Początek Kościoła

W dokumencie Formuła extra Ecclesiam nulla salus w interpretacji Josepha Ratzingera (Stron 81-86)

1. Formowanie się i istota Kościoła w nauczaniu Josepha Ratzingera

1.1. Początek Kościoła

Joseph Ratzinger, omawiając początki Kościoła, przywołuje dwie koncepcje stanowiące jakby „podwójny korzeń rzeczywistości Kościoła i specyficzny sposób jego istnienia w świecie”355. Według pierwszej „Kościół jest dziełem historycznego Jezusa, który pragnął go jako swego nowego ludu i go założył”356. Według drugiej „Kościół zaczął istnieć w dniu Pięćdziesiątnicy jako dzieło Ducha Świętego”357. Obie koncepcje są zgodne z prawdą i nie ma między nimi realnej sprzeczności. Chrystus dał wyraz swemu pragnieniu założenia Kościoła, wypowiadając do Piotra znamienne słowa: „Ty jesteś Piotr opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół” (Mt 16, 18), a także ustanawiając sakrament Eucharystii i kapłaństwa oraz dając liczne wskazania, którymi winni się kierować wierzący. Natomiast Duch Święty, który pochodzi od Ojca przez Syna, ma nas wszystkiego nauczyć i „przypomnieć wszystko, co Ja wam powiedziałem” (por. J 14, 26). Dlatego prawdziwą jest teza, według której „Kościół, mimo iż w zasadniczych elementach otrzymał swój kształt już od historycznego Jezusa, w swej konkretnej rzeczywistości jest dziełem dokonanym dopiero w Duchu Świętym (...)”358.

Dla jasności wywodu należy zaznaczyć, że rozumienie wyżej postawionej kwestii zbawienia poza Kościołem podlegało na przestrzeni wieków przeobrażeniom i nadal im podlega359. Nie da się też ukryć faktu, że stwierdzenie extra Ecclesiam nulla

salus miało istotny wpływ na formowanie się Kościoła. Joseph Ratzinger stwierdza, że

„to negatywne co prawda sformułowanie – sięgające chrześcijańskiej starożytności (...) musiało na początku budzić troskę o zbawienie niechrześcijan lub też niekatolików,

współistnienia. Każdy model odnosi się do jakiegoś aspektu danej rzeczywistości. Istotną uwagę na temat różnicy zachodzącej pomiędzy modelem i paradygmatem. Zob. J. Dupuis, Chrześcijaństwo i religie, s. 118.

354 Por. Tamże, s. 383n.

355 J. Ratzinger, Kościół znak wśród narodów, [w:] Opera omnia. Kościół znak wśród narodów, t. VIII/2, Lublin 2013, s. 947.

356 Tamże, s. 947.

357 Tamże, s. 947.

358 Tamże, s. 949.

359 Nie bez znaczenia jest fakt, iż sformułowanie extra Ecclesiam otrzymywało różne nazwy wyrażające jego teologiczną doniosłość. Zmieniano jego klasyfikację, stosując różne określenia, takie jak np. aksjomat, który jest częścią tradycji chrześcijańskiej.

82

potem jednak stało się pytaniem stawianym samemu Kościołowi i troską o prawowitość jego wiary”360. Dzisiaj z racji narzucającej się „świadomości pewności Bożego miłosierdzia, rozciągającego się także poza prawnie ustanowione granice Kościoła”361, nie dostrzega się w koncepcji możliwości zbawienia wiecznego bez wyraźnej przynależności do Kościoła żadnego problemu362. Z kolei problematyczny wydaje się sam Kościół. Widoczna tutaj krytyka aksjomatu extra Ecclesiam ma swoje uzasadnienie. Jego interpretacja doprowadziła do błędów w rozumieniu Kościoła i jego roli w świecie.

„Przez ponad półtora tysiąclecia nie tylko tolerował roszczenie do wyłączności w zapewnianiu zbawienia, lecz także – jak się wydaje – wyniósł je na poziom istotnego elementu swej samoświadomości i istotnego składnika swej wiary. Gdyby zrezygnować z tego roszczenia, a nikt już poważnie go nie wysuwa, zakwestionowany wydaje się sam Kościół”363.

