Kontekstualność projektów tożsamościowych

W dokumencie Efekt pasażu (Stron 195-198)

struktura tożsamości

2. Kontekstualność projektów tożsamościowych

Kształtowanie się „Ja”, a w dalszej perspektywie konstruowanie popartego autorefleksją wizerunku tożsamościowego, jest procesem, który większość socjologów, psychologów społecznych i antropologów kultury tematyzuje i analizuje głównie pod kątem towarzyszących człowiekowi uwarunko‑

wań społeczno‑kulturowych. Rozwój osobowości („Ja” niezależne i „Ja”

współzależne) oraz stopniowe artykułowanie się tożsamości najczęściej rozpatrywane są w kontekście czasoprzestrzeni oraz kulturowych realiów, w jakich żyje konkretna jednostka w określonej społeczności. Fazy roz‑

woju psychospołecznego są zatem zazwyczaj – jak czyni to m.in. Thomas Eriksen14 – przedstawiane jako reperkusja i integracja refleksji nad dyna‑

miką czasu oraz społecznych interakcji. Z kolei Margaret Mead w Kulturze i tożsamości akcentuje wagę problematyki funkcjonowania więzi i między‑

pokoleniowej wymiany doświadczeń (przyswojenie i „przepracowanie”

kultury postfiguratywnej, konfiguratywnej i prefiguratywnej)15.

Zarysowany powyżej typ optyki wydaje się być dzisiaj bardzo upo‑

wszechniony i niekiedy faworyzowany, co może zaskakiwać ze względu na jednostronność podobnych rozważań, w których niewiele miejsca poświęca się problematyce okresu prenatalnego oraz ontogenezy, które co najmniej w równej mierze determinują konstytuowanie się zarówno cielesności jak i podmiotowości jednostki. Aspekt ów staje się obecnie szczególnie doniosły i niebagatelny ze względu na rozwój współczesnych technologii medycznych; pozwalają one bowiem zaplanować już nie tylko płeć przyszłego dziecka (poprzez oddzielenie w probówce plemników żeńskich od męskich), ale również zaprogramować inteligencję, kolor oczu i włosów, a także posiąść wiedzę na temat potencjalnych przyszłych za‑

grożeń (choroby dziedziczne). Możliwości – jeśli jeszcze nie ingerowania w te komponenty, to jednak operowania w ramach ich opcjonalności – wynikają z postępów wiedzy medycznej i genetycznej.

Podejmowana przez kolejne pokolenia psychoanalityków problema‑

tyka tożsamościowa – na szczęście – nie omija szerokim łukiem tego, co biologiczne i fizjologiczne, gdyż zakres jej obserwacji i penetracji obejmuje

13 A. Kunce, Tożsamość i postmodernizm, dz. cyt., s. 47.

14 Zob. E. H. Eriksen, Dzieciństwo i społeczeństwo, przeł. P. Hejmej, Rebis, Poznań 1997.

15 Por. M. Mead, Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, J. Hołówka, PIW, Warszawa 1978.

część IV (Nie)obecna struktura tożsamości

m.in. szeroko rozumiany aspekt ciała i cielesności, w tym zwłaszcza kon‑

tekst płci – zarówno tej kulturowej jak biologicznej. Pionierem takiego podejścia jest tu bez wątpienia Zygmunt Freud, który jako pierwszy, ba‑

dając tematykę płci i seksualności, przekroczył przypisany jej biologiczny determinizm. Tezy te później rozwinął bądź zredefiniował Jacques Lacan, jakkolwiek nadal dowodził on, że płeć biologiczna (sex) ma charakter pre‑

dyskursywny, zaś płeć kulturowa (gender) jest wtórna16. Nie zmienia to jednak faktu, że – jak napisała Anna Nasiłowska – „postawienie problemu płci jest niewątpliwie zasługą psychoanalizy”17.

