2. Przynależność do Kościoła

2.1. Subsistit in

Sobór Watykański II wprowadził znaczące zmiany do eklezjologii. Wyrazem tego są m.in. pojęcia: „ludu Bożego, kolegialność biskupów jako dowartościowanie urzędu biskupa w relacji do prymatu papieża, nowe ujęcie Kościołów lokalnych w zestawieniu ich z Kościołem powszechnym, ekumeniczne otwarcie pojęcia Kościoła i otwarcie na religie świata”434. Obok wymienionych tutaj haseł pojawia się także inne nie mniej ważne sformułowanie – subsistit in435. Pojęcie to wytycza miejsce Kościoła

katolickiego pośród innych wyznań chrześcijańskich. Warto wspomnieć tutaj kwestię

429 Tamże, s. 207.

430 Tamże, s. 211.

431 Tamże, s. 211.

432 Tamże, s. 211.

433 Tamże, s. 211n.

434 J. Ratzinger, Eklezjologia Konstytucji Lumen gentium, s. 529.

435 Dokładne opracowanie z uwzględnieniem kontekstu historycznego, w jakim powstał termin subsistit in oraz poszczególnych etapów redakcji Konstytucji Lumen gentium, znajduje się w B. Sesboüé, Poza Kościołem nie ma zbawienia?, s. 241–267.

97

znamion Kościoła (łac. nota), które określają Kościół jako: jeden, święty, powszechny i apostolski. Zdaniem biskupa Andrzeja Czai: „Przez całe wieki, a zwłaszcza w ramach eklezjologii apologetycznej, na podstawie interpretacji znamion rozwijano argumentację (tzw. via notarum) na rzecz prawdziwości Kościoła Chrystusowego jako jedynej rzeczywistości w świecie pochodzącej od Boga, a także na rzecz wyłącznej prawdziwości Kościoła katolickiego jako jedynego Kościoła trwającego na fundamencie Apostołów. Argumentacja (...) zmierzała ku wykazaniu nieprawdziwości innych Kościołów”436. Na Soborze Watykańskim II tendencja ta uległa zmianie, czego wyrazem jest zastosowanie wspomnianego terminu subsistit in. Według tego określenia „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, »subsistit in Ecclesiacatholica«”437 – trwa w Kościele katolickim. Prawda ta zapisana została w soborowej konstytucji o Kościele438 i jest wyrazem odcięcia się Ojców soborowych od „ekskluzywistycznej interpretacji”439 Kościoła. Ze względu na analizowane tutaj zagadnienie przynależności do Kościoła sformułowaniu temu należy poświęcić więcej uwagi. Ponadto zdaniem naszego autora w celu wyartykułowania tego, „na jakim jesteśmy etapie recepcji soborowej eklezjologii, należy podjąć kwestię interpretacji określenia subsistit in (...)”440. Zagadnieniem, które wiąże się z subsistit in, jest eklezjologiczny relatywizm, wobec którego oficjalne stanowisko zajęła Kongregacja Nauki Wiary w dokumencie pt. „Informacja o książce O. Leonardo Boffa OFM Chiesa: Carisma e Potere. Saggio di

Ecclesiologia Militante”441. Wyrażeniem „eklezjologiczny relatywizm” została

436 A Czaja, Traktat o Kościele, s. 453n.

437 J. Ratzinger, Eklezjologia Konstytucji Lumen gentium, s. 529. Zdaniem francuskiego teologa Jacques’a Dupuis, Sobór Watykański II, używając tego sformułowania, „zdystansował się od utożsamiania tajemnicy Kościoła z rzymskim Kościołem katolickim (...)”. Według niego „nowa formuła zrywała z utożsamieniem i pozwalała na uznanie w innych Kościołach chrześcijańskich istnienia «licznych pierwiastków uświęcenia i prawdy« (Lumen gentium, 8), a więc rzeczywistych elementów tajemnicy Kościoła”. Zob. Jacques Dupuis, Chrześcijaństwo i religie. Od konfrontacji do dialogu, Kraków 2003, s. 268.

438 „To jest ten jedyny Kościół Chrystusa, który wyznajemy w Symbolu wiary jako jeden, święty, powszechny i apostolski, który nasz Zbawiciel po swoim zmartwychwstaniu powierzył pasterskiej trosce Piotra (por. J 21, 17) i zlecił jemu i pozostałym Apostołom rozkrzewianie go i kierowanie nim (por. Mt 28, 18nn), i który założył na wieki jako „filar i podporę prawdy” (1 Tm 3, 15). Kościół ten, ustanowiony i zorganizowany w tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim w komunii, chociaż i poza jego organizmem znajdują się liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy, które jako właściwe dary Kościoła Chrystusa nakłaniają do katolickiej jedności” (Lumen gentium, 8).

