Naukę w Gimnazjum im. Witolda Wielkiego Rapolas Mackevičius rozpoczął wiosną 1918 roku. Dostał się do trzeciej klasy po zdaniu egzaminów. Wątpliwości dyrektora budził wiek adepta (miał wtedy już 18 lat), jednak jego ambicje i pęd do wiedzy rozwiał je szybko.

W „autobiografii” Noc bez poranka124 więcej uwagi poświęcił Mackonis warunkom socjalnym niż samym zajęciom i ich wpływowi. Wspominał o niechęci do przedmiotów ścisłych i humanistycznych zainteresowaniach. Skupiał się jednak przede wszystkim na warunkach bytowych oraz stosunkach społecznych i politycznych, które przenikały gimnazjum i stanowiły o jego charakterze. Zwracał uwagę na wyraźny podział uczniów, zależny od pozycji materialnej rodziców:

Trzecia klasa gimnazjum była szczególna przez swój skład. Było w niej około 30 uczniów, których śmiało można było podzielić na kilka, całkiem odrębnych grup. Pierwsza i najważniejsza – dzieci zamożnych mieszczan [...]. Niektórymi swoimi cechami do pierwszej grupy podobne były dzieci mieszczan, które żyły w bursie125. […] Trzecia część to dzieci bogatych rodziców ze wsi, które mieszkały w prywatnych mieszkaniach. […] Wreszcie czwarta część – trzech uczniów pochodzących z Taruliszek126 i dwóch z jeszcze dalszych wsi. Cała ta piątka mieszkała w bursie, gdzie dostawała posiłek, zakwaterowanie i bieliznę.

Odzież wierzchnią i buty miała swoje. Ciuchy były swojej roboty, przywiezione ze wsi, szyte ręcznie. […] Z daleka można było poznać, że do gimnazjum idą dzieci z bursy.127

Obserwacja ta pochodzi z autobiograficznej powieści, jednak powtórzona była także w wielu miejscach jego wspomnień. Towarzyszyło temu poczucie niesprawiedliwości, które dotyczyło nie tyle różnic materialnych, co zachowania pierwszej grupy, całkowicie izolującej się od

„wieśniaków” (Mackonis niejednokrotnie przywoływał to określenie), których z kolei cechował brak obycia i związana z tym chorobliwa wręcz nieśmiałość. Prawdopodobnie stąd Mackonis

124Pierwszej części wspomnień zawartych w tomie Amžiaus liudininko užrašai.

125Druga grupa, o której mowa, to dzieci Wilnian, którzy opuścili miasto w czasie wojny; najczęściej tych, którzy uciekali przed niemieckim frontem.

126Cytat pochodzi z powieści Trudna droga, miejscowość jest fikcyjna.

127„Treči gimnazjios klasė buvo ypatinga savo sudėtimi. Buvo joje apie 30 mokinių, kuriuos drąsiai galima buvo suskirtysi į kelias, visai skirtingas dalis. Pirmoji ir svaribiausoji – turtingųjų miestečių vaikai, [...]. Kai kuriomis savo ypatybėmis į pirmąją dalį buvo panašūs miestečių vaikai, gyveną preiglaudose. [...] Trečia dalis buvo tai turtingesnių sodiečių vaikai, kurie gyveno privatiniuose butuose. [...] Pagaliau ketvirtoji dalis – trys taruliškečiai ir du iš dar tolimesnių sodžių atvežti mokiniai. Visa ši penkiukė gyveno prieglaudoje, kur gaudavo maistą, butą ir skalbinius. Viršutinius rūbus ir batus turėjo savus. Rūbai buvo savo darbo, atsivėžti iš sodžiaus, siūti rankomis.

