Współczesny paradygmat nauki o literaturze przełamuje paradygmat pozytywistycz-ny, zgodnie z którym istniały dwie wykluczające się metody badania dzieła litera-ckiego: wewnętrzna i zewnętrzna. Pierwsza z nich zakładała skupienie się na utworze jako takim, bez brania pod uwagę wpływu jakichkolwiek czynników zewnętrznych.

Drugie podejście natomiast kierowało się ku analizie związków dzieła literackiego z takimi czynnikami, jak np. uwarunkowania historyczne i społeczne epoki, w której powstało, czy fakty z życia autora (Głowiński 1998a: 8).

Teoria komunikacji literackiej każe patrzeć na dzieło literackie w innej perspek-tywie. Z jednej strony nie można zaprzeczyć, że jest ono tworem samoistnym, całko-wicie autonomicznym, z drugiej jednak nie da się go oderwać od kontekstu, w jakim powstawało. Obie te cechy są z sobą nierozerwalnie związane i stanowią istotę dzieła literackiego. Jego wyjątkowość i jedyność jest bowiem funkcją „jego historycznej natury i społecznego zakotwiczenia” (Głowiński 1998a: 13). Najistotniejsze cechy tekstu literackiego są zatem możliwe do uchwycenia, pod warunkiem że będzie on badany jako element pewnej społecznej sytuacji komunikacyjnej.

Jedną z konsekwencji takiego podejścia było powstanie teorii odbioru dzieła li-terackiego, która wyrosła z banalnego na pozór stwierdzenia, że utwór literacki po-wstaje po to, żeby został przeczytany. Opisując sytuację komunikacyjną, której jest częścią, nie można pominąć żadnego z jej elementów, w tym – czytelnika. Komuni-kacja nie dokonuje się bowiem podczas tworzenia pisemnego komunikatu, jakim jest utwór literacki, lecz podczas jego dekodowania – czyli podczas lektury (Lalewicz 1975: 100).

Każdy akt komunikacji zakłada istnienie nadawcy i odbiorcy, ich współdziała-nie w ramach tego procesu, a także możliwość wymiany ról między nimi. W

sa-mym tekście utworu literackiego można odkryć istotne informacje o uczestnikach takiego układu na różnych poziomach komunikacji, zarówno wewnątrztekstowych, jak zewnątrztekstowych. Informacje takie mają dwojaki charakter: stematyzowany i implikowany (Okopień-Sławińska 1971: 113). Informacje stematyzowane wynika-ją bezpośrednio ze znaczenia słów i zdań buduwynika-jących daną wypowiedź, mawynika-ją więc charakter eksplicytny. Mogą one dotyczyć wszystkiego, zarówno w płaszczyźnie świata przedstawionego, jak i rzeczywistego. Nie istnieją bowiem ograniczenia tre-ści wypowiedzi będącej czętre-ścią utworu literackiego; może ona dotyczyć zarówno tematów związanych bezpośrednio z daną sytuacją komunikacyjną, jak i zagadnień z nią niezwiązanych.

Ponadto każda wypowiedź niesie komunikat o nadawcy niewyrażony wprost. Jest to informacja implikowana, związana z budową wypowiedzi. Sposób używania przez nadawcę kodu językowego charakteryzuje go jako użytkownika języka, przynależą-cego do konkretnej grupy społecznej, zdradza status, wykształcenie, pochodzenie, a nawet jego osobowość. Pośrednio ujawnia także jego światopogląd, ponieważ od-słania stosunek do różnego rodzaju

norm objawiających się w językowej konstrukcji wypowiedzi, (...) wskazujących nie tylko na związek wypowiedzi z systemem językowym, ale i z wyrażonymi przez mowę, ale nadbudowanymi nad systemem językowym, tak zwanymi wtórnymi systemami modelują-cymi: literackimi, ideologicznymi, religijnymi itp. (Okopień-Sławińska 1971: 114) Według Aleksandry Okopień-Sławińskiej (1971: 125) schemat układu ról w ko-munikacji literackiej przedstawia się następująco:

Poziomy komunikacji wewnątrztekstowe

Instancje nadawcze Instancje odbiorcze

mówiący bohater

naczelny narrator (podmiot liryczny)

podmiot utworu

bohater

adresat narracji (adresat monologu lirycznego)

adresat utworu

zewnątrztekstowe

nadawca utworu (dysponent reguł, podmiot czynności twórczych) autor

odbiorca utworu (czytelnik idealny)

czytelnik konkretny

Cechą charakterystyczną tego układu komunikacyjnego jest asymetryczność.

