Praca samozatrudnionego a społeczne prawa człowieka

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 121-125)

VII. Samozatrudnienie a prawa człowieka

6. Praca samozatrudnionego a społeczne prawa człowieka

Pojęcie społecznych praw człowieka jest szersze od pojęcia socjalnych praw człowieka, choć w literaturze używa się tych terminów zamiennie. Stosuję to pierwsze pojęcie po to, aby silnie wyeksponować, że obejmuje ono także usługi społeczne, które nie są zależne od sytuacji materialnej człowieka.

Ostatecznie jednak istota tych praw jest taka sama. Prawa te odnoszą się do społecznie uznanych potrzeb, których zaspokojenie zmierza ku ureal-nieniu postulatu życia godnego.

Problem praw człowieka w kontekście samozatrudnienia jest ostatnio przedmiotem licznych refleksji z uwagi na skalę zjawiska działania tak zwa-nych firm jednoosobowych, ściśle powiązazwa-nych z jednym kontrahentem lub niewielką ich liczbą. Społeczne i ekonomiczne determinanty tego zjawiska opi-suje A. Musiała120, trafnie diagnozując, że w przypadkach tak zwanej symbio-zy samozatrudnionego (nasymbio-zywanego przez autorkę „zależnie zatrudnionym niepracowniczo”) z podmiotem zatrudniającym zupełnie nienaturalne jest to, że pracujący człowiek (samozatrudniony) jest praktycznie pozbawiony praw socjalnych121. Inna rzecz, że, jak starałem się dowodzić, znakomita większość tak opisanych samozatrudnionych powinna być uznana za pracowników. Nie

120 Por. A. Musiała, Zatrudnienie..., s. 26 i n.

121 Por. ibidem, s. 19 i n.

SAMOZATRUDNIENIE A PRAWA CZŁOWIEKA

122

podzielam poglądu autorki, że opisane wyżej osoby są „zatrudnione niepra-cowniczo”, co sugeruje istnienie stosunku zatrudnienia niepracowniczego opartego na umowie prawa cywilnego lub na stosunku prawnym istnieją-cym obok umowy prawa cywilnego. Dlatego już sam zwrot „zatrudnienie niepracownicze” wydaje mi się błędny i nie posiada w ogóle desygnatu.

Pozostaję więc przy poglądzie odmiennym. Jak już wielokrotnie pisa-łem, człowiek jest samozatrudniony nie dlatego, że podpisał umowę pra-wa cywilnego na pra-warunkach ciągłości, osobistego świadczenia usług oraz ekonomicznej zależności, ale dlatego, że prowadzi działalność gospodarczą.

Zawarcie umowy o świadczenie usług nie skutkuje „zatrudnieniem niepra-cowniczym” czy też powstaniem stosunku zatrudnienia niepracowniczego, ponieważ przedsiębiorca już się samozatrudnił. Samozatrudniony wykonu-je bowiem także pracę w okresach, w których z nikim nie wiąże go – jako przedsiębiorcy – żaden stosunek prawny. Zresztą autorka dostrzega ten wą-tek, wskazując na to, że nie cała aktywność związana z prowadzeniem dzia-łalności gospodarczej stanowi element zatrudnienia niepracowniczego, lecz tylko ta wynikająca z wykonywania umowy o świadczenie usług. Jednak jest to dla mnie wciąż nieprzekonujące. Ostatecznie bowiem przedsiębiorca nie oferuje pracy, ale usługę opartą na własnym przedsiębiorstwie, co czyni w moim przekonaniu zwrot „zatrudnienie” nieadekwatnym.

Dodam zarazem, że A. Musiała nie jest bynajmniej jedyną osobą uży-wającą zwrotu „zatrudnienie niepracownicze”, co czyni moje – a nie jej – poglądy odosobnionymi. Nikt też jednak chyba wcześniej w literaturze nie eksponował tak silnie znaczenia roli przedsiębiorstwa w procesie wykony-wania usług jako warunku ustalenia, iż mamy do czynienia z usługą komer-cyjną. Nikt też nie promował domniemania zatrudnienia pracowniczego wywodzonego z obowiązku państwa do zapewnienia realizacji praw socjal-nych. Tym samym pozostaję w przekonaniu, że moje wypowiedzi nie dają się porównać do innych, albowiem występują w innym kontekście.