Iš tolo galima buvo pažinti, kad gimnazijon eina lietuvių prieglaudų vaikai.“ SK, s. 85-86.

wyniósł poczucie braku solidarności, który potem niejednokrotnie wyrzucał litewskiej inteligencji Wilna. Jednak ostracyzm grupowy i wynikające z niego animozje i konflikty nie tak bardzo dokuczały młodemu gimnazjaliście, jak panujące w bursie warunki socjalne. Ze wspomnień gimnazjalnych wyłania się obraz zabiedzonych, wygłodniałych nastolatków, których dieta składała się głównie z chleba, ziemniaków i kapusty. Mackonis, który z dzieciństwa w Paąžuolė nie wyniósł żadnych zapasów energii, nie znosił tego zbyt dobrze – był wiecznie osłabiony i często chorował. Wakacje w domu nie były odmianą:

Kończąc pierwszy kwartał roku szkolnego niektórzy z nas stali się bardziej podobni do włóczęg niż do gimnazjalistów. Byliśmy obdarci, stukaliśmy sabotami, ciągle głodni, a mnie, całkiem wycieńczonemu, wypadło kilka tygodni spędzić w szpitalu przy bursie. […]

Na koniec czerwca, będąc całkiem pozbawiony sił, powlokłem się pieszo do domu. […] Tu, jak w całej wsi, z każdego rogu wyglądała nędza: większość rodzin nie miało chleba, a ostatnie resztki żyta używano tylko do zup, licząc każdą garść, aby tylko jakoś dotrwać do żniw.128

Opiekunami akademików litewskich w Wilnie byli głównie księża. Bursa na ulicy Subocz, w której mieszkał Mackonis, podlegała Towarzystwu Pomocy Ofiarom Wojny129. Jej zwierzchnikiem był ksiądz Pranas Bieliauskas130. Akademiki te utrzymywane były z datków wiernych, czasem nawet z kwesty dokonywanej przez samych księży131. Dodatkowym źródłem dochodu była praca samych uczniów w ogródku bursy:

od pracy w ogrodzie zwolnieni byli ci mieszkańcy bursy, których rodzice byli nauczycielami; wszyscy inni, wyłączając uczniów ósmych klas, niemal codziennie po obiedzie wlekli się do ogrodu. Te prace potwornie utrudniały przygotowywanie się do zajęć, ale na to nikt nie zwracał uwagi. Z drugiej strony ogródek, który dojadł nam do żywego, stanowił jedyną bazę ekonomiczną, bez której nie sposób było by utrzymać kilkuset nie

128„Baigiantis pirmajam mokslo metų ketvirčiui, kai kurie mūsų pasidarėme panašūs labiau į valkatas negu į gimnazistus. Buvome apdriskę, kaukšėjome klumpėmis, nuolat alkani, o man, visiškai išsekusiam, keletui savaičių teko atsidurti prieglaudos ligoninėje. [...] Birželio pabaigoje, budamas visiškai siplnas, išdūlinau pėsčias namo. [...] Čia, kaip ir visame kaime, iš visų kampų kyšojo skurdas: daugelis šeimų neturėjo duonos ir paskutines rugių liekanas naudojo tiktai sriubai, apskaičiuodami kiekvieną saują, kad kaip nors sulaukus rugiapjūtės.“ ALU s. 56-57.

129Zob.: B. Makowski, Litwini..., s. 112-116.

130Pranas Bieliauskas (1883-1957) litewski ksiądz katolicki, w latach 1911-1940 wikary w Katedrze Wileńskiej, aktywny uczestnik litewskiego życia w międzywojennym Wilnie, członek szeregu towarzystw i organizacji,w latach 1940 – 1944 proboszcz w Ostrej Bramie, zbieracz materiału etnograficznego.

131Mackonis wspomina księdza Vincasa Legusa, który zaopatrzenie do swojego akademika zdobywał wypraszając je po litewskich wsiach i klasztorach. 12VK, s. 27-29.

płacących za bursę uczniów.132

Tego typu obrazy zajmują najwięcej miejsca pośród wspomnień poświęconych gimnazjum. Ten sam aspekt jest najczęściej ukazywany w autobiograficznej Ciężkiej drodze. Jest ona bogatsza w opisy subiektywnych wrażeń i emocji, jednak brak w niej relacji z wydarzeń związanych z represjami władz polskich. Ze wspomnień wiadomo, że zaszłości te były silnym przeżyciem dla młodego Litwina. W prozie z lat trzydziestych nie pojawiają się jednak z powodu... cenzury.

