• Nie Znaleziono Wyników

Rodzicielstwo i rodzina w neoliberalnej rzeczywistości

W dokumencie Studia Pedagogiczne (Stron 29-46)

Parity and family in neoliberal reality

Studia Pedagogiczne. Problemy społeczne, edukacyjne i artystyczne 2018, t. 32: 29–45

się jaki ma być, jak powinien postępować i czego mu robić nie wolno. Starsze pokolenie, jako bardziej doświadczone, przekazywało młodym zasób wiedzy, umiejętności, poglądów i wartości, który zapewniał im prawidłowe przystoso-wanie do rzeczywistości społecznej. Rodzinna socjalizacja, oparta na przekazie międzypokoleniowym, postrzegana była nie tylko jako działanie pozytywne, ale nawet jako niezbędne. Kwestionowanie autorytetów pojawiało się rzadko i nie miało dużego znaczenia. Zarówno starzy, jak i młodzi ludzie cenili mię-dzypokoleniową transmisję wartości, która zapewniała młodemu pokoleniu przystosowanie do życia społecznego. Dziś doświadczenia młodego pokole- nia nie mają odpowiednika w doświadczeniu rodziców i dziadków. Przodkowie nie dostarczają młodzieży żadnych praktycznych wzorów zachowania, ponie-waż cywilizacja, w której żyją, także dla nich jest zupełnie nowa. Zwrócić należy tu uwagę na sześć zjawisk, mających olbrzymi wpływ na transformację rodziny.

Udział mediów w powstawaniu nowych wzorów macierzyństwa i ojcostwa

Jedną z najbardziej charakterystycznych zmian, jakie dotykają współczesną rzeczywistość, jest jej mediatyzacja. Proces ten rozumiany jest jako

pośrednictwo mediów w poznawaniu świata; wpływanie przez media na postrze-ganie przez człowieka rzeczywistości nieznanej bezpośredniemu doświadczeniu wraz z konsekwencjami takiego pośrednictwa; kształtowaniem obrazu całej rze-czywistości społecznej, a  nawet kompleksowych doświadczeń społecznych pod wpływem konstrukcji medialnych (Słownik terminologii medialnej 2006, s. 118).

Dziś środki masowego przekazu dostarczają informacji, kreują wizję świa-ta, rozbudzają emocje i potrzeby, kształtują postawy, wpływają na zachowania.

Z mediów ludzie dowiadują się, jak należy się zachowywać, do czego dążyć, czego unikać, co jest atrakcyjne, a co może człowieka ośmieszyć. Media peł-nią więc ważną funkcję w konstruowaniu wiedzy społecznej ludzi. Owa wiedza społeczna określa tożsamość człowieka, charakter jego wyborów, jego dylema-ty, problemy, dążenia.

Macierzyństwo i ojcostwo tracą dziś swój naturalny charakter i w coraz mniej-szym stopniu polegają na odtwarzaniu wzorów znanych człowiekowi z własnych doświadczeń, dlatego wyraźnie wzrasta rola mediów. Znaleźć w nich można wie-le różnych, społecznie akceptowanych sposobów realizowania roli matki i ojca, i każdy ma prawo wybrać taki, który najbardziej mu odpowiada. Niezwykle szyb-ki rozwój internetu sprawia, że właś nie to medium odgrywa dziś dominującą rolę

w kreowaniu macierzyństwa i ojcostwa. Według badań Centrum Badania Opinii Społecznej, dwie trzecie dorosłych Polaków regularnie korzysta z internetu, a od kilku lat obserwuje się stały wzrost obecności online. W sierpniu 2018 r. z inter-netu korzystało 27 mln Polaków (13,1 mln kobiet i 13,9 mln mężczyzn), a prze-ciętny internauta spędzał w  sieci dwie godziny dziennie (http://pbi.org.pl/

badania/, dostęp: 21.10.2018). Olbrzymią popularnością cieszą się blogi paren-tingowe, które w 2017 r. stanowiły 12,3% wszystkich blogów. Obecnie zajmują one trzecie miejsce wśród najpopularniejszych kategorii, przegrywając jedynie z blogami kulinarnymi i lifestylowymi. Polskim liderem blogów parentingowych jest, mający ponad milion użytkowników, blog szczesliva.pl, gdzie w wirtualnej przestrzeni można prowadzić dialog z innymi matkami i dzięki temu oswoić ma-cierzyńskie strachy i obawy (Ferfecki 2018, s. 8–9).

