Krytyka polska wobec prozy iberoamerykańskiej w latach 1982–1989

W dokumencie Recepcja przekładów literatury iberoamerykańskiej w Polsce w latach 1945-2005 z perspektywy komunikacji międzykulturowej (Stron 161-167)

W latach 80. liczba tekstów krytycznych dotyczących literatury Ameryki Łacińskiej znacznie się zmniejszyła. Było to oczywistym następstwem załamania się rynku wydawniczego. Z prozy iberoamerykańskiej publikowano niemal tylko te pozycje, które udało się ocalić z wcześniejszych planów wydawniczych; nowości, nawet pió-ra uznanych pisarzy, ukazywały się spopió-radycznie. Poza tym, jak już wspominałam w poprzednim rozdziale, zmniejszyła się liczba czasopism, co limitowało możliwo-ści publikowania recenzji literackich. Ponadto spora grupa dziennikarzy z różnych powodów odmawiała współpracy z wydawanymi ofi cjalnie pismami. W rezultacie nawet utwory dotychczasowych ulubieńców krytyki, takich jak Cortázar czy García Már quez, nie miały wielu recenzji.

W omawianym okresie ukazał się nakładem wydawnictwa Czytelnik zbiór teks-tów krytycznych Ojcowie i ojcobójcy. Szkice o literaturze Ameryki Łacińskiej autor-stwa Kühna (1984), zawierający interesujące teksty o największych osobowościach i najważniejszych zagadnieniach literatur Ameryki Łacińskiej. Jest to właściwie je-dyna napisana po polsku książka, która może służyć za rodzaj przewodnika po prozie iberoamerykańskiej.

Kryzysu wydawniczego i spadku zainteresowania prozą Ameryki Łacińskiej zdawali się nie dostrzegać niektórzy recenzenci, dla których najwyraźniej czas się zatrzymał. Zmiany, którym uległ kontekst odbioru, spowodowane wydarzeniami litycznymi w Polsce u progu lat 80., nie wpłynęły na sposób jej postrzegania. W po-łowie lat 80. wciąż jeszcze można było spotkać arbitralne opinie, że zainteresowanie nią w Polsce jest nieprzemijające342 oraz że każda nowo wydana pozycja jest warta

342 Rudzińska, „Tygodnik Kulturalny” 1984, nr 25, s. 12.

odnotowania343. W tekstach krytycznych najczęściej podejmowano te same wątki, co w okresie boomu, nie pojawiły się także nowe propozycje interpretacyjne.

Podobnie jak w tekstach z lat 70. polscy recenzenci zauważali, że pisarze iberoa-merykańscy mocno podkreślali ukształtowanie kultury swego kontynentu przez dwie potężne formacje cywilizacyjne: rodzimą i europejską. Geneza współczesnej kultury amerykańskiej stanowiła, zdaniem krytyków, zasadniczy wątek zawartych w książ-kach Fuentesa rozważań o tożsamości latynoamerykańskiej:

Fuentes tedy – jak zwykle – zastanawia się nad specyfi ką Nowego Świata, nadal ma-rząc o trudnej do realizacji harmonijnej syntezie cech kulturowych, prekolumbijskich i chrześcijańskich344.

Carpentiera widziano jako balansującego na granicy dwóch cywilizacji. W po-tocznym ujęciu scheda europejska przyniosła Ameryce Łacińskiej uczoność, erudy-cję, dbałość o wiarygodność faktów i szacunek dla autorytetów. Nowy Świat kojarzył się raczej z dynamizmem, żywiołowością, irracjonalizmem. Jednakże nie oznacza to, że europejscy przybysze wnieśli wyłącznie wielkie wartości:

Ośmieszony przez Carpentiera (...) balast Europy okazuje się być jedyną rękojmią oca-lenia podstawowych wartości wobec naporu rozpasanych instynktów, żądzy materialnego zysku, gwałtu, terroru. Instynkty te wypełzły z dusznych kajut pierwszych zdobywców Ameryki345.

