Włodzimierz Wójcik

W dokumencie Nowe Zagłębie, 2012, nr 4 (22) (Stron 26-31)

Dwór w Hrubieszowie, miejsce urodzin Bolesława Prusa. Fot. Aung

Literatura

ono powiązania autora Emancypantek i Antka z Nałęczowem i z Ziemia Lu-belską. Podczas pobytu w Nałęczowie z okazji konferencji naukowych, zwykle przyprowadzam tutaj moich studentów.

Razem spacerujemy ścieżkami pomię-dzy zdrojowymi stawikami, podziwiamy łabędzie, wiewiórki, dzikie kaczki, za-chodzimy do pijalni wód mineralnych, rozmawiamy o sztuce pisarskiej nasze-go wielkienasze-go artysty, który w życiu co-dziennym był nader skromnym czło-wiekiem w przyciemnionych okularach.

Jego obraz jawi nam się w postaci po-mnika z brązu przedstawiającego pisa-rza w meloniku siedzącego na ławeczce przed Pałacem Małachowskich.

W biografii pisarskiej Prusa ważny jest rok 1874, w którym debiutował hu-moreską Kłopoty babuni. Od tego czasu spod jego pióra wychodziły w latach sie-demdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku bardzo ciekawe małe formy pro-zatorskie: opowiadania, nowele, szkice powieściowe. Były one dla mnie – szcze-gólnie w czasie niemieckiej okupacji – ostoją polszczyzny i symbolem Polski.

Ja i moje pokolenie z zapartym tchem czytaliśmy takie teksty jak: Pałac i ru-dera, Przygoda Stasia, Powracająca fala, Michałko, Antek, Katarynka, Nawróco-ny, Kamizelka, On, Milknące głosy, Grze-chy dzieciństwa, Omyłka, Pieśń świata, Żywy telegraf, Cienie, Z legend dawne-go Egiptu, Anielka. W utworach tych ob-jawił się Prus jako wielki mistrz sztuki słowa, humanista wrażliwy na ludzkie niedole, wreszcie wyjątkowy przyjaciel młodego pokolenia, zwłaszcza dzieci różnych stanów i warstw społecznych.

Pisarz w bardzo złym świetle ukazuje sfery ziemiańsko-arystokratyczne, które dewastują polską gospodarkę, do ruiny doprowadzają prostych rolników. Zarzu-ca im hulaszczy, niemoralny tryb życia i egoizm, hipokryzję oraz zakłamanie.

Demaskuje naskórkowe uczucia filan-tropijne „pań” z dworu, które z powodu-nudy organizują dobroczynne bale. Nie oszczędza także przemysłowców, którzy budują własny dostatek kosztem ludzi pracy (Powracająca fala). W wielu no-welach Prus apeluje do społeczeństwa o opiekę nad utalentowanymi dziećmi z niższych warstw, zwłaszcza mieszkań-ców wsi, które nie mogą zdobyć światła wiedzy, rozwinąć wrodzonych

zdolno-ści i marnieją w zderzeniu z przeciwno-ściami losu. W roku 1886 napisał Prus powieść ukazującą atawistyczne, bez-graniczne przywiązanie polskiego chło-pa do ziemi, jednocześnie obdarzone-go świadomością konieczności obrony ojcowizny przed naporem osiedleńców z ościennych krajów.

Od roku 1887 do 1889 na łamach

„Kuriera Codziennego” Prus ogłasza dru-kiem powieść w odcinkach Lalka, która w książkowej edycji ukazała się w roku 1890. Jej akcję umieścił w Warszawie (chociaż nie tylko) lat 1878-1879 uka-zując dzieje nieszczęśliwej miłości kup-ca pochodzenia szlacheckiego Stanisła-wa Wokulskiego (patrioty, romantyka) do zmanierowanej, zniewolonej konwe-nansami, zubożałej arystokratki Izabeli Łęckiej. Fabuła natomiast obejmuje szer-szy krąg czasowy a to głównie za sprawą

„pamiętnika subiekta” Ignacego Rzeckie-go, osobowości romantycznej, zafascy-nowanej ideami bonapartyzmu.

Prus z wielką maestrią ukazuje „geo-grafię” Warszawy. Urodę pryncypialnych ulic (Krakowskie Przedmieście) i obiek-tów architektury, parków i skwerów. Nę-dzę i brzydotę nadwiślańskich zaułków zamieszkiwanych przez biedotę i mar-gines społeczny.

