Praca i człowiek – związki aksjologiczne

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 57-64)

IV. Podmiotowość pracy

3. Praca i człowiek – związki aksjologiczne

Stwierdzenie, że nie da się odseparować pracy od wykonującego ją czło-wieka, jest oczywiste dla każdego pracującego, zarówno zatrudnionego, jak i samozatrudnionego. Wykonywanie pracy to wysiłek i zaangażowanie ciała, umysłu i emocji. A jednak gdy przechodzimy na język analizy praw-nej, to szybko o tym zapominamy. Praca zatrudnionego ma wszak „cenę”

nazwaną „wynagrodzeniem”. Kupujemy pracę. Mówi się czasem o „pracy najemnej”, do czego zresztą wrócimy z refleksją krytyczną. W analizach prawnych praca staje się wyalienowana od człowieka. Zapominamy nagle, że wykonując pracę, ktoś się zmęczył fizycznie. A już całkowicie obojętne jest dla nas to, że pracując, ktoś doznał określonych przeżyć emocjonal-nych. I tych dobrych, gdy wysiłek przyniósł satysfakcję. I tych przykrych, gdy pracujący nie odniósł sukcesu lub gdy spotkała go przykrość z powodu zachowań bądź ocen innych ludzi.

49 Co do wartości chronionych patrz m.in. A.M. Świątkowski, M. Wujczyk, Bezpieczeństwo prawne i socjalne pracowników jako uniwersalna aksjologiczna podstawa współczesnego prawa pracy i zabezpieczenia społecznego. Wybrane zagadnienia [w:] M. Skąpski, K. Ślebzak (red.), Aksjologiczne podstawy prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, Poznań 2014, s. 164.

PODMIOTOWOŚĆ PRACY

58

Dla zwolenników twierdzenia, że umowa o pracę jest umową prawa cy-wilnego, czyli wciąż dla zdecydowanej większości przedstawicieli polskiej nauki, emocje i zmęczenie pracującego nie mogą mieć prawnego znaczenia.

Wszak w perspektywie prywatnoprawnej kupuje się efekty pracy50. Reszta jest niejako „obok” umowy o zakup pracy, czyli jest prawnie obojętna51. W świecie transakcji, a taki jest „świat prawa prywatnego”, liczy się tylko wartość wymienianych świadczeń. I nie zmienia tego okazjonalna ingeren-cja państwa, które na podstawie art. 5 k.c. odmawia czasem ochrony pub-licznej jednej ze stron kontraktu w imię sprawiedliwości i innych wartości.

Wyjątek ten jedynie potwierdza regułę.

Dlatego trzeba z całą mocą powiedzieć, że w polskiej nauce prawa pracy faktycznie i powszechnie hołdujemy twierdzeniu, że praca odrywa się od czło-wieka, czyli że jest jednak towarem. Dowodzą tego wnioski płynące z analizy wykładni prawa pracy, a w szczególności kariera konstrukcji „zatrudnienia na umowie prawa cywilnego”. Wreszcie dowodzą tego ubogie wypowiedzi doktryny prawa pracy na temat nietowarowości pracy. Dramatycznie, ale też trafnie zabrzmiały słowa Teresy Liszcz na Zjeździe Katedr i Zakładów Prawa Pracy w Lublinie w 2015 roku, w których stwierdziła, że polska nauka pra-wa w zasadzie nigdy nie zajęła się zagadnieniem nietopra-warowości pracy, choć od stosownej deklaracji MOP minęło kilkadziesiąt lat52.

Pomijam oczywiście to, że stwierdzenie, iż praca nie jest towarem, jest dyżurnym hasłem praktycznie każdej konferencji naukowej. Tu jednak nie chodzi o deklaracje i deklamacje, ale o wyciąganie logicznych i spójnych wniosków w zakresie wykładni prawa. Jeśli praca nie jest towarem, to wszak nie może być przedmiotem sprzedaży. Trzeba więc wyjaśnić, jak w takim razie rozumieć pojęcie „wynagradzania za pracę”, skoro nie można tego pojęcia utożsamiać z ceną za pracę. A przecież intrygujące jest to, że w sło-wie „wynagrodzenie” zawarty jest element „nagradzania”, co ma charak-ter podmiotowy. Odnosi się bowiem do „wyróżniania kogoś”, ale także

„kompensowania krzywdy lub szkody”. To ostatnie znaczenie w kontekście

50 Pomijam oczywiście sytuację, w której z mocy ustawy wynagrodzenie jest wypłacane pomimo niewykonywania pracy.

51 Powyższe stwierdzenie nie odnosi się do postaw polskiej nauki prawa pracy, albowiem przeżycia związane z wykonywaniem pracy są postrzegane jako istotny element refleksji. Uwa-ga ta odwołuje się do aksjologii kontraktu prawa cywilnego.

