tekst a/i dyskurs w perspektywie polskiej tradycji badań nad tekstem

W dokumencie Lingwistyka tekstu w POLsCe i w niemCzeCh (Stron 69-81)

w rozwoju każdej dyscypliny następują okresy, określane dziś najczęściej mia-nem zwrotów metodologicznych, w których – na fali krytycznych dyskusji teoretyczno-światopoglądowych – dochodzi do prób ukonstytuowania nowe-go paradygmatu, określenia z nowej perspektywy przedmiotu badań, narzę-dzi, założeń i ograniczeń jego interpretacji. Z taką sytuacją mamy do czynie-nia obecnie na gruncie lingwistyki tekstu (czy raczej, jak zwykło się mówić w polskim kręgu – tekstologii lingwistycznej), gdy na naszych oczach tworzy się złożony paradygmat ‘analizy dyskursu’. Proces wypracowywania założeń wspomnianego projektu badawczego, wpisany w kontekst dzisiejszej kultu-ry, przebiega w dialogicznych relacjach z ogólnoteoretyczną dyskusją wokół podstaw i granic poznania naukowego. coraz powszechniejsze jest przeświad-czenie, że nasze widzenie świata ma zawsze charakter perspektywiczny, jest społecznie konstruowane, nacechowane w sposób nieodłączny pierwiastkiem (inter)subiektywizmu. Zachwianie wiary w obiektywność stosowanych pro-cedur i reguł opisu „nagich faktów”1 skazuje nas, także w podejściu nauko-wym, na konieczność skutecznego przekonywania innych podmiotów do podzielanego przez nas punktu widzenia. wobec powyższego nie powinno dziwić – zauważalne w wielu wystąpieniach inicjatorów i zwolenników para-dygmatu budowanego wokół kategorii ‘dyskursu’ – nadmierne wyostrzanie opozycji między tą jednostką a ‘tekstem’. Uzasadniają to bowiem, wprowa-dzane z zamiarem retorycznym, strategie nowości i zmiany, wskutek których pojęcie ‘dyskursu’ wypiera na dalszy plan ‘tekst’. badacze, którzy chcą repre-zentować nową opcję metodologiczną, czynią z ‘tekstu’ obiekt negatywnych odniesień, wprowadzając na jego dotychczasową centralną pozycję kategorię

‘dyskursu’. Z drugiej strony jednak całkiem naturalne jest, że lingwistyka teks-tu – jako „strona” w tym metodologicznym sporze zagrożona – przechodzi

1 Por. kuhnowską koncepcję paradygmatu jako zbioru milczących założeń i przekonań, w ramach których odbywa się proces badawczy (założenia nie są więc wydobywane z faktów, ale te fakty określają), oraz wynikające z niej założenie o „niewspółmierności paradygmatów”.

do ofensywnej obrony. Przedstawiciele dyscypliny, poddając rekapitulacji do-tychczasowe jej osiągnięcia (Dobrzyńska 2005; witosz 2007), dowodzą rów-nocześnie, że wypracowana na gruncie tekstologii lingwistycznej koncepcja

‘tekstu’ ma wiele cech wspólnych z wszechobecną dziś kategorią ‘dyskursu’

