Konflikty współczesnego świata. 1

156  Download (0)

Pełen tekst

(1)
(2)

Regina Artymiak, Andrzej Augustynek, Robert Borkowski

Lucyna Kulińska, Włodzimierz Paterek, Barbara Pilecka

Leszek Porębski, Lucyna Słupek

KONFLIKTY

WSPÓŁCZESNEGO

ŚWIATA

POD REDAKCJĄ ROBERTA BORKOWSKIEGO

P M

(3)

KU 0037 pozycja w ydaw nictw dydaktycznych

A kadem ii G órniczo-H utniczej im. Stanisław a Staszica w Krakow ie © W ydaw nictw a AGH, K raków 2001

ISSN 83-88408-17-8

R edaktor N aczelny U czelnianych W ydawnictw

N aukow o-D ydaktycznych: prof. dr hab. inż. A ndrzej Wichur Z-ca R edaktora N aczelnego: m gr Beata Barszczew ska-W oj da Recenzent: prof. dr hab. Julian B ugiel

Projekt okładki i strony tytułow ej: Beata Barszczewska-W ojda O pracow anie edytorskie: Danuta H arnik

K orekta: D anuta H arnik

Skład komputerowy: Agencja CYFR O G R A F

Redakcja Uczelnianych Wydawnictw Naukowo-Dydaktycznych al. M ickiewicza 30, 30-059 Kraków

tel. 617-32-28, tel./fax 636-40-38

(4)

Spis treści

Wstęp ... 5

ROZDZIAŁ PIERW SZY

SENS HISTORII (M ODELE CZASU H IS T O R Y C Z N E G O )... 7 Robert Borkowski

ROZDZIAŁ D RU GI

ZMIERZCH ZACHODU?

PROBLEM CYW ILIZACJI NA PRZESTRZENI W IEKÓW ... 22 Lucyna Kulińska

ROZDZIAŁ TRZECI

WOJNY I KONFLIKTY W XX W I E K U ... 38 Regina Artym iak

ROZDZIAŁ C ZW A R TY

KONFLIKTY I PUNKTY ZAPALNE W EUROPIE ... 52 Lucyna Kulińska

ROZDZIAŁ PIĄ TY

MILITARNE ASPEKTY ŚW IATOW EGO UKŁADU S I Ł ... 69 Leszek Porębski R O ZD ZIA Ł SZÓSTY NACJONALIZM ... 88 Włodzimierz Paterek ROZDZIAŁ SIÓ DM Y EKSTREMIZM POLITYCZNY ... 98 Lucyna Słupek

(5)

R O Z D Z IA Ł Ó SM Y

T E R R O R Y Z M ... 115 R obert Borkowski

R O Z D Z IA Ł D ZIE W IĄ TY

AGRESJA JAK O ZJAW ISKO PSYCHOLOGICZNE ... 137 Barbara Pilecka

R O Z D Z IA Ł D Z IE SIĄ T Y

RÓŻNE O BLICZA AGRESJI A ndrzej Augustynek

(6)

WSTĘP

Książka, którą oddajemy do rąk czytelników to rezultat kilkuletniej pracy pracow ni­ ków Instytutu Nauk Społecznych AGH zajm ujących się m iędzy innym i prow adzeniem wykładów i konwersatoriów z przedm iotów „Konflikty współczesnego św iata”, „Wojny i polityka”, „Filozofia przemocy, terror, terroryzm i ekstrem izm ”, „Pośrednie i bezpośred­ nie formy agresji”. Stanowi ona I część serii wydawniczej poświęconej politycznym , spo­ łecznym i kulturowym problem om współczesnego świata.

Mimo bogactwa rynku wydawniczego brak je st m onografii m ogących w sposób przy­ stępny przedstaw ić Czytelnikom wiedzę z zakresu problem atyki prezentowanej na zaję­ ciach. Skłoniło to autorów do opracow ania niniejszej publikacji.

Trwającej od 1989 roku transform acji politycznej i społecznej tow arzyszą rozm aite zmiany w sferze świadomości społecznej. W zrasta też zainteresow anie problem am i spo­ łecznymi i politycznymi. O ile przed laty większość studentów w ybierała spośród przed­ miotów politologicznych i historycznych „Systemy dem okratyczne w spółczesnego św iata” oraz „Historię najnowszą Polski”, to w chwili obecnej ogrom ną popularność zyskała problematyka wojen, terroryzm u i nacjonalizmu. Jest to niew ątpliw ie znakiem czasów, w jakich przyszło nam żyć, i wyrazem zm ian o charakterze kulturowym. D ekada transfor­ macji systemowej przyniosła nie tylko oczekiwane przem iany w postaci rozwoju dem o­ kracji parlamentarnej i gospodarki wolnorynkowej, ale rów nież jej niechciane dziedzictwo - falę przemocy i agresji w życiu publicznym. Nastąpiła też eksplozja nacjonalizm ów w Europie, konflikty na Kaukazie i w byłej Jugosławii, pow tarzające się fale terroiyzm u w niektórych krajach europejskich sprawiają, że problem atyka agresji, przem ocy i destruk­ cji w polityce je st wciąż aktualna i interesująca dla uczestników naszych zajęć.

Opracowanie składa się z czterech bloków tem atycznych:

1) refleksji historiozoficznej nad rozwojem cywilizacji (rozdziały I i II);

2) kom pendium wiedzy na tem at konfliktów, w ojen i wyścigu zbrojeń we w spółczes­ nym świecie (rozdziały III, IV i V);

3) problematyki terroryzmu, nacjonalizm u i ekstrem istycznych ideologii (rozdziały VI, VII i VIII);

4) psychologicznych uw arunkowań agresji i przemocy (w dw óch rozdziałach stano­ wiących zakończenie książki).

(7)

W książce zam ieszczona je st jedynie w ybiórcza bibliografia, mimo że Autorzy korzy­ stali z w ielu publikacji i periodyków. Był to zabieg celowy, wynikający z popularnego cha­ rakteru wydawnictwa.

Zespół Autorów opracowuje kolejny tom książki, który razem z niniejszą pozycją stanowiłby ju ż w ystarczająco obszerny m ateriał pom ocny w studiowaniu omawianych zagadnień.

O stateczna form a książki opracow ana została dzięki życzliwym, choć i krytycznym uw agom recenzenta pana prof. dr. hab. Juliana Bugiela, który bardzo uważnie i wnikliwie przeanalizow ał przedstaw ione Czytelnikom teksty. W znacznej mierze sugestie zawarte w recenzji zm obilizow ały Autorów do w zbogacenia i popraw ienia rozdziałów, co przyczy­ niło się do uzyskania bardziej klarownej, logicznie spójnej i merytorycznie dojrzalszej w er­ sji książki - za co cały zespół autorski składa gorące podziękowania.

N a koniec pragnę wyrazić wdzięczność za wkład pracy i zaangażowanie wszystkim autorom zamieszczonych tekstów: paniom prof. dr hab. Barbarze Pileckiej, dr Reginie A rtym iak i dr Lucynie Kulińskiej oraz współpracującej z nami dr Lucynie Słupek z Uni­ w ersytetu Jagiellońskiego oraz panom dr. Andrzejowi Augustynkowi, dr. Leszkowi Poręb­ skiem u oraz dr. W łodzim ierzowi Paterkowi. Szczególnie tem u ostatniem u należą się słowa podziękowania za uważną lekturę i pomoc w dokonaniu korekty merytorycznej całości zbioru.

(8)

ROZDZIAŁ PIERW SZY

SENS HISTORII

(MODELE CZASU HISTORYCZNEGO)

Robert Borkowski

...wszystko co było, ju ż nie jest, wszystko co będzie, jeszcze nie jest...

Alfred de Musset

Świat przełomu stuleci

Przełom wieków m a zawsze sym boliczne znaczenie. Granica pomiędzy starym a no­ wym staje się wówczas bardziej wyrazista, a symbolika końca i początku zaw arta w okrąg­ łych datach często przesłania historyczne realia. Ludzkość w kracza obecnie nie tylko w kolejny wiek, ale i w nowe tysiąclecie. K ażdem u przełom owi tow arzyszą zarówno na­ dzieje jak i obawy. N ic więc dziwnego, że obok optym istycznych prognoz cywilizacyjnego postępu, silnie zaznaczają się pesym istyczne wizje globalnych katastrof i schyłku całej ludzkości. Różne bywają wersje końca św iata począwszy od wojny nuklearnej poprzez powszechny kataklizm ekologiczny, aż po paraliżującą całą cywilizację aw arię systemów komputerowych. Skomplikowana rzeczywistość początku nowego stulecia dostarcza mnóstwa okazji do snucia najrozm aitszych prognoz, pośród których religijnie zabarwione wizje końca dotychczasowej cywilizacji bynajm niej nie należą do rzadkości.

