• Nie Znaleziono Wyników

Warmia w dobie wojny siedmioletniej

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Warmia w dobie wojny siedmioletniej"

Copied!
22
0
0

Pełen tekst

(1)

Jan Obłąk

Warmia w dobie wojny

siedmioletniej

Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 3, 365-385

(2)

Warmia w dobie wojny siedmioletniej

Nagły wzrost potęgi państw a pruskiego za króla Fryderyka II (1740— 1786) zaniepokoił państw a europejskie, które zawiązały koalicję przeciw Prusom . Wzięły w niej udział A ustria, Francja, Rosja i sprzymierzona z nimi Saksonia, a później przyłączyły się także Szwecja i Rzesza Niemiecka. Fryderyk II zdawał sobie sprawę, że wobec przeważających sił przeciwników tylko szybka i stanow ­ cza akcja m ilitarna może m u przynieść powodzenie. Uprzedził więc atak koalicji, 30 sierpnia 1756 wkroczył do Saksonii, zmusił A ugusta III do opuszczenia D rezna i zam knął go w obozie pod Pirną. Uwolniony został dopiero po kapitulacji Saksonii i wcieleniu Sasów do szeregów wojska pruskiego1.

K ról August III, wraz ze swoim dworem, przybył do W arszawy 27 października 1756 i odtąd trzym ał się z dala od toczącej się wojny. Usiłow ania włączenia Polski do wojny po stronie koalicji, co by mogło rozstrzygnąć o losach Prus, jej największego wroga i przechylić szalę zwycięstwa, zostały rozbite przez waśnie zwalczających się obozów magnackich i bezmyślność królewską. Polska pozostała neutralna, co jednak nie uchroniło jej od przemarszów i koncentracji wojsk obcych. W pełni ukazała się bezsilność Rzeczpospolitej Polskiej, k tó ra według świetnego określenia W ładysława Konopczyńskiego stała się „karczm ą zajezdną armii wojujących” 2.

August III stracił cały swój m ajątek rodzinny w Saksonii i znalazł się w poważnych trudnościach finansowych. M imo to „nie m ógł się obejść bez hucznej świty i kom fortu, a kom fort drogo kosztował w grodzie syrenim ” 3. Z tego powodu poszukiw ano źródeł zaopatrzenia króla i jego dworu, wyjednano od gdańszczan większą subwencję i „zachęcano bogatszych mieszczan do udzielenia królowi zbiorowej pożyczki” . Nie ograniczono się tylko do swoich, podobne starania czyniono na dworach zagranicznych, a zwłaszcza w Wenecji i Rzymie. Imieniem papieża sekretarz stanu, kardynał Alberyk Archinto, były nuncjusz w Polsce, zwrócił się 5 m arca 1757 do prymasa A dam a Kom orowskiego z apelem urządzenia kolekty wśród duchownych „dla zmniejszenia trudności króla swojego i rodziny królewskiej” 4.

1 W. K onop czyński, Polska w dobie wojny siedm ioletniej, K raków i W arszawa 1909 1911, część 1, s. 103 168.

2 Ibidem, część II, s. 184. 3 Ibidem, część I, s. 201.

4 Archiwum D iecezji W armińskiej w O lsztynie, w skrócie A D W O , A b 38, Epistolae Capitulares a die 14 Januarii 1757 ad diem 21 Januarii 1773, s. 13.

Opracowanie niniejsze opiera się tylko na materiałach źródłow ych, znajdujących się w Archiwum Diecezji Warmińskiej w Olsztynie.

(3)

Przysyłając kopię listu sekretarza stanu, prymas zapytał biskupa warm iń­ skiego, A dam a Stanisława Grabowskiego, o zdanie i radę ąuomodo fie t isud?5 Biskup wyraził swoją opinię w piśmie z dnia 21 kwietnia 17576: „Położenie mojej diecezji zewsząd krajem brandenburgo-pruskim otoczonej i teraźniejszych okoliczności koneksje retrahunt mnie, cum summa animi amaritudine, do pokazania in publico królowi IM Ci P[an]u M[i]ł[ościwem]u tej rekognicji, k tó rą M ajestatowi jego za nieskończone łaski winienem. Sposób albowiem faciendi

subsidii per E[minentissi]mum Cardinalem Archinto Secretarium Status S[anctis]s[i]m i D [om i]ni N [ o s tjr i w liście do Waszej Ks[iążę]cej Mci pisanym

wyrażony, a m nie kom unikow any, zda mi się być incompatibilis z koniunktu ra­ mi czasu, które przezornością swoją W KsCa M Ć nie wątpię, że zupełnie

pénétras. Caeterum sam sobie improperarem wielką niewdzięczność, gdybym independenter od tych kroków , które względem kolekty od duchowieństwa

w Rzymie są czynione, naradziwszy się z K apitułą moją, nie myślał o sposobie, ile w możności naszej, potrzebom Najjaśniejszego Pana naszego secreto subve-

niendi".

Jak z tego wynika, biskup G rabowski był przeciwny urządzaniu publicznej kolekty na rzecz króla. Swoje racje przedstawił w piśmie do K apituły z dnia 30 kwietnia 17577. Sprawę przyjścia królowi z pomocą finansową przez ducho­ wieństwo nazwał „interesem ” , „który dla wszelkich okoliczności powinien być bardzo delikatnie i sekretnie traktow any” . Pierwszą racją była obaw a przed reakcją szlachty i m agnatów , którzy ostro występowali przeciwko angażowaniu się króla jako elektora saskiego w wojnie: „pozwoliwszy na kolektę” — zdaniem biskupa — moglibyśmy offendere status Republicae, że ipsis insciis bello exotico

a rebus n fo stjris alieno, sukurs pieniężny dajem y” . D ruga racja wypływała

z istniejących niedawno i nie zapom nianych jeszcze konfliktów na terenie sejmu: „łatwość kolekty daret ansam stanom Rzeczypospolitej do ponowienia daw ną pretensją przeciwko duchowieństwu respektem subsidii na aukcją wojska” . Trzecia racja była podyktow ana niebezpieczeństwem precedensu, jaki stwarzało wymuszanie subsidii charitativi poprzez Stolicę Apostolską: „Sposób wprow a­ dzenia duchowieństwa w podatki per recursum ad S[ancta]m Sedem widziemy, że w inszych państw ach absolutnych tak jest zwyczajny, że S[anct]a Sedes nigdy prawie m onarchom subsidia non denegavit, skąd sequitur, że nam principiis

obstaré należy, ne praesens indultum in sequelam trahatur". Czwartą i najważniej­

szą racją dla biskupa Grabowskiego był strach przed Prusami, które w razie wygranej wojny mogłyby się mścić na Warmii: „K olekta publiczna od ducho­ wieństwa m ogłaby wiele offendere nasze sąsiedztwo pruskie et in casum prosperi

armorum successus dla niego, bylibyśmy pierwsi do doznania jego znacznego

resentymentu i pom sty” .

Z drugiej jednak strony biskup, mimo że był zwolennikiem A ugusta III, miał poważne racje za udzieleniem wsparcia królowi. Najpierw wymagał tego wzgląd

Literatura nau kow a na tem at sytuacji Warmii w czasie w ojny siedmioletniej nie istnieje. N ieco szczegółów m ożna znaleźć jedynie w pracy A . E ichhorna, Geschichte der ermländischen Bischofswahlen, Zeitschrift für die Geschichte und A ltertum skunde Erm lands, Bd. II, M ainz 1863, s. 447 453.

5 A D W O , Epist. Cap. 1757 -1 7 7 3 , s. 14.

6 Ibidem 1, c.; A cta R. C apituli Varmiensis ab anno 1748 ad annum 1760 inclusive, s. 485. 7 Ibidem, s. 488; Epist. Cap. 1757— 1773, s. 16.

(4)

na papieża: „używać nam potrzeba, że Ojciec św. propter bonum religionis

orthodoxae bardzo inclinât adferendas suppetias królowi optime de Ecclesia Dei merito, a przeto argueret w nas modicum zelum fiidei, gdybyśmy jego intencji in re tam pia secundare nie chcieli” . Za tym przemawiała także sytuacja Warmii: „E re nostra est, obligować sobie jak najbardziej panującą nam familią saską, bo serius aut citius w potrzebach Biskupstwa W armińskiego mógłby nam dwór subtrahere manum et tradere nos perseąuentibus nos” . Zapewne biskupowi nie były obce

plany Fryderyka II zagarnięcia Warmii, na co dwór saski, niewiele dbający 0 całość ziem Rzeczypospolitej, mógł łatwo się zgodzić. Jeżeli nawet oderwanie od Polski na razie W armii nie zagrażało, inne klęski bez specjalnej opieki dworu królewskiego łatwo mogły ją dosięgnąć: „Okazja do ukarania” — jak pisał biskup — „prędko mogłaby się prezentować, jeżeli się M oskwa ku Prusom, ut

communiter creditur, zbliży. Ileż wtenczas mógłby kto ode dworu insusurrare, aby

na nas jak o do króla protek tora naszego mniej przywiązanych żadnego względu nie m iano. Jakoż frequentia exempla docent, że duchowne dobra, jeżeli nie są m ocno ode dw oru protegowane, zawsze bywają spiżarnią żołnierską” . Wzorem dla biskupa i K apituły m iało być zachowanie się biskupa warmińskiego T eodora Potockiego i ich przodków w czasie wojny północnej.