(niektórzy autorzy wprost deklarują, że rozumienie ‘dyskursu’ w niczym nie odbiega od przyjętych definicji ‘tekstu’, wobec czego traktują oba terminy w sposób synonimiczny; por. boniecka 1999; Żydek-bednarczuk 2005). Przy-pominam te kwestie dlatego, iż rozważając relacje obu kategorii, muszę wziąć pod uwagę uwarunkowania instytucjonalne subdyscyplin współczesnego języ-koznawstwa, w ramach których ukonstytuowały się rozważane tu przedmioty badań. Powinnam jeszcze w tym miejscu zastrzec, że moje uwagi skupione będą wokół tradycji polskich badań teoriotekstowych, gdyż wypracowany na naszym gruncie paradygmat miał u swych narodzin nieco inny kształt niż te-orie tekstologiczne powstałe wcześniej w europie Zachodniej. teoria tekstu, nawiązując kontakty z lingwistyką zachodnioeuropejską, pozostawała równo-cześnie pod silnym intelektualnym wpływem praskiej szkoły strukturalnej i jej koncepcji lingwistyki funkcjonalnej (witosz 2007), a także osiągnięć rodzimej poetyki strukturalnej. Dlatego też uniknęła w swej początkowej fazie silnego związania modelu analizy ‘tekstu’ z gramatyką zdania, co było doświadcze-niem anglosaskich lingwistyk tekstowych. Do tych specyficznych okoliczności należy dodać także i to, że również generatywizm nie miał u nas takiej siły oddziaływania jak u zachodnich sąsiadów. myślę, że omawiając relacje pojęć

‘tekstu’ i ‘dyskursu’ oraz w ich tle przydatność badawczą obu kategorii, warto o tych różnicach – warunkowanych kulturowo – pamiętać.

termin ‘dyskurs’ trafił do polskiej lingwistyki tekstu początkowo w postaci, jaką nadał temu pojęciu Émile benveniste (1966). Francuski semiolog, mó-wiąc najkrócej, mianem ‘discours’ określił tekst, którego struktura wskazuje na jego zanurzenie w towarzyszącej mu sytuacji, czego eksponentem były teksto-we składniki deiktyczne: osoboteksto-we, temporalne oraz spacjalne. w ten sposób

‘discours’ został przeciwstawiony ‘récit’ – narracji niespersonalizowanej, pro-wadzonej w tzw. trzeciej osobie. Problem w tym, że tak rozumiany ‘dyskurs’

odpowiadał w polskiej tekstologii dwu pojęciom: ‘tekstu’ i ‘wypowiedzi’. Pa-miętam, że gdy wprowadziłam za benveniste’em termin ‘dyskurs’ w swej pra-cy doktorskiej (witosz 1988) na oznaczenie literackiej narracji ukształtowanej na wzór dialogu z nieujawnionym w tekście rozmówcą2, mój gest nie wywo-łał rezonansu, choć badania płaszczyzny ‘parole’ były mocno zaawansowane.

myślę, że stało się tak nie z powodu nieatrakcyjności terminu, ale dlatego, iż jego użycie w rozumieniu zaproponowanym przez benveniste’a w niczym nie

2 Narracja tak ukształtowana została określona jako ‘monolog wypowiedziany’. twórcą ter-minu jest michał Głowiński (1973), który jako pierwszy opisał specyfikę tej formy literackiej wypowiedzi.

zmieniało teorii i praktyki posługiwania się w pracach teoriotekstowych po-jęciem ‘tekstu’, bowiem kategoria ta spełniała wszystkie kryteria określanego przez benveniste’a ‘discours’. Zanim przejdę do uzasadnienia wyrażonego tu sądu, dla porządku wspomnę, iż w polskiej refleksji teoretycznej pojawiły się próby wskazania dystynkcji między tekstem a wypowiedzią (‘tekst’ (pisany) – ‘wypowiedź’ (mówiona)), jednakże, jak wynika to z naszego dzisiejszego doświadczenia badawczego, były to próby nieskuteczne, gdyż niemal od po-czątku jednostką ‘tekstu’ obejmowano całościowe struktury zarówno pisane, jak i mówione. ta praktyka nazewnicza utrzymuje się do dziś, mimo iż coraz powszechniejsza jest świadomość różnic, jakie niosą z sobą substancja pisma i mowy. Próbowano też w inny sposób utrzymać dychotomię ‘tekstu’ i ‘wypo-wiedzi’, rezerwując dla nich odrębne konteksty możliwych użyć: ‘wypowiedź’

