O niektórych modelach racjonalności transgresyjnej

W dokumencie Wartości - tradycja i współczesność (Stron 124-128)

Romana Kolarzowa w książce Przekroczyć estetykę4 podejmuje się re-konstrukcji niektórych znaczących dla filozofii koncepcji racjonalności transgresyjnej. Za słuszny należy uznać jej podział na: transgresję wstę-pującą i transgresję zstęwstę-pującą. Pierwsza — wstępująca, najściślej odno-sząca się do Jaspersowskich sytuacji granicznych, obejmuje możliwość przejścia bytu empirycznego w egzystencję. Dokonuje się to nie dzięki umiejętności przekraczania jakichkolwiek standardów, zarówno pocho-dzących z natury, jak i wytworzonych zwykle zbiorowym wysiłkiem (zali-czonym do kultury przeciwstawnej często naturze5), lecz dzięki wyjściu z tego, co jest dane bytowi empirycznemu. Przeżycie sytuacji granicznych oznacza „skok od siebie ku sobie”, co należałoby interpretować jako wyjś-cie poza to, co zdawało się wiedzą o samym sobie, a zawiodło na skutek zdarzeń niezwykłych, związanych z winą, cierpieniem, walką. Zdarzenia te jak gdyby porywają człowieka, przyciągają jego uwagę, nawet mogą od-mienić jego istnienie. Po doświadczeniu sytuacji granicznej życie człowie-ka przebiega już na nieco innym poziomie. Można niekiedy dostrzegać jego pogłębienie, bo jeśli nawet nie wskazuje na transcendencję, to umyka działaniom „ostrych szczerbów własnego rozumu, czy własnej inteligen-cji”, nie wytrzymujących niekiedy próby czasu. Natomiast transgresja zstę-pująca — w odróżnieniu od transgresji wstępującej — gwarantowałaby możliwość rehabilitacji występku, sprowadzonego do sfery szaleństwa sek-sualnego. Rezultat czynów związanych z transgresją zstępującą odpowia-dałby aktom zniszczenia, destrukcji napotkanego na swej drodze obiektu, nie wyłączając samozniszczenia w niepojętej pasji głębszego poznania. Po-stawę transgresjonisty zdaje się powodować uraz ontologiczny, powstały na skutek „przerwania lub rozluźnienia więzi ontologicznej, łączącej indy-widualny byt z pełnią bytu”. Ponadto wyrasta ona ze skrajnie pojętego so-lipsystycznego idealizmu, który traktuje ludzkie „ja” jako jedyne centrum, a dusza przestaje porządkować własne wnętrze. Gabriel Marcel oceni tę postawę w słowach: „Od trzech wieków jesteśmy świadkami odpływu ku krańcom, tak jakby serce przestało wypełniać swe funkcje regulujące i krew wypłynęła na powierzchnię, utrzymując się na niej i krzepnąc, lub przeciwnie, wylewając się na zewnątrz w śmiertelnym krwotoku”6.

Samowola, swoisty solipsyzm, apologia seksualnego ekscesu — oto sku-tek działania naporu sił transgresyjnych obecnych w człowieku,

wy-4R. K o l a r z o w a: Przekroczyć estetykę. Kraków 2000.

5Co znamienne jest dla modelu transgresyjnego Józefa Kozieleckiego.

6G. M a r c e l: „Homo viator”. Wstęp do metafizyki nadziei. Tłum. P. L u b i c z. War-szawa 1984, s. 217.

pływających z eksploracji zakazanego wobec zewnętrznych obiektów, a zarazem niwelujących jakiekolwiek przebłyski świadomości, że czyni się zakazane. Transgresja, o której tutaj mowa, ma na celu uwolnienie bytu od ograniczeń, przypadłości empirycznych (cielesno-psychicznych) w ob-sesyjnym poczuciu omnipotencji, niszczącym wszelkie napotkane bariery.

Jej działalność sprowadza się do przywołania iluzji, kładących kres wszel-kim naturalnym dążeniom egzystencjalnym. Przykładem wspomnianych iluzji jest fałszywe mniemanie, że na przykład sadystyczna penetracja możliwych doświadczeń cielesności, wolna od jakiegokolwiek odniesienia aksjologicznego, sprzyja samopoznaniu.

Omawiając różne propozycje rozumienia transgresji, należy wspomnieć o poglądach, jakie wyraził na ten temat psycholog Józef Kozielecki. Czło-wiek odznacza się — zdaniem Kozieleckiego — umiejętnością przekra-czania wszelkich ograniczeń pochodzących zarówno z jego natury, jak i wytworzonych zbiorowym wysiłkiem kultury, która często jest przeciw-stawiana naturze. Przekraczanie samego siebie oraz poszerzanie granic indywidualnego rozumienia świata, odnajdywanie nowych, nieprzewidzia-nych możliwości rozwoju — oto niektóre z konsekwencji niezdeterminowa-nia. Stwierdzenie, że człowiek może przekraczać standardy, może być równoznaczne z założeniem, iż jest wolny w sensie metafizycznym, nie jest bowiem zdeterminowany do działania zgodnie z powszechnie przy-jętymi standardami. To przekraczanie, które zmienia egzystencję biolo-giczną w los charakterystyczny dla człowieka7, i można je określić jako odkrywcze lub twórcze. Działania transgresyjne stają się ważnym wy-znacznikiem aktywności jednostki.

