Warunki pracy w instytucjach kultury

W dokumencie MUZEA PODKARPACKIE 2004–2014 (Stron 168-172)

10. ZMIANY W FUNKCJONOWANIU KULTURY PODKARPACKIEJ Z PERSPEKTYWY

10.5. Warunki pracy w instytucjach kultury

W założeniach projektu była mowa o rozróżnieniu kultury na trzy sfery: kulturę bytu, kulturę symboliczną oraz kulturę społeczną (Kłoskowska 1981). Celem niniejszej analizy jest m.in. zdiagnozowanie funkcjonowania tych trzech sfer w obszarze działań instytucji kultury nie będących muzeami.

Kultura materialna w swoim zakresie obejmuje budynek i jego wyposażenie: zmiany w warunkach fizycz-nych (modernizacji budynku, wyposażenia, wykorzystywania nowych technologii, wkraczania i poruszania się w rzeczywistości wirtualnej).

Zaplecze materialne w przypadku badanych instytucji kultury zależy od różnych czynników. Nie wyłania się tu wyraźny wzór radzenia sobie z problemami materialnymi uzależniony na przykład od organizatora bądź wielkości czy znaczenia instytucji kultury. Na pewno w lepszej sytuacji pozostają instytucje, które mają własną siedzibę, a więc mają możliwość zabiegania o dodatkowe dofinansowanie na jej rozbudowę lub modernizację.

W większości były to pieniądze pozyskane dzięki programom unijnym. W nieco gorszej sytuacji pozostają insty-tucje posiadające na przykład siedzibę tymczasową i borykające z różnymi ograniczeniami lokalowymi:

Sytuacja w miarę ustabilizowała się tak od końca lat dziewięćdziesiątych [AK: po reformie administracyj-nej], jeśli idzie o zakres w ciągu tych, tych dwudziestu lat wykonanych zostało sporo prac modernizacyjnych, remontowych, poprawiła się baza zdecydowanie. Po wejściu do Unii, wcześniej też korzystaliśmy jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych z programów z tych przedakcesyjnych, zewnętrznych, po wejściu do Unii i po powstaniu tych programów operacyjnych Ministra Kultury i tych innych... staramy się korzystać też z tego i pozyskiwać dodatkowe źródła na sfinansowanie. (OK_28)

W odniesieniu do warunków pracy i zmian, które zaszły w ciągu ostatnich lat, informatorzy podkreślają przede wszystkich ich gwałtowność:

Świat się tak diametralnie zmienił. Jak ja tutaj przychodziłam do pracy – to było kilka lat temu [AK: 2003 rok] – to tutaj były dwa komputery i moje koleżanki, które uważam za aktywne, fajne kobity, otwarte na wiele rzeczy, mając tyle lat co ja, tylko wtedy, mówiły: „Pani dyrektor, my żadnych komputerów, gdzie na stare lata, nie będziemy się uczyć. Po co?” W ciągu dwóch lat ten świat tak się zmienił, że te komputery są na każdym stanowisku pracy, prawda, bo my jakby tego nie pamiętamy, że to jest rewolucja. (OK_04)

R: Budynek został oddany w 2008 roku, dwa lata później moi technicy powiedzieli „my mamy za stary stół”.

I to nie są pieniądze rzędu dwóch tysięcy. [...] dzisiaj obsługa sceny, to są najbardziej wykwalifikowani... to nie jest pan Bronek, który młotkiem kiedyś scenografię przygotowywał, tacy też są, bo wciąż w takich instytucjach [...] ale u nas dzisiaj ekipa obsługi ośrodka kultury to są szalenie wykwalifikowani pracownicy, to są ludzie, którzy muszą być – znowu wracam do tego uczenia się przez całe życie – że to nie jest człowiek, który się

168

nauczył obsługi sprzętu akustycznego dziesięć lat temu, tylko musi uczyć się na bieżąco, cały czas, żeby być na bieżąco ze wszystkim...

B: A jak pani ocenia warunki lokalowe?

