Historia dziecięca [poemat], Wałbrzych: Wojewódzkie Centrum Kultury i Sztuki

W dokumencie TOM IV (Stron 112-118)

OMÓWIENIE BIBLIOGRAFICZNE

SZTUKI TEATRALNE

5. Historia dziecięca [poemat], Wałbrzych: Wojewódzkie Centrum Kultury i Sztuki

„Zamek Książ”, 1988.

Słowo wstępne Mieczysława Orskiego. Rec. tegoż (podpisanego inicjałem M): „Odra” 1988, nr 12, s. 100.

Jedyna odnotowana przez „Przewodnik Bibliograficzny” publikacja Tadeusza Patulskiego.

Oba tomiki zostały wydane w Wałbrzychu przez instytucje kultury, dla których działalność wydawnicza na pewno nie była pierwszoplanową. Oba wydrukowano w nakładzie po pięćset egzemplarzy; dzisiaj taka liczba na rynku książki nie dziwi (druk jest tani, kupowanie książek coraz bardziej elitarne, więc niektórym opłaca się wydawać po kilkaset egzemplarzy tytułu), wtedy to było mało. Te skromne publikacje były z góry skazane na zapomnienie.

Wiersze rozproszone

Z moich poszukiwań wynika, że debiut poetycki Tadeusza Patulskiego miał miej-sce w lipcu 1979 r. na łamach „Trybuny Wałbrzyskiej” (poz. 6). W notach biogra-ficznych autora przewijają się informacje, że debiutował w „Kulturze”13, pisywał do

13 Zob. np. „Inf. Kult. Woj. Wałb.” 1980, nr 12, s. 37; Wałbrzyski almanach literacki, s. 49; Pisarze Dolnego Śląska, s. 173.

Twórczość literacka i publicystyczna Tadeusza Patulskiego 113

„Literatury”14 oraz do „Radaru”15. Nie udało mi się odszukać utworów Patulskiego w tych periodykach16. Myślę, że „Kultura”, to prawdopodobnie „Kultura Dolnoślą-ska”, w której Patulskiego drukowano trzykrotnie (poz. 9, 11, 12), a pierwszą z tych publikacji (poz. 9) oznaczono dopiskiem „debiut”; przy czym jest to debiut na łamach tego czasopisma, a nie debiut w ogóle.

Zwracam uwagę na wiersze z cyklu Homo carbon (poz. 8) – ze względu na nie-typową dla Patulskiego tematykę. Są one poświęcone górnictwu – dwa z nich epo-nimicznie odwołują się do wałbrzyskich kopalń – wydrukowane w grudniowym, więc barbórkowym numerze „Informatora”, lecz dalekie od okolicznościowych ba-nałów, podszyte niepokojem, pokazujące górnictwo od strony niebezpieczeństw, które niesie, widma tragedii, którym naznaczona jest każda minuta pracy pod zie-mią. Kawał poezji – z delikatnymi nawiązaniami do liryki futurystów (choć nie w poniższym fragmencie):

Na s. 38 rys. Ryszarda Ruzika.

8. Barburka, „Inf. Kult. Woj. Wałb.” 1980, nr 12, s. 11. Tamże: Wziemiowstąpienie, s. 18; Polegli na polu węgla, s. 23; Kopalnia „Victoria”, s. 32; Lapidaria z praptakiem;

27 sierpnia — kopalnia „Thorez”, s. 37.

Wiersze z cyklu Homo carbon; na s. 37 krótka nota biograficzna autora; ilustrowane pięcioma fot. Lechosła-wa Ślusarczyka, pochodzącymi z cyklu Świat skamieniały.

9. XI * * * (siedzisz ze mną...), „Kult. Dolnośl.” 1980, nr 1, s. 26. Tamże: XII * * * (nie można żyć bez słońca...); XIII Norwid; I * * * (sporo czasu upłynęło...); II * * * (noc umy-ka coraz szybciej...); III * * * (panie / jesteś krótki w nas...); IV * * * (na świecie wypro-dukowano...).

