• Nie Znaleziono Wyników

Fundamenty nowoczesnego państwa

W dokumencie Etos urzędnika (Stron 59-62)

Budowę nowoczesnego państwa datuje się na XVII wiek. Jego plany po-jawiły się oczywiście już wcześniej w postaci mniej lub bardziej wyraźnie artykułowanych koncepcji, ale zarysy murów ukazały się wraz z naro-dzinami nowożytnej fi lozofi i. Przyjrzyjmy się najpierw owym mglistym jeszcze planom, zawierających się w oczekiwaniach mieszkańców Euro-py. Na płaszczyźnie społecznej na uwagę zasługuje zróżnicowanie kon-tynentu, wielka mobilność społeczeństwa, mająca miejsce w XVI wie-ku. Europejczycy zrozumieli, że warunkiem harmonijnego współżycia

mieszkańców i pogodzenia ich różnorodności, będzie taka struktura po-lityczna państwa, która potrafi wznieść się ponad podziały na odpowied-ni poziom ogólności. Na tym poziomie, defi odpowied-niowanym jako sfera publicz-na, obywatele, rozumiejąc, iż mają do czynienia z tym, co ich wszystkich dotyczy, będą w stanie znaleźć porozumienie. W sukurs temu przeko-naniu przyszła na płaszczyźnie fi lozofi cznej nowożytna koncepcja jed-nostki, w obszarze politycznym zaś koncepcja wolności politycznej, tzw. wolności negatywnej, oddzielenie sfery prywatnej od publicznej oraz przedsięwzięcie rozdzielenia (rozróżnienia) sacrum od profanum – czyli oddzielenie spraw państwa od spraw Kościoła. Wiadomo, że kontynent europejski jest bardzo mocno związany z chrześcijaństwem, stanowi ob-szar cywilizacji opartej na fundamencie chrześcijaństwa1. To powiąza-nie stawało się też powiąza-niejednokrotpowiąza-nie źródłem konfl iktów; zwłaszcza wów-czas, gdy władcy świeccy wykorzystywali autorytet religii do osiągania własnych celów politycznych, z czym Kościół zmagał się na kolejnych soborach, no i oczywiście, gdy doszło do wielkiego rozłamu w chrześci-jaństwie na początku XVI wieku. Wiek XVII to okres wielu konfl iktów zbrojnych na podłożu religii, którym w sukurs przychodzi fi lozofi a.

Ego-cogito – próba nowego spojrzenia

Filozofi a nowożytna wychodzi z nową koncepcją rozumienia człowieka, u podłoża której leży wystąpienie Kartezjusza. Otóż istotą rewolucji kar-tezjańskiej było wskazanie na grunt pewności wiedzy człowieka, który znajdował się w nim samym, a raczej w konstrukcie teoretycznym, ab-solucie poznawczym, nazwanym przez fi lozofa ego-cogito. Istotną cechę tego konstruktu stanowiło oderwanie od tradycji, zburzenie zaufania do wiedzy zmysłowej i ustawienie rozumu naukowego jako podstawowego fundamentu poznawczego2. Kartezjusz wierzył, że drogą rozumową doj-dzie do zażegnania konfl iktów, bo na płaszczyźnie rozumu, gdoj-dzie rządzą idee jasne i wyraźne, łatwo osiągnąć porozumienie. U zarania nowożyt-ności wyłania się tedy teoretyczny konstrukt, nowy fundament epistemo-logiczny. Tworzy się też przekonanie, że świat można przedstawić w po-staci modelu, nadającego się do nieustannej modyfi kacji. Wystarczy mieć metodę i dążyć do pojęć pewnych i koherentnych, a świat ukazuje się ja-ko mechanizm. Pojawia się jednocześnie jedno z wielkich złudzeń „Epo-ki Rozumu”, że do przekonania człowieka wystarcza ogląd rozumu, wie-dza zawarta w ideach-konceptach intelektualnych. Kiedy pada na niego jasna idea, taki rozum nie może jej nie przyświadczyć. W tym przekona-niu zawarte są też pierwsze istotne przesłanki nowoczesnego państwa.