Refleksja genderowa przybrała na sile wraz z popularyzacją myśli fe‑

ministycznej z jednej strony, zaś pojawianiem się strukturalizmu – z dru‑

giej. Jednak dopiero wraz z dyskursem postfeministycznym ujawniła się z całą mocą kulturowa relatywizacja „różnicy seksualnej”, co jest w prze‑

ważającej mierze zasługą Luce Irigaray i Judith Butler. Zdaniem autorki Uwikłanych w płeć18 wszelkie wcześniejsze kulturowe opisy płci były za‑

pośredniczone przez patriarchalny język – z jego arbitralnymi przeświad‑

czeniami i historyczną aparaturą pojęciową. Butler analizuje różnicę płci i tożsamość przez pryzmat znaczenia i przypisanych im kodów języko‑

wych, które – według niej – są konstytuowane przez różnicę, w relacji do tego, co zewnętrzne (Inne).

Paradoksalnie – w tym samym czasie w świecie nauk biologicznych grupa badaczy konsoliduje się wokół nowego paradygmatu, który od‑

zwierciedla redukcjonizm genetyczny i faworyzuje czynnik behawioral‑

ny. Ten ostatni sugeruje rozpatrywanie zachowania człowieka w opar‑

ciu o dane biochemiczne i genetyczne, nie bacząc na fakt, że genetyka determinuje jedynie pewien zakres predyspozycji. Postulat tak reduk‑

cjonistycznie rozumianego determinizmu – zgodnie z którym genotyp całkowicie określa fenotyp19 – okazał się w istocie politycznym gestem wykluczenia a nie faktem czysto naukowym i w rezultacie nie znalazł on zrozumienia wśród przedstawicieli innych nauk i dyscyplin pokrewnych.

Świadczy o tym zresztą dobitnie popularność kolejnego już paradygmatu wiedzy, jaki proponuje współczesna biologia molekularna20. Zgodnie z jej, opartymi na doświadczeniach laboratoryjnych, tezami należy postrzegać

16 Rozróżnienia na płeć biologiczną i kulturową we współczesnym dyskursie dokonała Rhoda Unger w 1979 r.; zob. R. Unger, Toward a Redefinition of Sex and Gender,

„American Psychologist” 1979, no. 34, s. 1085–94.

17 A. Nasiłowska, Feminizm i psychoanaliza – ucieczka od opozycji, „Teksty Drugie” 1995, nr 3/4 s. 133.

18 Por. J. Butler, Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości, przeł. K. Krasuska, KP, Warszawa 2008, s. 262.

19 Zob. R. Dawkins, Samolubny gen, przeł. M. Skoneczny, Prószyński i S‑ka, Warszawa 2012.

20 Zob. S. Bullock, S. Rose, Chemia życia, przeł. G. Abgarowicz, WN‑T, Warszawa 1993.

efekt pasażu

świat wszystkich żywych organizmów jako złożony kompleks funkcjonu‑

jący kontekstualnie i relatywnie. Jednocześnie tak interpretowany model rozwoju organizmów sugeruje procesualną sieć relacji i współzależności w skali mikro i makro na wszystkich etapach rozwoju życia. W podobnym tonie wypowiadają się też rzecznicy i zwolennicy tzw. filozofii wieczy‑

stej, która nawiązuje do tradycji idealistycznych i metafizycznych, będąc w gruncie rzeczy próbą stworzenia teorii filozofii i psychologii integral‑

nej. Ta ostatnia – zdaniem – Kena Wilbera21 – miałaby stanowić połą‑

czenie behawioryzmu, psychoanalizy oraz psychologii humanistycznej i transpersonalnej.

W świetle powyższego widać jak na dłoni, że dla badania podmioto‑

wości i tożsamości, które są powiązane z całym ogromem zjawisk konsty‑

tuujących rzeczywistość jednostki, przydatne wydają się dyskursy zarów‑

no analityczne jak i syntetyczne, ściśle naukowe i stricte humanistyczne.