K apituła zgadzała się z biskupem, że należy udzielić pomocy królow i8: „obecny stan najsmutniejszy wymaga od nas indispensabiliter, abyśmy mu pośpieszyli z pom ocą według naszych sił” . Również zgodnie z biskupem K apituła była zdania, że trzeba dokonać wsparcia króla via secretiori. N a ten cel przeznaczyła sumę 60 tysięcy guldenów, które z upoważnienia jej, wystawionego 12 m aja 1757, m iał podjąć ze skarbca ekonom biskupstwa, kanonik Tom asz Szczepański, i wręczyć je kom isarzom królewskim w Warszawie lub G dańsku. Sumę tę obiecywano sobie zwrócić do skarbca po kolekcie, jak ą później urządzi się na W armii: „poniew aż zaś wskutek niesprawiedliwości czasów zasoby tak ziemian jak i mieszczan są zbytnio wycieńczone, uważamy za rzecz słuszną, ażebyśmy i my sami, i pozostałe duchowieństwo w jakiejś części przyczynili się do mającego nastąpić w swoim czasie spłacenia owej sumy” .

Tę kwotę wraz z sumą ofiarow aną przez biskupa wręczono królowi we wrześniu r. 1757 za pośrednictwem wielkiego m arszałka Jerzego M niszka9, który w liście do K apituły z dnia 22 września podkreślił, że kanonicy warmińscy pierwsi pośpieszyli na pom oc królow i10. „Wy świecicie przykładem dla całego ducho­ wieństwa” . M arszałek przesłał także list króla z tego samego dnia, adresowany do biskupa i K apituły rów nocześnie11, w którym oświadczył, że gotowość przyjścia mu z pom ocą i modlitwy w jego intencji są m u milsze od wręczonego daru i zapewnił, że nie omieszka dać dowodów królewskiej życzliwości.

Wszystkie wysiłki biskupa i K apituły, aby zjednać sobie przychylność króla 1 dworu królewskiego, jak przyszłość okazała, nie na wiele się przydały. Strony wojujące nie liczyły się z królem i państwem polskim. Już w najbliższych miesiącach W arm ia była zdana wyłącznie na dobrą wolę okupantów i pozo- stawiona własnemu losowi.____________ _________________________________

8 Ibidem, s. 24. 9 Ibidem, s. 26.

10 Ibidem, s. 25; A cta Cap. 1748 -1760, s. 500; E pistolae Capitulares 1652 -1809, s. 240. 11 A D W O ; Epist. C ap. 1757 -1 7 7 3 , s. 25— 6.

(5)

* * *

Gdy wojska rosyjskie wkroczyły na Litwę, było rzeczą pewną, że uderzą na Prusy i po pokonaniu armii pruskiej będą kontynuować swój m arsz do Brandenburgii poprzez W armię.

Latem r. 1757 Rosjanie pod wodzą Stefana A praksina uderzyli na Prusy. N a obronę Prus Fryderyk II pozostawił armię liczącą koło 30 tysięcy żołnierzy, na czele której stał doświadczony w wojnach śląskich feldmarszałek Jan Lehwaldt. D o starcia między arm ią rosyjską a pruską doszło 30 sierpnia 1757 pod Gross-

J'àgersdorf1. W ojska pruskie poniosły klęskę, ale nie zostały rozbite. Tym ­

czasem, ku ogólnem u zdziwieniu, naczelne dowództwo rosyjskie we wrześniu nakazało swoim wojskom wycofać się z Prus poza Niemen. To ściągnęło na A praksina i popierającego go kanclerza Aleksego Bestużewa zarzut zdrady i spowodowało upadek obydwóch.

Ale późną jesienią r. 1757 wycofała się także arm ia pruska. Fryderyk II uznał, że Prusy trudno będzie obronić, odwołał więc z Prus Lehwaldta i powierzył mu obronę Pom orza przed Szwedami. Wówczas Lehwaldt postanowił swoje o d ­ działy piesze i konne przeprowadzić na leże zimowe z Królewca przez W armię w okolice Pasłęka.

Od kilkudziesięciu lat Prusy uważały W armię niemal za swoją prowincję i rządziły się w niej coraz pewniej, nakładając na ludność kontrybucje i pobiera­ jąc rekruta. Jedynie dla form alności pismem z dnia 13 października 1757 kam era

królewiecka zawiadom iła K apitułę W arm ińską o planowanym przem arszu13. Zarazem dom agała się w imię „powszechnego praw a sąsiedztwa” , aby kanonicy „zechcieli nie tylko zgodzić się na przemarsz, ale i zezwolili łaskawie, jeśliby inaczej stać się nie m ogło, na przenocowanie tam żołnierzy i na nabycie za gotówkę tego, co jest im konieczne do życia” . Wobec słabości Rzeczypospolitej władze warmińskie były bezsilne, unikały wszystkiego, co by mogło pogorszyć wzajemne stosunki i ustępliwością starały się ułagodzić srogiego sąsiada. D nia 19 października K ap itu ła wyraziła zgodę na przemarsz i zakup żywności, podkreś­ lając uniżenie: „że nic milszego nie m ogło się nam przydarzyć, jak tymi usługami naszymi na nowo potwierdzić zwykłe świadectwo dobrosąsiedzkiego współ­

12 X . H asenkam p, O stpreussen unter dem D oppelam t, - H istorische Skizzen der russischen Invasion in den

Tagen des siebenjährigen K rieges, N eu e Preussische Provin aal-B lätler. K önigsberg 1864, s. 185; B. Schumacher, Geschichte O st- und W estpreussen, K önigsberg 1937, s. 196; M. W rzosek, Kampania 1757 roku w Prusach Wschodnich, Studia i m ateriały d o historii w ojskow ości, W arszawa 1960, t. V, s. 96 164.

13 A D W O , Epist C ap. 1652 1809, s. 241; Epist. Cap. 1757 1773, s. 28; A cta Cap. 1748 1760, s. 501. D la zilustrow ania stosu nków , panujących m iędzy Warmią a Prusami, kilka urywków z korespondencji biskupiej, A D W O , D 118, L isty 1 7 2 5 --1 7 6 6 , s. 283: „Teraz m ihi opportunum videtur, ażebyś W M Pan,

a m agistratibusfinitim oru m oppidorum W arm iae exquiras, quantum in Borussia gravantur. Jak to WM Pan obierzesz,

chdej mi przysłać totum , ażebym d o Regencji sam pow tórnie pisał. Największe rozumiem gravamen naszej jest, że w Prusiech e x igitur accusa, której u nas nie m asz, a którą pow inniśm y najbardziej accusare jako przeszkadzającą

commercium. Q uod sp ec ta t p etitů m Pana Generała Lehwaldta, należy exactam capere informationem de origine

Józefa Rohfleischa Szew czyka i jeżeli się dob row oln ie d o służby angażow ał, bo pretensja, że jest z kantonu, non

suhsistit, pon iew aż tak wielu W arm ińczyków jest w służbie pruskiej” .

S. 295: „Podgurski refert de eadem , że Czarna Husaria pruska przez Warmię przechodząca licentiose sobie postępow ała, bo piw o w karczm ach nie popłacili, zboże przy drodze w marszu potratow ali, P. Zawadzkiem u um ów ione za konie pretium nie zapłacili” .

S. 326: „A gitur o w olne w erbow anie ludzi mających ochotę d o służby wojskowej: m ediante capitulatione i za g otow e pieniądze, bez w szelkiego przym uszenia i gwałtu. N ie rozumiem, że tenże P. Kapitan wiele wskóra, interim trudno się z tego w ym ów ić” .

(6)

życia” 14. Równocześnie przejawiła nadzieję, że „chwalebnie utrzym ująca się w wojsku Najjaśniejszego K ró la Prus dobra i doskonała dyscyplina” zostanie zachow ana przez żołnierzy pruskich na terenach kapitulnych. W odpowiedzi obiecano K apitule, że żołnierze pruscy będą przestrzegać karności na W armii.

Tego „dobrosąsiedzkiego współżycia” nic tak nie charakteryzuje, jak instrukcja dla burgrabiów from borskiego i pieniężneńskiego, wydana tego samego dnia przez K a p itu łę 15: „Uważam y za rzecz stosowną ostrzec naszych poddanych wyższego wzrostu, aby na czas tego przemarszu przenieśli się do jakichś miejscowości bardziej bezpiecznych, by przypadkiem lub podstępem lub siłą nie zostali niespodzianie uprowadzeni z prowincji i jako rekruci wcieleni do wojska pruskiego” .

22 października 1757 kam era wystąpiła z nowym żądaniem, aby drogi publiczne i m osty na W armii w kierunku z K rólew ca do Wyżyny Elbląskiej zostały popraw ione i utrzym ane w dobrym stanie, co, zdaniem kamery, będzie „dokum entem najlepszego sasiedztwa” 16. K apituła W arm ińska zgodziła się na to żądanie, polecając adm inistratorom swoich kom ornictw , aby drogi i m osty „jak najprędzej były napraw ione” . Zastrzegła jednak, że stan dróg wnet m oże się pogorszyć przez deszcze jesienne i ciężkie tabory konne.

