• Nie Znaleziono Wyników

WNIOSKI Z DOŚWIADCZEŃ HISTORYCZNYCH

Pierwsza, średniowieczna fala kolonizacji niemieckiej na ziemiach słowiańskich objęła głównie element miejski i doprowadziła do opanowa­

nia kraju w drodze zgermanizowania ludności miejscowej, postępującego bardzo powolnie. Druga fala, penetracji pokojowej, miała jeszcze w y­

raźniejszy charakter miejski i uległa zupełnie polonizacji. Fala trzecia, nowoczesna, trw ała tak długo, dopóki Niemcy nie mogły u siebie zatrud­

nić swych ludzi, a pomimo olbrzymiego wsparcia politycznego załamała się i cofnęła wobec odporu ludności polskiej. Syntetyzując można powiedzieć, że kolonizacja miejska dominowała nad wiejską oraz że przybysze niemiec­

cy wykazali słabą odporność narodową i zostali zasymilowani lub zlikwido­

wani wszędzie tam, gdzie napotkali na polską organizację państwową albo nawet tylko społeczną. Na podstawie doświadczeń historycznych stwier­

dzić można, że Niemcy trwale opanowywali ziemie słowiańskie tylko w ów­

czas, gdy ekspansja ich odbywała się w granicach własnego państwa i przy wsparciu politycznym tak silnym, aby wykluczona była jakaś choćby bar­

dzo ograniczona sfera walki konkurencyjnej dla ludności rdzennej.

Niemcy narodowo-socjalistyczne wyciągnęły z tych doświadczeń hi­

storycznych wnioski, polegające w swej istocie na przeciwstawieniu natu­

ralnym procesom społeczno-gospodarczym skutecznych środków politycz­

nych i administracyjnych. Zniemczenie ziem polskich było dla nich celem politycznym, ale nie było ani koniecznością, ani nawet potrzebą społeczno- gospodarczą. Naród niemiecki n i e m u s i a ł zdobywać nowych tere­

nów rolnych dla zaspokojenia swych potrzeb życiowych. Natomiast jego kierownictwo polityczne c h c i a ł o je zdobyć, ponieważ to było koniecz­

ne dla zaspokojenia ambicji panowania nad światem.

Procesem żywiołowym w Niemczech współczesnych jest ucieczka ze wsi do miast oraz będąca je j odpowiednikiem ucieczka z rolniczego wscho­

du na przemysłowy zachód, zastępowanie kultury wiejskiej kulturą m iej­

ską i związany z tym spadek przyrostu naturalnego. Kierownictwo poli­

tyczne Niemiec przeciwstawiało tym procesom propagandę, wbijającą lu­

dziom w głowy, iż dla uniknięcia największych niebezpieczeństw i dla w y­

pełnienia misji dziejowej swego narodu są o b o w i ą z a n i pracować na roli na wschodzie, prowadzić tam surowe życie „Wehrbauera“ i płodzić liczne potomstwo. Kierownictwo gospodarcze zaś osłodziło ową surowość życia urządzeniami Zapewniającymi rolnikowi dobrobyt a nawet komfort.

Wszystko to wreszcie odbywało się w niemieckim systemie organizacji spo­

łecznej, stosującej przymus mechaniczny wszędzie tam, gdzie nie w ystar­

czał stworzony przez propagandę przymus wewnętrzny i zachęta mate­

rialna.

Jednakowoż doświadczenie historyczne uczy, że nawet przy największym nasileniu tych p o z y t y w n y c h metod oddziaływania, zawodziły one, jeżeli kolonista niemiecki musiał stoczyć walkę konkurencyjną z rdzenną ludnością opanowanych ziem. Należało więc uruchomić środki n e g a ­ t y w n e wobec tej ludności, aby pozbawić ją choćby najmniejszych szans

KOLONIZACJA NIEMIECKA W POLSCE A DEMOGRAFIA 379 skutecznego oporu. Przeto wedle planów i praktyki hitlerowskiej kolonista niemiecki nie potrzebował ziemi i innych warsztatów pracy uzyskiwać w drodze czynności gospodarczej. Zastosowano barbarzyńską zasadę „cu- ius regio eius- possessio“ , w myśl której warsztaty pracy zostały zdobyte przez niemieckiego żołnierza i tym samym stały się już własnością niemiec­

kiego osadnika; nie potrzebuje on na nie pracować, gdyż otrzymuje je w da­

rze od swego państwa. Polak został pozbawiony prawa i możności wykony­

wania samodzielnej czynności gospodarczej, mógł być tylko robotnikiem u Niemca, nie miał więc żadej możliwości skutecznego oporu.

