4. Krytycy o prozie iberoamerykańskiej w okresie boomu (1968–1981)

4.4. Sposób realizacji funkcji poznawczo-oceniającej w tekstach krytycznych

4.4.1. Krytyk w roli przewodnika po kulturze

Jak już wspominałam w rozdziale drugim, przeciętny poziom wiedzy o kontynencie południowoamerykańskim i jego kulturze był w Polsce niski, zarówno ze względu na brak dostępu do źródeł tej wiedzy, jak i dlatego, że bezpośredni kontakt z Ameryką Łacińską, pomijając trudności natury administracyjnej, wymagał nakładów fi nanso-wych leżących poza możliwościami większości obywateli. Krytycy, którzy na prze-łomie lat 60. i 70. podejmowali się omawiania książek pisarzy pochodzących z kra-jów Ameryki Łacińskiej, na ogół byli tego świadomi. Zdawali sobie sprawę również, że dla polskich odbiorców literatura iberoamerykańska była zjawiskiem nowym.

Czytelnicy nie znali nie tylko nazwisk pisarzy współczesnych, ale także przedstawi-cieli wcześniejszych pokoleń. Obce im były szkoły, trendy, tradycje literackie. Nie mieli także niemal żadnego odniesienia do kultury wytworzonej przez mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Można sądzić, że nie kojarzono tego kontynentu z tzw. kulturą wysoką. Jego obraz, utrwalony na kartach sugestywnych reportaży Fiedlera bliskich wielu Polakom, przedstawiał Latynosów jako ludzi sympatycznych, ale raczej pro-stych i naiwnych, by nie powiedzieć prymitywnych. „Literatura Ameryki Południo-wej objawia nam kontynent, o którym wiemy mniej niż o powierzchni księżyca”

‒ pisała recenzentka „Echa Krakowa”105.

Niektórzy krytycy zwracali uwagę, że z perspektywy polskiego odbiorcy literatu-ra Ameryki Łacińskiej niesie istotne walory poznawcze. Recenzent „Kultury” wska-zywał, że powieść Otero Silvy Martwe domy przybliża trzydziestoletni okres historii Wenezueli ‒ kraju, o którym wiedza w Polsce jest nikła106. Z kolei krytycy wypowia-dający się o Synu człowieczym Roa Bastosa wśród zalet powieści wymieniali także to, że opisuje ona realia Paragwaju w okresie dyktatury Stroessnera107.

Przed krytykami podejmującymi się omawiania utworów pisarzy iberoamerykań-skich w polskiej prasie stanęło zadanie nie tylko ukazania nowego fenomenu litera-ckiego, ale także nakreślenia tła kulturowego, na jakim się on rozwijał. Większość krytyków potraktowała je poważnie i starała się przybliżać polskiemu odbiorcy kon-tekst powstawania utworów iberoamerykańskich. Dobrym przykładem jest początek recenzji zbioru opowiadań Rojasa pt. Człowiek z różą, której autor próbował wpro-wadzić czytelnika w najistotniejsze problemy historii literatur Ameryki Łacińskiej:

104 Niecikowski, „Literatura na Świecie” 1973, nr 2, s. 114‒147.

105 Tarska, „Echo Krakowa” 1968, nr 229, s. 4.

106 Żórawski, „Kultura” 1970, nr 11, s. 9.

107 Mazur, „Nowe Książki” 1978, nr 9, s. 39‒41.

Uzyskanie przez kraje Ameryki Łacińskiej niepodległości, uniezależnienie się od Hi-szpanii czy Portugalii nie oznaczało zupełnego zerwania z Półwyspem Iberyjskim. Dla wielu nowych obywateli nowych państw Półwysep Iberyjski był duchową ojczyzną, jakby nie było – ojczyzną kultury całego, olbrzymiego kontynentu. (...) Kiedy i jak literatura po-szczególnych państw hispanoamerykańskich przestała być zależna od literatury hiszpań-skiej, kiedy zaczęła powstawać literatura argentyńska, chilijska, kolumbijska108?

Niekiedy recenzenci uznawali za niezbędne przybliżenie specyfi ki literatury konkret-nego kraju. Komentując wydanie pierwszego polskiego przekładu powieści urugwaj-skiego pisarza Maria Benedettiego, Komorowski objaśniał:

Literatura Urugwaju jest w bardzo niewielkim stopniu znana w naszym kraju. (...) Na brak zainteresowania tym obszarem literackim złożyło się wiele przyczyn. Pierwszą z nich jest niewątpliwie ograniczony charakter rynku wydawniczego, jaki istnieje w tym kraju.

