OSTATNIE MIESIĄCE II WOJNY ŚWIATOWEJ W REGIONIE

W dokumencie TOM IV (Stron 35-55)

WAŁBRZYSKIM NA PODSTAWIE WSPOMNIEŃ I DOKUMENTÓW

W

ydarzenia ostatnich miesięcy II wojny światowej zostały dotąd opisane ra-czej w kontekście zaciętej walki obronnej wojsk niemieckich w obliczu zaciskających się coraz bardziej pętli sprzymierzonych wojsk koalicji an-tyhitlerowskiej. Region wałbrzyski został w tych opisach potraktowany marginalnie, informacje na temat wydarzeń z tego terenu za okres styczeń–maj 1945 r. pojawiają się rzadko i nie stanowią spójnego opisu wydarzeń. Samo wkroczenie wojsk sowiec-kich na ten teren też nie zostało dokładnie opisane, ponieważ wojska niemieckie wy-cofały się z niego w ostatnich dniach walk, już po ogłoszeniu bezwarunkowej kapitu-lacji III Rzeszy, w związku z czym nie doszło na tym terenie do zaciętych walk, jak to miało miejsce w przypadku wielu innych dolnośląskich miejscowości. W niniejszym artykule została podjęta próba zarysowania wydarzeń, które miały miejsce w okresie od rozpoczęcia sowieckiej ofensywy znad Wisły w styczniu 1945 r. aż do wkroczenia wojsk sowieckich do regionu wałbrzyskiego na początku maja 1945 r. Rekonstrukcja wydarzeń odbyła się na podstawie wspomnień, większości anonimowych (w jednym przypadku nie podano nawet nazwy miejscowości, w której rozgrywały się opisywa-ne wydarzenia), opublikowanych z okazji 10-lecia zakończenia wojny na łamach cza-sopisma „Waldenburger Heimatbotte”, wydawanego przez ziomkostwo wałbrzyszan.

Wywiady zostały przeprowadzone przez Autora z tymi przedstawicielami mniejszości niemieckiej, którzy przeżyli wydarzenia 1945 r. i nadal mieszkają w regionie wałbrzy-skim, a także na podstawie dokumentów Śląskiego Konsystorza Ewangelickiego Pro-wincji Śląskiej we Wrocławiu oraz Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, zgroma-dzonych w Archiwum Państwowym we Wrocławiu oraz zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Boguszowie-Gorcach, która dysponuje niemiecką kroniką z lat 1934–

1943. Ponieważ wspomniane źródła nie wyczerpują bazy archiwaliów, która mogłaby posłużyć jako wiarygodne źródło wydarzeń w regonie wałbrzyskim we wspomnianym

okresie, artykuł ma charakter przyczynku do badań będącego wstępem do dalszych eksploracji i prób kompleksowego opracowania wydarzeń z ostatnich miesięcy wojny w regionie wałbrzyskim, zarówno w literaturze polskiej, jak i niemieckiej. W żad-nym wypadku nie może zostać potraktowany jako wyczerpujące studium na temat tychże wydarzeń.

Pod koniec 1944 r. wiadomo było, że wojna chyli się ku zakończeniu, a wojska koalicji antyhitlerowskiej stały u przedwojennych granic III Rzeszy. Kwestią otwartą pozostawało jedynie pytanie jak długo Niemcy będą bronić zajmowanych przez siebie terenów. W grudniu 1944 r. ruszyła ostatnia wielka ofensywa niemiecka w Ardenach, która zakończyła się fiaskiem, co przyznał Adolf Hitler 3 stycznia 1945 r.1 12 stycznia ruszyła na wschodzie ofensywa sowiecka2, która wobec złej strategii stosowanej przez Niemców i wielkiej przewagi liczebnej oraz technicznej Armii Sowieckiej błyskawicz-nie, bo już pod koniec stycznia, doszła do Dolnego Śląska. 23 stycznia Rosjanie stwo-rzyli przyczółki na Odrze między Opolem i Skorogoszczą, Brzegiem i Oławą oraz pod samą Oławą3. Pomimo oporu jaki stawiały wojska niemieckie, front zbliżał się coraz bardziej na zachód i południe, w stronę Sudetów i regionu wałbrzyskiego.