W tych warunkach akcja kolonizacyjna powinna się była udać, jeżeli nie napotykałaby na zasadniczą przeszkodę; może zabraknąć kolonistów niemieckich, pomimo zwiększenia ich podaży przez pracę niewolniczą cu­

dzoziemców w Niemczech. Wedle starych wzorów uciec się więc wypa­

dało do germanizowania ludności polskiej, co też uczyniono, tworząc

„Deutsche Volksliste“ , „Deutsche Stammliste“ , świadectwa nieprzynależ- ności do narodu polskiego itp.: a więc nie co innego, jak publiczną instytu­

cję renegatów, częściowo przymusowych.

Należy zwrócić baczną uwagę na to, że w gruncie rzeczy, w istot­

nych swych założeniach, program ten nie różni się od akcji antypolskiej kanclerza Bismarcka. Teraz została ona jedynie doprowadzona do osta­

tecznej konsekwencji, zakrojona na szerszą skalę i wyposażona w spraw­

niejsze środki techniczne. Propagandę HKT zastąpiono lepszą propagandą NSDAP; dogodne warunki nabycia ziemi zastąpiono darowizną; przymuso­

w y wykup z rąk polskich — konfiskatą; szykany administracyjne — wy- siedleriem; wówczas organizacjom polskim przeciwstawiono siłę organiza­

cyjną i finansową państwa, teraz zlikwidowano je całkowicie; dawniej Po­

lak miał szanse życiowe zredukowane do granic dopuszczalnych z punktu widzenia ówczesnych pojęć kultury i cywilizacji, obecnie zredukowano je według dzisiejszego niemieckiego rozumienia tych pojęć. Narodowy socja­

lizm stosował więc tradycyjne niemieckie plany i metody działania, wydat­

nie je udoskonaliwszy.

III.

Możność zapewnienia swemu krajow i godnego miejsca w świecie dzięki walorom gospodarczym i kulturalnym nie mieści się w głowie współ­

czesnego Niemca, a narodowy socjalizm myśl taką wręcz odrzucał. Panu­

jący w całych Niemczech conajmniej od stu lat światopogląd pruski z w iel­

kim trudem dopuszczał myśl o trwałym pokojowym współżyciu narodów, a będący jego kontynuacją światopogląd narodowo-socjalistyczny godził się z nią tylko pod warunkiem zrealizowania idei „Herrenvolku“ . Zabór cu­

dzego dobra uważany był za rzecz naturalną i konieczną. Narodowy socja­

lizm nie został Niemcom narzucony z zewnątrz. Był on tylko sformułowa­

niem i zorganizowaniem idei dawnych i powszechnych. Jeden z proroków narodowego socjalizmu, Treitschke powiedział, że „Bóg nie przemawia dziś do monarchów przez proroków i przez sny ale za wskazanie Boże brać trzeba każdą okoliczność, sprzyjającą napaści na sąsiada i

rozszerzę-niu granic państwa“ *) — a słowa te, wypowiedziane jeszcze w w. XIX, nie były dla audytorium nowe ani obce, bowiem znało ono historię swego narodu. Znalezienie się w sytuacji zamykającej możliwość „napaści na są­

siada i rozszerzenia granic“ byłaby dla normalnego Niemca zapowiedzią zguby narodowej i zapowiedzią ataku ze strony sąsiada. Właśnie zaś w la­

tach ostatnich zaczęła się zarysowywać sytuacja, w której możliwości nie- - mieckiej ekspansji kolonizacyjnej na wschód spadłyby do zera. Mam na myśli zmiany, zachodzące w układzie sił populacyjnych i gospodarczych w Niemczech oraz w sąsiadujących z nimi krajach Europy południowo- wschodniej, a zwłaszcza w Polsce.

