Istota społeczna w świecie komputerów i robotów

W dokumencie Technologiczno-społeczne oblicza XXI wieku (Stron 96-99)

Jak opisano powyżej, Internet, zwłaszcza w obecnej, społecznościo-wej postaci, pozwala współczesnemu człowiekowi, obawiającemu się zarazem bliskości innych ludzi i samotności, na zaspokojenie potrzeb afiliacyjnych. Jest to jedna z tych zdobyczy techniki, które umożliwiają ludziom trwać w związkach i jednocześnie chronić się przed nimi. Dzisiejsza technika oferuje jednak więcej takich urzą-dzeń. Na znaczeniu zyskują obecnie także coraz bardziej zaawanso-wane programy komputerowe próbujące realizować ideę sztucznej inteligencji oraz „roboty o cechach społecznych” (Turkle 2013).

Idea stworzenia maszyny symulującej zachowania człowieka (co wielu ludzi było gotowych utożsamić z „myśleniem jak czło-wiek”) pojawiła się w połowie XX w. W 1950 r. brytyjski matema-tyk Alan Turing zaproponował test, w wyniku którego maszynę będzie można uznać za naśladującą dostatecznie dobrze ludzkie procesy myślowe, jeśli człowiek prowadzący z nią dialog nie bę-dzie w stanie odróżnić, czy rozmawia z maszyną, czy z drugim człowiekiem (maszyna przejdzie wówczas pomyślnie test Turinga).

Od tamtego czasu stworzono wiele programów komputerowych, którym udawało się w ten sposób zmylić niektórych rozmówców8, jednak maszynie udało się pomyślnie przejść test Turinga dopiero w 2011 r. Dokonał tego program komputerowy o nazwie Cleverbot, który zmylił 59,3% z 1334 osób mających oceniać, czy rozmawiają z maszyną, czy z człowiekiem.

Kolejne osiągnięcia na polu technik komputerowych, a zwłasz-cza tzw. sztucznej inteligencji9, prowokowały pytania o specyfikę 8 Warto tu wspomnieć o stworzonym w latach 70. XX w. programie ELIZA, który potrafił odwracać zdania twierdzące i poszukiwał informacji o ele-mentach zawartych w zdaniu, czyli działał, wedle ironicznego komentarza Neila Postmana, „jak psycholog Rogeriański, a przynajmniej jak przyjazny i niedrogi terapeuta” (Postman 2004: 135).

9 W informatyce sztuczną inteligencją określa się programy, które nie tylko potrafią rozwiązywać zadania logiczne, ale także uczą się nowych funkcji oraz stosują w działaniu ludzką logikę rozmytą. Bardziej wieloznaczne

Wpływ komputerów i Internetu… | 97

człowieczeństwa oraz możliwości upodobnienia maszyn do lu-dzi. W XX w. człowieka coraz częściej postrzegano w kategoriach komputerowych, natomiast maszyny zaczęto traktować jak istoty żywe, obdarzone osobowością, autonomią, własnymi intencjami.

Ponieważ wydawało się, że w kondycji ludzkiej nie ma nic na tyle niezwykłego, żeby nie dało się tego skwantyfikować i odtworzyć w komputerze, zatem stworzenie robota „takiego jak człowiek”

również zdawało się być kwestią czasu, i to raczej niedługiego (por.

Bolter 1990; Postman 2004). Powstawały jednak wciąż „tylko” ko-lejne programy komputerowe, maszyny i roboty, które zaledwie sy-mulowały ludzkie uczucia i działania. Natomiast, właściwie odkąd wynaleziono komputery, sprawdzały się one świetnie w przeprowa-dzaniu operacji logicznych, w czym zresztą szybko przerosły ludzi.

Kamieniem milowym w tej dziedzinie było zwycięstwo komputera IBM Deep Blue w szachowej rozgrywce ze światowym mistrzem Garrim Kasparowem w 1996 r.

