Prezentacja zagadnienia*

W dokumencie Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Stron 141-145)

MOTYWY W ETYCE ARYSTOTELESA

9.1 Prezentacja zagadnienia*

W rozdziale 9.8 EN Arystoteles stawia pytanie, czy przede wszystkim należy kochać siebie czy też kogoś innego (przyczym, ściśle rzecz biorąc,alternatywą dla nadrzędnej miłości własnej nie jest miłość do kogokolwiek innego, lecz do jedynej osoby, którą możnabybyło kochać bardziej, czyli do przyjaciela). Odpowiedź nie jest oczywista.

Zjednej strony słusznie i powszechnie potępia się ludzi samolubnych, którzy do tego

Problematyka moralnej rywalizacji została przez autorkę podjęta również w artykule O Arystotelesow- skiejkoncepcji rywalizacji moralnej, „Principia, T. XLI-XLII, 2005.

stopnia kochają siebie,że nie czynią niczego, nie myśląc przy tym o sobie(1168a31), podziwia się natomiast i chwali tych, którzyzawsze mają wzgląd na to, co moralnie piękne i zdolni sądo poświęceń dladobra przyjaciół. Z drugiej jednak stronynajbar­

dziej kochać należy najlepszego przyjaciela, czyli osobę, która w stosunku do nas w pełni realizuje wszelkie wymogi przyjaźnimoralnej (a przede wszystkim jest zdolna do bezinteresownejżyczliwości), a skądinądwiadomo (por. EN 9.4),żepełną i najdo­ skonalszą formą przyjaźnijest stosunek człowieka dzielnego do siebie. Skoro tak, to człowiek dzielny powinien najbardziej kochaćswojego najlepszego przyjaciela, czyli siebie. Arystoteles likwidujetę pozorną sprzeczność,dokonując rozstrzygnięcia termi­ nologicznego: oboktego, co nazywasamolubstwem w rozumieniu potocznym, wpro­ wadza samolubstwo prawdziwe.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, w jakim znaczeniujedni i drudzy używająwyrazu „samolub”, to rzeczmoże się łatwo wyjaśnić. Ktowięc używa tegowyrazuwznaczeniu potępiającym, nazywa samolubami tych,co chcą zagarnąć dla siebie zbyt wielepieniędzy, zaszczytów i przyjemności cielesnych; ludzie bowiemna ogółdotychrzeczy dążą i o te zabiegają jakoo największe dobro;

dlatego też te rzeczy stają sięprzedmiotem gorącej walki. Ci więc, którzy pod tym względem mają wygórowane pretensje, ulegają swymżądzom i w ogóle namiętnościomi nierozumnej czę­ ści duszy. Takiwłaśniejest szeroki ogół ludzi (...), i słusznie potępia się ludzi, którzy w tymzna­

czeniusamolubami”(1168b 13-23).

Najczęściej za samolubów uchodzą ci, którzypoświęcają się gromadzeniu wszel­ kiego rodzaju dóbr zewnętrznych- zaszczytów, bogactw, okazji do zażywania przy­ jemności cielesnych - przez zdecydowaną większośćludzi uważanych za dobra o naj­ wyższej wartościowości. Jednak owa ułomna pod względemmoralnym większośćnie zdajesobiesprawy z tego,że pogońza dobramizewnętrznymi jest wyrazem uległości wobec namiętności, awięc wobecniższej, irracjonalnej częściduszy. Czy o kimś, kto podporządkował swoje życie namiętności, można powiedzieć, że jest prawdziwym samolubem?Nie można, ponieważ naprawdę siebie kocha wyłącznie człowiek,który kocha to, co w nim najistotniejsze, co stanowi o jego człowieczeństwie; a najistotniej­ szym pierwiastkiemludzkiejduszy nie jestczęść irracjonalna (którą dzielimy przecież ze zwierzętami), ale vovę2 * * * * * * 9. Wobec tego prawdziwym samolubem będzie ten, kto w miarę swoich możliwości dąży do podejmowania wartościowych pod względem etycznym działańoraz zawsze starasię być wzgodziez tym, co moralnie piękne, gdyż taki sposób postępowania świadczy o tym, że człowiek ten kocha swój rozum (vovę) i podporządkowuje się jego nakazom. Co więcej, jedynie tak rozumiane prawdziwe

209 .jeśliby bowiem ktoś sam starał się zawsze postępować przede wszystkim sprawiedliwie albo w sposób umiarkowany, lubw sposóbzgodnyz jakąś inną cnotą, i jeśliby w ogólezawszestarałsię tylko być wzgodzie z tym, co moralniepiękne, to takiego człowieka nikt nie nazwie samolubnym i nie zgani go.