Każdy z jego uczestników odgrywa w nim z góry określoną rolę, przy czym nie mogą się oni tymi rolami zamieniać (Głowiński 1998b: 28).

Chciałabym się przyjrzeć w tym miejscu elementom zewnątrztekstowego pozio-mu kopozio-munikacji literackiej. Podmiot czynności twórczych jest jedynym

zewnętrz-nym w stosunku do tekstu nadawcą, którego utwór literacki wskazuje i którego można w pewnym stopniu określić, odwołując się do tego tekstu. Podstawę do tego stanowią reguły rządzące wypowiedzią. Samo ich wystąpienie dowodzi, że ktoś je

„wybrał z repertuaru możliwości konstrukcyjnych oraz zaktualizował je w mowie”

(Okopień-Sławińska 1971: 120). Fakt, że dokonuje się aktualizacja reguł, oznacza, że ponad wypowiedzią istnieje nadawca, którego można nazwać dysponentem reguł wyznaczanych, z jednej strony, systemem językowym, z drugiej – tradycją literacką.

Nie jest on tożsamy z autorem, lecz raczej z pewną jego rolą.

Po stronie odbioru odpowiednikiem podmiotu czynności twórczych na tym sa-mym poziomie komunikacji literackiej jest czytelnik idealny. Chodziłoby tu o ta-kiego odbiorcę, który by dążył do odkrycia znaczeń utworu nadawanych mu przez autora w akcie tworzenia. Ten typ odbioru występuje np. wtedy, gdy celem jest zre-konstruowanie znaczenia historycznego dzieła. Nie jest to jednak jedyny możliwy odbiór. Rzeczywisty odbiór dzieła literackiego, jakkolwiek do pewnego stopnia ukie-runkowany przez wskazówki interpretacyjne w nim zawarte, jest bowiem w dużym stopniu nieprzewidywalny, podlega oddziaływaniu wielu różnorodnych czynników.

Okopień-Sławińska (1971: 124) określa go jako „czystą potencjalność”. W tym właśnie upatruje się najważniejszej cechy konstytutywnej dzieła literackiego: fakt, że poddaje się ono różnym interpretacjom, że może funkcjonować w bardzo różnych kontekstach, nieraz różniących się zasadniczo od kontekstu, w którym powstało, sta-nowi o jego sile i uniwersalności (Głowiński 1998c: 117). Utwór artystyczny odry-wa się bowiem od pierwotnej sytuacji odbioru i ma zdolność funkcjonoodry-wania poza prymarnym, przewidywanym przez autora układem odniesień (Sławiński 1982: 72).

Na najwyższym poziomie komunikacji literackiej znajdują się rzeczywisty autor utworu oraz konkretny czytelnik. Zauważenie jego roli, uznanie go za pełnoprawne-go członka procesu komunikacji literackiej stało się inspiracją poważnych przewar-tościowań na gruncie współczesnej teorii literatury.

Zgodnie z defi nicją Sławińskiego (1982: 79) czytelnik to „człowiek, w którego życiu wśród innych zdarzeń występują również lektury dzieł literatury pięknej”. Na-leży dodać, że nie mogą one być pojedyncze, przypadkowe, ale winny się powtarzać, zajmować istotne miejsce wśród pozostałych aktywności tego człowieka.

Czytelnik przystępuje do lektury wyposażony w pewną wiedzę i umiejętności.

Zna obowiązujące konwencje literackie i standardy lektury. Jest także do pewnego stopnia ukształtowany przez własne doświadczenia czytelnicze (Sławiński 1982: 69).

W związku z tym dysponuje on dużą swobodą w zakresie dobierania kluczy interpre-tacyjnych dzieła. Dzięki temu może ono odsłaniać niemal nieograniczoną liczbę zna-czeń, niekoniecznie przewidzianych przez autora (Okopień-Sławińska 1971: 124).

Czytelnik ów rzadko jest opisywany jako jednostka; najczęściej postrzega się go jako przedstawiciela pewnej zbiorowości, np. społeczeństwa lub klasy społecznej, ale nie tylko. Z perspektywy teorii recepcji jest on interesujący przede wszystkim jako typowy nośnik zachowań charakterystycznych dla jakiejś jasno określonej gru-py (Lalewicz 1982: 13). Zbiorowość taka jest czynnikiem dynamizującym i porząd-kującym świat tekstów. Tworzy go zbiór dzieł w części usystematyzowany, a w czę-ści – chaotyczny. Składają się nań, po pierwsze, kanoniczne dzieła z przeszłoczę-ści, po

drugie, inne dawne utwory znajdujące się na marginesie głównego nurtu, po trzecie, teksty agresywnie walczące o miejsce bliższe centrum systemu, po czwarte wreszcie, te, które pozostają w sferze wizji, postulatów i oczekiwań7 (Sławiński 1982: 81). To czytelnicy właśnie decydują, do której z tych grup zostaną zaliczone w danym mo-mencie określone teksty i jaka będzie między nimi hierarchia, które będą postrzegane jako dzieła klasyczne, a które zostaną zepchnięte na margines.