Wiedząc, o czym nie można pisać, Mackonis nie umieścił ich w Sunkus kelias. Jednym z takich wydarzeń jest eksmisja mieszkańców bursy w środku zimy nocą „na bruk”:

Wystosowano rozkaz wysiedlenia bursy, ponieważ jej pomieszczenia potrzebne są polskiej bursie. Zapytany, gdzie ulokować kilkaset dzieci, przedstawiciel polskiej administracji odpowiedział: Chociażby na ulicy. Zwierzchnictwo komitetu stanowczo odmówiło wykonania nakazu, dopóki nie nadane zostaną nowe pomieszczenia, gdyż jeszcze była zima.

Okupanci nakazali policji siłą opróżnić budynki. I oto jednego wieczoru na podwórku bursy znalazło się kilkadziesiąt uzbrojonych w pałki policjantów. […] Wyciąganie dzieci z bursy trwało do północy. Wtedy procesja złożona z kilku setek małych, średniego wieku i podrośniętych uczniów wyszła z ulicy Subačiaus, skręciła w Ostrą Bramę, i tu weszliśmy do żeńskiej bursy.133

Nie trudno domyślić się, jak to doświadczenie wpłynęło na światopogląd przyszłego

„polakożercy”. Podobnej wagi było dla Mackonisa usunięcie Gimnazjum z budynków ówczesnej akademii muzycznej134. Dotkliwe były represje personalne – stosowane wobec nauczycieli gimnazjum czy opiekunów akademików. Procesy sądowe, deportacje, kary i cenzura negatywnie odbijały się na życiu gimnazjum. Powodowały pewną demoralizację nauczycieli, przede wszystkim zaś wywoływały rotację wśród grona pedagogicznego. Mackonis wspomina także indywidualne przedsięwzięcia poszczególnych urzędników i ludzi mających wpływ na

132„...nuo darbo daržuose buvo atleisti tik tie prieglaudoje gyveną mokiniai, kurių tėvai mokėdavo; visi kiti, išskyrus aštuntos klasės mokinius, beveik kasdien popiet traukdavo į daržus. Tie darbai labai baisiai apsunkindavo pamokų ruošimą, bet į tai niekas nekreipė dėmesio. Kita vertus, iki gyvo kaulo mums įkyrėję daržai buvo vienintelė ekonominė bazė, be kurios būtų buvę neįmanoma išlaikyti kelių šimtų mokinių, nemokėjusių už prieglaudą.“ ALU, s. 66.

133„...kai buvo gautas įsakymas prieglaudą iškraustyti, nes jos patalpos reikalingos lenkų prieglaudai. Paklausus, kur apgyvendinti kelis šimtus vaikų, lenkų administracijos atstovas atsakė: - Chociazby na ulicy.

Komiteto valdyba griežtai atsisakė vykdyti įsakymą iki bus suteiktos atitinkamos patalpos, juk buvo dar žiema. Okupantai įsakė policijai jėga ištuštinti patalpas. Ir štai vieną vakarą prieglaudos kieme atsirado kelios dešimtys lazdomis ginkluotų policininkų. Vaikų varymas iš prieglaudos nusitęsė iki vidurnakčio. Tada kelių šimtų mažų, vidutinio amžiaus bei vyresniųjų mokinių procesija leidosi Subačiaus gatve, pasuko į Aušros Vartų gatvę, ir čia suėjome į mergaičių prieglaudą.“ ALU, s. 82-83.

134ALU, s. 85.

losy szkoły – wizytacje, kontrole, czy zbyt surowe egzaminy przeprowadzane przez nauczycieli – Polaków135.

Największe jednak upośledzenie szkoły widział Mackonis w jej nierówności w prawach wobec podobnych szkół w Polsce. Absolwenci gimnazjum im. Witolda Wielkiego – jako szkoły prywatnej - nie mieli prawa kandydować na studia wyższe na normalnych zasadach, mogli stać się jedynie wolnymi słuchaczami. Efektem tego był exodus większości z nich do Kowna. Dla Mackonisa, patrioty wileńskiego, była to nieoszacowana strata i dotkliwa niesprawiedliwość.