Prus z wyraźnym bólem pokazuje, że dawne pozytywistyczne postulaty – postęp, solidarność, rozwój gospodar-czy, rozwój nauki, równouprawnienie kobiet, ras i wyznań – stają się mrzon-ką. Dzieje się tak na skutek rozkładu moralnego uprzywilejowanych warstw ziemiańsko-arystokratycznych, wiodą-cych pasożytniczy tryb życia.

To wielkie dzieło sztuki pisarskiej, zrazu niedoceniane przez współczesnych, po latach było i jest odczytywane coraz bardziej wnikliwie. Dzisiaj jest jeszcze wiele w nim do odkrycia.

Druga wielka powieść Prusa Emancy-pantki – a jest to utwór społeczno-oby-czajowy – pojawiła się w 1894. Wcze-śniej ukazywała się w odcinkach w latach 1890-1893. Nawiązuje ona do toczącej się w drugiej połowie XIX wieku dyskusji o sytuacji kobiet w Europie i w świecie.

Akcję powieści pisarz umieszcza w la-tach siedemdziesiątych i osiemdziesią-tych w Warszawie i na prowincji. Na przykładzie losów kobiet poświęcają-cych się edukacji dziewcząt – pani Latter,

Madzi Brzeskiej, panny Malinowskiej – Prus ukazuje różne wersje losu „eman-cypantek” reprezentujących odmienne postawy moralne: od altruizmu, naiw-nego idealizmu, aż po skrajny, zimny egoizm. Jego utwór – jako dzieło sztuki słowa – uformowany został z wyjątkową maestrią. Cenię go szczególnie z uwagi na ukazanie przez pisarza wielkiej ilo-ści różnorodnych typów i charakterów ludzkich. Jedne postacie zasługują na zrozumienie czytelnika, inne na ironię, szyderstwo, a nawet pogardę. Prus od-nosi się do różnych nurtów ruchu femi-nistycznego z dużą niechęcią. Jest prze-świadczony, że równouprawnienie kobiet nie jest jedynym warunkiem osiągnięcia przez nie szczęścia osobistego. Los czło-wieka determinuje bardzo wiele czyn-ników: biologicznych, intelektualnych, społecznych, psychologicznych.

Ostatnia spośród tych wybitnych po-wieści, Faraon, ukazywała się w formie odcinków w latach 1895-1896, a w for-mie książkowej pojawiła się na rynku czytelniczym w 1897 roku. W tej histo-rycznej powieści pisarz na przykładzie życia starożytnego Egiptu starał się uka-zać mechanizmy przemian dziejowych oraz tajniki zdobywania i utrzymywania władzy w ustroju, w systemie niewol-niczym. Sugestywnie i barwnie przed-stawił rządy egipskiego władcy Ramze-sa XIII, z XI wieku przed Chrystusem, który walczy z Herhorem, przedsta-wicielem kasty łapczywych kapłanów i tym egoizmem podważających porzą-dek i ład państwowy. Kapłani zwyciężają, ponieważ mają bezcenny oręż – wiedzę.

Nowy władca ginie skrytobójczo, więc nie może rozbić dotychczasowego po-rządku, reformy stoją pod znakiem za-pytania. Przez powieść Prusa przewija się pozytywistyczna koncepcja wielkich organizmów państwowych, według któ-rej mogą one dobrze funkcjonować je-dynie w oparciu o jedność i harmonijne współdziałanie wszystkich sił społecz-no-politycznych.

Na rok 1897 przypadał jubileusz Prusa.

Pięćdziesięciolecie jego urodzin. W tym czasie wzrasta jego sława. Społeczeństwo polskie traktuje go jako wielki autory-tet moralny, jako narodową jednooso-bową instytucję. Czcili go wszyscy Po-lacy, zwłaszcza mieszkańcy Warszawy.

