W obliczu Innego (lustra)  — Lacanowska koncepcja podmiotu

W dokumencie Efekt pasażu (Stron 32-36)

Panoptikum podmiotowości, czyli wybrane dzieje

4. W obliczu Innego (lustra)  — Lacanowska koncepcja podmiotu

Po drugiej wojnie światowej psychoanaliza, zarówno na gruncie klinicznym jak teoretycznym, mimo pojawiających się co rusz oponentów32, zaczęła stopniowo pozyskiwać na świecie coraz więcej zwolenników i krytycznych kontynuatorów. Z dzisiejszej perspektywy najbardziej twórczy okazał się być wkład Carla Gustava Junga (teoria archetypów i nieświadomości zbio‑

rowej), Melanie Klein (teoria relacji z obiektem), Ericha Fromma (etyczny i społeczny wymiar osobowości) oraz Karen Horney (zdystansowanie się od biologizmu Freuda i wyeksponowanie społeczno‑kulturowych uwa‑

runkowań). Jednak autorem prawdziwego i nieodwracalnego przełomu w psychoanalizie stał się francuski psychiatra i terapeuta – Jacques Lacan.

32 Krytyka Karla Poppera, zawarta w jego książce Logika odkrycia naukowego (wyd.

niem. 1934, wyd. ang. 1959), wynikała z arbitralnego przyjęcia punktu widzenia, opartego na kryteriach logiki oraz ewolucjonizmu Darwina. Według Poppera psychologia nie spełnia kryteriów „naukowości”.

efekt pasażu

W przeciwieństwie do Freuda, który odwoływał się do mitu (Edypalny trójkąt przypisany matce, ojcu i dziecku), Lacan wyróżnił przejście od tego, co biologiczne, do tego, co kulturowe, przede wszystkim w obszarze mowy oraz mówienia. W jego wykładach, datujących się na przełom lat 40. i 50. xx w., pojawia się pierwsza próba zdefiniowania podmiotu, która ma źródła tak freudowskie, jak strukturalistyczne. Jest też ona rezultatem ponownego odczytania pism autora Wstępu do psychoanalizy, ale poczy‑

nionej już z perspektywy Ferdinanda de Saussure’a, Romana Jakobsona oraz Claude’a Lévi‑Straussa.

Lacan, zajmując się podmiotem, a w szczególności Freudowską ideą nieświadomości, posłużył się lingwistyczną koncepcją de Saussure’a, za‑

sadzającą się na idei znaku językowego, będącego częścią większego (ję‑

zykowego) systemu. Wyszedłszy z założenia, że podmiotowość jest struk‑

turyzowana jak język, wykorzystał on Jakobsonowskie pojęcia metafory i metonimii, które odnalazł w opisanych przez Freuda mechanizmach przemieszczenia i marzeń sennych, a następnie włączył w swoją teorię opisane przez Lévi‑Straussa funkcje symboliczne, jako dystynktywne tak dla nieświadomości jak i wszelkiego konstytuowania się tożsamości. I to właśnie w konsekwencji pozwoliło mu później zdefiniować podmiot jako

„znaczenie pewnego znaczącego dla innego znaczącego”33. Taka wykładnia jest – być może – pierwszą w zachodniej kulturze dekonstrukcją podmiotu, który staje się ledwie narzędziem i wyrazicielem języka, innymi słowy – funkcją relacji zachodzącej w grze znaczących. Dyskurs podmiotu jest za‑

tem u Lacana wypadkową tego, co pozyskał on w semantycznym spadku, i dlatego też możemy powiedzieć, że „człowiek mówi […], ale mówi dlatego, że symbol uczynił go człowiekiem”34.

Niezależnie od tych językowych uwarunkowań Lacanowski pod‑

miot jest procesualnością, bowiem – podobnie jak u Freuda – w efekcie traumy spowodowanej niemożnością utożsamienia się z samym sobą ustawicznie znika on i pojawia się w kolejnym znaczącym. Jego „funda‑

cyjne” wyłonienie się to moment zadzierzgnięcia przymierza z językiem (z porządkiem symbolicznym). Zanim to się jednak stanie – dowodzi La‑

can – jednostka w swoim procesie ontogenezy musi doświadczyć konfron‑

tacji z Innym (obrazem). W powstałym w 1949 r. studium pt. Écrits – Sta‑

dium zwierciadła jako czynnik kształtujący Ja, w świetle doświadczenia

33 Cyt. za: K. Pawlak, Psychoanaliza według Jacques’a Lacana, [w]: Nowe zjawiska w psychoterapii, pod red. Marii Lis – Turlejskiej, Jacek Santorski & Co., Warszawa 1991, s. 30.

