Odrzucenie racjonalizmu i spekulacji

W dokumencie Wiara i rozum w poznaniu Boga. Studium myśli Karla Bartha. (Stron 127-131)

2.1. FILOZOFICZNE I INNE POWODY ODRZUCENIA ROZUMU

2.1.3. Odrzucenie wszelkiej teologii naturalnej

2.1.3.2. Odrzucenie racjonalizmu i spekulacji

Szwajcarski teolog szczegółowo omawia różne możliwości naturalnego pozna-nia Boga. W swojej krytyce metafizyki, czy też, ogólniej rzecz biorąc, w krytyce teologii naturalnej, odrzuca poszczególne metody jej uprawiania. Wśród tych metod jest także racjonalizm oraz wiążąca się z nim dedukcja. Jaki jest powód odrzucenia racjonalizmu? Jest nim leżące u jego podstaw jakieś założone po-jęcie Boga. To popo-jęcie jest przyjmowane a priori52. Drugim powodem jest na-rzucanie boskiej istocie reguł naszego myślenia. Tymczasem logika myślenia odpowiada jedynie logice naszego umysłu i nie może być odnoszona do Boga. Ufając w ten sposób naszemu umysłowi, odkrywamy prawdę względną, bo do-tyczącą tylko umysłu człowieka. Gdy tę prawdę odnosimy do Boga, oznacza

49 Von Balthasar, s. 167.

50 KD II/1, s. 510.

51 Von Balthasar, s. 176.

to, iż zapoznajemy granicę między Bogiem a światem i ludzkiemu umysłowi przypisujemy wartość absolutną53.

W przypadku apriorycznego pojęcia Boga mamy do czynienia zazwyczaj z obrazem życzeniowym. Jest nim przykładowo pojęcie Boga bez ograniczeń, które to pojęcie jest projekcją naszych marzeń o nas samych54. Barth tymcza-sem chce uniknąć wszelkiego przedrozumienia Boga czy też jakiejkolwiek formy myślenia o Nim w kategoriach a priori. Bóg nie podlega jakiemukolwiek prawu, bo On jest źródłem wszelkich praw, i dlatego nie możemy się posłu-giwać żadną prekoncepcją Jego natury55.

Barth rozważa poszczególne doskonałości Boga poznane drogą dedukcji. Jego zdaniem, nie można rozpocząć rozważań o doskonałości Boga, jak to czynią niektórzy, od założenia, że niezmienność jako taka jest Bogiem. Takie podejście do niezmienności prowadzi do deifikacji tego pojęcia56. Do tego sa-mego typu stwierdzeń odrzucanych przez Bartha należy i to, że Bóg nie może czynić tego, co zawiera w sobie sprzeczność, gdyż to, co zawiera w sobie sprzeczność, nie jest bytem. Konsekwentnie, wszechmoc Boga nie obejmuje tego, co jest sprzeczne samo w sobie. Dla Bartha tego rodzaju myślenie wy-chodzi od ogólnego pojęcia możności, z którym on się nie zgadza, gdyż to po-czątkowe rozumienie mocy Boga nigdy nie może być punktem wyjściowym przy określaniu tejże mocy. Nie moc Boga winna być mierzona ogólnym po-jęciem możliwości, lecz odwrotnie – konkluduje Barth57. Idąc po linii tych samych rozważań, dodaje, że nie jest także możliwe zrozumienie mocy Boga na podstawie samego pojęcia mocy jako takiej.

Bóg to nie moc sama w sobie. Kwintesencja wszelkiej mocy: zdolność, możliwość, wolność jako neutralne istnienie, bezwzględna wolność, abstrakcyjna możność, moc

sama w sobie, myśl to oszałamiająca58.

Inny zarzut dotyczy pojęcia prostoty. Jakie będą skutki wyjścia od pojęcia prostoty jako takiej? – pyta Barth. Po czym odpowiada, że choć Bóg jest prosty, to nie można powiedzieć, że prostota jest Bogiem. Rozumiejąc jedynie