R: No, nasze warunki lokalowe o 260, 300, 700 nie wiem ile, tysiąc procent [AK: się zmieniły]. Kiedy tu przy-chodziłam do pracy, [...] dom kultury był bardzo zaniedbany. Bardzo zaniedbany, chociaż ja trochę tęsknię za tą piękną sceną, takim kameralnym wizerunkiem. Teraz mamy potężny budynek, potężną instytucję. (OK_04) Wspomniana przez informatorów gwałtowność zmian wiąże się również z wykorzystywaniem nowoczesnych technologii, które w XXI wieku są oczywistością zarówno dla kreatorów kultury11, jak i odbiorców, wręcz wymagają dostosowania (w różnym zakresie) instytucji kultury do wymogów dzisiejszego świata. Choć samo oswajanie się pracowników kultury (w tym muzeum: s. 36–37 niniejszej publikacji) z nowymi narzędziami i ich możliwościami nie było taką oczywistością:

Warunki. Jeżeli mamy na myśli bazę, to naturalnie [AK: że się zmieniła]. To jest oczywiste, że muszą się warunki zmieniać. Świat idzie do przodu, choćby cyfryzacja, digitalizacja, wszystko to, co się łączy z kom-puteryzacją, z nośnikami medialnymi, multimedialnymi. To oczywiście musieliśmy podążać za tym, nie da się upowszechniać kultury bez wykorzystania tej strony naszego życia. (OK_14)

Powiem tak, w mieście rzeczywiście jest [AK: nazwa instytucji kultury] trochę niezauważane i jest takim, czy zaczyna być takim niszowym miejscem, ponieważ rzeczywiście nie mamy tych nowych mediów u siebie.

My staramy się jednak ciągle pokazywać sztukę tradycyjną, dobre rzemiosło, czyli tradycyjne rzeczy. Nato-miast dzisiaj młodzież oczekuje, że tu będzie mnóstwo jakichś telebimów, że coś będzie migać, ciągle się zmieniać, ruszać. No jakby my nie chcemy podążać w tę stronę, ale w związku z tym też jakby się narażamy czy też skazujemy na właśnie troszeczkę bycie z boku, jeśli chodzi o takie eventowe wydarzenia w mieście.

Natomiast jako galeria to myślę, że jesteśmy największą, rzeczywiście czołową galerią, która stara się po-kazywać dobre wystawy, dobre nazwiska [...]. Troszeczkę unikamy tego tematu [AK: nowych mediów] ale pewnie będziemy zmuszeni kiedyś po to też sięgnąć, i trochę tutaj ludzi ściągać. (OK_15)

Bycie w Internecie dziś jest traktowane jako oczywistość. Informatorzy na przykład mieli problem z określe-niem tego, od kiedy funkcjonuje strona internetowa ich instytucji (a w niektórych przypadkach strona była w prze-budowie, gdyż nie odpowiadała już dzisiejszym standardom). Instytucje kultury doceniają siłę portali społeczno-ściowych, ale również zauważają niebezpieczeństwa, które się wiążą z byciem w sieci:

No już mamy parę lat już, trudno mi w tej chwili powiedzieć, ale no wie Pani to jest tak już w tej chwili normalne, że się ją ma, że, że trudno sobie, wydaje mi się, że zawsze ją mieliśmy, chociaż to nieprawda. No od kiedy tylko była taka możliwość to ją mamy. (OK_08)

Ja taką zauważam największą potrzebę, że ludzie potrzebują obejrzeć. Oni nawet nie byli na imprezie, ale ludzie... dlatego też jestem trochę zawieszona między Facebookiem, a nie Facebookiem, ponieważ, pro-mocyjnie, to może dobre narzędzie, ale ludzie, którzy tam się pojawiają, nie byli na wydarzeniu, czyli to jest trochę nie zgodne z moją wrażliwością. Mnie bardziej zależy na tym jednym człowieku, który tu przyszedł i przeżył to, niż na tym tysiącu, który zobaczyli linka na Facebooku, bo to rzeczywiście wyrabia formułę, albo dobrą, albo złą. Mówi się o tym, że było wydarzenie, mimo to, że nie byli na wydarzeniu, ale mówi się też o tym, że ta gwiazda im się nie podoba. Hejt. (OK_04)

Co do spacerów wirtualnych na przykład są opinię, że bardziej się sprawdzają w przypadku muzeum ze stałą ekspozycją (znowuż tradycyjna interpretacja muzeum), niż na przykład w galeriach, gdzie ekspozycje i wystawy są zmienne, a ze względu na braki personalne i nadmiar obowiązków nie są one w stanie nadążać za koniecz-nością bieżącego „bycia w Internecie”.

11 Niezależnie od tego, czy mówimy o muzeum, czy innych instytucjach kultury, w przypadku tzw. wirtualizacji , czy wykorzystywa-nia nowych technologii w działawykorzystywa-niach kulturalnych znowu wracamy do sytuacji dialogu między tradycją a zmiewykorzystywa-niającą się rzeczywistością społeczną.