W ycofanie się wojsk pruskich na zachód zostało powitane na W arm ii z prawdziwą ulgą oraz z nadzieją, że ostateczny wynik wojny będzie dla Prus niekorzystny, że wojna złamie potęgę Prus i uwolni W armię od uciążliwego sąsiada. Tymczasem biskup i kanonicy K apituły K atedralnej starali się zabez­ pieczyć W arm ię na najbliższą przyszłość. Jeszcze we wrześniu 1757 w kom orni- ctwach biskupich i kapitulnych utw orzono tzw. milicję krajow ą {Landmilitia), „przy pom ocy której od wsi tej prowincji byliby powstrzymani dezerterzy pruscy i inni najeźdźcy wałęsający się oraz byłyby udarem nione ich szkodliwe napady, na które są narażone wszędzie wsie przylegające do Prus w obwodzie bis­ kupim ” 17. Oprócz tego z ram ienia biskupa i K apituły na terenie ich kom ornictw ustawiono godło państwowe — orły białe we wszystkich miejscowościach graniczących z Prusam i, „aby, jeśliby przypadkiem Rosjanie, K ałm uki lub Kozacy przedostali się do naszej prowincji, z tego zaraz poznali, że ziemia ta należy do Polski” .

Poza tym biskup G rabow ski starał się wykorzystać swoje wpływy na dworze królewskim, wzm ocnione ostatnio per donum gratuitum celem zaasekurow ania Warmii przed ewentualnie zgubnymi skutkam i przemarszu wojsk rosyjskich. 25 lutego 1758 z W arszawy donosił Kapitule: „opieka królewska została nam hojnie przyobiecana, od R osjan zaś z przyjemnością usłyszeliśmy, że carow a ich chce, aby wszystkie posiadłości Rzeczypospolitej, a zwłaszcza W arm ia, nie doznały o ile to możliwe żadnej szkody” 18. Ukaz carowej Elżbiety z 24 stycznia 1758 dotarł również na W armię i w awej zasadniczej treści brzmiał: „aby udzielić koniecznej pom ocy naszym wysokim aliantom ” , potrzebne jest przesunięcie wojsk i „jest rzeczą niemożliwą, aby nie m usiano wkroczyć do niektórych

14 A D W O , Epist. C ap. 1652 1809, s. 242; Epist. Cap. 1757— 1773, s. 3 0 — L. 15 Ibidem, s. 2 9 — 30.

16 Ibidem, s. 3 0 —-1; A cta C ap. 1748 1760, s. 502. 17 Ibidem, s. 495.

(7)

370

prowincji K rólestw a Polskiego, bo spodziewamy się, że przez to zostanie przywrócony pokój zupełny” . Zakwaterow anie wojsk na ziemiach polskich „nie potrw a długo” , a dowódcy otrzymali rozkaz „za wszystko, co jest potrzebne armii, płacić gotów ką i baczyć na to, aby absolutnie mieszkańcom nie działa się najmniejsza krzyw da i ucisk” . Była to jeszcze jedna więcej obietnica, jakim i państw a ościenne karm iły m agnatów polskich, naiwnie wierzących w ich dotrzym anie. Zdaniem biskupa w czasie wojny nie obejdzie się bez różnych niesprawiedliwości, dlatego zalecał kanonikom : „lżejsze szkody znośmy spokoj­ nie” 19. Nie przypuszczał, że rzeczywistość okaże się w najbliższym czasie aż tak okrutna.

* * *

Następcą A praksina na stanowisku naczelnego dowódcy wojsk rosyjskich został generał W ilhelm Ferm or, „dość pedantyczny Anglik, a nie lepszy wódz” . M iał on „napraw iać popsutą przez A praksina sławę broni i ogłady europejskiej swojego n a ro d u ” 20. W pierwszych dniach stycznia 1758 na rozkaz Ferm ora wojska rosyjskie znów wkroczyły do Prus, nie napotykając oporu. Ferm or do 16 stycznia przebywał w Kłajpedzie, potem, gdy 21 stycznia Królewiec skapitulo­ wał, założył tam swoją kwaterę. W Królewcu rezydował do 3 m arca, po czym przeniósł się n a dłuższy pobyt do Kwidzyna. 3 m arca Ferm or, będący nie tylko głównodowodzącym wojsk rosyjskich, ale również namiestnikiem okupow a­ nych Prus, przejeżdżał przez Braniewo, gdzie uroczyście powitali go przed­ stawiciele K a p itu ły 21. Z Elbląga Ferm or przesłał list do biskupa Grabowskiego, oświadczając: „gdyby na to czas pozwolił, osobiście złożyłbym moje uszanowa­ nie Waszej D ostojności, ale przeszkodziły mi w tym okoliczności, które wymagają bezzwłocznie mojej obecności przy arm ii” . N a to odpisał biskup 9 m arca: „Stałby się dla mnie szczególny zaszczyt, wielka radość i prawdziwa przyjemność, gdyby W asza Ekscelencja zaszczycił mój dom ” 22. Zamierzał mu złożyć wizytę w K rólew cu, ale przeszkodziły mu choroba i wiek — 60 lat, a zresztą „częste przemarsze rosyjskich oddziałów wojennych wymagają mojej obecności w m oim biskupstwie” .

Zanim doszło do wzajemnego usprawiedliwienia się z nie złożonej wizyty, już 16 lutego 1758 biskup wystosował do Ferm ora pismo, w którym przypomniał m u, że W arm ia należy do Polski i powinna być traktow ana jako kraj neutralny23. „Waszej Ekscelencji jest wiadome, że to biskupstwo znajduje się pod najwyższą opieką M ajestatu Królewskiego i Rzeczypospolitej Polskiej [...], nie m a żadnego związku z tym prusko-brandenburskim krajem [...] i nie m a żadnego udziału w toczącej się teraz wojnie” . W odpowiedzi swojej z dnia 18 lutego Ferm or zapewniał b isk u pa24, że „łaskawe zamiary mojej monarchii do tego zmierzają,

19 Ibidem, I, c.; A b 36.

20 W. K onop czyński, op. cit., część I, s. 254; X . Hasenkam p, op. cit., s. 185.

21 A D W O , A cta C ap. 1748 1760, s. 537; Epist. Cap. 1652 1809, s. 246, A b 36, E pistolae Capitulares 1756 —1772, s. 28; M . W rzosek, op. cit., s. 163.

22 A D W O , Epist. C ap. 1652 1809, s. 248; Epist. Cap. 1 7 5 7 - 1773, s. 70 2. 23 Ibidem, s. 60, Epist. Cap. 1756 1772, s. 19.

(8)

aby krajom alianckim udzielić wszelkiej opieki i przychylności” oraz że sam będzie się starał zasłużyć sobie na powszechne zadowolenie „przez wierne zachowanie tych tak łaskawych rozkazów ” .

W ojska rosyjskie zostały życzliwie przyjęte na W armii, o czym świadczy gościnne podejm owanie pierwszych oddziałów. W dniach 27—28 lutego 1758 r. w Lidzbarku biskup gościł generała-m ajora księcia Lubomirskiego wraz z trze­ cim regimentem grenadierów i regimentem piechoty szlisselburskiej25. Wieczo­ rem 27 lutego biskup urządził przyjęcie na cześć księcia i 52 oficerów obydwóch regimentów. Podczas uczty, jak zeznawał biskup, „pito na zdrowie carowej rosyjskiej oraz mojego K róla i P ana M ajestatu przy częstym strzelaniu z mojego działa. I weseliliśmy się aż do północy” . Następnego dnia regimenty te wyruszyły w drogę na D obre M iasto. Jak relacjonował biskup: „tu niczego nie żądali, przeciwnie, sami mieszkańcy Lidzbarka zupełnie dobrowolnie dali im jeść i pić. Poza tym, że to i owo zostało skradzione, nie m ożna się na to uskarżać” .

Do interwencji rosyjskiej przywiązywano na W armii wielkie nadzieje. Ale już w pierwszych tygodniach została ona okupiona wielkimi ofiarami. Wbrew ukazom, patentom i deklaracjom częstokroć zachowanie się wojsk rosyjskich na Warmii nie różniło się od ich postępow ania w kraju nieprzyjacielskim. Stąd rozczarowanie nastąpiło bardzo szybko.

Od pierwszych dni wkroczenia wojsk rosyjskich na W armię zaznaczyła się perfidia urzędników pruskich, którzy ciężar forszpanów, postojów i aprowizacji wojsk rosyjskich usiłowali przerzucić na wsie i m iasta warmińskie. Wmawiali dowódcom rosyjskim, że W arm ia należy do korony pruskiej i wydawali zarządzenia sołtysom warmińskim, jakby podległym ich władzy. I tak starosta Goetz z K ętrzyna zawiadam iając m agistrat w Lidzbarku, że 25 lutego 1758 oddziały rosyjskie księcia Golicyna opuszczą K ętrzyn i przez Sępopol udadzą się na Bartoszyce, Lidzbark i Ornetę, polecił, aby we wszystkich miejscowościach warmińskich przygotowano dla R osjan 8 dobrych zaprzęgów konnych26. Inny starosta z Stuttehnen, nazwiskiem M assenbach, wydał rozkaz sołtysowi w Drew- nowie, aby na dzień 3 m arca 1758 przygotował na dwie doby pomieszczenie z żywnością dla oddziału kawalerii rosyjskiej złożonego z 202 k o n i27.