oznaczać miałaby konkretny przekaz słowny, ‘tekst’ z kolei – abstrakcyjną, typową strukturę komunikatu (Dobrzyńska 1993: 9; 2005: 89). rozróżnienia tego jednak również nie przestrzegano ani w praktyce badawczej, ani w języku teoretycznym3. inni autorzy, sytuując obie jednostki na płaszczyźnie ‘parole’, ich dychotomiczny stosunek interpretowali w ten sposób, iż ‘tekst’ postrze-gali w kategoriach artefaktu – podkreślając statyczność ‘tekstu’ jako wytworu mowy – i przeciwstawiali mu ‘wypowiedź’ jako czynność mowy, wydobywając jej procesualność, zdarzeniowość, ulotność4 (Grzegorczykowa 1998). ‘tekst’

jako gotowy produkt mowy jest wyposażony, jak podkreślano, w semantyczną autonomię – utrwalony w pamięci lub zapisany (czy zarejestrowany na nośni-kach przekazu) odrywa się od swej sytuacji powstania i otwiera na potencjal-nie potencjal-nieskończoną liczbę odczytań (podlega więc procesom dekontekstualiza-cji i depersonalizadekontekstualiza-cji). Natomiast ‘wypowiedź’ jest zawsze usytuowana, zatem niezrozumiała (niepełna) w oderwaniu od sytuacji, w której powstaje (ricoeur 1989; labocha 2006). Z traktowania ‘wypowiedzi’ w kategoriach zdarzenio-wości wynika, że jest ona kategorią o szerszym niż ‘tekst’ zakresie. jak pod-kreślała renata Grzegorczykowa (1998: 41), wypowiedzi „obejmują nie tylko produkty językowe (teksty), ale także cały akt komunikacji: nadawcę, odbiorcę, intencję mówienia”. autonomiczny semantycznie tekst jest przeznaczony, jak dobitnie podkreśla inna badaczka, do wielokrotnego użytku – w akcie lektury (interpretacji) zostaje ponownie włączony w konkretną sytuację komunikacyj-ną i wchodzi w nowe uwarunkowania komunikacyjne – przekształca się zatem w wypowiedź (labocha 2006: 202). Pragnę zwrócić uwagę, że w

zaprezen-3 to oczywiście tylko jedna z możliwych dychotomii. jerzy bartmiński (1998: 18) propo-nował zarezerwować termin ‘tekst’ dla nazwania konkretnej aktualizacji, dla nazwania tekstu sytuowanego na poziomie abstrakcji – ‘tekstem’.

4 Gdyby ulotność przeciwstawioną utrwalonemu charakterowi ‘tekstu’ łączyć z ‘wypowie-dzią’, oznaczałoby to, że wypowiedzi nie są dostępne badaniu naukowemu, wszak nawet zda-rzenie mowne obserwowane i zapamiętane jest jego utrwaleniem.

towanym tu rozumowaniu semantyczna autonomia, a także sama kategoria

‘tekstu’ istnieją potencjalnie. w przestrzeni społecznej komunikacji mamy do czynienia zawsze z jednostkami usytuowanymi, które w praktyce nazewniczej określamy tekstami bądź wypowiedziami, niezależnie od projektów teoretycz-nych zgłaszateoretycz-nych przez niektórych członków wspólnoty akademickiej badają-cej językowe interakcje5.

w wielu kontekstach współczesnej lingwistyki, zarówno w tradycji lingwi-styki amerykańskiej, europejskiej, jak i pod ich wpływem – polskiej, ‘dyskurs’

jest traktowany jako jednostka użycia języka (zdarzenie komunikacyjne). ta konceptualizacja, w której „dyskurs obejmuje całość danego aktu komunika-cji, a więc zarówno określoną werbalizację (tekst), jak i czynniki pozajęzyko-we, które jej towarzyszą, tj. przede wszystkim określoną sytuację użycia oraz jej uczestników” (Duszak 1998: 19), zbliża tę jednostkę do przedstawionego wcześniej rozumienia ‘wypowiedzi’. można by zatem stwierdzić, że zdarzenio-wość jest właściwością zarówno ‘wypowiedzi’, jak i ‘dyskursu’. co charakte-rystyczne jednak, w profilowaniu ‘dyskursu’ jako zdarzenia komunikacyjnego rzadko dziś pada termin ‘wypowiedź’, często używa się natomiast określenia:

‘tekst w kontekście’ lub bardziej obrazowej struktury: ‘dyskurs = tekst + kon-tekst’ (Duszak 1998). ‘kon-tekst’ w tym ujęciu jest traktowany jako składnik ‘dys-kursu’, co oznacza, że jest on rozumiany statycznie, jako wytwór czynności mówienia.

chciałabym zatrzymać się chwilę nad opozycją: autonomia semantyczna

‘tekstu’ – zawisłość sytuacyjna ‘wypowiedzi’ i ‘dyskursu’. teza o niezależ-ności znaczeniowej ‘tekstu’ jest dziś rewidowana, a przez niektóre orienta-cje badawcze (dodajmy, cieszące się dziś wielką siłą oddziaływania) wręcz odrzucana. kognitywiści zwracają, słusznie, uwagę, że żaden tekst, także pisany, nie może istnieć poza określoną sytuacją. ich zdaniem ‘tekst’ jest zbiorem „wyrażeń językowych używanych w akcie komunikacji wraz z ich interpretacją dokonaną przez słuchacza bądź czytelnika” (tabakowska 2001:

244). można by z tego wysnuć wniosek, że ‘tekst’ oderwany od okoliczności powstania (tekst zawiera jednak w sobie ślady sytuacji jego wytwarzania), by zaistnieć, by być ‘tekstem’ właśnie – musi zostać odczytany, wprowadzony w określony kontekst komunikacyjny (sam przenosi również ślady przewidy-wanej przez autora sytuacji odbioru). trudno zatem przystać bez zastrzeżeń na twierdzenie, że ‘tekstowi’ przysługuje pełna autonomia semantyczna6 i że oznacza ona dekontekstualizację i depersonalizację, przeciwnie, kategoria

‘tekstu’ zakłada istnienie kontekstu. Dlatego też nawet gdy myślimy o

tek-5 w dyskursie teoretycznym dla odróżnienia jednostki użycia od jednostki abstrakcyjnej (kategorii, modelu) stosuje się określone konwencje graficzne: tekst i tekst.

6 Przeciwko tezie o autonomii semantycznej tekstu przemawia fakt, że istnieje wiele inter-pretacji tego samego tekstu. Por. uwagi stanleya Fisha (2002).

Ście jako jednostce abstrakcyjnej, modelującej konkretne zachowania ko-munikacyjne, jesteśmy zobowiązani uwzględnić przewidywane parametry kontekstualne. Por. wypowiedzianą przed wielu laty uwagę roberta escar-pita (1973: 158):

Przedmiot literacki jest takim samym bąkiem, który istnieje tylko w ruchu. aby się pojawił, trzeba konkretnej czynności zwanej czytaniem; jest on tak długo, jak długo trwa to czytanie. bez tego nie ma nic prócz czarnych śladów na pa-pierze.

