• Nie Znaleziono Wyników

Uwagi o "bezwysiłkowym" i wysiłkowym treningu sportowym

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Uwagi o "bezwysiłkowym" i wysiłkowym treningu sportowym"

Copied!
6
0
0

Pełen tekst

(1)

Wojciech Pasterniak

Uwagi o "bezwysiłkowym" i

wysiłkowym treningu sportowym

Idō - Ruch dla Kultury : rocznik naukowy : [filozofia, nauka, tradycje wschodu,

kultura, zdrowie, edukacja] 5, 70-74

(2)

P rof. zw . d r hab. W o jciech P astem iak p o d ejm u je tem at tren in g u sp o rto w eg o n a g ru n cie p o d ejścia sy stem o w eg o - holisty czn eg o i w op arciu o w łasn e d o św iad czen ie prak ty czn e. P roblem je s t intry g u jąc y i n ie ch będ z ie w stęp em do dysk u sji o d u ch o w y m w y m iarze p rzy g o to w an ia starto w eg o sp o rto w ca lub te ż w p ły w ie cz y n n ik ó w d u ch o w y ch n a stan je g o zdrow ia.

W O J C IE C H P A S T E R N IA K U n iw ersy tet Z ielo n o g ó rsk i

Uwagi o „bezw ysiłkow ym ” i w ysiłkow ym treningu sportowym

Słow a kluczow e: trening sportow y, trening bezw ysiłkow y, kontuzje fizyczne, psychiczne i duchow e, ocena przygotow ania startow ego zaw odnika

Praw dopodobnie m iał rację Lew Szestow , gdy w sw ym znakom itym dziele D ostojew ski

i N ietzsche m im ochodem zauw ażył, że „w głębinach m yśli kryje się nierozerw alna sprzeczność”

[Szestow 1987, s. 58]. I „sprzeczność tę, am biw alencję” odkryw am y także w tedy, gdy m yślim y 0 w yczynow ym treningu sportow ym .

Niewątpliwie w ym aga on wysiłku, często - jak to się mówi - katorżniczego. W iemy, że niektó­ rych trenerów - przykładem najczęściej wymienianym może być Hubert W agner - nazyw ano wręcz „katami”, chociaż ich „wysiłkowa” praca ow ocowała największymi sukcesami sportowymi.

A le - z drugiej strony - w ydaje się, że trening sportow y pow inien być w ręcz „bezw ysiłkow y” , który to term in opatruję cudzysłow em , albow iem jak aś absolutna bezw ysiłkow ość w treningu sportow ym je s t - oczyw iście - niem ożliw a. T ak ja k nie m a jak ieg o ś niczym nie ograniczonego, najw yższego w ysiłku, tak też nie istnieje jak iś absolutny bezw ysiłek. M am y tu do czynienia z tz w . continuum , z dw om a biegunam i tego sam ego procesu. Zdecydow anie w y m ag ają one racjonalnego uw zględnienia w sportow ym treningu i zrów now ażenia. P rzetrenow anie sportow ca jes t rów nie groźne co jeg o niedotrenow anie. Toteż rzeczą niezbędną, naw et przed i po każdym treningu, je s t p om iar w ytrenow ania (poziom u) różnych dyspozycji fizycznych, psychicznych

1 duchow ych, bądź pom iar bardziej ogólny, globalnie obejm ujący poziom przygotow ania fizycznego, psychicznego i duchow ego.

W ykonanie tego zadania tzw. metodami naukowymi jest - w krótkim czasie - bardzo trudne, a na­ wet niemożliwe. W yręczyć się tu m ożna badaniami radiestezyjnymi, o których niżej szerzej napiszę.

