O SIŁACH DUSZY

W dokumencie LISTY DO CIEBIE I WIELU INNYCH (Stron 45-49)

Że i Ty z tego, co mówię w rozdziałach „O śmierci” i na innych miejscach o „siłach duszy” odnosisz wrażenie, iż musi być „niewy-mownie trudno „zjednoczyć” w sobie owe siły, nie sprawiło mi nie-spodzianki. Żadne inne miejsce w moich księgach nie wywołało ta-kiego mnóstwa pytań i próśb o wyjaśnienie.

Ale cały lęk wobec – niewątpliwie i s t n i e j ą c y c h trudno-ści odnośnie zadania dotyczącego sił duszy stale i ciągle wynika z błędnego ujmowania natury tych sił. Nie inaczej ma się rzecz z Tobą.

Zniewolony licznymi zapytaniami przejrzałem w swoim czasie jeszcze raz, z całym możliwym samokrytycyzmem w stosunku do użytych za każdym razem zwrotów, wszystko, co musiałem powie-dzieć o żądanym zjednoczeniu sił duszy, lecz nawet przy najlepszych chęciach nie mogłem przypisać s o b i e winy za wywołane błędne pojęcie ani wykryć choćby jednego słowa, które bym chciał zastąpić innym.

Byłem wprawdzie zmuszony w moich rozważaniach wskazać na to, że aby podjąć się zjednoczenia sił duszy we własnym ja, po-trzeba znacznego stopnia panowania nad sobą. Jeśli jednak na zna-nym Ci miejscu powiedziałem, że łatwiej jest: „przeprowadzić rozju-szonego słonia na cienkiej lince konopnej przez ciżbę jarmarczną, niż zjednoczyć owe r o z l i c z n e wole sił duszy, co tworzą „duszę człowieka, pod j e d y n ą c z ł o w i e k a t e g o w o l ą ” x / - przy czym chętnie użyłem porównania, którym często lubił się po-sługiwać mój były nauczyciel duchowy przy udzielaniu mi nauk – to wskazałem na tym samym miejscu, że j e d n a k „cud” ten stać się może, a nawet stać się m u s i , jeśli jakaś dusza pragnie się przy-gotować na przyjęcie w sobie swego Boga Żywego.

X/ Księga o Bogu Żywym, wyd.Kobera1927 str.85 Przypis tłum

46

J e s t to t r u d n e , a l e n i e n i e m o ż l i w e ! Dla każdego normalnie odczuwającego człowieka nawet o ni-skim poziomie wykształcenia, m o ż l i w e jest przezwyciężenie trudności połączonych ze zjednoczeniem sił duszy w swej woli - lecz dla niejednego bez wątpienia cieszącego się wysokim i wszechstron-nym wykształceniem niestety n i e jest możliwe wykrzesanie w so-bie nieodzownej koniecznej do takiego zjednoczenia e n e r g i i i w y t r w a ł o ś c i ...

Nie zapominaj, że nie wykładam doprawdy żadnej „metody” – że w moich wszystkich dziełach chodzi o rzeczowe podręczniki, które wszystkim ludziom szukającym duszom wskazują i ułatwiają zrozumienie s t r u k t u r y w i e k u i s t e g o ż y c i a d u -c h o w e g o . W tym -celu musiałem omówić w s z y s t k o , -co w tym substancjalnym życiu duchowym kiedykolwiek było dla czło-wieka ziemskiego możliwe i co w każdym czasie możliwe będzie. Ale nie wszystko jest dla k a ż d e g o możliwe! Wszelako każdy przy pomocy moich nauk może zbadać, c o jest dlań możliwe. Rzecz pro-sta odgrywają przy tym rolę psychofizyczne wrodzone uzdolnienia, lecz przede wszystkim e n e r g i a i w y t r w a ł o ś ć zakreśla-ją dla każdego Szukazakreśla-jącego swego pierwiastka wiekuistego zastrze-żonego dlań za jego życia ziemskiego możliwości. Jak człowiek może stać się mającym wielkie powodzenie kupcem n i e posiadają z na-tury szczególnych uzdolnień do rachunków, tak też może dojść do bardzo daleko sięgających przeżyć swego pierwiastka wiekuistego w duszy, jeśli energicznie i wytrwale pozostawać będzie na drodze wiodącej do tego określonego celu, choćby nawet wrodzone zdolności nie ułatwiały posuwania się po tej drodze. Bez wątpienia trzeba bę-dzie c a ł e swe życie – wewnętrzne i zewnętrzne – odpowiednio do tego dostosować, przy czym zagadnienie, w jaki sposób i gdzie czło-wiek szuka u c i e c h , jest rzeczą o bardzo wielkim znaczeniu, gdyż nic tak silnie nie oddziaływa na duszę, jak charakter rzeczy, zajęć i wydarzeń sprawiających mu radość. –

Ale wreszcie należy też coś niecoś powiedzieć o wspomnianym na początku tego listu błędnym ujmowaniu istotnej natury sił duszy.