Pragnę zwrócić uwagę, że „ukontekstowienie” kategorii ‘tekstu’ nie jest odkryciem współczesnych kognitywistów. sformułowana na polskim gruncie pragmatyczna koncepcja ‘tekstu’ i jego spójności – kategorii nierozdzielnie z myśleniem o ‘tekście’ związanej (mayenowa 1974), inicjująca w teoretycz-nym myśleniu o tej jednostce etap postgramatyczny w polskiej lingwistyce, zakłada, że spójność przysługująca ‘tekstowi’ potencjalnie (wpisana w jego model) odkrywana jest i konkretyzowana w akcie interpretacji (a więc w tek-ście zaktualizowanym). jest więc zadaniem, które bierze na siebie odbiorca (por. też Dobrzyńska 1993). Na gruncie badań teoriotekstowych od począt-ku zwracano uwagę, że akt interpretacji nie tylko wymaga wiedzy języko-wej, ale aktywizuje również wiedzę encyklopedyczną – wiedzę o świecie, kompetencję kulturową, lekturową, oraz manifestowano świadomość tego, że spójność treściowa (koherencja) jest nadbudowana nad spójnością struk-turalną (więcej o tym w: witosz 2007). warto jeszcze raz podkreślić, że tak określana spójność jest definiowana jako kategoria zakładająca konieczność rozumienia, czyli interpretację ‘tekstu’ w określonym komunikacyjnym kon-tekście – spójność nie jest więc traktowana jako cecha immanentna, ale jako zewnętrzna wobec ‘tekstu’, przekraczająca jego granice, zasada interpreta-cyjna (por. np. mayenowa 1974; Halliday/Hasan 1976: 23; miczka 2002: 26).

to chcę tu zdecydowanie podkreślić – w polskim nurcie badań teorioteks-towych ani nie traktowano znaczenia jako immanentnej cechy ‘tekstu’, ani też struktury (podstawowej kategorii tekstowej) nie traktowano jako bytu obiektywnie istniejącego w badanym przedmiocie. jeśli koncepcja spójności semantycznej zakładała poszukiwanie przez odbiorcę (interpretatora) ukry-tej jedności, to zakładała tym samym, że struktura (formalna i znaczeniowa konstrukcja całości) pojmowana była jako konstrukt (odbiorcy, badacza) wprowadzony w akcie interpretacji do ‘tekstu’. odwołując się do słów mi-chała Głowińskiego (1998: 67):

struktury owej nie należy [...] pojmować jako czynnika z góry danego, raz na za-wsze ustalonego, działającego w każdej sytuacji według raz przyjętego wzorca. jest ona aktywnym uczestnikiem relacji, jaka powstaje między nią a tymi, dla których

Przypomnijmy przy tej okazji stanowisko Paula ricoeura (1989), który od-różniał eksplikację ‘tekstu’ od jego interpretacji. ten pierwszy akt, zdaniem współczesnego hermeneuty, sprowadzał się do badania struktury powiązań wewnętrznych jednostek ‘tekstu’, stanowiących jego „statykę”. interpretacja natomiast ma charakter dynamiczny, to, zdaniem filozofa, poszukiwanie sen-su, ‘l’orient du texte’. interpretacja zawsze wprowadza element podmiotowy, który przekształca „statykę” tekstu w dynamiczne zdarzenie, „stwarzające”

tekst (ricoeur 1989; por. też Gajda 2005).

trudno więc zgodzić się z formułowanymi dziś zarzutami, że lingwistyka tekstu traktowała swój przedmiot jako wytwór, obiekt w pełni autonomiczny, oraz że, analizując jego znaczenie, „lokowała je w tekście” (Duszak 2002), gdyż od początku stała na stanowisku, że ‘tekst’ nie posiada znaczenia sam w sobie, znaczenie to jest konstruowane w procesie lektury, któremu to aktowi nie sposób przecież odmówić charakteru interakcyjnego, procesualnego, rela-tywnego i subiekrela-tywnego. Decyzja, podjęta w punkcie wyjścia, która odbiorcę wyposażyła w prawo decydowania o „tekstowości” danej konstrukcji wyrażeń językowych – nawiasem mówiąc, stanowisko to przyjmuje dziś gramatyka ko-munikacyjna (por. Habrajska 2004: 15), analiza dyskursu (por. Duszak 1998:

32), kognitywna analiza dyskursu (por. miczka 2002) – musiała w punkcie dojścia zakładać, że do modelu tekstu należy wpisać cały związany z ukła-dem nadawczo-odbiorczym kompleks czynników sytuacyjnych: kompetencje językowe, dyskursywne, światopoglądowe, kulturowe i cechy socjo- oraz psy-chofizyczne. w procesie aktualizacji jedynie następuje wypełnienie płaszczyzn modelu konkretną treścią.