Początek X X wieku upłynął w atm osferze ufności w dobrodziejstw a postępu nauki i techniki, które miały zapewnić ludzkości coraz wyższy poziom życia i w konsekwencji udoskonalić moralnie całe społeczeństwa. Jednak kataklizmy obu w ojen światowych, czasy terroru i dyktatur, ludobójstwa i obozów koncentracyjnych oraz eksplozji nacjonalizm ów i terroryzm u sprawiają, że dwudzieste stulecie nie należało do najpiękniejszych w dziejach. Z drugiej jednak strony znaczna część ludzkości żyje dziś w ustrojach demokratycznych, zaś standard życia na świecie podniósł się, jak nigdy dotąd. Nie wszędzie obraz przem ian cywilizacyjnych jest tak optymistyczny, ja k w kręgu kultury zachodniej, ale przynajmniej dla połowy ludzi żyjących na Ziem i świat zm ienił się na lepsze w porów naniu z początkiem naszego wieku. Pomimo widocznego rozwoju gospodarczego i społecznego nastroje katastrofizmu, apokalipsy i schyłkowości uw idaczniają się coraz wyraźniej im bliżej końca

(9)

tysiąclecia. Szacuje się, że w ostatnich latach dwudziestego wieku rokrocznie pojawiało się na świecie około 200 pozycji książkow ych, które w swoich tytułach zawierały słowo „ko­ niec” (np. koniec historii, koniec ery ideologii, koniec sztuki), w nazwach zaś wielu pro­ duktów pojaw ia się liczba „2000” .

N arastająca tendencja do podejm ow ania problem u końca jest po prostu rodzajem intelektualnej mody w doskonały sposób wykorzystywanej przez mass media, producentów film ow ych, rynek księgarski oraz religijne sekty. N a oznaczenie sposobu m yślenia w kate­ goriach końca i zw iązane z nim teorie przyjęto naw et term in endyzm (ang. end = koniec).

Poczucie schyłkowości pow tarzało się w dziejach ludzkości niejeden raz, towarzyszy­ ło np. magicznej dacie roku 1000, kiedy to wedle niektórych m yślicieli chrześcijańskich nastąpić m iał koniec ówczesnego świata. W ówczas nastąpiła w Europie istna eksplozja ru­ chów i sekt religijnych odwołujących się do idei millenarystycznych (łac. millenarium = = tysiąclecie) inaczej zwanych chiliastycznymi (gr. chilioi = tysiąc). Poglądy te głoszone przez teoretyków pierw otnego chrześcijaństw a opierały się na wierze w tysiącletnie pano­ w anie Chrystusa na ziemi, które poprzedzać miało koniec świata. Dziś do tego rodzaju apokaliptycznych wizji odw ołują się niektóre sekty religijne.

Podobnie schyłkowe i pesym istyczne nastroje pojawiały się wcześniej w czasach, gdy Im perium Rzym skie chyliło się ku upadkowi, później w chwili klęski Królestwa Jerozolim ­ skiego i fiaska w ypraw krzyżowych, a także po odkryciu Am eryki przez Krzysztofa Ko­ lum ba, kiedy to w krótkim czasie doszło do ogromnej zmiany w yobrażeń o świecie. W okresach niepokojów, konfliktów, wojen, niepewności i gwałtownych zmian następuje zwykle przebudzenie religijne. Nie pow inna nas dziwić zatem cała fala nacjonalistycznych i fundam entalistycznych ruchów religijnych (zwłaszcza w krajach islamskich), popularność sekt proponujących swym wyznawcom prostą i zrozum iałą wizję świata oraz rozwój poza- racjonalnych sposobów m yślenia, łącznie z ideam i filozofii New Age. Ta ostatnia zakłada nadejście nowej epoki, którą cechować będzie ogólnoplanetam a jedność i osiągnięcie przez ludzkość zgoła odm iennego stanu zbiorowej świadomości.

W w ielu ideach filozoficznych, społecznych i religijnych kluczow ą rolę odgrywa spo­ sób rozum ienia takich kategorii, jak czas i historia. Ludzie zawsze stawiali pytania o to, czy pew ne zjawiska i procesy pow tarzają się na przestrzeni dziejów (a więc czy prawdziwe je st popularne pow iedzenie „historia kołem się toczy”?), czy m ożna dostrzec jakieś pra­

w idłow ości i regularność przebiegu procesów historycznych (a więc, czy istnieją jakieś „nieubłagane praw a rozwoju historycznego”?), czy może je st zupełnie inaczej i wydarzenia historyczne są w znacznej m ierze dziełem przypadku (można zatem potraktować procesy społeczne jako układy złożone i chaotyczne?).

W konsekw encji pow staje problem trafności prognozowania przyszłych procesów społecznych, a więc kwestia, czy próbować przewidywać przyszłość, czy też ograniczyć się jedynie do rejestracji zdarzeń m inionych. Innymi słowy postawić m ożna zasadnicze pytanie

o sens h isto rii.

Jeden z najw ybitniejszych filozofów XX wieku Karl R. Popper (1902-1994) uważał, że ani nauka, ani jakakolw iek inna m etoda nie pozwoli przewidywać biegu nadchodzącej

(10)

historii. W jednej ze swoich prac zatytułowanej Nędza historycyzmu argum entował w spo­ sób następujący:

- bieg dziejów ludzkich w znacznym stopniu zależy od rozwoju wiedzy;

- przyszłego rozwoju wiedzy nie da się przewidzieć żadnymi racjonalnym i czy nau­ kowym i metodami;

- nie możemy zatem przewidzieć przyszłego biegu historii ludzkości, nie jest więc możliwa teoria rozwoju historycznego m ogąca stanowić podstaw ę przewidywań. Powyższy wywód nie wyklucza rzecz jasn a możliwości w szelkich prognoz społe­ cznych, czy gospodarczych. Popperowi chodziło przede wszystkim o to, że nieprawdziwe i niebezpieczne są teorie zakładające, że o przyszłości wiemy więcej niż wiedzieć możemy. Wedle filozofa są to argumenty, które w końcu prow adzą do terroryzm u. Popper uczył też, że jedynym słusznym zachowaniem jest spojrzenie na przeszłość całkiem inaczej niż na przyszłość. Fakty z przeszłości powinniśm y oceniać historycznie i moralnie, by uczyć się co je st m ożliwe i co słuszne pod względem etycznym. I nie pow inniśm y się naw et starać dostrzegać w przeszłości kierunków i tendencji do przew idyw ania przyszłości. Przyszłość

bowiem je s t otwarta i wszystko może się wydarzyć. Jesteśm y jed n ak odpowiedzialni za

to, by uczynić co w naszej mocy, aby ukształtow ać ją jeszcze lepszą niż je st teraźniejszość. Tego rodzaju odpowiedzialność jest zaś m ożliwa tylko w w arunkach wolności, bowiem w warunkach despotyzmu, dyktatury czy terroru ludzie stają się niewolnikam i, a niew ol­ nicy nie są w pełni odpowiedzialni za to co czynią. W olność oznacza więc jednocześnie

odpowiedzialność. W olność od despotyzm u jest najw ażniejszą ze w szystkich politycznych

wartości, o którą musimy być zawsze gotowi walczyć i którą zawsze m ożna utracić. 1 chociaż współczesny świat pełen jest konfliktów, wojen, przem ocy i zbrodni, to jednak zdaniem Karla R. Poppera:

(...) żyjemy obecnie na Zachodzie w najlepszym ze św iatow i to pomimo zdrady większości intelektualistów, którzy głoszą nową i pełną pesymizmu religię, według której egzystujemy w moralnym piekle i zginiemy z powodu fizycznego i moralnego brudu.

N atom iast filozofia historii nie może być wedle Poppera zbiorem proroctw. Człowiek uczy się wprawdzie historii, ale przecież jest to wiedza o przeszłości, a historia kończy się na dniu dzisiejszym.

Czas i jego rodzaje

Czas jest m iarą zm ian i jedną z podstawowych wielkości fizycznych. Jest też param e­ trem procesów technologicznych, w ielkością ekonom iczną oraz m iarą prędkości procesów komunikowania i informowania. W kosm ologii określa istnienie i trw anie W szechświata (czas jest nieograniczony - uzna w teorii względności A lbert Einstein), w geologii pozw ala zrozumieć ewolucję ziemskiego globu, a w biologii stanowi m iarę zm ian w rozw oju orga­ nizmów.

(11)

Ze w zględu na wielkości interwałów m ożem y w yróżnić cztery jego rodzaje:

1) czas kosmiczny - będący czymś wewnętrznym dla W szechświata i istniejący

razem z nim;

2) czas ziemski (geobiologiczny) - związany z genezą i rozwojem globu ziemskiego i życia organicznego;

3) czas historyczny (społeczny) - jest w ym iarem trw ania zbiorowości ludzkiej i abstrakcyjną ram ą społecznej egzystencji;

4) czas osobowy (indywidualny) - jest wym iarem istnienia każdego człowieka, bywa także nazyw any „czasem psychologicznym ” .

W historii czas pełni funkcję czynnika porządkującego przebieg zdarzeń. Kategoria czasu należy do podstaw ow ych form , w których człowiek postrzega świat, swoje życie i funkcjonow anie całego społeczeństwa, w którym żyje. Przyjęty sposób rozum ienia czasu je st jednocześnie m odelem trw ania świata, m odelem celów społecznych oraz modelem ludzkiego szczęścia. Czas je st składnikiem konstytutyw nym każdej kultury, ujm ując życie całej zbiorow ości w abstrakcyjną ramę istnienia w porządku chronologicznym. Sposób postrzegania upływu czasu jest natom iast jednym z najw ażniejszych elementów kształtu­ jący ch tożsam ość zbiorow ą każdej społeczności. Świadomość czasu to czynnik różniący

człow ieka od w szystkich żywych istot, wyznaczający postawy wobec życia i śmierci oraz trw ania i przem ijania. Zdolność postrzegania czasu jako wymiaru, spoglądania wstecz oraz w idzenia teraźniejszości jako rezultatu m inionych zdarzeń, a jednocześnie jako podstawy do planow ania przyszłości, to jed en z głównych czynników samoświadomości istot ludzkich.

