Wola oddania się misji zbawienia bliźnich

W dokumencie Droga do męczeństwa. Studium doświadczenia duchowego błogosławionej Natalii Tułasiewicz (Stron 175-180)

VI. „FIAT” - MIŁOŚĆ PRZYJĘTA I ODWZAJEMNIONA

3. Wola oddania się misji zbawienia bliźnich

Natalia pragnie świętości nie tylko dla siebie. Jak stwierdza w jednym ze swoich wpisów chce jej dla dla tysięcy, tysięcy dusz544. Chce, aby Najwyższe Dobro, które poznała w doświadczeniu duchowym, którego bliskością i obecnością raduje się na co dzień, było nie tylko jej osobistym udziałem. Doskonała miłość Boga i bliźniego domaga się gotowości do podjęcia działań mających na celu przyprowadzenie jak największej liczby ludzi, na miarę własnych możliwości i woli Bożej, do jedynego, dającego człowiekowi pełnię szczęścia Dobra. W odpowiedzi samoudzielającemu się Bogu Natalia dobrowolnie daje siebie do Jego dyspozycji, chcąc jednocześnie być Jego aktywną współpracownicą w dziele uświęcenia człowieka. Ma świadomość, że ta ofiara może się dokonać w pełni jedynie w więzi miłości z Bogiem545. We wpisie, w którym wskazuje źródło i naturę dostrzeganego w niej dobra w obecnym i

543

Tamże.

544

Tamże, s. 337. [Rembertów, 14 sierpnia 1943 r.]

545

176 udzielającym się jej Najdroższym Przyjacielu swojej duszy, jej Panu i Mistrzu, czytamy: On sprawia, że ja, sama z siebie wiór życia przydrożny i łachman, […] odziewana bywam natychmiast jako te lilie polne. Więc też i nie mam, nie mogę mieć innego celu w życiu, niż miłowanie Boga i wszystkiego co kocham w Bogu. Chcę być na co dzień apostołką tej miłości, pragnę to apostolstwo realizować każdą sekundą dnia. Nie oddzielam modlitwy od życia – pragnę, aby moja

codzienność była ustawiczną, pełną żarliwości modlitwą”546. Miłość zabiega o

zbawienie bliźniego. Natalia chce zanosić Boga wszystkim ludziom, do których On każdego dnia ją posyła. Pragnie, aby całe jej życie, w każdym jego aspekcie, było głoszeniem Dobrej Nowiny o obecnym i bliskim Bogu – Miłości. Chce i zabiega o to, aby niewidzialny dla oczu, ale zawsze obecny Bóg stał się i dla nich

żywą Miłością547. Swoje pragnienie czyni przedmiotem modlitwy oraz celem

apostolskich działań. Należy podkreślić, że Natalia również w apostolskiej codzienności odczuwa i przeżywa Bożą obecność, która jest dla niej umacniającym ją źródłem łask. Fakt ten potwierdza wpis, w którym wspomina ona osoby, z którymi zetknęła się w trakcie Świąt Wielkanocnych 1942 roku. Odnosząc się do swojej gorącej, wewnętrznej modlitwy, którą otaczała w trakcie spotkania każdą z tych osób, pisze: I oto widzę w takich chwilach: to już nie oni i ja w rozmowie o codziennych troskach lub wydarzeniach – jest wśród nas jeszcze On, niewidzialny, a przecież tak oczywisty dla mnie, dla oczu mojej duszy. Jego

obecność z nami uczy mię pokory głębszej, miłości gorętszej, prostoty większej548.

Nieustającemu pragnieniu osobistej świętości Natalii towarzyszy niezmiennie wola bycia aktywnym i czynnym apostołem Miłości. Już w

546

N. Tułasiewicz, Zapiski…, dz. cyt., s. 275. [Kraków, 18 października 1942 r.]

547

Tamże, s. 259-260. [Kraków, 12 kwietnia 1942 r.]