W ym iary treningu „bezw ysilkow ego”

Jak identyfikow ać i m aksym alizow ać trening „bezw ysiłkow y”? O dpow iedź na to pytanie je s t tylko częściow o m ożliw a. M ożem y m ianow icie w skazać tylko na pew ne ogólne w ym iary trenin­ gu bezw ysilkow ego, w iedząc jednocześnie, że m a on przede w szystkim w ym iary indyw idualne, zdeterm inow ane potencjałem fizycznym , psychicznym i duchow ym każdego sportow ca oraz sytuacją, najszerzej pojętą, w jakiej się znajduje. C hodzi tu zarów no o dyscyplinę sportow ą, ja k też aktualne przeżycia, m yśli, uczucia, przekonania, sam oocenę w ydolności psychicznej, fizycznej i duchow ej itp., itd. Jeden czynnik w ydaje się tu niesłychanie w ażny: sam oocena m ożliw ości perfekcyjnego w ykonania zadań startow ych.

D o najogólniejszych w ym iarów treningu „bezw ysilkow ego” należą czynności zew nętrzne i w ew nętrzne redukujące zm ęczenie, czynniki sprzyjające ekonom izacji w ysiłku sportow ego, przeżycia m otyw acyjne i inne, w tym katharktyczne, będące następstw em „treningow ej” dobrej roboty - ja k m ów ił T. K otarbiński - o raz szczególnego obcow ania z „oczyszczającym ” pięknem ruchu i głębszej percepcji św iata i w łasnej osoby.

T rening pow inien być radosny, atrakcyjny, urozm aicony, a tym sam ym redukujący zm ęcze­ nie, m onotonię, w ręcz nudę. Pow inien być także ekonom iczny, to znaczy w ten sposób celow y, w ydajny i oszczędny - by, ja k m ówi prakseologia, nie angażow ał zbędnie energii fizycznych, psychicznych i duchow ych.

Taki trening m oże być nazw any „treningiem kota” , gdyż to w łaśnie zw ierzę porusza się bezw ysiłkow o niem al, a w sw ych ruchach je s t niezw ykle sprawne.

W treningu „bezw ysiłkow ym ” obow iązuje zasada pełnego zaufania do w łasnego organizm u i - tak na przykład u jo g in ó w - zdolność pełnego nad nim panow ania. Z aw odnik przechodzi

(3)

w tedy - ja k to m iędzy innym i p o k azu ją b adania K. W ilbera, w w yższy stan św iadom ości zw any św iadom ością centaura [por.: W ilber 1996]. N ie idzie tu jed n ak j a k u w ym ienionego badacza -0 oddzielenie ciała od ego, lecz o zjednoczenie w szystkich pierw iastków człow ieka, co stanow i zapow iedź uzyskania najw yższej św iadom ości.

T rening „bezw ysiłkow y” m a sw oje tajem nice zw iązane z relacją m iędzy zaw odnikiem a tre­ nerem . Jest ona przejaw em czegoś w ięcej niż zaufanie, w kracza w tajem nicę jed n o ści dw u osób 1 m ożliw ości pozytyw nego energetycznego oddziaływ ania, naw et na odległość.

K ontuzje fizyczne, psychiczne i duchow e

Określona wyżej relacja Je d n o śc i”, wym agająca niewątpliwie oddzielnych badań, umożliwia trenerowi leczenie - w sensie dosłownym i przenośnym - różnych blokad i kontuzji zawodnika, co wydaje się trudne do uwierzenia, a jednak faktycznie istnieje. D w a lata opiekowałem się zawod­ nikami ekstraligowej drużyny zielonogórskich pingpongistów, ponad dw a lata współpracowałem (trening to przede wszystkim współpraca) i współpracuję z czołowym i polskimi tenisistami: Radosław em Nijakim, a głównie z Jakubem Nijakim, sporadycznie z żużlowcami (Huszcza, K asprowiak), piłkarzami, siatkarzami i innymi sportowcami. Ku ich zdumieniu - wspierając się na badaniach LeShana, medycynie Dalekiego W schodu, doświadczeniach myślicieli arabskich i mis­ tykach różnych religii oraz innych źródłach i inspiracjach, o których tu nie wspomnę - usuwałem dość często różne pow ażne niekiedy kontuzje fizyczne. N iektóre dokum entowałem , prosząc zawodnika, najczęściej po kilku tygodniach lub naw et miesiącach, o stosow ne ośw iadczenia na zasadzie pełnej dobrowolności. Podobne zresztą eksperymenty robiłem lecząc chorych nie związanych zupełnie ze sportem, by mieć stosowny m ateriał porównawczy.

