Reportażowe geografie

W dokumencie Zostały zachowane numery stron (Stron 69-75)

Jak pokazały nakreślone wyżej ustalenia, problematyka przestrzeni, a zwłaszcza jej symbolicznego, kulturowego i politycznego wymiaru, to jeden z ważniejszych obszarów zainteresowań współczesnych reporterów. Dlatego zwrot topograficzny (topographical turn) daje się dziś zauważyć także w badaniach medioznawczych, na gruncie których podejmowane są między innymi takie zagadnienia, jak reprezentowana w tekstach reportażowych geografia narodowa, regionalizacja, pamięć miejsca i miejsca pamięci, nomadyzm, odwzorowywanie oraz kształtowanie przez media relacji centrów i peryferii.

Uwaga badaczy, korzystających z szerokiego pojęciowego instrumentarium inspirowanego badaniami komparatystycznymi, kulturowymi czy antropologicznymi, skierowana jest nie tylko na tekst i świat w nim przedstawiony, ale także – co równie istotne – na pozycję autora, jego przestrzenne usytuowanie oraz perspektywę, z jakiej spogląda na opisywaną rzeczywistość. Ważne staje się to, jak jednostka doświadcza przestrzeni i w jakie wchodzi z nią interakcje. Mowa tutaj chociażby o literackich czy reportażowych reprezentacjach

krajobrazu, będących z jednej strony opisem topografii, z drugiej zaś świadectwem tego, w jaki sposób widzenie świata wiąże się z nadawaniem mu symbolicznych znaczeń.

Rozwijające się dziś badania nad geopoetyką, będącą „studium związków intelektualnych i zmysłowych pomiędzy człowiekiem a ziemią w celu wykształcenia harmonijnej przestrzeni kulturowej” [przypis 279], silnie czerpią z myśli Kennetha White'a. Analizując interakcje pomiędzy ludźmi a otaczającym ich krajobrazem, badacz opracował koncepcję tzw.

„intelektualnego nomady”, określając w ten sposób człowieka poruszającego się po rozmaitych przestrzeniach kulturowych i geograficznych oraz kontemplującego ich wyjątkowość.

Str. 112

Twórca Niebieskiej drogi podaje w wątpliwość istnienie hermetycznych granic pomiędzy dyskursem naukowym, filozoficznym i literackim. Na opisanie swych doświadczeń White proponuje niezwykle pojemną kategorię określaną jako waybook (książka-droga). Choć wiąże ją z techniką pisania bliską filozofom, eseistom czy artystom, wydaje się, że pod wieloma względami przystaje ona także do aktywności reporterów. Jak zauważa White,

„filozof-artysta to przede wszystkim samotny podróżnik, niezdolny do tego, by osiąść w wygodnym, udomowionym kontekście, ale niestrudzenie poszukujący miejsca, przestrzeni, gruntu, gdzie mógłby doświadczyć „ludzko-nadludzkiego błogostanu” [przypis 280].”

Efektem jego starań staje się zaznaczenie swej „obecności-w-świecie” [przypis 281].

Zamiar ten prowadzi do stworzenia osobliwej mapy tzw. miejsc autobiograficznych (by posłużyć się określeniem Małgorzaty Czermińskiej [przypis 282]). Badaczka, choć omawia ich istnienie głównie w kontekście dzieł literackich, zauważa, że zaproponowane przez nią pojęcie aplikowane może być też do innych form twórczej aktywności, takich jak film, fotografia czy malarstwo [przypis 283]. Sądzę, że możliwe jest jednak rozszerzenie wskazanego tu korpusu form również o teksty reportażowe, w których niezwykle często zdarza się, że narracja o miejscu zostaje spleciona z opowieścią o życiu piszącego. Taki charakter miała Ameryka dla Wańkowicza, będąca nie tylko przedmiotem dziennikarskiego oglądu, ale także miejscem, gdzie żyła ukochana córka dziennikarza – Marta – i gdzie on sam znalazł schronienie, wyemigrowawszy z socjalistycznej ojczyzny.

Str. 113

W podobnym duchu – co ciekawe – Czermińska odczytuje znaczenie Afryki u Kapuścińskiego:

„Jakkolwiek dziwnie brzmi nazwanie „miejscem” ogromnego kontynentu, Ryszard Kapuściński przez lata sukcesywnie odkrywał Afrykę jako swoje wybrane terytorium autobiograficzne. […] Znał Afrykę nieporównywalnie głębiej niż części świata ukazane w innych książkach, jak Szachinszach, Imperium czy Wojna futbolowa. Potwierdza to także ostatnia książka reportera, Podróże z Herodotem, będąca autobiograficzną opowieścią o dziejach jego zawodowego powołania, która z punktu widzenia definiowania miejsca jest opowieścią o życiowej drodze Kapuścińskiego do Afryki” [przypis 284].