47

Zauważyłem z biegiem czasu szczególną jednostajność w wyja-śnianiu tego słowa. Stale i ciągle spotykałem się z zapatrywaniem, że siły duszy są czymś podobnym do naszych ziemskich „zmysłów”

cielesnych i że można je z taką łatwością i bezbłędnie rozróżniać, jak się odróżnia wzrok od słuchu lub powonienia. Ale nie odpowiada to bynajmniej istotnemu stanowi rzeczy. Można w prawdzie powie-dzieć, że siły duszy kształtują nasze możliwości - a więc sposoby na-szego odczuwania przez zmysły oraz gotowość tych zmysłów do od-bierania wrażeń. Nie można jednak niestety o d r ó ż n i a ć jednej siły duszy od drugiej z taką łatwością jak zmysły. Należałoby raczej porównać siły duszy z s i ł a m i n e r w ó w ciała ziemskiego, a nawet z całym systemem nerwowym, gdyż jak każdy nerw ma wy-znaczoną określoną czynność, a jednak skoordynowane z niezliczoną ilością innych nerwów, także powstaje różnorodne wzajemne oddzia-ływanie, także każda siła duszy – choć nie potrafimy jej nadać ści-słego miana – ma do spełnienia określoną duchowo czynność i jest ze wszystkimi siłami duszy, które razem wzięte tworzą duszę, w sta-łym oddziaływaniu wzajemnym, a nawet przy pewnych szczególnych okolicznościach działanie jej sięga poza granice ogarniającej ją du-szy.

Zjednoczenie sił duszy pod j e d n ą wolą nadającą im wszyst-kim kierunek byłoby zaiste rzeczą niemożliwą, gdyby jako warunek konieczny wymagane było ścisłe pojęciowe o k r e ś l e n i e każdej poszczególnej siły duszy. Na szczęście jednak nasz pierwiastek wie-kuisty n i g d y nie stawia żądań niewykonalnych. W danym wy-padku nawet najdokładniejsza znajomość właściwości każdej z osob-na siły duszy n i c z g o ł a nie pomoże w rzeczach tu niezbędnych, choćby nie wiem co w świecie zewnętrznym miało jej nastręczać ku temu pokusę.

Oto rzecz najtrudniejsza, którą na drodze do Boga pokonać na-leży, ale ta trudność daje się pokonać i niezliczone ilości ludzi w bie-gu dziejów ludzkości ziemskiej to się udawało. Identycznie z tym

za-48

daniem jest k s z t a ł t o w a n i e własnej postaci wiekuistej, o czym pisałem w jednym z poprzednich listów, a do czego jako warsz-tat służy ciało ziemskie... tego rodzaju rzeczy należy rozpatrywać z rozmaitych stanowisk, jeśli się chce poznać Rzeczywistość, którą usi-łuję przedstawić w słowach.

Mam nadzieje, że list ten przyniesie Ci spokój i rozproszy Two-je obawy, iż się będzie od Ciebie wymagało więcej, niżby to było dla Ciebie możliwe w oparciu o własne siły; wszak jesteś jeszcze „w swoim warsztacie” i z pomocą danych Ci w nim narzędzi masz moż-ność s a m nadać kształt swej postaci wiekuistej. Oczywiście, gdy porzucisz to ciało ziemskie, skończy się wszelki dalszy przez Ciebie samego określony wpływ na twą własną postać w wieczności. Ale chcemy wierzyć, żeś się dotychczas już tak u k s z t a ł t o w a ł , jak sam tego p r a g n i e s z !

Niechaj spłynie na Ciebie błogosławieństwo z wiekuistego Światła.

&

49

LIST TRZYNASTY

W dokumencie LISTY DO CIEBIE I WIELU INNYCH (Stron 45-49)