52 Odnotowała jedynie publikację A. Świątkowskiego, Praca towarem?, „Polityka Społecz-na” 1992, nr 4.

PRACA I CZŁOWIEK – ZWIąZKI AKSJOLOGICZNE

59

osoby pracującej można postrzegać jako „dowartościowanie zaangażowa-nia”. Powyższy, a jakże interesujący wątek odkładam w tym miejscu na bok.

Zwłaszcza że należałoby się odnieść do „wynagrodzenia” na gruncie prawa cywilnego, gdzie – przynajmniej na pozór – ów podmiotowy charakter wy-nagrodzenia ulega osłabieniu53.

Podobnie odkładam na bok bardzo interesujący problem psychologiczny sprowadzający się do pytania, dlaczego osoby zajmujące się nauką prawa pracy, pomimo osobistych doświadczeń z wyjątkowo dużym stresem przed osądem środowiska, z bolesną i często degenerującą hierarchizacją, same traktują swo-ją pracę jako towar, choć ocenę tej pracy odbieraswo-ją jako ocenę samych siebie.

Tymczasem nierozerwalny związek pracy z człowiekiem jest oczywi-sty. Jak było to wspomniane, praca zawsze angażuje ciało, umysł i emocje pracującego. Praca to wszak wysiłek człowieka. Inaczej pracy wykonywać się nie da. A skoro tak, to rozumowania prawnicze dotyczące pracy mu-szą się równocześnie odnosić do człowieka.

Powyższy sposób myślenia jest dość oczywisty dla osób zajmujących się bliżej społeczną nauką Kościoła. Myślę, że warto się do tego dorobku odnieść. Wcześniej jednak dokonam zastrzeżenia, które staram się czynić przy każdej okazji, gdy odwołuję się do dorobku Kościoła w zakresie jego diagnozy społecznej. Mam wszak świadomość, że niektórzy czytelnicy, nie-związani z Kościołem, a zwłaszcza z Kościołem katolickim, mogą mieć dys-komfort z przyjęciem argumentacji pochodzącej z tego kręgu intelektualne-go. Zwłaszcza że – z czym się zgadzam – instytucjonalny Kościół katolicki ma duże problemy z wiarygodnością w sferze praktyki społecznej. Ma też za sobą długą historię nieodpłatnego korzystania z cudzej pracy w postaci pańszczyzny, której chyba nigdy wprost nie potępił, tak jak nie uznano relacji folwarcznych za relacje niewolnicze. Złośliwi twierdzą zresztą, w jakimś sen-sie nie bez racji, że chrześcijaństwo jako postawa człowieka wobec człowieka w Polsce się nie przyjęło. Przyjęła się za to tak zwana pobożność ludowa.

Powyższe nie powinno jednak prowadzić do bagatelizowania faktu, że kultura europejska oparta jest na wartościach chrześcijańskich. I nie cho-dzi tu o kulturę religijną, ale o porządek społeczny. Dlatego poglądy na pra-cę reprezentowane przez naukę społeczną czy to Kościoła katolickiego, czy

53 Sprawa ta jest niezwykle ciekawa i wynika raczej z tego, że instytucje prawne, jak np. zle-cenie, w swoich pierwotnych rozwiązaniach odnosiły się zawsze do ludzi działających osobiście.

PODMIOTOWOŚĆ PRACY

60

to Kościołów zreformowanych mają wymiar uniwersalny, przynajmniej w kulturze europejskiej.

Jeśli dodać do tego, że Konstytucja RP w zasadzie w sposób bezpośredni odwołuje się do wartości chrześcijańskich, choć przy zachowaniu świecko-ści państwa, to ten kierunek poszukiwania filozofowania o relacji człowieka do pracy jest w pełni uzasadniony.