Pod koniec XX w. doszło do kolejnej ważnej zmiany, którą Sherry Turkle (2013) nazywa przełomem robotycznym. Komputery i roboty przestały być już tylko maszynami do przeprowadzania obliczeń i operacji logicznych, a zaczęły coraz lepiej symulować uczucia i same stawać się obiektem uczuć ludzi. Kontakt z takimi robotami pozwala zaspokoić potrzebę przynależności i miłości, która obejmuje pragnienie obdarzania kogoś uczuciami i gotowość do przyjmowania uczuć (nawet jeśli są one tylko symulowane).

Taką możliwość dają dziś przede wszystkim zabawki dla dzieci:

tamagotchi, furby czy elektroniczny chomik zhu zhu, który „żyje po to, aby czuć miłość”. Pojawiają się także, nie tylko na poziomie idei, ale już pierwszych realizacji, różnego rodzaju „roboty społeczne”, które mogą opiekować się ludźmi albo dotrzymywać im towarzy-stwa. Trudno się zatem dziwić, że w ostatnich czasach powstają pomysły na robota-przyjaciela czy nawet robota-kochanka (por.

jest potoczne rozumienie tego terminu, które niekiedy, prawdopodobnie pod wpływem kultury popularnej, obejmuje maszyny, które byłyby „takie jak ludzie” lub też „lepsze od ludzi”.

98 | Marta Juza

Levy 2007). Warto jednak pamiętać, że chociaż roboty wydają się tym sympatyczniejsze, im bardziej są podobne do ludzi, to dzieje się tak tylko do pewnej granicy, zwanej doliną niesamowitości (uncanny valley). Roboty bardzo podobne do ludzi, ale jednocześ-nie różniące się od nich drobnymi szczegółami, mogą wywoływać u niektórych osób nieprzyjemne wrażenia.

Dla nauk społecznych nie jest tu istotne, czy „roboty społeczne”

już istnieją, ani to, czy ich stworzenie jest technicznie możliwe.

Ciekawe jest natomiast to, w jakim stopniu i z jakich powodów ludzie byliby gotowi na przyjęcie takich maszyn. Sam pomysł, aby je stworzyć i wchodzić z nimi w relacje, wiele mówi o współczes-nym społeczeństwie i o tym, jak wpływa na sposób zaspokajania potrzeb afiliacyjnych ludzi. Pokazuje, jak silne są przeciwstawne wobec siebie lęki: przed osamotnieniem i przed bliskością, która implikuje ryzyko, niepewność i możliwość rozczarowań. Roboty mają tu tę „przewagę” nad ludźmi, że nie opuszczą, nie zdradzą, nie zachowają się nieprzewidywalnie. Człowiek nie musi się też obawiać, że robota czymś urazi; z jednej strony zdaje się wierzyć w jego realne uczucia, a z drugiej wie, że ma do czynienia jedynie z maszyną.

Życie z inteligentnymi, a przynajmniej sprawnie symulują-cymi ludzkie zachowania, maszynami stawiałoby nas w nowej, nieznanej wcześniej sytuacji. Społeczeństwo opiera się bowiem na umiejętności postawienia się w sytuacji drugiego człowieka, który – jak zakładamy – jest istotą w zasadniczej mierze podobną do nas (Mead 1975). Pojawiają się pytania o ewentualne psychicz-ne i społeczpsychicz-ne konsekwencje traktowania obiektów nie-ludzkich tak, jakby miały one takie same cechy i możliwości jak ludzie.

Taka sytuacja otworzyłaby też nowe perspektywy przed teorią Aktora-Sieci (Actor-Network Theory), która mówiła już wcześniej o udziale obiektów nie-ludzkich w konstruowaniu kultury (Latour 2010). Roboty, o których pisze Turkle, byłyby jednak zapewne czymś więcej: podmiotami, którym przyznaje się status ludzi. Jest to już jednak zagadnienie znacznie wykraczające poza tematykę niniejszego artykułu.

Wpływ komputerów i Internetu… | 99

W dokumencie Technologiczno-społeczne oblicza XXI wieku (Stron 96-99)