Mogłobysię jednakzdawać, że właśnietaki człowiek jest raczej samolubem: wszak chce uzyskać dla siebie to, comoralnienajpiękniejszeinajlepsze,i ulegatemu, cow nimjest najistotniejsze,iwe wszystkim jest muposłuszny.(...) i dlatego też człowiek,który to właśnie kocha itemu ulega, zasługuje najbardziej na miano samolubnego. (...) rozum [voóę] właśnie jest istotąkażdegoczłowieka,i za czyny najbardziej osobi­ steczłowieka inajbardziej zależne od jego woliuważa sięte,któremu rozum dyktuje. (...)Wynika stąd,że przede wszystkim tego właśnie człowieka uważaćmożna za samoluba, ale niewujemnym tego wyrazu znaczeniu,lecz w znaczeniu, które się tak odtamtego różni, jakżycie zgodnez nakazami rozumu odżycia kierowanegonamiętnościamiijak dążeniedo tego,comoralniepiękne, od dążeniadotego, co wydaje się korzystne” (1168b25—1169aó).

samolubstwo pozwala na zdobycie prawdziwego i najwartościowszego dobra - piękna moralnego. Wniosek jest następujący: prawdziwe samolubstwo, osiągalne jedynie dla ludzidzielnych etycznie, jest zjawiskiem ze wszech miar pożądanym; człowiek cnotli­

wy powinienbyć samolubem i tozarówno dlaswojego własnegodobra, jak idla dobra innych210.

210 „gdyby zaś wszyscy współzawodniczyli w dążeniu do moralnego piękna i nie szczędzili wysiłku,by postępować jak najpiękniej, tonie tylkowszystkobyłoby takie, jak być powinno ze względu na wspólne dobro, lecz teżkażdy zosobna posiadałbynajwiększe spomiędzy dóbr, skoro przecież dobrem tym jest dzielnośćetyczna. (...) Prawdą teżjest o człowieku etyczniewysoko stojącym, że wiele rzeczyczyni ze względu na przyjaciółi naojczyznę, a nawet, jeśli trzeba, umiera za nich;wyrzeknie się bowiem i majątku, i zaszczytów, i w ogóle wszelkichdóbr, o które ludzie walczą, a będzieusiłowałuzyskać to, comoralnie piękne (...). Gotowi są też wyrzec sięmajątku,aby przyjaciołom większejprzysporzyć korzyści; przyjacie­

lowi bowiem przypada wówczasmajątek, imzaś samym - moralne piękno;tak więc większe dobroprze­

znaczają sobie samym. (...) Możenawet pewnychdziałań zrzec się na rzecz przyjaciela,ponieważ może być piękniej staćsięprzyczyną działaniaprzyjaciela aniżeli działać samemu. Ilekroć tedy idzie o rzecz chwalebnączłowieketyczniewysoko stojący przeznaczasobie, jaksię zdaje, większy udział w pięknie moralnym” (1169a8—b 1).