Znajdująca coraz szersze zastosowanie komunikacyjna koncepcja ‘tekstu’

wydobywa złożony charakter tej jednostki – ‘tekst’ jest makroznakiem, któ-rego struktura ma charakter ponadzdaniowy z jednej strony, z drugiej – jest konfiguracją jednostek heterogenicznych pod względem ich statusu semio-tycznego: graficznych, fonicznych, motorycznych, również konsytuacyjnych (por. Habrajska 2004: 10; kita 2007: 33). Powtórzę raz jeszcze – traktowanie

‘tekstu’ jako artefaktu, wytworu, który wyróżnia się autonomią, jest kon-strukcją zrodzoną nie z lektury prac teoriotekstowych i założeń metodo-logicznych dyscypliny (myślę tu o naszym, polskim kręgu lingwistyki teks-tualnej). takie pojmowanie ‘tekstu’ zostało wykreowane w wypowiedziach przedstawicieli „nowego” podejścia do badań tekstologicznych, którzy z kategorii ‘tekstu’, jako fundamentalnego pojęcia wcześniejszej orientacji, chcieli uczynić negatywny punkt odniesienia, by na retoryce negacji i odrzu-cenia zbudować atrakcyjność „swojego” przedsięwzięcia. czasem dystynk-cja między ‘tekstem’ a ‘dyskursem’ jest utrwalana i wyostrzana z powodu nieusprawiedliwionych metodologicznie i niedopuszczalnych decyzji niektó-rych badaczy. Za taką szkodliwą decyzję uważam stanowiska

reprezentowa-ne często w różnych opracowaniach o charakterze syntez lub podręczników (np. criper/widdowson 1983: 199)7:

aby uniknąć nieporozumień, połączone ze sobą zdania określać będziemy jako

„tekst”, a badanie tych połączeń jako „analizę tekstu”. Zależność między zdaniami a społecznymi znaczeniami i działaniami nazwiemy „dyskursem”, a badania ich – „analizą dyskursu”.

Zarysowany w tym stanowisku powrót do „składniowych” definicji ‘tekstu’

jest, przynajmniej na polskim gruncie, nieuzasadniony.

Gdzie więc tkwi różnica między ‘dyskursem’ a ‘tekstem’ i jaki jest sens po-sługiwania się w teorii tekstologicznej obiema, równie nieostrymi, kategoriami?

Przywołam nieco inne konceptualizacje ‘dyskursu’, wiązane dziś z nazwiskiem michela Foucault, które są najczęściej dzisiaj przywoływane w polskich pra-cach tekstologicznych. Pierwsza, sformułowana przez janinę labochę (1996:

51), która mówi:

Dyskurs rozumiem [...] jako normę oraz strategie zastosowaną w procesie tworze-nia tekstu i wypowiedzi. Podstawą tej strategii są wzorce społeczne i kulturowe, składające się na tę normę, a jej efektem tekst lub wypowiedź o określonych ce-chach gatunkowych.

Druga (Nycz 2002: 41) ujmuje dyskurs jako:

zinstytucjonalizowany społecznie typ praktyki o specyficznych kulturowo regu-łach i uwarunkowaniach.