Winą za taki stan rzeczy obarczał jednak w większym stopniu opiekunów szkoły niż polskie władze. W jego mniemaniu ci pierwsi nie byli w stanie i bodaj nawet nie próbowali nic w tej sprawie zmienić. Pretensje wobec biernej kadry nauczycielskiej i żal o marnowanie litewskiego potencjału intelektualnego Wileńszczyzny pojawiają się tak w powieści Trudna droga, jak i we wspomnieniach. Ich autor niejednokrotnie powtarzał, że uczniowie przez swą ignorancję pozostawali bezbronni wobec wrogich i zmieniających się warunków politycznych:

Wydarzenia następowały jedno po drugim, jedno z drugim niezharmonizowane. Niestety, my, uczniowie, o tym wszystkim niemal nic nie wiedzieliśmy. Przygotowywaliśmy się do zajęć, uczęszczaliśmy do gimnazjum, byliśmy dumni dostając piątkę i smutni po dwójce.

Każdej niedzieli prowadzono nas do kościoła. I to było wszystko. Nawet jakiejś gazety nie dostawaliśmy do czytania.136

Wypowiedzi tego typu nie można ocenić jednoznacznie. Z jednej strony rzeczywiście w sytuacji, gdy nawet podstawowe aspekty życia zostały upolitycznione, nieuświadomienie polityczne skazywało na zależność i skracało radykalnie linię obrony w razie jakichkolwiek represji.

Mackonis jednak zdaje się nie zauważać drugiej strony medalu. Czy litewscy nauczyciele – i tak już będąc na cenzurowanym – mogli sobie pozwolić na kształcenie polityczne swoich wychowanków? Inne światło na te wydarzenia rzuca wspomnienie Marcelinasa Šikšnysa, wieloletniego dyrektora gimnazjum:

Ktoś mógłby wysnuć wniosek, że nasze gimnazjum żyło biedując i lamentując. Było by to błędne mniemanie! Nasza młodzież, skwapliwie chodząca na zajęcia, miała różne organizacje: literacką, teatralną, plastyczną, sportową, folklorystyczną, esperanto i inne.

135Szczególnie wspomina nieprzejednaną postawę Jana Otrębskiego. ALU, s. 113-116, 12VK, s. 49.

136„Taigi ivykiai ėjo vienas po kito, veinas su kitu nesuderinami. Deja, mes, mokiniai, apie visa tai beveik nieko nežinojome. Ruošėme pamokas, lankėme gimnaziją, džiaugdamiesi gavę penketą ir liūdėdami parnešę dvejetą.

Kas sekmadienis mus vedė į bažnyčią. Ir tai buvo viskas. Netgi jokio laikraščio negaudavome pasiskaityti.“

ALU, s. 59.

Zwłaszcza często w gimnazjum były organizowane różne wieczorki […]. Każdej wiosny tryumfalnie wypuszczaliśmy swoich absolwentów, […] Po kilku latach doczekaliśmy się swoich wykwalifikowanych nauczycieli, solidnych lekarzy, energicznych adwokatów, przemyślnych agronomów, oświeconych księży. Widząc to wszystko Litwini Wileńszczyzny cisnęli się do naszego gimnazjum sądząc, że ono wszystko może.137

Choć dyrektora mówiącego o swym dziele łatwo posądzić o przesadę (zwłaszcza w świetle wspomnień Mackonisa) to jednak należy podejrzewać, że prawda leży gdzieś pośrodku. Šikšnys odnosi się również do praw gimnazjum jako szkoły prywatnej:

Polska władza widziała nasze gimnazjum jako założone prywatnie i żadnych praw mu nie przyznawała; nasi absolwenci nie byli przyjmowani nawet do wyższych szkół polskich czy do państwowych urzędów; wszyscy oni emigrowali do Kowna i tam dostawali się na uczelnie albo zatrudniali się w jakimś urzędzie i już na Wileńszczyznę nie wracali. Z tego powodu groziło nam niebezpieczeństwo pozostania w Wilnie bez sił inteligenckich.

Komitetowi rodzicielskiemu, Komitetowi Tymczasowemu i dyrekcji gimnazjum przyszło podjąć wiele trudu, aż stopniowo w 1925 roku ministerium oświaty w Warszawie zgodziło się przyznać naszemu gimnazjum państwową komisję egzaminacyjną, która dała naszym 9 pierwszym absolwentom pełnoprawne świadectwa dojrzałości; od tego czasu taka komisja była rokrocznie przyznawana i doczekaliśmy się swoich studentów studiów wyższych.