Zarzut, który można zauważyć, jest również obecny w naszej epoce. Przez wieki ukonstytuował się katolicki światopogląd, według którego Kościół jest jedyną arką zbawienia, poza którą nie ma ocalenia. Dochodzimy tutaj do pewnych określeń wiążących się z badanym aksjomatem i wyrażających sposób jego funkcjonowania w mentalności, są to: „roszczenie”, „istotny element samoświadomości” oraz „istotny składnik wiary”364. Nie sposób nie zgodzić się z wnioskiem, że twierdzenie o konieczności Kościoła do zbawienia jest istotnym elementem samoświadomości i istotnym składnikiem wiary katolików. Świadomość tego, że Kościół założony został przez samego Boga w Jezusie Chrystusie, na fundamencie apostołów, i że w nim można osiągnąć zbawienie, pozwala żywić nadzieję, iż podąża się we właściwym kierunku oraz że u kresu życia wyznawana przez lata wiara nie okaże się daremną. W tym sensie można powiedzieć o pozytywnym wpływie owego aksjomatu. Natomiast błędne jest roszczenie, które fałszuje obraz Boga i zawęża rozumienie istoty Kościoła.

Czym zatem jest Kościół i chrześcijaństwo i jaka jest racja ich istnienia w świecie, skoro nie są one bezwzględnie konieczne do osiągnięcia zbawienia? Jeśli według rozpowszechnianej obecnie opinii zbawić się można dzięki przynależności do

360 J. Ratzinger, Poza Kościołem nie ma zbawienia?, s. 957.

361 Tamże, s. 957.

362 Zagadnienie przynależności do Kościoła będzie przedmiotem następnego paragrafu tegoż rozdziału.

363 J. Ratzinger, Poza Kościołem nie ma zbawienia?, s. 957.

83

jakiejkolwiek religii, to według jakich zasad moralnych kształtować należy własne życie?

Podejmując interesującą nas kwestię, warto zwrócić uwagę na fakt, iż przekonanie o wyjątkowości chrześcijaństwa, a co za tym idzie, Kościoła, obecne było w świadomości wierzących już w początkach jego istnienia. Joseph Ratzinger stwierdza, że „do istoty wiary chrześcijańskiej od samego początku należało przekonanie, że Kościół pojmuje się jako z woli Bożej jedyną dostępną drogę do zbawienia”365. W innym miejscu wypowiedział się w podobnych słowach, że „wiara chrześcijańska od samego początku rościła sobie prawo do uniwersalności i tym samym przeciwstawiała się całemu światu religii, a formuła mówiąca o wyłączności Kościoła do zbawienia jest tylko kościelną konkretyzacją tego roszczenia, która od II wieku wynikała samoistnie jako kościelna konkretyzacja wiary”366. Wynika stąd jasno, że pierwsi chrześcijanie żywili mocne przekonanie o wyjątkowości i prawdziwości swojej religii, a nawet o jej byciu ważniejszym od wszystkich innych form kultu obecnych w świecie. Jest to swoista konkretyzacja wiary, która pomogła wyodrębnić się nowej religii chrześcijańskiej i nadała jej niezwykle silny impet rozwoju misyjnego. Można tu dostrzec wyraźnie obecne w owych czasach poczucie konieczności szerzenia wiary wśród wszystkich narodów, którego intencją było doprowadzenie ludzi do wiary w Jezusa Chrystusa, wcielonego Syna Bożego, który umarł i zmartwychwstał, aby otworzyć ludziom bramy raju lub – innymi słowy – dać ludziom udział w zbawieniu wiecznym. Według przekonania, które już wówczas było obecne w młodej religii chrześcijańskiej, bez wiary w Jezusa Chrystusa zbawienie człowieka stawało się niemożliwe.