P ozw olę sobie zacytow ać niektóre ośw iadczenia:

1. „O św iadczam , że przez około 2 tygodnie odczuw ałem znaczny ból łokcia, który zniknął po jednorazow ym zabiegu Pana Prof. W. Pasterniaka. Przez ostatnie dw a m iesiące nie odczuw am

żadnego bólu łokcia.”

R edzim ski T om asz T om asz R edzim ski je s t czołow ym polskim pingpongistą. Jest w ybitnie zdolnym człow iekiem , racjonalistą stuprocentow ym , nie w ierzącym w żadne „czary” . W ielokrotnie w czasie naszej dw uletniej w spółpracy udało mi się usunąć lub złagodzić mu ból.

2. „D nia 22.01.2004 Pan W ojciech Pasterniak w krótkim czasie usunął mi ból m ięśnia pośladkow ego. Podczas zabiegu odczuw ałem głęboki spokój” .

Jakub N ijaki Tem u uzdolnionem u tenisiście, w ielokrotnem u m istrzow i Polski ju n io ró w i brązow em u m edaliście m istrzostw Polski seniorów , pom agałem w ielokrotnie w różnych kontuzjach fizycznych, psychicznych i duchow ych, w spółpracując z nim ju ż praw ie od trzech lat. O n w ciąż je s t podm iotem m oich dośw iadczeń treningow ych. W krótce pow inien osiągnąć w ielkie sportow e

sukcesy.

3. „O d sześciu m iesięcy odczuw ałem ból łokcia prawej ręki („łokieć tenisisty”). L eczyłem się różnym i m aściam i - bez skutku. W końcu stycznia 2004 r. Pan P rofesor W ojciech P asterniak zrobił mi kilkunastom inutow y zabieg na odległość i ból minął. D o chw ili obecnej [m inęło przeszło pół roku - przyp. mój W .P.] nie odczuw am dolegliw ości.”

I. Bochno Pan m gr I. Bochno je s t pracow nikiem naukow ym U niw ersytetu Zielonogórskiego, siatkarzem amatorem .

N ieraz udało mi się pom óc w bardzo pow ażnych chorobach na przykład panu profesorow i B olesław ow i Potyrale z W rocław ia, którem u choroba uniem ożliw iała podniesienie ręki i pow odow ała silny jej ból, M ałgorzacie H upental z Prusic koło Z łotoryi w stw ardnieniu rozsianym , pani A nnie Ichnow skiej z L ubska, córce lekarza m edycyny, która dziękuje mi za „w yciszenie i uspokojenie drżeń” , które niepokoiły j ą po operacji guza m óżdżku. Niekiedy były to choroby przewlekłe. N a przykład Elżbieta Lew andowska z D opiewa pisze:

„O św iadczam , że 23 m aja 2004 r. Profesor Pasterniak dokonał zabiegu uzdraw iającego, po którym przestało boleć kolano. Dodaję, że leczyłam się przez 2 lata, a także m iałam zabieg

(4)

chirurgiczny, lecz nie przyniosło to popraw y i kolano w ciąż bolało. D opiero po zabiegu profesora W. Pasterniaka przestało natychm iast boleć.”

W yżej w skazałem na inspiracje m oich praktyk uzdrow ieńczych. Ich m echanizm u i efektów nie potrafię w yjaśnić racjonalnie, a inne w yjaśnienia niech p o zo stan ą m o ją tajem n icą trenerską, jeśli tak m ogę siebie nazw ać. W każdym razie stw ierdzam , że trener m oże niekiedy m ieć m ożliw ości usuw ania niektórych kontuzji fizycznych, przy całym szacunku i uznaniu dla m edy­ cyny naukow ej. W ydaje m i się, że droga do tych - także dla m nie nieraz zaskakujących uzdrow ień - w iedzie ścieżką duchow ą.