Niektóre człony tych definicji zasługują na rozwinięcie. Podkreślenie in-stytucjonalnego wymiaru komunikacji wskazuje, że to, w jaki sposób tekst zo-stanie wytworzony i zinterpretowany, zależy w dużym stopniu od horyzontu uczestników dyskursu, co podkreślał Hans-Georg Gadamer (1993), kształto-wanych i ograniczanych przez społeczne reguły odbioru, na co wskazuje stan-ley Fish (2002). innymi słowy, posiłkując się terminem wprowadzonym do badań literackich przez stanleya Fisha, interpretacja (negocjowanie znaczenia tekstu) dokonuje się zawsze w ramach ‘wspólnoty interpretacyjnej’, wedle wy-znaczonych zasad, które, z jednej strony, umożliwiają odczytywanie znaczeń, z drugiej regulują akt interpretacji, zapobiegając błędnym lub całkowicie do-wolnym odczytaniom. Pojęcie ‘wspólnoty interpretacyjnej’ bliskie jest pojęciu

‘instytucji’, która w ujęciu Fisha (2002: 304) oznacza „formy społecznie zor-ganizowanego działania”, zespoły intersubiektywnie istniejących konwencji,

7 Nie jest to oczywiście stanowisko odosobnione. refleksy ustanawiania na podobnych za-sadach opozycji ‘tekstu’ i ‘dyskursu’ odnajdziemy też w literaturze polskiej, zwłaszcza u tych autorów, którzy powołują się na badania zachodnioeuropejskie. Por.: Heinemann/Heinemann

których poznanie i użycie umożliwia jednostkom funkcjonowanie w społe-czeństwie. oddajmy mu głos (1995: 14; cyt. za: rosner 2005: 15):

kiedy używam słów „instytucja” lub „wspólnota”, nie odnoszę ich do zbioru nie-zależnych jednostek, które świadomie zdecydowały się zastosować pewne strate-gie interpretacyjne, lecz raczej do zbioru praktyk, które definiują przedsięwzięcie i wypełniają świadomość jego uczestników. tymi uczestnikami są zarówno auto-rzy, mówcy, jak i ich interpretatorzy.

‘Dyskurs’ jest często odnoszony do zbioru wypowiedzi konstruowanych z określonych pozycji społecznych, np.: dyskurs nauczycielski, administracyjny, lub ideologicznych, np.: dyskurs feministyczny, liberalny, bowiem oświetla w pierw-szym rzędzie propagowane przez grupy ludzi ideologie, postawy, normy za-chowań oraz ich efekty społeczne, a dopiero potem zwraca uwagę na sposoby ich wypowiadania (warto przypomnieć, że tak rozumiane analizy dyskursu mogą pomijać warstwę językowej komunikacji). Definiuje się go więc głównie za pomocą czynników kontekstualnych, a nie strukturalnych, por. van Dijk 2003. w typologii ‘dyskursu’, a także w charakterystyce poszczególnych jego odmian, istotnym kryterium jest jego ideologiczny aspekt (ideologia jest rozu-miana jako reprezentacja mentalna grupy), rozumiany szeroko – jako systemy przekonań, rodzaje wiedzy i postaw członków danej grupy. Zakłada się, że członkowie grupy podzielają wspólną wiedzę kulturową oraz wybierają z tej wspólnej bazy pewne wartości i organizują je w swoje własne ideologie. ideo-logia jest więc podstawą identyfikacji członków z grupą, jest wyznacznikiem tożsamości grupy, a zarazem jest czynnikiem normującym ich zachowania (van Dijk 2003). Punktem odniesienia aktywności komunikacyjnej każdej jednostki jest więc ‘wspólnota dyskursywna’, określona społeczność (np. językoznawcy, wierni, kobiety itp.), jej system przekonań (ideologia) oraz instytucje, nad któ-rymi sprawuje ona kontrolę. Dlatego właśnie podkreśla się, że ‘dyskurs’ jest typem praktyki językowej głównie o charakterze instytucjonalnym.

wprowadzając do metodologii badań nad aktywnością mowną ludzi kate-gorię ‘dyskursu’, dokonujemy równocześnie zwrotu kierunku analizy: od ze-wnętrznych uwarunkowań do form wypowiedzi (choć ten kierunek zewnętrz-ny jest czysto teoretyczzewnętrz-ny, w praktyce bowiem zawsze analizujemy konkretne teksty i w akcie interpretacji konstruujemy obraz zjawisk społecznych).