439 A. Czaja, Traktat o Kościele, s. 454.

440 J. Ratzinger, Eklezjologia Konstytucji Lumen gentium, s. 542.

441 Polski tekst dokumentu zob.:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_13.html; dostęp: 21.04.2015. W czasie powstawanie i ogłaszania niniejszego dokumentu nasz autor pełnił funkcję prefekta tejże kongregacji. Sam dokument jest jedyną posoborową wypowiedzią Magisterium Ecclesiae na temat subsistit in.

98

określona myśl zawarta w książce wspomnianego teologa, wedle której „jeden Kościół Chrystusa w innych Kościołach chrześcijańskich trwa tak samo jak w Kościele rzymskokatolickim”442.

Joseph Ratzinger nie tylko nie zgadza się z tą opinią, ale również zauważa powszechność występowania powyższego poglądu, który można określić mianem krążącej „w różnych wersjach wizji Kościoła”443. Zgodnie z ujęciem Boffa „żaden instytucjonalny Kościół nie mógłby twierdzić, że on jeden jest zamierzonym przez Boga Kościołem Jezusa Chrystusa (...). Z teologicznego punktu widzenia dzielą je różnice co najwyżej drugorzędne i dlatego można powiedzieć, że we wszystkich, a przynajmniej w wielu, trwa (subsistit) Kościół Chrystusa (...)”444.

W interpretacji Ratzingera powyższa wizja Kościoła zakłada, iż jego twórcami są ludzie, nie zaś Pan Bóg, co jak wiadomo nie jest zgodne z teologią katolicką. Stwierdza on ponadto, że „jeden Kościół Chrystusa istnieje nie inaczej jak tylko we wspólnocie tych, którzy razem są w komunii Ciała i Logosu Pana. (...) Kościół jako »Ciało Pana« jest ze swej istoty widzialną komunią w tym Ciele, nieodłączną od komunii w słowie”445. Bawarski teolog wyraźnie wskazuje, że soborowa wizja eklezjologii brzmi zupełnie inaczej:

„Sobór Watykański II – w wierności katolickiej tradycji – chciał za pomocą formuły

subsistit powiedzieć coś radykalnie innego niż »relatywizm eklezjologiczny«: Kościół

Jezusa Chrystusa istnieje. On sam go chciał, a Duch Święty tworzy go nieustannie od Pięćdziesiątnicy, pomimo wszelkich ludzkich oporów, i utrzymuje w jego istotnej tożsamości. Instytucja nie jest nieuniknionym, ale teologicznie pozbawionym znaczenia czy nawet szkodliwym elementem zewnętrznym, lecz w swym istotnym rdzeniu jest ukonkretnieniem Wcielenia. Pan dotrzymuje swego słowa: »Bramy piekielne go nie przemogą« (Mt 16, 18)”446.

W tych słowach Ratzinger odnosi się do interpretacji, według której Kościół Chrystusa miałby istnieć w każdej ecclesia, co uznaje za twierdzenie nieprawdziwe.

442 J. Ratzinger, Eklezjologia Konstytucji Lumen gentium, s. 542.

443 Tamże, s. 542. W dalszej części cytowanego tekstu odnaleźć można nieco szersze omówienie istoty tzw. eklezjologicznego relatywizmu.

444 Tamże, s. 543.

445 J. Ratzinger, Kościół – znak wśród narodów, s. 954. Teolog odrzuca anglikańską teorię eklezjologiczną, tzw. „teorię gałęzi”, mówiącą o wielu „równoprawnych formach urzeczywistnienia jednego Kościoła, przejawiającego się w nich na różne sposoby”. Tamże.

99

Ponadto jest ono niezgodne z nauką Soboru Watykańskiego II, który widzi podmiotowe istnienie jedynego Kościoła Jezusa Chrystusa w Kościele katolickim. Rzekomo negatywny fakt istnienia różnych instytucji w ramach Kościoła nie przekreśla jego autentyczności, lecz stanowi „ukonkretnienie Wcielenia”.

Przyglądając się dokładniej określeniu subsistit, staje się jasne, że Ojcowie Soboru posłużyli się nim z racji jego specyficznego znaczenia: „subsistere jest szczególnym przypadkiem esse. Jest to istnienie jako podmiot samoistny”447. Chodzi zatem o szczególny sposób istnienia danego podmiotu, w tym przypadku Kościoła Chrystusa, w Kościele katolickim. Wyrażając prawdę, iż Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, Pius XII posłużył się terminem est. Zdaniem Ratzingera „w różnicy pomiędzy subsistit i est kryje się cały problem ekumeniczny”448.

Lektura tekstów ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w których dokonuje interpretacji decyzji podjętej przez Ojców Soboru, o zastosowaniu tego terminu do określenia samej istoty Kościoła katolickiego wskazuje, że on sam uważa taki ruch za słuszny i uzasadniony:

„Sobór chce nam powiedzieć, że Kościół Jezusa Chrystusa można znaleźć na tym świecie jako konkretny podmiot w Kościele katolickim. Jest to możliwe tylko w tym jednym przypadku i przekonanie, że subsistit można powielać, jest całkowitym błędem. Przez słowo subsistit sobór chciał wyrazić coś specyficznego dla Kościoła katolickiego, czego nie można powielać: Kościół istnieje jako konkretny podmiot w rzeczywistości historycznej”449.