C elow e także — w pew nym stopniu - w ydaje się w ykorzystanie osiągnięć m edycyny niekon­ w encjonalnej, tysiącletnich praktyk uzdrow ieńczych, na przykład leczenia koloram i, stosow anie akupresury itp.

W przypadkach szczególnych łączyłem usuwanie kontuzji fizycznych z usuwaniem „kontuzji” psychicznych i duchowych. Stosowałem tu zabieg - zawodnik pozostaw ał w pozycji leżącej - będący kom binacją ćwiczeń wizualizacyjnych, zw łaszcza własnego wnętrza, oraz afirmacyjnych, medyta­ cyjnych i kontemplacyjnych, w czym w ielką pom ocą służyły mi niezwykłe badania nad wyższymi stanami świadomości Prof. A. Szyszko-Bohusza, z którym stale współpracuję naukowo.

U suw anie kontuzji psychicznych (celow o używ am tego słow a, by w yraźniej zw rócić uw agę na niedom agania psychiczne naszych zaw odników , często w ybitnych, i słabości pod tym w zględem naszych i nie tylko naszych trenerów ) je s t niekiedy trudniejsze niż w spom nianych kontuzji fizycznych. A to głów nie dlatego, że u w iększości sportow ców są to kontuzje przew lekłe, będące rezultatem jednostronnego, najczęściej tylko fizycznego treningu.

K ontuzję psy ch iczn ą trzeba ja k najszybciej usunąć! N ie m ożna je j utrw alać poprzez zgłaszanie pretensji do zaw odnika, robienie mu w ym ów ek, karanie. N iezastąpiona je s t tu edukacja przez zrozum ienie1, o której pisałem w poprzednim tom ie niniejszego pism a [Pasterniak 2004], W śród osobow ych potęg człow ieka w skazane je s t odw ołanie się do jeg o inteligencji duchow ej [por. m.in.: G riffiths 1995; Z ohar, M arshall 2001; Szyszko-B ohusz 2000; LeShan

1991], posiadającej niezw ykłą m oc integracji jej w nętrza.

K ontuzje duchow e sportow ca s ą niezw ykle częste - podobnie ja k innych ludzi - a przy tym dość trudno rozpoznaw alne. Ł atw iej ustalić ogólny poziom kondycji duchow ej zaw odnika, niż ustalić jeg o detaliczne duchow e niedom agania.

K ondycja duchow a zaw odnika je s t następstw em jeg o relacji z m ało znanym a potężnym św iatem duchow ym . K ontakt z tym św iatem je s t dla w ielu sportow ców niesłychanie ważny. W idzieliśm y dzięki telew izji, ja k niektórzy zaw odnicy w ykonyw ali przed startem różne praktyki duchow e, zapew ne w ierząc, że przy n io są im one sukces na olim piadzie w Atenach.

P odstaw ą tych praktyk je s t w iara, w iara, która niekiedy zam ienia się w pew ność i m inim ali­ zuje, a naw et likw iduje, odczucie w ysiłku w czasie startu zaw odnika. N ie tylko znane badania J. M u rp h y ’ego nad działaniem podśw iadom ości, ale rów nież św ięte teksty różnych religii uk azu ją potęgę i skuteczność w iary. „W iara je s t pew na - czytam y w K atechizm ie K ościoła

K atolickiego - pew niejsza niż w szelkie ludzkie poznanie...”2.

R ów nież w ielu trenerów i zaw odników uznaje znaczenie tzw . „w iary w sukces” w treningu i starcie sportow ym . Lepiej, je ś li ta w iara m a źródło transcendentalne...

„Św iat w ypadł z kolein” - m ów ił Szekspir. N iszczący w szelki porządek chaos św iata i chaos w ew nętrzny życia człow ieka je s t konsekw encją odejścia do B oga i Jego praw - ja k tw ierdzi w ielu filozofów . U spokojenie duchow e sportow ca gw arantuje m u spokój psychiczny i fizyczny. D latego je s t tak ważne i tak ow ocne.

