6. Krytycy o prozie iberoamerykańskiej w czasach po przełomie (1990–2005)

6.4. Nowe nazwiska

Spośród pisarzy nieznanych w Polsce przed rokiem 1990 największą popularność zdobyła sobie Chilijka Isabel Allende. Książki jej autorstwa ukazywały się w latach 1990‒2005 aż dwudziestopięciokrotnie! Należy ona do młodszego pokolenia twór-ców latynoskich debiutujących w latach 80. Pierwszą pozycją przełożoną na język polski była powieść Z miłości i cienia, wydana nakładem krakowskiej Ofi cyny Li-terackiej w 1991 roku, siedem lat po ukazaniu się oryginału. Na kolejne jej książki trzeba było poczekać dłużej. Sukcesywnie będzie je wydawać Muza; niektóre tytuły zostaną wielokrotnie wznowione, co jest dowodem na ich poczytność.

Przez polskich krytyków Allende jest postrzegana jako spadkobierczyni boomu, która uczyła się realizmu magicznego na wenezuelskich Karaibach466. W jej prozie

dżungla – razem z siłą pradawnych imion, wiarą w magiczne obrzędy i wybujały, bez-grzeszny erotyzm – wciąż żyje i oddycha wśród pomników nowoczesnej cywilizacji467. Twórczość „wywodząca się w prostej linii z tradycji iberoamerykańskiej prozy magicznej, podbarwiona charakterystycznym okołokaraibskim irracjonalizmem”, z przemianami społecznymi w tle, to idealny przepis na sukces468. Dlatego książki Allende są określane raczej mianem sprawnie napisanych czytadeł469, klasyczną lite-raturą środka470, „odpowiedzią na zwykłą potrzebę czytania, służącą nieskrępowanej zabawie”471. Recenzentki dostrzegają jednak istotną różnicę między jej prozą a reali-zmem magicznym z epoki boomu: jej bohaterkami są głównie kobiety, co powoduje, że zalicza się ją do literatury feministycznej. Feminizm w wydaniu Allende ma po-legać na dumnym akcentowaniu kobiecej inności, najpełniej wyrażającej się przez seks, erotyzm i zmysłowość472. Pisarka

464 Bratkowski, „Gazeta Wyborcza” 1999, nr 191, s. 8.

465 Ibidem.

466 Zakęs, „Odra” 1993, nr 3, s. 67‒69.

467 Beszczyńska, „Nowe Książki” 2001, nr 7, s. 34‒35.

468 Varga, „Gazeta Wyborcza” 1996, nr 190, s. 9.

469 Kropiwiec, „Dekada Literacka” 1992, nr 8, s. 9.

470 Varga, op. cit., nr 190, s. 9.

471 Myszkowska, „Nowe Książki” 1999, nr 12, s. 48‒49.

472 Beszczyńska, op. cit., s. 34‒35.

artykułuje to, co patriarchalna kultura uznała za niewerbalizowalne – przede wszystkim macierzyństwo i swój matczyny stosunek do świata i twórczości473.

Książki Allende rzadko recenzują mężczyźni, jeśli już to czynią, to zwracają w nich uwagę na zupełnie inne elementy. Dla Jacka Zychowicza Dom duchów jest przede wszystkim powieścią polityczną, która może zaspokoić zapotrzebowanie na ten gatunek prozy, nieobecny w polskiej literaturze współczesnej:

jej społeczne treści imponują przenikliwością, a nawet niekiedy zdają się brzmieć nad wyraz aktualnie – lub aluzyjnie, jak kto woli – u nas474.

Krytycy zgodnie podkreślają obecność wątków autobiografi cznych w prozie chilij-skiej pisarki475 oraz jej niezwykły dar opowiadania, którego udziela niekiedy swym bohaterkom: „opowieść przywraca rzeczom ich właściwy wymiar, a ludziom poczu-cie godności i spełnienia”476.