W Niemczech trw ał i pgłębial się ów proces społeczno-gospodarczy, który przerwał parcie kolonizacyjne w okresie ponapoleońskim i stał się przyczyną klęski Bismarcka w walce z narodem polskim. K raj stale i kon­

sekwentnie industrializował się i urbanizował, rolnictwo używało coraz więcej maszyn, oddając miastom nie tylko swój przyrost naturalny, ale obniżając liczbę bezwzględną zatrudnionej w nim ludności. Zestawienie poniższe_ daje ilustrację liczbową tego procesu, przy czym warto zwrócić uwagę, że w okresie rządów narodowo-socjalistycznych nie wykazuje on żadnego osłabienia, pomimo użycia wszystkich możliwych środków praw­

nych, polifyczno-gospodarczych i administracyjnych, aby powstrzymać ucieczkę ze wsi do miast:

L u d no ść utrzym ująca się z Rok ro ln ic tw a | przemysłu

(w tys. osób) 1871

1882 16.029 14.873

1895 15.521 18.604

19i 0

1907 14.996 23.113

1910

1925 14.434 26.643

1933 13.715 25 762

1939 12.265 27.972

Wegemannowski punkt zwrotny — 130 osób na km2 — Niemcy prze­

kroczyły po wojnie poprzedniej, w warunkach rosnącego zapotrzebowania na ręce robocze ze strony miast i przemysłu tak, że nie tylko nie wystąpi­

ło^ przeludnienie wsi i tendencje emigracyjne, ale przeciwnie, mimo postę­

pów mechanizacji rolnictwa, istniała znaczna imigracja sezonowa do Nie­

miec, obejmująca głównie robotników rolnych (w r. 1906—600 tys., w r.

1914 — 800 tys., jeszcze w r. 1933 — 130 tys.). Zjawiska te były tak silne i długotrwałe, że na ich tle pojawiać się zaczęły zmiany w moralności i obyczaju ludności, szybko odwodzące ją od ideału „pruskiej surowości“ ,

*) freitschke: „ P o litik “ . Tom I. Berlin 1897; wykłady na Uniwersytecie Berlińskim.

KOLONIZACJA NIEMIECKA W POLSCE A DEMOGRAFIA

381 a znajdujące wyraz w spadku urodzin. Na tysiąc mieszkańców przypada- Jy w Niemczech następujące ilości urodzin żywych (przeciętnie rocznie):

w latach 1876 — 1885 zasadniczej, trw ałej zmiany w tendencjach rozwoju ludnościowego kraju.

Spowodowana ona została w znacznym stopniu reakcją na wyjątkowo sil­

ny spadek urodzin w okresie kryzysu i bezrobocia, wyrównany na skutek popiawy warunków bytu oraz zastosowania szeregu środków gospodar­

czych, zachęcających do zawierania małżeństw i powiększania rodziny.

Czynnik ten z natury rzeczy ma charakter przejściowy podobnie jak i na­

cisk psychologiczny propagandy państwowej i partyjnej, który zapewne me mógłby zachować pełnej skuteczności na czas dłuższy. Poza tym wykaza­

ny przez statystykę przyrost naturalny stale jeszcze okazuje się niewystar­

czającym dla utrzymania niezmiennej liczebności narodu; sam fakt prze­

wagi urodzin nad zgonami nie wystarcza na to, bowiem liczba urodzin za­

leżna jest zarówno od płodności małżeństw, jak i od liczebności roczników w wieku rozrodczym — ten zaś ostatni czynnik miałby w Niemczech przez szereg lat najbliższych tendencję zniżkową. Wedle badań Urzędu Staty­

stycznego Rzeszy, stosunek rzeczywistej liczby urodzin (żywych i m art­

wych) do niezbędnej dla utrzymania liczebności narodu na niezmiennym poziomie przedstawia się następująco (w tysiącach):