„B o m b a e n e rg e ty c z n a ”

U sunięcie kontuzji fizycznych, psychicznych i duchow ych sportow ca skutkuje takim stanem , który nazyw am „bom bą energetyczną”. Jest to stan m aksym alnej gotow ości oraz m aksym alnej skuteczności sportow ej. W tedy sportow iec gra, rzuca, biega itp. ,ja k w transie”, jeśli użyjem y potocznego określenia. ■

1 W ty m w z g lę d z ie b e z c e n n e w y d a ją m i s ię lic z n e p ra c e J id d u K r is h n a m u rtic g o . 2 K a te c h iz m K o ś c io ła K a to lic k ie g o , P o z n a ń 19 94 . s. 48 .

(5)

O grom nie w ażny staje się tutaj ów m om ent „bezw ysiłkow ości” . Sukcesom , rekordom , dobrym w ynikom nie tow arzyszy poczucie zm ęczenia, stresu itp., chociaż faktycznie w ielki w ysiłek m a m iejsce. Sportow iec przebyw a w innym stanie św iadom ości, w yższym , w którym na plan dalszy schodzi pragnienie sukcesu, uznania, pieniędzy, a górę bierze sam a p a s ja p e rfe k - cy jn eg ö i ra d o s n e g o d z ia łan ia. M ów ił niegdyś M ałysz, by przede w szystkim koncentrow ać się na sam ym skakaniu, a nie na m yśleniu o sukcesach, tytułach i m edalach.

D latego potrzebne je s t - ja k mówi uczony - ustaw iczne „ładow anie stanu św iadom ości” [Vedfelt 2001, s. 135]. Zdaniem O le V edfelta, oznacza ono, że utrzym uje się uw agę, a także inne energie psychiczne na pożądanym poziom ie, staw iając d an ą osobę przed odpow iednim i zadaniam i. D odałbym , że ów pożądanym poziom dotyczy także energii duchow ych.

Istnienie czy też brak owej „bom by energetycznej” m ożna bez trudu i bardzo łatw o zbadać. M ożna zatem w każdym m om encie określić faktyczny stopień gotow ości i przygotow ania zaw odnika do startu.

R a d ie ste z ja n a u słu g a ch s p o rtu

W spom niany w yżej poziom gotow ości do startu, poziom energetycznego przygotow ania - m ów iąc inaczej - m ożem y zbadać obok różnych m etod naukow ych, które bardzo cenię, radiestezyjnie. R adiestezja, jeśli się nie m ylę, nie je s t zbyt dobrze w idziana w sporcie, a często określana negatyw nie jak o praktyka pozanaukow a. M a jed n ak w iele zalet. P ozw ala przede w szystkim w bardzo krótkim czasie odpow iedzieć n a interesujące trenera pytania, a w szczegól­ ności określić poziom fizycznego, psychicznego i duchow ego przygotow ania zaw odnika do star­ tu. M oje w ieloletnie dośw iadczenia w skazują na jej w ie lk ą przydatność i skuteczność tak w w y ­ kryw aniu om aw ianych w yżej kontuzji, ja k też w różnego rodzaju diagnozow aniu, a naw et terapii, polegającej głów nie na tzw. leczeniu koloram i, m ającem u bardzo odległe tradycje i stosow anem u m iędzy innymi w starożytnych Chinach.

N ie chciałbym wnikać w szczegóły tej praktyki, ja k też opisywać własnych dośw iadczeń w tym zakresie. Interesuje m nie i interesowała ich skuteczność, a ta wydaje mi się trudna do przecenienia, również w opinii w ielu diagnozowanych przeze mnie i „leczonych” sportowców.

N a zakończenie tego krótkiego szkicu, który zaledw ie dotyka w ielu pow ażnych zagadnień treningu „bezw ysiłkow ego”, a także w ysiłkow ego, s ą bow iem one z so b ą ściśle splecione, przyw ołam n iezw y k łą m yśl funkcjonującą w filozofiach i religiach D alekiego W schodu. Jest to myśl nakazująca zapom nieć o celu, do którego dążym y, gdyż w łaśnie w tedy znajdziem y się blisko niego.