Przewodniczącym tej komisji przez długi czas był profesor uniwersytecki Jan Otrębski, a członkami – nauczyciele naszego gimnazjum z odpowiedniego przedmiotu, choć czasem przyznawano jakiegoś egzaminatora także z innych szkół. Prawdę mówiąc należy przyznać, że tak przewodniczący komisji jaki i przyznani egzaminatorzy nie wymagali od naszych uczniów szczególnych rzeczy, zwłaszcza z łaciny i geografii Polski, prof. Otrębski – szczegółowo egzaminował nawet do pierwszej godziny w nocy.138

137„...kai kas gali padaryti išvadą, kad mūsų gimnazija gyveno tiktai vargais ir aimanavimais. Tai būtų klaidinga nuomonė! Mūsų jaunimas, striopai eidamas mokslus, turėjo įvairių organizacijų: litratų, dramos artistų, dailininkų, sportininkų, tautosakininkų, esperantininkų ir kt. Gana dažnai gimnazijoj buvo ruošiami įvairūs vakarėliai [...]. Kasmet pavasarį iškilmingai išleisdavome savo absolventus. [...] Po keleto metų mes susilaukėme savo kvalifikuotų mokytojų, rimtu gydytojų, energingų advokatų, sumanių agronomų, apsišvietusių kunigų.

Matydami visa tai, Vilniaus krašto lietuviai veržte veržėsi į mūsų gimnaziją, manydami, kad ji viską gali.“

Marcelinas Šikšnys, Per aspera ad astra, w: Rasa Paulavičienė, Vytauto Didžiojo Gimnazija ir Marcelinas Šikšnys [Gimnazjum Witolda Wielkiego i Marcelinas Šikšnys], w: Vilniaus kultūrinis gyvenimas 1900 – 1940 [Życie kulturalne Wilna w latach 1900-1940], red. Donata Linčiuvienė, Vilnius, 1998, s. 152 – 153.

138„Lenkų valdžia žiūrėjo i mūsų gimnaziją kaipo į privatinę įstaigtą ir jokių teisių jai nepripažino; mūsų absolventai nebuvo priimami nei į Lenkijos aukštąsias mokyklas, nei į valstybinę tarnybą; jie visi emigruodavo į Kauną ir ten tęsdavo mokslą, arba stodavo į kurią nors tarnybą ir jau nebegriždavo į Vilniaus kraštą. Tokiu būdu grėsė pavojus Vilniuje pasilikti visai be inteligentų jėgų. Tėvų komitetui, Laikinajam komitetu ir gimnazijos direkcijai teko padėti daug triūso, kol pagaliau 1925 metais Varšuvo švietimo ministerija sutiko paskirti mūsų gimnazijai valstybinę egzaminų komisija, kuri davė pirmiesiems mūsų 9 arbiturientams pilnateisius brandos atestatus; nuo to laiko tokios komisijos buvo kasmet skiriamos, ir mes susilaukėme savų aukštųjų mokslo studentų. Tų komisijų pirmininku ilgą laiką buvo universiteto profesorius J. Otrębskis, o nariaias – paprastai

Jak widać zarzut opieszałości nauczycieli i opiekunów gimnazjum jest bezpodstawny, Mackonis miał najzwyklejszego pecha, kończąc gimnazjum na rok przed przyznaniem mu praw.

Przez swoje gorzkie doświadczenia nie zawsze potrafił trzeźwo spojrzeć na fakty.