53 Tamże, s. 601. 54 Tamże, s. 346-347. 55 Tamże, s. 375-376. 56 Tamże, s. 556. 57 Tamże, s. 600-601. 58 DwZ, s. 45.

analitycznie pojęcie prostoty jako takiej, dochodzi się do wniosku, że jest ona niepodzielnością, a tak rozumiana prostota jest już ludzkim rozumieniem sa-mego tego terminu i z Bogiem nie ma nic wspólnego. Człowiek zaczyna czcić tak pojętego Boga, gdyż tak przedstawiony jest wyrazem ludzkiej tęsknoty za nieskomplikowaniem, której to cechy brakuje życiu człowieka. Taka doskona-łość nie ma swojego źródła w Bogu, ale w człowieku. Takiemu Bogu człowiek zaczyna przypisywać inne cechy, na przykład moc. Tym samym idea Boga jako prostego jest jedynie abstrakcją od tego, co jest skomplikowane. A to prowadzi do Boga, który jest bez ruchu, w sobie spoczywającego, bez relacji na zewnątrz. Konsekwentnie, taki Bóg nie może być panem tego świata – zauważa Barth. Prostotę także możemy rozumieć jako niezależność – co także odrzuca. Aby z kolei zrozumieć, czym jest niezależność Boga, potrzebujemy jakiegoś bytu od Niego zależnego. To jednak prowadzi do tego, że Bóg jako byt istotowo niezależny potrzebuje bytu zależnego, co skutkuje tym, że niezależny byt Boga staje się bytem zależnym59. Sam proces dochodzenia do zrozumienia, czym rzeczywiście jest niezależność, przebiega w ten sposób, że w myśli potrze-bujemy dopełnienia pojęcia niezależności pojęciem zależności. Stąd pojęcie niezależności jest dialektycznie związane z pojęciem zależności. Taką drogą myślenia zmierzają np. Hartshorne czy też Hegel. W konsekwencji, dla tych autorów, Bóg nie może być niezależny, co dla Bartha jest absurdem.

Barth analizuje także skutki, do jakich prowadzi myślenie dedukcyjne przy dochodzeniu do pojęcia jedyności Boga. W tym wypadku rozumowanie rozpo-czyna się od założenia, że absolutne jedno jest Bogiem (das absolute Eine ist

Gott). Jest to nie do przyjęcia – zauważa Barth – gdyż jest dokładnie odwrotnie:

Bóg jest absolutnie jeden (Gott ist absolut Eine)60.

Z krytyką spotka się także dedukcyjne rozważanie Spinozy na temat oso-bowości Boga. Spinoza neguje osobowość Boga, gdyż dla niego pojęcie osoby jest związane z pewną afirmacją, a ta zawsze jest wynikiem jakiejś negacji. Aby określić, że jestem osobą, muszę dokonać tego w odniesieniu do innej osoby. Aby więc stwierdzić, że się jest osobą, należy odnieść się do innej osoby, czyli ją zanegować, bo ona nie jest mną. Osobowość zatem to jakaś tożsamość w odróżnieniu od innych. Jeśli Absolut jest czymś nieograniczonym, to nie można go już do czegoś odnieść, więc nie może być osobą. Dlatego pojęcie osoby możemy przypisać jedynie człowiekowi, a nie Bogu – tak wygląda

59 KD II/1, s. 506.

w oczach Bartha myślenie Spinozy negującego osobowość Boga. Tymczasem Bóg jest osobą – z całą stanowczością podkreśla Barth61.

Barth sprzeciwia się także używaniu dedukcji w teologii. Gdy chcemy wyde-dukować jakąś doskonałość Boga z innej doskonałości, to podążamy błędną drogą. Podaje tu przykład miłosierdzia, którego nie można wydedukować z innych doskonałości Boga62. Dedukcja jest nieprzydatna także w ustalaniu zależności między boskimi doskonałościami a Jego miłością i sprawiedli-wością63.

W ciąg odrzucanych przez Bartha przykładów dedukcyjnego poznania Boga wpisują się także twierdzenia dotyczące skrytości Boga. Także te rozważania nie prowadzą do zrozumienia czegokolwiek o Jego istocie. Mówiąc, że Bóg jest niepoznawalny, nie możemy iść drogą Platona lub Kanta, którzy wyciągają z tego wniosek, że Bóg jest tym samym, co jakaś idea, która jest najbardziej oddalona od wszelkiej istoty i spostrzeżenia. Jest tak, gdyż jeśli jakaś idea jest niezależna od wszelkiego doświadczenia i myślenia, to wtedy jest tożsama z Bogiem. Nie ma nic bardziej błędnego – sądzi Barth64.

Barth krytykuje także metodę poznawania boskich atrybutów opartą na spekulacji, nie precyzując bliżej, o którego z filozofów mu chodzi. Można odgadnąć, że ma na myśli niemieckich romantyków. Według tych filozofów, miejscem objawienia się Boga jest osoba Jezusa Chrystusa. Objawienie jest początkowym źródłem naszej wiedzy o Bogu. Bóg jest rozumiany przez nich jako duch niezwiązany ze światem materialnym. Bóg jest miłością, jest święty i wszechmocny. Jednak dalsza interpretacja objawienia nie ma już z Nim żad-nego związku. Pojawia się spekulacja, według której Bóg-duch stanowi jedno z Chrystusem. W Chrystusie ten duch wyraża miłość, która jest święta i wszech-mocna. Zdaniem Bartha, metoda interpretacji objawienia w oparciu o speku-lację jest projekcją pewnych metafizycznych pojęć, które następnie są przypi-sane Chrystusowi. Tak naprawdę objawienie nie jest dla tych filozofów punktem wyjścia w poznaniu natury Boga, ale jedynie miejscem, gdzie zostają „wsta-wione” niezależne od objawienia ogólne pojęcia metafizyczne65.

61 Tamże, s. 324.

62 Tamże, s. 417.

63 Tamże, s. 458-459.

64 Tamże, s. 205.

W dokumencie Wiara i rozum w poznaniu Boga. Studium myśli Karla Bartha. (Stron 127-131)