Z tego punktu w idzenia „w ym uszanie” na zaw odnikach sukcesów , m edali, zw ycięstw je s t p raktyką w ysoce d y sk u s y jn ą a praw ie pow szechną. W ielkie osiągnięcia przychodzą sam e, jeśli kroczym y cierpliw ie ścieżk ą „bezw ysiłkow ego” treningu, w spartego oczyw iście na w rodzonym talencie, a także w olnego - w m iarę m ożności - od w szelkich kontuzji fizycznych, psychicznych i duchow ych.

B IB L IO G R A F IA

1. G riffith s B. (1995), W p o szu k iw a n iu n a jw yższej św ia d o m o ści, B ydgoszcz. 2. K a tech izm K o ścio ła K a to lickieg o , P oznań 1994.

3. LeShan L. (1991), Ś w ia t ja sn o w id zą cy ch , Poznań.

4. P astern iak W . (2 0 0 4 ), E d u ka cja p r ze z zro zu m ien ie, „R o czn ik N au k o w y Ido - R uch d la K ultury / M o v em en t for C ulture” , R zeszów , t. 4, s. 3 2 0 -3 3 2 .

5. S zestow L. (1987), D o sto jew ski i N ietzsch e, W arszaw a. 6. S zy szk o -B o h u sz A. (2 0 0 0 ), Św ia d o m o ść św ia tła , Św idnica.

7. V ed felt O. (2001), P o zio m y św iadom ości. P o zn a j p o te n c ja ł sw o jeg o um ysłu, W arszaw a. 8. W ilb er K. (1996), N iep o d zielo n e. W schodnie i za ch o d n ie teorie ro zw o ju o sobow ości, P oznań. 9. Z o h a r D ., M arshall I. (2001), In telig en cja d u chow a, P oznań.

(6)

T ip s a b o u t e ffo rt a n d “ e ffo rtle s s” s p o r t tra in in g

K ey w o rd s : sport training, effortless training, physical, psychical and spiritual contusions, the estim ation o f start-preparing

“ E ffortless” training should be jo y fu l, attractive, varied, purifying, reducing tiredness, and also econom ic, i.e. purposeful, efficient and econom ical - as praxeology teaches, so as not to unnecessarily engage physical, psychical and spiritual energies. Rem oval o f physical contusions and psychical and spiritual contusions o f a sportsm an is connected with psychophysical training. The foundation o f these practices is the faith - not only the faith in success, but also transcendence leading to “ spiritual calm o f a sportsm an” . T he author recom m ends supplem entary application o f radiesthesia techniques in a training process.

Cytaty

Powiązane dokumenty

Badacze ci wykazali również, że chociaż CBM-A jest skuteczny w redukcji objawów lęku i obniża dystres u osób zdrowych, to jednak nie wpływa istotnie na symptomy

∙ Zalety: globalne, proste w realizacji, niektóre nie potrzebują gradientu, inne łączą zalety metod gradientowych z.

Pantomima: „Jak reaguje zwycięzca, a jak osoba pokonana?”, „Jak można pogratulować osobie, która wygrała?”, „Jak się czuje osoba przegrana?”, „Jak można ją

Model (rysunek 4) opracowywany był przez 21. ekspertów reprezentujących rożne środowiska i instytucje m.in. Urząd Miasta Gdańska, MOPR Gdańsk, or- ganizacje pozarządowe, ROPS,

• Dzięki dostarczaniu przez wzorce ruchowe wyraźnych informacji do mózgu, i przez to uruchomienie mechanizmów odtwarzania lub poprawy kontroli motorycznej (tj. mobilności,

c) wartości cholesterolowe HDL oraz NHDL były korzystniejsze w grupie badanej niż w grupie kontrolnej.. b) stwierdzono więcej porodów siłami natury w grupie badanej

Celem pracy jest porównanie krótkotermino- wych efektów treningu interwałowego na cykloer- gometrach oraz treningu w wodzie u pacjentów po przebytym zawale serca i operacyjnym

Pewne cechy (graniczny statystycznie wzrost wrażliwości baroreceptorów tętniczych, a także nieznaczne wydłużenie cyklu serca i wartości średnich rMMSD i pNN 50 ) wydają