Odkryciem początku nowego stulecia okazał się inny pisarz chilijski Luis Sepúl-veda. W latach 2002‒2005 wyszło w Polsce nakładem wydawnictwa Noir sur Blanc pięć tytułów jego autorstwa: Dziennik sentymentalnego killera. Kajman (2002), Ex-press Patagonia: zapiski z podróży (2003), Historia o mewie i kocie, który nauczył ją latać (2002)477, Podróż do świata na końcu świata (2003), Przegapienia (2005).

Już zawartość pierwszego wydanego w Polsce tomu jego prozy, zawierającego dwie krótkie historie będące pastiszem kryminału, nazwano perełkami478. Krytycy cenią w jego twórczości „klimat magii i tajemniczej egzotyki”479, a także reporterskie oko do szczegółów i umiejętność ich opisywania480.

Sporą popularnością cieszył się w Polsce także meksykański bestseller Przepiórki w płatkach róży Esquivel. Premiera tej specyfi cznej powieści, skrzyżowanej z książ-ką kucharsksiąż-ką, a pierwotnie dystrybuowanej w odcinkach, odbyła się jednocześnie z premierą fi lmu pod tym samym tytułem, 17 grudnia 1993 roku481. Wśród recenzen-tów wzbudziła mieszane uczucia. Niektórzy widzieli w tej powieści jedynie stereo-typy znane z prozy spod znaku realizmu magicznego, których funkcja sprowadza się do ozdobnika:

W romansie Esquivel (...) zostały wprowadzone fantastyczne wątki, a nierealne spla-ta się z realnym; nie powsspla-tała jednak zintegrowana, poetycka wizja świaspla-ta, lecz dziełko pełne poetyckich dekoracji, te zaś sprowadzone zostają do funkcji ewokowania określonej nastrojowości, stanowią tło dla egzaltowanego sentymentalizmu482.

473 Szumlewicz, „Literatura” 1999, nr 1, s. 59.

474 Zychowicz, „Wiadomości Kulturalne” 1996, nr 42, s. 20.

475 Szumlewicz, „Literatura” 1999, nr 1, s. 58‒59; Brzostowska, „Nowe Książki” 2002, nr 3, s. 29.

476 Myszkowska, „Nowe Książki” 1999, nr 12, s. 48‒49.

477 Ta książka została po raz pierwszy wydana w Polsce w roku 1997 nakładem Muzy.

478 Szczerba, Książki w Dużym Formacie, „Dodatek do Gazety Wyborczej” 2002, nr 219, s. 18.

479 Smoleński, „Gazeta Wyborcza” 2005, nr 56, s. 14.

480 Kwiatkowska, „Nowe Książki” 2004, nr 5, s. 15.

481 Masłoń, „Rzeczpospolita” 1993, nr 295, s. 4.

482 Łeńska-Bąk, „Literatura Ludowa” 2004, nr 4‒5, s. 69.

Określono ją jako „ersatz książki kucharskiej i ersatz literatury”, w którym brakuje latynoskiej duszy, a meksykańscy bohaterowie robą wrażenie zamerykanizowanych Latynosów483.

Kiedyś mówiło się o literaturze dla kucharek. (...) Teraz czasu się zmieniły. Kucharki piszą książki z bulgoczącej życiem kuchni, a inteligenci zachwycają się wspaniałym po-mysłem

‒ nie bez złośliwości komentowała recenzentka „Nowych Książek”484. Według in-nych jednak realizm magiczny był w powieści Esquivel obecny na prawach cytatu, a romansowa konwencja została wzięta w ironiczny nawias. Książka dostarczała za-równo przyjemności intelektualnej, jak i sprawdzonych, choć egzotycznych przepi-sów kulinarnych485.

Pozostałe książki pisarzy latynoamerykańskich, wydane w Polsce w latach 1990‒2005, były recenzowane sporadycznie, większość krytyka pominęła milcze-niem. Zwrócono uwagę na kilka powieści napisanych przez Kubańczyków, których trudno nazwać ulubieńcami reżimu. Juan Pedro Gutiérrez, mieszkający na wyspie, ale wydający książki w Hiszpanii, zaintrygował recenzentów wędrówką „po jednej z ostatnich krain upadłej utopii”, opisaną w Brudnej trylogii o Hawanie:

Wszyscy i wszystko boleśnie autentyczne. Dzięki Gutierrezowi znów znalazłem się w Hawanie, odnajdywałem znajome uliczki, place, knajpy, zachowania ludzi486.