Pozostawiając jednak na boku dylematy terminologiczne, powstaje py-tanie o powód, dla którego analizę praw człowieka w kontekście pracy ogra-niczamy jedynie do jednoosobowych przedsiębiorców122, skoro wiemy już,

122 Por. M. Skąpski, Problem pojęcia i prawnej regulacji samozatrudnienia [w:] A. Sobczyk (red.), Stosunki zatrudnienia w dwudziestoleciu społecznej gospodarki rynkowej. Księga pamiąt­

kowa z okazji jubileuszu 40­lecia pracy naukowej Profesor Barbary Wagner, Warszawa 2010, s. 90 i n.

PRACA SAMOZATRUDNIONEGO A SPOŁECZNE PRAWA CZŁOWIEKA

123

że pracę zarobkową wykonują także inni przedsiębiorcy, a czasem również członkowie ich rodzin w ramach prowadzonych wspólnie przedsiębiorstw.

Wydaje się, że takiego powodu nie ma. A jeśli tak, dochodzimy do bardzo ważnych konkluzji.

Po pierwsze, prawo pracy winno się zajmować prawami człowieka zwią-zanymi z wykonywaniem pracy zarobkowej, a nie prawami pracowników.

I po drugie, określając zakres praw człowieka związanych z wykonywa-niem pracy, należy porzucić element związków prawnych pomiędzy pracują-cym lub świadcząpracują-cym usługi z innymi podmiotami. Nie jest więc ważne, czy na przykład samozatrudniony zatrudnia innych czy też nie, czy ma jednego kontrahenta czy wielu, czy jest uzależniony ekonomicznie czy nie. Należy się bowiem skupić na istocie praw człowieka II generacji, czyli na ustaleniu spo-łecznie uzasadnionych potrzeb pracującego, których on sam zaspokoić nie jest w stanie. Na podstawie relacji A. Musiały odnoszę wrażenie, że właśnie w tym kierunku idą poszukiwania Gérarda Lyona-Caena123.

Związki samozatrudnionego z innymi podmiotami mogą natomiast mieć wpływ na wybór techniki realizacji praw człowieka, która może na przykład polegać na tym, że to na podmiot korzystający z usług samo-zatrudnionego zostanie nałożony ciężar socjalny. Przede wszystkim jednak należy diagnozować potrzeby.

Zanim podejmę próbę ustalenia ewentualnego zakresu społecznych praw człowieka przysługujących samozatrudnionemu, trzeba poruszyć problem systemowy. Chodzi o zakres państwowej reglamentacji w zakre-sie dopuszczalności wykonywania pracy w formule samozatrudniania.

Mamy bowiem możliwe dwa modele. Pierwszy, występujący dziś w Pol-sce, w którym wykonywanie pracy w formule samozatrudnienia lub tak zwanego zatrudnienia cywilnego (co z poziomu samego modelu na jed-no wychodzi) jest bardzo powszechne. Przy czym przyzwolenie to wynika częściowo z samego prawa (prawo wprost dopuszcza rzekome zatrudnienie na podstawie umów prawa cywilnego – patrz rozdział dotyczący destrukcji systemu prawa), a częściowo z bezsilności państwa i doktryny w zwalcza-niu samozatrudnienia pozornego. Drugi, na który wskazuję w tej książce, iż za samozatrudnionego należy uznać wyłącznie osobę, która wykonuje

123 Por. M. Musiała, Zatrudnienie..., s. 244 i cytowana tam pozycja: G. Lyon-Caen, Le droit du travail non salarie, Paris 1990, s. 8.

SAMOZATRUDNIENIE A PRAWA CZŁOWIEKA

124

pracę poprzez własną jednostkę organizacyjną. Konsekwencją powyższego założenia jest prawne domniemanie istnienia stosunku pracy, które należy obalić przeciwdowodem, wykazującym istnienie usługi będącej w dominu-jącej części owocem działania przedsiębiorstwa samozatrudnionego.

Zacznijmy od pierwszego modelu, a właściwie modelu i praktyki wy-stępujących łącznie. Przy założeniu jego prawidłowości należy nie tylko rozważyć możliwość, ale istnieje wręcz obowiązek rozciągnięcia znacznej części praw pracowniczych (usług i transferów społecznych) na „pracują-cych zarówno na podstawie umów prawa cywilnego”, jak i ekonomicznie uzależnionych samozatrudnionych prowadzących firmy jednoosobowe.