Podejmując kwestię tworzenia się Kościoła, nie sposób pominąć tematu tożsamości jego założyciela. Rozstrzygnięcie tej kwestii pozwoli stwierdzić, czy istnienie Kościoła i wszelkie jego roszczenia w kwestiach wiary są zasadne. Zdaniem naszego autora, należy podkreślić „podwójny korzeń rzeczywistości Kościoła i specyficzny sposób jego istnienia w świecie”367.

365 Tamże, s. 957.

366 Tamże, s. 976.

84

Według pierwszej koncepcji „Kościół jest dziełem historycznego Jezusa, który pragnął go jako swego nowego ludu i go założył”368. Według drugiej, „Kościół zaczął istnieć w dniu Pięćdziesiątnicy jako dzieło Ducha Świętego”369. Obie koncepcje wydają się na pozór sprzeczne względem siebie. Jednak po zgłębieniu zagadnienia okazuje się, że teorie te wzajemnie się uzupełniają. Ważnym jest, aby dostrzec „wspólnototwórczy charakter przepowiadania Pana, uważającego siebie za herolda Królestwa Bożego (Mk 1, 15), w którym miał osiągnąć pełnię przymierza zawartego przed wiekami przez Boga z ojcami”370.

Argumentami potwierdzającymi przekonanie, że Jezus dał podwaliny pod powstanie Kościoła, są dwa wydarzenia: powołanie dwunastu apostołów oraz Ostatnia Wieczerza. Liczba apostołów odnosi się do „dwunastu synów Jakuba – Izraela, ze względu na których Izrael uważał siebie za lud dwunastu pokoleń, oczekujący przywrócenia pełnej liczby swych pokoleń w czasach ostatecznych”371. Kolejną istotną kwestią jest osoba Szymona, któremu Pan „nadał przydomek Opoka, w symbolicznym języku Izraela odnoszony zarówno do Jahwe (Ps 18 [17], 3), jak i do Abrahama (Iz 51, 1), zawierający niedwuznacznie w swej treści powierzenie szczególnej odpowiedzialności. (...) Wątpliwości nie budzi historyczny fakt wyznaczenia szczególnego zadania, które jednocześnie wyraźnie implikuje antycypację pojawiania się Kościoła”372.

Według teologii naszego autora, Ostatnia Wieczerza była wydarzeniem o niezwykle doniosłym znaczeniu dla powstającego Kościoła. Jego wymowa jest wieloraka.

„[Ostatnia Wieczerza] niewątpliwie ściśle związana z żydowskim świętem Paschy, upamiętniającym wyzwolenie Izraela z Egiptu, a w związku z tym wskazująca na owo wydarzenie, na którym opierało się ustanowienie Izraela ludem. (...) Kiedy w tym kontekście Jezus wypowiada słowa o Nowym Przymierzu w Jego Krwi, wtedy mocą tego centrum gromadzi swych uczniów, czyniąc ich nowym ludem, którego podstawę stanowi

368 Tamże, s. 947.

369 Tamże, s. 947.

370 Tamże, s. 947.

371 Tamże, s. 948.

85

ofiarna miłość Jezusa Chrystusa i który żyje Jego Ciałem i Krwią złożonymi w ofierze”373.

A zatem Ostatnia Wieczerza jest „źródłem, z którego narodziła się idea Kościoła”374, oraz „właściwym aktem założenia Kościoła”375. Dalej Ratzinger mówi także, że Wieczerza Pańska „to początek Kościoła”376. Sformułowania te są o tyle ważne, ponieważ wskazują, iż Eucharystia „łączy ludzi nie tylko ze sobą, ale też z Chrystusem, czyniąc w ten sposób z ludzi – Kościół”377, którego zadaniem ma być służba człowiekowi w celu przemiany świata. Można zatem powiedzieć, że osoba Jezusa Chrystusa istotnie znajduje się u samych początków Kościoła, jest sprawcą jego zaistnienia w sferze idei, jak i realnej wspólnoty. Wspólnotę tę tworzyli apostołowie zgromadzeni wokół swojego mistrza, słuchający Jego słowa i karmiący się Jego Ciałem i Krwią. Ten zapoczątkowany wówczas sposób bycia przy Panu przetrwał do dziś i w swej istocie jest ten sam. Zmianie uległy jedynie formy owego bycia przy Panu. Eucharystia od samego początku stanowiła charakterystyczny rys chrześcijaństwa, jednoczący wszystkich wyznawców.