Wysiłki człowieka zmierzają ku wykroczeniu poza to, co już jest, poza wszelkie zastane horyzonty naukowe, techniczne i inne, by tworzyć nowe, lepsze, w jego mniemaniu, galaktyki. Ale niezwykłym zadaniom musi towarzyszyć niepokój egzystencjalny, ogarniający transgresjonistę. Każdy fragment indywidualnej świadomości, zamknięty w wytężonej koncentra-cji na czynnikach zewnętrznych, wyczekuje uderzenia. Dzięki temu może nie ustawać proces wewnętrznej przebudowy, związany z licznymi prze-mieszczeniami, a nawet psychicznymi deformacjami. Można jednak do-ciekać, dlaczego taka trwoga ogarnia transgresjonistę. Czy nie wypływa z uzasadnionej skądinąd obawy, by nie zagubić się pośród mocy, sił, które w sobie wyzwala, jednocześnie oddając się im we władanie? Przyglądając się bliżej jego ciągłym zmaganiom, służącym potwierdzaniu własnej war-tości i własnej ważności, natrafiamy na ważny psychologicznie moment tak ujmowanej racjonalności. Racjonalność bowiem staje się mechani-zmem kompensacji, dowartościowania własnego wybrakowanego

ontolo-M. Tański: Racjonalność transgresyjna z perspektywy aksjologicznej

117

7J. K o z i e l e c k i: Koncepcja transgresyjna człowieka. Warszawa 1989, s. 12—13.

gicznego bytu. Jeśli inni mnie uznają, doceniają, to znaczy, że zasługuję na to, jestem tego wart — oto credo racjonalności, która pragnie za wszelką cenę i wszelkimi możliwymi sposobami przekraczać granice dotychczaso-wych osiągnięć. Ujawniając tym samym swój potencjał i swoje znaczenie, byt transgresyjny staje się bytem wartościowym.

Powróćmy jednak do wspomnianego niepokoju, który zdaje się zwia-stunem niezwykłych doznań, świadczących o niewysłowionych jakościach ludzkiego bytowania. Transgresjonista ma poczucie zagrożenia życia, ule-gania rozpadowi psychicznemu i fizycznemu wobec czegoś, co przerasta człowieka. Trudno zatem nie doświadczać lęku, kiedy kontakt z własnym bólem, cierpieniem nie słabnie, wręcz przeciwnie — intensyfikuje się wo-bec niepohamowanego żywiołu zmagań w nas człowieka starego z nowym człowiekiem. Ten konflikt nie wyczerpuje się jednak w walce starego z no-wym. Transgresjonista ze swoim zmienionym „ja” nadal funkcjonuje w świecie, podlegając jego oddziaływaniom. Zaczyna mu jednak brakować takich działań, które świadczyłyby o pogłębiającym ustosunkowywaniu się do świata, do rzeczywistości, w której żyje. Jego reakcje na sytuacje, jak i podejmowanie określonych działań wyznaczone są odniesieniem do war-tości witalnych, w których przede wszystkim unaocznia się cenność istnie-nia, niekiedy przeciwstawiana rozsądkowi i „obezwładniającym osądom codziennego doświadczenia”. Ponadto doświadczanie tych wartości nie zmienia, nie ubogaca perspektywy spostrzegania świata. Związane to jest chociażby z faktem, że w rozumieniu Józefa Kozieleckiego człowiek nie jest pozbawiony pragnień, ale bynajmniej nie są to pragnienia pogłębiania wrażliwości własnej i cudzej na zło w świecie. Świadomość bezsilności wobec „dyktatury” zła w świecie czy świadomość ograniczoności włas-nych działań na rzecz dobra — to wyznaczniki funkcjonowania w świecie bytu ludzkiego. Wartości etyczne czy sacrum zostają wręcz wyrzucone za burtę rzeczywistości transgresjonisty, u którego coraz bardziej zaczyna kształtować się postawa witalna wobec podstawowych zjawisk egzysten-cjalnych — śmierci czy cierpienia. To, co słabe, odmienne od rzeczywi-stych systemów wartości, w świecie bytu transgresyjnego może stanowić tylko pewną formę kalectwa, straty moralnej bądź utraty zdolności do działania.