K apituła W arm ińska w liście z dnia 28 lutego 1758 wyraziła ubolewanie na ręce biskupa28, że „kom isarze pruscy wyznaczają postoje w wioskach jej kom ornictw ” . W powiecie braniewskim i from borskim zdarzały się różne wybryki żołnierzy rosyjskich, „do czego wojskowym rosyjskim zachętę dawali urzędnicy pruscy, podkreślając właśnie, że Prusy i W arm ia jednego m ają P an a” . N a terenie powiatu olsztyńskiego zdarzały się wypadki, że Prusacy przebrani w m undury rosyjskie wraz z żołnierzami rosyjskimi dopuszczali się po wsiach różnych gwałtów na polskiej ludności warmińskiej29. W piśmie do Ferm ora z dnia 16 m arca 1758 biskup uskarżał się, „że pruscy urzędnicy cywilni żądają od tutejszych wsi i m iast, aby doręczały listy, starały się o zaprzęgi i rozpisywały

25 Ibidem, s. 65.

26 Ibidem, s. 62; Epist. Cap. 1756— 1772, s. 18. 27 A D W O , Epist. Cap. 1 7 5 7 - 1773, s. 63. 28 Ibidem, I, c.; A cta C ap. 1748 1760, s. 535. 29 Ibidem, s. 606; Epist. Cap. 1757 1773, s. 64.

(9)

kwatery i prow iant dla maszerujących oddziałów carskich” 30. Powoływał się przy tym na postępow anie urzędnika powiatowego z Bartoszyc, Gelherta, który m agistratow i lidzbarskiem u i wsiom biskupim „zapowiedział przybycie 1500 grenadierów na koniach, podobnie zawiadomił o dostarczeniu żywności, prowiantu i uciążliwych zaprzęgów, także zobowiązywał do przesłania poczty do M iłakow a” 31.

W odpowiedzi z dnia 20 m arca 1758 Ferm or zapewniał biskupa: „Ponieważ to także jest całkowicie wbrew mojej intencji, surowo zabronię pruskim urzędnikom cywilnym, aby w przyszłości nie przywłaszczali sobie żadnych uprawnień na obszarze biskupim ” 32. Interwencja Ferm ora odniosła skutek, bo władze królewieckie usprawiedliwiały swoich urzędników specjalnym pismem z dnia 21 kwietnia 175833. Uważały jednak, że ich urzędnicy nie ponoszą winy, a ulegają jedynie presji rosyjskich czynników wojskowych, pragnących mieć do swojej dyspozycji zawsze „świeże konie” . Poza tym zażalenia biskupa uznały za przesadzone i nadużycia urzędników pruskich ograniczały tylko do jednego wypadku w Drewnowie. O dtąd jednak władze pruskie były bardziej ostrożne i powściągliwe.

O dosobnione, ale bezczelne w treści było pismo m agistratu w M orągu z dnia 18 kwietnia 1758 do K apituły W arm ińskiej34. Władze rosyjskie nałożyły na m iasto kontrybucję w wyskokości 4 tysięcy talarów , którą miało spłacić do 1 maja. M agistrat wpadł na pomysł zwrócenia się do K apituły, aby ze swoich funduszów pokryła znaczną część tej kontrybucji, od 2 do 3 tysięcy talarów. Oczywiście, K ap itu ła stanowczo odmówiła jakiejkolwiek subwencji.

Nie tyle w swoim imieniu, ile raczej na polecenie gubernatora Prus M ikołaja K orffa, którem u podlegała i W arm ia, kam era pismem z dnia 10 listopada 1758 dom agała się od K apituły napraw ienia dróg i m ostów w kierunkach35:

1) Od Cynt na W ilknity, Pajtuny, Łajsy, Pieniężno, Klony, Nowy Dwór, Ornetę, stąd częściowo na Sportyny, a częściowo przez Drwęczno na Olchowo,

2) Od K rólew ca przez Pruską Iławkę i Górowo na Glądy przez Drwęcę, Słabunity, Babiak, M iejską Wolę, Kaszuny, Lubom ino, Krzywiec i Świękity aż do miejscowości granicznej Pityny,

3) Od Bartoszyc przez Osiekę na Samolubie, Bigensen, Krasnołękę, Lidz­ bark, Laniewo, W olnicę, Bieniewo aż do Lubom ina i od Lidzbarka przez Dobre M iasto, N ow ą Wieś M ałą, Lipowinę, Wilczkowo i Eldyty aż do Pityn, jak również od D obrego M iasta przez G lotowo, Jankow o, Świątki i Żywin aż do Kalis,

4) Od K ętrzyna na Reszel i D obre M iasto,

5) Od Braniewa przez Drewnow o do M łynar. Ze wszystkich ta droga stała się najbardziej schadhaft und impassable.

W dniu 16 listopada 1758 K apituła oświadczyła, że drogi latem były

30 Ibidem, s. 7 2 —-5; Epist. Cap. 1 7 5 6 - 1772, s. 19. 31 A D W O , Epist. Cap. 1757 - 1 7 7 3 , s. 73.

32 Ibidem, s. 75 6: {da es auch meiner Intention gänzlich zuwieder, so werde denen preussischen Civil-Bedienten

alles ernstes verbieten, im Bischöflichen G ebiete fernerhin sich keine Ausschreibungen anzumasseri).

33 Ibidem, s. 82.

34 Ibidem, s. 83; Epist. Cap. 1652— 1809, s. 249.

(10)

w dobrym stanie, a zostały zniszczone później przez ciężko obładowane forszpany pruskie36. Nie zamierzała reperować dróg, tym bardziej że ludność warm ińska była przeciążona świadczeniami wojennymi: „Nie możemy obciążać naszych biednych poddanych bez przykrości, gdy zważymy, jak ich konie są owrzodziałe i zmizerowane przez ustawiczne forszpany” .

O dpraw a, ja k ą tym razem dała K apituła, wywarła wrażenie w Królewcu. Przez dłuższy czas K apitu ła nie była nagabyw ana przez pruskie władze cywilne, raczej rosyjski gubernator Prus kontaktow ał się bezpośrednio z K apitułą w różnych spraw ach. D opiero po upływie kilkunastu miesięcy, z powołaniem się zawsze na rozkaz rosyjskich władz wojskowych, urzędy pruskie znów usiłują ingerować w sprawy warmińskie. Z końcem roku 1759 i 1760 kam era królewie­ cka dom agała się napraw ienia dróg, zwłaszcza drogi na Drewnowo i K urow o, k tóra stała się grundlos i „nie m ożna jej przebyć bez niebezpieczeństwa” 37. N apraw a tej drogi powinna być tego rodzaju, „żeby nie tylko posterunki i podróżni, ale także artyleria i cały transport wszelkiego gatunku mogli odbywać drogę bez przeszkody” . Podobnie urzędnik pruski Siegfried z K arben, jakoby z polecenia m arszałka Buturlina, żądał popraw ienia drogi na Drewnowo, stwierdzając, że jest ganz impassable^.

W obec tych nalegań K apituła przybierała postawę sztywną, dawała od­ powiedzi wymijające i wysuwała trudności w naprawieniu tej drogi, ponieważ w całej okolicy nie było piasku ani kamieni.

* * *

Zachowanie się wojsk rosyjskich na Warmii niczym się nie różniło od postępow ania w kraju nieprzyjacielskim. Już w pierwszych dniach po wkrocze­ niu na W armię napływały skargi na żołnierzy rosyjskich, np. na lejtnanta Aleksego W olkow a39: „Przybył on z Bartoszyc i na granicy warmińskiej odesłał zaprzęgi otrzym ane z Prus, praw dopodobnie bez żadnego wynagrodzenia, natom iast w biskupstwie tutejszym od wsi do wsi wymuszał biciem i największym gwałtem cztery konie i tyleż sań zaprzężonych” . Również podczas przemarszu w powiecie braniewskim i from borskim żołnierze rosyjscy mieli być zbyt dokuczliwi i dom agali się nadmiernych d an in 40. Początkowo sądzono, że są to wybryki tylko poszczególnych jednostek i przyjmowano je „za zwykłą swawolę żołnierską, k tóra zostanie surowo ukarana, jeśli zostanie zgłoszona ich włas­ nemu dow ódcy” 41. Złudzenie to jednak nie trwało długo.

W ostatnich dniach lutego i pierwszych dniach m arca 1758 r., przez północną część W armii przemaszerowały wielkie ilości wojska rosyjskiego. Jak relac­ jonow ał biskup42: „przez samo tylko Braniewo przeszło ponad 24 tysiące

żołnierzy, nie licząc taboru, a przez moje sąsiednie miasteczko Ornetę ponad

36 Ibidem , s. 110.

37 Ibidem , s. 175; Epist. Cap. 1652 1809, s. 263, 270. 38 Ibidem, s. 269; Epist. Cap. 1757 -1773, s. 173 4. 39 Ibidem, s. 66.