Mając powyższe na względzie, odwołajmy się w tym miejscu do najbardziej rozwiniętej oficjalnej wypowiedzi Kościoła katolickiego, jaką jest powszech-nie znana w środowisku nauki prawa polskiego encyklika Laborem Exer-cens. Czytamy tam więc, że „praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi”54, co jest uzasadniane teologicznie. Skoro człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, to ma czynić sobie ziemię poddaną tak, jak jest ona poddana Stwórcy. Dlatego najważniejszym wymiarem pracy jest wymiar podmiotowy. Czytamy więc: „Praca jest dobrem człowieka – dobrem jego człowieczeństwa – przez pracę bowiem człowiek „nie tylko przekształca przyrodę”, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także „urzeczywistnia sie-bie” jako człowiek oraz poniekąd „bardziej «staje się człowiekiem»”55.

W konsekwencji praca nie jest kwestią wyboru człowieka, ale jego mo-ralnym obowiązkiem. Spójrzmy na kolejny cytat: „Praca jest, jak powie-dziano, powinnością, czyli obowiązkiem człowieka, i to w wielorakim tego słowa znaczeniu. Człowiek powinien pracować zarówno ze względu na na-kaz Stwórcy, jak też ze względu na swoje własne człowieczeństwo, którego utrzymanie i rozwój domaga się pracy”.

Pomijam już te wypowiedzi Jana Pawła II, w których stwierdza, że praca nie jest „swoistym towarem”56, albowiem powyższe cytaty czynią taki wniosek oczywistym. Dodam natomiast papieską konkluzję, że konsekwencją takiego rozumowania musi być uznanie „pierwszeństwa pracy przed kapitałem”. Jest to całkowicie zrozumiałe, skoro praca jest formą realizacji obowiązku chrześ-cijanina naśladowania Stwórcy, a kapitał jedynie owocem jego pracy.

54 Jan Paweł II, Encyklika Laborem Exercens [w:] Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II, Kraków 2009, s. 150.

55 W literaturze powyższe nazywa się autokreacją podmiotu, por. A. Sylwestrzak, Filozofia pracy w encyklikach Leona XII i Jana Pawła II [w:] M. Seweryński, J. Stelina (red.), Wolność i sprawiedliwość w zatrudnieniu. Księga pamiątkowa poświęcona Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej Profesorowi Lechowi Kaczyńskiemu, Gdańsk 2012, s. 328.

56 Powyższe nie było w nauce społecznej Kościoła czymś nowym. Por. Jan XXIII, Encyklika Mater et magistra, n. 18, 1961.

PRACA I CZŁOWIEK – ZWIąZKI AKSJOLOGICZNE

61

Powyższe wypowiedzi w sposób oczywisty odbiegają od cywilistycznego myślenia o zatrudnieniu. Wszak wykonywanie pracy w postaci zatrudnie-nia nie może zniweczyć tego, że pracujący wyraża przez pracę swoje czło-wieczeństwo. Innymi słowy, wykonywanie pracy za wynagrodzeniem nie sprowadza pracy do towaru, albowiem przez pracę „człowiek urzeczywist-nia siebie jako człowieka i staje się bardziej człowiekiem”. Nie da się więc oddzielić procesu wykonywania pracy od osoby ją wykonującej. Dodajmy zarazem, że człowiek realizuje się przez każdą pracę, a nie tylko przez pracę zarobkową. Skupienie się w tej książce na pracy zarobkowej wynika jedynie z jej głównej tezy.

A przecież to niejedyna konsekwencja personalistycznej wizji człowie-ka w kontekście pracy. Powyższe ujęcie tłumaczy bowiem istnienie praw pracowniczych wynikających z samego moralnego, a nie tylko umownego obowiązku wykonywania pracy57. Uzasadnia także ograniczenia własności pracodawcy58, jak również prawo pracowników do współzarządzania za-kładem pracy59. Pracownik i pracodawca jawią się bowiem jako partnerzy pracujący wspólnie, a nie jeden dla drugiego60.

57 „Jeśli praca – w wielorakim tego słowa znaczeniu – jest powinnością, czyli obowiązkiem, to jest ona równocześnie źródłem uprawnień po stronie człowieka pracującego. Uprawnienia te należy rozpatrywać w szerokim kontekście ogółu praw właściwych człowiekowi, z których wie-le zostało już proklamowanych przez odnośne instancje międzynarodowe i gwarantowanych coraz bardziej przez poszczególne państwa w stosunku do własnych obywateli”. Jan Paweł II, Encyklika Laborem Exercens, s. 183.