Jak zauważa Rybicka, „literatura jest pryzmatem, który przekształca autentyczne loci w miejsca literackie” [przypis 285]. Relacje teksu i przestrzeni mają – zdaniem badaczki – charakter negocjowalny i wzajemnie się warunkujący. Warto zatem zapytać, czy

analogiczny potencjał posiada też reportaż literacki. Dziennikarz – gdy pisze o miejscu, podróży, pejzażu – dokonuje osadzenia tych elementów w określonym kontekście kulturowym, dąży do precyzyjnego zmapowania terytorium, do tekstualizacji miejsca.

Każdorazowo jednak spogląda na nie z własnej – kobiecej lub męskiej – perspektywy, opowiada o nim typowym dla siebie językiem.

Geopoetyka stanowi jeden z ważniejszych kluczy interpretacyjnych dla odczytania twórczości reportażowej Wilka, który w swych pracach czyni liczne intertekstualne

nawiązania do myśli White'a. Jak pisze Anna Kronenberg, obu autorów wiele łączy: bliska jest im koncepcja intelektualnej wyprawy, motywowanej pragnieniem doświadczania i utekstowienia świata.

Str. 114

„Tropa” wiedzie piszących po śladach ich wielkich poprzedników; jest indywidualnym zapisem gry prowadzonej przez twórców z czytelnikiem:

„Celem takich wypraw jest przede wszystkim bezpośrednie doświadczanie Drogi, którą wędrowali ważni dla nich „intelektualni nomadzi”. Wyprawiają się z nadzieją „otwarcia” dla siebie ich twórczości, życia i rzeczywistych, związanych z nimi miejsc. Praktyka ta,

nazywana też życiem-w-drodze lub pisaniem-wędrowaniem, owocuje książką-drogą, dziennikiem z geopoetyckiej podróży” [przypis 286].

Opublikowana przez Wilka w 2012 roku książka Lotem gęsi (wyraźnie inspirowana poetyką dziennika, ale i reportażu) jest zbiorem bezpośrednich nawiązań do twórczości szkockiego pisarza. Autor podróżuje śladami White'a, czyniąc przy tym także liczne odwołania do koncepcji geopoetyki [przypis 287]. Wilk wielokrotnie w swych pracach

powoływał się zresztą na autora Niebieskiej drogi, sygnalizując swe wyraźne z nim myślowe pokrewieństwo. Podkreślić należy, że reporter nie traktował geopoetyki jako narzędzia badania tekstów, ale – podążając za ustaleniami White'a – dostrzegał w niej bliskość człowieka i natury. Najpełniejszy wyraz dał temu właśnie na kartach Lotem gęsi, gdzie czytamy:

„Teraz rozumiem, czemu Ken w ten sposób zapisywał etapy swej włóczęgi. To rzeczywiście geopoetyka, gdzie się wybija kadencję tropy tętnem własnej krwi, powtarzając rytm Ziemi wyznaczony przez cieki wodne. Chodzi o to, żeby wyjść z

Człowieka i z jego dużych liter – powiedział w jednym z wywiadów – by odkryć ponownie ruch nomadzki na Ziemi. Przy tym Ken nie ma złudzeń, że geopoetyka podbije świat, humanitarne idee zbyt się rozpleniły” [przypis 288].

Str. 115

W ujęciu Wilka geopoetyka nie jest sposobem lektury, ale rzeczywistą integracją istoty ludzkiej z otaczającą ją przyrodą, kontemplacją jej wyjątkowości i wykroczeniem poza ciasne ramy antropocentryzmu.

Anthony Giddens zwrócił uwagę na zjawisko oddzielania się od siebie przestrzeni i czasu (ang. time-space distanction) [przypis 289]. Współcześnie – jak zauważa socjolog – koncepcja miejsca (rozumianego za Yi Fu Tuanem jako „uczłowieczona przestrzeń”

[przypis 290]) ujmowana musi być w sposób szeroki. Nie jest już ono postrzegane jako stabilne i trwałe, lecz ma charakter dynamiczny, tranzytowy, a nawet negocjowalny. Jak pisze Czermińska,

„mówiąc w pewnym uproszczeniu, przestrzeń geograficzna jest po prostu dana i jako taka stanowi materialny przedmiot badań nauk przyrodniczych. Miejsce zaś jest wyodrębnioną częścią przestrzeni, częścią którą wyróżniamy nie tylko w związku z jej materialnymi cechami, ale przede wszystkim ze względu na przypisaną jej kulturową symbolikę, stworzoną, przekazywaną i przekształcaną w społecznej tradycji” [przypis 291].