Zgodnie z drugą koncepcją za początek Kościoła należy uznać dzień zesłania Ducha Świętego. Ratzinger, poruszając tę kwestię, zwraca uwagę, że „apostołowie nie od razu po Wniebowstąpieniu ani po Pięćdziesiątnicy zaczęli tworzyć Kościół w ściślejszym tego słowa znaczeniu i że potrzebny był do tego jakiś nowy impuls”378. Początkowo głoszenie zbawczego orędzia było skierowane do Narodu Wybranego, dopiero później rozszerzyło się na kraje pogańskie. Przyjmowanie przez pogan Ewangelii oraz chrztu sprawiło, że Kościół stopniowo rozszerzył się poza granice Izraela, a jego członkami stawali się coraz częściej ludzie nieznający religii mojżeszowej.

373 Tamże, s. 949.

374 Tamże, s. 949.

375 J. Ratzinger, Kościół, Ekumenizm – Polityka, Poznań – Warszawa 1990, s. 17.

„Jezus daje swoim w darze liturgię swej śmierci i zmartwychwstania, a tym samym święto życia. Podczas Wieczerzy powtarza Przymierze z Synaju; albo raczej to, co tam było wyrażone tylko w znakach, teraz staje się rzeczywistością – wspólnotą krwi i życia między Bogiem a człowiekiem. Kiedy to mówimy, staje się dla nas jasne, że Wieczerza stanowi dla nas antycypację Krzyża i Zmartwychwstania, a zarazem bezwzględnie je zakłada, albowiem w przeciwnym razie wszystko byłoby tylko pustym gestem”. Tamże, s. 17.

376 Tamże, s. 17.

377 Tamże, s. 17.

86

„Kościół, mimo iż w zasadniczych elementach otrzymał swój kształt już od historycznego Jezusa, w swej konkretnej rzeczywistości jest dziełem dokonanym dopiero w Duchu Świętym, które powstało na skutek braku wiary Izraela i tymczasowej nieobecności królestwa. Dlatego Kościół ma z samej swej istoty charakter czegoś zastępczego, jest salą weselną, która napełniła się dopiero później (Mt 22, 1–14)”379.

Podsumowując, należy stwierdzić, że Kościół został założony przez Jezusa Chrystusa, który powołał apostołów (zob. Mt 4, 18–22; Mk 1, 16–20; 2, 13–17; 3, 13– 19; Łk 5, 27–32; 6, 12–16; J 1, 35–51), spożył z nimi Ostatnią Wieczerzę (zob. Mt 26, 17–35; Mk 14, 12–25; Łk 22, 14–38; J 13–14), gromadził i jednoczył wokół siebie ludzi, aby słuchali Jego słowa.

Drugim momentem konstytuującym Kościół było Zesłanie Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy (zob. Dz 2, 1–13) i decyzja o głoszeniu Dobrej Nowiny przez powołanych uprzednio przez Jezusa apostołów (zob. Dz 2, 14–5, 42). Nie można zatem powiedzieć, że powstanie Kościoła jest dziełem tylko Boskim lub tylko ludzkim. Oba elementy są wyraźnie obecne i współgrają ze sobą. Kościół stworzyli ludzie powołani przez Jezusa Chrystusa i uzdolnieni do tego przez Ducha Świętego. Jaki to ma związek z tematem naszych poszukiwań? Jeżeli pochodzenie Kościoła nie jest czysto ludzkie, lecz Boskie, to wówczas powierzone mu zadania głoszenia Ewangelii i prowadzenia ludzi do Eucharystii i wiary w Jezusa są szczególnie ważne.

W dokumencie Formuła extra Ecclesiam nulla salus w interpretacji Josepha Ratzingera (Stron 81-86)