Rok Liczba

Wedle obliczeń statystyków niemieckich, przy utrzymaniu płodności kooiet na poziorme z r. 1933, ludność Rzeszy od r. 1955 ' zaczęłaby maleć w lczbach absolutnych.*) Wzrost stopy urodzin osiągnięty przez narodo- y socjalizm poprawił sytuację pod tym względem bardzo poważnie ied nak p i/y io s t naturalny był nadal niedostateczny dla utrzymania liczebności narodu, me mówiąc o jej trwałym wzroście. zennosci

W świetle liczb powyższych potrzeba uzyskania nowych terenów koloni zacyjnych - zwłaszcza dla kolonizacji rolniczej - « ¡ 2 l a d n Z ’ n r t Shidnlenia sPoł.eczno-g°sPodarczego. Jeszcze dobitniej wskazuje m to przebieg wypadków na niemieckich kresach wschodnich gdzie narodowy socjalizm, pomimo szczególnie usilnych starań i zabiegów n ^ z d o la ł usu- tr'U 1 '£aJc3cego od lat pędu ludności do uprzemysłowionych dzielnic cen

0 ,0 liCZby- " ‘“ “ h “ ™ « tego n„D ra ^ijj

P ro w in cja

Przyrost na tura ln y Przyrost rzeczywisty „D ra n g nach Westen“

1925 m iał} byc stworzone dla kolonistów Niemieckiego Wschodu Wyludni-iiTo się wsi w prowincjach wschodnich trwało nadal w reżymie narodow i In

g zjawiska ilustruje poniższe zestawienie ruchu ludnościowego w

osied-•) BUrgerdorfer: ,,Zurück zum A grarstaat"

1933. (Powróćmy do państwa rolniczego).

KOLONIZACJA NIEMIECKA W POLSCE A DEMOGRAFIA

383 lach wiejskich (poniżej 2.000 mieszkańców) niemieckich kresów wschod­

nich w okresie 1933— 1939 (w tys.):

P row incja Przyrost naturalny

Przyrost (-j~) lu b ub ytek (— )

rzeczywisty

Ucieczka do m iast

Prusy W schodnie 102,3 — 14,9 117,2

P omorze 72,0 5,0 77,1

M archia gran. 17,6 9.1 26,8

Śląsk 137,8 - f - 12,6 125,2

W sąsiadujących z Niemcami państwach Europy południowo- wschod­

niej sytuacja była zgoła odmienna. Ich gęstość zaludnienia zbliżała się do piero od Wegemanowskiego punktu krytycznego. Jednak odziedziczona po latach niewoli fałszywa struktura gospodarcza powodowała, że wieś miała

nadmiar rąk roboczych, nie znajdujących zatrudnienia w nie dość silnie rozwijającym się przemyśle: jak już wspomniano, w Polsce rozmiary prze­

ludnienia wsi szacowane były na 8 mil. osób. Duży przyrost naturalny i bardzo ograniczone możliwości emigracyjne powodowały stały i silny wzrost napięcia ludnościowego, które tylko częściowo i w bardzo trudnych warunkach znajdowało ujście w procesie industrializacyjnym i urbaniza­

cyjnym. W wyniku tego stanu rzeczy potencjał wojenno-gospodarczy państw południowo-wschodnich był jeszcze mały — wskutek niedorozwoju przemysłu ale wzrastał konsekwentnie i dosyć szybko, znajdując wzmo­

cnienie w bardzo szybko postępującej konsolidacji społecznej i narodo­

wej tych krajów, a przede wszystkim w ich wielkim potencjale ludnościo­

wym. Bardzo pouczające w tym względzie jest porównanie liczby młodzie­

ży męskiej w wieku poniżej lat 15 w Polsce i w Niemczech w latach nad­

chodzących, według szacunku urzędów statystycznych obu krajów, a więc zjawisko, które Niemcy nazywają „wyścigiem kołysek“ (w milionach):

Rok Polska Niem cy

1890 8,7 *)

1900 4,9 9,8 *)

1910 9,8

1921 4,9

1925 8,1

1932 5,5

1933 8,0

1939 5,8

1940 7,8

1950 6.4 6.8

1970 5,4

Dla umysłów niemieckich oznaczało to groźbę ekspansji terytorial­

nej ze strony państw Europy południowo-wschodniej, zgodnie z tezą, że

O Granice z ro ku 1914.