169 Ale wie pani, jaki mam największy problem? Z promocją w Internecie i z prędkością informacji dzisiaj.

Ja nie dostałam od organizatora dziesięciu stanowisk pracy [AK: do działu promocji], nie ma na to pieniędzy, nikt nie pomyślał o tym, że... ja to tłumaczyłam swoim kolegom: „słuchajcie, wejście na Facebooka, jeszcze strona internetowa jest moderowana przez nas, tak, jakby co, kiedy, gdzie – od nas zależy; natomiast bycie na Facebooku jest albo, że jesteś w tempie, tym, którym są wszyscy, albo nie”. Przy jednej imprezie jedno stanowisko było tylko do Facebooka, chłopak po dziesięciu godzinach robienia informacji, zdjęć, opracowy-wania, przerzucania do portali społecznościowych itd., mówi, „to jest, kurdę, etat roboty”. A jak go zabraknie na drugi dzień? nie dlatego, że coś mu się stanie, tylko dlatego, że my pracujemy, a w niedzielę musi być dzień wolny: ‚Nie ma informacji na Facebooku’. Musimy przeszkolić drugą osobę – dobrze – przeszkoliłam drugą osobę. Okazuje się, że dwóch osób za mało, żeby obsługiwać Facebooka w takiej instytucji. (OK_04) Kultura społeczna obejmuje relacje między pracownikami instytucji kultury, w tym muzealnymi oraz z przed-stawicielami samorządów lokalnych (o czym już była mowa wcześniej [patrz Pole lokalne]). A więc nasi infor-matorzy mówili raczej o partnerstwie i współpracy, niż konkurencji (choć to zależy od sposobu definiowania tego ostatniego). Poza tym relacje z zewnętrznymi podmiotami w ciągu ostatnich lat wyraźnie dynamizują się, są inspirujące dla obu partnerów, a ich jakość, trwałość, intensyfikacja w obszarze lokalnym, państwowo-na-rodowym, pogranicza wschodniego czy nawet globalnym są uzależnione przede wszystkim od czynnika ludz-kiego, czyli osobistych relacji, kompetencji społecznych konkretnej jednostki, w mniejszym zakresie wynika-jące z instytucjonalnych powiązań, które powinny być ponadjednostkowe, czyli trwawynika-jące niezależnie od zmian personalnych.

Zdecydowanie lepsza byłaby współpraca, jeśliby każdy pojmował tą współpracę podobnie. Ja nigdy się od współpracy nie odżegnuję. Uważam, że w tym jest siła, bo można zrobić coś lepszego, więcej, niż...

to znaczy więcej w sensie... może takiej pozytywnej jakości, a... a często jest tak, że każdy chce coś zrobić i firmować to jako swoje... Dużo jest ludzi, którzy mają takie parcie i chcą pewnie figurować... a wtedy o tej współpracy no to trudno jest mówić. Zawsze współpraca powinna być obustronna. (OK_07)

Nigdy tak o tym nie myślałam, nigdy tak o tym nie myślę i nie będę myśleć [...] ja nie widzę żadnych ry-walizacji, wręcz odwrotnie, widzę ciągle jeszcze większą potrzebę współpracy. (OK_12)

Sfera kultury społecznej obejmuje również zmiany organizacyjne – rozdzielenie ról, funkcji i obowiązków, wyodrębnienie wyspecjalizowanych działów. Informatorzy w swych wypowiedziach wielokrotnie zwracali uwagę na wielozadaniowość i wielowymiarowość pracy w instytucjach kultury, na problem rozdzielenia ról (na przykład, bycie jednocześnie osobą zarządzającą, pracownikiem merytorycznym, a nieraz fizycznym/technicznym)12. Pro-blem pełnienia naraz wielu funkcji i ról był obecny we wszystkich instytucjach, które były przedmiotem badań (podobnie w muzeach). Trudno tu wypatrzeć wyraźny wzór zależności od wielkości instytucji, liczby osób za-trudnionych, organizatora, czy specyfiki działań. Choć niewątpliwie bardziej ów problem dotyczył instytucji mniej-szych oraz tych, których organizatorem jest gmina/miasto, niż województwo (choć tu organizator szedł w parze z wielkością, miejscem i rolą danej instytucji). Informatorzy w instytucjach mających lepszą sytuację personalną wskazywali na to, że nawet jeśli nie mają ściśle wyodrębnionych działów, z biegiem czasu starają się polepszać swoją sytuację poprzez stworzenie nowych etatów, nieraz zaczynając od ¼ czy pół etatu.