Neoliberalny przełom kulturowy

W okresie zaledwie kilkudziesięciu lat neoliberalizm rozprzestrzenił się nie-mal na cały świat i wywarł wpływ na życie nienie-malże każdego człowieka; zmieni-ło się wszystko: ekonomia, polityka, kultura, lecznictwo, a także rodzina, która dziś traktowana jest przede wszystkim jako motor wzrostu ekonomicznego jed-nostek i społeczeństw.

Zrozumienie funkcjonowania współczesnej rodziny wymaga poznania neoliberalnej ideologii. Neoliberalizm można zwięźle określić mianem takie-go stanu, w którym niekontrolowanym mechanizmom rynkowym pozwala się kierować losem ludzi, a ekonomia dyktuje swoje warunki ludziom, a nie oni jej (Potulicka, Rutkowiak 2010, s. 299). Ta nowa sytuacja niesie szereg zagro-żeń dla całej kultury i dla człowieka w tej kulturze osadzonego; o ile bowiem w liberalizmie gwarancją wolności człowieka są normy prawne, o tyle w neoli-beralizmie teoretycznie wolny człowiek jest całkowicie podporządkowany eko-nomii, która jest bezwzględna i dla której ważny jest wyłącznie materialny zysk.

W filozofii neoliberalizmu szczególne miejsce zajmują kategoria wolności i ka-tegoria wolnego rynku. Tylko absolutna wolność gwarantuje rozwój człowie-ka i, co za tym idzie, całego społeczeństwa, przy czym wolność rozumiana jest jako stan absolutnej niezależności – także od innych ludzi. Wolność zapewnia człowiekowi prawo wyboru; może on decydować o tym, jakie cele są dla niego ważne i w jaki sposób będzie je realizował. Wolny rynek zaś postrzegany jest jako optymalny mechanizm regulujący krążenie dóbr. W związku z tym zakłada

się, że jeśli prawa ekonomii zaczną rządzić na rynku społecznym, jego kondycja polepszy się. To są oczywiście założenia teoretyczne; w praktyce wkraczanie praw rynku na obszary edukacji, rodziny, kultury czy służby zdrowia prowadzi do wielu niepokojących zjawisk. Dzieje się tak dlatego, że rynek jest amoralny, nie zna kryteriów dobra i zła, kieruje się wyłącznie zasadą zysku.

Indywidualizowanie społeczeństwa i osłabienie kontroli społecznej

Indywidualizacja to proces, w  wyniku którego wzrosło znaczenie wolnej, niezależnej jednostki, gotowej samodzielnie kierować sobą i  swoim życiem.

W literaturze naukowej pojawia się pojęcie „mentalność indywidualistyczna”

(Kwak 2005, s. 21), oznaczające prawo jednostki do wyboru celów życiowych, poglądów, sposobów zachowania czy sposobów budowania relacji z innymi.

Dziś powszechnie daje się każdemu człowiekowi przyzwolenie do odrzucenia norm zakazujących i nakazujących określonych zachowań. Jednostka nie kieru-je się dobrem rodziny, dobrem innych, ważne są dla niej wyłącznie własne po-trzeby, własne ambicje, własne plany. Konsekwencją indywidualizacji są trud-ności w budowaniu partnerskich związków, dla ludzi ważne jest „ja”, nie umieją natomiast budować „my”, które przecież jest istotą rodziny. Dziś akceptuje się dążenie każdego człowieka do realizacji własnych ambicji życiowych, własnych celów, własnych pragnień. Coraz trudniej utrzymać związek partnerski, poro-zumieć się dwóm indywidualnościom, dla których liczy się wyłącznie własne szczęście, własny rozwój, własne ambicje. Małżeństwo, a więc i rodzina dwóch indywidualności trwa zwykle krótko i kończy się w momencie utraty wzajem-nej atrakcyjności partnerów. Dziś szczęście i samorealizacja każdego człowie-ka to podstawowe wartości, które w istotny sposób zmieniają funkcjonowanie rodziny. Nie jest ważny interes rodziny, wspólne dobro, potrzeby innych, nikt nie oczekuje od jednostki rezygnacji z własnych marzeń, pragnień, celów czy ambicji na rzecz innych członków rodziny.