Pierwsze trzy wiersze z tomiku Płaszczyzny uczuć (z dedykacją „Mojej Żonie”); tam również ukazał się utwór

* * * (panie / jesteś krótki w nas...), ale w innej wersji; pozostałe z cyklu Nowe płaszczyzny. Ilustrowane fot. Ma-riana Danysa. Zob. też poz. 4.

10. Remont, [w:] Wałbrzyski almanach literacki, Wałbrzych 1980, s. 49. Tamże: Jesz-cze będę trochę, s. 50.

Poprzedzone notą biograficzną z informacjami o dokonaniach literackich.

14 Almanach wałbrzyski podaje „Literaturę” 1980, nr 38; nie ma tam jednak żadnego utworu Patulskiego.

15 Zob. np. Wałbrzyski almanach literacki, s. 49; Pisarze Dolnego Śląska, s. 173.

16 Nie mogę wykluczyć, że jakiś wiersz umknął mi; z autopsji przejrzałem „Literaturę” 1980, nr 38 oraz kilka numerów sąsiednich, także, na wszelki wypadek, „Literaturę” 1981, nr 38, ponadto „Radar” z lat 1978–1980 (bez numerów 2 i 6 z 1978, 2, 5 i 10 z 1979 oraz 12 z 1980). „Kultury” nie wertowałem, polegając na „Bibliografii Zawartości Czasopism”, która uwzględniała to czasopismo.

11. Skok z widnokręgu, „Kult. Dolnośl.” 1981, nr 3, s. 29. Tamże: Wytrwałość; Solidarnie.

Wiersz Solidarnie także w „Niezal. Słowie” 1981, nr 1, s. 5.

12. Wielka iluzja, „Kult. Dolnośl.” 1981, nr 4, s. 30. Tamże: Refleksje; Podróż, s. 31.

Ilustrowane fot. Mariana Danysa.

13. Bez obrońcy, „Niezal. Słowo” 1981, nr 5, s. 3.

14. * * * (nie opadajcie w nas...), „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1984, nr 1, s. 30.

15. Pieśni z ulicy (fragment), [w:] 20. jubileuszowy konkurs literacki o „Rubinową Hor-tensję”, Piotrków Trybunalski 1985, s. 8.

Tadeusz Patulski był wielkim miłośnikiem muzyki rockowej, zwłaszcza jej cięż-szych odmian, hard rocka i heavy metalu. Ta fascynacja wielokrotnie przenikała do jego twórczości: i poetyckiej, i prozatorskiej. Oczywiście był zbyt dobrym warsztato-wo literatem, żeby zadowarsztato-wolić się trywialnymi odwarsztato-wołaniami do swarsztato-wojej pasji. Myliłby się ten, kto pomyślałby, że wiersze dedykował zespołom Ten Years After, Judas Priest, AC/DC albo Marcowi Bolanowi, choć nazwy tych wykonawców pojawiają się w ich tytułach. Rock to dla Patulskiego iskra, która detonuje beczkę z dynamitem fascynu-jących z literackiego punktu widzenia zjawisk. Rock jest nie tyle stylem życia (bo to trywialne właśnie), ale już prędzej efektowną pozą, częściej: jakimś wymiarem życia, sposobem patrzenia na rzeczywistość, filtrowania rzeczywistości, czasami pretekstem do spojrzenia za siebie i w głąb siebie.

nadchodzi burza

jakżesz oni nienawidzą mojego rocka wrzeszczą tak że uszy bolą

a dziewczyny ust od słodyczy nie umywają deszcz uderza po twoich plecach nie bądź przerażony jeśli wpadną tutaj i zaczną deptać twoje płyty

wszystkiego można się spodziewać kiedy nadchodzi burza (Heavy metal księdza Judasza)

Patulski najprawdopodobniej chciał zebrać swoje wiersze inspirowane rockiem i wydać je w tomiku pod takim samym tytułem jak słynna płyta grupy Deep Purple

— In rock. Pojawiła się nawet informacja, że ukaże się on nakładem Wydawnictwa Li-terackiego17, ale do tego nie doszło.