Wałbrzych i region wałbrzyski od początku wojny nie były dotknięte bezpośred-nio działaniami wojennymi. Jedynymi oznakami toczących się walk były ogłaszane co jakiś czas alarmy przeciwlotnicze4, za którymi jednak nie następowały ataki lotnictwa alianckiego, które skupiało się na bombardowaniu zachodnich landów III Rzeszy. Je-den z takich alarmów został ogłoszony rankiem 9 maja 1941 r. o 3 rano za pomocą dzwonów kościelnych i sygnału straży pożarnej. Odwołano go po 10 minutach; na większości z ulic alarmu nie usłyszano, co po części oddaje atmosferę jaka panowa-ła wówczas w regionie wałbrzyskim5. Kolejne alarmy lotnicze ogłaszano w podobny sposób, za pomocą dzwonów kościelnych bądź sygnałów syren 21 i 29 sierpnia, 2, 4, 5, 9 i 10 września 1942 r. Intensywność ogłaszania alarmów przeciwlotniczych zatem wzrosła. Alarmy nie trwały dłużej niż godzinę. Sygnał alarmowy anonsował „napływ wroga”. Autor kroniki dodaje jednak ze spokojem, że żaden z wrogich samolotów nie nadleciał nad teren regionu wałbrzyskiego6. Alarmy przeciwlotnicze powtarzały się także w 1943 r. Pomimo iż samoloty aliantów nie doleciały nad region wałbrzy-ski, władze nakazywały przygotowanie domów i piwnic na wypadek bombardowań, a w przypadku braku stosownych działań do mieszkań wysyłano policję7. Latem 1944 r.

miał miejsce następujący incydent: do Wałbrzycha nadeszły wieści o tym, że w czasie alianckich nalotów na miasta położone w zachodniej części Niemiec z ziemi pojawiały się migające, świetlne sygnały, które uznano za sabotaż mający ułatwić alianckim lot-nikom orientację. Zauważono, że podobne sygnały są nadawane z Chełmca. Zaczęto sobie wyobrażać co to mogłoby oznaczać dla Wałbrzycha8. O tym, że alianckie naloty nie dotknęły Dolnego Śląska, można się przekonać czytając raporty dotyczące znisz-czeń obiektów kościelnych na terenie III Rzeszy. Jak wynika z dokumentu

sporzą-1 C.B. MacDonald, Victory in Europe, sporzą-1945. The last offensive of World War II, New York, 2007, s. sporzą-1.

2 W. Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1914–1945, Warszawa 2003, s. 616.

3 H. von Ahlfen, Walka o Śląsk 1944/1945, Wrocław 2009, s. 150.

4 B. Reif, Von Menschen und Zeiten (II), „Waldenburger Heimatbotte” (dalej „WH”) 1955, nr 93.

5 Zbiory Biblioteki Miejskiej w Boguszowie-Gorcach, Chronik der Stadt Gottesberg, lata 1934–1943, k. 233.

6 Ibidem, k. 265.

7 Ibidem, k. 294.

8 B. Reif, Von Menschen…

Strzępy wspomnień. Ostatnie miesiące II wojny światowej w regionie wałbrzyskim 37

dzonego 30 lipca 1943 r., Dolny Śląsk w ogóle nie był dotknięty bombardowaniami, chociaż na nie tak odległym Pomorzu odnotowano 15 zniszczonych kościołów, ka-plic i cmentarzy: cztery średniej wielkości i 11 małej. Najbardziej bombardowaniami dotknięte były Nadrenia i Westfalia9. Sytuacja zmieniła się pod koniec 1944 r., kiedy wzmiankuje się o stratach we Wrocławiu. Nieprzyjacielskimi bombardowaniami zo-stał dotknięty 7 października 1944 r. wówczas m.in. kościół św. Elżbiety10.