Infantylizowanie dorosłości

Zjawisko infantylizowania kultury polega na upowszechnianiu wśród doro-słych cech charakterystycznych dotychczas dla dzieci, które to cechy uznane zostały za pożądane i uniwersalne dla każdego. Te cechy to:

nieodpowiedzial-ność, kapryś nieodpowiedzial-ność, zmiennieodpowiedzial-ność, zabawa, impulsywnieodpowiedzial-ność, niestabilność emocjo-nalna, brak długotrwałych relacji międzyludzkich, płynność, koncentracja na własnych potrzebach oraz łamanie powszechnie uznanych za obowiązujące norm i zasad regulujących kontakty międzyludzkie.

Zjawisku infantylizowania dorosłości sprzyja wiele czynników, ale warto zwrócić uwagę na dwa z nich: nowy model współczesnego człowieka i brak wy-raźnych momentów w jego biografii, pozwalających oddzielić dzieciństwo od dorosłości.

Pierwszym podstawowym czynnikiem sprzyjającym infantylizowaniu jest obowiązujący dziś model człowieka, który w ciągu ostatnich lat uległ radykal-nym zmianom. Zgodnie z założeniami komercji dorośli ludzie winni czerpać radość z niepohamowanej konsumpcji, dążyć do własnego szczęścia i nie mieć z tego powodu poczucia winy.

Drugim ważnym czynnikiem sprzyjającym infantylizowaniu kultury jest brak wyraźnych momentów (linii demarkacyjnych) pozwalających od dzielić dzieciństwo od dorosłości oraz brak mechanizmów skłaniających ludzi do stania się osobą dojrzałą. Do niedawna służba w  wojsku była takim właś nie okresem w życiu młodego chłopaka, w którym przekracza on próg dorosłości i  staje się męż czyzną. Dopiero po odbyciu służby wojskowej chłopcy mogli myśleć o ślubie i założeniu rodziny. Zdarzało się, że o tych chłopakach, którzy w wojsku nigdy nie byli, wyrażano się pogardliwie jako o osobach nie do końca ukształtowanych. Biorąc to pod uwagę, etnologowie mówią o służbie wojsko-wej jako o obrzędzie przejścia, według którego w symboliczny sposób wyraża się i podkreśla zmiana statusu społecznego, czyli przejście z grupy chłopców do grupy dorosłych mężczyzn.

W  tradycyjnym świecie moment ukończenia szkoły, studiów czy podję-cia pierwszej pracy był jednoznaczny z osiągnięciem dorosłości. Obecnie jest inaczej. Popularyzowana szeroko, również przez UNESCO, koncepcja per-manentnego kształcenia podważa uznawane dotąd podziały ludzkiego życia na okres przygotowania do życia przez naukę szkolną i okres pracy oraz doj-rzałego uczestnictwa w życiu społecznym. Sytuacja szkolna, będąca faktycznie symulowaniem życia (bycie dorosłym trenuje ona bowiem w warunkach bycia dzieckiem), przechodzi stopniowo w samą rzeczywistość. Człowiek staje się bez reszty uczniem, dorosłość zostaje odroczona.

W ten sposób można wytłumaczyć malejącą liczbę zawieranych związków małżeńskich. Coraz chętniej młodzi ludzie razem mieszkają, prowadzą gospo-darstwo domowe, czasem wychowują wspólne dzieci, ale nie chcą swojego

związku sformalizować. Mają bowiem świadomość, że zawarcie związku mał-żeńskiego definitywnie przeniesie ich do grupy ludzi dojrzałych: poważnych i odpowiedzialnych.