Na kwestie tożsamości, jakkolwiek z nieco innej perspektywy, zwrócono uwagę także w recenzjach opowiadań Portorykańczyka José Luisa Gonzaleza Wieczór, gdy znów staliśmy się ludźmi. Najważniejszym problemem, przed jakim stają bohatero-wie tej prozy, jest zachowanie odrębności kulturowej mimo narażenia na bezpośred-nią ekspansję kultury anglosaskiej346.

Rzeczywistość społeczna Ameryki Łacińskiej nadal jawiła się jako podzielo-na według opozycji biali–ludność miejscowa bądź Murzyni. I tak np. w powieści Aguilery Malty Don Goyo dostrzegano ostrzeżenie przed zaborczością białych i Kre-oli, którzy żyli kosztem ludności rdzennej i Murzynów wegetujących w tragicznych warunkach na prowincji ekwadorskiej347. Obraz podobnie podzielonej Gwatemali z czasów dyktatury Manuela Estrady Cabrery odnajdywano w Bolesnym piątku Astu-riasa348. Książki te określano jako literaturę protestu, w której zawiera się oskarżenie systemu ekonomicznego i politycznego, i której zadaniem jest poruszenie sumień.

W artykułach o powieści Ja, najwyższy Roa Bastosa podkreślano epicki rozmach i dbałość o realia historyczne, próbując niekiedy wpisać ją w aktualny kontekst po-lityczny. Jednakże recenzent „Życia Literackiego” wprost stwierdzał, że poruszane w niej zagadnienia są obce polskiemu czytelnikowi:

343 Rudzińska, „Tygodnik Kulturalny” 1984, nr 3, s. 12.

344 Pałłasz, „Miesięcznik Literacki” 1984, nr 7, s. 146‒147.

345 Krasicki, „Opole” 1983, nr 6, s. 29.

346 Olszewski, „Tu i teraz” 1983, nr 35, s. 10.

347 Pałłasz, „Tygodnik Kulturalny” 1984, nr 15, s. 12.

348 Pałłasz, „Miesięcznik Literacki” 1984, nr 8‒9, s. 225‒227.

przewartościowanie ocen postaci dyktatora dla nas akurat nie posiada istotnego znaczenia, jako że mało kto orientuje się w niuansach historii Paragwaju349.

Obecność tematyki społecznej w dalszym ciągu stanowiła jeden z wyznaczników pozytywnej oceny książki, jak w wypadku Bolesnego piątku, polecanego właśnie ze względu na zawarte w nim przemyślenia dotyczące, obok zagadnień politycznych i ekonomicznych, także problemów socjalnych350. Zaletą Abbaddona, anioła zagłady Sábato okazało się to, że można było odczytać tę książkę jako studium socjologiczne całego kraju351. Wątki społeczne były wskazywane także jako istotny element prozy José Donoso352. Koleżka Wilk Gustava Sainza prezentował panoramiczny obraz spo-łeczeństwa meksykańskiego353.

W tekstach krytycznych termin „egzotyka” pojawiał się nadal, jakkolwiek zdecy-dowanie rzadziej niż w latach 70. W recenzji Dona Goyo odnosił się do środowiska rybaków i wieśniaków zamieszkujących wyspy ekwadorskie354. Użyto go nie po to, by odesłać czytelnika do egzotyki stereotypowej, lecz raczej w znaczeniu peryferyj-nym, by opisać to, co odległe, niekoniecznie geografi cznie, lecz kulturowo i mental-nie – i przez to nam obce. Podobną funkcję określemental-nie to pełniło w komentarzu do Bolesnego piątku, który to utwór „zaskakuje egzotyką i oryginalnością przedstawio-nej społeczności plebejskiej”355. Również rzadziej krytycy posługiwali się pojęciem

