O znakach, które tropiliśmy z Wojciechem Kalagą

W dokumencie Znaki, tropy, mgławice : księga pamiątkowa w sześćdziesiątą rocznicę urodzin profesora Wojciecha Kalagi (Stron 146-150)

Z okazji nadchodzącego jubileuszu profesora Wojciecha Kalagi oddałem się wspomnieniom z dawnych lat. Garść tych wspomnień skupionych wokół zagadnień zasygnalizowanych w tytule oraz parę dodatkowych uwag zamieszczam w niniejszym szkicu.

Pierwszy raz rozmawialiśmy na korytarzu i w windzie Collegium Paderevianum UJ, gdzie mieściła się anglistyka. Ja byłem studen-tem, a on — świeżo upieczonym asystentem. W warunkach ówcze-snej krakowskiej piramidy feudalnej był to ewenement: asystent ot tak sobie rozmawia ze studentem i jeszcze przechodzi na „ty”. Cho-dziło w tych luźnych rozmowach o teatr absurdu, o Samuela Be-cketta, jeżeli dobrze pamiętam. Kiedy kilka lat później spotkaliśmy się w hallu na ulicy Żytniej w Sosnowcu, wówczas T. Bando, moje zdumienie było tak wielkie, że Wojciech Kalaga uznał, że należy się przedstawić. Oczywiście, że pamiętam, odpowiedziałem, ale co ty tutaj robisz? Przenoszę się z Krakowa do Sosnowca, brzmiała odpo-wiedź. I tak oto do Zakładu Filologii Angielskiej w Instytucie Filolo-gii Obcych małymi kroczkami zaczęły nadchodzić zmiany.

Zaczęło się od rozmów i pożyczania książek. Niewiele później, w krótkich odstępach czasu doktoraty obronili Wojciech Kalaga i Tadeusz Sławek. Niebawem wraz z Tadeuszem Rachwałem zosta-liśmy zaproszeni przez naszych starszych, utytułowanych już kole-gów na spotkanie. Poświęcone ono było pomysłowi, by

dotychcza-sowym luźnym rozmowom nadać charakter bardziej systematyczny.

Na kolejnych spotkaniach dyskusji było wiele, ale ogólny ich kieru-nek wytyczył ostatecznie Wojciech Kalaga. Najogólniej chodziło o to, jak sensownie uprawiać humanistykę, ze szczególnym na-ciskiem na teorię literatury i kultury, w kontekście wyzwań i prze-wartościowań niesionych przez postmodernizm. Wojciech Kalaga również zadbał o to, by nasze spotkania miały charakter zorganizo-wany, tzn. na każdym spotkaniu były wygłaszane referaty jako pod-stawa do dyskusji.

W miarę jak problematyka referatów i dyskusji się rozszerzała o teorię tekstu, fikcjonalność, byty przedstawione w fikcji i ich sta-tus ontologiczny, zagadnienia semiotyczne dotyczące struktury zna-ku estetycznego, poststrukturalizm i dekonstrukcję, pojawiły się nowe pomysły co do przyszłości naszej grupy. Po pierwsze, pół żar-tem, pół serio postanowliśmy się jakoś nazwać. Mój palec zatrzymał się w indeksie jakiejś książki na łacińskim spójniku ergo. I tak przez aklamację zostaliśmy seminarium ErrGo. Po drugie, postanowiliś-my, że trzeba zacząć publikować nasz wspólny dorobek i, by go wzbogacić, postanowiliśmy zapraszać na nasze spotkania koleżanki i kolegów oraz studentów. Nie od rzeczy jest uświadomić znacznie młodszym koleżankom i kolegom, że początki ErrGo przypadły na pierwszą połowę lat osiemdziesiątych — poza euforią pierwszej Soli-darności — czas coraz bardziej parszywy i ponury. W warunkach stanu wojennego regularne spotkania seminarium, gdzie systema-tycznie pojawiali się kolejni goście, stanowiły wartość samą w sobie:

oazę suwerennej, wolnej myśli poddanej jedynie rygorowi rzetelne-go przyrzetelne-gotowania się do kolejnej dyskusji.

W trakcie przygotowań do pierwszego i kolejnych zbiorów na-szych artykułów ujawniły się między nami różnice retoryczne i me-todologiczne. Wojciech Kalaga i ja poszliśmy w kierunku se-miotyczno-analitycznym, natomiast Tadeusz Sławek i Tadeusz Rachwał w kierunku poststrukturalistyczno-dekonstrukcjonistycz-nym. O tym jak najbardziej naturalnym zróżnicowaniu stylów upra-wiania humanistyki pisze we wstępie do drugiego naszego tomu Wojciech Kalaga:

Mimo różnic w retoryce, w aparacie terminologicznym, w powi-nowactwach źródłowych, u podstaw tych dwu tendencji leży wspólna koncepcja kultury, jako systemu systemów znakowych i wspólne przekonanie o permanentnym charakterze nieskończo-nej semiozy, o ciągłej „ucieczce” znaku w znak, o zamazaniu ram i granic tekstu kulturowego1.