Takim typowym Warszawiakiem z krwi

Literatura

i kości był Jan Lechoń. Ten wybitny pol-ski poeta w dzieciństwie widywał wiel-kiego naszego prozaika. W dwudziesto-lecie zgonu autora Lalki jednoznacznie podnosił rangę jego pisarstwa. W 1 nu-merze „Wiadomości Literackich” (1932) w eseju Wielki Prus pisał:

„Wśród rozmaitych rewizji literackich, na które teraz przyszła moda, o tyle po-żyteczna, że na wiele rzeczy patrzyliśmy przez bielmo niewoli na oczach – jest do zrobienia jedna rzecz pierwszego zna-czenia: sprawa należnego w naszej litera-turze miejsca dla Bolesława Prusa. Prus bowiem na pozór był doceniony, ma za-szczytne miejsce w historii literatury, miał uwielbiających go czytelników, ale przecież wobec popularności znaczenia Sienkiewicza i Żeromskiego sława jego była jakby sławą drugiego rzędu; wobec przepychu jednego, a wspaniałego pato-su drugiego Prus wydawał się jakby zbyt szary, zbyt codzienny. Oczy polskie stę-sknione były wtedy do blasku, do świet-ności, serca biły tętnem gorączkowym, więc też Prus, ze swoim spokojem, swo-im humorem, ze swoswo-im zrozumieniem rzeczywistości, która jako rzeczywistość niewoli w ogóle się wtedy dla Polaków nie liczyła – nie był tym dla społeczeń-stwa, czym byłby, gdyby działał w in-nych warunkach – a przede wszystkim nie rozumiano u nas w gruncie rzeczy, jaki to był wielki artysta.[...]”

Lechoń cenił szczególnie złożoność osobowości Bolesława Prusa. Ścieranie się, a właściwie dialog w jego mentalności odmiennych tendencji, dążeń, nurtów:

„ Im głębiej się wmyślać w dzieło Pru-sa, tym jaśniej się widzi, jak jest ono in-dywidualne, nie podpadające pod for-muły, jak niesłusznie biadało się nad jakimś rozdwojeniem, dlatego że Prus był jednocześnie bojownikiem pozyty-wizmu i »sercem serc«. Właśnie walka wewnętrzna Prusa, ścieranie się jego uczuć z myślami – dały artystyczne ży-cie jego utworom, nie pozwalając Pru-sowi zmartwieć w kaznodziejstwie ani popaść w kłamstwo łatwego optymizmu, dewocję postępu. Walka realisty z ide-alistą, jeżeli można mówić tymi gruby-mi określeniagruby-mi, będąca najistotniejszą treścią psychiczną dzieł Prusa – zrobiła z niego humorystę i z niej też zrodziło się w Prusie poczucie tragiczne, stanowią-ce o wielkości „ Lalki” i „Faraona”. Jest

to prawda stara, ale teraz dosyć niemod-na, że właśnie sprzeczności, a nie sys-tem są życiem sztuki, że one wywołu-ją w czytelniku ten ferment psychiczny, który jedynie (nie zaś wyuczone hasła) przetwarza go duchowo, stąd wszyscy nieomal wielcy pisarze patronowali sprzecznym ideom. Mickiewicz raz był konserwatystą, kiedy indziej radykałem – tak samo Wyspiański, Żeromski w tym samym utworze był jednocześnie i na-rodowym demokratą, i komunistą. Wo-bec tak modnego dzisiaj ideału harmonii, określonego programu ideowego, »Lal-ka« Prusa, jakoby utwór pozytywistyczny, okazałaby się pełna sprzeczności; Prus

bowiem jest w niej zarówno entuzjastą pozytywizmu i jego krytykiem, zarów-no antysemitą i filosemitą, jedzarów-nocześnie ironistą i najczulszym poetą »bezpłod-nych« marzeń romantycznych i jeże-li mimo to osiąga wrażenie harmonii, to właśnie przez tę dysharmonię, któ-ra. stwarza jakąś epicką obiektywność, słowem, przez tę wyklętą w okresie po-zytywizmu »sztukę«”.

Jan Lechoń z całego bogatego dorob-ku pisarskiego Prusa szczególnie wyso-ko stawiał Lalkę. Wyjaśniał:

„Wrażenie pełni życia, wchłonięcie w sztukę całego bez reszty opisywanego świata, uczucie, które ma się przy czy-taniu »Pana Tadeusza«, jest też rozko-szą, jaką odczuwamy, czytając »Lalkę«

i uświadamiając sobie, jak jest ona ro-zumnie zbudowana, jak nie brak nie-omal ani jednej postaci potrzebnej dla