Konsumpcjonizm

Szukając przyczyn infantylizowania rzeczywistości społecznej autorka ar-tykułu zwró ciła uwagę na zjawisko konsumpcjonizmu, postawy polegającej na nadmier nej konsumpcji dóbr materialnych i  usług, nieusprawiedliwionej rze- czywisty mi potrzebami człowieka oraz nieuwzględniającej kosztów ekologicz-nych, społeczekologicz-nych, indywidualnych. Choć konsumpcja jest zajęciem zwyczaj-nym, któremu od zarania dziejów człowiek oddaje się każdego dnia, to jednak od niedawna ta zwyczajna czynność stała się osią życia człowieka. Konsumo-wanie stało się dzisiaj naczelnym celem życia i podstawową formą aktywności.

Motorem konsumowania jest rywalizacja w sferze materialnej i ocenia nie za-równo innych, jak i siebie przez pryz mat możliwości konsumpcyjnych, które są traktowane jako jedyny wskaźnik wartości człowieka. Konsumpcja traktowana jest jako najważniejszy cel w życiu, przy tym jest to cel sam w sobie, czyli kon-sumowanie dla konsumowania. Poprzez konkon-sumowanie pró buje się zaspokajać potrzeby, które lepiej byłoby zaspokajać w inny sposób, np. potrzeba kontaktu i bliskości z innymi ludźmi. Konsumpcja wkracza w te sfery życia, które do tej pory były wolne od jej wpływu, np. w bliskie związki między ludźmi (Górnik--Durose 2011, s. 148) i sprowadza życie człowieka do dwóch czynno ści: zara-biania i wydawania pieniędzy.

Upowszechnienie konsumpcyjnego stylu życia wymaga radykalnych zmian w  sferze moralności współczesnego człowieka. Rozwaga, wstrzemięźliwość, skromność wymagań, zadowolenie się stanem posiadania, przedkładanie pewności nad ryzyko – to cechy zupełnie nieprzydatne człowiekowi w kon-sumpcyjnym społeczeństwie. Aby kształtować nienasyconych konsumentów upowszechniane jest przekonanie, że podstawową powinnością człowieka jest dostarczanie sobie przyjemności i radości, a każde działanie, które te uczucia wywołuje uznawane jest za pożyteczne i pożądane. W efekcie mamy dziś do czynienia z  inwazją ekspansywnego hedonizmu i  upowszechnieniem mate-rialistycznego systemu wartości. Dziś to, co niedawno jeszcze oceniane było jako złe, stało się czynnikiem pozytywnym, wręcz niezbędnym dla społecznego rozwoju. Mówiąc inaczej, szereg ludzkich cech, uznawanych nie tak dawno za

wady, uległo przedefiniowaniu i stało się zaletami; inne zaś, które były zaleta-mi – jako nieprzydatne w dzisiejszej neoliberalnej gospodarce, stały się zbędne i oceniane są negatywnie.

Priorytet pracy zawodowej i kult materialnego sukcesu

Dziś racjonalna stra tegia życiowa to działania zgodne z własnym interesem.

Jednostka powinna dbać o siebie, o własny ekonomiczny status – im bowiem więcej „ma”, tym więcej konsumuje i w ten sposób nie tylko zaspokaja swo-je potrzeby, ale – co ważniejsze – swo-jej działania stają się siłą napędową gospo-darki, a ona sama jest przydatna dla całego społeczeństwa (Dahrendorf 2006, s. 20 i n.).

Przemiany współczesnej obyczajowości i kultury sprawiają, że dążenie do osiągnięcia sukcesu stało się podstawową wartością, a sam sukces zyskał ran-gę kryterium, według którego oceniana jest wartość współczesnego człowieka.

Powszechnie uważa się, że każde działanie jakie człowiek podejmuje powinno być związane z sukcesem. Dorastanie w kulturze konsumpcji prowadzi do redu-kowania udanego życia do wymiaru materialnego i wzrostu roli pieniądza jako probierza sukcesu.