W różnych kulturach, religiach, systemach fdozoficznych oraz ideologiach politycz­ nych, a naw et u różnych nie tak znów odległych od siebie narodów, sposób postrzegania i traktow ania czasu oraz pojm ow ania roli historii może być całkiem odmienny. O ile bow iem dośw iadczenie czasu charakteryzuje ludzi jako gatunek, o tyle różnice w jego rozum ieniu jednoczą ludzi w grupy i przeciw staw iają ich sobie. W życiu społecznym czas każdej zbiorowości składa się z w ydarzeń tworzących jej historię. Jest relatywny i zmienny, niejednolity i nieciągły. M oże ulegać przyspieszeniu albo spow olnieniu lub zatrzymać się w miejscu. Pojaw iają się w nim nieciągłości w ielkich i skokowych przemian, a jego upływ m oże być różnie odbierany przez różne warstwy i grupy społeczne.

Czym więc je st czas? D la Arystotelesa był w łaściw ością bytu oraz m iarą ruchu w edług zasady „przedtem i potem ” . „Czas jest ilością ruchu ze względu na <wcześniej> i <później> i je st ciągłością” - uznał Stagiryta. Stoicy nauczali z kolei, że czas nie istnieje realnie i je st w yłącznie wytworem naszej myśli. Teraźniejszość, którą pojmujemy jako trw anie, to miejsce spotkania się przeszłości, której ju ż nie ma, i przyszłości, której jeszcze nie ma. Tę pierw szą bada historia oraz archeologia i paleontologia, tej drugiej nie sposób badać m etodą naukową. Trzeba jednak odróżnić form ułowanie prognoz i uprawianie futu- rologii (łac. fu tu ru s = przyszły + gr. logos = słowo, nauka), czyli rozważań dotyczących przyszłości za pom ocą racjonalnych m etod myślenia, od fantastyki, tworzenia utopii

(12)

(gr. ou = n ic + topos = miejsce), a więc koncepcji idealnej i doskonałej przyszłości, czy magicznego lub religijnego tw orzenia wizji przyszłych czasów. Święty A ugustyn na pyta­ nie o naturę czasu odpowiada:

(...) jeżeli mnie nikt o to nie pyta - wiem, gdy zaś chcę wyjaśnić pytającemu - nie wiem.

Chociaż nie możemy mierzyć ani tego, czego ju ż nie ma, ani tego, czego jeszcze nie ma, ani tego, co nie ma żadnej rozciągłości, ani tego, co jest bez początku i bez kresu - to jednak m ierzymy czas. W ydaje się, że św. Augustyn wykazywał niem ożność udzielenia odpowiedzi na pytanie o istotę czasu, akcentując wyraźnie sprzeczność m iędzy tym , co jest (teraźniejszość - byt), a tym, czego nie m a (przeszłość - nicość; przyszłość - niebyt). Jednocześnie wskazywał nieprzewidywalny charakter przyszłości naw iązując do starotes- tamentowej myśli: „ (...) bo czas i przypadek rządzi w szystkim ” .

W spółcześnie natom iast jeden z najwybitniejszych polskich filozofów Kazim ierz Ajdukiewicz (1890-1963) zaproponował przyjęcie czterech znaczeń pojęcia czasu:

1) chwila - punkt czasowy, dokładna data,

2) okres - odcinek, interw ał czasowy (zbiór chwil położonych pom iędzy dwoma okre­ ślonymi chwilami),

3) trwanie - długość czasu (dwa różne okresy m ogą mieć to samo trwanie, podobnie ja k dwa odcinki prostej m ogą mieć tę sam ą długość),

4) nieograniczona linia czasowa - wszechobejm ujące, w szechogarniające trwanie

rzeczywistości (zbiór wszystkich chwil lub inaczej taki okres, którego częścią jest każdy interwał czasowy).

W ynalazki urządzeń do pom iaru czasu, czyli zegara i kalendarza, nie były wcale najwcześniejszymi w dziejach techniki. Początkowo człowiek ograniczał się do obserwacji zjawisk przyrody i rejestrował następstwo dnia i nocy oraz pór roku. Czas nie dzielił się wówczas na drobne części, a więc na godziny i minuty, które należy oszczędzać i z których należy się wyliczyć. Przeszłość zlewała się z teraźniejszością, a ludzie w yobrażali sobie, że żyją w otoczeniu zm arłych przodków i m itycznych bohaterów, którzy w ydaw ali im się tak samo obecni na świecie ja k żyjący. Często nie w iedzieli nawet, ile dokładnie lat m ają sami. Potrzeba stworzenia precyzyjnego kalendarza pojaw iła się w w ielkich cyw ilizacjach rolni­ czych (Chiny, Egipt, Am eryka Środkowa). Od rozwoju astronom ii, geom etrii i geografii zależała dokładność działań i przewidywanie zjaw isk m eteorologicznych, a w konsekw en­ cji obfitość plonów, a więc i pom yślność całych ludów i bogactwo państw.

Życie w naturalnym rytm ie zm ian świata przyrody spowodowało, iż zgodnie z re­ gularnym następstwem zjawisk przyrodniczych wyobrażano sobie czas cykliczny (gr. kyklos = koło). Oznaczało to, że szereg procesów lub zjawisk tw orzących zam kniętą całość rozw ojow ą dzieje się w pew nym odcinku czasu i okresowo się pow tarza. Cykle oznaczają też okresy, w których pow tarzają się serie zjawisk następujących po sobie w określonym porządku. Takie rozum ienie czasu oraz przebiegu dziejów cechowało staro­

(13)

żytnych Babilończyków, Greków i Hindusów. Greccy filozofowie przekonani byli, żę wszystko pow tarza się cyklicznie, dlatego Arystoteles (384-322 r. p.n.e.) powie, iż

(...) potoczne powiedzenie, że sprawy ludzkie „toczą się kołem” stosuje się również i do innych rzeczy mających ruch naturalny, do powstawania i ginięcia (...) wszystkie rzeczy mierzone są miarą czasu, a ich początek i koniec tworzy jakby koło, bo nawet sam czas wydaje się jakim ś kołem.

Już u Hom era występowało pojęcie „pow racających lat”, które biegną po okręgu, zaś pitagorejczycy w ierzyli (podobnie ja k w religiach Indii) w reinkarnację. Idea metempsy-

chozy (gr. m etempsychosis = wędrówka dusz) wynikała z przekonania o tym, iż rzeczy po­

w racają do nas w takiej postaci, w jakiej istniały wcześniej. Z cyklicznej koncepcji czasu bierze się też pogląd o powtarzalności w ydarzeń i procesów historycznych, ja k na przykład idea W ielkiego Roku (A nnus Magnus), czyli czasu, w którym ciała niebieskie powracają na swoje pierw otne pozycje, przy czym, ja k sądzono, wydarzenia na Ziem i będą się rozgrywać w dawnej kolejności i historia potoczy się od nowa. W edle Platona (427-347 r. p.n.e.) cykl ten miał trw ać 26 tysięcy lat, tj. tyle, ile zajmuje zakreślenie przez oś Ziemi pełnego stożka precesyjnego. Stąd też w greckiej i rzymskiej m yśli historiozoficznej pojaw ia się koncepcja czterech faz historii świata. W poezji Hezjoda oraz Owidiusza znajdziemy podział dziejów ludzkości na w iek złoty, srebrny, spiżowy i żelazny (obecny), z których każdy następny jest gorszy od poprzedniego. Pojawi się rów nież cykliczne ujm owanie dziejów ludzkości czego w yrazem je st przekonanie o pow rocie lepszych czasów z okresu w ieku złotego.

Podobne idee cechują systemy religijne i filozoficzne W schodu, jak np. hinduskie pojęcie cyklu M anw antara (25 920 lat) podzielonego na 12 okresów. To ostatnie leży u podstaw new ag e’owskiej filozofii dziejów zakładającej, iż świat wkracza w nowy okres, zaś jed n a z dw unastu części cyklu (liczących 2 160 lat) właśnie dobiega końca. W ten sposób usiłuje się tłum aczyć burzliw ość procesów zachodzących współcześnie jako typową dla przejścia w N ow ą Erę (Erę W odnika), która obejmie całą ludzkość, a jej punkt kulm i­ nacyjny w ypadnie w epoce zwanej złotym wiekiem, kiedy to człowiek nie zazna ju ż wojny, przem ocy ani głodu, zapomni o rasizm ie i groźbie śmierci. W izja ogólnoplanetamej idylli oparta je st o niejasne i utopijne założenia doskonalenia się całego rodzaju ludzkiego (irracjonalizm , wschodnie praktyki religijne, okultyzm itp.). Trwający obecnie millenaryzm roku 2000 nie jest zresztą niczym oryginalnym ani nowym w dziejach ludzkiej myśli.