40 Ibidem, s. 62 5; Epist. Cap. 1756 -17 7 2 , s. 18; A cta Cap. 1748 -1 7 6 0 , s. 533 6. 41 A D W O , Epist. Cap. 1757— 1773, s. 59.

(11)

8 tysięcy żołnierzy. Ponieważ generał-m ajor Palmbach zapowiedział mi dziś swoje przybycie z pięcioma regimentami piechoty, a każdy obejmuje blisko dwa tysiące żołnierzy, przez W arm ię przemaszeruje koło 42 tysiące żołnierzy” . Podczas tych przem arszów „prawie każdego dnia brano zaprzęgi, częściej jeszcze żądano żywności bez wszelkiego wynagrodzenia, a jeśli mieszkańcy czynią jakieś opory przeciw temu, rzeczy te wydobywano biciem i gwałtem wielkim” .

Tę niespodzianie ciężką sytuację północnej Warmii przedstawił biskup Ferm orowi 9 m arca 1758. Równocześnie wysunął kilka postulatów: 1) aby na W armii nie brano zaprzęgów a do przewozu taborów używano wyłącznie forszpanów pruskich; 2) aby w razie konieczności zaopatryw ano się w konie i żywność na W armii jedynie za gotówkę; 3) aby od ludności warmińskiej nie wymagano żywności ponad jej możliwości i nie stawiano ją przed widmem głodu43. Podobnie i K ap itu ła K atedralna ze swojej strony wniosła na ręce F erm ora skargę na nadużycia żołnierzy rosyjskich.

R eakcja F erm ora m ogła nastrajać do optymizmu. W piśmie z dnia 20 m arca 1758 dał dwa zapew nienia44; pierwsze brzmiało: „przyrzekam wyjąć, o ile to będzie możliwe, terytorium warmińskie od dalszych przemarszów i zarazem wszystkim żalącym się oddać pełną sprawiedliwość” ; drugie odnosiło się raczej do żołnierzy rosyjskich, „ażeby nikt nie żądał zaprzęgu w tutejszym biskupstwie, koni i prow iantu bez w ynagrodzenia” . Rzeczywiście przez kilka miesięcy na W armii zapanow ał względny spokój i ład. Jeśli nawet kontynuow ano przem ar­ sze, to posługiwano się forszpanam i pruskimi i nie zatrzymywano się nocą na nocleg.

F erm or starał się dotrzym ać obietnic, „wydał on odezwę do ludności przeciążonej kw aterunkiem , zapowiadając najsurowszą karność w wojsku i satysfakcję za najmniejsze krzywdy. [...]. Żądał i sprowadzał z Petersburga znaczne sumy na zakupy, kwitów prawie nie używał, we wszystkim starał się przestrzegać form na pół cywilizowanych. [...]. Podczas komendy Ferm ora za wszystkie dostaw y płacono gotówką, stosunkowo niewiele też słychać głośniej­ szych skarg, nawet w tych miesiącach, kiedy ściągano wielkie masy podw ód” 45. Oczywiście, to nie m ogło podobać się przekupnej kamaryli carskiej, dlatego w styczniu 1759 F erm or został wezwany do Petersburga i częściowo zdegradowa­ ny, bo „zanadto liczył się z Polakam i, zbyt dobrze płacił i zbyt surowo karcił wybryki” .

Znow u na większą skalę zaczęły się pojawiać nadużycia, zwłaszcza wzdłuż trasy wiodącej z K rólew ca przez Świętą Siekierkę na Braniewo i Ornetę, do Pasłęka, Elbląga i Kwidzyna. Najbardziej poszkodowani byli mieszkańcy granicznej wsi warmińskiej Drewnowa, przez którą ustawicznie szły posterunki rosyjskie. Uwzględniając ciężkie położenie Drewnowa, K apituła poleciła ad­ m inistratorow i kom ornictw a pieniężneńskiego, aby pośpieszył m u z pom ocą ze swoich zasobów 46. Poza tym szlakiem, wybryki Rosjan zdarzały się także na

43 Ibidem, s. 70.

44 Ibidem , s. 75: Dagegen ich mich verbindlich mache, das Ermländische Territorium von allen ferneren

D urchmärschen, so viel im m er m öglich zu exim iren, Ungleichen allen Klagenden die exacteste Justice wiederfahren zu lassen.

45 W. K onopczyński, op. cit., część I, s. 254, część II, s. 73—4. 46 A D W O , A cta Cap. 1748- 1760, s. 587.

(12)

innych drogach. A dm inistrator kom ornictw a olsztyńskiego skarżył się, „że żołnierze rosyjscy przechodzą przez kom ornictw o bez porządku i dokonują bardzo licznych gw ałtów 47. W tym samym czasie, tj. z początkiem roku 1759, częste przemarsze wojsk rosyjskich odbywały się również przez kom ornictwo i m iasto Barczewo, gdzie też szerzyło się bezprawie48.

Nieprzyjazne zachowanie się armii rosyjskiej na Warmii było wynikiem polityki Rosji względem Prus. W Petersburgu nie oddzielano W armii od Prus i jeśli zamyślano o aneksji Prus, to łącznie z W armią, mimo że należała ona do Polski. D latego, z wyjątkiem Ferm ora, czynniki wojskowe traktow ały Warmię na równi z Prusam i jako kraj okupowany. Dlatego też mianowany gubernator rosyjski wykonywał władze zarówno nad W arm ią, jak i nad Prusami.

N astępcą F erm o ra na stanowisku gubernatora Prus został M ikołaj Korff. Kanonicy katedralni, przesyłając m u 5 września 1758 gratulacje49, wyrazili nadzieję, że W arm ia odzyska niesprawiedliwie utracony spokój i że polepszy się los mieszkańców, zwłaszcza Drewnowa, którzy „nie tylko są przeszkodzeni w prowadzeniu swojego gospodarstw a domowego i w uprawie ziemi, ale też ich konie i wozy po większej części zostały wyniszczone” . 11 września K o rff przesłał kanonikom zapewnienie, że ich poddani „nie m ogą być nadal uciskani w sposób opisany” i że będzie uważał się za szczęśliwego, „jeśli na tym stanowisku znajdzie okazję wyświadczenia im jakiejś przysługi” 50. Nowy gubernator m iał złożyć nawet wizytę biskupowi Grabow skiem u w Lidzbarku. Ale poza tymi kurtuazyj­ nymi posunięciami i oświadczeniami K o rff niczego nie uczynił dla złagodzenia sytuacji ludności warmińskiej, nie respektował odrębności państwowej Warmii, natom iast ochraniał ludność pruską, której nie traktow ał jako nieprzyjacielskiej. Nic dziwnego, że po zakończeniu wojny Fryderyk II nadał m u order orła czarnego51.

Skoro nie m ożna było liczyć na interwencję K orffa, wobec stale po­ wtarzającej się samowoli żołnierzy, władze warmińskie musiały znów odwoływać się do głównej kom endy i generalicji rosyjskiej. Jeszcze w grudniu 1758 przedstawiciel K apituły kanonik Juliusz Simonetti przeprowadził w tej sprawie rozmowę z generałem Demicourem w Świętej Siekierce52. Ten doradzał, aby u naczelnego dow ództw a wystarać się o glejt bezpieczeństwa dla terenów kapitulnych, stwierdzając, „że nie m a żadnego innego lekarstwa na uciążliwości związane z przemarszem wojsk rosyjskich” 53. W tym celu K apituła postanow iła zjednać sobie Fem ora i gdy 28 m arca 1759 przybył do From borka ze świtą w 60 koni, wyszła na jego spotkanie i podejmowała go obiadem w mieszkaniu

47 Ibidem, s. 591, 595. 48 Ibidem, s. 598.

49 A D W O , Epist. C ap. 1757 1773, s. 102. 50 Ibidem, s. 103—4 .

51 G . Frantzius, D ie O ccupation O stpreussens durch die Russen im siebenjährigen Kriege, [Berlin] 1916, s. 49. D la charakterystyki K orffa w arto przytoczyć szczegół zapisany w liście biskupa G rabow skiego do kanonika Andrzeja Żórawskiego: „G ubernator królewski listem W ieleb. K apituły do siebie, nie wiem zjakiej okazji pisanym , bardzo się uraził, że mu tylko dan o tytuł Wohlgeborner Herr, H ochgeehrtester H err i że to pisanie nazad od esłał...” . (A D W O , Listy osobliw ie wybrane w różnych interesach od roku 1736, aż do roku 1767 do mnie pisane, D 139, s. 57).

52 A D W O , A cta Cap. 1748— 1760, s. 587. 53 Ibidem, s.c.

(13)

prepozyta54. Podczas obiadu Ferm or „przyobiecał wszelką protekcję oraz satysfakcję za wszelkie ciężary i krzywdy” . Ale glejtu bezpieczeństwa K ap itu ła nie uzyskała. F erm or jednak starał się ukrócić wybryki żołnierzy. Kiedy w pierwszych dniach m aja 1759 A ntoni Rautenberg, starosta pieniężneński, w imieniu K apituły opisał m u szczegółowo wyczyn kilku żołnierzy z oficerem na czele, którzy uprowadzili sołtysa Nowego Dw oru i kazali mu się wykupić za 10 rubli, Ferm or zareagował bardzo ostro, zdegradował oficera i polecił mu zwrócić zabrane pieniądze55.

