Piękno jako cel działania

W dokumencie Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Stron 129-134)

MOTYWY W ETYCE ARYSTOTELESA

8.2 Piękno jako cel działania

Jak już wspominałam, próba zrozumienia fenomenu moralnego piękna może prowa­ dzić do wniosku, że działaniestaje się działaniemze względu na pięknodzięki temu, że podmiot obiera sobie za jego bezpośredni cel określone dobro, które z jakichś względów jest w stanie nadaćwalorpięknamoralnego działaniom doniego zmierzają­ cym. Jest to bardziej rozpowszechniona linia interpretacyjna, a jako jej zwolenników można wymienić T.H. Irwina194 i T. Engberga-Pedersena195. Obaj oni przyjmują, że bezpośrednim celem, do którego zmierza człowiek działający ze względu na piękno moralne, jest dobro konkretnej społeczności: to właśnie chwalebność tego celu ma nadawać walor piękna aktywności zmierzającej do jego osiągnięcia. Choć jednak wspomniani autorzy zgadzają się w tym punkcie, to każdy z nich dochodzi do tego wniosku inną drogą i nieco inaczejrozumie dobrospołeczności.

1,4 Irwin[1996] oraz Aristotle[1999], 195 Engberg-Pedersen[1983].

8.2.1

Pięknoadobranaturalne

T. Engberg-Pedersen opiera swojewywodyniemalwyłączniena wyjątkachz rozdziału 9.8 EN dotyczącego moralnego współzawodnictwa ludzi dzielnych, gdzieArystoteles przeciwstawiaczłowiekazłego, który robi wszystko ze względu nasiebie, człowiekowi moralniewartościowemu, który działa ze względuna piękno moralne, nie przywiązu­

jąc znaczeniado własnego dobra196. Szczególnie istotny jest dla Pedersena następujący fragment:

196Problematyka moralnej rywalizacji zostanie szczegółowoomówiona w kolejnym rozdziale.

Cizaś, co szczególnie starają się postępować w sposób moralnie piękny, znajdują powszech­

ne uznanie i pochwałę; gdyby zaś wszyscy współzawodniczyli w dążeniu domoralnego piękna i nie szczędzili wysiłku, bypostępowaćjak najpiękniej, to nie tylko wszystko byłobytakie, jak byćpowinno ze względu na wspólne dobro, lecz też każdyz osobna posiadałbynajwiększe spo­

między dóbr, skoroprzecież dobrem tym jest dzielnośćetyczna. (...) człowiek zaś prawy to,co czynić powinien,rzeczywiścieteżczyni,bou każdegorozum wybiera to, co jest dla niego najlep­ sze, a człowiek prawy posłuszny jest rozumowi (1169a6—18).

W odróżnieniu od człowieka moralnie złego, który pozostając pod wpływem niera­ cjonalnej części duszy, zgarnia dla siebie zbyt wiele dóbr materialnych, zaszczytów i przyjemności,ten, kto odznacza się dzielnością działając w zgodzie z nakazami rozu­ mu, stara się zdobyć to, co moralnie piękne. Gdyby wszyscy członkowie społeczności postępowali w tensposób, nietylko każdy z nich zdobywałby dla siebie największe do­

bro - dobro moralne - ale i całe społeczeństwofunkcjonowałoby jaknależy. Mająctona uwadze, Engberg-Pedersen rozumuje w sposób następujący: skoro człowiek dzielny etycznie działa ze względu na piękno i skoro optymalnąkondycjęspołeczności można osiągnąć,jeśli wszyscyjejczłonkowie działająze względu napiękno, to znaczy, że naj­ większedobro jednostkijest tożsame z największym dobrem społeczności, a działanie ze względu napiękno jest równoznaczne z działaniem dla dobra społeczności.

Pomijając fakt, że Arystoteles przedstawia w przytoczonym fragmenciepewien stan idealny, możliwy do osiągnięcia jedynie pod warunkiem, że wszyscy ludzie byliby cnotliwi, przyjaźnili się i praktykowali moralnąrywalizację, a więc de facto nieosią­ galny, to łatwo zauważyć, że argumentacjaEngberga-Pedersena już na tym etapie nie jest konkluzywna. Z założenia, żepodejmowanie działańprzez wzgląd napiękno mo­ ralne implikuje poprawę Jakości” społeczeństwa, wcale przecież nie wynika, że bez­ pośrednimcelemaktywności, o której można powiedzieć, że jest ze względu na pięk­ no, musi byćdobro społeczeństwa. Mimo to wartoprzytoczyć kolejneetapy jegointer­ pretacji; w następnym kroku stara się ondociec, czegokonkretnie dotyczydziałanie ze względu na piękno, czyli, jak twierdzi, ze względu na dobro społeczeństwa. W tym samymrozdziale 9.8 ENArystoteles przeciwstawiającsobie ludzi złych - samolubów w potocznym słowa znaczeniu, orazdzielnych - samolubów w rozumieniuwłaściwym, pisze o tych pierwszych:

Ktowięc używa tego wyrazu w znaczeniu potępiającym, nazywa samolubami tych,co chcą zgarnąć dla siebie zbyt wiele pieniędzy, zaszczytów iprzyjemności cielesnych; ludzie bowiem na

ogółdo tychrzeczy dążą i o te zabiegąjąjako o największedobro; dlategoteż terzeczy stają się przedmiotem gorącejwalki(1168bl 5—19).