Przymus sukcesu jest jedną z podstawowych przyczyn kryzysu rodziny. Co-raz częściej ludzie muszą wybierać między wykluczającymi się aktywnościami, jakimi są życie rodzinne i życie zawodowe. W wyniku pogoni za sukcesem życie emocjonalne i rodzinne, więzi uczuciowe i rodzicielskie schodzą na dalszy plan.

Ceną sukcesu zawodowego jest zwykle zaniedbanie relacji z najbliższą rodziną.

Nawet jeśli ludzie chcą bardziej angażować się w życie rodzinne, nie potrafią tego zrobić. W świecie społecznym liczą się tylko ci, którzy odnieśli materialny sukces. Ludzie żyjący w szczęśliwych rodzinach traktowani są jak nieudacznicy, którzy nic nie osiągnęli, nikt ich udanego życia prywatnego nie ocenia w kate-goriach sukcesu.

Detradycjonalizacja rodziny

Opisane wyżej zjawiska osłabiają rodzinę i prowadzą do jej detradycjonali-zacji. Ten kierunek zmian jest obserwowany od dawna, niemniej detradycjona-lizacja rodziny w XXI w. wyraźnie przybrała na sile.

Detradycjonalizację rodziny autorka niniejszego tekstu rozumie jako zespół przemian, w  wyniku których ta naturalna grupa społeczna zupełnie zmienia sposób funkcjonowania. Inny jest dziś charakter relacji między małżonkami, między rodzicami i dziećmi, osłabieniu, a czasem zerwaniu ulegają więzi mię-dzypokoleniowe, zmienił się obowiązujący w tradycyjnej rodzinie podział pra-cy i obowiązków.

Do najważniejszych przejawów detradycjonalizacji rodziny można zaliczyć:

• równouprawnienie kobiet i mężczyzn,

• deinstytucjonalizację i desakralizację rodziny,

• dzieciocentryzm.

Równouprawnienie kobiet i mężczyzn

W  tradycyjnej rodzinie aktywność życiowa kobiety była mocno ograni-czona i sprowadzona jedynie do kręgu domowego. Pozostawała ona zależna od męża, zarówno ekonomicznie, jak i psychologicznie. Wyjście za mąż i uro- dzenie dzieci było dla kobiety jedynym sposobem uzyskania materialnego bez-pieczeństwa i  wysokiego statusu społecznego. Samotność i  staropanieństwo oceniane były negatywnie i traktowane jako największe nieszczęście. Kobieta bez męża i bez rodziny w zasadzie nie istniała w sensie społecznym. Znaczą-ca rola rodziny była równoznaczna z akceptacją przez kobietę patriarchalnych stosunków społecznych, kobiety godziły się z męską dominacją i nie widziały w niej niczego niewłaściwego.

Dziś aktywność zawodowa stała się niejako obowiązkiem współczesnego człowieka. Tylko bowiem taka aktywność gwarantuje uzyskanie dochodów po-zwalających aktywnie uczestniczyć w konsumpcji, która stała się obowiązkiem człowieka. Jednocześ nie współczesny rynek pracy stawia ludziom wymagania, które trudno pogodzić z życiem rodzinnym. Co prawda, nadal aż 66% Polek jest zdania, że dla kobiety ważniejsza jest umiejętność zajmowania się domem i rodziną niż zdobywanie kolejnych szczebli kariery zawodowej, a 53% uważa, że rodzina najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy kobieta zajmuje się domem, a mężczy-zna dba o materialne potrzeby rodziny i zarabia pieniądze (Pawlikowska, Maison 2015 s. 52), jednak coraz więcej kobiet próbuje łączyć rolę matki z rolą pracow-nika, i na skutek braku równowagi między tymi ważnymi sferami życia odczuwa silny konflikt ról. Odczuwany jest on tym mocniej przez kobiety, że kulturowe oczekiwania wobec ich społecznej roli są zupełnie inne niż wobec mężczyzn.