548

177 najstarszych spośród zachowanych w Zapiskach wpisów znajdujemy jej słowa, w których deklaruje wspomnianą wolę działania. Wspominając swoją młodzieńczą miłość oświadcza: Wtedy poddałam się woli życia z pokorą miłości młodej dziewczyny, dziś nie chcę nic brać – chcę tylko miłością, jak umiem, służyć

bliźniemu, […] w najczystszym, najbardziej idealnym tego słowa znaczeniu549.

Natalia wspomina o swoim pragnieniu bycia apostołem Bożej miłości wielokrotnie. W innym wpisie czytamy: Idę w przyszłość ufna, bo chcę być apostołem miłości, a wszelkie apostolstwo to ma do siebie, jeśli jest istotnie Boże, że z maluczkich czyni mocnych i zdatnych do tego, czego chce od nas Bóg nasz i

Pan550. Natalia podkreśla, że swoją ufność czerpie z wewnętrznej pewności, że

sam Bóg jest u podstaw jej apostolskich zamiarów oraz że będąc narzędziem w Jego ręku nie ma powodów do obaw. W żaden sposób nie ogranicza przestrzeni swoich apostolskich działań ani w wymiarze czasu i miejsca działania, ani w zakresie docelowych grup społecznych. Chce zanosić Boga wszędzie i wszystkim. Pisze: Chcę nieść Chrystusa, który obrał serce moje za mieszkanie dla siebie, chcę Go nieść wszystkim ludziom, spotykanym na ulicach, w tramwaju, w urzędach, w sklepach, w restauracjach, kinach, teatrach, wszędzie! […] Płonę żądzą jedną, żądzą, która na wszystkich innych moich pragnieniach kładzie swój stygmat: żądzą chrześcijańskiego, ściślej, katolickoapostolskiego czynu. […] Nie wyrzekam się zatem turystyki, teatru, kina, książek, studiów ustawicznych, dyskusyj,

koncertów, wystaw obrazów, podróży 551. Świadoma prawdy o fundamentalnym

znaczeniu przyjęcia Boga dla życia człowieka, chce wykorzystać każdą okoliczność swojej egzystencji, aby zanosić Go, dzielić się Nim i przybliżać do

549

Tamże, s. 54-55. [29 czerwca 1938]

550

Tamże, s. 153-154. [Mszana Dolna, 9 października 1940 r.]

551

178 Niego każdego, absolutnie każdego postawionego na swojej drodze człowieka. Natalia podkreśla: Nie ma szarych ludzi – musimy obalić i ten bezduszny mit XX wieku. Wszyscy, bez wyjątku, powołani jesteśmy do współuczestnictwa w

królestwie Bożym, do współkrólowania552. Oraz tuż przed wyjazdem na wojenną

misję: żyje się w pełni tylko i tylko miłością. Chcę to światu przypomnieć, muszę, bo taka jest wola mojego wnętrza, taki imperatyw duszy, której muszę być

posłuszna553. Natalia pełna entuzjazmu, posłuszna woli Bożej, zamierza dotrzeć z

tą Dobrą Nowiną do jak najszerszego grona ludzi.

Na uwagę zasługuje konsekwencja Natalii w wyborze metody, którą zamierza stosować podejmując starania w docieraniu z Bogiem do ludzkich serc. W przeddzień wybuchu wojny pisze: Można Boga zniewalać do dania się drugim, zniewalać tym, że żyje się tak w Nim, iż ci, którzy patrzą na takie życie, muszą kiedyś zawołać: „Zaprawdę, Bóg mieszka tu, w tym sercu; oby i w nasze zechciał

wstąpić, gdyż słodkie to jarzmo miłować Go”554. Natalia chce wypełniać swoje

apostolskie powołanie poprzez dawanie świadectwa obecności Tego, którego gości w swoim sercu, świadectwa samoudzielającej się jej w doświadczeniu duchowym Miłości. To sam Bóg, Jego piękno i moc ma pociągać ludzi do siebie. W Zapiskach znajdujemy wpis dokonany przez Natalię po upływie czterech lat wojny, w którym potwierdza swoje przekonanie o skuteczności tej metody: Nie pragnę rządu dusz – nie. Chcę jednak więcej, pragnę, abym stała się powolnym narzędziem Pańskim, które umiałoby skłaniać ludzi ku Opatrznościowym rządom Boga. […] chcę zjednywać i pociągać nie siłą własnych możliwości i mocą

552

Tamże, s. 280. [Kraków, 8 listopada 1942 r.]