„prawo do własnej ziemi może stać się nakazem, jeśli bez możliwości roz­

przestrzenienia się wielki naród skazany byłby na zagładę“ .*) W rzeczy­

wistości żadnych tendencyj agresywnych w stosunku do Niemiec nie było

— ale coraz silniej zarysowywał się wzrost siły oporu wobec ewentualnej agresji niemieckiej, dostatecznie wielki, aby wkrótce straciła ona szanse powodzenia.

Wydaje się więc niewątpliwe, .że sytuacja gospodarcza i ludnościowa co najmniej od połowy wieku ubiegłego nie zmusza narodu niemieckiego do szukania nowych terenów masowej kolonizacji rolniczej. Jakżeż bo­

wiem można uznać, że naprawdę istnieje potrzeba terenów dla kolonizacji rolniczej w kraju, który ma na swym terytorium wyjątkowo wielkie prze­

strzenie niewykorzystane rolniczo mimo, że się do tego nadają;**) w naro­

dzie wykazującym od dziesiątków lat masową ucieczkę ze wsi, zmuszonym nie tylko do mechanizowania swego rolnictwa, ale również do korzysta­

nia z pracy imigrantów lub młodzieży kierowanej przymusowo do robót rolnych. Sam fakt wreszcie, że konieczny był bardzo silny nacisk propa­

gandowy i mnóstwo znacznych, przywilejów gospodarczych dla rolnictwa, aby zahamować proces ucieczki ze wsi („Landflucht“ ) wskazuje, że ro l­

nictwo niemieckie cierpi do lat na silny brak ludzi, a nie na ich nadmiar.

Nauka niemiecka określiła swój kraj jako „Raum ohne V olk“ (obszar bez ludności) (Burgdörfer), co nie da się pogodzić ze sloganem polityków

„V o lk ohne Raum“ (Naród bez miejsca).

Narodowy socjalizm głosił konieczność zdobycia terenów dla koloni­

zacji rui podłożu tendencyj politycznych — jeżeli tak nazwać można irra- cjoru Iną wiarę, w misję narodu niemieckiego władania światem — ale nie pc siadał argumentów racjonalnych przemawiających za potrzebą ta­

kiej ekspansji. Natomiast na użytek propagandy stworzono parę sposobów przekonywania o potrzebie ekspansji kolonizacyjnej. Jednym z nich była konieczność zapewnienia Niemcom dostatecznej bazy żywnościowej, gdyż bez niej byliby skazani na przywóz artykułów spożywczych z zagranicy, a więc zostaliby zagrożeni w swym bycie narodowym i politycznym.

Wiadomo jednak, że niedostatek własnych środków żywności utru­

dnia podjęcie wojny zaborczej, ale nie jest żadnym zagrożeniem politycz­

nym dla państwa pokojowego, czego dowodem są liczne kraje Europy z Anglią ną czele. Nie byłoby zagrożeniem dla Niemiec, gdyby utraciły zdolność do zaborów; tak to się wprawdzie układa w umysłach niemiec­

kich, na pewno jednak nie stanowi to dowodu, że kolonizacja obcych ziem była potrzebą ludnościową i gospodarczą. Pozornie bardziej przekonywu­

jące jest powoływanie się na ogromne bezrobocie w czasie wielkiego k ry ­

•) Adolf H itle r: „M ein Kampf".