Wieści o zbliżającym się froncie oraz obraz cofających się wojsk niemieckich w styczniu 1945 r. wywołały panikę wśród niemieckiej ludności cywilnej. Ludność Namysłowa została ewakuowana w nocy z 19 na 20 stycznia 1945 r. pociągami, któ-re ściągnięto z Górnego Śląska; każdy skład mógł pomieścić 1 500 osób więc łącznie wywieziono 7 500 ludzi. Ewakuowano ich do powiatu kamiennogórskiego w prze-ciągu 12 godzin. Ludność powiatu namysłowskiego nie miała już tyle szczęścia i mu-siała ewakuować się pieszo. Szli przez Brzeg, Oławę, Świdnicę, Dzierżoniów i Wał-brzych przy mrozach -15 do -18 stopni Celsjusza. Z prędkością 30–45 kilometrów na dzień doszli do powiatu kamiennogórskiego po 6 dniach11. Widok przemierza-jących region wałbrzyski cywilów uciekaprzemierza-jących przed frontem stał się teraz codzien-nością. Region wałbrzyski już wcześniej przyjmował uchodźców, jednak skala i cha-rakter tego procesu były zupełnie inne. Przyjmowano m.in. uchodźców ze wschodu, nadchodzących w te strony w związku z załamaniem się niemieckiego frontu wschod-niego. Parafia ewangelicka z wałbrzyskiego Śródmieścia zaoferowała w październiku 1944 r. przyjęcie 2 rodzin z Łodzi12. Ta sama parafia od 1943 r. gościła poszkodowa-nych w wyniku bombardowań13. Mieszkaniec Kuźnic Świdnickich F. Anders wspo-minał, że na początku listopada 1944 r. do miejscowości przybyła grupa 104 Volks-deutschów z serbskiej miejscowości Batschka. Kolejne grupy przybywały w przeciągu grudnia 1944 r. i ostatecznie do Kuźnic Świdnickich przyjechało 292 uchodźców z terenu Serbii. Ulokowano ich w miejscowych zajazdach (Schönen Aussicht, Ge-richtskretscham) oraz w gmachu szkoły. Dzieci uchodźców chodziły do szkoły razem z mieszkańcami Kuźnic Świdnickich. Uchodźcy z Serbii opuścili Kuźnice Świdnickie w styczniu 1945 r.14

Od stycznia 1945 r. przez region wałbrzyski zaczęła przepływać fala uchodźców ze wschodniej części Dolnego Śląska, uciekających przed nacierającą Armią Czerwoną.

Mieszkaniec Bad Charlottenbrunn15 wspominał, że w lutym 1945 r. wielu mieszkań-ców regionu wałbrzyskiego decydowało się na ucieczkę do zachodnich części Niemiec.

Podróż pociągiem była możliwa tylko w wypadku, gdy osoba dysponowała wydanym przez władze zaświadczeniem, które było ważne czasowo. Autor relacji otrzymał zgo-dę na wyjazd w okolice Hannoveru, nie wykorzystał go jednak i pozostał ostatecznie w swoim mieście:

9 Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Śląski Konsystorz Ewangelicki (dalej APW ŚKE), sygn. I/746, Übersicht über den beschädigen kirchlichen Gebäuden durch feindliche Luftangriff, b.n.k.

10 Ibidem, Pismo dziekana miejskiego z 21 XI 1944 r.

11 Die Vertreibung der deutschen Bevölkerung aus den Gebieten östlich der Oder - Neiße, Augsburg 1992, t. 1, s. 417.

12 APW ŚKE, sygn. I/747, APW ŚKE, sygn. I/747, Pismo do Litzmanstädter Evangelischer Kirche z 23 IX 1944 r., k. 77.

13 Ibidem, Pismo Evangelische Konsistorial z 28 XI 1944 r., k. 177.

14 Vor zehn Jahren, „WH” 1995, nr 80.

15 Obecnie Jedlina-Zdrój. Obecnie Jedlina-Zdrój.

Ponieważ ludzie mieli śliczne domki z ulubionymi meblami, wyposażeniem, pościelami, pięk-ne i cenpięk-ne książki, niezastąpiopięk-ne dobra pisapięk-ne i wiele, wiele innych które należałoby być może zostawić na zawsze […]. Odstraszały nas także pogłoski o atakach lotniczych w zachodnich lan-dach.