W przypadku tak zwanych zleceniobiorców sprawa jest bardzo prosta.

Należy im przyznać nie tylko prawo do urlopu, wprowadzić normy czasu pracy, ale też przyznać prawa związkowe oraz szczególną ochronę. W przy-padku samozatrudnionych trzeba najpierw szukać ekonomicznych i fak-tycznych związków z podmiotem, na rzecz którego wykonywane są usługi (tzw. zależność ekonomiczna), a jeśli takowe są ścisłe, to także przyznać co najmniej część praw pracowniczych.

Powyższe ujęcie uznaję za niespójne wykładniczo (sprzedaż usług nie jest zobowiązaniem się do wykonywania pracy) i aksjologicznie, a raz uru-chomiony proces przyznawania praw – za niemający końca do czasu ich zasadniczego (czyli dopuszczającego nieznaczne zróżnicowanie) wyrówna-nia. Jak wyżej wskazałem, uzasadnieniem dla finansowania szeregu praw socjalnych pracownika jest jego członkostwo we wspólnocie zakładu pracy.

Członkostwu temu towarzyszą jednak nie tylko prawa, ale także wspól-notowe obowiązki. Dlatego niespójna jest sytuacja, w której beneficjentem praw ze środków wypracowywanych przez wspólnoty zakładowe jest oso-ba, która do niej nie należy i nie ma w stosunku do niej obowiązków. Chyba że nałożymy na taką osobę obowiązki wspólnotowe (dbałość o dobro, obo-wiązek pracy „w nadgodzinach”, okresowego wykonywania pracy nieumó-wionej, możliwości okresowego obniżenia wynagrodzeń), ale wtedy okaże się, że osoby te są już pracownikami.

Do powyższego dodajmy inne problemy. Tak silnie promowane uzależnie-nie ekonomiczne jako kryterium nałożenia na zleceniodawcę ciężarów socjal-nych jest elementem płynnym i zmiennym w czasie. Powstaje więc stałe ry-zyko niepewności co do tego, kiedy owo uzależnienie istnieje, a kiedy już nie, jak rozwiązać problemy łączące się z niewykorzystanymi prawami z okresu

PROBLEM WOLNOŚCI GOSPODARCZEJ

125

„uzależnienia”, kiedy ono już ustało. Skąd brać wiedzę, czy uzależnienie takie wciąć istnieje? Z tego zresztą powodu bliższe mi jest kryterium czasochłon-ności niż uzależnienia ekonomicznego. Bo to poświęcony czas w zasadzie jest oznaką tego, gdzie dany człowiek lokuje swoje interesy życiowe.

Ale nawet gdy to już z jakimś uproszczeniem rozwiążemy, to powsta-ją pytania o to, jak wytłumaczyć z perspektywy równości wobec prawa, że świadczenie usług przez samozatrudnionego dla podmiotów, od których nie jest ekonomicznie uzależniony, w okresie równoczesnego świadczenia usług dla podmiotu, od którego jest uzależniony, nie będzie obciążone cię-żarami socjalnymi. To tak, jakby powiedzieć, że skoro pracownik pracuje u jednego pracodawcy na 4/5 etatu, a u drugiego na 1/5, to u tego drugiego nie powinien mieć już prawa do urlopów, odpraw, BHP i tym podobnych.

Chyba że nie ma w tym niespójności, a w takim razie to prawo pracy nale-żałoby ocenić jako niezgodne z zasadą równości, a pracowników zatrudnio-nych na ową 1/5 etatu należałoby pozbawić praw społeczzatrudnio-nych.

Wreszcie w naszej dyskusji nad samozatrudnieniem w naturalny spo-sób skupiamy się na osobach świadczących usługi, albowiem utożsamia-my je – jak staram się wykazać, błędnie – z oferowaniem pracy. Powyższe oznacza, że nie przeszkadza nam brak gwarancji minimalnych przychodów dla osoby zajmującej się handlem czy małą gastronomią, choć osoba taka niewątpliwie pracuje, często razem lub na przemian ze swoimi pracowni-kami bądź rodziną.

Dlatego przeprowadzona w niniejszej książce analiza prowadzi do wnios-ku, że rozwiązanie problemów społecznych związanych z pracą leży gdzie indziej.

W dokumencie PODMIOTOWOŚĆ PRACY I TOWAROWOŚĆ USŁUG (Stron 121-125)