Nadal mężczyzna to rodzinny specjalista od dostarczania zasobów, a kobieta to specjalistka od związków i relacji. Tymczasem neoliberalny świat ceni wyłącznie

taką aktywność jednostki, która przynosi materialne profity, a odniesienie mate-rialnego sukcesu zyskało rangę imperatywu i wyznacza sposób funkcjonowania człowieka niezależnie od płci. Kategoria „udane życie” została zredukowana do wymiaru materialnego i jest równoznaczna z materialnym i prestiżowym awan-sem. Skoro współcześ nie zawodowo chce pracować większość matek, zmienić się powinien tradycyjny układ ról płciowych w rodzinie.

Funkcjonujące dziś rodziny można określić jako egalitarne, czyli takie, w których partnerzy tworzący rodzinę mają takie same prawa do samoreali-zacji i nikt nikomu nie musi się podporządkowywać ani poświęcać. W rodzi-nach egalitarnych zawodowo pracują obie strony i to wymusza ustawiczne negocjacje dotyczące wszelkich sfer wspólnego życia. O tym, w jak trudnych warunkach te negocjacje są prowadzone, pisze Tomasz Szlendak (2012, s.  410–412), przywołując jednocześ nie aktualne badania socjologiczne na ten temat. Ponad 70% Amerykanów i ponad 80% Amerykanek czuje się roz-dartych między pracą zawodową a rodziną. Kobiety mają znacznie większe niż mężczyźni trudności w  zbalansowaniu wszystkich wykonywanych ról.

Trudniej, jest im połączyć obowiązki zawodowe i rodzinne. Znaczna część prac domowych jest ciągle tradycyjnie postrzegana jako obowiązek kobiety, np. pranie, zmywanie naczyń.

Codzienne obserwacje pozwalają stwierdzić, że młode kobiety znacznie chętniej niż kilkanaście lat temu studiują i angażują się w karierę zawodową, co zapewne jest powodem późnego macierzyństwa i trudności w założeniu ro-dziny. Po drugie, socjologowie uznają pracę zawodową i rosnące wykształcenie kobiet za najważniejsze przyczyny wzrastającej liczby rozwodów.

Niezależność finansowa kobiet, a także prawna dopuszczalność rozwodu, prowa-dzą do tego, że kobiety niebędące gospodyniami domowymi na utrzymaniu męża często korzystają z możliwości rozwodu w momencie, gdy partner przestaje speł-niać pokładane w nim na początku związku oczekiwania albo gdy uczucie między małżonkami wygasa (Szlendak 2012, s. 372).

Rozwód nie oznacza jednak rezygnacji z życia rodzinnego. Współczesne ro-dziny coraz częściej mają charakter patchworkowy i powstają, kiedy wiążą się ze sobą ludzie, których poprzednie związki się rozpadły. Rodzina patchworkowa musi jednak na co dzień radzić sobie z niestandardowymi trudnościami, jakie pojawiają się w rodzinie wychowującej dzieci ze starego i z nowego związku.

Kłopoty dotyczą zwykle relacji z poprzednim partnerem oraz relacji z pasierba-mi. I niestety, nie pomagają w rozwiązywaniu tych problemów doświadczenia wyniesione z tradycyjnej rodziny nuklearnej.