Opisał także gehennę uciekinierów:

Wielu szło pieszo i pchało wózki dziecięce przed sobą albo ciągnęło ręczne wózki z bagaża-mi. Droga ucieczki wiodła przez Sudetenland. Ale już w Braunau16 i Trautenau17 kończył się ruch. Wszystko przepełnione, żadnych noclegów, żadnego jedzenia, wszystkie drogi zablokowa-ne. Głód ciągnął uchodźców z powrotem do Heimat. Opowiadali o swoich cierpieniach i o lu-dziach, którzy na poboczach ulic zarabiali na ich nędzy18.

Mieszkaniec Wüstegiersdorf19 w swoich zapiskach z 19 lutego 1945 r. pisał o po-tężnej fali uchodźców przechodzących przez miejscowość. Uciekali z czym się dało:

wiejskimi wozami, powozami, wózkami ręcznymi, wózkami dziecięcymi, rowerami, jakimkolwiek pojazdem. Kiedy nadchodziła noc, schodzili z ulicy i organizowali pro-wizoryczne kwatery, każde podwórze było pełne wozów. W ogrodach i na podwórzach pozostawiano bydło, którego przed kradzieżą pilnował Volkssturm. Pogoda wówczas stała się bardziej znośna, zimno i śnieg nie powodowały już tylu ofiar co przed czte-rema tygodniami. Życie miejscowości usiłowali zorganizować w tym trudnym czasie miejscowi urzędnicy, do których trafiało wiele pytań od uchodźców. Także z Głuszycy coraz więcej kobiet i dzieci wyjechało do środkowych Niemiec, gdzie było bezpiecz-niej20. Mieszkaniec Fellhammer21, J. Fisher, zauważył że wiele osób zginęło z powo-du zbyt późno ogłoszonej ewakuacji. Uważał także że kierowanie uchodźców z Wał-brzycha przez Hermsdorf22 i Kuźnice Świdnickie w kierunku na Friedland23 i Trutnov w Czechach nie miało sensu, bo uchodźcy byli kierowani na około. Mogli być ewaku-owani krótszą trasą przez Grosshein24. Nie można było jednak zmienić trasy, ponie-waż groziły za to kary. Ostatecznie trasa przez Kuźnice Świdnickie została całkowicie zablokowana, i przyszedł rozkaz z dowództwa Wehrmachtu, że uchodźcy mają się kie-rować na Alt-Lässig25 i Mittelkonradswaldau26.

Gorzki przedsmak był już za nami. Najpierw doszły kolumny z terenów na wschód od Odry.

Potem nadeszły z powiatów zachodnich. Musiało to skutkować zakwaterowaniem i uciekinierzy byli zadowoleni, kiedy im nasze pierzyny i ciepłe izby zostały oddane do dyspozycji, co każdy z nas robił przez wzgląd na sytuację, chociaż wiele pomieszczeń przeznaczono już dla zbombar-dowanych z zachodnich landów27.

16 Obecnie Broumov. Obecnie Broumov.

17 Obecnie Trutnov. Obecnie Trutnov.

18 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 75. H. Ahlfen, op. cit., s. 270: zdaniem autora przyczyną zatrzymania kolumn uchodźców w Czechach było niespodziewane wtargnięcie wojsk amerykańskich do Bawarii.

19 Obecnie Głuszyca. Obecnie Głuszyca.

20 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 76.

21 Obecnie Kuźnice Świdnickie, dzielnica Boguszowa-Gorc. Obecnie Kuźnice Świdnickie, dzielnica Boguszowa-Gorc.

22 Obecnie Sobięcin, dzielnica Wałbrzycha. Obecnie Sobięcin, dzielnica Wałbrzycha.

23 Obecnie Mieroszów. Obecnie Mieroszów.

24 Obecnie Glinik, dzielnica Wałbrzycha. Obecnie Glinik, dzielnica Wałbrzycha.

25 Obecnie Stary Lesieniec, dzielnica Boguszowa-Gorc. Obecnie Stary Lesieniec, dzielnica Boguszowa-Gorc.

26 Obecnie Grzędy. Obecnie Grzędy.

27 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 77.