**) Specjalista w tej dziedzinie Ostendorff: „D ie bäuerliche Siedlungskapazität des Deutschen Reiches“

(Zdolność osiedleńcza chtopöw niemieckich), Petermanns Mitteilungen Ergänzungsheft N. 228, 1937, oblicza, że w Niemczech można było jeszcze wziąć pod uwagą 4.080 tys. ha, a w wyniku komasacji osiągnąć dalsze 1,2 m il. ha. (Eichweber: „Z u r Frage einer Reagrariesierung Deutschlands“ ) (Przyczynek do reagraryzacji Niemiec) co dałoby warsztat pracy rolnej dla około pół miliona rodzin, tj. około 0,5 m il. ludzi. Użytki rolne stanowiły 60,8 % powierzchni Niemiec, co jest liczbą bardzo niską, zbliżoną do stanu rzeczy istniejącego w Rumunii (w Polsce 65,8»/o), również niski jest procent ziemi ornej (41,2% wobec 47,7% w Polsce, 45,4% w Rumunii).

KOLONIZACJA NIEMIECKA W POLSCE A DEMOGRAFIA 385 zysu przedwojennego. Pomija się przy tym fakt, że bezrobocie było pow­

szechnym wówczas zjawiskiem koniunkturalnym, występującym najsil­

niej w Stanach Zjednoczonych, nie będących krajem przeludnionym. Było to bezrobocie robotników przemysłowych i ludności miejskiej, podczas gdy wieś niemiecka odczuwała jednocześnie niedostatek sił roboczych, bę­

dący przecież zaprzeczeniem przeludnienia, przynajmniej w stopniu uza­

sadniającym kolonizację rolniczą terenów obcych. Przypomnieć wreszcie trzeba, że bezrobocie nie dokuczało Niemcom w r. 1914, gdy rozpoczął się pierwszy akt wojny minionej. Sprawa bezrobocia była więc chwytem pro­

pagandowym, wygodnym podłożem do zaagitowania mas, ale na pewno nie była argumentem ustrojowym, z którego można by wciągnąć wnios­

ki tak daleko idące, jak wszechstronna przebudowa Europy. Typowym chwytem propagandowym jest też inny argument uzasadniający ekspan­

sję kolonizacyjną, będący bardzo charakterystycznym dla Niemców rozumowaniem a rebours: Niemcy muszą panować nad Europą i światem, co jest niemożliwe bez skolonizowania przez nich nowych terenów rolni­

czych — przeto ekspansja kolonizacyjna jest dla Niemców koniecznoś­

cią.*)

Stosowana przez publicystykę niemiecką argumentacja była więc w gruncie rzeczy potwierdzeniem faktu, że kolonizacja nowych terenów rolnych była celem politycznym, zupełnie nie popartym p o t r z e b ą lud­

nościową czy gospodarczą. Co więcej, stosunki społeczno-gospodarcze już teraz czyniły taką kolonizację bardzo trudną, wymagającą naginania naturalnych tendencyj rozwojowych narodu do celów politycznych — zaś w niezbyt dalekiej przyszłości mogłoby się to już nawet okazać n i e m o- ż 1 i w o ś c i ą, zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę bieg wypadków u wschodnich sąsiadów Niemiec.

Jednak zmiany w układzie potrzeb i możliwości społeczno-gospodar­

czych zachodziły w Niemczech znacznie szybciej, aniżeli wiążące się z ni­

mi zmiany światopoglądowe i polityczne. Zaborczy duch pruski panuje stale, na co społeczeństwo niemieckie dostarcza aż nadto przekonywują­

cych dowodów. Poglądy i nastroje panujące w szerokich sferach społe­

czeństwa stanowiły więc zupełnie dobre podłoże dia programu polityczne­

go, mobilizującego cały naród dla agresji, którą należało podjąć, dopóki jeszcze nie wzrosły siły sąsiadów, będących głównym celem tej akcji i do­

póki układ własnych warunków ludnościowych umożliwiał opanowanie zdobytych terenów. Opanowanie to musiało być szybkie i gruntowne, gdyż napięcie psychiczne stworzone przez ruch polityczny tylko przez pewien czas może się skutecznie przeciwstawiać działaniu naturalnych sił spo­