„realizm magiczny”. Zostało ono np. użyte w odniesieniu do powieści Donoso Ta niedziela:

w realistycznym świecie faktów istnieją już pewne szczeliny, przez które przeziera inny świat, zrodzony z wybujałej wyobraźni autora, a także z magicznej mitologii ludowej356. Wśród tematów, które wybrzmiewają w polskich tekstach krytycznych mocniej niż w poprzedniej dekadzie, należy wskazać machismo. Powieść Poniatowskiej Ko-chany Diego, całuje cię Quiela uznano za interesujący przyczynek do studium tego zjawiska ze względu na zawartą w nim analizę roli kobiet w umacnianiu takiego wzorca męskich zachowań357. W książce Pocałunek kobiety-pająka Puiga machis-mo zostało pokazane jako fundament latynoamerykańskiego machis-modelu społecznego, w którym kult męskości osiąga apogeum358. Z kolei Gustavo Saínz w Koleżce Wilku potraktował ten wzorzec z ironicznym dystansem i przewartościował go359.

W wielu recenzjach z lat 80. można znaleźć ślady refl eksji teoretycznej nad oma-wianymi książkami. I tak np. Historia rodzinna Fuentesa mieści się, zdaniem jednego

349 L.B., „Życie Literackie” (rubryka „Między książkami”) 1982, nr 25, s. 15.

350 Dumin, „Tu i teraz” 1983, nr 45, s. 10.

351 Pałłasz, „Kultura” 1988, nr 24, s. 6.

352 Horodyńska, „Nowe Książki” 1985, nr 1, s. 114‒115.

353 Skłodowska, „Nowe Książki” 1986, nr 1, s. 21‒22.

354 Pałłasz, „Tygodnik Kulturalny” 1984, nr 15, s. 12.

355 Dumin, op. cit., s. 10.

356 Borkowska, „Miesięcznik Literacki” 1985, nr 4, s. 147.

357 Skłodowska, „Nowe Książki” 1987, nr 10, s. 127.

358 Borkowska, „Miesięcznik Literacki” 1985, nr 3, s. 135.

359 Skłodowska, „Nowe Książki” 1986, nr 10, s. 21.

z krytyków, po trosze w konwencji science fi ction, a po trosze – powieści kryminal-nej360. Innej recenzentce przypominała raczej schemat powieści gotyckiej361. O książ-kach Roa Bastosa pisano bardziej ogólnikowo: Ja, najwyższy jest, zdaniem krytyka

„Tygodnika Kulturalnego”, powieścią „odkrywczą formalnie”362, ale nie sprecyzo-wano, na czym ta odkrywczość polegała. Podobnie utwory zawarte w tomie Kurupi i inne opowiadania miała cechować „wszechstronność i maestria formalna”363. O bo-haterach i grobach Sábato intrygowało wielopłaszczyznową fabułą rozgrywającą się w kilku warstwach czasowych, a nowatorstwo Abbadona przejawiało się w nieustan-nym przeplataniu się trzech chwytów: teatru w teatrze, powieści o powstawaniu po-wieści oraz czegoś w rodzaju dziennika na żywo364. Pocałunek kobiety-pająka Ma-nuela Puiga zwrócił uwagę osobliwą, pozbawioną jednolitego narratora konstrukcją, na którą składają się prawie wyłącznie dialog i monolog365. Stosowaną technikę mon-tażu autor książki doprowadził do perfekcji dzięki doświadczeniu zdobytemu przy realizowaniu fi lmów366. Najważniejszą inspirację miały stanowić dla niego wzorce kultury masowej. Borkowska w swych tekstach krytycznych próbowała posługiwać się niezbyt jasną kategorią „iberoamerykańskości”: „Syn człowieczy jest bardziej ibe-roamerykański od Ja, najwyższego, a także od opowiadań z tomu Kurupi”367. Była to chyba jednak odosobniona próba ustanowienia prozy iberoamerykańskiej jako odrębnego gatunku literackiego, rządzącego się prawami odmiennymi niż gatunki znane, funkcjonujące w prozie światowej.

Jednym z niewielu krytyków, którzy w latach 80. zauważyli w prozie Ameryki Łacińskiej nurty różne od specyfi cznej poetyki sztandarowych dzieł boomu i od re-alizmu magicznego, była Skłodowska. W Historii rodzinnej, która sytuuje się „już daleko poza kręgiem boomu”, dostrzegła symptomy pierwszych zmian: Fuentes, jej zdaniem, ograniczył znacznie chwyty formalne na rzecz bardziej tradycyjnej kon-strukcji, przestał silić się na oryginalność:

Historia rodzinna napisana jest z myślą o czytelniku, który przedkłada ciekawą intry-gę nad zawiłości formy, chociaż kulturowe i metaliterackie obsesje autora wplecione są zręcznie w wątek fabularny368.