M im o to, gwałty żołnierzy rosyjskich nie ustawały. W liście do biskupa z dnia 13 listopada 1759 K apituła oświadczała ze sm utkiem 56: „dotąd nie m ożna było otrzymać od gubernatorów i przełożonych wspomnianych sił wojskowych jakiejś satysfakcji, odpowiadającej naszym słusznym żądaniom ” . Dlatego K apituła postanow iła wysłać delegata do Petersburga ze skargą lub przekazania carowej m em oriału za pośrednictwem posła polskiego K aspra Rogalińskiego, starosty obornickiego57. M iał on opinię człowieka zręcznego i „umiejącego kawałek filozofii” , ale więcej dbającego o własne interesy niż o dobro k ra ju 58. Był krewnym biskupa G rabowskiego, który jednak nie darzył go zaufaniem i w liście z dnia 6 grudnia 1759 przestrzegał K apitułę59: „Pan Rogaliński, przedtem wzmiankowany, wprawdzie jest związany z nami przyjaźnią i powinowactwem, ale nie jest tym, który by przed swoimi i swoich bliskich w Wielkopolsce szkodami akurat nasze przedstawił — owszem, należy się obawiać, aby naszych nie zaniedbał” . Biskup uważał, że nie należy przesyłać m u żadnych pism i wykazów, bo jego zadaniem jest spowodować powołanie wspólnej komisji rosyjsko-polskiej dla ustalenia i zweryfikowania szkód. Gdy taka kom isja zostanie utw orzona, wtedy wystarczy zgłosić jej swoje pretensje. Wbrew temu K apituła zdecydowała się wysłać do Rogalińskiego pismo w sprawie od­ szkodowań dla W arm ii60.

W arm ia jak i cała Polska wiele ucierpiała także wskutek fałszerstw m onetar­ nych Fryderyka II. Po opanow aniu Saksonii Fryderyk II przejął w Dreźnie stempel menniczy A ugusta III i zarzucił kraj fałszywą m onetą. N a tej spekulacji państwo polskie straciło koło 200 m ilionów złotych polskich61. Plaga sfałszowa­ nych pieniędzy dotknęła również Prusy i Warmię. G ubernator K orff m anife­ stami z d n ia 2 2 września 1758 r., 6 lutego i 8 czerwca 1759 r., 12stycznia i 1 m aja 1760 r., zabronił wwożenia złej m onety pod rygorem konfiskaty całego m ajątku dostawcy, a także i odbiorcy, jeśli nie zadenuncjował pierwszego.

K apituła W arm ińska nie bardzo orientowała się w tych machinacjach m onetarnych. Gdy Paweł Żeliskowski, będący w służbie kanonika Andrzeja Żórawskiego, w Królew cu płacił m onetą sfałszowaną, K o rff pismem z dnia 3 kwietnia 1760 przypom niał K apitule swoje manifesty i konsekwencje za

54 Ibidem, s. 607; Epist. Cap. 1756 —1772, s. 28. 55 A D W O , A cta Cap. 1748— 1760, s. 607, 613. 56 A D W O , Epist. Cap. 1757— 1773, s. 138. 57 Ibidem, s. c.; A cta Cap. 1748— 1760, s. 640. 58 W. K onop czyński, op. cit., część II, s. 82.

59 A D W O , Epist. Cap. 1 7 5 6 - 1 7 7 2 , s. 37; Epist. Cap. 1757 1773, s. 139 41. 60 Ibidem, s. 143— 4.

(14)

nieprzestrzeganie ich. Tym razem jednak „z sąsiedniej przyjaźni i szczególnego poważania dla wielce Czcigodnej K apituły K atedralnej” nie skonfiskował Żeliskowskiemu całej sumy, ale tylko polecił przeliczyć ją według rzeczywistej w artości62. Biskup lepiej od K apituły orientował się w sytuacji i wyraził ubolewanie, że nowe zło „pełnym zewsząd korytem zlewając się i napełniając całe biskupstw o” nie m oże już być przez niego zahamowane. Pozostało mu tylko specjalnym okólnikiem powiadomić mieszkańców Warmii, „aby się strzegli przed szkodą, jak ą grozi gubernator królewiecki przez swoje pisma publiczne, w wielu miejscach ciemne i dwuznaczne” 63.

W końcu r. 1760 ogłoszono w Królewcu redukcję tynfów podrabianych. K apituła bardzo niechętnie przyjęła wiadomość o przewalutowaniu m onet polskich. Zdaw ała sobie sprawę, że „będzie to niemałą szkodą dla wielu, lecz jeżeli inaczej stać się nie może, trzeba cierpliwie znosić to, czego uniknąć nie m ożna” 64.

Tymczasem po klęsce pod Zornsdorfem naczelne dowództwo rosyjskie postanow iło wycofać swoje wojska z Pom orza i Wielkopolski, a skierować je na leże zimowe poza linię Elbląg — Toruń. W arm ia m iała dostarczyć większej ilości prowiantu. W pierwszych dniach stycznia 1760 poseł generała Doruckiego, stacjonującego w M łynarach, zażądał od burgrabiego pieniężneńskiego kilka tysięcy pudów siana i kilkaset m iar słomy, w cenie 12 groszy za pud siana i 6 groszy za m iarę słom y65. Z polecenia K apituły burgrabia udał się do M łynar i oświadczył generałowi, że na terenie kom ornictw a pieniężneńskiego jest za m ało łąk i zaledwie wystarczają na potrzeby ludności miejscowej. W drugiej zaś połowie stycznia, z upoważnienia głównego prowiantm istrza, księcia Mien- szykowa, we F ro m b ork u zjawił się niejaki Rhode, a w Lidzbarku setnik Kochelew, dom agający się takiej ilości siana, „jaka w tych miejscowościach nigdy nie m oże być zebrana” 66. Rhode lustrował stodoły i zabudowania gospodarcze w m iastach i wsiach, notując „więcej siana, niż się w rzeczywistości znajdow ało” . W końcu, jak donosił K apitule Tom asz Szczepański, „po długich utarczkach, przy interwencji Najdostojniejszego Ordynariusza, kapitan K oche­ lew odstąpił od żądanej ilości 5 tysięcy pudów siana i dom aga się tylko 500 pudów ” 67.

Groźniejsze od tego było żądanie władz rosyjskich odwiezienia siana do Kwidzyna. K apituła wręcz oświadczyła, że raczej zrezygnuje z wynagrodzenia za siano, a nie będzie go odwozić68. Co najwyżej, rozkaże je zwieść do jednego miejsca na W armii, skąd Rosjanie mogliby je sobie zabrać. Takiego samego zdania był również biskup, który niemało przyczynił się do załagodzenia tej sprawy: „jeśliby podarunkam i i usługami nie zjednali sobie głodnego kupca, zmuszono by naszych poddanych do odwiezienia wszystkiego siana aż do Kwidzyna, a cenę za tow ar i przewóz wybraliby na kalendy greckie” 69.

62 A D W O , Epsl. Cap. 1757 1773, s. 157 8. 63 Ibidem, s. 161.

64 Ibidem, s. 171— 2.

65 A D W O , A cta Cap. 1748 1760, s. 661. 66 Ibidem, s. 662; Epist. Cap. 1757 1773, s. 144. 67 A D W O , A cta C ap. 1748 1760, s. 671. 68 Ibidem, s. 665; Epist. Cap. 1756— 1772, s. 40. 69 A D W O , Epist. Cap. 1757- 1773, s. 146 -7.

(15)

Równocześnie wzmagały się skargi na coraz uciążliwsze przemarsze woj­ skowe. Relacja K apituły jest pełna tro ski70: „W armia, a szczególnie nasze dobra kapitulne, F ro m b o rk , W ierzno Wielkie, Biedkowo, K urow o, Drewnowo i więk­ sza część kom ornictw a pieniężneńskiego, wskutek codziennych przemarszów carskich grup wojskowych, znajdują się w tak nędznym stanie, że nie m ają żadnego zapasu, a słom a i siano zostały zupełnie pochłonięte” . Oficerowie i żołnierze „wym uszają częściowo przez groźby, częściowo przez m ocne uderze­ nia i inne gwałty; jedni z nich wprawdzie płacą, ale inni i to liczniejsi, albo mało, albo nic nie płacą, albo dają pokwitowania, których nikt ani przeczytać, ani zrozumieć nie m oże, a które nigdy nie będą zlikwidowane” . Żołnierze naśladują oficerów i w podobny sposób zmuszają ludność do świadczeń ponad miarę.

