Podtrzymywanie bytu w istnieniu ( conservatio esse) Stworzony akt istnienia ma więc w sobie moc zapoczątkowania

W dokumencie Mieczysław Gogacz WYDAWNICTWO NAUKOWE AKADEMII IGNATIANUM W KRAKOWIE (Stron 163-167)

S AMOISTNE I STNIENIE – B ÓG

5. Podtrzymywanie bytu w istnieniu ( conservatio esse) Stworzony akt istnienia ma więc w sobie moc zapoczątkowania

bytu i urealnienia w nim oraz zaktualizowania istoty. Pełniąc te funk-cje ujawnia, że jest pierwszym i dominującym w bycie pryncypium.

Dzięki stworzonemu aktowi istnienia cały byt jest stworzony i wystar-czająco wyposażony w główne pryncypia. Znaczy to, że stwarzanie spełniło swą rolę. Stworzony byt jest bytem w pełni samodzielnym.

Nie jest więc bytem jeszcze stwarzanym.

Patrząc na byt od naszej strony musimy powiedzieć, że stwarza-nie tego bytu już się zakończyło. Bóg stwarza-nieustanstwarza-nie stwarza akty iststwarza-nie- istnie-nia, lecz nie stwarza nieustannie tego istnieistnie-nia, które stworzył.

Jeżeli zakończyło się stwarzanie tego oto aktu istnienia, zapo-czątkowującego ten oto byt jednostkowy, to nie znaczy, że Bóg ze-rwał wszelkie kontakty z bytem stworzonym. Trwa w powiązaniu

z tym bytem, lecz przez relacje osobowe – lub szerzej – istnieniowe, gdyż byty, które istnieją, swymi własnościami transcendentalnymi podmiotują relacje istnieniowe. Te relacje chronią istnienie bytów i ich formy, które są w istotach pryncypiami identyczności bytu.

Całą sferę materialną w bycie, a szerzej możnościową, chronią przypadłości. Powiedzmy dokładniej, że możność intelektualną chro-nią proporcjonalne substancje duchowe, które są aniołami. Możność materialną chronią przypadłości fizyczne. Chronią nas w istnieniu także przypadłości niematerialne, to znaczy nasz intelekt i wola w czynnościach poznania i decyzji.

Bóg pośrednio podtrzymuje w trwaniu nasze istnienie, właśnie przez relacje osobowe. Gdy jednak spojrzymy na stwarzanie od strony Boga, który istnieje poza czasem, to możemy powiedzieć, że stwarzanie trwa tak długo, jak długo istnieje byt stworzony. W tej pozaczasowej perspektywie utożsamia się stwarzanie z podtrzymywaniem w ist-nieniu przez Boga. Takie jednak ujęcie wskazuje, że samo stwarzanie opisujemy w pozycjach pozaczasowych, a podtrzymywanie istnienia w trwaniu ukazujemy w pozycjach czasowych. Nie należy mieszać tych różnych punktów widzenia. Nie mieszając ich możemy zasadnie powiedzieć, że stwarzanie kończy się w momencie, gdy akt istnienia stał się skutkiem sprawionym przez Boga i udzieloną mu mocą zapo-czątkował byt jednostkowy. Nie skończyły się więzi z Bogiem. Są re-lacjami istnieniowymi. Stanowią porządek obecności, a nie porządek stwarzania bytu.

Dopowiedzmy tu, że teza o podtrzymywaniu w trwaniu stworzo-nego aktu istnienia ma ponadto źródło w liniowym układzie przyczyn.

Liniowy układ przyczyn polega na poszukiwaniu dla np. ludzi ich bezpośrednich rodziców, którzy są dziećmi wcześniej od nich ist-niejących rodziców. Jest to więc układ, w którym nie ustala się i nie szuka bezpośredniej przyczyny istnienia, lecz bezpośredniej przy-czyny rodzenia, które jest przypadłościowe. Liniowy układ przyczyn ukazuje więc zależności przypadłościowe, które uważa się za zależno-ści istotne lub istotowe. W tej linii zależnozależno-ści cofamy się aż do pierw-szej przyczyny, którą jest pierwszy człowiek. Przed tym człowiekiem umieszcza się Boga jako przyczynę pierwszą, zamykającą lub rozpo-czynającą ciąg przyczyn, lub umieszcza się mniej doskonałe byty, naj-częściej najpierw podobne do ludzi, a przed nimi byty tylko żywe, wyprzedzone cząstkami materii. Liniowy układ przyczyn nie upoważ-nia do umieszczaupoważ-nia na początku ciągu bytów żywych ani Boga, ani

najprostszych form życia. Dany jest nam bowiem w układzie linio-wym tylko zespół obserwowanych dziś przypadłości. Przypadłości np. fizyczne wskazują tylko na swój bezpośredni podmiot, to znaczy na materię. Nie wskazują na główne pryncypia bytu jednostkowego.

Teza, że Bóg stwarza zależne akty istnienia, wynika z analizy istoto-wego układu przyczyn. Tej tezy nie można wprowadzać do rozważań nad liniowym układem przyczyn. Mieszanie tych dwóch układów, jak każda kompilacja, nie uzasadnia wniosków. Skłania jednak do tego, aby przypisywać Bogu podtrzymywanie w trwaniu istnienia bytów, gdyż tego trwania nie zapewnia porządek rodzenia. Do Boga nie odnoszą wprost nawet nasze własności transcendentalne. Odno-szą do tego istnienia, którego są przejawem. Tylko istnienie stwo-rzone wskazuje na istnienie samoistne. Wskazuje jako skutek na swą bezpośrednią przyczynę. Aby to rozpoznać, trzeba zastosować isto-towy układ przyczyn.

[EM, s. 59–66]

M. Gogacz, Elementarz metafizyki, wyd. 2, Wyższa Szkoła Służby Powszechnej, Suwałki 1996. Edycja internetowa.

1. M

OWA SERCA DROGĄ DO PROBLEMU CZŁOWIEKA

W poziomie mowy serca oddziałujący na nas byt informuje o jed-ności swych istotowych pryncypiów, które w intelekcie możjed-nościowym powodują zrodzenie słowa serca. To słowo skłania wolę, byśmy skiero-wali się do bytu, którego jedność pryncypiów odebraliśmy. Dzieje się to wszystko jako zespół relacji realnych.

Uwyraźniając te wydarzenia już korzystamy z mowy wewnętrznej, w której tworzymy pojęcia i zdania wyrażające to, co dzieje się w po-ziomie mowy serca. Uświadamiamy sobie, że poprzez władze zmy-słowe dotarła do nas informacja o istotowych pryncypiach bytu i o jego własnościach transcendentalnych. Są to treści niematerialne. Musiał je więc odebrać w nas niematerialny podmiot poznania. Stwierdzając to odwracamy uwagę od bytu, który na nas oddziałał i zatrzymujemy ją na sobie, podejmując w ten sposób refleksję, która daje początek me-tafizyce człowieka.

W poziomie mowy serca dowiadujemy się więc, w wyniku spotka-nia z oddziałującym na nas bytem, że są w nas władze zmysłowe i bier-nie odbierający informacje intelekt możnościowy. Posługujemy się już nazwami z obszaru mowy zewnętrznej. Władze zmysłowe nie są sa-modzielnymi bytami, gdyż są czymś w nas. Podobnie nie jest bytem samodzielnym intelekt możnościowy. Są bytami niesamodzielnymi.

Takie byty są przypadłościami. Jeżeli są w nas przypadłości, to wobec tego jest w nas ich podmiot. Tym podmiotem musi być istota, gdyż tylko w niej aktualizują się przypadłości. Ponieważ są to przypadłości

W dokumencie Mieczysław Gogacz WYDAWNICTWO NAUKOWE AKADEMII IGNATIANUM W KRAKOWIE (Stron 163-167)