Skoro moralnezło, jak mówi Engberg-Pedersen, zostało właśnie scharakteryzowa- ne dzięki odniesieniu dotakzwanych dóbrnaturalnych - zło moralne to zbyt usilne zabieganieo zbyt wieledóbr naturalnych - można w takim razie przyjąć, że działania ze względu na piękno, jako przeciwieństwomoralnego zła, również powinnysięwią­

zać z dobraminaturalnymi. A zatem działać przez wzgląd na piękno moralne, to tyle, co nie przyznawać sobie więcej dóbr naturalnych, niż się komuś należy. Aby lepiej ugruntować swoją interpretację, Engberg-Pedersen odwołuje się do wyjątku z roz­

działu 8.3 EE197198, w którym jestmowao tym, że dobra naturalnesą dobrami dla ludzi, ale nie dla wszystkich: dla człowieka złego mogą stać się źródłem problemów, tylko człowiek dzielny wie, jak ich właściwie użyć. Człowiek dzielny będzie bowiemużywał dobra naturalnego tak,aby nie stracić żadnego innego z dóbr, które jużposiada; nato­

miast zły, niezdolny do racjonalnego zaspokojenia swoich pragnień, będzie często traciłjuż posiadane dobra. Możnawięc przyjąć, że istnieje pewien optymalny stopień zaspokojenia zapotrzebowania na dobra naturalne, w którym wszystkie naturalne po­ trzeby zostały zrealizowane; ówstan jest osiągalny wyłącznie dlaczłowiekadzielnego, ponieważ, w odróżnieniu od osób spaczonych pod względem etycznym, zaspokajając swoje istniejące potrzeby, nie rozbudza innych. Jeżeli tak, to istnieje również stan optymalnego zaspokojenia naturalnych potrzeb w danej społeczności. I ten właśnie stan równowagi w społeczności należy, zgodnie z omawianą interpretacją, uznać za jedyne kryterium,którym kieruje się rozumw stosunku do podziału dóbr naturalnych.

197 Warto w tym miejscu zaznaczyć,żesformułowanie „dobra naturalne” pojawiasię wyłącznie wEE.

198 „Dobryzatem jest ten, dla kogodobra naturalne są dobrami. Wysokosię bowiem ceni i uważa się za największe dobro: cześći bogactwo, i zalety ciała, i powodzenie,i wpływy - towprawdziedobranatu­ ralne, ale dla niektórych osób mogąbyć one szkodliwe,zależnie odich dyspozycji, bo aniczłowiek niemą­ dry, ani niesprawiedliwy, ani nieopanowany nie odniosą żadnej korzyści, jeżeli się nimi posłużą (1248b26-32).

Rozum podpowiada, że nie można rościć sobie prawa do dóbr naturalnych tylko dlatego, że się ich pragnie. Podmiot musi sobie uświadomić, że naczelną zasadą dys­ ponowania nimi jest dążenie do jak najpełniejszego zaspokojenia potrzeb całej spo­

łeczności.A to jest równoznaczne z postrzeganiem siebie jako jednostki pośród innych, z których każda matakie samo prawo - ograniczane ewentualnie poziomemdzielności - do zaspokojenia naturalnych potrzeb. I to właśnie, zdaniem Engberga-Pedersena, stanowisedno działań zewzględu na piękno moralne:działać przez wzgląd na piękno, to tyle, co wyznawać racjonalną zasadę, że przy podziale dóbr naturalnych niczyje racje ani potrzeby nie są silniejsze niż racje i potrzeby kogokolwiek innego. Tę część argumentacji można streścić następująco: (1) należy przyjąć, że piękno moralne,przez analogię do moralnego zła, dotyczy dysponowaniadobrami naturalnymi; (2) podmiot działaze względu napiękno, jeśli troszczy się o pomyślność społeczności; (3) pomyśl­

ność społeczności polega na optymalnej realizacji występującego w niej zapotrzebo­ wania na dobra naturalne, zatem (4) działać ze względu na piękno, to obiektywnie dysponować naturalnymidobrami w ramachspołeczności.