To właśnie przez pryzmat miejsca opowiadane są nierzadko historie człowieka bądź społeczności. Wskazać można wiele reportaży, w których zastosowana została taka właśnie perspektywa. Jednym z nich jest Dom żółwia. Zanzibar Szejnert. Dziennikarka ukazuje w nim dzieje społeczności przez pryzmat otaczającej ją architektury.

Str. 116

Historię miejsca „opowiadają” tu domy. Podobny zabieg stosuje Barbara Demick w książce W oblężeniu. Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy. Punktem wyjścia do nakreślenia wojennej historii amerykańska dziennikarka czyni dzieje jednej ulicy – Logavinej. Inspiracją sportretowania przestrzeni może być dla reportera krajobraz bądź architektura, których dzieje łączą się z takimi pojęciami, jak historia czy tożsamość. Jak pisze Ewa Rewers,

„podstawą myślenia o architekturze nie jest już forma ani styl, lecz zdarzenie. To

zdarzenia produkują miejsca, a nie miejsca wykorzystuje się jako neutralne tło zdarzeń. W architekturze rozumianej jako zdarzenie w przestrzeni miejskiej znika jednocześnie

dystans między budynkiem a użytkownikiem” [przypis 292].

W reportażowym odwzorowywaniu architektury uwidacznia się charakterystyczny dla ponowoczesności wzrokocentryzm, którego przejawem jest dołączanie do poszczególnych tomów licznych fotografii, map i rycin.

Funkcję łącznika pomiędzy reportażem a przestrzenią pełni nierzadko realizowana przez dziennikarza podróż. W trakcie wyprawy podmiot podlega – jak pisze Rybicka – rozmaitym

„[…] dyslokacjom, ruchom deterioryzacji i reterioryzacji” [przypis 293]. Obserwowanej i opisywanej przez niego topografii nie sposób oddzielić od spojrzenia patrzącego. Jako że – zdaniem badaczki – założenie o „wytwarzaniu” przestrzeni właśnie przez oglądający ją podmiot to jeden z głównych filarów zwrotu topograficznego, niezwykle istotną rolę

odgrywa bliższe przyjrzenie się reportażyście-podróżnikowi, który eksploruje przestrzeń na kilka możliwych sposobów.

Str. 117

Może to robić – śladem Hugo-Badera – z perspektywy „wałęsającego się psa” [przypis 294], może – jak czynił to Kapuściński – percypować ją „z lotu ptaka” [przypis 295]. Mamy tutaj do czynienia ze swoistym „sygnowaniem przestrzeni”, realizowaniem w tekście dziennikarskim idei „sobą-pisania” [przypis 296].

Michel de Certeau narracje podróżnicze splatające się z doświadczeniami miejsca określił mianem „opowieści przestrzennych” [przypis 297]. Kategoria ta wydaje się adekwatna do opisu wielu powstających współcześnie tekstów reportażowych, których autorzy swą uwagę koncentrują na krajobrazie czy architekturze. W takim ujęciu reporter wciela się w postać nomady, podróżnika bądź flâneura. Pierwszy z nich kontempluje włóczęgę, drugi – podąża za wyznaczonym celem, trzeci zaś staje się przede wszystkim niespiesznym spacerowiczem, zanurzonym w określonym hic et nunc. Za każdym razem – podkreśla de

Certeau – bez względu na perspektywę przyjmowaną przez piszącego, jedyną możliwością, jaką posiada, jest stworzenie fragmentarycznego portretu przestrzeni:

„Opowieści o miejscach to bricolages. Są zrobione z resztek świata. […] Werbalne szczątki, z których składa się opowieść, powiązane z utraconymi opowieściami i

niezrozumiałymi gestami, przypominają kolaż […]. Wyrażają się przez to, czego brakuje”

[przypis 298].