O ile starożytność cechowało pojm ow anie czasu jako cykli będących pod wpływem ruchu astronom icznego, o tyle chrześcijaństwo dało nową wizję czasu rozwijającego się jednokierunkow o, od niepow tarzalnego początku ku niepow tarzalnem u celowi, od prze­

szłości do przyszłości. W koncepcji chrześcijańskiej historia m a swój początek i swój ko­ niec (od stw orzenia świata po Sąd Ostateczny). Pojawił się więc nowy rodzaj czasu - czas

linearny, w któiym bieg zdarzeń układa się w liniowy ciąg. Przyjęcie ery chrześcijańskiej

oznaczało nowy sposób m ierzenia czasu historycznego, kiedy to rzym ski zakonnik Dionizy M ały (ok. roku 550) zaproponował liczenie dat historycznych od narodzin Chrystusa, co do praktyki w prow adził m nich Beda Czcigodny (673-735), natom iast liczenie czasu przed

(14)

narodzeniem Chrystusa przyjęło się dopiero od 1681 r. pod wpływem Jacąuesa B. Bossueta (1627-1704). Wcześniej b rak osi czasowej był w ielką niedogodnością dla historyków. Grecki historyk Herodot odwoływał się do panow ania kolejnych królów perskich, późniejsi dziejopisarze Hellady wprowadzili datowanie na podstaw ie chronologii olimpiad, które odpowiednio numerowano. Historycy rzym scy natom iast Uczyli upływ lat od legendarnego roku założenia Rzym u (łac. ab urbe condita = od założenia miasta), co w edług Liw iusza miało mieć miejsce w roku 753 p.n.e.

W w iekach średnich człowiek żyjący w w arunkach cywilizacji m iejskiej w większym ju ż stopniu podlegał porządkowi stw orzonem u przez siebie aniżeli rytm om przyrody. M iasto stało się m iejscem nowego stosunku do świata oraz czasu. Zainstalowane w m ias­ tach zegary zaczęły odm ierzać coraz krótsze odcinki czasu i w edług nich regulować życie człowieka. Średniowieczne klasztory przypisały do każdej godziny dnia i nocy stałe zaję­ cia, by uw olnić ludzi od bezradności i niezdecydowania, co ze sobą począć, oraz od pokusy próżnowania. W m iastach natom iast powstało środowisko, którego stosunek do czasu był zupełnie inny. D la kupców i rzem ieślników czas oznaczał wartość ekonom iczną oraz m ier­ nik pracy. Od połowy X IV stulecia obyczaje związane z czasem zaczęły się zmieniać - ludzie przestali myśleć o m inutach i godzinach jako o długości przeżyw anych zdarzeń, a zaczęli odmierzać m inutam i zegara własne odczucia i podporządkowywać się tyranii czasu mechanicznego. Już więc pod koniec owego wieku N icolas Cresinus, biskup Lisieux, posłużył się m etaforą przyrów nującą W szechświat do wielkiego m echanicznego zegara, skonstruowanego i puszczonego w ruch przez Boga.

Najprawdopodobniej więc to zegar, a nie m aszyna parowa, okazał się kluczow ym m e­ chanizm em nowożytności, bow iem nowe ujęcie czasu stworzyło ludziom odm ienne w a­ runki egzystencji. Podporządkowano m u nawet funkcje organiczne: człowiek now ożytny posiłek spożywa nie wtedy, gdy jest głodny, lecz gdy nadchodzi godzina posiłku, a kładzie się spać w godzinie usankcjonowanej przez zegar. M ierzenie czasu nabrało większego zna­ czenia w wieku XVIII i XIX, gdy tem po życia w okresie rew olucji przem ysłowej stawało się coraz większe, a wiele technologii przem ysłowych wym agało precyzji w pom iarze upływu czasu. Czas stał się towarem, pojawiło się stałe zatrudnienie i podział czasu spo­ łecznego na czas pracy i czas wolny. W cześniej, tj. przed rozw ojem industrializacji, ludzie znali wyłącznie „dorywczy” charakter pracy, poświęcając w ytw arzaniu dóbr m aterialnych tylko tyle czasu, ile potrzeba go było na zaspokojenie istotnych i podstaw ow ych potrzeb.

Zwiększająca się precyzja zegarów świadczy o tym, ja k bardzo człowiek Zachodu ogarnięty je st obsesją czasu i szybkości. C zas komputerowy jest szczytow ym osiągnię­ ciem, najbardziej abstrakcyjnym pojęciem czasu, jakie kiedykolwiek zostało wcielone w maszynę. W każdej technologii preelektronicznej czas pozostaw ał zewnętrznym probie­ rzem, w kom puterze natom iast czas jest zarówno zew nętrzną m iarą postępu, surowcem zużywanym przez procesor, jak i produktem. Urządzenia, które pracują coraz szybciej, w coraz większym stopniu absorbują swoich użytkowników, a współczesny człowiek p ra­ cuje dłużej aniżeli w epokach, w których pom iar czasu nie pełnił szczególnie ważnej roli. Jednocześnie wszystko, co pracuje wolniej aniżeli kom puter, budzi zniecierpliwienie. K ul­

(15)

tura cybercywilizacji jest więc neurotyczna i czyni ludzi nieszczęśliwym i i zagubionymi, nie elim inując egzystencjalnych lęków, a nawet przeciwnie - bezustannie je powiększając. Trudno się więc dziwić, że znużeni i przerażeni m onotonią uciekającego czasu oraz pełną stresów codziennością ludzie instynktownie zw racają się ku form om czasu odmiennym od industrialnego czasu linearnego. Stąd też tak duża popularność różnych form pozaracjo- nalnego m yślenia w poszukiw aniu bezpieczeństwa, trwałości i ponadczasowego sensu. Po dłuższym okresie racjonalizm u występuje w ostatnich latach nawrót do irracjonalności, m odne jest m yślenie w kategoriach magii (sekty, praktyki ezoteryczne, techniki medytacji itp.). Stan taki w ynika między innym i z osłabienia autorytetu nauki i uczonych. W spółczes­ na nauka w padła w narastającą sprzeczność między dążeniem do prawdy a gromadzeniem zasobów inform acji. Platoński schemat fakty - wiedza - sądy ustępuje dziś interaktywne­ m u system owi w ielości idei, opinii i szkół myślenia. N auka w ponowoczesnej rzeczywis­ tości przestaje więc spełniać funkcję drogowskazu sensu. Zam iast pojęcia prawdy zaczyna się używać pojęcia „wielu praw d”, z których każda m a być jednakow o uprawniona.

Filozofia dziejów

Pojęcie historii jest w ieloznaczne i wielowarstwowe. Niem al każdy teoretyk powie o przedm iocie swych zainteresow ań nieco inaczej. Samo słowo historia (gr. historeo =

= badam, poznaję, w racam um ysłem do przeszłości) m a znaczenie podmiotowe i przedm io­

towe. Po pierw sze, oznacza przebieg wydarzeń w przeszłości, procesy życia społecznego, dzieje. Po drugie, jako nauka o dziejach człowieka w czasie i przestrzeni pojawia się w cza­ sach now ożytnych na przełom ie XVIII i X IX wieku. W edług am erykańskiego historyka z początku naszego wieku Jam esa Harveya Robinsona

(...) historią jest wszystko co wiemy o wszystkim cokolwiek człowiek kiedykolwiek zrobił, myślał, oczekiwał albo odczuwał.

Świadomość czasu pozwoliła wykształcić ludziom taki sposób życia, w którym dominu­ jącą rolę odgrywa kultura, a nie zwykły instynkt. To przecież miał na myśli Ortega y Gasset,

gdy stw ierdził, że „człowiek nie m a Natury, m a H istorię”. Ludzie uświadom ili sobie, że zaw dzięczają istnienie kulturze odziedziczonej po przodkach. W krajach cywilizowanych dokum enty pisane zaczęły pełnić tę sam ą funkcję co w społecznościach przedpiśmiennych m ity i pam ięć o przodkach. Około pięciu tysięcy lat tem u pojawił się wynalazek pisma w cyw ilizacjach rolniczych. W tedy też zaczęto prowadzić zapiski kronikarskie, jednak do­ piero Grecy okazali się pionieram i krytycznego podejścia do historii, szukając odpowiedzi nie tylko n a pytanie, jak w yglądał przebieg wydarzeń, ale i dlaczego sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej.

Za ojca historii pow szechnie uw aża się autora Dziejów, greckiego historyka Herodota (ok. 485-ok. 425 r. p.n.e.), który jako pierw szy użył tego słowa, mówiąc, że zamiarem jego jest zachow anie tego, co zawdzięcza swe istnienie ludziom, oraz zapewnienie czynom

(16)

Greków pam ięci u potomności. Inny wielki grecki historyk Tukidydes (ok. 460-ok. 396 r. p.n.e.) w dziele Wojna peloponeska pisze, że celem jego pracy jest, by

(...) uznali je za pożyteczne ci, którzy będą chcieli poznać dokładnie przeszłość i wyrobić sobie sąd o takich samych lub podobnych wydarzeniach, jakie zgodnie ze zwykłą koleją spraw ludzkich mogą zajść w przyszłości.

Greccy i rzym scy dziejopisarze przypisyw ali historii trzy cele: 1) upamiętnianie zdarzeń, by nie zostały zapomniane,

2) usprawiedliwianie czynów popełnianych przez ich wodzów i władców, 3) pouczanie w spółczesnych i potomnych.

Stąd słynne powiedzenie Cycerona (106-43 r. p.n.e.) „historia est m agistra vitae” (historia nauczycielką życia) oraz „nie znać historii to być zawsze dzieckiem ” . Rzymski historyk Polibiusz (200-118 r. p.n.e.) stwierdzał zaś, że „wiedza historyczna przygotowuje nas do rządzenia państwem ” . Dlatego też Rzymianie konsekw entnie posługiw ali się his­ torią jako środkiem do w zm ocnienia lojalności wobec państw a i dumy z jego ekspansji.

