droga do rozbawienia odbiorców.

Zestaw szkolnychi domowych przygód Dra­ kulcia to również nawiązanie doprzybywa­ jącejz zachodu mody napowieści komik­

sowe - czasamidialogi zamieszczanesą wdymkach. To może być dobry trening lek­

turowydla dzieci - przyjemnośćpołączona z ćwiczeniem, przy którymnie zauważa się nawet wysiłku.

M. i S. Pinkwart, Drakulcio ma kłopoty. Urodzi­

nowa katastrofa, Wydawnictwo Akapit Press, Łódź 2015.

Izabela Mikrut

ŚWIĘTO W ZOO

Prosiaczekrazna rokprzypomina się dzieciom,można powiedzieć, że rośnie ra­ zem z nimi.Majuż trzecie urodziny i ztej okazjiwybierasiędo zoo. Tam w prezencie otrzymuje magicznybiletztrzema zdrap- kami. Na każdą zdrapkę możewykorzystać jedno życzenie.Trzecie urodziny Prosiaczka tekstowo sąbardziej rozbudowane niż po­

przednieczęści. Tu wreszcie coś zaczyna się dziać, chociaż efekty będą czasamidla dzie­

ci mocno zaskakujące. W zoo Prosiaczek za­

rządza zabawę w chowanego i przekonuje się, jakdziwnebywajązwierzęta: jedno nie może się chować, innego nieda się znaleźć, bo ciąglezmienia kolory,jeszcze inne chowa

tylko głowę (za to w piasek). Dla małego Pro­ siaczka to cennalekcja: nie miał do tej pory do czynienia z tak nietypowymi stworzenia­ mi.W ferworzezabawy okazuje się jeszcze, że słońwytłukł całą porcelanę w pobliskiej hurtowni (igrozimuza to areszt).Do tego Prosiaczek spotyka piękną Świnkę i ostat­ nie życzenie poświęcana to,by Świnka się w nimzakochała.

I to właściwie jednoz nielicznych za­ strzeżeń, jakie można miećdo Trzecichuro­ dzin Prosiaczka. Autorka porusza zupełnie niepotrzebnietemat, którynajmłodszych od książeczki raczej odstraszy(a do tego w finalecałkiemprzyjemnejhistoryjki). Kil­

kulatkom motyw miłości bohaterów nie jest do niczego potrzebny, zwłaszcza gdy -jak w tym wypadku - wywołujesię go zaspra­ wą magii. Aleksandra Polewska sugeruje, że do miłości możnazmusić (dzięki wypowie­

dzianemużyczeniu)-aw ten sposób nie wy­ tłumaczy odbiorcom, na czym polegatakie uczucie. Owszem, proponuje szczęśliweza­ kończenie- z ukochaną Świnką każdy dzień będzie jak świętodlaProsiaczka -alezupeł­ nie nie przejmuje się relacją między bohate­

rami,działa bez oglądania się na ich potrze­

by. Niestetyprzez takifinałudowadnia też, że nie rozumie swoich odbiorców.

W Trzecich urodzinach Prosiaczka jest sporo ciekawosteko zwierzętach - dlatego maluchy powinnycieszyćsię z takiej lektu­

ry. Autorka zapomina na długo o bilecie zży-czeniami, dlatego też magianie psuje reguł zabawy. W historyjce jest sporo elementów komicznych, ale też ikilkamomentów„groź­ nych", takżeby dostarczyć dzieciomróżne­ go rodzaju przeżyć. SamProsiaczekniewy­

rasta na indywidualistę,jestraczej przewod­ nikiem po bajkowej zwyczajności- gdyby nie urodzinowy prezent, niczym bysięnie wyróżniał. Stanowi więc dobrą,bo neutral­ ną,odskocznię od zwierzęcych indywiduali­ stów z zoo. Prosiaczek jest jakdziecko:chce się bawić,jest ciekawy świata i szukawciąż nowych inspirujących znajomości.W tym to­

miku każda strona przynosi nowy pomysł na przygodę, więckilkulatki do bohatera szyb­ kosię przekonają.

Ilustracje do tej obrazkowej książeczki przygotowała - jak zwykle - Ola Woldańska- -Płocińska, która podobnepublikacje traktu­ je jakopopis graficznych możliwości. Rezy­

gnuje z konturów i schematów wygodnych w książeczkach obrazkowych, lubi zatote­ stować możliwości, jakie dają jej wzoryi pro­

ste kształty.Nie zarzuca małych odbiorców wyłącznie uśmiechniętymi isympatycznymi bohaterami, małotego -większość postaci w ogóle nie ma zamiaru prezentować pozy­ tywnych emocji. Woldańska-Płocińska usi­ łujezmusićdziecido koncentrowania się na ilustracjach i wyłapywania wtekścieprzed­ stawionych przeznią momentów. Wybiera te elementyprzygody Prosiaczka,które za­ sługują na podkreślenie. Kiedy historyjka się rozrasta, znacznietrudniej jest prowadzić równoległą obrazkową opowieść. Trzecie urodziny Prosiaczkato próba opowiedzenia

bajki nawiązującej do cenionychprzez dzie­

cimotywów, ale teżzachowującej indywi­ dualny styl i wykorzystującej dosyć łubiane­ go przez najmłodszych bohatera.

A. Polewska, Trzecie urodziny Prosiaczka, Wydaw­

nictwo Czerwony Konik, Kraków 2014.

Joanna Wilmowska LIFESTYLE I ŻYCIE

Smażone tablety sądziecięcym wyna­ lazkiem i wyrazemmłodzieżowego buntu.

BoKarolinęmęczy utrzymywanie pozorów szczęśliwości.Bryluje w tym jej matka, któ­

raz o piętnaścielatmłodszymfacetemwy­ jeżdża doToskanii, bohaterkę oddając bab­

ci Józefinie. Niczym eurosierota, Karolina uczy się nowego miejsca i nowychzasad.

Do babci nie może mówić „babciu",Józefi­ nanie ma teżzamiaru gotować, gromadzi zato konserwy na wypadekwojny. Karoli­ na nieoczekiwanie pokrzepienie znajduje w szkole-jej klasa ma się zaopiekować pierwszakami z pobliskiej podstawówki, amaluchy, jak touAgnieszki Tyszki często bywa, są bardzo pomysłowe. O tym, że do­ rośli są dziwni, wie również przyjaciółka Karoliny, Wiśnia: jej matka porzuciła pracę w korporacji i została kurą domową, a teraz planuje błyskawiczną karierępisarską. Ale o wszystkim można zapomniećprzy Mak­ sie. Makstosąsiad Józefiny i nowy kolega z klasy Karoliny. Stracił w wypadku nogę, nie ma rodziców,cechuje go za to kąśliwe po­

czuciehumorui pogoda.Temu chłopakowi daleko dobycia męczennikiem: łatwo zapo­

mnieć o jego kalectwie. Karolina ulegauro­ kowi Maksa, ato wystarczy, żeby świat stał się piękniejszy. Nawetponura Toskania nie popsuje bohaterce humoru- zwłaszczaże

wyżyć sięmożna na blogu Smażone table­

ty- w absurdalnych notkachipomysłach wkontrzedo lifestyle'owych.

W dokumencie Guliwer. Kwartalnik o książce dla dziecka, 2015, nr 3 (113) (Stron 82-85)