W jego książkach krytycy dostrzegają bezwarunkowe uwielbienie stolicy Kuby, na-wet w stanie ruiny po pięćdziesięciu latach komunistycznych rządów487. Polityka jest zepchnięta na daleki plan, funkcję metafory sfery społeczno-politycznej pełnią opisy zjawisk naturalnych, takich jak zostawiające po sobie spustoszenie cyklony nawie-dzające wyspę488. W Tropikalnym zwierzęciu pisarz zderza „brudną” kulturę salsy, defi niującą Kubę, ze sterylną kulturą bolera, utożsamianą ze Szwecją czy z Europą w ogóle. Krytyków uderza „rozpasana erotyka” jego prozy489; „jeśli nie można mó-wić dobrze o reżimie, trzeba czerpać radość życia z seksu”490. Jednak nie wszystkim krytykom takie ujęcie kontrastów międzykulturowych wydaje się przekonujące:

Dopóki swój nie dość autoironiczny urok macho rozsiewa po Kubie, dopóty ta niepo-trzebna opowieść jakoś się broni. Niestety, w jej połowie Pedro Juan, artysta zapoznany i ocenzurowany na wyspie (niezawodny dysydencki urok), udaje się na seminarium do...

Sztokholmu. To wdzięczny temat, bo nie ma dwóch miast tak od siebie różnych jak Sztok-holm i Hawana. Zatem jeśli ktoś chce poznać wszystkie sposoby, jakimi ognisty,

bezkom-483 Kofta, „Nowe Książki” 1994, nr 4, s. 53‒54.

484 Ibidem, s. 53.

485 Ziętara, „Polityka” 1994, nr 3, s. VII.

486 Domosławski, „Gazeta Wyborcza” 2004, nr 58, s. 12.

487 Uglik, „Czas Kultury” 2006, nr 5‒6, s. 21‒22; Sobolczyk, „Nowe Książki” 2005, nr 8, s. 38.

488 Domosławski, op. cit.

489 Uglik, op. cit., s. 21‒22.

490 Sobolczyk, op. cit., s. 38.

promisowy i bezpruderyjny Kubańczyk okazuje klasę na tle zduszonych konwenansem Szwedów ‒ Tropikalne zwierzę będzie niezastąpione491.

Uwagę prasy przyciąga także kubańska autorka Zoé Valdés, częściej jednak pisze się o niej jako o dysydentce niż jako o pisarce492. Autorzy zamieszczonych w „Gaze-cie Wyborczej” notatek o jej książkach zauważają groteskowość opisów porewolu-cyjnej codzienności Wyspy493, wspominają także o duchach przeszłości, od których nie mogą się uwolnić emigranci494.

6.5. Podsumowanie

Zebrane materiały, jakkolwiek niekompletne, pozwalają zauważyć, że jeśli chodzi o prozę Hispanoameryki, to uwaga recenzentów jest skupiona na żyjących i tworzą-cych pisarzach, którzy popularność zdobyli w okresie boomu. Trudno zresztą dziwić się temu, że bieżąca twórczość Garcíi Marqueza czy Vargasa Llosy jest przedmiotem zainteresowania. O innych autorach, popularnych w okresie boomu, wspomina się w artykułach lub notatkach podsumowujących dorobek, często już po ich śmierci, jak w wypadku Onettiego495. Ale sama marka literatury iberoamerykańskiej dziś w Pol-sce nie wystarcza, by zwrócić uwagę krytyki. Świadczy o tym rozbieżność między liczbą wydanych książek nieznanych wcześniej autorów a liczbą recenzji im poświę-conych. Wielu pisarzy, którym trudno odmówić talentu, pozostaje niezauważonych.