Wspominał na przykład, że lekcje języka polskiego sprawiały duże trudności młodym Litwinom, a jako kolejny język obcy (obok niemieckiego, łaciny i zniesionego po jakimś czasie rosyjskiego) był dodatkowym obciążeniem139. Zdaje się nie dopuszczać do świadomości, że był to jednak język państwowy. Ocena postaci Jana Otrębskiego również świadczy o braku obiektywizmu, u podstaw którego leżą zranione ambicje i ukształtowany przez to radykalizm światopoglądu. We wspomnieniu Šikšnysa Otrębski jest jedynie „być może nazbyt surowym egzaminatorem”. Mackonis w wielu miejscach przypomina językoznawcę, jego portret jest jednak o wiele bardziej dramatyczny: „Przez wiele lat Otrębski nie zapomniał o swej czystej, endeckiej krwi i egzaminując ciął Litwinów do krwi. Z czasem nabył przydomek rzeźnika. Na pewno nie mógł zasnąć nie ścinając choć kilku maturzystów”140. Być może Šikšnys zbyt eufemistycznie nazwał gorliwość przewodniczącego komisji egzaminacyjnej, z pewnością jednak czynienie z niego wroga narodu litewskiego – jak czyni to Mackonis – jest przesadą.

Algirdas Sabaliauskas pisząc o Otrębskim141 również wspomina surową ocenę Mackonisa.

Wyliczając jednak zasługi autora gramatyki litewskiej oraz wskazując na fakt jego współpracy z szeregiem litewskich naukowców nie jest w stanie zgodzić się na antylitewskie podłoże surowości językoznawcy.

Zamiłowanie do czytania litewskich gazet, wyniesione z Paąžuolė, przerodziło się w gimnazjum wileńskim w pasję. Zarzuty wobec opiekunów sprowadzały się w zasadzie do tego, że nie dawali gazet do czytania. Pomijając zasadność tego zarzutu, zauważyć można, że

mūsų gimnazijos atitinkamų dalykų mokytojai, nors kartais paskirdavo kai kurios egzaminatosius ir iš kitų mokyklų. Teisybę sakant, reikia pripažinti, kad tiek komisijos pirmininkai, tiek paskirtieji egzaminatoriai nepareikšdavo mūsų mokiniams ypatingų reikalavimų, ypač iš lotynų kalbos ir Lenkijos geografijos, prof.

Otrębskis – jis smulkiai egzaminuodavo net iki pirmos valandos nakties.“ M. Šikšnys, dz. cyt., s. 147.

139W jednym z charakterystycznych fragmentów wspomnień pisze: „Jesienią 1919 roku, gdy zaczął się rok szkolny, w naszym gimnazjum znalazł się kolejny przedmiot – język polski. Przyjęliśmy go bardzo niechętnie. Po pierwsze – do języków obcych – łaciny, niemieckiego i rosyjskiego – doszedł czwarty. Po drugie – język polski narzucili ci, którzy siłą zajęli Wilno. Długo wierzgaliśmy jak uparte kozły, choć nikt nas do takiego zachowania nie zachęcał. Nauczyciele języka polskiego […] długo się z nami męczyli, zanim pogodziliśmy się z losem i volens nolens musieliśmy się uczyć czwartego języka obcego.” [1919 metų rudenį, prasidėjus mokslo metams, mūsų gimnazijoje atsirado naujas dalykas – lenkų kalba. Priėmėme ją labai nenorai. Viena – prie svetimųjų kalbų – lotynų, vokiečių ir rusų – prisidėjo ketvirta. Antra – lenkų kalbą primetė tie, kurie jėga užėme Vilnių.

Ilgai spardėmės lyg atkaklus ožiai, nors taip elgtis niekas mūsų neragino. Lenkų kalbų mokytojai [...] ilgai su mumis vargo, iki sutikome su likimu ir volens nolens turėjome mokytis keturių svetimų kalbų.] SVK, s. 158.

140„Per daugelį metų Otrembskis nepamiršo esąs gryno kraujo endekas ir egzaminojamus lietuvius pjovė be peilio.

Ilgainiui įgijo skerdiko (rzeźnik) vardą. Turbūt negalėjo miegoti nesukirtęs bent kelių abiturientų.“ ALU, s. 113.

Zob. także 12VK, s. 49.

141Algirdas Sabaliauskas, Janas Otrębskis ir Vilnius [Jan Otrębski i Wilno], w: Vilniuas kultūrinis gyvenimas 1900-1940, red. Donata Linčiuvienė, Vilnius, 1998.

Mackonis przywiązywał wielką wagę do roli prasy, nie doceniając jednocześnie innych instytucji życia publicznego.