Z tego właśnie powodu formą szczególnie uprzywilejowaną były zawsze opowiadania, które drukowane w niedzielnych dodatkach czy w znanym tygodniku „La Marcha”, mogły liczyć na szerszy, choć ograniczony do jednego kraju i raczej jednorazowy odbiór. Nawet tacy pisarze, jak Juan Carlos Onetti czy Benedetti, to autorzy przede wszystkim opowia-dań. Inną przyczyną stosunkowo słabego zainteresowania literaturą urugwajską jest też niewątpliwie fakt, że wśród krajów Ameryki Łacińskiej Urugwaj (...) uchodził, i zapewne też i był tym krajem, gdzie literatura i kultura europejska zapuściła najgłębiej korzenie.

Stąd też i literatura urugwajska, zupełnie nieegzotyczna dla europejskiego czytelnika, nie wzbudzała takiego zainteresowania jak meksykańska czy nawet argentyńska109.

W niektórych wypadkach tematyka dzieła wymagała przybliżenia historycznego tła opisywanych w nim wydarzeń. Sugerowały to już same tytuły recenzji powieści meksykańskich powstałych w pierwszej połowie XX wieku: Meksykański tryptyk porewolucyjny110, W trybach rewolucji111, Powieść meksykańskiej rewolucji112. Przy-woływano w nich fakty, które inspirowały powstanie tych utworów, tj. rewolucję z 1910 roku i jej skutki:

W pierwszych dniach lutego 1917 roku, po siedmiu latach bratobójczych walk, uchwa-lona została w Meksyku jedna z najbardziej postępowych i demokratycznych wówczas konstytucji świata. O ile poprzednia konstytucja, z 1857 roku, stawiająca jednostkę ponad społeczeństwem, utrzymana była w duchu indywidualistycznym, o tyle w 1917 roku od-wrócono schemat stawiając społeczeństwo ponad jednostkę. Niewielki jednak pożytek przyniósł meksykańskiemu narodowi kolektywistyczny duch tej konstytucji113.

„Życie Literackie”, by wypełnić luki w wiedzy polskich odbiorców o rewolucji mek-sykańskiej i jej literackich obrazach, opublikowało obszerny artykuł autorstwa Petry

108 Marrodán, „Nowe Książki” 1971, nr 23, s. 1585‒1586.

109 Komorowski, „Nowe Książki” 1975, nr 1, s. 22‒23.

110 Mazur, „Nowe Książki” 1978, nr 15, s. 19‒20.

111 Nyczek, „Echo Krakowa” 1973, nr 242, s. 4.

112 Komorowski, „Nowe Książki” 1973, nr 23, s. 16‒17.

113 Mazur, „Nowe Książki” 1978, nr 15, s. 19.

Powieść rewolucji meksykańskiej114. Recenzenci zwracali uwagę także na znaczenie komentowanych utworów dla kultury całej Ameryki Łacińskiej:

Sięgnąwszy po pewne wzorce europejskie „powieść meksykańskiej rewolucji” wraz z powstałą w Argentynie literaturą gauchowską były pierwszymi symptomami kulturalnej samodzielności „zielonego kontynentu”115.

Wskazywali także, z jakimi nurtami literackimi są te dzieła związane. Recenzując powieść Alegríi Świat jest szeroki i obcy, Komorowski objaśniał, czym charaktery-zował się prąd zwany indygenizmem:

Odpowiedzią na to zapoznanie swoistości latynoamerykańskiej rzeczywistości był w literaturze tamtych krajów nurt określany jako „indigenismo”, co zgodnie z dwuznacz-nością samego pojęcia implikowało zwrócenie uwagi na indiańskość i tubylczość116. Z kolei Ryszard Olczak opisywał intelektualne zaplecze autora recenzowanej książ-ki, Wynalazek Morela Bioy Casaresa:

(...) Argentyńczyk Adolfo Bioy Casares, należy do tej samej co i Borges grupy literackiej

„Sur” – odżegnującej się od nurtu argentyńskiej literatury zaangażowanej społecznie (...), natomiast uprawiającej poszukiwania estetyczne, intelektualne, metafi zyczne117.