Zaczyn tomu poetyckiego mogły stanowić także, zaprezentowane przez „Odrę”, wiersze „totalne” (poz. 17). Gdyby takowy ukazał się, byłby pomostem między pro-pozycją poetycką Płaszczyzn uczuć a bitnikowską Historią dziecięcą. Spójności nie do-patrywałbym się za to w grupie wierszy opublikowanych w „Trybunie Wałbrzyskiej”

(poz. 19).

16. Ten years after, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1985, nr 3, s. 31. Tamże: Marc Bolan, s. 35.

17 Zob. „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1985, nr 3, s. 35.

Twórczość literacka i publicystyczna Tadeusza Patulskiego 115

17. Religia totalna, „Odra” 1985, nr 10, s. 100. Tamże: Rzeka totalna; Sen totalny, s.

100; Milczenie totalne; Krew totalna; Mur totalny; Droga totalna, s. 101; Sekunda to-talna; Dom totalny; Nagość toto-talna; Dno totalne, s. 102.

18. Heavy metal księdza Judasza, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1986, nr 10, s. 19–20. Tamże: Judas Priest, s. 20-21; AC – piorun – DC, s. 21.

19. Breakout, „Tryb. Wałb.” 1986, nr 34, s. 6. Tamże: Jak wierzyć; Układanka bez kil-ku części; Wszędzie; Ktokolwiek; Kamień i ziarno; Symbole; Przez noc; Lot balonem; Coś;

Podróż; Czekanie.

Całość poprzedzona dedykacją: „Wiersze dla Myszki – Bożeny Pałys”; nota biograficzna i najprawdopodob-niej jedyne opublikowane zdjęcie autora.

20. Tryptyk dla żony, [w:] Cień serca, Świdnica 1995, s. 26–27.

Wiersz ukazał się także w Almanachu wałbrzyskim, Wałbrzych 1997, s. 100.

21. Iluminacja (fragmenty), [w:] Almanach wałbrzyski, Wałbrzych 1997, s. 101.

OPOWIADANIA

Swoje życie zawęził do wielkości kartki. Tworzył zawzięcie dzień po dniu. Mało sypiał, nie dojadał. Z czasem nauczył się przezwyciężać niektóre prawa natury, a także wszelkie konwenanse towarzyskie. Być może z tego powodu przestał być lubiany.

(49. Debiut wydawniczy)

Z niewielkiej grupy opowiadań wyróżniam najwcześniejsze, 49. Debiut wydawni-czy (poz. 22). Patulski udowadnia, że mógłby być mistrzem krótkich form prozator-skich. Mniej niż trzydziestu zdań potrzebuje na to, by dokonać wiwisekcji postawy, którą moglibyśmy określić jako obsesyjną – i przejawianą nie tylko przez grafomanów – chęć „bycia wydanym”.

Patulski nie ocenia swojego bohatera, nie interesuje go jakość pracy, której niejaki Łukasz Z. poświęcił życie. Pokazuje, jak niewielką moc ma ten trud w zderzeniu z opi-niami odbiorców, w tym wypadku z bezlitosną oceną wydawców, którzy ze znanych sobie powodów twórczość jednych sankcjonują, niemal uświęcają poprzez dopuszcze-nie do druku, rękopisy innych skazują na ciemności szuflad.

W tym króciutkim opowiadaniu jest pomysł, jest problem, suspens i zaskakują-ce zakończenie. Wyśmienite!

Sztandarowe opowiadanie Patulskiego Rock teatr (poz. 24), opublikowane aż trzy-krotnie, może wywoływać ambiwalentne odczucia. Nie do końca przekonują mnie biegi formalne użyte do zobrazowania narkotycznych zwidów – językowe (pełen za-kłóceń, ostentacyjnie niegramatyczny strumień świadomości) i typograficzne (próba quasi-nutowego zapisu rytmu rockowego?). Ciekawy jest pomysł wplecenia w narra-cję diariuszowych notatek bohatera oraz porażający opis jego cierpień fizycznych – punkt zwrotny utworu.

