Uczucia jako źródło moralności

W dokumencie Wartości - tradycja i współczesność (Stron 50-53)

Inną linię brytyjskiej filozofii moralności tworzą ci, którzy odwołują się do uczuć. Ale też trzeba pamiętać, że filozofowie, których się przy tej okazji wymienia, głosili poglądy niejednakowe. Odwoływali się do sfery uczuciowej, poszukując mechanizmów moralnych tacy filozofowie, jak:

Anthony Ashley Cooper, czyli Lord Shaftesbury (1671—1713), Francis Hutcheson (1694—1746), Joseph Butler (1692—1752), ale i Bernard Man-deville oraz Dawid Hume (1711—1776). Czynili to jednak w różnorodny sposób. To, co ich łączy, to umniejszenie siły rozumu w podejmowaniu decyzji moralnych i formułowaniu ocen etycznych, a także autonomizowa-nie etyki względem wszelkich roszczeń moralnego autorytaryzmu. Nieza-leżność moralności względem sfery religijnej głosi Mandeville i Hume. Ale również Shaftesbury, Hutcheson i biskup Butler argumentują tak, jakby podzielali przeświadczenie, że wiedza o dobru i złu jest niezależna od wiedzy o Bogu. Hutcheson nie czynił wyraźnych odniesień do swej wiary, wobec czego czasami był zaliczany do grona deistów. Shaftesbury określał się jako teista, a nie jako deista, ale w jego doktrynie żadnej roli nie odgry-wa ani Bóg, ani przyszła zapłata i kara, a szlachetność moralna wiąże się ze szczęściem doczesnym i z pięknem cnoty. Nawet biskup Butler umniej-sza rolę objawienia w moralności, kiedy pisze, że prawdziwa moralność została wkomponowana przez Stwórcę w naturę i jest wyposażona w szczególny autorytet ujawniający się w sumieniu. Rola chrześcijaństwa polega na uzupełnieniu listy naszych powinności oraz na ukazaniu wzorca prawdziwej cnoty w osobie Chrystusa10, co brzmi jak teza deistyczna, że prawa moralne nie musiały czekać na objawienie.

Tym, co spaja poglądy wspomnianych autorów, jest pojęcie smaku mo-ralnego, którym posłużył się po raz pierwszy Shaftesbury. Oznacza ono w jego doktrynie pewne wewnętrzne uczucie, podobne do poczucia este-tycznego (wrażliwość na piękno i harmonię świata), dzięki któremu for-mułowane są właściwe oceny moralne; w ujęciu Shaftesbury’ego dotyczą one ostatecznie moralnej jakości charakterów, cnotę bowiem interpretuje

10 M. O s s o w s k a: Myśl moralna..., s. 215.

on jako osobistą doskonałość. „Smak moralny” czy „sumienie” (terminy zamienne) umożliwiają człowiekowi osiągnięcie cnoty, czyli szczęścia. Ale jeśli ktoś nie potrafi wznieść się na wyżyny moralnej wirtuozerii, ten płaci tylko własną niedoskonałością, albowiem — jak zauważa Maria Ossowska

— jest to etyka bez powinności i sankcji11.

Koncepcję zmysłu moralnego prezentuje także Hutcheson, ale uzu-pełnia ją wymiarem społecznym, co historycy filozofii traktują jako zapo-wiedź utylitaryzmu. W Systemie filozofii moralnej (The System of Moral Philosophy) Hutcheson, pisząc o werdyktach zmysłu moralnego wobec działań, rozróżnia materialną i formalną doskonałość czynów: działanie jest formalnie dobre, jeżeli wynika z życzliwych uczuć; jest materialnie dobre, jeśli służy interesowi ogółu. W innym dziele ujmuje to tak: „[...] to działanie jest najlepsze, które daje największe szczęście największej licz-bie ludzi, a najgorsze jest to, które na tej samej zasadzie powoduje nie-szczęście”12. Bez wątpienia, jest to ujęcie, które stanowi zapowiedź etyki utylitarystycznej.

Z kolei problem, który tak zręcznie postawił w Bajce o pszczołach Man-deville, a który sprowadza się do stwierdzenia, że cnota jest i jarzmem dla spontanicznej natury ludzkiej, i czymś, co osiąga się z trudem, drogą wy-rzeczeń, podjął Joseph Butler. W rozwiązaniu tej kwestii Butler przyjął kierunek przeciwny. Moralność nie wiąże się z jakimś ciężarem i nieprzy-jemnym obowiązkiem. Kierowanie się cnotą przysparza człowiekowi rado-ści, ponieważ cnota nie ma u podstaw opozycji między miłością własną a życzliwością wobec innych. Jeśli nie będzie zaspokojone pragnienie szczęścia innych, pragnienie życzliwości wobec nich, nie będzie można osiągnąć własnego szczęścia. Zatem drogę do cnoty musi wyznaczać „ro-zumna miłość własna”, uwzględniająca wymiar międzyludzki. Cnota jest wpisana w ludzką naturę, człowiek ma do niej nieusuwalną predylekcję;

ale jej osiągnięcie wiąże się z udoskonaleniem zmysłu wewnętrznego, to znaczy sumienia, które pełni funkcję moralnego arbitra i czuwa, aby dwie zasady natury ludzkiej: miłość do siebie i miłość do innych (życzliwość), pozostawały we właściwych proporcjach; to bowiem stanowi warunek cnoty.

Etyczne spory filozofii brytyjskiej przełomu XVII i XVIII wieku od-zwierciedlały się w dziele Hume’a, który zainspirowany etyką Hutchesona, uzasadniał decydującą rolę uczuć w dziedzinie działań i ocen moralnych.

Dzięki pracom Hume’a etyczny emocjonalizm oddziaływał na późniejszą filozofię kontynentalną. Można powiedzieć, że to pierwszy przejaw

zwy-S. Raube: Rozum, uczucie, wiara...

47

11 Ibidem, s. 216.

12 F. H u t c h e s o n: An Inquiry into the Original of Our Idea of Beaty and Virtue, 2, 3.

Glasgow 1725. Cyt. za: F. C o p l e s t o n: Historia filozofii. Przeł. J. P a s e k. T. 5. War-szawa 1997, s. 202.

cięstwa tego nurtu nad etycznym racjonalizmem; drugi — mógłby doty-czyć koncepcji Hutchesona, w której pada zapowiedź utylitaryzmu, gdyby nie wątpliwość, iż sam Hutcheson zbliżył się do racjonalizmu w trakcie formułowania kryterium szczęścia społecznego. Najistotniejszy jednak problem związany z ówczesnymi sporami polega na tym, że linia etyki uczucia bardzo mocno oddziaływała na kulturowe procesy indywiduali-zacji, zainicjowane już wcześniej, dzięki wpływowi protestantyzmu i kształtowaniu się kapitalizmu. A trzeba przy tym zdać sobie sprawę, że oddziaływanie ówczesnej filozofii na szersze kręgi społeczne nie było wcale w Anglii mniejsze niż we Francji w czasach encyklopedystów. Dru-gi, nie mniej istotny wymiar oddziaływania brytyjskich sporów na później-sze fazy myśli filozoficznej i kultury w ogóle dotyczy stopniowego uniezależniania się etyki od religii. Sekularyzacja etyki, która miała stać się niedyskutowalnym w kręgach ludzi światłych faktem w oświeceniu kontynentalnym, w ujęciach deistów, a i częściowo także Locke’a miała swe początki. Ten wkład wyspiarskich kontrowersji daje o sobie znać do dziś.

W dokumencie Wartości - tradycja i współczesność (Stron 50-53)