34 J. Lacan, Funkcja i pole mówienia i mowy w psychoanalizie, KR, przeł. B. Gorczyca, W. Grajewski, Warszawa 1996, s. 43.

część i Panoptikum podmiotowości

psychoanalitycznego35 pojawia się kluczowe dla psychoanalitycznego dys‑

kursu pojęcie porządku wyobrażeniowego i związanej z nim fazy lustra.

Lacan twierdzi, że momentem założycielskim naszego ego jest dostrze‑

żenie dziecka jako siebie, co ma miejsce między szóstym a osiemnastym miesiącem życia. Zapośredniczenie to odbywa się poprzez ujrzenie siebie w lustrzanym odbiciu. „Akt ten, niewyczerpujący się – jak u małpy – w roz‑

poznaniu ułudności obrazu, przeradza się natychmiast u dziecka w serie gestów, w której ludycznie doświadcza ono związków między ruchami ukazanymi w obrazie, a odbiciem otoczenia oraz związków całego tego potencjalnego kompleksu spostrzeżeń z rzeczywistością”36. Jest to pierw‑

sza wyobrażeniowa identyfikacja dziecka, które jednak nie potrafi jeszcze rozdzielić otaczającego świata od samego siebie. Porządek wyobrażeniowy odpowiada Freudowskiemu ego, które dla autora Écrits – co należy zazna‑

czyć – nie jest jeszcze podmiotem. To sfera narcystycznej iluzji dyktowanej przez pragnienie koherencji i utożsamienia z doskonałym obrazem same‑

go siebie. Jednak jest to w każdym przypadku wizerunek idealistyczny i ze‑

wnętrzny, który powoduje „pokawałkowanie” i rozdarcie pomiędzy tym, czym jesteśmy, a tym, jak siebie widzimy. Ten, kogo dostrzegamy, w lu‑

strze – w istocie – jest zatem Innym. W ten sposób identyfikacja – zamiast rozkoszy – przynosi fragmentację i wyalienowanie. Co więcej – obraz ów jest stworzony kosztem zerwania pierwotnej jedności z matką. Efektami tego pęknięcia i rozdzielenia stają się alienacja, frustracja i poczucie „bra‑

ku”. Jednocześnie, co paradoksalne, dopiero na tych egzystencjalnych szwach i rozdarciach może narodzić się właściwa podmiotowość, która jednak – aby się ukształtować – potrzebuje Innego…

W napisanym w 1960 r. VIII seminarium Lacan rozwinie tę koncepcję.

Obraz odzwierciedlony nie będzie bowiem dotyczył jedynie lustra jako takiego, ale każdego rodzaju odbicia – a w szczególności właśnie Innego, który ostatecznie dokona rozdzielenia symbiotycznej więzi z matką. Jest to moment graniczny i założycielski, bowiem – jak dowodzi Lacan – „nigdzie, krótko mówiąc, nie okazuje się jaśniej, że pragnienie człowieka znajduje swój sens w pragnieniu innego, nie tyle dlatego, że inny posiada klucz do obiektu pragnienia, co dlatego, że pierwszym obiektem pragnienia jest być przez innego uznanym”37. Jego symbolicznym synonimem – w nomenkla‑

turze francuskiego psychoanalityka – jest Wielki Inny, wirtualna figura wpierw odnosząca się do ojca, który artykułuje zakaz kazirodztwa, ale później zazwyczaj jest ona przenoszona na Boga, Prawo, itp. Najważniejszy

35 Por. J. Lacan, Écrits – Stadium zwierciadła jako czynnik kształtujący Ja, w świetle doświadczenia psychoanalitycznego, przeł. J. W. Aleksandrowicz, „Psychoterapia”

4/1987, s. 5–9.