Po troszeczku, nie tak żeby z..., jak napiszę o etat, to nigdy tego etatu nie dostanę, ale, ale jak tam tro-szeczkę, no w planach trzeba pokombinować i tam no o jedną ósmą, ale to wie pani sukcesywnie, no. Grafik komputerowy przychodził w 2007 roku na jedną czwartą, a teraz już ma etat. No i tak wie pani, po troszeczku trzeba uskubać, i ta, ta kadra jest zwiększana, no bo wiadomo, ze jak się napisze o etat, to nikt nie dostat-nie, bo wiadomo, ze etat, to kosztuje. (OK_03)

Każdy pracownik musi mieć pięć funkcji, co najmniej (uśmiech). No przecież, wiadomo, że jak jest pięć osób to wiadomo, że każdy się zajmuje wszystkim. No ja dyrektor, ale muszę też, że idziemy i oprawiamy,

12 Wie Pani, my jesteśmy takim, szeroko wyspecjalizowanym robotem (OK_08).

170

prawda? Jak jest zmiana wystawy, to wszyscy wychodzą na salę i musza wszyscy pracować, prawda? Wie pani [...] dla osoby z zewnątrz jestem, mam osobowość prawną i wie pani mnie tak samo traktują jak insty-tucję, która ma 100 osób. Tak samo mnie traktują. Czyli ja muszę mieć archiwum zakładowe, muszę mieć regulamin organizacyjny i wszystkie akty prawne, wszystko muszę mieć. Wszystko muszę mieć to samo co instytucja stu osobowa. Tylko tyle i ochrona środowiska i no wszystkie, wszystko to, co akty prawne, które się ukażą ja muszę przestrzegać. I niech sobie pani wyobrazi, jeżeli ktoś ma sto osób, no to ktoś zajmuje się inwentaryzacją jedna osoba, ochroną środowiska zajmuje się jedna osoba, czymś tam innym zajmuje się jedna osoba, a u mnie pięć osób musi zajmować się wszystkim. Czyli jedna osoba u mnie musi mi zro-bić listę płac, być w banku, zrozro-bić ochronę środowiska, BHP, kadry i nie wiadomo co. I jedna osoba musi mieć wiedzę na temat tylu rzeczy. No to ja muszę mieć naprawdę dobrych pracowników, żeby jedna oso-ba, na przykład administracyjna, mi to wszystko ogarnęła i była na bieżąco w każdych przepisach. (OK_03) Kultura symboliczna odnosi się do tego, w jaki sposób instytucje kultury upowszechniają wiedzę – poprzez sztukę, religie, naukę, zabawę, czy będzie to tzw. standardowa relacja instytucja kultury – odbiorca, czy np. łą-czenie wiedzy z zabawą itd.

Istotna tu jest również socjotwórcza specyfika współczesnych działań instytucji kultury (czyli animacja lo-kalnej społeczności) – animatorzy kultury nie będący muzealnikami właśnie tak postrzegają swoją rolę i miejsce w społeczności lokalnej, a nieraz nawet szerzej, sięgając po pole ponadlokalne, narodowe. Instytucje kultury współcześnie wykorzystują szeroki wachlarz działań skierowanych do odpowiednio zdefiniowanego odbiorcę:

są to warsztaty, prelekcje, wykłady, konkursy, gry miejskie, quizy, a niektóre z tych działań połączone są z za-bawą czy spacerem po miejscowości w celach zapoznania się z historią, ciekawostkami, a przy okazji ruchem na świeżym powietrzu itd. Zdaniem naszych informatorów, biorąc pod uwagę gwałtowność zmiany społecznej, taka postawa instytucji kultury jest raczej koniecznością. Nastawienie instytucji kultury na uatrakcyjnienie i uroz-maicenie swych działań, które się łączy ze wzrostem „otwartości” instytucji potwierdziło się również w przypad-ku badanych muzeów (s. 71 niniejszej publikacji). Informatorzy mówili o tym, że chcąc dzisiaj funkcjonować na rynku usług kulturalnych należy przede wszystkim wiedzieć, jak skonstruować ofertę, by ten „klient” był nią za-interesowany, czyli ważne jest zdefiniowanie odbiorcy i jego oczekiwań:

My też musimy się zmieniać, musimy obserwować co się dzieje wokół nas, musimy się wkomponowywać w zapotrzebowania [AK: odbiorców], w dzisiejsze realia. Zmieniają nam się normy, ciągle nowe są jakieś roz-wiązania technologiczne, absolutnie to musimy poznawać, musimy też zmieniać swój stosunek do [AK: od-biorcy]. Oczywiście ten stosunek zawsze był bardzo pozytywny, i jest. Ale nasi użytkownicy się też zmieniają.