58 „Prócz tego własność w nauczaniu Kościoła nigdy nie była rozumiana tak, aby mogła ona stanowić społeczne przeciwieństwo pracy (...) własność nabywa się przede wszystkim przez pracę po to, aby służyła pracy. Odnosi się to w sposób szczególny do własności środków pro-dukcji. Wyodrębnienie ich jako osobnego zespołu: własnościowego, po to, aby w formie «kapi-tału» przeciwstawić go «pracy», a tym bardziej dokonywać wyzysku pracy, jest przeciwne samej naturze tych środków oraz ich posiadania. Nie mogą one być posiadane wbrew pracy, nie mogą też być posiadane dla posiadania, ponieważ jedynym prawowitym tytułem ich posiadania – i to zarówno w formie własności prywatnej, jak też publicznej czy kolektywnej – jest, ażeby służyły pracy. Dalej zaś: ażeby służąc pracy, umożliwiały realizację pierwszej zasady w tym po-rządku, jaką jest uniwersalne przeznaczenie dóbr i prawo powszechnego ich używania. Z tego punktu widzenia, a więc z uwagi na pracę ludzką i powszechny dostęp do dóbr przeznaczonych dla człowieka, nie jest wykluczone również – pod odpowiednimi warunkami – uspołecznianie pewnych środków produkcji”. Ibidem, s. 178.

59 „(...) trzeba ogólnie podkreślić, że człowiek pracujący pragnie nie tylko należytej za swą pracę zapłaty, ale także uwzględnienia w samym procesie produkcji takich możliwości, ażeby mógł mieć poczucie, że pracując nawet na wspólnym, pracuje zarazem «na swoim»”. Ibidem, s. 182.

60 W podobnym duchu i używając zwrotu „upodmiotowienie pracowników”, pisze M. Gła-doch, ukazując teoretyczne fundamenty prawa pracowników do współzarządzania zakładem

PODMIOTOWOŚĆ PRACY

62

Do analizy encykliki Laborem Exercens dodajmy inne wypowiedzi dok-tryny społecznej Kościoła61, korzystając w tym zakresie z opracowania Mar-ty Gąsiorek oraz zebranej przez nią literatury62. Autorka ukazuje bowiem całe spektrum wypowiedzi, z których jasno wynika, że analiza zjawiska pracy dokonywana jest z perspektywy postrzegania człowieka, jego osobi-stego stosunku do pracy oraz związanych z pracą relacji społecznych63, a nie pracy samej w sobie. Powyższe skutkuje wieloma ciekawymi wnioskami dla prawa pracy, dostarczając licznych aksjologicznych uzasadnień dla istnieją-cego stanu prawnego.

W tym miejscu skorzystam z tylko kilku wniosków, najbliższych tema-tyce tego opracowania. Wskazuje się więc, że praca, jako obowiązek do-skonalenia siebie jako osoby, ale i jako części społeczeństwa, nie może być wykonywana właściwie bez współpracy z innymi ludźmi64. Przechodząc na język prawa: praca ma wymiar społeczny oraz jest z natury, a nie tylko z wyboru, kooperacyjna. Powyższe dostarcza aksjologicznego uzasadnienia dla demokratyzacji struktury przedsiębiorstw, czyli wpływu pracujących na zarządzanie zakładem pracy65.

Silnie akcentuje się osobistość świadczenia pracy, co wynika z natury rzeczy, albowiem jej wykonanie wymaga zaangażowania sił człowieka66, a siła pracy tkwi w osobie i jest własnością osoby67. Powyższe eksponuje nieadekwatność rynkowego postrzegania wartości pracy. Należy się bo-wiem skupić przede wszystkim na osobie pracownika jako wykonawcy68, uzupełniając tę perspektywę o takie punkty odniesienia jak dobro wspólne,

pracy, choć autorka silniej akcentuje element solidaryzmu oraz moralności, co zresztą nie tylko nie stoi w sprzeczności z niniejszą analizą, ale stanowi jej dopełnienie, por. M. Gładoch, Uczest­

nictwo pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwem w Polsce. Problemy praktyki i teorii na tle prawa wspólnotowego, Toruń 2008, s. 40–50.

61 W szczególności odsyłam do pierwszych rozdziałów książki S. Wyszyńskiego, Duch pra­

cy ludzkiej, Warszawa 1957. Zwracam w szczególności uwagę na te uwagi autora, które ukazują wpływ pracy na rozwój samego pracującego w wymiarze pozareligijnym.