Człowiek bowiem żyje i realizuje się jako podmiot w kontekście material‑

nym i niematerialnym. Takie holistyczne podejście nie jest zresztą niczym nowym. Na rangę współzależności rzeczy zwracał już uwagę wybitny filo‑

zof i architekt antyku, Witruwiusz, który konstatował, ze skoro „przyroda w ten sposób stworzyła ciało ludzkie, że jego członki są proporcjonalne do całej postaci, słuszna wydaje się zasada starożytnych, aby także w budow‑

lach stosunek poszczególnych członów odpowiadał całości”22.

Nie mniej istotna jest też ranga i funkcja uwarunkowań makrospo‑

łecznych. Tematyka ta stała się istotnym elementem koncepcji Ruth Be‑

nedict, której Wzory kultury (1934) były krokiem milowym antropologii kulturowej. Według amerykańskiej badaczki społeczeństwo „nigdy nie jest całością, którą można by oddzielić od składających się na nią jednostek.

Żadna jednostka nie może osiągnąć nawet progu swych możliwości bez kultury, w której partycypuje. I odwrotnie, żadna cywilizacja nie zawiera ani jednego składnika, który w ostatecznej analizie nie byłby wkładem jakiejś jednostki”23.

Specyfiką świata ponowoczesnego jest przeniesienie tak interpre‑

towanej sfery współzależności z rzeczywistości realnej do wirtualnej.

Definiowane niegdyś przez Giddensa „wybory i sektory stylów życia”24 mają swoje zastosowanie zarówno w „realu”, jak w świecie gier kom‑

puterowych czy w Internecie. Ich uczestnicy i partycypatorzy wcielają

21 Zob. K. Wilber, Psychologia integralna. Świadomość, duch, psychologia, terapia, przeł. H. Smagacz, Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Warszawa 2000.

22 Witruwiusz, Dziesięć ksiąg o architekturze, przeł. K. Kumaniecki, [w:] Myśliciele, kronikarze i artyści o sztuce. Od starożytności do 1500 r., wybrał i oprac. J. Białostocki, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2001, s. 60.

23 R. Benedict, Wzory kultury, przeł. J. Prokopiuk, Muza, Warszawa 1999, s. 311.

24 Zob. A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość, dz. cyt., s. 118.

część IV (Nie)obecna struktura tożsamości

się w nowe tożsamości, które nie bez powodu noszą nazwę „awatarów”

(od sanskryckiego słowa avatāra) w hinduizmie oznaczających wciele‑

nia bóstw. Awatary, chociaż reprezentują podmioty rzeczywistych uczest‑

ników, jako fenomeny są wirtualnymi fantazmatami (niekiedy także posta‑

ciami generowanymi przez oprogramowanie producenta). Konsekwencją tej transgresji jest sytuacja, w której – jak zauważa hiszpański socjolog, Manuel Castells – „aktorzy społeczni na podstawie jakichkolwiek dostęp‑

nych im materiałów kulturowych budują nową tożsamość, która przede‑

finiowuje ich pozycję w społeczeństwie, i w ten sposób usiłują dokonać przekształcenia całej struktury społecznej”25. Co istotne – mamy tutaj do czynienia z konstrukcją w procesie, w której tożsamości nie otrzymuje się, ale buduje ją w oparciu o już istniejące podglebie kulturowe, mik‑

sując sfragmentaryzowane elementy, aby połączyć je za pośrednictwem

„niejednorodnego asamblażu kulturemów stających się uniwersalnymi przedmiotami myślenia”26.

W ten oto sposób tożsamość aktualizuje się jako figura wyłącznie tymczasowa i mozaikowa, permanentnie rekontekstualizowana i reinter‑

pretowana, pozostawiająca za sobą dotychczasowe „maski” i niegdysiejszy kontekst. Ten bowiem – jak pisze Aleksandra Kunce – „jest sam dla siebie.

Żyje własnym życiem. Uniezależnia się”27.

3. Palimpsestowość i intertekstualność jako

W dokumencie Efekt pasażu (Stron 195-198)

Outline

Related documents