pełnego opisania i głębszego wytłuma-czenia ówczesnej Warszawy. Prus daje w »Lalce« obraz tworzenia się nowego życia miejskiego, skonstruowany z nie-zwykłym zrozumieniem procesów spo-łecznych, obraz ujęty w perspektywę hi-storyczną, którą jest pamiętnik Rzeckiego, a obejmujący wszystkie warstwy tworzą-ce wtedy życie Warszawy: mamy tu więc arystokrację, szlachtę ustępującą z pola, mamy w osobie Wokulskiego szlachtę przetwarzającą się na mieszczaństwo, są drobne łyczki, są studenci, rzemieślnicy, służba – szkicuje też Prus procesy do-piero rodzące się, jak np. rozwój Żydów i jako reakcja na to narodziny antyse-mityzmu. W ocenie zjawisk społecznych busolą dla Prusa jest po prostu jego po-czucie człowieka i dzięki temu niektóre jego syntezy na tym właśnie świetnym znawstwie psychologicznym oparte dziś jeszcze, albo raczej dzisiaj dopiero, oka-zują swoje jasnowidztwo”.

Lechoń potrafił w omawianym utwo-rze znaleźć i wskazać również niedostatki i pewne niedociągnięcia oraz odnieść się do nich ze zrozumieniem: „Nie wszystko oczywiście w »Lalce« jest równego mi-strzostwa jako psychologia, są postacie, zwłaszcza w świecie arystokratycznym, mające jedynie wartość wdzięcznych karykatur z epoki krynolin i plastro-nów – panna Łęcka zresztą, uważana za bladą i papierową, nie jest lalką jako dzieło sztuki, tylko lalką jako charakter.

Za to Wokulski, człowiek, który łamie swoją indywidualnością wszystkie ramy społeczne, znów właściwie romantycz-ny buntownik, znów jakby głos tragicz-nego indywidualizmu rasy – to postać, przez którą zaciera się w „Lalce” grani-ca między poezją a prozą, jak zaciera się w niektórych utworach Balzaka, Do-stojewskiego, Hamsuna i Conrada. At-mosfera »Lalki« , pełna humoru, ciepła, choć zgęszczająca się czasami w chmu-ry tragiczne, jest oczywiście tak różna od mroźnego powietrza, którym żyją lu-dzie Conrada. […] cała zresztą metoda pisarska Prusa zbyt jest różna od sztuki Conrada, aby porównanie Wokulskiego z ludźmi Conradowskimi nie wydawa-ło się tylko odległą asocjacją. A jednak ten Wokulski, któremu jak Conradowi brakło powietrza w kraju, zdolny jak ludzie Conrada unieść najwspanialsze przeznaczenie i jak oni łamiący je u stóp

Bolesałw Prus. Fot. W. Feldman

Literatura

kobiety, czyż to nie jest opowieść o ja-kimś bohaterze »Zwycięstwa« czy »Oca-lenia«, przez ironię zagnanym do war-szawskich salonów? […]”.

Lechoń cenił bardzo konstrukcję oso-bowości Ignacego Rzeckiego, ale także doceniał uformowanie postaci drugie-go i trzeciedrugie-go planu:

„A inne postacie, już naturalnie nie tej klasy, ale jakże bogate, nowe, żywe! Taki Rzecki np., w którym Prus pacyfista-po-zytywista zamknął całe zrozumienie i kult bohaterstwa, Rzecki, który powinien był z Prusem pogodzić wszystkich, co żyli, ideałem powstania i żołnierza, nie dość rozumiejących, że Prus to inny człowiek niż lodowaty Świętochowski; a pani Wą-sowska – jedna z najpiękniejszych po-staci w naszej literaturze, na owe czasy w Polsce bardzo śmiało pomyślana, ma-jąca zarówno zmysły, jak uczucie, Boy mógłby powiedzieć „wzór kobiety-Po-lki”, wesołej, wolnej i głęboko wewnętrz-nie uczciwej. […] Pani Stawska np. by-łaby może mdła i papierowa ze swymi cnotami, gdyby nie owo wysiadywanie w oknie, które ją czyni tak żywą, a jaki cudowny, zacny i śmieszny zarazem jest Rzecki z tym nieuleczalnym podejrze-waniem Wokulskiego o politykę. Kiedy przypomnieć sobie którąś z tych posta-ci albo taką niezrównaną scenę jak roz-mowa barona z lokajem przed pojedyn-kiem, a potem scenę w wagonie między Wokulskim, Starskim i Izabelą, albo to, co myśli Wokulski po rozstaniu z Izabe-lą – wtedy pojmuje się, co to za wspania-ła książka, uświadamia się sobie wielką skalę Prusa, od najwyższego komizmu – do tragedii, i wtedy rozumie się, jakiej

to był klasy pisarz”.

