3. Znaczenie teologiczne

3.1. Okres patrystyczny

Pierwszym znanym nam autorem, który podejmuje się wyjaśnienia słów opuszczenia przypisywanych Jezusowi na krzyżu i wyznacza dwa podstawowe kierunki ich interpretacji, jest Orygenes148. W wołaniu „Boże mój, Boże mój” widzi on z jednej strony pełną bólu skargę, jaką Zbawiciel kieruje do Ojca ze względu na swoje upokorzenie. W swoim komentarzu do Ewangelii Mateusza, stwierdza, iż „widząc, jak Ten, który istniał w postaci Bożej schodzi z tego rodzaju wysokości i ogałaca samego Siebie przez to, że przyjął postać sługi (por. Flp 2,6n.), i widząc w tym wolę Tego, który Go na to posłał, rozumiemy, że pod względem właściwości, dzięki którym był postacią niewidzialnego Boga i obrazem Ojca (por. Flp 2,6; por. 2 Kor 4,4), został On opuszczony przez Ojca, kiedy przyjął postać sługi (por. Flp 2,7), i opuszczony został dla ludzi, aby przyjąć tego rodzaju tak wielkie zadanie, aby dojść aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2,8), która wśród ludzi uchodzi za najhaniebniejszą”149. Orygenes rozumie wołanie Jezusa jako wyraz ogromnego uniżenia boskiej natury, kiedy zamiast należnej Mu odwiecznie chwały, ze względu na swoją misję, to jest dla zbawienia człowieka, doświadcza On hańby i ciemności.

W swych komentarzach do Księgi Psalmów natomiast, w słowach Ps 22 grecki ojciec rozpoznaje głos żalącej się ludzkości, wybrzmiewający w ustach Chrystusa, który jest jej przedstawicielem i głową. To człowiek bowiem znajdował się w stanie opuszczenia i wzgardy, a On – choć niewinny – wziął na siebie jego grzech i odkupił go przez swoją mękę150. Taka interpretacja, jak zauważa Jouassard151, wypływa bez wątpienia z naturalnej u Orygenesa skłonności do czytania Pisma Świętego w sposób alegoryczny, ale także z apologetycznej konieczności przekroczenia dosłownego znaczenia tekstu.

Wskazane tu możliwe wyjaśnienia: realistyczne lub metaforyczne, znajdują obydwa gorących zwolenników w związku z szerzącymi się w IV i V wieku kontrowersjami chrystologicznymi, zapoczątkowanymi przez Ariusza. Wołanie opuszczenia staje się nie tyle przedmiotem systematycznej refleksji teologicznej samym

148 Por. G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, „Revue des Sciences Religieuses” (5)1925, nr 4, s. 609.

149 Orygenes, Komentarz do Ewangelii według św. Mateusza (część druga), Kraków 2002, s. 205.

150 „Haec est Domini Christi crucifixi vox, quae aliunde figurat quod nobis accidit. Nos enim eramus prius derelicti et despecti, nunc vero postmodum assumpti et salvi facti passionibus eius qui non erat passionibus obnoxius, quemadmodum insipientiam nostram et delictum sibi accomodans, sequentia psalmi verba profert : « Longe a salute mea verba delictorum meorum ». Quasi diceret: Procul a salute me peccata faciunt”. Origenes, In Psalmos, w: PG, t. 12, kol. 1254.

151 Por. G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, dz. cyt.

54 w sobie, ile nośnym argumentem wykorzystywanym przez obydwie strony sporu. Arianie powołują się chętnie na szczegóły opisu męki i śmierci, aby wykazać, że Chrystus doświadcza bólu i zdrady, czuje się opuszczony przez Ojca, o którym wcześniej mówił, że jest z Nim jedno (por. J 10,30). Przynajmniej więc w tym momencie Pismo Święte zdaje się potwierdzać rozdzielenie między Synem a Bogiem, co wskazywałoby na pewną zmienność w ich relacji, podczas gdy natura boska jest niezmienna.