łeczno-gospodarczych. Zasadniczym celem opanowania nowych terenów musiała być właśnie zmiana istniejącego w Niemczech układu sił popula­

cyjnych — grożącego „degeneracją“ , „zniewieściałością“ i innymi

właści-*) Jak bardzo ten typ rozumowania przeniknął ten naród filozofów, wskazuje uznana przez naród t.iemiecki oficjalna argumentacja, ustalająca sprawców wojny obecnej: Niemcy pragnęły zrealizowania swych postulatów terytorialnych w drodze pokojowej, a więc ci, którzy podjęli zbrojną obronę swej ziemi — spro-, wokowali wojnę.

wościami odbierającymi narodowi zdolności agresyjne — a przez to stwo­

rzenie nowego podłoża terytorialnego i ludnościowego dla ekspansji poli­

tycznej i gospodarczej na innych terenach i dla przyszłej kolonizacji na dal­

szym wschodzie europejskim.

Do takich właśnie założeń wyraźnie dostosowane były zamierzenia niemieckie dotyczące ziem polskich, usuwające na plan drugi sprawy prze­

mysłu i w ogóle aparatu produkcyjnego, a zmierzające do umocnienia tam elementu wiejskiego o wielkim przyroście naturalnym, względnie za­

bezpieczające tereny dalej na wschód położone dla przyszłej kolonizacji.

Z natury rzeczy do tych samych założeń dostosowane być musiały meto­

dy i środki realizowania planów. Nie mogły one polegać na wzmacnianiu

| tendencji samoczynnych i kierowaniu nimi, wręcz przeciwnie, musiały się im przeciwstawiać. Gdybyśmy sobie wyobrażali zniesienie granicy między ziemiami polskimi a Rzeszą w warunkach lównouprawnienia naro­

dowego i liberalizmu gospodarczego, to niewątpliwie nastąpiłyby masowe ruchy chłopstwa polskiego na niemieckie kresy wschodnie, „drang nach Westen“ chłopa niemieckiego i ewentualnie nieliczna emigracja niektó­

rych kategoryj mieszczan niemieckich do Polski.*) Nie można przeto by­

ło opierać się na środkach polityki gospodarczej, trzeba było zastosować najbardzie bezpośrednio działające metody administracyjne, raczej poli­

cyjne, zwłaszcza w odniesieniu do warunków bytu ludności rdzennej.

Z rozważań nad niemieckim planem organizacji Europy nasunął się wniosek, że ziemie polskie stanowiły punkt węzłowy tych planów, prze­

to przy niemczeniu ich trzeba było zastosować metody o niewątpliwej skuteczności; obserwacje historyczne pouczają, że metody te musiały poz­

bawić Polaka jakiejkolwiek szansy konkurencyjnej w stosunku do przybysza niemieckiego; z układu sił ludnościowych i gospodarczych lat ostatnich w y­

nika, że musiały to być metody szybko dające rezultaty i stosujące środki bezpośredniego nacisku policyjnego. Takie też metody i środki w Polsce zostały zastosowane. Nie trzeba ich uważać wyłącznie za przejaw bar­

barzyństwa grupy rządzącej — był to spokojny, wyrozumowany, z doś­

wiadczeń historycznych wysnuty system, niezbędny dla zrealizowania ce­

lów, przyświecających narodowi niemieckiemu od bardzo dawnych lat. * i

*) Wilhelm Zoch, „Neuordnung im Osten“ (Berlin, 1940) pisze o pokojowej walce polsko-niemieckiej zapoczątkowanej przez Bismarcka: „Postęp polskości można było zaobserwować nie tylko w ludnościowo mieszanych terenach Poznania i Prus Zachodnich ale sięgnął także na Prusy Wschodnie, Śląsk, Branderburgię i Pomorze. Drogą pokojowego ruchu ludności coraz większa część niemieckiej ziemi leżąca w granicach państwa niemieckiego, była obejmowana przez obcy naród“ . Obawie przed polską ekspansją ludnościową dają wyraz bardzo liczni uczeni niemieccy, m. in,. cytowani już Biirgerdorfer i Eichweber, oraz politycy z przy­

wódcami Komisji Kolonizacyjnej z Bismarckiem na czele.