J. W. Goethe uznał natomiast, że „pisanie historii jest sposobem na uw olnienie się od przeszłości”, że jeśli ludzie poznają dobrze dzieje, to historia przestanie się powtarzać. N a­ uka historii byłaby więc jednym z podstaw ow ych elementów dobrego w ychow ania obywa­ telskiego. Człowiek jako istota rozum na i uw ikłana w historię zapytuje o jej sens, ponieważ chce samego siebie um iejscowić w czasie, bo bez historii nie m a kultury, a bez znajomości historii nie sposób zrozumieć losów społeczeństw i narodów, zw łaszcza własnego.

Przeszłość istnieje wówczas, gdy je st przedm iotem myśli o niej, na co złożyć się m o­ że. pamięć indywidualna i zbiorowa tego, co było, świadomość historyczna (kształtowana przez tradycję, czyli coś, co przeszłość nam „przekazała”) oraz historiografia (gr. historia + grapho = piszę). Ta ostatnia oznacza pisarstwo historyczne, nagrom adzone teksty doty­ czące przeszłości, dziejopisarstwo, a także piśm iennictwo odtw arzające przeszłość na pod­ stawie źródeł ustnych i pisanych, wykopalisk archeologicznych i zabytków. Początkowo historiografia m iała charakter wyłącznie kronikarski, w średniowiecznej Europie odgrywała rolę służebną wobec teologii, będąc głównie historią Kościoła, dopiero wraz z upowszech­ nieniem druku w większym stopniu przedm iotem historiografii stały się treści świeckie. Historiografia owego okresu m iała charakter erudycyjny, grom adziła bow iem ogrom ne zasoby wiedzy o przeszłości, rozwijając zarazem metody jej badania. W czasach now o­ żytnych całkowicie zm ienił się w arsztat historyka. Znaczenia nabrały m ateriał źródłowy, racjonalizm m yślenia, krytycyzm i szersza refleksja hum anistyczna. Historycy zajęli się wielkimi problem am i dziejowymi (jak np. upadek Rzymu). W X X w ieku pojawiły się nowe próby upraw iania historii, nastąpiło odejście od metody „zdarzeniow ej” (odtwarzanie ciągów wydarzeń) na rzecz historiografii strukturalnej (historia mentalności i przemiany świa­ domości, historia życia codziennego w różnych jego dziedzinach, historia myśli i idei itp.).

Obok przyjęcia osi czasowej, co historiografia św iata zachodniego zaw dzięcza myśli chrześcijańskiej, pojawił się problem periodyzacji dziejów (gr. periodos = faza, okres), czy­ li dokonania podziału przeszłości na wyodrębnione okresy celem lepszego zrozum ienia

(17)

procesów dziejowych. W każdej dyscyplinie nauki badacze dążą do systematyzacji i kla­ syfikacji badanych zjawisk, nie inaczej je st więc w naukach historycznych. O ile historia w rozum ieniu biegu dziejów to czas rzeczywisty, o tyle w historii jako nauce pojawia się

czas historyków, a więc czas konwencjonalny (umowny), powstały przez selekcję faktów,

zdarzeń i zjawisk. Trzeba więc zdawać sobie sprawę, że wszelkie daty spełniają jedynie funkcje porządkowe, żadna bowiem epoka nie zaczyna się i nie kończy nagle. Obowiązu­ ją c a periodyzacja (starożytność, średniowiecze, czasy nowożytne) jest dziełem niemiec­ kiego historyka Krzysztofa Kellera, który w opublikowanym w roku 1688 dziele Historia

medii aevi zaproponował podział czasu historycznego obowiązujący po dziś dzień (współ­

cześnie wydzielam y jeszcze dzieje najnowsze). Człowiek chcąc zrozumieć i wyjaśnić skom plikow any przebieg dziejów, stara się porządkować zdarzenia i procesy rozwojowe w pew nych ram ach czasowych, przywiązując wagę do m agii liczb. W wielu koncepcjach filozoficznych i socjologicznych dzieli się historię ludzkości na pewne epoki (fazy, form a­ cje itp.) zależnie od przyjętej koncepcji rozwoju świata.

N ie zawsze granice wyznaczane „okrągłym i” datami zgodne są z refleksją co do cezur czasow ych w ynikających z charakteru danej epoki. Jeden z najw ybitniejszych współczes­ nych filozofów polskich profesor Leszek Kołakowski stwierdził na poły żartobliwie, że stu­ lecia przew ażnie kończą się około piętnastu lat po nom inalnym zakończeniu wieku. I tak na przykład reform acja (której początek przypadł na rok 1517) zdominowała historię XVI stulecia w Europie, wojna 30-letnia rozpoczęła się w roku 1618 i kształtow ała oblicze XVII stulecia, K ongres W iedeński 1815 roku rozpoczął now ą epokę w Europie, a kulturoznawcy zgodnie przyznają, że praw dziw y koniec X IX stulecia m iał miejsce dopiero z chw ilą wybu­ chu I wojny światowej w 1914 roku.

H istoria zaspokaja naszą chęć poznania rzeczywistości, albowiem sprawia, że rozu­ m iem y nie tylko przeszłość, ale i czasy, w których żyjemy. W społeczeństwach pierwot­ nych pochodzenie i tożsamość grupy (plemienia, ludu) określał mit (gr. mythos = słowo, legenda), czyli opowieść o nadnaturalnych w ydarzeniach próbująca wyjaśnić pochodzenie i naturę danej społeczności. M ity, jak ie tw orzono n a tem at czynów przodków, miały za zadanie stworzyć odpow iedni klim at społeczny, w którym dana grupa czuła się „u siebie”. Istnieją więc m ity założycielskie (powstanie jakiegoś m iasta lub narodu czy też państwa), m ity upraw om acniające władzę pewnych jednostek lub grup czy też mity uzasadniające określone obyczaje, instytucje i w zory kultury. M yślenie m ityczne dotyczy nie tylko gene­ zy, ale i przeznaczenia św iata i człowieka. M it jest niezm ienny i niepodważalny, ponieważ nie je st elem entem racjonalnego myślenia, nie m ożna podważyć go w sposób naukowy. Funkcja, jaką dawniej spełniały mity (a częściowo spełniają i dzisiaj), w społeczeństwach nowo­ żytnych realizowana jest przez historiozofię, zwaną w niektórych krajach także filozofią historii.

Historiozofia (gr. historia + sophia = mądrość) jest filozofią dziejów, a więc rozwa­

żaniam i nad przebiegiem , celow ością oraz istotą procesów historycznych. Odpowiada na pytania o sposoby rozum ienia historii i czynniki jej rozwoju (warunki geograficzne i kli­ mat, popędy i nam iętności ludzkie, ewolucja i rozwój techniki) oraz idee i wyzwania spow odow ane zagrożeniam i. Powstają wreszcie teorie porządkujące bieg dziejów, doszu­

(18)

kujące się w nim prawidłowości, a także sensu historii. Częstokroć idee historiozoficzne związane są z religijnymi, każda bowiem religia posiada w łasną wizję czasu i przestrzeni oraz przyszłych losów rodzaju ludzkiego. W związku z tym na przestrzeni tysiącleci powstały różne schematy historyczne, różne wyobrażenia kształtu dziejów człow ieka i róż­ norodne m odele czasu historycznego.

W ybitny filozof i teolog ks. profesor Czesław B artnik wskazuje, iż m ożliwe są nastę­ pujące w yobrażenia upływu czasu i przebiegu wydarzeń historycznych:

- amorficzny (bezkształtny potok zmian) - historię jednostek, społeczności i świata

stanowią luźne zdarzenia, dowolnie osadzone w m om entach czasu i punktach prze­ strzeni; jedne z nich m ają większe znaczenie, a inne m niejsze, ale żadne nie jest decydujące; historia nie stanowi żadnej zorganizowanej całości; nie istnieją żadne praw a rozwoju - to tylko ludzie sami wym yślają teorie, które m ają im zapewnić poczucie ładu i oczywistości w świecie rządzonym prawam i chaosu;

- stacjonarny (powierzchnia piaszczystej pustyni) - w dziejach świata i ludzkości

nic się w gruncie rzeczy nie zmienia, wszystko pozostaje zawsze takie samo, zacho­ dzą jedynie zmiany powierzchniowe lub pozorne; czas jest nieskończony; historia jest pew ną całością nie do ogarnięcia - przypom ina wielką, bezkresną pustynię, na której w sposób przypadkowy w iatr przesypuje piasek z m iejsca na miejsce, ale która zawsze wygląda tak samo;

- cykliczny (wieczny kołowrót) - świat się wciąż powtarza, bądź jako ten sam, bądź jako istotnie podobny; istnienie ludzkości jest miałoby być rytm icznym pulsow a­ niem dziejów ludów, cywilizacji, państw, religii i kultur; historię postrzega się jako powracającą wiecznie po tej samej orbicie koła; żadna idea nie jest więc niczym nowym, bo wszystko ju ż było;

- spiralny (spirala historii) - historia ewoluuje, lecz n ie po linii prostej, ale po spiral­

nej; zdarzają się okresy błądzenia, regresu i powtórzeń, niem niej punkt ostatni jest nieporównywalnie wyższy od punktu wyjścia; historia nie pow tarza się w sposób prosty; może zaistnieć pewne podobieństwo zdarzeń, jednakże w zupełnie odm ien­ nych realiach;