Broniąc ortodoksyjnej nauki Kościoła, Ojcowie starają się wyjaśniać właściwe znaczenie słów Jezusa. W jednej z mów Atanazego Wielkiego przeciw arianom, czytamy: „Jeśli więc zapłakał i doznał zamętu, to płaczącym i wprowadzającym w zamęt nie był Logos jako Logos, lecz było to właściwością ciała. Jeśli zaś prosił o oddalenie kielicha, to nie boskość doznawała trwogi, lecz również to doświadczenie było czymś właściwym człowieczeństwu. Ewangeliści mówią też o stwierdzeniu: «Czemuś Mnie opuścił?» jako o Jego wypowiedzi – zgodnie z tym, o czym już wcześniej była mowa – chociaż to nie On cierpiał, bo przecież Logos nie podlegał cierpieniu. Ponieważ jednak Pan stał się również człowiekiem, człowiek te rzeczy wykonał i wypowiedział, aby Ten, który zniósł tego rodzaju doświadczenia, uczynił ciało wolnym od nich. Dlatego Pan, który zawsze jest w Ojcu, nie może być przez Niego opuszczony ani przed wypowiedzeniem tych słów, ani wtedy, gdy wydobył je z siebie”152. Realistyczna interpretacja wołania Jezusa na krzyżu jest możliwa według Atanazego w tym znaczeniu, że Syn zechciał przyjąć prawdziwie ludzką kondycję naznaczoną grzechem153 i oddaleniem od Boga, aby nas od niej wyzwolić. Jego skarga może więc być rozumiana jako rzeczywista właśnie dlatego, że wykrzyczana jest w imieniu człowieka i ze względu na utożsamienie się z nim154.

Za interpretacją metaforyczną opowiada się natomiast Grzegorz z Nazjanzu, który podkreśla, że Chrystus jako Głowa odkupionej ludzkości wydaje się sam grzechem, przekleństwem, nieposłuszeństwem, wyrażając w ten sposób faktyczny stan osoby skażonej złem. Tym niemniej, nie można powiedzieć o Nim samym, jakoby przeżył oddalenie od Ojca czy też doświadczył kondycji człowieka w oderwaniu od swej boskiej natury155. Na krzyżu Wcielony Syn prawdziwie cierpi i umiera, ze względu

152 Atanazy Wielki, Mowy przeciw arianom I-III, Kraków 2013, s. 220-221.

153 Także Jan Chryzostom wyjaśnia w świetle opuszczenia na krzyżu, co to znaczy, że Syn stał się grzechem (por. 2 Kor 5,21), a nawet prawdziwie przyjął kondycję grzesznika, por. G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, dz. cyt., s. 615-616.

154 Por. tamże, s. 612.

155 „Neque enim, quod quidam opinantur, ipse, vel a Patre, vel a sua divinitate, quasi passionem extimuisset, ac propterea sese a perpetiente corpore collegisset, derelictus est. (quis enim eum, vel

55 na swą bardzo głęboką solidarność z ludzkim grzechem, pozostaje jednak zasadnicza różnica, odrębność między Nim a stworzeniem. Chrystus postrzegany jest w tamtej chwili jako przeklęty i odrzucony, ale owo utożsamienie nie oznacza faktycznego stanu156. Didym Ślepy komentuje tę zależność, stosując wymowny obraz poddanych, którzy w imieniu przyjaciół przychodzą błagać króla o przebaczenie obelgi157. Dla większej skuteczności swej mowy, uznają oni za swoją winę innych i okazują szczerą skruchę. Analogiczne jest doświadczenie grzechu w dziele przebłagania dokonanym przez Chrystusa na krzyżu: Jego wołanie wyraża dramat innych ludzi, a nie bezpośrednio Jego Osoby.