Przedstawiona interpretacja budzi wiele wątpliwości. Przede wszystkim ma słabe oparcie w tekście; najistotniejszy dlaniej fragmentrozdziału 9.8 EN dotyczyrywaliza­

cji ludzi dzielnych i doskonałej przyjaźni. Opisane tam schematy postępowania Engberg-Pedersen w sposób nieuprawniony rozciąga na wszelkie stosunki społeczne i zupełnie serio traktuje wizję państwa ludzi dzielnych. Zresztą, o czym już pisałam, ze stwierdzenia, że jeśli wszyscy obywatele działaliby ze względu na piękno, to w pań­

stwie też wszystko byłoby jak należy, wcale nie wynika, że kondycja państwa jest celem aktywności podejmowanej ze względu na piękno. Należy raczej przypuszczać, że społeczny dobrobyt stanowi „efekt uboczny” wartościowych zachowań obywateli.

Równie wątpliwe jest utożsamienie aktywności podejmowanej ze względu na piękno z dysponowaniem dobrami naturalnymi. Choć oczywiście prawdą jest, że ktoś kto piękniepostępuje, potrafi międzyinnymi czynić właściwy użytek z naturalnych dóbr, to jednak należy przypuszczać, że powiązawszy tak jednoznacznie moralne piękno z naturalnymi dobrami, Arystoteles wspominałby o nich wszędzie tam,gdziewspomi­

na o pięknie, a nie tylko w EE.

8.2.2

Piękno

a

dobra

chwalebne

Interpretację Irwina możnauznać za pokrewną interpretacji właśnie zaprezentowa­

nej.Zasadnicze znaczenie dla piękna działania ma, także w tym wypadku, jegobezpo­

średni cel - dobroogółu; niemniej związek pięknaz dobrem ogółu jest tu w gruncie rzeczy wtórny. Irwin w pierwszym rzędzie zwracauwagę na związek między pięknem acnotą: człowiek dzielny, oczymjuż byłamowa, działaze względu napiękno;piękno działania decyduje o tym,że dzielnyczłowiek sięna nie decyduje. Powiedzieć, że ktoś działa ze względu napiękno, to tyle, co powiedzieć, że podejmuje wartościową aktyw­

ność zewzględu na niąsamą. Wciąż jednak bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czym jest piękno i czymjest piękno działania. W przytaczanym już rozdziale 8.3 EE Ary­ stoteles pisze:

Bocele wszystkichdóbr zasługują na wybór ze względu na nie same. Spośródnichzaś piękne te wszystkie, które zasługują na pochwałę,ponieważistnieją same dlasiebie. Do nich bowiem należą te,dzięki którym dokonujesięczynów chwalebnych, onesamechwalebne, sprawiedli­ wość - onasamai czyny sprawiedliwe (...). Leczzdrowie niejest czymś chwalebnym,ponieważ niezasługują na pochwałęjego skutki, ani siław działaniu (...) Sąone dobrami,ale nie są chwa­ lebne. Podobnie jest to oczywistei w innych wypadkachdzięki indukcji (1248bl 8-25).

Widać, że piękno moralne wiąże się, zdaniem Arystotelesa, z wartością we­ wnętrzną, chociaż nie każde dobro posiadające wartość wewnętrznąjest piękne i nie każda aktywność podjętaw celu zdobycia jakiegoś dobra wewnętrznie wartościowego jest piękna. I takna przykład, zdrowiumożnazapewneprzyznaćwartość wewnętrzną nie wiąże sięonojednakzpięknem. Jakpisze Irwin, z tego żektoś przypisuje wartość wewnętrzną siedzeniuna słońcu, niewynika wcale, żesiedząc nasłońcu, ten ktoś po­ stępuje pięknie. Moralne piękno wiąże się wyłącznie zdobrami zasługującymi na po­

chwałę. Jeżeli podmiot dzięki swojemu dążeniu do pewnego celu zasługuje na po­ chwałę, wtedy można mówić o moralnym pięknie. Krótko mówiąc, prezentowany *

Aristolle [1999] s. 328-329.

199

pogląd można streścić następująco: skoro działać ze względu na piękno, to działać, ponieważ skłaniado tego piękno, apiękno moralne wiąże się z dobrem wewnętrznym godnympochwały, w takim razie działać zewzględu na piękno, to dobrowolnie i na podstawie postanowieniadążyć dodobra godnego pochwały.

Natychmiastrodzi się pytanie,jakie to dobra są godne pochwały i jakiego rodzaju aktywność przynosi chwałę działającemu? Irwin sugeruje, że chwalebne jest prakty­ kowanie cnoty etycznej w sposób, który przysparza dobra innym. Faktycznie taki wniosek możnawyciągnąćz lektury fragmentów Retoryki'.