Bilans refleksji Lechonia o dziele Pru-sa jest budujący:

„»Lalka« i »Faraon« są na pewno naj-wyższymi dziełami Prusa i dosyć jest mó-wić o nich, aby sobie zdać sprawę z jego wielkości. A przecież to była część zale-dwie jego literatury, przecież poza tym stworzył »Emancypantki«, wielkie dzie-ło, tak głęboko wnikające w dusze ko-biece, napisał »Placówkę«, będącą na owe czasy odkryciem, napisał nowele, najpiękniejsze po dziś nowele w naszej literaturze, przez kilkadziesiąt lat – co tydzień – wnikał odważnie, mądrze we wszystkie niemal sprawy naszego życia, szerzył wiedzę, ludzkość, pomagał

kul-turze i dobrobytowi – doprawdy, jakież inne słowo niż „wielkość” może okre-ślić tego wspaniałego człowieka, który tyle zdziałał dla życia, a był zarazem ta-kim artystą, który dał prozie naszej po-ziom intelektualny po dziś dzień bodaj w niej niedościgniony i dał taki wyraz głęboki polskiej uczuciowości; można by powiedzieć, że był on dla naszej prozy zarazem Balzakiem i Dickensem – gdy-by to określenie obejmowało i to także, że napisał »Faraona.« Doprawdy, kiedy pomyśli się, że w innym rodzaju wiel-ki Sienwiel-kiewicz był sławny na cały świat i w kraju oddawano mu cześć jak mo-narsze, że miał Nobla, Oblęgorek, że żył w puchach sławy i znaczenia, a w tym samym czasie Prus, jak go pamiętam z mego dzieciństwa, skromny, zgarbio-ny, chodził co dzień przez ulicę Hożą, że jego całą zabawą były gawędy w redak-cji »Tygodnika«, jego jedynym właści-wie stanowiskiem – stanowisko członka tej redakcji, kiedy to sobie przypomnieć, ogarnia nas wzruszenie, w którym nie wiadomo, czego jest więcej: poczucia ja-kiejś krzywdy, która się Prusowi działa, czy też wzrastającej naiwnej miłości do Warszawy za to, że on w niej mieszkał, tkliwości dla murów, w których było jego proste mieszkanie i gdzie pełnił tak wspaniale wielkie zadanie: odczuć, zro-zumieć i wyrazić świat”.

Wielkim uznaniem Bolesława Prusa obdarzała także autorka Nocy i dni Maria Dąbrowska. We Wstępie do Wyboru pism Bolesława Prusa (Warszawa 1954) z wiel-ką przenikliwością analizowała warsztat twórczy Prusa oraz dzieje jego rosnącej sławy. Warto w tym miejscu przytoczyć parę obszerniejszych fragmentów wypo-wiedzi Dąbrowskiej. Oto one:

„Prus to pisarz myślący. A tym samym – człowiek prawie tragiczny. Bo niedo-brze to w Polsce być myślącym człowie-kiem. My wolimy wszystko, niż myśleć.

Wolimy umrzeć dla jakiejś sprawy, niż ją przemyśleć. A dzieje Prusa to dzieje nie tylko wielkiego serca, lecz i poszukują-cej myśli. W jednej zwłaszcza dziedzinie szukanie to jest męczarnią. Zatrzymajmy się chwilę nad męką patriotycznej myśli Prusa. Polska myśl patriotyczna w wa-runkach niewoli nigdy nie mogła prze-jawić się dość przezroczyście i w pełni.

[…]. Klęska powstania 63 roku pchnie zrazu młodego Prusa w beznadziejną

rozpacz, rezygnującą nawet z marzeń o wybiciu się Polski na wolność. Z bie-giem upływających lat rozpacz i rezygna-cja ustąpią twórczemu dociekaniu przy-czyn. Prus osądzi klęskę powstania jako klęskę błędu. W czasach gdy cenzura ze-lżała, napisze o tym (Nasze obecne poło-żenie, „Tygodnik Ilustrowany”, 1910 rok) nieco wyraźniej: »Gdyby zebrać w jedno miejsce krew wylaną przez Polaków za wolność, może powstałoby drugie Gopło;

gdyby zgromadzić kości tych, co polegli w bojach, na szubienicach, w katorgach, na osiedleniach i wszelkiego rodzaju tu-łaczkach, może usypałby się z tego drugi Wawel. Lecz [...] jakiż z tego pożytek? Nie ma! I nawet być nie może, gdyż patrio-tyzm polski składa się z wybuchów na-miętnych gwałtownego uczucia, którego, niestety! nie oświetlał rozum i nie przero-dził go w akty twardej woli.« […] Rezy-gnując na razie ze zbrojnej walki o wol-ność, Prus domagał się więc od swego narodu zaniechania politycznych »mrzo-nek«, a tworzenia natomiast we wszyst-kich dziedzinach życia tawszyst-kich wartości, które – mimo jej los polityczny – uczy-niły`by Polskę, a przynajmniej Polaków czymś cennym i niezbędnym dla świata.