Ciekawą interpretację słów z Psalmu 22158 proponują Ojcowie ze szkoły antiocheńskiej, a za nimi także Hilary z Poitiers i Ambroży159. Wołanie „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” odczytują oni jako wewnętrzny dialog między naturą ludzką (ciało) a boską (szczególnie związaną z duszą) wobec zbliżającej się śmierci, to znaczy rozdzielenia duszy od ciała. Nie znaczy to, tłumaczy Epifaniusz, jakoby umierał człowiek oderwany od bóstwa, gdyż Osoba Chrystusa była jedna, stanowiąc jednocześnie podmiot dla dwóch natur. „Człowieczeństwo [Zbawiciela] nie jest bowiem czymś samym w sobie [...]. Gdyż przemówiło nie jako oddzielone od bóstwa i bez niego, jak to jest z dwoma odrębnymi rzeczami, wręcz odwrotnie, człowieczeństwo było zjednoczone z bóstwem, tworząc z nim jedną, świętą rzecz… Widząc jednak bóstwo zjednoczone z duszą mającą zaraz opuścić prześwięte ciało, wyraziło się ono w imieniu Pana jako człowieka to znaczy w imieniu Jego człowieczeństwa. Bóstwo musiało przecież dopełnić wszystkiego, co związane było z tajemnicą męki”160. Pomimo pewnej niezręczności i zawiłości argumentacji, Epifaniusz zdecydowanie broni tezy o nierozdzielności w Chrystusie natury boskiej i ludzkiej – paradoksalnie, właśnie kłopotliwe dla innych wołanie opuszczenia dla niego staje się argumentem za obecnością bóstwa aż do samej śmierci, a także później, gdy dusza miała zstąpić do piekieł dla wyzwolenia sprawiedliwych przodków.

primum humanitus gigni, vel in crucem ascendere coegit?) Verum in seipso, ut dictum est, nostra rapraesentavit [...]. Siquidem vicesimus primus psalmus manifeste ad Christum refertur”. Gregorius Theologus, Oratio XXX, w: PG, t. 36, kol. 110.

156 Por. G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, dz. cyt., s. 613-614.

157 Por. tamże.

158 Ojcowie Kościoła i ich następcy, odwołując się do numeracji psalmów przyjętej przez Septuagintę, a za nią przez Wulgatę, przypisują omawianemu tekstowi numer 21, a nie 22. Dla zachowania przejrzystości, w niniejszym opracowaniu przyjęto umownie stosowaną dziś numerację hebrajską (Ps 22) niezależnie od zmieniającego się na przestrzeni wieków zwyczaju.

159 Por. G. Rossé, Il grido di Gesù in croce, dz. cyt., s. 90-91.

160 Cyt. za: G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, dz. cyt., s. 42.

56 Kolejny wiek przynosi nowe trudności związane ze zrozumieniem Wcielenia Syna, a szczególnie ze sposobem złączenia w jednej Osobie dwóch natur. Jak zauważa Jouassard, w polemice między Nestoriuszem i jego zwolennikami a Cyrylem Aleksandryjskim, trudno wskazać wyraźny błąd co do interpretacji wołania opuszczenia. Chodzi raczej o przeniesienie akcentów i wykorzystanie określonych wydarzeń i słów z życia i męki Jezusa, aby ukazać odrębność natur, podczas gdy należałoby podkreślić jedność działania Osoby. Podmiotem jest zawsze Słowo, które stało się ciałem, podkreśla Cyryl Aleksandryjski. W dialogu adresowanym przeciwko Nestoriuszowi stwierdza on, że cierpiętliwość i ból nie są argumentem podważającym boską naturę w Chrystusie, o ile odczytujemy je w perspektywie ekonomii zbawienia, mając na względzie realność wcielenia161. Przyjąwszy ludzkie uwarunkowania, Syn cierpiał i czuł się poddany próbie.

Podnoszone w owych pierwszych wiekach trudności, związane z odniesieniem wołania opuszczenia do zbawczej śmierci krzyżowej, mają swoje źródło również w warstwie językowej Biblii. Werset 1 Psalmu 22, który w całości brzmi: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku”, Septuaginta, a za nią Wulgata, tłumaczyły, używając pojęcia grzechu162. Wyrazem tej tradycji w j. polskim jest przekład Wujka: „Boże, Boże mój, wejrzyj na mię: czemuś mię opuścił? Daleko od zbawienia mego słowa grzechów moich”163. Znający taką interpretację Psalmu pisarze wczesnochrześcijańscy, bronią się przed bezpośrednim przypisaniem tych słów Chrystusowi, gdyż są przekonani o Jego osobistej bezgrzeszności164. Czym innym jest – uważają słusznie – utożsamienie się Syna z grzechem jako stanem oddalenia od Boga ze względu na ludzką naturę, a czym innym zło przypisywane jednostce.