Bezpośrednią konsekwencjąwprowadzenia postaci prawdziwego samoluba, czło­ wieka dążącego w miarę swych możliwości do podejmowania wartościowej pod względem etycznym aktywności,jest zjawisko nazwane moralną rywalizacją. Czło­ wiek dzielny etycznie powinien brać udział w rywalizacji, której celem jest zgroma­ dzenie jak największej ilości dobra moralnego. Przybiera ona różne formy; należy do niej zarówno klasyczne współzawodnictwo, jak i zachowania, które na pierwszy rzut oka nie mająnic wspólnego z tym, co się zwykłookreślać mianem rywalizacji: inspi­ rowanie innych do podejmowania wartościowej aktywności, a nawet poświęcenie ży­ cia dla dobraspołeczności lubprzyjaciela. Wszystkiete zachowania mają jedną cechę wspólną: podejmującyje człowiek robi wszystko tak, aby to jemu przypadło to, co najcenniejsze, czyliwartościowość etyczna czy też piękno moralne. Stąd często powta­

rzane pytanie: jak, i czy w ogóle, takącharakterystykę dzielnego człowieka można pogodzić z wymogami przyjaźni, o której skądinąd wiadomo, że jest nieodzownym składnikiem ludzkiego szczęścia.

Wtym momenciewarto zwrócić uwagę na znaczenie, jakie Arystoteles w omawia­ nym rozdzialeprzypisujeokreśleniu „moralne piękno”. Wydaje się, że traktujeje jako określenierównozakresowe w stosunku do „etycznego dobra”. Co prawda Arystoteles nie mówi nigdzie o czymś takim jak dobro etyczne, niemniej myślę, że nie będzie wielkim nadużyciem wprowadzenie pojęcia dobra etycznego, rozumianego jako nie­ materialne dobro (wartość), które możnauzyskać dzięki podejmowaniu wartościowej aktywności.Tym bardziej że Arystoteles pisze:

jeśliby bowiem ktoś sam starał się zawsze postępować przede wszystkim sprawiedliwie albo wsposób umiarkowany, lub w sposób zgodny z jakąś inną cnotą, (...) [to]właśnie taki człowiek jest raczej samolubem: wszak chce uzyskać dla siebie to, comoralnienajpiękniejszei najlepsze,

i ulega temu,co w nim jest najistotniejsze, iwewszystkimjest mu posłuszny (1168b25—31).

Najwyraźniej to, co najpiękniejsze i najlepsze możnazdobyć dzięki postępowaniu zgodnemu z wymogami dzielności etycznej; jest to pewnego rodzaju dobro, które możnauzyskać dzięki odpowiedniemu działaniu, podobniejak dzięki działaniu można

uzyskać dobro utylitarne czy hedoniczne. Charakteryzując postać prawdziwego samo­ luba, Arystoteles mówi:

Wynika stąd, żeprzede wszystkim tego właśnieczłowieka uważać możnaza samoluba, ale niew ujemnymtegowyrazuznaczeniu,lecz w znaczeniu, które się tak od tamtego różni, jak ży­

cie zgodne z nakazami rozumu od życia kierowanego namiętnościami i jak dążeniedotego,co moralnie piękne, od dążenia do tego, cowydaje się korzystne(1169a3-6).

Tak jakżyciu podporządkowanemu rozumowi zostało przeciwstawione życie pod wpływem namiętności, tak dążeniu do zdobycia dobra utylitarnego przeciwstawia się dążenie do zdobycia moralnego piękna, rozumianego tutaj jako synonim czegoś, co trzeba określić właśnie jako dobro etyczne. W dalszej partii tekstu określeń „piękno moralne” i „dobro etyczne”będę używać zamiennie.

Uwagi dotyczące znaczenianadawanego określeniu„moralne piękno” w omawia­ nym rozdziale EN są o tyle istotne,że już w tym miejscu pozwalają podaćw wątpli­

wość omawianą powyżej formalistyczną interpretacjępiękna211, a w każdym razie jej zasadniczą część, która mówi o utożsamieniu piękna moralnego z formalną cechą działania. W świetle rozważań dotyczących moralnego współzawodnictwa trudno twierdzić,żejego uczestnicy„ścigająsię” o formę, o to, czyjedziałanie będzie odzna­ czać się najwyższym stopniem uporządkowania, symetrii i dokładności. Piękno jest tutaj realnym, choć niematerialnym celem działań, przedmiotem rywalizacji. Zabiegi mające na celu zdobycie piękna zostają przeciwstawione zabiegom dotyczącym dóbr utylitarnych i hedonicznych; zatem mówiąc o pięknie, Arystoteles musi mieć namyśli dobrostanowiącealternatywę dla dóbr hedonicznych i utylitarnych - dobro etyczne -a nie formalną cechę działaniaczłowiekawartościowego.