Coraz mocniej zarysowuje się jeszcze inny czynnik w tak ujmowanym modelu transgresyjności, a wyznacza go ludzki stosunek do natury. W re-zultacie ograniczeń i uwarunkowań kondycji ludzkiej człowiek znalazł się w obrębie jej oddziaływań, a dzięki darowi rozumu posiadł zdolność jej transcendowania. Z tego oto powodu transgresjonista usiłuje rozwiązać podstawowy dlań problem egzystencjalny, poddając się wręcz idealistycz-nej wizji harmonii między człowiekiem i naturą. Ta harmonia staje się osiągalna dzięki podbojowi natury, przekształcaniu jej zgodnie z własnymi

zamysłami i celami. Jej początków należy szukać — zdaniem Kozieleckie-go — w dramatycznej historii pierwszych rodziców — Adama i Ewy, którzy odważyli się zjeść zakazany owoc. W ten oto sposób człowiek chciał do-świadczyć pełni istnienia w dobru i złu. Trzeba zatem było sprowokować wyzwalające zdarzenie w postaci zjedzenia owocu z drzewa zakazanego, aby tym samym doprowadzić do wygnania, opuszczenia raju. Nastąpiła całkowita przemiana kondycji ludzkiej, przemiana, którą tutaj można by porównać do sytuacji przeglądającego na oczy zakochanego, dostrze-gającego wraz z upływem czasu całą prawdę. Jednakże coś być może waż-niejszego zostaje podarte na strzępy, „tak że prawda stanowi jedynie cząstkę, która przetrwała i została znów załatana”8. Odtąd „jabłko pozna-nia” spowodowało przemianę świadomości i wypędziło rodzaj ludzki z jego pierworodnego stanu, do którego po niekończących się doświadcze-niach zamętu i cierpienia (czego Kozielecki odpowiednio nie wyekspono-wał), zmądrzawszy dzięki grzechowi, chciałby na nowo powrócić.

Rozum staje się dla transgresjonisty władzą najbardziej wrogą dla ta-jemnicy. W swych zmaganiach z naturą posługuje się nim uparcie nie dlatego, by pogrążać się w nudzie jasności, lecz by każdą zagadkę rozszy-frować. Odrzuca wszystko to, co można było wyjaśnić, a co uchodziło w oczach ludzkich za niepoznawalne i kusiło swym tajemniczym, migotli-wym czarem. Jednak w tym niecodziennym widowisku dochodzi niekiedy na mocy „sadystycznego rysu intelektu” do poniżenia, lub nawet zniwe-czenia dobra ukrytego w obiektach, które transgresjonista spotyka na swej drodze. Bo oto zaczyna wycinać pewne fragmenty z napotkanych obiek-tów. Rzeczywistość człowieka zdaje się wówczas fragmentaryczna, zmiaż-dżona i niekiedy w sposób drastyczny wykorzystana. Przypomina raczej porozrywane elementy, odcięte od całości, niestanowiące naturalnych struktur, które podobne są do cząsteczek istnień zmaterializowanych w konkret egzystencjalny (który zawiera się w faktach, codziennych zda-rzeniach)9. Fragmenty te są rzeczywistością okaleczoną zabiegiami ro-zumu transgresjonisty, który coraz bardziej zatraca się w licznych szczegółach, nie dostrzegając przy tym ostatecznego celu nowych metod myślenia, czy też odczuwania, które zastosował. Wszystko rozgrywa się za sprawą rozpaczliwej walki rozumu ludzkiego o umiejętność ulokowania się w świecie, którego nawet szeptów nie chce usłyszeć, a co dopiero mówić o podjęciu z nim konstruktywnego dialogu. Każdy fragment ota-czającego świata, stanowiąc wycinek rzeczywistości, może tylko wskazy-wać nieuwagę, zaniedbanie, lub też zaspokajanie kaprysów ludzkiej woli.

Człowiek Kozieleckiego, kawałkując świat na fragmenty, nie pozwala mu

M. Tański: Racjonalność transgresyjna z perspektywy aksjologicznej

119

8R. M u s i l: Człowiek bez właściwości. Tum. K. R a d z i w i ł ł, K. T r u c h a -n o w s k i, J. Z e l t z e r. T. 3. Warszawa 2002, s. 319.

9J. B r a c h - C z a i n a: Szczeliny istnienia. Kraków 2006, s. 8.

przemówić własnym głosem. W ten sposób aspiruje do wynoszenia się ponad świat, a nie do jego wysłuchania, co dawałoby mu szansę lepszego rozumienia również siebie, wsłuchania się uważniej w świat własnych po-trzeb. Nie chce przyjąć postawy kontemplatywnej, polegającej — mówiąc najkrócej — na przyjęciu milczenia, by samemu usłyszeć coś istotnego po-śród zgiełku, gadaniny otaczającego świata. Nie potrafi zachować milcze-nia w obliczu spraw, dla których istotne byłoby znalezienie właściwego

„imienia”. Dlatego też mąci ciszę gadaniną, która sprawia, że wszystko staje się zrozumiałe, a każdy przejaw bytu traci nimb tajemniczości. Mocą gadaniny jest ciekawość, wobec której nie ma tajemnic, wszystko można wypowiedzieć. Gadanina nie szanuje granic prywatności10.

W dokumencie Wartości - tradycja i współczesność (Stron 124-128)