Wymownym świadectwem powiązania kwestii opuszczenia na krzyżu z doświadczeniem grzechu są również pisma Augustyna z Hippony, który idąc za wcześniejszą tradycją, widzi jako podmiot rozpaczliwego wołania nie fizyczne, ale

161 Por. Cyrillus Alexandrinus, Perché Cristo è uno, Roma 1983, s. 84-85.

162Psalm 22,2 według Septuaginty brzmi:                     , a w wersji łacińskiej (Wulgata): „Deus Deus meus respice in me: quare me dereliquisti? longe a salute mea verba delictorum meorum”. Oryginał hebrajski pozostawia sporą dowolność, jeśli chodzi o interpretację tego wersetu, por. G. Rossé, Il grido di Gesù in croce, dz. cyt., s. 88.

163 Cyt. za: Biblia w przekładzie księdza Jakuba Wujka z 1599 r, Warszawa 2000.

164 Dyskusja wokół słów: „czemuś Mnie opuścił?” przenosi się także na forum II soboru w Konstantynopolu (553 r.), za sprawą Teodora z Mopsuestii. Ponieważ przekonany jest on o bezgrzeszności Chrystusa, nie zgadza się w ogóle na przypisanie Mu słów dotyczących opuszczenia, odczytując je w kontekście grzechu osobistego. Neguje tym samym mesjański charakter Psalmu 22, a wołanie z krzyża odnosi wyłącznie do Kościoła. Por. G. Jouassard, L’abandon du Christ en croix dans la tradition grecque des IVe et Ve siècles, dz. cyt., s. 623-624.

57 mistyczne Ciało Pana, jakim jest Kościół. „Słowo, które stało się ciałem, wisiało na krzyżu, wołało: «Boże mój, Boże mój, spójrz na mnie, dlaczego mnie opuściłeś?» Dlaczego to zostało wypowiedziane, jeśli nie dlatego, że my tam byliśmy, ciało Chrystusowe, Kościół? […] «Z dala od mego zbawienia są słowa moich występków». Jakich występków tego, o którym napisano: «On grzechu nie popełnił, a podstęp w jego ustach nie miał miejsca»? Czy więc mógł powiedzieć «występków moich» inaczej, jak nie tylko prosząc za naszymi występkami, które uczynił swoimi, ażeby sprawiedliwość swoja uczynić naszą?”165

Augustyn nie ma zatem żadnych wątpliwości, że doświadczenie opuszczenia dotyczy Chrystusa jedynie jako Głowy Mistycznego Ciała, który wypowiada je ze względu na Kościół. Umieszczenie tego wołania w opisie męki ma dla chrześcijan ogromne znaczenie, gdyż ukazuje mądrość, z jaką Bóg postępuje wobec swoich wyznawców166. Słowa te są poruszającym wezwaniem do refleksji nad własną kondycją oraz nad usprawiedliwiającą miłością Syna Bożego. Z drugiej jednak strony, pozostają one prawdziwie wołaniem Chrystusa, którego nie można w żaden sposób oddzielić od Kościoła. Komentując w innym miejscu te dramatyczne szczegóły opisu męki, Augustyn powołuje się na nierozdzielną więź, jaka łączy Głowę i Ciało, na podobieństwo cielesnego zjednoczenia w relacji oblubieńczej. Ze względu na to intymne zjednoczenie, „jeden jest głos, nawet jeśli nie powiedziano, kiedy mówi ciało, a kiedy głowa. My jednak słuchając, rozróżniamy”167. Choć trzeba mieć na względzie odrębność między naturą i osobą ludzką a Wcielonym Słowem, to dzięki tajemnicy miłości działa Ono i wypowiada się w odniesieniu do stworzenia, z którym jest nierozerwalnie związane.

Podobnie odczytuje wołanie opuszczenia Leon Wielki: umierający Chrystus udziela według niego głosu pogrążonej w grzechu i cierpieniu ludzkości. Ze względu na jedność Osoby pomimo dwóch natur, nie jest możliwe rzeczywiste opuszczenie Boga przez Boga. Wypowiada się natomiast Głowa Ciała w imieniu Jego członków, gdyż wszystkich w tamtej chwili obejmuje, włączając ich w dzieło odkupienia.

Jednakże słowa Psalmu 22 można odczytać, twierdzi Leon Wielki, jeszcze z innej perspektywy, soteriologicznej: są one nie tyle skargą, co pouczeniem168.