62 M.  Gąsiorek, Pojęcie pracownika w nauce społecznej Kościoła, tekst niepublikowany, przyjęty do druku w „Praca i Zabezpieczenie Społeczne”.

63 Por. J. Majka, Rozważania o etyce pracy, Wrocław 1986, s. 5.

64 Por. C. Strzeszewski, Praca ludzka. Zagadnienia społeczno­moralne, Wrocław 2004, s. 169.

65 Por. J. Kondziela, Osoba we wspólnocie. Z zagadnień etyki społecznej, gospodarczej i mię­

dzynarodowej, Katowice 1987, s. 107–114.

66 J. Majka, Chrześcijańska myśl społeczna, Warszawa 1988, s. 341.

67 Leon XIII, Rerum novarum, 1891.

68 Z. Gałdziński, Humanizacja pracy [w:] J. Krucina (red.), Jan Paweł II. Laborem exer­

cens. Powołany do pracy, Wrocław 1983, s. 272.

PRACA I CZŁOWIEK – ZWIąZKI AKSJOLOGICZNE

63

użyteczność publiczna, odpowiedzialność, rzadkość występowania (talent), wykształcenie, jakość, efektywność69. Cytując za M. Gąsiorek oraz wskaza-ną przez nią literaturą: „Praca bowiem jest zawsze ściśle związana z godnoś-cią wrodzoną osoby ludzkiej, gdyż jako działanie ludzkie wypływa z pod-miotu, który jest osobą, i stąd wypływa cała jej wartość i godność”70.

Powyższe konweniuje z konstytucją Soboru Watykańskiego II zatytułowa-ną Gaudium et spes, w której padają słowa: „Aktywność ludzka jak pochodzi od człowieka, tak też się ku niemu skierowuje. Człowiek bowiem, pracując, nie tylko przemienia rzeczy i społeczności, ale doskonali też samego siebie”.

Kończąc ten fragment, wspomnę jedynie, że w zakresie postrzegania związków człowieka z pracą, co najmniej na poziomie tez, przedstawione wyżej poglądy społecznej nauki Kościoła nie różnią się istotnie od poglą-dów Karola Marksa, czyli tak zwanych pogląpoglą-dów materialistycznych. Także i on postrzegał pracę jako źródło samorealizacji. Różnica polega na diag-nozie pożądanego stanu relacji społecznych mających ową samorealizację umożliwić. Marks wyrażał bowiem przekonanie, że rozwój wielkoprze-mysłowych organizacji gospodarczych wywołał zjawisko alienacji pracy, co w praktyce uniemożliwia rozwój człowieka przez pracę. Remedium na powyższą sytuację mogłoby być w jego przekonaniu wyłącznie uspo-łecznienie procesu gospodarowania, które w warunkach kapitalistycznych postrzegał jako niemożliwe71.

Warto o tym wspomnieć, albowiem wyjaśnia to powód, dla którego w en-cyklice Laborem Exercens znajduje się dość obszerny fragment dowodzą-cy tego, że ochrona praw pracowniczych oraz godności pradowodzą-cy nie wymaga uspołeczniania środków produkcji, choć – o czym wspomniano – uzasadnia demokratyzację zarządzania zakładem pracy72. Powyższe można uzupeł-nić prawną konstrukcją zakładu pracy jako wspólnoty, która wprawdzie nie uspołecznia własności, ale czyni społecznymi relacje związane z pracą.

69 F. Mazurek, Wolność pracy, przedsiębiorczość, uczestnictwo, Lublin 1993, s. 11.

70 Por. A. Klose, Katolicka nauka społeczna w zarysie, Tarnów 1995, s. 37–38. I. Dec, Ele­

menty antropologiczne w encyklice Jana Pawła II Laborem exercens [w:] J. Krucina (red.), Jan Paweł II. Laborem exercens. Powołany do pracy, Wrocław 1983, s. 285.

71 Por. L. Krzyżanowski, Marksowska koncepcja alienacji, „Acta Universitatis Nicolai Co-pernici. Filozofia” 1990, z. 11(197), s. 135.

72 W encyklice mówi się wprawdzie o przedsiębiorstwie, jednak nie ma wątpliwości, że jest to tylko inna formuła językowa. W kategoriach prawnych przedsiębiorstwo nie może być zde-mokratyzowane, albowiem jest zespołem rzeczy i praw, a nie zespołem ludzkim.

PODMIOTOWOŚĆ PRACY

64

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 57-64)