1 Zob. Ch. Dawson, Understanding Europe, Image Books, New York 1960, s. 33. 2 Współczesny filozof bardzo trafnie nazywa pojawienie się nowego poznawczego punktu odniesienia „swego rodzaju kulturowym wentylem bezpieczeństwa, służącym do osłabienia napięć i niepokojów spowodowanych zaburzeniem równowagi społecz-nej” (J.P. Hudzik, Niepewność i filozofia, Aletheia, Warszawa 2006, s. 33).

Otóż stanowi ono strukturę prawną, godzącą wszelkie zróżnicowania. Odzwierciedleniem tej struktury jest prawo stanowione oraz instytucje państwowe, zaś urzędnik jawi nam się jako technik, profesjonalista. Rze-czywistość przestaje nas interesować na rzecz jej modelu, który można nieustannie usprawniać, przeto dalszy rozwój nowoczesności to wysiłki na rzecz skonstruowania coraz lepszego świata. Zasadniczym budulcem tej konstrukcji są idee, jakie umysł posiada o tej rzeczywistości. Logiczną konsekwencję tego nowego myślenia będą nowożytne umowy społeczne (Locke’a, Hobbesa, Rousseau). Siłą rzeczy rozum budujący modele rze-czywistości będzie prowadził, co oczywiste, do redukcji rzerze-czywistości, jej upraszczania i ostatecznie ujednolicania. J. Staniszkis pisze o wytworze-niu się nowej racjonalności – racjonalności formalnej (racjonalności pra-wa, instytucji) – kosztem racjonalności substancjalnej (bytu)3.

Nowożytność uporała się także ze zróżnicowaniem konfesyjnym, przez przesunięcie religii do obszaru prywatności oraz utworzeniu tzw. religii naturalnej, czemu sprzyjała wspomniana racjonalność for-malna. To, co należy do prywatności, nie powinno znajdować się w cen-trum zainteresowania państwa, bo ono ma tworzyć struktury, porusza się w sferze ogólności, tego, co publiczne. Do publicznego zaangażowania ma także prawo wzywać swoich obywateli, karać ich za przekroczenia wobec prawa stanowionego właśnie dla uporządkowania życia publicz-nego, lecz nie za to, co stanowi domenę życia prywatnego. Nowoczesny podmiot buduje sferę własnej racjonalności – indywidualnej przestrzeni wyborów – w kontekście obowiązującego prawa.

Racjonalność formalna nowożytnego ego-cogito już w punkcie wyjścia manifestuje swoją niewystarczalność, co zaznaczyłem, pisząc o unifor-mizującej i ujednolicającej funkcji rozumu. Chodzi przeto o niewystar-czalność racjonalności czysto formalnej. Otóż jeśli spojrzymy tylko na kwestię rozgraniczenia między państwem a Kościołem, to zauważymy, że już dla twórców nowoczesności wydało się nie dość precyzyjne (Lo-cke pisał o rozróżnieniu). Racjonalna sfera domaga się także racjonal-nej religii, która mieści się w prawracjonal-nej strukturze państwa, nie będąc zarzewiem niepokoju. Byłaby to religia państwowa, religia naturalna, wypływająca z racjonalnych potrzeb człowieka i być może korzystna dla społeczeństwa, a jeśli nawet posiadająca roszczenia absolutne, to wpa-sowane w przykrojone na ludzką miarę poczucie racjonalności. Na taką religię nadawała się jedynie religia znajdująca się w obszarze wyboru no-woczesnego podmiotu, użyteczne spoiwo społecznego organizmu, zasada porządkująca i pacyfi kująca ludzkie emocje.

3 Zob. J. Staniszkis, O władzy i bezsilności, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006, s. 70–71.

W dokumencie Etos urzędnika (Stron 59-62)