165 Augustyn, Objaśnienia psalmów. Ps 1-36, Warszawa 1986, s. 168.

166 Por. tamże.

167 Augustyn, Objaśnienia psalmów. Ps 36-57, Warszawa 1986, s. 45. Na temat możliwości opuszczenia Chrystusa przez Boga w koncepcji biskupa Hippony, zob. także Augustyn, Objaśnienia psalmów. Ps 58-77, Warszawa 1986, s. 245.

168 „Vox ista [...] doctrina est, non querela”. Leo Magnus, Sermo LXVII, w: PL, t. 54, kol. 372. To stwierdzenie Leona Wielkiego będzie bardzo bliskie Chiarze Lubich, która przywoła je jako płynące od

58 W swym brzmieniu stanowią one kontynuację modlitwy Jezusa w Ogrodzie Oliwnym: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty. […] Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!” (Mt 26,39.42). Akcent położony na odruchy ludzkiej słabości pokazuje dobitnie, że odkupienie dokonuje się nie mocą człowieka, choćby doskonałego, lecz ze względu na potęgę Boga. Wyraźna obecność, w godzinie męki i śmierci, współdziałających ze sobą w jednej Osobie natur ludzkiej i boskiej kryje w sobie wielką tajemnicę zbawienia169. Opuszczenie na krzyżu można ponadto rozpatrywać, sugeruje w dalszej części homilii Leon Wielki, jako pozytywne działanie ze strony Boga oraz Chrystusa: „była to zarówno wola ojcowska jak i Jego własna, które sprawiły, że Pan został wydany na mękę: nie tylko Ojciec Go opuścił, ale On sam w pewien sposób się odsunął, nie przez oddalenie spowodowane trwogą, ale przez dobrowolną uległość […]. Skoro przyszedł przez swą Mękę zniszczyć śmierć i autora śmierci, jakże mógłby zbawić grzeszników, gdyby się przeciwstawił prześladowcom”170? Sam Chrystus w pewnym sensie chciał tego pozornego rozdzielenia bóstwa i człowieczeństwa poprzez chwilowe ukrycie swojej mocy, gdyż tylko w ten sposób mogło dokonać się odkupienie. Wołanie opuszczenia byłoby więc nie tyle wyrazem cierpienia i skargi, ile miarą dobrowolnego i świadomego – nie mniej jednak bolesnego – ogołocenia się Syna ze względu na ludzkość.

Nadanie przez Leona Wielkiego wołaniu Jezusa na krzyżu rangi doktrynalnej, oddaje charakter myśli chrystologicznej, jaką odnajdujemy w pismach pierwszych wieków chrześcijaństwa. Jest to niezwykle bogaty czas kształtowania się teologii i precyzowania jej najważniejszych pojęć oraz kierunków refleksji. Zasadnicze dogmaty wiary dotyczące Wcielenia i Odkupienia czerpią przede wszystkim z pogłębionej lektury i interpretacji Pisma Świętego i w tym właśnie kontekście pojawiają się pierwsze komentarze do przywołanych przez dwóch ewangelistów słów Psalmu 22.

autorytetu Ojców Kościoła potwierdzenie jej doświadczenia i duchowej intuicji. Por. Krzyk opuszczenia, dz. cyt., s. 147. Nie znajdujemy natomiast w tej samej homilii porównania Jezusa w krzyku opuszczenia do okna Bożego, jak sugeruje to Mazzer, powołując się na przypis samej Lubich oraz na komentarz, który miałby się pojawić w: A. Louf, La vita spirituale, Magnano 2001, s. 60. Por. s. Mazzer, P. Coda, „Li amò fino alla fine”: il Nulla-Tutto dell’amore tra filosofia, mistica e teologia, dz. cyt., s. 392. W podanym miejscu takiej wzmianki nie ma. Wydaje się, że punktem zbieżnym między myślą Leona Wielkiego a obrazowaniem stosowanym przez Lubich jest raczej niespotykane gdzie indziej pojęcie „doktryny”.

169 „Unde ipsa vox non exauditi, magni est expositio sacramenti, quod nihil humano generi conferret Redemptoris potestas, si quod petebat nostra obtineret infirmitas”. Leo Magnus, Sermo LXVII, dz. cyt., kol. 372.

59

W dokumencie Jezus opuszczony źrenicą Oka Boga. Doświadczenie duchowe Chiary Lubich i jego teologiczne implikacje (Stron 53-59)