Strzępy wspomnień. Ostatnie miesiące II wojny światowej w regionie wałbrzyskim 39

F. Anders z Fellhammer podaje dane liczbowe dotyczące uchodźców oraz miej-sca z których uciekali: 1 lutego 1945 r. przybyło 400 mieszkańców wsi Marschwitz28 w powiecie oławskim; 3 lutego 850 mieszkańców sąsiedniej wsi Werben, później 200 mieszkańców wsi Neu-Ottag29 i 100 mieszkańców Peltschuetz, wsi położonej w gmi-nie Kobierzyce30. Duże, ciężkie i przeładowane wozy, które ze sobą przywieźli, świad-czące o ich zamożności, pozostawiono wraz z 300 końmi na dziedzińcu szkoły w połu-dniowej części Kuźnic Świdnickich, po czym rozdzielono między mieszkańców. Wraz z postępem frontu do miejscowości 13 lutego przybyli kolejni uchodźcy, tym razem z Järischau31 i sąsiednich miejscowości, położonych w okolicach Strzegomia. Byli wśród nich także mieszkańcy Oleśnicy, którzy uprzednio ewakuowali się w okoli-ce Strzegomia skąd musieli wkrótokoli-ce uciekać. Rozkaz do ewakuacji musiał paść nagle i być dla nich zaskoczeniem, zdaniem autora wspomnień ucieczka wyglądała na or-ganizowaną w pośpiechu. W dzień maszerowali także uchodźcy z okolic Świdnicy i Strzegomia. Wszyscy oni kierowali się w stronę Mieroszowa i Czech. Kuźnice Świd-nickie były dla nich tylko czasowym przystankiem, choć jak podkreśla autor, miesz-kańcy przygotowali dla nich ciepłe schronienie. Pod koniec lutego z Kuźnic Świd-nickich odeszła grupa mieszkańców Marszowic, która przybyła na początku lutego;

poszła dalej w stronę Czech. Postępujący front najwidoczniej wymusił tę decyzję i Kuźnice Świdnickie nie były już bezpiecznym miejscem do schronienia się przed Ar-mią Czerwoną. Na początku marca 1945 r. wyjechali z miejscowości mieszkańcy za-chodnich landów Niemiec i Berlina, którzy schronili się tutaj w 1944 r. przed alianc-kimi bombardowaniami. Wraz z nimi wyjechało wiele kobiet i dzieci mieszkających w Kuźnicach Świdnickich32. Wywodząca się z Dittersbach33 Ingetraut Tabaka tak wspomina przechodzących przez region wałbrzyski w 1945 r. uchodźców:

W 1944 r. wyszłam ze szkoły i zaraz 1 kwietnia trzeba było być u gospodarza […] w Poniatowie.

[Uchodźcy – P.R.] nie raz stawali na dwa–trzy dni i szli dalej. Jedną rodzinę mieliśmy dłużej, ale to była kobieta z dziećmi, i ona mieszkała dwa–trzy miesiące34.

W opisach przemierzających region wałbrzyski kolumn cywilnych uciekinierów zauważono także niedolę towarzyszących im zwierząt. J. Fischer z Fellhammer wspo-mina, że ich los był jeszcze bardziej tragiczny niż samych uciekających. Ponieważ były traktowane często jako zwierzęta pociągowe, do Kuźnic Świdnickich dotarły przepo-cone, musiały jednak w środku zimy noc spędzać na świeżym powietrzu. W więk-szości nie podkute, zwierzęta te padały w drodze z wycieńczenia. Ponieważ wszyscy uciekali w pośpiechu przed Rosjanami, zostawiano je w drodze, kiedy wyglądały na martwe. W tych okolicznościach gotowość do niesienia pomocy zwierzętom zanikła.

W pamięci autora relacji zapisały się stada bydła, które wrzeszczały z głodu, a do przo-du trzeba je było pchać brutalnymi metodami. Zwierzęta, które nie były w stanie iść były zabijane. Kiedy stopniał śnieg, w lasach leżało mnóstwo padliny, z której

miejsco-28 Obecnie Marszowice. Obecnie Marszowice.