Literatura Ameryki Łacińskiej straciła w Polsce, podobnie jak w innych krajach, status nowości i wyjątkowości, krytycy przyzwyczaili się do jej obecności w ofercie wydawniczej i w księgarniach. Jednocześnie przestała być ostatnim krzykiem mody, jej znajomość już nie przesądza o sukcesie towarzyskim. O prozie latynoamerykań-skiej pisze się podobnie jak o utworach pochodzących z krajów, których miejsce na mapie literatury światowej jest znane i ustalone. Nie ma więc w tekstach krytycznych jakichś specjalnych tematów czy wątków tylko dla niej zarezerwowanych.

W recenzjach utworów dostrzeżonych przez krytyków słychać ton nostalgii za realizmem magicznym, co najwyraźniej wychodzi naprzeciw oczekiwaniom czytel-niczym. Posługiwanie się tą techniką jest podkreślane w wypadku książek osiąga-jących w Polsce największe nakłady, autorstwa Allende, Esquivel, Sepúlvedy. Poza nimi zainteresowanie budzi także proza kubańska, ale nie, jak w latach 70. i 80, promowana przez władze, lecz tworzona przez dysydentów bądź na emigracji. Spra-wia to wrażenie, jakby realia reliktu systemu komunistycznego w szczególny sposób dotykały jakichś strun wrażliwości polskich krytyków. Dostrzega się przy okazji, że wbrew rozpowszechnionemu w Polsce stereotypowi rzeczywistość magiczna nie jest jedynym tematem literatury iberoamerykańskiej:

491 Grzymisławski, op. cit.

492 Na przykład tę jej rolę podkreślano w obszernym wywiadzie, jaki ukazał się w „Wysokich Ob-casach” (2005, nr 5, s. 10‒15), w którym pisarka opowiada o swoim dzieciństwie i młodości na Kubie, emigracji mimo woli, inwigilacji przez agentów reżimu Castro.

493 Nowak, „Gazeta Wyborcza” 1999, nr 153, s. 21.

494 RFK, „Gazeta Wyborcza”, dodatek „Co jest grane” 2004, nr 265, s. 20.

495 Ziętara, „Literatura na Świecie” 1998, nr 11‒12, s. 344‒348.

Oczywiście Kubańczycy nie są jedynymi emigrantami Ameryki Łacińskiej. Na lotni-skach i ulicach wielkich miast świata mijają Latynosów, których inne dyktatury, prześla-dowania czy tęsknoty wyrzuciły z rodzinnej przestrzeni. Nowy Jork, Madryt, Paryż, Lon-dyn, Sztokholm pełne są owych uciekinierów i tułaczy; literatura hispanoamerykańska równie często jak o magii opowiada o wygnaniu496.

U progu nowego tysiąclecia w artykułach o charakterze ogólniejszym bywała sygnalizowana zmiana pokoleniowa dokonująca się w prozie Ameryki Łacińskiej.

Kilkakrotnie wspomniano o wydanej w 1996 roku antologii McOndo497, zawierającej osiemnaście opowiadań pisarzy, którzy nie przekroczyli trzydziestego piątego roku życia. Sam tytuł zbioru jest oczywistą polemiką z prozą poprzedniej generacji, „któ-ra dla kolejnych pokoleń stała się pocałunkiem śmierci” i przyp„któ-rawiła „latynoskim pisarzom gębę realistów magicznych”498. Opowiadania są „agresywnymi wariacjami o miejskim życiu tętniącym w rytm seksu, narkotyków i muzyki pop”499. Widać w nich zmianę perspektywy: już nie kwestie tożsamości narodowej stoją w centrum zaintere-sowania, lecz sfera prywatności500. Ich akcja rozgrywa się na ogół w środowisku miej-skim, dając „szczegółowy obraz współczesnej Ameryki Łacińskiej, jej ulic, polityki, przemian społecznych, specyfi cznego poczucia humoru”501. Nowej prozie poświęco-no jeden z numerów „Literatury na Świecie” (2004, nr 9‒10). Ta tematyka pojawiała się niemal wyłącznie w obszerniejszych tekstach znawców, przed rokiem 2005 nie znalazła jednak odzwierciedlenia choćby w wyborze książek do recenzowania502.

W dokumencie Recepcja przekładów literatury iberoamerykańskiej w Polsce w latach 1945-2005 z perspektywy komunikacji międzykulturowej (Stron 179-183)