Str. 118

Obok realnych i wirtualnych miejsc na reportażowym mapach pojawiają się także nie-miejsca (by przywołać słynne określenie Marca Auge'a), odnoszące się do przestrzeni wspólnych, takich jak lotniska, kawiarnie czy dworce, posiadających silny potencjał tranzytowy. Tego rodzaju loci rzadko skupiają uwagę współczesnych reporterów, będąc najczęściej tłem dla konstruowanych przez nich opowieści. Wyjątkiem są tutaj nie-miejsca pamięci [przypis 299], takie jak pomniki czy określone lokalizacje, które z rozmaitych względów na przestrzeni lat nie zyskały statusu miejsc pamięci. To terytoria

niepozwalające się zawłaszczyć, trudne do oswojenia, obce, choć charakterystyczne i niewątpliwie poznawczo nęcące. Jak pisze Roma Sendyka,

„[…] ten, kto odwiedza nie-miejsce pamięci, znajduje się nagle w scenie o dwoistym charakterze: w miejscu, które odstręcza i które wabi. Widz zostaje wciągnięty w dziwne i niegościnne miejsce, zaskakujące – pozbawione znaczników i form interpretacyjnych;

nieumiejscowione, nieomapowane, brak dla niego kodów użycia, nawet tak podstawowych jak przepis przejścia” [przypis 300].

O tego rodzaju przestrzeń niezwykle często upominają się reporterzy, by wspomnieć tylko książkę Sprawiedliwi zdrajcy Szabłowskiego, traktującą o wydarzeniach na Wołyniu i współczesnych dyskusjach nad sposobami ich upamiętniania. W zogniskowanych wokół miejsc i nie-miejsc tekstach reportażowych dostrzegalne jest wyraźne lawirowanie

reportera pomiędzy poetyką świadectwa a dokumentarnym, rzeczowym opisem.

Str. 119

W ostatnich latach miejsce awansuje często do roli głównego bohatera dziennikarskich opowieści. Jako obszar naznaczony pewną symboliką niejednokrotnie staje się punktem wyjścia do skonstruowania obszernej opowieści o dziejach określonego obszaru, jego historii, kulturze czy przekształceniach. Taki potencjał wykazują głównie przestrzenie

przygraniczne, funkcjonujące na styku odmiennych kultur, obszary peryferyczne, przez lata marginalizowane w oficjalnym dyskursie mediów. Jak zauważa Bohdan Jałowiecki,

„miejsce jest zawsze fragmentem przestrzeni wyróżnionym, z uwagi na jakieś szczególne cechy, przez postrzegający podmiot. Wyróżnikiem miejsca mogą być obiekty historyczne lub współczesne, unikatowe budowle, pomniki, rzeźby plenerowe, jak również cechy nadane jakiemuś banalnemu fragmentowi przestrzeni przez jej użytkowników ze względu na przykład na emocjonujące zdarzenie” [przypis 301].

Właśnie wokół tematu miejsca skupia się reportaż pt. Betonia autorstwa Beaty

Chomątowskiej, będący portretem współczesnych blokowisk. Jest ono także centralnym elementem prac Wiśniewskiej, Kąckiego czy czeskich reportaży Szczygła. Reporterzy chętnie portretują przestrzenie wyobrażone (by przywołać Siódemkę Szczerka), miejsca literackie (obraz Schulzowskiego Drohobycza czy Tolkienowskiego Mordoru w Przyjdzie Mordor…), a nawet miejsca powołane niejako na nowo do istnienia właśnie za sprawą tekstu reportażowego (casus Springerowskiej Miedzianki).

Dotychczas ukazało się wiele książek reporterskich, które już w samym tytule sygnalizują swą topograficzną dominantę. Przestrzeń nie jest w nich tłem dla ukazania losów

poszczególnych postaci, lecz pierwszoplanowym elementem opowieści.

Str. 120

Przywołać warto w tym kontekście zwłaszcza tomy klasyfikowane jako „biografie miejsca”, takie jak Londyn. Biografia autorstwa Petera Ackroyda czy Gdańsk. Biografia miasta Olivera Loewa. Reportażowe portrety miast znajdziemy także w publikacjach: Bukareszt.

Kurz i krew Małgorzaty Rejmer, Białystok. Biała siła, czarna pamięć oraz Poznań. Miasto grzechu Marcina Kąckiego, Delhi. Stolica ze złota i snu Rany Dasgupty czy Ulica wiecznej szczęśliwości. O czym marzy Szanghaj Roba Schmitza. Przedmiotem zainteresowania dziennikarzy stają się często również poszczególne dzielnice, czego przykład stanowią Nowohucka telenowela Renaty Radłowskiej czy Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego Lidii Pańków.

Str. 121

W dokumencie Zostały zachowane numery stron (Stron 69-75)