553

N. Tułasiewicz, Notatki do studium nad Psalmami, w: Przeciw…, dz. cyt., s. 80. [Rembertów, 14 sierpnia 1943 r.]

554

179 własnego autorytetu (żałosne to bywa widowisko!), ale mocą najwyższą,

autorytetem Najwyższego555. Porusza również głębokie zaangażowanie

emocjonalne Natalii, które towarzyszy jej apostolskim rozważaniom. W

Zapiskach czytamy, że: idea apostolstwa Chrystusowego pochłania [Natalię]

całkowicie, przez co wypełnia duszę Bogiem po brzegi556, oraz że Natalia

pragnieniem apostolskiego czynu wprost płonie557. Swoją radość i apostolski zapał zabiera ze sobą jadąc do Hanoweru z misją Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie. W liście do matki, napisanym przez Natalię w drodze do obozu pracy, czytamy: Jakże jestem szczęśliwa, że taką mi dał Bóg naturę, iż wszystko mi przedziwnie łatwo przychodzi, czuję się jak ryba w wodzie, pełna pogody i mocy. Jakże bardzo pragnę dać tę aurę ludziom, przybliżyć ich do tego Słońca, którym ja żyję i oddycham558.

W swoim oddaniu i planach działania na rzecz zbawienia bliźnich Natalia wykracza poza swoją doczesność. W kilku wpisach wspomina, że jej wielkim pragnieniem jest zabiegać o zbawienie bliźnich również po swojej śmierci, o czym wspomniano omawiając doświadczenie duchowe Natalii w modlitwie błagalnej. We wpisie z marca 1943 roku czytamy: pragnę po śmierci jednego: orędownictwa za dusze trudne, za te, które są teraz moją codzienną troską pośród bliskich i dalszych lub całkiem obcych. Po wojnie takich dusz, dusz psychopatycznych, patologicznych, wreszcie nerwowych i nieukojnych będzie jeszcze więcej! Im chciałabym służyć przed tronem Najwyższego. Może takie pragnienie znajdzie łaskę przed Panem, nie tylko Bogiem i Mistrzem moim, ale i

555

Tamże, s. 331. [Rembertów, 29 lipca 1943 r.]

556

Tamże, s. 162. [Kraków, 2 listopada 1940 r.]

557

Tamże, s. 157. [Kraków, 1 listopada 1940 r.]

558

180

Przyjacielem najserdeczniejszym i najwierniejszym559. Natalia spodziewa się w

powojennej przyszłości wzrostu ilości dusz trudnych, tj. takich, które w jej przekonaniu będą potrzebowały szczególnego wstawiennictwa przed Bogiem. Entuzjazm Natalii i wielkość jej aspiracji w planowanym przyprowadzaniu do Boga tysięcy dusz doskonale oddaje jeden z ostatnich wpisów Zapisków: Pragnę nieprawdopodobnych prawdopodobieństw! I nie będzie tego, zaiste nie będzie, bym do nieba miała wchodzić sama. Chcę tam wwieść cały zastęp dusz czyśćcowych, a potem, po mojej śmierci falangi tych, co po mnie umierać będą. Mam tego rodzaju temperament życiowy, że powiadam sobie zawsze: wszystko, albo nic! Jestem gwałtownikiem zdobywającym niebo dla siebie i drugich. Nie spocznę nigdy. Bo przecież duch nie zna zmęczenia. A współpracować z Bogiem przez całą wieczność dla Jego chwały, to dopiero rozkosz nad rozkosze. Więc idę,

jestem! I wołam w rozradowaniu: „Miłuję, miłuję!”560. Jak w wielu innych

wpisach, tak również w powyższym, Natalia wskazuje na zasadniczą intencję swoich działań i zamierzeń, którą jest Boża chwała.

W dokumencie Droga do męczeństwa. Studium doświadczenia duchowego błogosławionej Natalii Tułasiewicz (Stron 175-180)