36 Tamże.

37 J. Lacan, Funkcja i pole mówienia i mowy w psychoanalizie, dz. cyt., s. 59.

efekt pasażu

w tym procesie jest sam akt deklaracji i wiary, której podmiot – jak zauważa Slavoj Žižek – „wcale nie musi istnieć naprawdę, wystarczy tylko, że zało‑

żymy jego istnienie, uwierzymy w to, że istnieje – albo pod postacią mito‑

logicznej figury założyciela, który nie jest częścią naszej rzeczywistości, albo pod postacią bezosobowego i nieokreślonego podmiotu”38. Ten me‑

chanizm nie posiłkuje się sferą emotywną lecz porządkiem symbolicznym.

To przecież język – a wraz z nim kultura – przepracowuje nasze traumy i uzurpacje. Są one ustrukturyzowane przez język i stąd nie może dziwić, że później wpierw Heidegger, a następnie Gadamer będą dowodzić, że nie mówimy a jesteśmy mówieni przez język, bo „całe nasze doświadczenie bytu zapośredniczone jest przez język”39. Z drugiej strony – oddziela on nas jednak od wewnętrznej „prawdy”, od drzemiącej w nas pod spodem nieświadomości, mimo że może się ona wyrazić tylko za pośrednictwem języka. Ten zaś rozziew zachodzący między tym, na co wskazuje miesz‑

czący się w nieświadomości dyskurs Innego, a rzeczywistością, jest przy‑

czyną wszelkich nerwic (freudowskiej histerii), gdyż podmiot zwykle ma przeświadczenie o sztuczności języka i jego symbolicznych „masek”, i nie potrafi bezgranicznie utożsamić się z rzeczywistością wirtualną Wielkiego Innego.

Po roku 1953 Lacan wprowadza trzecią kategorię, którą nazywa po‑

rządkiem realnego. Funkcjonuje ona poza świadomością podmiotu i nie jest racjonalizowana przez język. Jest to rodzaj retroaktywnej fantazji za‑

istniałej w człowieku już po fazie lustra, „kiedy nasze ciało wciąż jeszcze stanowiło masę chaotycznych kawałków; fantazję chaotycznego ciała, fragmentarycznego i płynnego, wydanego na pastwę popędów o tyle groź‑

nych, że zdolnych w każdej chwili do przejęcia kontroli, fantazję, któ‑

ra nawiedza nas do końca życia we wszystkich tych momentach, kiedy czujemy, że zaraz rozpadniemy się na kawałki. W pewnym sensie nasze ego to przede wszystkim rodzaj zaprzysiężenia przeciwko ponownemu rozpadowi ciała na kawałki. Nieustanne zagrożenie rozpadem sprawia, że ciało zamienia się w rodzaj zbroi [...], chroniącej przed chaosem świa‑

ta wewnętrznego i zewnętrznego; zwłaszcza zewnętrznego, to ochro‑

na przeciwko tym wszystkim, którzy zdają się reprezentować chaos”40. W rezultacie „dojrzały” podmiot, aby właściwie funkcjonować w społe‑

czeństwie, musi uzbroić się przed Innymi i przed Innością, które drzemią i czyhają zarówno w jego nieświadomości oraz libido, jak i w otaczającym świecie. Ta obrona jest ceną za ocalenie (iluzorycznej) tożsamości. Warto

38 S. Žižek, Lacan, Przewodnik Krytyki Politycznej, przeł. J. Kutyła, Krytyka Polityczna, Warszawa 2008, s. 49.

39 H. G. Gadamer, Estetyka i hermeneutyka, [w:] Rozum, słowo, dzieje, przeł.

M. Łukasiewicz, PIW, Warszawa 2000, s. 136.

40 H. Foster, Powrót Realnego, dz. cyt. s. 243.

część i Panoptikum podmiotowości

dodać, że ten też wątek stał się jednym z bardziej pasjonujących tematów w obrębie prowadzonej dziś nadal psychoanalitycznej debaty, jak i znalazł swoje spektakularne rozwinięcie zarówno w literaturze, jak w filmie czy sztukach wizualnych.

5. Polylogue Julii Kristevej, czyli podmiot w procesie

W dokumencie Efekt pasażu (Stron 32-36)

Outline

Related documents