Prus nie uznawał wymawiania się niewolą od ciągłych i upartych wysiłków doskona-lenia życia. Swój program ocadoskona-lenia i wy-wyższenia narodu widział to w kształce-niu władz poznawczych, to w tworzeto w kształce-niu siły gospodarczej, to w doskonałym wy-pełnianiu wszystkich powszednich obo-wiązków, to – w okresie mistyczno-reli-gijnym – w dosłownym stosowaniu na co dzień nauki Chrystusa. Ostatecznego wniosku, że to wszystko ma doprowadzić Polskę do jakiejś postaci wolności, znacze-nia i potęgi, Prus nie mógł już w warun-kach ówczesnej cenzury jasno wypowie-dzieć, a i bez niej trudny on byłby z takich przesłanek do wyprowadzenia. Przemycał go w okresie powstania greckiego (1897) pod postacią losów tego kraju, któremu, jak wierzył, Europa w walce o wolność po-może, bo stworzył „dzieła wszechludzkie”

i miał bohaterów, co „walczyli i ginęli za wszechludzkie duchowe skarby” Wszyst-kie te poglądy – skądinąd pożyteczne, a nawet zbawcze dla narodu skłonnego do wszelkich „grzechów odpuszczenia” – w praktyce wyglądały nader podobnie do ugodowego programu konserwatystów re-prezentujących klasy posiadające i część

Literatura

związanej z nimi inteligencji. Stały się też niepopularne wśród młodszej i radykal-niejszej części społeczeństwa, ściągnęły na głowę Prusa gromy i szyderstwa, doszło nawet do osobistej na niego napaści do-konanej przez kilku krewkich młodzień-ców, na pewno nie silących się na zrozu-mienie trudnej myśli Prusa. Swój dramat niezrozumianego patrioty przedstawił Prus w noweli »Omyłka«, tym najtragicz-niejszym z jego kilku posępnych i niesa-mowitych utworów. Oczywiście, że myśl patriotyczna Prusa szła zygzakami, omyl-nymi drogami, srogo się nieraz błąkała.

Lecz artysta ma psychikę bardzo złożo-ną, a jego wartość nie leży w nieugiętości, jednolitości czy poprawności poglądów.

Ważną jest właśnie ta droga poszukująca i to, czy choćby zbaczając, idzie się w do-brym kierunku. A Prusowi – gdy speku-lacje myślowe zawiodły w publicystyce – właściwy kierunek wskazywało gołębio czułe, a jastrzębio bystre oko wielkiego realistycznego artysty. W imię po swo-jemu rozumianej trzeźwości, świadomie wyzbywającej się złudzeń, Prus potępił walki zbrojne o wolność podejmowane bez kilku przynajmniej ważnych szans na zwycięstwo. Ale choć nie operował naszy-mi dzisiejszynaszy-mi kryterianaszy-mi, co pozwala-ją precyzyjnie oddzielić od błędu czyste i przyszłościowy nurt ruchów narodowo-wyzwoleńczych, oko i serce artysty wyło-wi ludzi tego nurtu i otoczy ich pełną hu-moru i tkliwości sympatią. Szczytowym wyrazem tej sympatii będzie arcydzieło charakterystyki, jedna z najpiękniejszych postaci Prusa – syn woźnego, uczestnik rewolucji węgierskiej, anielski subiekt Ignacy Rzecki. Jeszcze bardziej bezpo-średnio wskaże nam Prus dziedzica naj-lepszych tradycji wolnościowych w słab-szym, drobnym utworze »Milknące głosy«

W opowiadaniu tym ubogi szewc i jego nieletni syn to jedyni ludzie, co dostrze-gli, powitali i uczcili przybyłego do

W opowiadaniu tym ubogi szewc i jego nieletni syn to jedyni ludzie, co dostrze-gli, powitali i uczcili przybyłego do

W dokumencie Nowe Zagłębie, 2012, nr 4 (22) (Stron 26-31)