- linearny (odcinek linii prostej) - historia, a wraz z nią czas i przestrzeń, m ają abso­

lutny początek (stworzenie świata, punkt protologiczny) i absolutny kres (koniec świata, punkt eschatyczny); punkty te łączy odcinek czasu w postaci dziejów tego świata; w chrześcijaństwie na osi dziejów w yróżnia się „środek czasu”, czyli historię Jezusa Chrystusa;

- linearny ewolucyjny (linia prosta wznosząca się w górę) - historia jest ruchem

jednostajnym określonym w sposób pozytywny; według niektórych m yślicieli chrześcijańskich jest to prosta od nicości ku Bogu; w edług m yślicieli pozytyw i­ stycznych i części marksistów w historii realizuje się idea postępu, który gatunek homo sapiens zawdzięcza samemu sobie, a więc m ożliwościom ludzkiego umysłu; „złoty wiek” ludzkość m a przed sobą;

(19)

- lin e a rn y d e g rad acy jn y (linia p ro sta o p a d a ją c a w dół) - historia m a być bezustan­ nym staczaniem się ludzkości z pewnego szczytu ku upadkowi, rozpadowi, degene­ racji fizycznej i materialnej i duchowej; w tej pesymistycznej koncepcji wyraźna jest inspiracja m item „złotego wieku”, który ludzkość m a ju ż za sobą;

- au to k re a c y jn y (w ielokształtność) - historia miałaby ciągle stwarzać samą siebie, czyli być poddaną działaniom twórczym człowieka, który nadawałby jej różne kształty zależnie od swych możliwości; ludzkie dzieje cechowałaby plastyczność autotwórcza; historia jest więc taka, ja k ą ją uczynimy; wszystkie zdarzenia mają znaczenie jedynie takie, jak ie nadają im ludzie, kiedy decydują się działać lub kiedy patrzą na nie wstecz.

W ybrane koncepcje historiozoficzne

O tw a r to ść d ziejó w

Koncepcja zgodna z autokreacyjnym modelem czasu historycznego; wedle K. R. Poppera przyszłość je st otw arta i niezdeterm inowana, a jeśli nawet występuje w dziejach podobień­ stwo m iędzy różnym i w ydarzeniam i historycznym i (np. powstawanie tyranii w starożytnej Grecji i w spółczesnych dyktatur), to ma ono znaczenie dla socjologa i politologa, natomiast podobnym zdarzeniom za każdym razem tow arzyszą odmienne okoliczności i ta właśnie odmienność może przesądzić o dalszym biegu wypadków. Jeśli natomiast uwierzymy w prawo pow tarzalnych cykli, to n a pewno będziem y się doszukiwać i znajdować jego potw ierdze­ nie, nie będzie to ju ż jednak nauka, tylko, zdaniem Poppera, „trująca choroba intelektualna naszych czasów, k tó rą nazw ać m ożna filozofią proroczą”. W szelkie ideologie zakładające, iż świat rozw ija się według określonych praw uw ażał Popper za niebezpieczne historyczne p ro ro c tw a rozpoczynające w istocie totalitarne próby naginania rzeczywistości do zapro­ jektow anych sztucznie, utopijnych schematów.

P e s y m iz m h isto r io z o fic z n y

Pesym izm historiozoficzny, czyli m it zm ierzchu - w iara w nadejście schyłku lub zu­ pełnego upadku cywilizacji występuje bądź w wersji stopniowej degradacji, bądź w apoka­ liptycznej w izji końca św iata (ta ostatnia stanowi raczej domenę myśli religijnej). Idee schyłku często tow arzyszą chw ilom upadku struktur państwowych i poglądy historiozofów są w ów czas w iernym odzw ierciedleniem panujących powszechnie nastrojów. Pesymizm i katastrofizm pojaw ił się w filozofii stoików ja k np. u Seneki szerzącego wizję upadku grecko-rzym skiej kultury. W spółcześnie poglądy tego rodzaju znajdziemy w pism ach hisz­ pańskiego filozofa Jose O rtegi y Gasseta, który krytykow ał w spółczesną cywilizację tech­ n iczną i wskazywał m ożliwość nadejścia nowej ery barbarzyństwa, a także w dziełach Fry­ deryka Nietzschego. W form ie literackiej m it zm ierzchu występuje w pow ieściach Josepha

(20)

Conrada. Przekonanie o nadchodzącym „zm ierzchu Zachodu” cechuje w ielu anglosaskich historiozofów: Oswalda Spenglera, Arnolda Toynbee’ego, Paula Kennedy’ego głoszących teo­ rię powstawania - rozwoju - upadku w odniesieniu do historii światowych mocarstw i kultur.

M e sja n iz m

M esjanizm dosłownie oznacza pogląd religijno-społeczny głoszący w iarę w nadejście wybawiciela (hebr. M asziach = pomazaniec), który przyniesie lepszą przyszłość i dokona dzieła wybawienia; natom iast w sensie poglądu historiozoficznego oraz politycznej ideolo­ gii stanowi m istyczną wiarę w posłannictwo własnego narodu lub ruchu politycznego, którego działalność przyniesie wyzwolenie, zmieni oblicze św iata i rozpocznie now ą erę; źródłem tego rodzaju poglądów była żydowska koncepcja M esjasza, w późniejszym okresie idee m esjanistyczne występowały w chrześcijańskich ruchach chiliastycznych, a także w islamie; z czasem pojawiły się świeckie formy, ja k np. w ideologii słowianofilstwa, panslawizm u rosyjskiego i dążeń do ciągłych podbojów w yrosłych z idei M oskwy jako „Trzeciego Rzym u” głoszonej w XVI stuleciu przez m nicha Filoteusza. Często pojaw ia się u narodów, które utraciły niepodległość (np. m esjanizm polski X IX w ieku jako reakcja na klęskę pow stania listopadowego, filozofia Józefa Hoene-W rońskiego, A ugusta Cieszkow­ skiego i Andrzeja Towiańskiego, Dziady Adama M ickiewicza, K ról-D uch Juliusza Słowac­ kiego, Przedświt Zygm unta Krasińskiego). Również ideologie ruchów terrorystycznych i rewolucyjnych zaw ierają częstokroć wątki m esjanistyczne (terroryzm jako czyn przyspie­ szający m om ent wyzwolenia i uszczęśliwienia własnego narodu lub nawet całej ludzkości, rewolucja jako mom ent zbawienia, czyli punkt eschatyczny, i zapoczątkowania nowej epo­ ki w dziejach, oczyszczająca funkcja przemocy i terroru).

C y k lic zn o ść d ziejó w

Koncepcja powtarzalności wydarzeń cechuje nie tylko m yśl starożytną i filozofię Wschodu, ale i wiele nowożytnych teorii historiozoficznych. W edług nich wszystko pow ­ staje i zanika, ginie i odradza się, jedynie ruiny są milczącym i św iadkam i obrotu kół historii. Już u Platona znajdziemy pogląd o cyklicznych naw rotach dziejów, także u rzym ­ skiego historyka Polibiusza (teza o cyklicznym rozwoju ustrojów państw: tyrania - - arystokracja - oligarchia - demokracja - tyrania ...). Teoria powrotów historii pojaw ia się w pracach Giambattisty Vico („spirala historii”, pogląd o naw rotach barbarzyństwa). W ostatnich latach koncepcja cykliczności przeżyw a swoisty renesans, czego w yrazem jest ogromna popularność wizji nadchodzącego „nowego średniow iecza” (np. książki Barbary Tuchman Odległe zwierciadło czy R oberta Vacco Średniowiecze puka do naszych wrót). Także w pesym istycznych wizjach „zmierzchu Zachodu” widoczny je st motyw cyklicz­ ności biegu historii, kiedy to wskazuje się na dominację i przem ijanie potęgi kolejnych mocarstw (np. XIX wiek supremacja Anglii, XX wiek hegem onia USA, XXI wiek - stu­ leciem Dalekiego W schodu).

(21)

H isto r io z o fic z n y o p ty m iz m

H istoriozoficzny optym izm wynika z przekonania o tym, że umysł ludzki gwarantuje stały postęp w historii ludzkości. Twórcze m ożliwości rodzaju ludzkiego realizują się więc w nieustającym rozwoju wiedzy, techniki, m oralności i życiu społeczeństw.

Schem at triadyczny (trójelementowy) wydaje się pojawiać w koncepcjach historiozo­ ficznych najczęściej - ju ż w początkach chrześcijaństwa ukształtował się podział na epokę Starego Testam entu (Boga Gniewu) i epokę Nowego Testam entu (Boga M iłości); opat Joachim z Fiore (1130-1202) dodał do tego schem atu kolejny element, czyli epokę Ducha Świętego; w edług Joachim a Trójca Święta stanowi zasadę historii, każda epoka posiada w łasną specyfikę, a przejścia m iędzy epokami m ają gwałtowny charakter; poglądy te przyjęło wiele ruchów millenarystycznych, stały się też podstaw ą dyktatury Coli di Rienzo w 1347 r.; do schem atu tego naw iązał polski filozof August Cieszkowski (1814—1894).

N ow ożytna idea postępu pojaw iała się w pism ach wielu filozofów, między innymi u Jeana Bodina, który uw ażał, że dzieje ludzkie są realizacją idei postępu w formie linear­ nej. Znajdow ała się, jako jeden z głównych motywów, w myśli francuskiego Oświecenia (np. u Jeana Condorceta), w filozofii pozytywistycznej (np. u Augusta Com te’a) oraz w m arksizm ie i m yśli nowej lewicy.

U K arola M arksa historia dzieliła się na następujące formacje: - w spólnota pierwotna, - niewolnictwo, - feudalizm , - kapitalizm , - socjalizm, - komunizm.