29 Obecnie Nowy Otok, dzielnica Oławy. Obecnie Nowy Otok, dzielnica Oławy.

30 Obecnie Pełczyce. Obecnie Pełczyce.

31 Obecnie Jaroszów w powiecie świdnickim Obecnie Jaroszów w powiecie świdnickim 32 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 80.

33 Obecnie Podgórze, dzielnica Wałbrzycha. Obecnie Podgórze, dzielnica Wałbrzycha.

34 Relacja I. Tabaka, Wałbrzych 11.VII.2012 r., w zbiorach autora i Ośrodka KARTA w Warszawie. Relacja I. Tabaka, Wałbrzych 11.VII.2012 r., w zbiorach autora i Ośrodka KARTA w Warszawie.

wi robili paszę35. Podobną relację napisał mieszkaniec jednej z miejscowości, położo-nej w północpołożo-nej części powiatu wałbrzyskiego, u podnóża góry Chełmiec36:

Kolumny [uchodźców – P.R.] oddzielały ryczące stada bydła, które były zabrane z wielu staj-ni. Te zwierzęta były zagłodzone, bo o tej porze roku było bardzo mało jedzenia. Z długiej dro-gi, którą stada miały za sobą, niektóre zwierzęta zniknęły w lesie. Błądziły kilka dni wkoło, aż w końcu zostały zabite przez ludność cywilną, która od jakiegoś czasu miała ograniczone racje żywnościowe. Inne zwierzęta padały ofiarą epidemii kradzieży, która się rozpanoszyła w terenie, inne doznały śmierci na skutek dręczącego naporu mleka, który na próżno usiłowały ochłodzić w potokach i stawach. To była przerażająca śmierć37.

Zbliżający się front coraz mocniej odciskał swoje piętno na mieszkańcach regio-nu wałbrzyskiego. Obserwujący kolumny uciekinierów, sami nie mieli zgody na ewa-kuację ponieważ wałbrzyski przemysł musiał nadal pracować38. Zgodę na wyjazd mo-gli dostać jedynie ci, którzy nie byli zatrudnieni, czyli kobiety, dzieci i starcy. Zaczynał się dramat rozdzielonych rodzin, które w niektórych przypadkach połączy dopiero po ponad dziesięciu latach akcja łączenia rodzin w drugiej połowie lat 50. XX w. W lu-tym Rosjanie zajęli Strzegom, miasto położone zaledwie 29 kilometrów od centrum Wałbrzycha. Napięcie związane ze zbliżającym się frontem opisuje mieszkaniec Wał-brzycha w swoich wspomnieniach z marca 1945 r.:

w związku z zagrożeniem w kierunku na Świebodzice i Pełcznicy zaczęto kopać okopy. Na ka-miennej kładce na Schillerhöhe39 stały słupy egzekucyjne, na których nieustannie rozstrzeli-wano ludzi pod zarzutem dezercji. Trasy dojazdowe na plac Grunwaldzki zostały zaopatrzone w zapory przeciwpancerne, mieszkańców szkolono w zakresie użycia pancerfaustów40.

28  stycznia mieszkańcy Kuźnic Świdnickich testowali zaadaptowaną na schron przeciwlotniczy otwartą sztolnię kopalni, położoną niedaleko kościoła katolickiego41. Wałbrzych został postawiony w stan gotowości do obrony i zastanawiano się czy po-dzieli los innych dolnośląskich miast zniszczonych w trakcie walk. Szkoły w Wałbrzy-chu były zajęte przez wojsko i w związku z tym zamknięte. W HindenburgsWałbrzy-chule za-kwaterowani byli żołnierze wojsk pancernych, w Herman-Stehr-Schule na Podgórzu znajdował się Wehrertüchtigungslager, czyli obiekt organizacji Hitler Jugend, w którym prowadzono indoktrynację oraz ćwiczenia wojskowe jej członków. Z dworca towarowe-go przy obecnej ulicy Nowy Świat co noc wyjeżdżały czołgi, jadące w kierunku frontu:

Nad Waldenburg i jego mieszkańcami panowała przygnębiająca atmosfera. Najgorszy horror mógł się okazać rzeczywistością; Rosjanie stali niewiele kilometrów od miasta! Niemiecki front wschodni był pod natarciem przeważającego przeciwnika i był załamany. Lubań i Strzegom sta-ły się polem walki i zostasta-ły gwałtownie odbite. Miasta, których nazwy można znać z drogowska-zów naszego miasta. Miasta do których można było dotrzeć z godzinną zwłoką, stały się linią frontu! Nie, to nie była fantazja, to była krwawa prawda. […] Dniami i nocami grzmiała

kano-35 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 77.