„Wizja soboru jest zupełnie inna: to, że w Kościele katolickim jest obecne subsistit jednego podmiotu, absolutnie nie jest zasługą katolików, lecz jest wyłącznie dziełem Boga, którego istnienie On sam podtrzymuje pomimo ciągłych niewierności jego ludzkich podmiotów. Nie mogą się tym chełpić, lecz raczej zawstydzeni z powodu własnego grzechu, a jednocześnie pełni wdzięczności powinni podziwiać wierność Boga. Dzieło ich własnego grzechu można jednak widzieć: na oczach całego świata mamy widowisko odłączonych od siebie wspólnot chrześcijańskich, każda rości sobie prawo do prawdy i w ten sposób zdają się niweczyć modlitwę Chrystusa zanoszoną w przeddzień Męki. Podczas gdy podział jako historyczna rzeczywistość jest dla każdego namacalny, 447 Tenże, Eklezjologia Konstytucji Lumen gentium, s. 544.

448 Tamże, s. 544.

100

trwanie jednego Kościoła w konkretnej postaci Kościoła katolickiego można jako takie dostrzec tylko w wierze”450.

Z powyższych wypowiedzi można wyodrębnić kilka wniosków dotyczących poruszanego w tym punkcie zagadnienia. Widać wyraźnie, że termin subsistit jest szczególnym przypadkiem esse i oznacza istnienie jako podmiot samoistny. Można zauważyć także, iż trwanie (subsistit) w Kościele katolickim jednego podmiotu nie jest zasługą katolików, lecz dziełem Boga. Trwanie jednego Kościoła (subsistit) w Kościele katolickim możliwe jest do zrozumienia tylko dzięki wierze. Wynika to z podziałów wewnątrz chrześcijaństwa. Jednocześnie Kościół Chrystusa trwa (subsistit) tylko |w Kościele katolickim i błędne jest przekonanie, jakoby owo trwanie można było dowolnie powielać. Trwa (subsistit) on także jako konkretny podmiot w rzeczywistości historycznej.

Zgodnie z prawdą wyrażoną przez sobór, iż Kościół Chrystusa trwa w Kościele katolickim, należy dodać, że „również poza tym Kościołem istnieje kościelna rzeczywistość, byt pochodzący z bytu Kościoła”451 oraz że pomimo tego „nie przestał on być niepodzielnie jednym Kościołem”452. Chodzi tu oczywiście o historyczny fakt podziału wewnątrz chrześcijaństwa, na skutek czego „wprawdzie nie przestał być jednym, jednak wiele należących do niego elementów znalazło się poza nim”453. W tym kontekście do głosu dochodzi kwestia dialogu ekumenicznego, którą jednak nie będziemy się tutaj bliżej zajmować.

Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na pojawiającą się w tym kontekście relatywistyczną dialektykę, której Ratzinger stanowczo się sprzeciwia. Jego zdaniem według tej koncepcji „podziały wśród chrześcijan tracą swój bolesny aspekt i właściwie nie ma już podziału, lecz tylko prezentacja różnych wariantów tego jednego tematu, w której wszystkie te warianty są w jakiś sposób słuszne i w jakiś sposób niesłuszne”454. Dodaje także, iż w relatywistycznej dialektyce:

„Chrześcijaństwo może w ogóle istnieć tylko w dialektycznie przeciwstawnych sobie wariantach. Ekumenizm polega wtedy na tym, że wszyscy się wzajemnie w jakiś sposób 450 Tamże, s. 545.

451 Tamże, s. 544. Zob. Także, J. Ratzinger, Kościół – znak wśród narodów, s. 956.

452 J. Ratzinger, Kościół – znak wśród narodów, s. 956.

453 Tamże, s. 956.

101

uznają, ponieważ wszyscy reprezentują jedynie jakiś fragment chrześcijańskiej rzeczywistości. Ekumenizm jest następnie zadowoleniem się relatywistyczną dialektyką, ponieważ historyczny Jezus należy do przeszłości, a prawda i tak pozostaje ukryta”455.

Zaprezentowana wyżej relatywistyczno-dialektyczna koncepcja Kościoła i ekumenizmu, który jest drogą do jedności, jest czymś nieprawdziwym. Z wypowiedzi bawarskiego teologa przebija zdecydowana niechęć wobec tak postawionego problemu. Tym, za czym się opowiada, jest nauka Soboru Watykańskiego II o trwaniu jednego Kościoła Jezusa Chrystusa w Kościele katolickim.

W dokumencie Formuła extra Ecclesiam nulla salus w interpretacji Josepha Ratzingera (Stron 96-101)