Patrząc chronologicznie, to w tym opowiadaniu po raz pierwszy pojawia się rock.

Najpierw jako punkt wyjścia do utożsamianego z nim (słusznie lub nie) zjawiska nar-komanii, które Patulski tak naturalistycznie przedstawia, narkomanii w jej polskim,

ordynarnym wydaniu, dalekim od mistycznych odlotów dzieci kwiatów gdzieś na za-chodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Im dalej, tym muzyka przesuwa się ku centrum ciężkości tekstu. Rock okazuje się być nie przyczyną, zachętą do ćpania, ale remedium, drogą wyjścia z samowyniszczenia, „dobrym narkotykiem”, katharsis. To przesłanie wydaje mi się główną siłą Rock teatru, utworu niełatwego, być może nawet odpychającego, ale też poruszającego, intrygującego, będącego ważnym znakiem tam-tych czasów, kiedy narkomanię traktowano w Polsce jako temat wstydliwy, problem, który rzekomo istniał tylko w krajach zachodnich.

Jest w Rock teatrze fragment, który umyka:

Wróciłem z pogrzebu przyjaciela. Gardło się wzięło, gdy zobaczyłem go w postaci trumny. Pro-sto z kaplicy na mnie szedł ten kondukt. Powtarzam: Janusz, co oni z tobą robią, co ty sam zro-biłeś... [...] a on NIC, obcy dla wszystkich, z pogardą dla samego siebie. / Muszę dodać, że Janusz nie miał nic wspólnego z [...] ćpaniem. Janusz był poetą, dobrym. Odkąd go pamiętam zawsze ćpał słowa, po sto, a może więcej centów wiersza na miesiąc.

Dla czytelników nieznających życia literackiego Wałbrzycha przełomu lat 70.

i 80. to po prostu opis pogrzebu przyjaciela, być może fikcyjny, mający tylko wzmac-niać odium śmierci, wszechobecne w tym opowiadaniu. To jednak opis prawdziwego pochówku prawdziwego przyjaciela, pogrzebu Janusza Grzyba, przedwcześnie zmar-łego wałbrzyskiego poety, w którym wielu widziało talent na miarę Stanisława Gro-chowiaka. Poety, który w wieku dwudziestu ośmiu lat został – jak sam pisał w wierszu Orzeczenie w sprawie bohatera lirycznego – „Zwolniony z zajęć związanych / z tzw. eg-zystencją / na czas nieokreślony”18.

Rozczarowuje tekst Pieśń różowej skały, opublikowany w „Fantastyce” (poz. 23).

Brak tu zawiązania akcji, utwór razi pretensjonalnością i wydumaniem, robi nadto wrażenie fragmentu przypadkowo wyrwanego z większej całości. Na bycie polskim Dickiem Patulski szans raczej nie miał, zdecydowanie lepiej wypadał, mocno stąpając po ziemi, naszej Ziemi.

Niczego dobrego nie da się też napisać o trzyczęściowym Oblężeniu (rozterki mo-ralne odsuwanego od władzy pierwszego sekretarza partii – banalne – a to u Patulskie-go rzadkość! Poz. 27), warto za to pochylić się nad opowiadaniem Prorok (poz. 28).

Pomysł przeniesienia ewangelicznej historii Jezusa w czasy pisarzowi współczesne nie poraża oryginalnością, ale tekst broni się literacko i – mimo wszystko, mimo że znamy cel drogi, którą przebywa Mesjasz – zaskakuje.