‘Dyskurs’ jako typ praktyki komunikacyjnej jest kategorią często obejmują-cą klasę gatunków wypowiedzi związanych z daną domeną społeczną. swym zakresem zbliża się do odmian i stylów funkcjonalnych – kategorii wyodręb-nianych w ramach językoznawstwa strukturalnego i wyrosłej na jego bazie stylistyki funkcjonalnej, choć oczywiście jest inaczej konceptualizowany. Gdy dziś posiłkujemy się pojęciem ‘dyskursu’ w tych kontekstach, które dawniej rezerwowały terminy: ‘odmiany języka’ i ‘style funkcjonalne’, wprowadzamy

na tym poziomie kategoryzacji przede wszystkim zmiany perspektywy oglądu.

w centrum zainteresowania znajdują się nie – jak w optyce strukturalistycznej – wykładniki systemowe: składniowe, leksykalne, fonologiczne itp., a cechy ekstralingwistyczne, one bowiem warunkują wytwarzanie i rozumienie ‘dys-kursu’.

starałam się pokazać, że – z dzisiejszej perspektywy – relacje między fun-damentalnymi dla tekstologii lingwistycznej pojęciami nie rysują się klarow-nie. w wyniku wzrastającej wiedzy na temat komunikacji i towarzyszącej temu procesowi pluralizacji metod poznania, skomplikowaniu ulegają też wzajemne odniesienia obu omawianych tu kategorii. Śmiem jednak twierdzić, że różnicy (bo taka zachodzi bezspornie) między lingwistyką tekstu a badaniami dyskur-su należy poszukiwać nie tyle w samej koncepcji obiektu badań, ile w po-stawie i preferencjach badawczych. cechy wiązane dziś na ogół z dyskursem – interakcyjność, procesualność, szeroko rozumiana sytuacyjność – odnajdu-jemy także w ‘tekście’. w wypowiedziach pisanych interakcyjność realizuje się zawsze w procesie konstruowania i interpretowania – nadawca i odbiorca wchodzą w interakcje nie tylko z tekstem, ale także – poprzez tekst – z sobą (Duszak 1998: 60) w ramach wspólnoty interpretacyjnej czy uwarunkowań instytucjonalnych.

Zamknijmy ten wątek stwierdzeniem, że koncepcja ‘dyskursu’ jako ‘tekstu w kontekście’ (a więc procesualnego zdarzenia komunikacyjnego) nie odkrywa – w porównaniu z pragmatyczną koncepcją ‘tekstu’ – na tyle nowych i istot-nych właściwości kategorialistot-nych jednostki komunikacji, by postulować, że ję-zykoznawca ma w praktyce do czynienia z dwoma odrębnymi przedmiotami badawczymi (‘tekstem’ i ‘dyskursem’). w istocie – niezależnie od terminolo-gicznych wyborów – zawsze przecież badamy teksty (nawet jeśli analizowane

Zamknijmy ten wątek stwierdzeniem, że koncepcja ‘dyskursu’ jako ‘tekstu w kontekście’ (a więc procesualnego zdarzenia komunikacyjnego) nie odkrywa – w porównaniu z pragmatyczną koncepcją ‘tekstu’ – na tyle nowych i istot-nych właściwości kategorialistot-nych jednostki komunikacji, by postulować, że ję-zykoznawca ma w praktyce do czynienia z dwoma odrębnymi przedmiotami badawczymi (‘tekstem’ i ‘dyskursem’). w istocie – niezależnie od terminolo-gicznych wyborów – zawsze przecież badamy teksty (nawet jeśli analizowane

W dokumencie Lingwistyka tekstu w POLsCe i w niemCzeCh (Stron 69-81)