W m em oriałach z dnia 22 i 29 m arca 1760 do gubernatora K orffa i jego urzędników oraz do generała Ferm ora K apituła ponownie z naciskiem pod­ kreślała, że W arm ia jest krajem neutralnym i nie może być traktow ana jako teren nieprzyjacielski71. P onadto dom agała się, aby zmieniono trasę przemarszów, lub żeby żołnierze zaopatryw ali się we wszystko na ziemi pruskiej, nie zatrzymywali się na Warmii i nie czynili postojów. W odpowiedzi gubernator oświadczył72 „że wskutek położenia tamtejszego biskupstwa, a szczególnie obszaru K apituły, przemarsze tego rodzaju absolutnie nie m ogą być uniknione” . W sprawie gwałtów polecił K apitule poinstruow ać mieszczan i włościan, aby „przy każdym wypadku, zaraz na świeżo, zameldowali oficerowi komendy dokonującej przemarszu, a jeśliby satysfakcja nie nastąpiła wbrew nadziei, zgłosili się do szefa regimentu lub batalionu, do którego ta kom enda należy, albo nawet także do dowodzącego dywizją generała carskiego” . Oczywiście, w praktyce tego rodzaju odwoływanie się, również nie przynosiło żadnych rezultatów.

Z początkiem grudnia 1760 wszystkich przeraziła wieść o bliskim roz­ lokowaniu żołnierzy rosyjskich na leże zimowe w obrębie Warmii. Wycieńczeni przez ciągłe rekwizycje m ieszkańcy Warmii nawet przy najlepszej woli nie mogli wyżywić siebie i żołnierzy rosyjskich. Za wszelką cenę biskup pragnął oddalić tę nową plagę od W arm ii i postanowił w tej sprawie wysłać Dembskiego, burgrabiego z Lidzbarka, do Ferm ora w Kwidzynie73. Chciał Dembskiemu dodać któregoś z kanoników , „aby poselstwo było zaszczytniejsze” , zaznacza­ jąc, że będzie skuteczniejsze, „jeśliby udali się nie z próżnymi rękam i” . Jednak kanonicy wymówili się chorobą, ostrą zimą i niewygodami podróży, prosili, aby Dembski występował także w imieniu K apituły, a dla przekupienia Ferm ora gotowi byli ofiarować 30— 50 tysięcy florenów 74. Ten, zdaje się, przyjął łapówkę, ale postanow ienia co do zakw aterow ania wojska nie mógł zmienić, gdyż zarządził je m arszałek Buturlin i generał M ichał W ołkoński75. N atom iast obiecał

70 Ibidem, s. 149 53— 56: Erm land und absonderlich unsere Capitularische C utter Frauenburg, Rautenberg, Betkendorf, Kuhrau, D rew sd o rf und der g rosste Teil des M ehlsackschen K m m eram ts finden sich durch die täglichen Durchzüge der kayserlichen Trouppen in solchem elenden Stande, dass aller Vorrat an Hafer, Stroh und Heu gänzlich aufgegangen.

71 Ibidem, s. 150 6. 72 Ibidem, s. 161— 2.

73 Ibidem, s. 178— 81; Epist. Cap. 1756 1772, s. 45.

74 A D W O , Epist. C ap. 1757— 1773, s. 181 3; A cta Cap. 1748 1760, s. 697.

75 A D W O , A cta Cap. 1 7 6 1 - 1 7 7 1 , s. 1 5; Epist. Cap. 1652— 1809, s. 271 —2; Epist. Cap. 1757 1773, s. 183 —4.

(16)

wpłynąć na prow iantm istrzów , aby nie krzywdzili ludności, a braki w żywności uzupełnili z pobliskich m agazynów i spichlerzy rosyjskich.

Skoro nadzieja na uwolnienie się od leży zimowych stawała się coraz słabsza, na Warmii uśw iadom iono sobie, że kilkumiesięczny pobyt żołnierzy rosyjskich doprow adzi mieszkańców warmińskich do całkowitej ruiny. Listy K apituły były rozpaczliwe. W liście do F erm ora z dnia 30 grudnia 1760 kanonicy podkreślali, że ani szlachta, ani mieszczaństwo, ani chłopi nie m ogą nawet na 14 dni dostarczyć żywności, z b rak u której „wielką ilość koni przydatnych zabić kazano ” 76. N ieustanne kontrybucje zubożyły ludność do tego stopnia, że „biedny mieszczanin i w troskach żyjący chłop chleba, którym zaledwie może własny głód zaspokoić, ze łzami używa i dzieli się ze swoim gościem” . Oprócz tego „lasy są zupełnie zrujnow ane [...], w dwóch dniach ścięto drzewa więcej niż za tysiące guldenów, a z tego spalono zaledwie za 10 guldenów. I to się dzieje w kraju neutralnym , który nic nie zawinił” . W tym ciężkim położeniu kanonicy odwoływali się do uczuć ludzkich Ferm ora i prosili go o pomoc.

Jeszcze bardziej rozpaczliwy był drugi list do Ferm ora, z dnia 5 stycznia 1761 r.77 K anonicy napisali w nim: „najwyższa nędza, łzy naszych poddanych, biadanie zwłaszcza kom ornictw from borskiego i pieniężneńskiego zmuszają nas uciec się z niezachwianym zaufaniem do Waszej Ekscelencji. Tuszyliśmy sobie, że będą jakieś zarządzenia przyjścia z pom ocą temu krajowi z sąsiednich m agazy­ nów pruskich, ale widzimy, że to nie zostało jeszcze wykonane. Pierwszą dostawę na 14 dni zebraliśmy z największym trudem i m ożna powiedzieć, wyrwaliśmy z rąk m ieszkańcom cały zapas, jaki najskrzętniej zaoszczędzili na swoje własne frasobliwe utrzym anie. Przeto ze łzami w oczach widzieliśmy, że tak w tutejszym from borskim , jak i pieniężneńskim kom ornictwie podupadało wiele wsi i niejed­ nokrotnie nic nie pozostało na przyszły zasiew. Nie ustają jeszcze przemarsze koni wielu regim entów i oficerowie, którzy są po wsiach zakwaterowani, tymi przemarszami są tak przytłoczeni, że nie są w stanie przeszkodzić nieum iarkowa- nym żądaniom tychże. T o nie jest żadna przesada. Odwołujemy się do wszystkich dowodzących w tym kraju generałów i stojących pod ich rozkazami oficerów,

76 Ibidem, s. 190 4; Por. H . Bonk, Geschichte der S ta d t Allenstein, A llenstein 1912, Bd. III, s. 470 3; F. Buchholz, Bilder aus W orm ditts Vergangenheit, W ormditt 1931, s. 171 2; F. Buchholz, Braunsherg im W andel der

Jahrhunderte, Braunsberg 1934, s. 175; R .T eichert, Geschichte der S ta d t BLschofshurg, Bischofsburg 1934, s. 218 9. 77 A D W O , Epist. Cap. 1757 1 7 7 3 ,s. 1 9 4 - 5 : Wir beklagen, dass wir E xcellent so oft beschwerlich fallen , aber

die höchste N ot, die Tränen unserer Untertanen, das W ehklagen absonderlich der Frauenburg-und Mehlsackschen Äm ter zwingen uns unsere Zuflucht m it einem immerwährenden Vertrauen zu Euer Excellenz zu nehmen. Wir hatten uns der Hoffnung geschm eichelt, es würden einige Anhalten getroffen werden aus den preu ßischen benachtbarten M agazin diesem Lande zu H ilf zu kom m en, wir sehen aber, dass dieses noch nicht besorget wurde; wir haben die erste Lieferung a u f 14 Tage m it der grössten M ühe zusam m en gebracht und so zu sagen, dem Landmann den kleinen Vorrat aus den Händen gerissen, welchen er zu seinem kümmerlichen Unterhalt aufs fle iß ig s te zusammen gesparret hatte, dadurch haben wir m it Tränen der Augen sehen müssen, dass sowohl in hiesigem Frauenburgischen a b auch in dem M ehlsackschen Kam m eräm tern viele D örfer zu Grunde gegangen und nicht einmal etw as zur künftigen A ussaat übrig geblieben. Die Durchzüge vieler frem den Regim ents-Pferden hören noch nicht a u f und die O ffizier, welche in den Dörfern einquatiert sind, so diesen Durchzügen unterworfen erkennen selbsten, dass sie dergleichen unmässige Forderungen abzuhalten sich nicht im S ta n d befinden. D ieses sind keine W eitläufigkeiten. Wir berufen uns a u f alle säm tliche in diesem Land kom m andierende Herren Generals-Excellenzen und unter ihren O rdres stehende Herren O ffiziers, sie werden als G erechtigkeit liebende K avaliers eingerechtes G ezeichnú von denen kläglichen Umständen dieses Landes ablegen und die grösste Unm öglichkeit weiterer Lieferungen bestätigen. Wir haben zwar eine zw eite Lieferung a u f 14 Tage aberm als anbefohlen, so llte diese nur auch m it der grössten Gewalt, welche wir unseren Untertanen schon auftuhn, hervorgeschaffet werden. So ist Erm land mehr a h Pommern ruiniret und das Schicksal eines neutralen Landes w eit m ehr Bedauerens würdiger.

(17)

aby jako kawalerowie kochający sprawiedliwość sprawdzili słuszny wykaz owych żałosnych okoliczności tego kraju i potwierdzili najwyższą niemożliwość dalszych dostaw. M y wprawdzie nakazaliśmy ponownie drugą dostaw ę na 14 dni — może być ona dostarczona także z największym gwałtem, jaki zadajemy naszym poddanym . T ak, W arm ia jest bardziej zrujnowana niż Pom orze i los tego kraju neutralnego jest daleko bardziej godny pożałow ania” . Takiej samej treści i w takim samym tonie K ap ituła wysłała pismo również do m arszałka B uturlina78.