Podobnie wcześniejszy Łeb hydry był

nie tylko kolejnym wariantem zadumy nad meksykańskością i trzecioświatowością (...) lecz przede wszystkim „dreszczowcem”, którego bohaterem jest meksykański technokrata369.

360 Pałłasz, „Miesięcznik literacki” 1984, nr 7, s. 146; Skłodowska, „Nowe Książki” 1983, nr 11, s. 28‒29.

361 Rudzińska, „Tygodnik Kulturalny” 1984, nr 3, s. 12.

362 Pałłasz, „Tygodnik Kulturalny” 1982, nr 22, s. 12.

363 Skłodowska, „Nowe Książki” 1985, nr 4, s. 79.

364 Pałłasz, „Kultura” 1988, nr 24, s. 6.

365 Borkowska, „Miesięcznik Literacki” 1985, nr 3, s. 134‒137.

366 Skłodowska, „Nowe Książki” 1984, nr 10, s. 130.

367 Borkowska, „Miesięcznik Literacki” 1986, nr 4, s. 127.

368 Skłodowska, „Nowe Książki” 1983, nr 11, s. 28.

369 Ibidem.

Skłodowska wspominała także o dokonującej się w prozie meksykańskiej zmianie pokoleniowej. Grupa młodszych pisarzy, takich jak Gustavo Saínz, José Agustín czy Juan Pacheco, tworząca nurt zwany La Onda, programowo rezygnowała z rozważań o meksykańskiej czy też latynoamerykańskiej tożsamości i skutkach rewolucji, czer-piąc inspiracje z kultury masowej i przemawiając do czytelników językiem potocz-nym. La Onda burzyła „świątynię literackiego ceremoniału”, podważała zinstytucjo-nalizowaną w rodzimej literaturze wizję narodu i rewolucji370. Według Skłodowskiej powieść Koleżka Wilk Saínza stanowiła

syntezę tendencji rozpowszechnionych w najnowszej prozie kontynentu, prozie tworzonej coraz powszechniej poza kręgiem magii i fantastyki i pojmowanej w wymiarze ogólno-ludzkim, a nie egzotycznym371.

Podobne spostrzeżenia można znaleźć w recenzjach wydanej w 1988 roku anto-logii opowiadań argentyńskich Każdego lata. Krytycy dostrzegli w niej „nowe obli-cze argentyńskiej literatury”372, manifestujące się odrzuceniem realizmu magicznego na rzecz nowych form wyrazu373. Zawarta w tomie twórczość pisarzy debiutujących w latach 60. i 70., jakkolwiek różnorodna tematycznie i stylistycznie, wydawała się skromniejsza formalnie, wyciszona374.

Ton recenzji utworów z Ameryki Łacińskiej z lat 80. pozostawał nadal życzliwy i pełen aprobaty. Nawet jeśli jakaś pozycja nie wzbudzała entuzjazmu, podkreślano jej wartości poznawcze, istotne z perspektywy polskiego czytelnika, jak w wypadku Popołudnia dinozaura Cristiny Peri Rossi. Książeczkę tę uznano za godną uwagi, ponieważ

wzbogaca naszą wiedzę o literaturze urugwajskiej i poszerza nasz latynoski horyzont prze-kładowy o gatunek opowiadania poetyckiego375.

Podobnie Kurupi i inne opowiadania Roa Bastosa uzupełniały mapę literacką Ame-ryki Łacińskiej o Paragwaj376.