N eom arksista Jurgen Haberm as wyróżnił zaś cztery form acje dziejowe: 1) pierwotną,

2) tradycyjną, 3) kapitalistyczną, 4) postkapitalistyczną.

W spółcześnie schem at triadyczny (m agia liczby „trzy”) znajdziemy w najnowszych koncepcjach podziału historii świata na fazy:

1) agrarną (cywilizacje rolnicze),

2) industrialną (od rew olucji przemysłowej),

3) postindustrialną (ponowoczesność, społeczeństwo informacyjne).

Pogląd taki reprezentowany je st szczególnie przez socjologów i historiozofów amery­ kańskich (Daniel Bell - koncepcja społeczeństwa postprzemysłowego, Zbigniew Brzeziń­ ski - pojęcie ery technotronicznej, Alvin Toffler - idea „trzeciej fali” rozwoju cywilizacyj­ nego, Francis Fukuyam a - teza o „końcu historii”, czyli osiągnięciu przez kraje rozwinięte

(22)

epoki liberalnej dem okracji i gospodarki postindustrialnej, co stanowić m a najw yższą fazę rozwoju cywilizacji). W wielu teoriach antropologicznych i kulturoznaw czych operuje się także pojęciam i kultur tradycyjnych (przedprzemysłowych), nowoczesnych (m odernizm) i ponowoczesnych (postmodernizm).

L ite r a tu r a

[1] Bartnik Cz.: H istoria ludzka i Chrystus. Katowice, 1987 [2] C arrE .H .: Historia. Czym jest. Poznań, 1999

[3] Clark G.: Przestrzeń, czas i człowiek. Warszawa, 1998

[4] Filozofia dziejów. Estetyka, (wybór tekstów W. Jaworski). Część I, skrypt W ydaw­ nictw AGH, nr 963, Kraków, 1985

[5] Gould S.J.: Pytania o Millenium. W arszawa, 1998 [6] Heller M.: Wieczność, Czas, Kosmos. Kraków, 1995 [7] M itrowski G.: Kosmos, Bóg, Czas. Katowice, 1993

[8] Popper K.R.: Społeczeństwo otwarte i je g o wrogowie. W arszawa, 1993

[9] Samsonowicz H.: O „historii praw dziw ej” - mity, legendy i podania ja k o źródło

historyczne. Warszawa, 1997

[10] Sire J.W.: Światy wokół nas. Wprowadzenie do podstawowych koncepcji

światopoglądowych. Katowice, 1991

[11] Thompson D.: Koniec czasu - wiara i lęk w cieniu millenium. W arszawa, 1999 [12] Yoldben A.: Nostradamus i inni. Jaki będzie kon iec

XX

wieku? W arszawa, 1994

(23)

ROZDZIAŁ DRUGI

ZMIERZCH ZACHODU?

PROBLEM CYWILIZACJI NA PRZESTRZENI

WIEKÓW

Lucyna Kulińska

Po raz pierwszy w historii polityka globalna stała się wielobiegunowa, a jednocześnie jej podm iotam i je st wiele cywilizacji. Przez dłuższy okres dziejów ludzkości kontakty m iędzy cyw ilizacjam i były sporadyczne lub nie było ich w ogóle. Z początkiem ery nowo­ żytnej, ok. roku 1500 n.e., polityka globalna przybrała dwa wymiary. Przez ponad 400 lat państw a narodowe zachodniego kręgu kulturowego, tj. W ielka Brytania, Francja, Hiszpa­ nia, Austria, Prusy, Niem cy, Stany Zjednoczone i inne, tworzyły wielobiegunowy układ m iędzynarodow y w zajem nie na siebie oddziałując, rywalizując i tocząc wojny między sobą. Jednocześnie państwa zachodnie dokonywały ekspansji, podbijały i kolonizowały inne cywilizacje lub decydowały o ich losach.

W okresie „zimnej wojny” polityka globalna stała się dwubiegunowa, a świat podzielił się na trzy części. Pod koniec lat osiem dziesiątych system kom unistyczny się załamał. W iele ludów i narodów stanęło przed koniecznością ponownego określenia swego poło­ żenia n a politycznej mapie świata.

N ajw ażniejszym i ugrupow aniam i państw stało się obecnie osiem głównych cywiliza­ cji świata: 1) zachodnia, 2) prawosławna, 3) islamska, 4) chińska, 5) hinduistyczna, 6) afrykańska, 7) japońska, 8) latynoam erykańska.

Społeczeństwa zjednoczone przez ideologię, okoliczności historyczne, lecz cywiliza­ cyjnie podzielone, ja k Zw iązek Radziecki czy Jugosławia, rozpadają się, zaś kraje o wspól­ nocie kulturowej i cywilizacyjnej dążą do zjednoczenia, ja k to m a miejsce w U nii Euro­

(24)

pejskiej. Cywilizacja Zachodu jest najpotężniejsza, ale po długim okresie dom inacji słabnie w miarę, ja k inne cywilizacje rosną w siłę.

Omawiając problem pozycji cyw ilizacji zachodniej wobec innych cywilizacji, m oże­ my odmalować dwa odmienne obrazy. Pierwszy z nich, który określić m ożna m ianem triumfalistycznego, głosi, że państwa zachodnie (oraz Japonia):

- kierują i władają międzynarodowym system em bankow ym i rynkam i kapitałowymi, - kontrolują wszystkie mocne waluty,

- dostarczają większości wyrobów gotowych,

- dom inują w dziedzinie badań naukowych i posiadają najbardziej rozw inięte uczelnie techniczne,

- kontrolują dostęp do przestrzeni kosmicznej i m ają głów ną pozycję w przem yśle lotniczym i kosmicznym,

- zdolne są do interwencji zbrojnej na w ielką skalę, posiadając niezagrożoną pozycję w przem yśle zbrojeniowym,

- kontrolują drogi morskie,

- sprawują przywództwo m oralne w w ielu społeczeństwach. M ożna dorzucić jeszcze kilka innych atrybutów tej dominacji.

Drugi sposób postrzegania świata to obraz cywilizacji schyłkowej, której udział w światowej potędze politycznej, gospodarczej i zbrojnej stale maleje. W tym pojęciu zwy­ cięstwo Zachodu w „zimnej wojnie” nie było trium fem , lecz powodem wyczerpania, które­ go symptomami są: bezrobocie, ogromne deficyty budżetowe, powolny wzrost gospodarczy, zanik etosu pracy, stagnacja, a w Europie widoczny spadek populacji. W w ielu państw ach dochodzi do tego dezintegracja społeczna, narkom ania i przestępczość oraz zanik pewności siebie i chęci dom inowania politycznego czy m ilitarnego nad innym i cywilizacjami. Do głębokiej refleksji powinny też skłonić społeczeństwa zachodnie: rosnąca w szybkim tem ­ pie potęga ekonomiczna, polityczna i m ilitarna Azji W schodniej, wejście Indii w fazę przy­ spieszonego rozwoju oraz powiększająca się wrogość św iata m uzułmańskiego. N a naszych oczach znika również gotowość tych społeczeństw do podległości naciskom Zachodu.

Który z tych obrazów bardziej odpowiada rzeczywistości? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy sięgnąć do danych liczbowych cytowanych przez autorów zachodnich.

Terytorium i ludność

U szczytu terytorialnej ekspansji (w roku 1920) państw a Zachodu sprawowały bez­ pośrednią władzę na obszarze ok. 66 m in km 2, czyli połowie pow ierzchni lądów świata. Do roku 1939 obszar ten zmalał o 50%. Zachód wrócił więc do swego europejskiego centrum, powiększonego o terytorium osadnictwa w USA, A ustralii i Nowej Zelandii. W tym czasie terytoria niepodległych narodów m uzułm ańskich zwiększyły się z 4,6 m in km 2 do ponad 28 min km2.

(25)

W roku 1900 ludzie kręgu kultury zachodniej stanowili 30% populacji świata, a pań­ stwa zachodnie sprawowały w ładzę nad 45% jego ludności (w roku 1920 nawet nad 48%). W 1993 roku państwa zachodnie władały w yłącznie ludnością z własnego kręgu kulturowe­ go (nie licząc drobnych enklaw kolonialnych) stanowiącą trochę ponad 13% populacji świata. W edług prognoz liczba ta na początku XXI w. spadnie do 11%, a w 2025 roku do 10%. Pod w zględem ilościowym ludzie Zachodu stanow ią więc nieustannie kurczącą się m niejszość światowej populacji. Zm iany te dotyczą jednak nie tylko ilości, ale i jakości. Populacje innych kręgów kulturow ych stają się coraz bardziej zdrowe, wykształcone i zur­ banizow ane. W skaźniki śm iertelności niemowląt, długości życia i ilości analfabetów ulega­ j ą znacznym zmianom.

W ciągu 30 lat śm iertelność niem ow ląt w tych krajach radykalnie spadła, długość życia w zrosła znacznie (najmniej w. Afryce, która zaniża wszystkie te statystyki - o lat 11, ale w A zji aż o 23 lata). N a początku lat 60. w większości krajów tzw. Trzeciego Świata poniżej 1/3 dorosłej populacji um iało czytać i pisać. N a początku lat 90. (poza Afryką) m ało było krajów, gdzie liczba analfabetów przekraczała 50%. Szczególnie w Chinach od­ notowano znaczny postęp - dziś 75% ludności umie czytać i pisać. N a początku lat 90. we w szystkich regionach św iata (z w yjątkiem Afryki) prawie wszystkie dzieci w odpowiednim w ieku były objęte nauczaniem podstawowym. Także liczba m łodzieży objętej nauczaniem na szczeblu szkoły średniej stale wzrasta.