Mimo że czytelnik nazywany bywa „odbiorcą milczącym” (Ďurišin 1973: 156), odgrywa istotną rolę w kształtowaniu smaku literackiego, konwencji i norm. Widzi się w nim „najistotniejszy wskaźnik recepcji i kryterium popytu” (ibidem). W związ-ku z tym jego zachowania i wybory oddziałują w poważnym stopniu na politykę wydawnictw.

Czytelnik jako aktywny uczestnik aktu komunikacji literackiej i partner autora, podejmujący decyzje, dokonujący wyborów, rzadko jest obiektem zainteresowania teoretyków przekładu. Najczęściej jest postrzegany jako pasywny odbiorca produktu pracy tłumacza, który stara się odgadnąć jego gusty i preferencje i do nich dostoso-wać strategie translatorskie. Anton Popovič (1971: 206) za aktywnego odbiorcę prze-kładu uważa jedynie tego, który zna język i kulturę oryginału, dzięki czemu może śledzić i oceniać proces tłumaczenia.

Wspominałam już (zob. podrozdz. 3), że rzeczywisty autor i czytelnik muszą posługiwać się tym samym kodem oraz odwoływać się do wspólnego horyzontu wiedzy. Jeśli ten warunek nie zostałby spełniony, niemożliwe byłoby zrozumienie utworu. Gdy mamy do czynienia z przekładem literackim, relacja między autorem a czytelnikiem nabiera dodatkowego wymiaru. Autor oryginału i czytelnik przekła-du należą bowiem do innych, nieraz bardzo różniących się kultur. Zatem z perspek-tywy odbiorcy autor jest „innym”, „obcym”, mówi o świecie nam nieznanym albo znanym tylko w pewnym ograniczonym zakresie, odwołuje się do doświadczeń, które mogą wydawać się dziwaczne bądź niezrozumiałe. Zdaniem Antoine’a Ber-mana (1985: 284) istotą przekładu jest doświadczenie jego obcości (épreuve de l’étranger). Dążenie do umożliwienia czytelnikowi doświadczenia inności tłuma-czonego dzieła ustala specyfi czną relację między swoim i obcym. Pojawia się wtedy szansa na wytworzenie między autorem a czytelnikiem przestrzeni, w której może dojść do spotkania i, w konsekwencji, do próby zrozumienia obcego. Spotkanie takie jednak niesie z sobą potencjalne zagrożenia: „inny” czy „obcy” to słowa, które mają w polszczyźnie wyraźne zabarwienie pejoratywne; są używane wymiennie z takimi określeniami, jak „drugi”, „intruz” czy nawet „wróg”. Przeciwstawienie swój – obcy bywa wyrażane w wielu kulturach jako opozycja ludzie – nieludzie, ludzie – zwierzęta bądź też w złagodzonej wersji jako ludzie – barbarzyńcy. Obcy to też niemówiący, w przeciwieństwie do swoich – czyli posiadających mowę8.

Poprzez przekład obcy, czyli niemowa, zostaje mową obdarzony, otrzymuje możliwość przemawiania do nas w naszym własnym języku. Dzięki temu w kimś,

7 Chodzi tu o pewien obraz tekstów idealnych, jaki można znaleźć w tekstach programowych i kry-tycznoliterackich.

8 Obszerną analizę tego zagadnienia można znaleźć w książce Benedyktowicza Portrety obcego, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000, s. 121–160.

postrzeganym dotąd jako nieczłowiek, można rozpoznać człowieka. To warunek wstępny wykreowania między uczestnikami komunikacji literackiej owej „sfery po-między”, w której, według Martina Bubera, ma szansę wytworzyć się owa niezwy-kła, trudno uchwytna relacja będąca istotą naszego człowieczeństwa.

W dokumencie Recepcja przekładów literatury iberoamerykańskiej w Polsce w latach 1945-2005 z perspektywy komunikacji międzykulturowej (Stron 27-31)