Przyjąwszy te wstępnezałożenia dotyczące przedmiotumoralnej rywalizacji, moż­ na się zastanowić nad jego dokładniejszącharakterystyką, która,jakjuż wspomniałam, ma niebagatelne znaczenie dla uzyskania pełnego obrazu relacji pomiędzy ludźmi, którzy powinni darzyćsię bezinteresownążyczliwością.Ludzie dzielni etycznie, praw­

dziwi samolubi, chcą„uzyskać dla siebie to, co moralnie najpiękniejsze i najlepsze”

(1168b29—30), przeznaczyć sobie „większy udział w moralnym pięknie” (1169bl).

Można powiedzieć, że rywalizacja moralna prowadzi do zdobycia dobra etycznego, a także do zdobycia jak największego udziału w tym dobru, czyli innymi słowy- do bycianajlepszym. Sposób interpretacji zawartej w rozdziale9.8EN myśli Arystotelesa zależy w dużym stopniu właśnie od tego, w jaki sposób pojmuje się „to co moralnie najpiękniejsze” oraz ów „większy udział”.

Po pierwsze, cel moralnej rywalizacji zostaje scharakteryzowany jako osiągnięcie moralnego dobra, czy też dzielności etycznej, co można rozumieć dwojako: (la) jako dążenie do osiągnięcia dobra o cechach zbliżonych np. do dobra estetycznego, czyli dobra niewyczerpywalnego, w którego przypadku fakt, że ktoś z niego korzysta czy zdobywa je dla siebie, w żaden sposób nie przeszkadza temu, aby korzystać z niego czy zdobywać jedlasiebie mogli inni; z drugiej strony (2a) dobro moralne można po­ jąć jako dobro wyczerpywalne, awięctakie, którego zdobycie przez pewną osobę czy też grupę osób jest równoznaczne z porażką wszystkich innych, którzy go już zdobyć

211Por. r. 8.3.

nie mogą. Po drugie,celemmoralnej rywalizacji jest osiągnięcie stanu „bycia najlep­

szym”, który znowu może byćrozumiany (lb) intrapersonalnie,kiedyuczestnik rywa­

lizacji stawia sobie za cel osiągnięcie, dzięki współzawodnictwu z innymi, możliwie jak najwyższego stopnia doskonałości lub (2b) interpersonalnie212, kiedy chodzi po

prostuobycie lepszym od innychczłonkówrywalizacji. O ile w przypadku (2a) i (2b) maksymalizacja własnego dobra i maksymalizacja działań altruistycznych pozostają w konflikcie i wydają się nie do pogodzenia, o tylejużw sytuacjach (la) i (lb) nie widać wyraźnegopowodu, dlaktórego nie można by było podejmować starań o zdoby­ cie najwyższego dobra dla siebie, ajednocześnie życzyć powodzenia na tym samym polu powiedzmy przyjacielowi. Dlajasnego wydobycia różnic między poszczególnymi stanowiskami, zdecydowałam się przytoczyć trzy interpretacje - N.P. White’a, T.H.

Irwina i R. Krauta213 214- których zestawienie pozwala dostrzec,jak bardzo doprecyzo­ wanie celu współzawodnictwa wpływa na charakterystykę całej rywalizacji. White uważa dobro moralne za dobro wyczerpywalne, Irwin i Kraut za niewyczerpywalne.

Irwin sądzi, że człowiek cnotliwy dąży do bycia jak najlepszym, Kraut, że do bycia lepszym od innych. Wszystkie te różnice wpływająna rozumienie i ocenę zjawiska etycznego współzawodnictwa.

212Wyrażeń „intra”-i „interpersonalny” używamtuza V. Politisem(por. Politis [1993]).

213White [1995]; Irwin [1995] oraz Aristotle [1999], Kraut [1989], 214White[1995],

W dokumencie Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Stron 141-145)