Krytycy zwracali niekiedy uwagę czytelnika na okoliczności powstania omawianego utworu, jak w wypadku recenzji słynnych Legend gwatemalskich noblisty Asturiasa, której autor przypominał, że pisarz zainteresował się prekolumbijską przeszłością swego kraju podczas pobytu w Paryżu, gdzie w bibliotece Sorbony zetknął się ze świętymi księgami Indian Popol Vuh i Chilám Balám118.

Dość częstą praktyką było przedstawienie mniej lub bardziej szczegółowej bio-grafi i danego pisarza i wyliczenie jego najważniejszych książek. Taką dość obszerną informację o autorze można znaleźć w recenzji Raju Lezamy Limy:

José Lezama Lima – Kubańczyk – urodził się w Hawanie w 1910 roku i w tym też mieście zmarł w roku 1976. Od wczesnych lat dzieciństwa choruje na astmę i rozwijająca się choroba jest jedną z przyczyn, dla której Lima prawie nigdy nie opuści Hawany119. Tak opowiedziana historia życia pisarza zajmuje ponad dwie strony czasopisma

„Nowe Książki”. Najczęściej jednak zawarte w recenzjach informacje biografi czne miały bardziej syntetyczny charakter120. Na publikowanie recenzji obszerniejszych, zawierających więcej danych o pisarzu, dziele i kontekście jego powstania, mogły sobie pozwolić najczęściej czasopisma literackie, w których przeznaczano więcej

114 Petry, „Życie Literackie” 1975, nr 39, s. 14.

115 Komorowski, „Nowe Książki” 1973, nr 23, s. 16‒17.

116 Komorowski, „Nowe Książki” 1975, nr 8, s. 25‒26.

117 Olczak, „Miesięcznik Literacki” 1975, nr 10, s. 133‒136.

118 Godlewski, „Literatura” 1980, nr 19, s. 12.

119 Bernat, „Nowe Książki” 1979, nr 23, s. 19.

120 Zob. np. (P), „Kultura” 1979, nr 28, s. 4; Tarska, „Echo Krakowa” 1976, nr 11, s. 12‒13; Mroziński,

„Literatura” 1976, nr 2, s. 5.

miejsca na omówienia książek. Jednocześnie ich redaktorzy zapraszali do współpra-cy kompetentnych krytyków.

Recenzenci, świadomi, że dysponują większą wiedzą o literaturze i kulturze Ame-ryki Łacińskiej niż przeciętny polski czytelnik, niekiedy przybierali ton wyższości, demonstrując przekonanie, że nieznajomość genezy danego dzieła i tła jego powsta-nia uniemożliwia jego zrozumienie:

Tylko bowiem znajomość meandrów i paradoksów kultury duchowej i materialnej na-rodu, przekazana drogą artystycznej syntezy, może pozwolić na autentyczny kontakt ze znakami, jakimi posługują się struktury literackie

‒ dowodziła Rodowska121, recenzując Pieśń ślepców Fuentesa, a yo, podając w wąt-pliwość kompetencje polskich krytyków, na łamach „Twórczości” wołał:

Czy w ogóle można napisać coś prawdziwego o literaturze argentyńskiej nie przeczy-tawszy Radiografi a de la pampa E. Martineza Estrady lub zbioru szkiców Od Sarmienta do Cortazara D. Viñasa122?

Komorowski wyrażał podobne obawy:

Wciąż pozostaje otwarte zagadnienie, do jakiego stopnia możliwe jest odczytanie Borgesa bez znajomości Martina Fierro, Marqueza bez La Voragine, powieści Fuentesa bez znajomości Azueli czy Guzmana123.

Jakkolwiek słuszne było założenie, że historia literatur krajów Ameryki Łacińskiej nie jest powszechnie znana, to obawa, iż brak dostatecznej wiedzy stworzy barierę nie do pokonania dla polskiego odbiorcy, wydaje się przesadna. Praktyka pokazuje bowiem, że to uniwersalność pewnych doświadczeń i wartości sprawia, iż dzieło literackie może być cenione w różnym od rodzimego kontekście odbioru. Do takiej opinii zdawał się przychylać kilka lat później Komorowski:

Literatura iberoamerykańska jest dla nas tak interesująca przede wszystkim dlatego, że przedstawia przygodę wartości, które potrafi my rozpoznać jako własne124.

W dokumencie Recepcja przekładów literatury iberoamerykańskiej w Polsce w latach 1945-2005 z perspektywy komunikacji międzykulturowej (Stron 125-128)