36 Autor relacji nie podał ani nazwy miejscowości, jedynie przybliżoną lokalizację. Podał zarazem, że w miejscowości Autor relacji nie podał ani nazwy miejscowości, jedynie przybliżoną lokalizację. Podał zarazem, że w miejscowości znajdowało się lotnisko, na którym stacjonowało 16 maszyn Fieseler Storch „które stały dobrze zamaskowane na skraju lasu i od czasu do czasu po polu nierównej koniczyny startowały na lot zwiadowczy w stronę frontu”.

37 Ein Jahr Hunger und Angst. Ein Tatsachenbericht von G.K., „WH” 1955, nr 86.

38 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 77.

39 Góra położona w centrum Wałbrzycha, na której znajduje się park obecnie nazwany Parkiem im. Jana Sobieskiego. Góra położona w centrum Wałbrzycha, na której znajduje się park obecnie nazwany Parkiem im. Jana Sobieskiego.

40 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 77.

41 Vor zehn Jahren, „WH” 1955, nr 80.

Strzępy wspomnień. Ostatnie miesiące II wojny światowej w regionie wałbrzyskim 41

nada artyleryjska u podnóża Waldenburger Bergland. Urojeniem byliby przełamujący się Ro-sjanie? To były niepokojące pytania, które wciąż trzeba było zadawać. […]. A jeśli Rosjanie się przebiją? Teraz łopata musiała zostać zamieniona na broń. To była naprawdę wojna totalna42.

Odgłosy walk były w regionie wałbrzyskim bardzo wyraźnie słyszane i często ten wątek pojawia się we wspomnieniach z tamtego okresu. Pisze o tym mieszka-niec Wüstegiersdorf opisujący wydarzenia z lutego: „Huk armat dochodzi coraz bliżej i w ostatnich tygodniach niekiedy wstrząsał powietrzem”43.

Tymczasem wojska sowieckie kontynuowały swoją ofensywę w głąb Dolnego Ślą-ska. W kierunku na Świdnicę i Strzelin 3 lutego nacierało prawe skrzydło 21. Armii44, jednak oddziały sowieckie natrafiły na silny opór Niemców i 7 lutego wieczorem wo-bec wyczerpania sił własnych oraz wzrastającego oporu wroga zaprzestały działań za-czepnych. Sowieckie dowództwo nie będąc w stanie wzmocnić nacierających zgrupo-wań na tyle żeby zdobyły przewagę na wojskami niemieckimi, nakazało przejście do działań zaczepnych i obrony zajętych pozycji. Świdnica i Strzelin pozostały w rękach niemieckich45. Nie doszło ostatecznie do ataku na region wałbrzyski. W lutym tempo

Tymczasem wojska sowieckie kontynuowały swoją ofensywę w głąb Dolnego Ślą-ska. W kierunku na Świdnicę i Strzelin 3 lutego nacierało prawe skrzydło 21. Armii44, jednak oddziały sowieckie natrafiły na silny opór Niemców i 7 lutego wieczorem wo-bec wyczerpania sił własnych oraz wzrastającego oporu wroga zaprzestały działań za-czepnych. Sowieckie dowództwo nie będąc w stanie wzmocnić nacierających zgrupo-wań na tyle żeby zdobyły przewagę na wojskami niemieckimi, nakazało przejście do działań zaczepnych i obrony zajętych pozycji. Świdnica i Strzelin pozostały w rękach niemieckich45. Nie doszło ostatecznie do ataku na region wałbrzyski. W lutym tempo

W dokumencie TOM IV (Stron 35-55)