Początkowo opowieść toczy się tak, jak moglibyśmy się tego spodziewać. Mistrz (jak nazywa go Patulski w felietonie Pod choinką nago leżąc; zob. poz. 56) zdumiewa otoczenie swoją odmiennością i bezkompromisowością, część ludzi garnie się do nie-go, część odrzuca, władza jest permanentnie zakłopotana, bo On wszak nic przeciw prawu nie czyni, ale ma wpływ na ludzi i przez to jest podejrzany, i dla porządku pań-stwowego niebezpieczny. O ile jednak w ewangelicznych dziejach Jezusa wydarzenia ciążą ku nieuchronnej śmierci Mesjasza za grzechy ludzkości, napięcie emocjonalne więc rośnie i osiąga punkt kulminacyjny podczas Męki Pańskiej, o tyle w opowiadaniu

18 Tom ze wszystkimi wierszami Janusza Grzyba, z posłowiem Moniki Żeromskiej-Ciesielskiej, wydała w 2007 r.

Biblioteka pod Atlantami w Wałbrzychu.

Twórczość literacka i publicystyczna Tadeusza Patulskiego 117

Patulskiego jest odwrotnie: Mesjasz powszednieje, ludzie są coraz bardziej obojętni na jego nauki; czytelnik nabiera przeświadczenia, że pisarz dopisze własne (przewrotne, może bluźniercze) zakończenie tej historii. Pisarz tego nie robi – i tym zaskakuje. Po-mimo że temperatura emocjonalna opowieści spada, zamiast rozgrzewać do czerwo-ności, śmierć Proroka i zmartwychwstanie, tu ciche i przez ludzi niedostrzeżone, oka-zują się nieuchronne.

Teksty Nowy świat (poz. 25) oraz Fascynacja (poz. 26) miały ukazać się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego w zbiorze opowiadań Kalejdoskop19, ale ta książka nie została wydana.

22. 49. Debiut wydawniczy, „Inf. Kult. Woj. Wałb.” 1979, nr 11, s. 40.

Jednostronicowe opowiadanie ilustrowane rys. Piotra Baranowskiego.

23. Pieśń różowej skały, „Fantastyka” 1984, nr 2, s. 21–22.

24. Rock teatr, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1984, nr 9, s. 35–42.

Na s. 34 fot. nieznanego autorstwa przedstawiająca punkrockowca. Opowiadanie po raz pierwszy ukało się w czasopiśmie „Kryterium” (1983, nr 1, s. 130–138), ale do tamtej wersji nie dotarłem, dlatego za-mieszczam opis wałbrzyskiego przedruku, który opatrzono uwagą „Tekst został przepracowany do druku”.

Ukazało się także w almanachu Pegaz nad Świdnicą, s. 151–152, 161–167. II nagroda w konkursie „Krajo-brazy i profile – imiona Polski” w 1986 r..

25. Nowy świat, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1987, nr 11, s. 32–36.

Tekst ilustrowany dwoma rys. tuszem autorstwa Romana Łysakowskiego, pochodzącymi z 1931 r.

26. Fascynacja, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1987, nr 12, s. 46–48.

Pod tekstem nota biograficzna autora. Utwór ukazał się również w Almanachu wałbrzyskim, s. 102–103.

27. Oblężenie [odc. 1], „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1988, nr 12, s. 38–41; (odc. 2), tamże 1989, nr 1, s. 41–44; (odc. 3), tamże 1989, nr 2, s. 49–51.

Odc. 1 ilustrowany rys. Ryszarda Ruzika.

28. Prorok, „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1989, nr 4, s. 48–52.

Zastanawiałem się, czy opowiadania Patulskiego mają wspólny mianownik. My-ślę, że jest nim odrzucenie. Czasami jednostka odrzuca świat (Rock teatr, Nowy świat), częściej świat odrzuca człowieka (49. Debiut wydawniczy, Oblężenie, Prorok, a nawet Pieśń różowej skały), czasami ludzie odrzucają się nawzajem (Fascynacja). Nie jest to budujące, ale Patulski przynajmniej usiłuje przedstawić labirynt rzeczywistości jako miejsce, nieprzyjazne wprawdzie, ale z wyjściem; albo choćby: miejsce do zaakcepto-wania. Potrafi też zdobyć się na odrobinę humoru... nie tylko wisielczego.

19 Zob. „Inf. Kult. i Turyst. Woj. Wałb.” 1987, nr 12, s. 48.

W dokumencie TOM IV (Stron 112-118)