Z tego dość jednomyślnego chóru wielbicieli prozy iberoamerykańskiej wyłamał się Jan Marx, który na programowo antylatynoskiej postawie zamierzał zbudować swój wizerunek krytyka. „Chciałbym wyłamać się z niedobrej tradycji chwalenia wszystkiego, co ma sankcję ofi cjalnej wielkości”377 – deklarował otwarcie. W tekście w założeniu poświęconym noweli Donoso Miejsce bez granic zawarł bezpardonowy atak na fenomen boomu, który, jego zdaniem,

370 Skłodowska, „Nowe Książki” 1986, nr 10, s. 21‒22.

371 Ibidem, s. 22.

372 ba, „Kontynenty” (rubryka „Regał z książkami. Latynoski”) 1989, nr 8, s. 29.

373 Sowińska, „Życie Warszawy” 1988, nr 260, s. 7.

374 L.B., „Życie Literackie” (rubryka „Między książkami”) 1988, nr 28, s. 15.

375 Skłodowska, „Nowe Książki” 1984, nr 8, s. 85.

376 Skłodowska, „Nowe Książki” 1985, nr 4, s. 77.

377 Marx, „Kultura” 1987, nr 50, s. 11.

został sztucznie wytworzony i niewiele miał wspólnego z prawdziwymi wartościami formalno-artystycznymi piśmiennictwa tego regionu geopolitycznego. Była to przede wszystkim wyprzedaż egzotyki, Latynosom udało się po prostu nabrać zblazowanych i znudzonych rodzimymi rafi nacjami formalnymi krytyków europejskich i amerykańskich na folklor i etnografi ę378.

Niestety, Marx nigdzie nie wyjaśnił, jakie wartości formalno-artystyczne literatury iberoamerykańskiej uznaje za prawdziwe. Dodatkowo w Polsce pozytywne przyjęcie boomu miało wynikać przede wszystkim z tego, że „omówieniami prozy iberoame-rykańskiej zajmują się prawie z reguły tłumacze, a więc ludzie zainteresowani jej upowszechnianiem”379, co było oczywistą nieprawdą.

Recenzowaną przez siebie Kronikę zapowiedzianej śmierci Garcíi Marqueza uznał za szmirę obliczoną na niewybrednego czytelnika, nieodbiegającą poziomem od literatury brukowej, która karmi się kroniką wypadków z popołudniówek i pełna jest nieuzasadnionych opisów erotycznych i aktów okrucieństwa380, a Miejsce bez granic Donoso uważał za nużącą, narracyjnie zagmatwaną opowieść o podrzędnym burdelu381.

W dalszym ciągu niepokojąca okazywała się twórczość Borgesa. Próby jej prze-wartościowania prowadziły jednak do zanegowania prawa do nazywania jej literatu-rą. Dla niektórych krytyków Borgesa nadal był kompilatorem:

Pisarstwo Borgesa ma coś z ekskluzywnej, snobistycznej zabawy, coś z rozwiązywa-nia rebusów, skomplikowanych metafi zycznych krzyżówek, z układaniem pasjansów382. Erudycja argentyńskiego pisarza miała osłaniać niemożność zmierzenia się z rzeczy-wistością, z prawdziwym życiem:

Epatowanie lekturami to dobre dla nuworyszów, prawdziwie metafi zyczna twórczość, Kafka czy Beckett nie potrzebuje podpórek ani atrap, żywi się życiem i realnością383. Podsumowując, teksty krytyczne powstałe w latach 80. w niewielkim stopniu poszerzyły horyzont wiedzy polskiego czytelnika o prozie iberoamerykańskiej. Nie przyniosły również świeżego spojrzenia, nowej perspektywy interpretacyjnej. Na ogół powtarzały się w nich wątki i opinie znane już w poprzedniej dekadzie.

378 Marx, „Kultura” 1988, nr 43, s. 15.

379 Ibidem.

380 Marx, „Kultura” 1987, nr 50, s. 11.

381 Marx, „Kultura” 1988, nr 43, s. 15.

382 Karasek, „Literatura” 1989, nr 6, s. 55.

383 Ibidem.

6. Krytycy o prozie iberoamerykańskiej w czasach po przełomie

W dokumencie Recepcja przekładów literatury iberoamerykańskiej w Polsce w latach 1945-2005 z perspektywy komunikacji międzykulturowej (Stron 161-167)