W krajach rozw ijających się znacząco wzrósł też odsetek ludności żyjącej w miastach. D zięki tym przem ianom ich obywatele stali się potencjalnie aktywni społecznie i politycz­ nie, m ając rów nież większe oczekiwania. Przykładem może być to, że w roku 1953 (kiedy niespełna 15% Irańczyków było piśm iennych, a ludność m iast stanowiła niecałe 17%) K erm it Roosevelt z garstką agentów CIA m ógł łatwo stłumić powstanie i przywrócić szacha Iranu na tron. W roku 1979 (kiedy czytać i pisać umiało 50% Irańczyków, a 47% żyło w miastach), żadna amerykańska siła militarna nie była go w stanie na tym tronie utrzymać.

Potencjał ekonomiczny

O d połowy X IX w. udział Zachodu w światowej produkcji rósł bardzo szybko. Szczyt osiągnął w roku 1928, kiedy kraje tego kręgu kulturowego produkow ały 84,2% gotowych wyrobów, kosztem dezindustrializacji pozostałych cywilizacji. W roku 1980 odsetek ten spadł do 57,8%, zaś w roku 2013 wynosić m a zaledwie 30%. W 1992 roku do dziesięciu najw iększych gospodarek świata zaliczyć m ożna było ju ż pięć krajów z innych kręgów kulturow ych, a prognozy na rok 2020 podają, że każda z pierwszej piątki gospodarek św iata należeć będzie do innego kręgu cywilizacyjnego.

O gólne liczby zaciem niają nieco jakościow ą przewagę Zachodu i Japonii. Rozwinięte technologie szybko się jednak upowszechniają, a kradzieże myśli technicznej są na porząd­ ku dziennym. Przez w iększą część historii świata najw iększą potęgą ekonom iczną były Chiny. Za spraw ą przepływ u technologii i rozwoju gospodarczego krajów niezachodnich prognozy na wiek X X I wskazują, że może nastąpić powrót do tamtej sytuacji.

(26)

Potencjał militarny

Potencjał m ilitarny każdego kraju rozpatrywać m ożna w czterech wymiarach: 1) ilościowym - liczba żołnierzy, broni, sprzętu i zasobów,

2) technicznym - skuteczność broni i sprzętu i jego nowoczesność,

3) organizacyjnym - dyscyplina, wyszkolenie, skuteczność dowodzenia, m orale żoł­ nierza,

4) społecznym - zdolność i gotowość społeczeństwa do skutecznego stosowania siły zbrojnej.

W latach 20. demokratyczny Zachód górował nad resztą świata pod w szystkim i tymi względami. Od tamtego czasu jego potęga m ilitarna zaczęła jednak blednąc. Konkurentami w latach 30. były arm ie Trzeciej Rzeszy, Japonii i Zw iązku Radzieckiego.

W okresie „zimnej wojny” ZSRR posiadał jed n ą z dwóch najsilniejszych arm ii świata. Jej zakończenie spowodowało drastyczne ograniczenia wydatków zbrojeniowych. Tylko w USA o 35% z ok. 342,3 m ld USD w roku 1990 do 222 m ld USD w 1998 r. Personel uległ redukcji z 2,1 m in do 1,4 m in osób w 1998. Anulowano i nadal anuluje się wiele dużych programów zbrojeniowych. Zakupy głównych rodzajów broni także m aleją drasty­ cznie. W ielka Brytania, Niem cy (w m niejszym stopniu Francja) zredukowały wydatki na obronę i potencjał militarny.

Tymczasem całkiem inne tendencje pojaw iły się w krajach Azji wschodniej i w kra­ jach islamskich. Najszybsze tem po narzuciły Chiny, ale i inne kraje szybko m odernizują

swoje armie. Tylko w latach 1985-1995 wydatki na zbrojenia w Azji W schodniej wzrosły o 50% z ok. 90 do 135 m ld USD.

Szczególnie niepokojące je st niekontrolow ane rozprzestrzenianie się broni jądrowej. Wiele krajów niezachodnich jest w jej posiadaniu (Rosja, Chiny, Indie, Pakistan, Korea Pin., a także Izrael) lub jest tego bliska (Iran, Irak, Libia, praw dopodobnie Algieria). Japonia nie posiada broni jądrowej, ale nie jest tajemnicą, że może ją zdobyć bez problem u, kiedy uzna to za konieczne.

Analizując, ja k duże siły m usiały przerzucić Stany Zjednoczone, by pokonać Irak (75% aktywnego lotnictw a taktycznego, 42% czołgów, 46% lotniskowców, 37% personelu m arynarki wojennej), jednocześnie m usim y uświadom ić sobie, że wiele państw arabskich zachowało w tym konflikcie neutralność mimo protestów sw oich obywateli. W przyszłości, przy znacznej redukcji sił zbrojnych trudno będzie krajom Zachodu przeprow adzić nawet jedną interwencję przeciw większym potęgom militarnym półkuli wschodniej.

W 1919 roku W oodrow W ilson, Lloyd George i Georges Clem enceau rządzili prak­ tycznie całym światem. Podejmując decyzje w Paryżu określali, jak ie kraje m ają istnieć, jakie będą ich granice, kto będzie nim i rządził, ja k podzieli się Bliski W schód, decydowali o interwencji zbrojnej w Rosji, o koncesjach i podziale wpływów w Chinach. Tej sytuacji nie da się ju ż dziś powtórzyć.

(27)

Kultura

C harakterystyczną cechą ostatnich dekad XX wieku jest powrót do korzeni i odradza­ nie się kultur niezachodnich. N a przestrzeni dziejów ekspansji danej cywilizacji towarzy­ szył rozkw it kultury i rozszerzenie n a inne narody jej wartości, zwyczajów i instytucji.

Potęga Zachodu w postaci kolonializm u europejskiego w XIX w. i amerykańskiej hegem onii w w ieku X X rozprzestrzeniła zachodnią kulturę na prawie cały ówczesny świat. K olonializm europejski się skończył, amerykańska dominacja słabnie, postępuje też erozja zachodniej kultury.

Upadek kom unizm u um ocnił znaczną część elit Zachodu w przekonaniu, że ideologia dem okratycznego liberalizm u odniosła zwycięstwo w skali globalnej i nadaje się dla wszy­ stkich. Zw łaszcza USA, które miały zawsze poczucie posłannictwa, są przekonane, że inne narody powinny przyjąć zachodnie standardy demokracji, takie jak: wolny rynek, ograniczona rola rządu, prawa człowieka, indywidualizm i praworządność, i oprzeć na nich swoje instytucje.

W artości te są jednak przyjm owane i propagowane tylko przez mniejszość m iesz­ kańców innych cywilizacji, a przew ażają postawy całkiem inne, od rozpowszechnionego sceptycyzm u po zaciekły opór. To, co dla Zachodu jaw i się jako uniwersalistyczne, innym kojarzy się z im perializmem.

Szczególnie państw a islam skie i Chiny, posiadające swoje bogate tradycje kulturowe, odm ienne i we w łasnym m niem aniu o wiele lepsze, lansują swój „powrót do korzeni” . Ich liberalni i początkowo areligijni przywódcy, często absolwenci, a nawet prymusi Oxfordu, Cambridge i Lincoln’s Inn, jak: Ali Jinnah, H arry Lee czy Solomon Bandaranaike, stali się po pow rocie do sw oich krajów nacjonalistam i i krzew icielam i lokalnych wyznań.

Jeśli chodzi o Azję, niezaprzeczalny sukces ekonomiczny, którego byliśm y świadkami w latach 80. i 90., przypieczętowano tam twierdzeniam i, że narody krajów azjatyckich za­ w dzięczają go wyższości swej kultury, głównie konfucjańskiej. Przeciwstawiano więc pro­ pagandow o porządek, kolektywizm , ciężką pracę, um iar oraz odpowiedzialność za rodzinę utożsam ianem u z Zachodem lenistwu, folgow aniu swoim zachciankom, indywidualizmowi, przestępczości, brakow i szacunku dla autorytetów i „umysłowemu skostnieniu” . W artością najbardziej podkreślaną przez Azjatów je st wyższość grupy (rodziny, narodu, społe­ czeństwa) nad jednostką. Kraje azjatyckie lansują swój model jako uniwersalny dla krajów niezachodnich.

Podczas gdy Azjaci zyskiwali pewność siebie dzięki rozwojowi ekonomicznemu, m ieszkańcy krajów arabskich zwrócili się ku islamowi. Ruch ten objął zresztą wyznawców A llacha na całym świecie. Pobudzenie praktyk religijnych, program y i publikacje religijne, islam skie rządy, organizacje, banki, prawa, oświata, reguły zachowania itp. - to wszystko form y obecności islam u w życiu publicznym. W latach 80. i 90. nawiązywanie do rodzi­ m ych tradycji było zjaw iskiem codziennym w świecie niezachodnim. Powrót do islamu, hinduizm u, konfucjanizm u, a także procesy zachodzące w Rosji pokazują to wyraźnie.

Oczywiście, należy podkreślić rolę odrodzenia religijnego i powrotu do starych trady­ cji w yznaniow ych w tych społecznościach. Obserwujemy pod koniec stulecia ogromny

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :