Intelektualne biografie filozofów na ogół korespondują z bio-grafią filozofii. Filozofowie żyją problemami filozofii swoich cza-sów, poruszają się w teoretycznym polu, jakie wyznacza aktualna faza jej rozwoju, i nawet jeśli można wskazać wyjątki, których ta zasada nie obejmuje, dotyczy ona z pewnością wielu myślicieli reagujących na losy filozofii w drugiej połowie XIX wieku. Przy-kładem choćby Franz Brentano, który w 1874 roku, obejmując pro-fesurę w c.k. Szkole Wyższej w Wiedniu, jako temat wykładu inauguracyjnego wybrał właśnie ówczesny stan filozofii. Tytuł swojemu wystąpieniu nadał Brentano nader wymowny — O

powo-Filozof i filozofia — „żywoty równoległe”... 61

dach zniechęcenia w dziedzinie filozofii22. Przywoławszy filozoficz-ne wzloty myślenia systemowego z początku wieku, wylicza w nim i analizuje argumenty podnoszone przeciw filozofii w dru-giej jego połowie, przekonując jednocześnie, że niekorzystny wi-zerunek filozofii to efekt anachronicznych i upraszczających po-glądów na temat tej dyscypliny. Krytycy filozofii nie rozumieją, że ona stale się rozwija, że jej teraźniejszość to stan tylko przejścio-wy między minionym już „zprzejścio-wyrodniałym sposobem filozofowania a adekwatnym badaniem”23. Filozofia silnie związana z naukami przyrodniczymi, zainspirowana ich metodami, może być spokojna o swą przyszłość. Będzie — przewidywał — dopełniać obraz rze-czywistości uzyskany dzięki przyrodoznawstwu, podejmować za-gadnienia metafizyczne (na przykład prawo powszechnej przyczy-nowości, prawo wzajemnego oddziaływania sił przyrody), do których się ono zbliża, a nie jest w stanie kompetentnie ich roz-wiązać. Roli filozofii upatrywał także w rozwiązywaniu proble-mów społecznych, ponieważ zjawiska społeczne to w istocie zja-wiska psychologiczne i „jako siły porządkującej nie można tu — twierdził — przywołać wiedzy innej niż znajomość praw psychicz-nych, a więc wiedzę filozoficzną”24.

Wskazany problem rzeczywiście musiał ze szczególną mocą narzucać się filozofującym na początku lat siedemdziesiątych XIX wieku — przynajmniej w środowisku wiedeńskim, z którym Stra-szewski był w tym okresie związany25 — skoro dwa lata wcześniej (w 1872 roku) w swym habilitacyjnym wykładzie podjął analo-giczną kwestię, ujmując ją w formule: O zadaniach i stanowisku fi-lozofii wobec dzisiejszej umiejętnej wiedzy26. Wystąpienie poświę-cone było — jak u Brentana — diagnozie ówczesnego stanu filozofii i dyskusji z podnoszonymi przeciw niej, niszczącymi ar-gumentami. Dwudziestoczteroletni wówczas filozof znajdował się dopiero u progu swej filozoficznej drogi i naukowej kariery, dlate-go też zainteresowanie się zagadnieniem statusu teoretycznedlate-go fi-62 Maurycy Straszewski, Wincenty Lutosławski...

22Zob. F. BRENTANO: O powodach zniechęcenia w dziedzinie filozofii. Tłum.

J. SIDOREK. „Principia” 1998, T. 21—22, s. 7—19.

23Ibidem, s. 17.

24Ibidem, s. 19.

25Straszewski studiował w Wiedniu w latach 1867—1869, tam też doktoryzo-wał się w roku 1870.

26Swój wykład habilitacyjny wygłosił Straszewski na Uniwersytecie Jagielloń-skim 6 lipca 1872 roku. Zob. poprawione i uzupełnione drugie wydanie owego wykładu: M. STRASZEWSKI: O zadaniach i stanowisku filozofii wobec dzisiejszej umiejętnej wiedzy. Kraków 1877. Pierwodruk wykładu, jak pisze Straszewski w Przedmowie do owego drugiego wydania, ukazał się na łamach październiko-wego numeru „Przeglądu Polskiego” w roku 1872.

lozofii oraz jej perspektyw z pewnością nie dziwi, ale i nabiera in-nej niż w przypadku Brentana wymowy. Zwłaszcza w sytuacji, którą Straszewski, jako młody adept filozofii, zastał. Po latach tak wspominał tamten okres: „Gdy zawód naukowy rozpoczynałem, filozofia znajdowała się w stanie zupełnego upadku; ruch filozo-ficzny świata przechodził jedną z najbardziej krytycznych chwil;

zdawało się, że filozofia swoją rolę już skończyła. Nie było żad-nego kierunku, do którego mógł przyłączyć się umysł młody, za-patrzony w przyszłość, nie w przeszłość. Oddawanie się studiom filozoficznym uchodziło powszechnie za jakiś rodzaj czy dziwac-twa, czy umysłowego zboczenia, najbliżsi starsi doradcy odradzali mi obierania sobie takiego zawodu. Stan filozofii w latach siedem-dziesiątych zachęcającym nie był”27.

Jednakowoż pierwsze filozoficzne poszukiwania Straszewskie-go, przede wszystkim zapoznanie się z XIX-wieczną filozofią an-gielską dzięki lekturze między innymi prac Johna S. Milla, utwier-dziły go w przekonaniu, że droga odrodzenia filozofii, którą w czasach studenckich wskazywał mu Rudolf Hermann Lotze i Friedrich Albert Lange — podjęcie problematyki metafizycznej na gruncie filozoficznego empiryzmu28 — jest drogą słuszną. Lektury te zrodziły wszakże również głód pewności, czy rzeczywiście idzie we właściwym kierunku, „że — jak pisał — droga, na którą się wchodzi, jest przez samą naturę filozoficznego rozwoju wska-zaną”29.

Sposobem na zaspokojenie owego głodu stało się wkroczenie na teren historii filozofii i choć pierwsze rozeznania były tu dla Straszewskiego obezwładniające, ponieważ przeszłość filozofii ukazała mu się początkowo jako chaotyczne zbiorowisko roz-maitych poglądów i doktryn, to jednak z czasem ów „obrachunek z przeszłością”, jak go później określał, mający upewnić go w słuszności obranej drogi, przybrał postać wyraźnie ukierun-kowaną, a z „chaosu” począł wyłaniać się ład. Straszewski nadał bowiem swym studiom filozoficznej przeszłości perspektywę wy-raźnie historiozoficzną. Chciał odkryć nie tylko prawdę o filozo-ficznej przeszłości, lecz przede wszystkim obiektywne prawa rządzące historycznym rozwojem filozofii. Spodziewał się, że ich uchwycenie stanowić będzie niezawodne kryterium trafności

wy-Filozof i filozofia — „żywoty równoległe”... 63

27M. STRASZEWSKI: W dążeniu..., s. X. Zob. także IDEM: W sprawie metafizyki.

W: IDEM: W dążeniu..., s. 265.

28Źródła inspiracji Straszewskiego zestawia N. ŁUBNICKI w monograficznym opracowaniu jego filozofii: Maurycy Straszewski — empirysta i metafizyk. W: Pol-ska myśl filozoficzna i społeczna. T. 3. Red. B. SKARGA. Warszawa 1977, s. 7—9.

29M. STRASZEWSKI: W dążeniu..., s. XIV.

boru nie tylko właściwej orientacji filozoficznej w sensie indywi-dualnym (dla siebie), lecz także, generalnie, pomoże wyprowadzić filozofię z kryzysu przez zwrot w stronę, którą wyznacza właści-wy jej, immanentny rytm rozwojowłaści-wy. Cel indywidualny łączył zatem krakowski uczony z celami, do których dążyć ma sama filo-zofia30.

W dokumencie Filozofia - historia - historia filozofii : filozoficzne konteksty polskiej historiografii filozofii XX wieku (Stron 63-66)