We wspomnieniach przyznawał, że nie pamięta dokładnie początku swojego romansu z gazetą. Inaczej jednak rzecz wygląda w powieści Trudna droga. Opowiadał w niej jak Albinas Ramonis, alter ego Mackonisa, kupuje w kiosku swoją pierwszą gazetę, bolszewicką „Tiesa”142 [Prawda], zaintrygowany jej tytułem. Sowiecka propaganda nie spełniła jego oczekiwań, wręcz przeciwnie – uznał ją za jeszcze bardziej zaciemniającą obraz i kłamliwą. Emocjonalna reakcja była silna, jednak nie odrzuciło go to od prasy w ogóle. Tym bardziej utwierdził się w przekonaniu o jej sile i postanowił pogłębić swoje „studia”. W rozdziale Trudnej drogi o znaczącym tytule Jaunas politikas [Młody polityk] opisuje lekturę „Prawdy” jako w pewnym sensie inicjację:

Albinasowi często przypominał się ten dzień, gdy w tajemnicy kupił „Prawdę”. Kupił i od tego czasu nie ma spokoju, od tego czasu rozumie, że nie jest tylko uczniem trzeciej czy czwartej klasy, zakuwającym lekcje ze wskazanych przez nauczycieli podręczników, ale kimś, kto zaczął myśleć. Myślenie uczyniło Albinasa nieszczęśliwym na całe życie, przez które przeszedł ciernistą drogą, nie raz raniony, pokrwawiony. Przeszedł szukając rzeczywistej prawdy, biadając nad wyrządzaną ludziom krzywdą, złoszcząc się z powodu oczywistej niesprawiedliwości, którą często widział i często sobie uzmysławiał.143

W dalszym fragmencie przyznaje, że właśnie od tego czasu jego zaangażowanie w sprawy narodowe nabrało przyspieszenia. W przytoczonym tu rozdziale pisze o trosce, z jaką przyglądał się niedolom Litwinów:

W jego młodej wyobraźni jeden po drugim przesuwali się mieszkańcy jego rodzinnej wsi:

starzy i młodzi, mężczyźni i kobiety. Wszyscy oni żyją codziennymi troskami, nie myśląc o tym, co wydarzy się jutro, o tym, kim oni sami są. Dla nich takie pytania po prostu nie istnieją. […] Nigdzie rozumiejącego, świadomego Litwina, wszędzie wąziutkie, malutkie życie, takie samo jak wąskie zagony rolników, jak niskie chaty z małymi oknami, czasem jeszcze dymne. […] Ważne wydarzenia świata przechodziły większości Litwinów nie

142Organ Centralnego Komitetu Litewskiej Partii Komunistycznej, wydawany od 1917 roku. Tamošiunas, dz. cyt., s. 93.

143„Albinui dažnai prisimindavo ta diena, kai jis slaptai nusipirko „Tiesa“. Nusipirko ir nuo to laiko neturi ramumo, nuo to laiko suprato, kad jis esąs ne tik trečios ar ketvirtos klasės mokinys, kaląs iš mokytojų nurodytų vadovėlių pamokas, bet ir pradėjęs galvoti. Galvojimas padarė Albiną nelaimingą visam gyvenimui, pro kuri jis praėjo dygliuotu keliu, ne kartą susižeisdamas, susikruvindamas. Praėjo ieškodamas tikrosios tiesos, sielodamasis dėl

143„Albinui dažnai prisimindavo ta diena, kai jis slaptai nusipirko „Tiesa“. Nusipirko ir nuo to laiko neturi ramumo, nuo to laiko suprato, kad jis esąs ne tik trečios ar ketvirtos klasės mokinys, kaląs iš mokytojų nurodytų vadovėlių pamokas, bet ir pradėjęs galvoti. Galvojimas padarė Albiną nelaimingą visam gyvenimui, pro kuri jis praėjo dygliuotu keliu, ne kartą susižeisdamas, susikruvindamas. Praėjo ieškodamas tikrosios tiesos, sielodamasis dėl

W dokumencie Twórczość Rafała Mackiewicza (Rapolasa Mackonisa) i życie literackie Wilna lat międzywojennych (Stron 111-129)