Pięknem jest to, co samo w sobie jest godne wyboru i jakotakie zasługuje na pochwalę, lub to, cojest dobre, i- z tejwłaśnie racji - przyjemne.Jeśli taka jestistota piękna,to również cnota jest pięknem, a będąc dobrem,zasługujena pochwałę. Cnota, jak sięzdaje, jest tozdolnośćtwo­

rzenia i zachowywania rzeczy dobrych oraz zdolnośćwyświadczania licznych iwielkich dobro­

dziejstw względem wszystkiego i w każdej sytuacji. (...) Skoro cnota jest zdolnością wyświad­

czania dobra, najważniejszymi są oczywiścietakiejej zalety, które przynoszą najwięcej pożytku innym (1366a33-b5).

Pięknem jest to, co godne pochwały; cnota jest godna pochwały, a więc cnota jest piękna. Zaskakująca jest jednak podana charakterystyka dzielności etycznej, zostaje ona mianowicie powiązana z wyświadczaniem dobrodziejstw i przysparzaniem dobra innym - przytoczony fragment nie jestzresztą jedynym, który czynizachowania altru- istyczne konstytutywnym elementem dzielności etycznej i piękna. Ponieważ jest to pogląd zasadniczo różny od tego, co można znaleźćw Etykach, nie od rzeczy będzie uczynić niewielką dygresjęi wyjaśnić pochodzenie tychróżnic.

Zarówno koncepcja dzielności etycznej, jak i pogląd na istotę szczęściaprzybierają inny kształt w Retoryce ainnyw Etykach. W artykule Ethics in the 'Rethoric'and in the ‘Ethics ’ Irwin200 zwracauwagę na wiele różnic i wyjaśniapowody ich zaistnienia.

Krótko mówiąc, wynikają one stąd, że w Retoryce Arystoteles stara się uniknąć kon­ fliktu ze światopoglądem zdroworozsądkowym, ponieważ retoryka„[djotyczy proble­

mów, które należy rozstrzygnąć, nie mającoparciawsztuce i w dodatku w obecności słuchaczy niezdolnych do dostrzegania związków między większąilością rzeczy i do śledzenia dłuższegotoku rozumowania”(1357al-4). WRetoryce nie ma mowy o kon­

trowersjach związanych z naturąszczęścia.Arystoteles przytaczacoprawda kilka jego ogólnych izasadniczo prawdziwychokreśleń (1360bl4—18), jednakżadnego z nichnie traktujejako określenia ostatecznego. Właściwa i dokładna charakterystyka szczęścia wymagałaby bowiem przytoczenia argumentu z funkcji, który odsyła do Arystotele- sowskiej koncepcji duszy, co z kolei najprawdopodobniej przekracza zdolności inte­

lektualne przeciętnegoadresata Retoryki.

200 Irwin [1996].

Jakjuż wspomniałam, równie dużeróżnice występują w charakterystyce dzielności etycznej. Podczas gdy w Retoryce największy nacisk kładzie się na to, że cnotajest związana z wyświadczaniem dobra innym - z tego prawdopodobnie powodu wśród wymienianych w Retoryce cnót brak mądrości - aza najważniejsze cnotyuważa się te użytecznespołecznie,jak męstwo czy uprzejmość, w Etykach społeczne znaczenie cnót nie jestaż takpodkreślane. Możnapowiedzieć, żezgodnie ztreścią Etyk zainteresowa­ nie tym, co piękne obejmuje między innymi zainteresowanie wspólnym dobrem;

Retoryka koncentruje się więc najednym z wielu aspektówczy etapów rozważań doty­ czących cnoty, spośród tych obecnych w Etykach.

Zważywszy,żepowyższe uwagi dotyczące relacji między treścią Retoryki a treścią Etykopierają się na tekście Irwina, zaskakiwać może znaczenie,jakie w swoim ko­ mentarzu do EN przywiązujeon do związku między działaniem ze względu na piękno adziałaniem dla dobra innych. Poza tym trudnojednocześnieprzyjmować, że zachodzi tożsamośćmiędzy działaniem ze względu na cnotę i działaniem ze względu na piękno oraz sugerować, że działanieze względu napiękno to działanie na rzecz dobra innych.

Niewszystkie cnotyposiadająprzecież wymiar społeczny,a w tekście EN możnazna­

leźć potwierdzenieogólnego związku międzycnotąa pięknem moralnym; każda forma wartościowej działalności etycznej, nie tylko ta prowadząca do przysparzania dobra innym, jestdziałaniem ze względuna piękno moralne. Można więc przypuszczać, że bezpośredni cel działania nie jest tak istotny dla uzyskania waloru piękna, jak cechy samego tegodziałania.Oczywiście,abydziałaćzewzględu na piękno, trzeba dążyć do celuczy dobrastanowiącego realizację pewnejdzielności;jednak najważniejsze jest to, wjaki sposób siędo tego dobradąży.

W dokumencie Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Stron 129-134)