Mają różne oczekiwania, różne sposoby zachowań. Więc my musimy podążać za tym wszystkim. (OK_13).

To jest taka instytucja, która oprócz swojej działalności statutowej, podstawowej, czyli gromadzenie, opra-cowanie i udostępnianie zbiorów, robi jeszcze mnóstwo rzeczy. Mam na myśli działalność kulturalno-oświa-tową, która w dzisiejszych czasach jest absolutnie pożądana [...]. Pracujemy z różnymi grupami wiekowymi, to jest bardzo istotne, ponieważ staramy się uzyskiwać potencjalnych [AK: odbiorców] już w przedszkolach, a nawet jedna z naszych filii specjalizuje się w pracy z dziećmi jeszcze w wieku przed-przedszkolnym. [...]

Dużą uwagę przywiązujemy do młodzieży, ponieważ jest to dość trudna grupa docelowa, ale jeżeli się wkom-ponujemy w oczekiwania młodzieży, to wtedy mamy sukces i rzeczywiście ci młodzi ludzie przychodzą. Taką podstawową formą pracy z młodzieżą są gry miejskie. Młodzi ludzie to uwielbiają [...]. No i pracujemy z do-rosłymi, w sensie takim, no, różnego rodzaju zajęcia, spotkania autorskie i ciekawe prelekcje, i wszystko to, czego oczekują nasi [AK: odbiorcy]. Śledzimy, badamy ich oczekiwania, i dużą też uwagę przywiązujemy do pracy z seniorami. I to są najprzeróżniejszego rodzaju działania. To są mianowicie tak: szkolenia infor-matyczne, bardzo pożądane, mamy zapisy z ogromnym wyprzedzeniem. Ludzie chcą się uczyć. (OK_13) W narracji pracowników badanych instytucji kultury zauważalna jest nie tylko chęć uatrakcyjnienia działań kulturalnych oraz poszerzenia ich zakresu, ale otwieranie się na coraz nowe grupy odbiorców: poczynając od dzieci w wieku przedszkolnym i kończąc na osobach najstarszych. Pracownicy instytucji kultury obecnie

wycho-171 dzą z założenia interdyscyplinarności swych działań oraz przekazania wiedzy w sposób interesujący (a na tym zależy również muzealnikom):

Pierwotnie miała to być sama galeria sztuki, ale ja zaproponowałem, że to będzie taka placówka inter-dyscyplinarna, czyli będzie łączyć jakby różne elementy, czyli działalność wystawienniczą, działalność edu-kacyjną, adresowaną do różnych grup wiekowych i taką działalność... mmm... jakby inicjującą, kreującą....

rzeczywistość kulturalną. Może za mądre powiedzenie... znaczy organizującą, mówiąc wprost, imprezy róż-ne, działania artystyczne też, jakby wychodzące jakby poza schemat funkcjonowania takiej... zwykłej galerii.

[...]. To są w zasadzie przekrojowo... takie wszystkie grupy wiekowe, no, z wyjątkiem niemowlaków oczywi-ście, noworodków, warsztaty plastyczne dla małych dzieci, dzieci starszych, mówię tu o szkołach podstawo-wych, lub przedszkolach – te młodsze, szkoły średnie i gimnazja, oczywiście każda grupa ma osobno za-jęcia, i osoby dorosłe, pierwotnie mieli być to tylko seniorzy, potem okazało się, że w ogóle osoby dorosłe, niekoniecznie jeszcze w wieku senioralnym chcą... się tym zajmować, tak. I to są, jeśli chodzi o zajęcia pla-styczne. I mamy jakby drugą taką stałą część, to są zajęcia teatralne, ja je prowadzę i tutaj mam tak: grupę młodzieżową i grupę dorosłych też. Ona się już tak rozrasta dość... pokaźnie. I to są stałe takie zajęcia, sta-łe formy, które robimy. Do tego dochodzą zajęcia niecykliczne, zajęcia edukacyjne z historii sztuki, zajęcia plastyczne i zajęcia teatralne. I te zajęcia organizujemy.... w zależności od potrzeb, które zgłaszają szkoły.

Czyli jak nauczyciel do nas dzwoni: „Chcemy takie zajęcia...” to my tą ofertę – mamy przygotowaną ofertę, oferta poszła w określonym czasie do szkół, te zajęcia są symbolicznie odpłatne, to jest 2 albo 4 złote od osoby – i organizujemy. (OK_22)13

W dokumencie MUZEA PODKARPACKIE 2004–2014 (Stron 168-172)