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że w naszym wąskim gronie w mikroskali i na specyficzny sposób odtworzyliśmy zróżni-cowanie postaw filozoficznych i metodologicznych wobec języka w krajach anglojęzycznych, ale również w Niemczech i Francji.

Według Alfreda Gawrońskiego, narastające od 1903 roku zróżnico-wanie postaw filozoficznych wraz z publikacjami Moore’a i Russella uległo zaostrzeniu po 1945 roku wskutek zniszczenia przez hitle-rowców silnego ośrodka analitycznego w Wiedniu oraz wspólnie, najpierw przez bolszewików (w domyśle u Gawrońskiego z 1984), a potem przez hitlerowców prężnego ośrodka analitycznego we Lwowie2.

Pomimo opinii Wojciecha Kalagi o wspólnej koncepcji kultury, w seminarium ErrGo żeglowanie wśród różnic w retoryce i aparacie terminologicznym stawało się coraz trudniejsze. W tej sytuacji Woj-ciech Kalaga wyszedł z propozycją stworzenia słownika terminów krytyczno- i teoretycznoliterackich oraz kulturowych. Słownik miał być próbą wprowadzenia porządku pojęciowego w postmoderni-stycznym myśleniu w humanistyce. Ostatecznie słownik miał trafić do rąk naszych studentów oraz stać się naszą wizytówką na ze-wnątrz. Zaczęła się dyskusja nad organizacją słownika, np. czy ma być hasłowy czy encyklopedyczny. Zaczęliśmy typować najważniej-sze hasła: znak, tekst, fikcja, czytelnik, dyskurs, kontekst itd. oraz poddawać pierwsze redakcje tych i innych haseł pod dyskusję. Po-wstały fiszki ze wstępnie opracowanymi hasłami. Ogromną rolę odegrał tutaj gość ErrGo — Andrzej Wicher, znany historyk

literatu-1 W. K a l a g a: Znak. Tekst. Fikcja. Z zagadnień semiotyki tekstu literackiego. Ka-towice 1987, s. 8.

2 A. G a w r o ń s k i: Dlaczego Platon wykluczył poetów z Państwa. Warszawa 1984, s. 76—77.

ry angielskiej, obecnie profesor na anglistyce łódzkiej. Przy pracy nad słownikiem wykazał się zaskakującą wiedzą z zakresu etymolo-gii i leksykografii.

W tym ferworze pracy nad słownikiem nadeszła zmiana, Woj-ciech Kalaga, wówczas już po habilitacji, wyjechał na prestiżowe stypendium fundacji Humboldta w Niemczech. Prace nad słowni-kiem nadal trwały. Po pewnym czasie Wojciech Kalaga wygrał (!) konkurs na obsadę stanowiska kierownika katedry anglistyki na Murdoch University w Australii. Był to ogromny zawodowy sukces:

obcokrajowiec kieruje anglistyką w anglojęzycznym kraju — zdecy-dował akademicki dorobek, a nie pochodzenie. Natomiast prace nad słownikiem zakończyły się niestety happeningiem, na którym zostały przedstawione grafiki nagrobków najważniejszych pojęć hu-manistyki. Jak widać, długa nieobecność Wojciecha Kalagi dopro-wadziła do sporej nierównowagi między tendencjami wspomnia-nymi wyżej. Po powrocie do kraju prof. Kalaga sukcesywnie uruchomił dwie serie prac zbiorowych, jedną w niemieckim wydaw-nictwie Peter Lang, w języku angielskim pod zbiorowym tytułem Li-terary and Cultural Theory, a drugą w polskim wydawnictwie Śląsk pod jakże wymownym tytułem ER(R)GO. Teoria. Literatura, Kultura.

W ten sposób, dzięki jego determinacji nastąpiła reinkarnacja pier-wotnej idei ErrGo w dwie serie wydawnicze, jedną o międzynarodo-wym zasięgu, a drugą zaadresowaną do krajowego czytelnika.

[ [ [

Życzę Ci Wojtku i nam wszystkim w tej jubileuszowej chwili, by wielkość ducha trwała, a młodsze koleżanki i kolegów proszę, żeby czasem rzucili okiem na te zakurzone tomy ErrGo, od których wszystko się zaczęło.

10 — Znaki, tropy...

W dokumencie Znaki, tropy, mgławice : księga pamiątkowa w sześćdziesiątą rocznicę urodzin profesora Wojciecha Kalagi (Stron 146-150)