Deinstytucjonalizacja i desakralizacja rodziny

Bardzo wyraźnymi przejawami detradycjonalizacji rodziny są jej deinsty-tucjonalizacja i  desakralizacja. Tradycyjna rodzina miała charakter instytu-cjonalny i religijny, funkcjonowała na podstawie formalnych, sztywno i jasno określonych zasad. Jeszcze w drugiej połowie XX w. formalne małżeństwo było jedynym akceptowanym sposobem życia rodzinnego. Współcześ nie zmieniła się społeczna percepcja tego, czym jest rodzina i pojawiła się akceptacja dla różnych form rodzinnego życia. Mówi się nawet o normalizacji zróżnicowa-nia rodzin, co oznacza, że każda ze współczesnych form rodziny ma takie same prawa i taką samą wartość (Szlendak 2012, s. 403). Coraz popularniejsze sta-ją się związki kohabitacyjne, czyli trwałe związki nieformalne, których istotą są długotrwałe intymne relacje pomiędzy ludźmi dorosłymi. Polegają one na wspólnym zamieszkiwaniu, choć jednocześ nie nie znajdują odzwierciedlenia w  zmianie statusu prawnego osób tworzących taki związek(Szukalski 2014, s. 62–74). Współczesną rodzinę może też tworzyć tylko jeden rodzic, a mo-noparentalność uznana jest za równie wartościową, jak rodzina z  obojgiem rodziców. Od niedawna zaobserwować można, zwłaszcza w dużych miastach i wśród osób dobrze sytuowanych, rodziny bezdzietne z wyboru. Małżeństwa, które świadomie rezygnują z posiadania potomstwa nazwane zostały rodzina-mi bezdzietnyrodzina-mi z podwójnym dochodem (DINKS – Double Income No Kids) (Szlendak 2012, s. 475). Zupełną nowością są rodziny homoseksualne, trakto-wane w niektórych krajach na równi z rodzinami heteroseksualnymi(Sikorska 2009, s. 141). W Polsce związkom homoseksualnym nie można nadać statusu małżeństwa, co nie zmienia faktu istnienia w naszym kraju rodzin jednopłcio-wych (Stasińska 2018). Nową formą rodziny są kółka przyjaciół, tworzone przez osoby niespokrewnione i niemające wobec siebie żadnych formalnych zobowiązań. Osoby te spotykają się regularnie, spędzają ze sobą ważne chwi-le, pomagają sobie w trudnościach. Przynależność do takiej rodziny nie zale-ży od czynników obiektywnych, takich jak więzy krwi czy ślub, jest wyłącznie

Bardzo wyraźnymi przejawami detradycjonalizacji rodziny są jej deinsty-tucjonalizacja i  desakralizacja. Tradycyjna rodzina miała charakter instytu-cjonalny i religijny, funkcjonowała na podstawie formalnych, sztywno i jasno określonych zasad. Jeszcze w drugiej połowie XX w. formalne małżeństwo było jedynym akceptowanym sposobem życia rodzinnego. Współcześ nie zmieniła się społeczna percepcja tego, czym jest rodzina i pojawiła się akceptacja dla różnych form rodzinnego życia. Mówi się nawet o normalizacji zróżnicowa-nia rodzin, co oznacza, że każda ze współczesnych form rodziny ma takie same prawa i taką samą wartość (Szlendak 2012, s. 403). Coraz popularniejsze sta-ją się związki kohabitacyjne, czyli trwałe związki nieformalne, których istotą są długotrwałe intymne relacje pomiędzy ludźmi dorosłymi. Polegają one na wspólnym zamieszkiwaniu, choć jednocześ nie nie znajdują odzwierciedlenia w  zmianie statusu prawnego osób tworzących taki związek(Szukalski 2014, s. 62–74). Współczesną rodzinę może też tworzyć tylko jeden rodzic, a mo-noparentalność uznana jest za równie wartościową, jak rodzina z  obojgiem rodziców. Od niedawna zaobserwować można, zwłaszcza w dużych miastach i wśród osób dobrze sytuowanych, rodziny bezdzietne z wyboru. Małżeństwa, które świadomie rezygnują z posiadania potomstwa nazwane zostały rodzina-mi bezdzietnyrodzina-mi z podwójnym dochodem (DINKS – Double Income No Kids) (Szlendak 2012, s. 475). Zupełną nowością są rodziny homoseksualne, trakto-wane w niektórych krajach na równi z rodzinami heteroseksualnymi(Sikorska 2009, s. 141). W Polsce związkom homoseksualnym nie można nadać statusu małżeństwa, co nie zmienia faktu istnienia w naszym kraju rodzin jednopłcio-wych (Stasińska 2018). Nową formą rodziny są kółka przyjaciół, tworzone przez osoby niespokrewnione i niemające wobec siebie żadnych formalnych zobowiązań. Osoby te spotykają się regularnie, spędzają ze sobą ważne chwi-le, pomagają sobie w trudnościach. Przynależność do takiej rodziny nie zale-ży od czynników obiektywnych, takich jak więzy krwi czy ślub, jest wyłącznie

W dokumencie Studia Pedagogiczne (Stron 29-46)