Odpowiedź F erm ora była m ało pocieszająca79. Radził zwrócić się w tej sprawie do księcia W ołkońskiego, którem u podlegały regimenty kirasjerów, stacjonujących na Warmii. W tym czasie nadkwatermistrz Fraubenberg zako­ m unikow ał kanonikow i Szczepańskiemu, że zakwaterowanie kirasjerów potrw a do 16 m aja i jeżeli prow iant nie będzie dostarczony dobrowolnie, zostanie siłą ściągnięty80. To napełniało K apitułę jeszcze większym przerażeniem. Postano­ wiono wysłać do generalnego kwaterm istrza delegację, złożoną ze starosty braniewskiego i wójta krajowego.

Zawiodła też nadzieja, że uda się zjednać księcia W ołkońskiego gdy wraz z wyższymi dygnitarzam i przejeżdżał przez F ro m b o rk 81. Ani uroczyste pow ita­ nie go przez przedstawicieli K apituły, ani gościnne przyjęcie księcia i jego świty przez K apitułę nie n a wiele się zdały, bowiem książę Wołkoński oświadczył, że co do oddziałów wojska już rozlokowanych decyzji zmienić nie może. Jedynie wpłynął na wprowadzenie bardziej racjonalnego podziału ciężaru utrzym ania wojska na wszystkich mieszkańców. Porozum iał się z kwatermistrzem Frauben- bergiem i polecił m u podzielić W armię na trzy rejony i przydzielić je poszczegól­ nym regim entom 82. W tym celu Fraubenberg miał zażądać od ekonom a biskupstwa dokładnego wykazu m iast i wsi oraz folwarków i dworów wraz z wyszczególnieniem liczby łanów.

Skoro zabiegi K apituły okazały się bezskuteczne, biskup Grabowski p o ­ stanowił sam interweniować u księcia W ołkońskiego. W piśmie z dnia 5 lutego 1761 stwierdzał, że W arm ia jest traktow ana „nie lepiej, niż kraj nieprzyjacielski [...], a każdy mieszkaniec jest całkowicie zrujnowany” 83. Przeto dom agał się uwolnienia W arm ii od dalszego kwaterow ania żołnierzy i dostawy żywności. W końcu oświadczał: „Jeśli, nieszczęściem, wysiłki moje okażą się bezowocne, nie pozostanie mi nic innego, jak zdać się na wolę Bożą, opuścić mój dom

78 Ibidem, s. 196—200. 79 Ibidem, s. 2 0 0 —1. 80 Ibidem, s. 204.

81 A D W O , A cta Cap. 1748— 1760, s. 698.

82 A D W O , Epsit. Cap. 1757— 1773, s. 209; H. 18, M iscellanea Varmiensia, tom . I, s. 359. Pierwszy regiment m ial leże zim ow e na terenie pow iatu braniewskiego i from borskiego, drugi regiment na terenie pow iatu orneckiego i pieniężneńskiego, a trzeci na terenie pow iatu dobrom iejskiego.

83 A D W O , Epist. Cap. 1757 -1 7 7 3 , s. 2 0 4 —6; M ithin hiesiges Landsich nicht besser alsein feindliches, in dem

dadurch aller U nterhalt des Viehes gänzlich benommen und jed er Einwohner völlig ruiniret wäre, begegnet sehen würde... W olle das Unglück m eine Bemühung fru chtlos machen ist nichts mehr übrig als mich dem W illen-G ottes zu ergeben, meine H aus und geistlich e H erde, d am it m ir das Anschauen des Landes Untergang nicht den Tod zuziehe, zu verlassen und mein Ilerzen leid zu den Füssen meines allergnädigsten Königs und H errn, auch ihrer russischen kayserlichen M a jestä t wehm ütigst auszuschütten, überdies dem Kron-Gross-Feldherrn Kund zu machen, dass ich nach erfolgter bedrohter Furagierung w eiter nicht im Stande, die den polnischen Reichs-Arm ee a u f hiesiges Land angewiesene Besoldung auszuhalten, weil die D örfer wüste wären und die A cker öde lägen.

(18)

i owczarnię duchow ną, aby patrzenie na zagładę kraju nie przyśpieszyło mi śmierci i wynurzyć ból mojego serca rzewnie u stóp mojego Najłaskawszego K róla i P ana oraz u stóp M ajestatu Carskiego. Ponadto będę musiał zawiadomić hetm anów koronnych, że zaplanowanego zaprow iantow ania, jakie m a być nałożone n a tutejszy kraj dla polskiej armii koronnej, nie jestem w stanie dostarczyć, ponieważ wsie stoją opustoszałe, a pola uprawne leżą odłogiem” . Podobne pism a skierował biskup także do generała Ferm ora i m arszałka B uturlina84.

Jaki skutek wywarły te pisma biskupie, trudno powiedzieć z braku informacji źródłowych. Praw dopodobnie postępowanie rosyjskich czynników wojskowych było bardziej um iarkow ane, jeśli w dokum entach nie m a żadnej wzmianki 0 nadużyciach żołnierzy.

* * *

Udział Rosji w wojnie siedmioletniej zbliżał się ku końcowi. Zanim to nastąpiło, wiosną r. 1761 zebrała się w T oruniu komisja polsko-rosyjska, której zadaniem było ustalić wysokość strat, wyrządzonych przez wojska rosyjskie na ziemiach polskich. Rosja m iała te straty wynagrodzić w postaci pieniędzy lub żywności. Z a radą biskupa K apituła wysłała do T orunia swojego delegata w osobie kanonika Szczepańskiego85. M usiał on zabrać ze sobą oficjalne protokóły strat poniesionych, a zwłaszcza kwity, wystawione przez wojsko. Kwity te już wcześniej złożyli kanonicy na ręce Ferm ora, dom agając się ich wyrównania. W Kwidzynie oświadczono posłowi kapitulnem u, burgrabiemu pieniężneńskiemu Rautenbergowi, że kwity znajdują się w M alborku u brygadie­ ra C hom uto w a86. Ferm or zaś w piśmie do K apituły oznajmił, że jeśli kwitów nie będzie posiadał Chom utow , należy ich szukać u generała Jakowlewa. Obiecał poprzeć pretensje warmińskie, podobnie i gubernator K orff przyrzekł protekcję u kanclerza M ichała W oroncewa.

W czerwcu 1761 Szczepański zdał K apitule relację z obrad komisji w T o ru ­ niu. N astroje były optymistyczne. Kom isarze Rzeczypospolitej postanowili zamieścić pretensje W armii w ogólnym rejestrze strat, a komisarz rosyjski oświadczył, że „prow incja Warmii została m u specjalnie zalecona przez dw ór” 1 wyraził życzenie, „żeby dla W armii była wyznaczona przez dwór oddzielna kom isja” 87. Ponieważ obrady się przedłużały, Szczepański „celem uniknięcia wielkich w ydatków ” zostawił w Toruniu pełnomocnika, niejakiego Mielczar- skiego, a sam wrócił na Warmię.

Latem r. 1761 nastąpiła zmiana na stanowisku gubernatora Prus, którym teraz został Suworow. K anonicy warmińscy przywiązywali wielkie nadzieje do tej zmiany i szybko nawiązali stosunki z Suworowem. Nowy gubernator okazał zrozumienie dla krytycznej sytuacji ekonomicznej Warmii i na prośbę K apituły przyznał glejt bezpieczeństwa dla czterech wsi: Biedkowa, Drewnowa, K urow a

«4 Ibidem , s. 206 -9 .

85 Ibidem , s. 211 2, 219; Epist. Cap. 1 7 5 6 -1 7 7 2 , s. 49. Kapituła w ystawiła pełnom ocnictw o dla T. Szczepańskiego dnia 31 marca 1761.

86 A D W O , Epist. Cap. 1757 1773, s. 212 6. 87 A D W O , A cta C ap. 1761 — 1771, s. 27.

(19)

i W ierzenia Wielkiego, a oprócz tego sam od siebie podobny glejt dał dla miast Braniewa i F ro m b o rk a 88. Zrobił także nadzieję na umożliwienie kupna zboża z m agazynów rosyjskich w celu zaspokojenia palących potrzeb ludności warmińskiej.

Ale już wiosną r. 1762 Suworow został odwołany do Petersburga, a na jego miejsce przybył Panin. N a jego ręce K apituła złożyła m em oriał, w któ ­

rym między innymi dom agała się89: 1) wystawienia glejtu bezpieczeństwa dla wsi: Babiak, Biedkowo, Cieszęty, Drewnowo, Drwęca, Głębock, Łajsy, Nowy D w ór, Słabunity i W ierzno Wielkie; 2) wydania surowych rozkazów, aby podczas przem arszów przez miejscowości warmińskie żołnierze rosyjscy nie dopuszczali się grabieży i nie gwałcili dziewcząt i kobiet; 3) respektowania dawnego zwyczaju, aby pruscy konwojenci odbywali podróż przez Warmię tylko w ciągu dnia i nie zatrzymywali się na noc; 4) rewindykowania zboża z rosyjskich m agazynów w Braniewie i From borku na podstawie kwitów wystawionych przez wojsko i pozwolenia na zakup zboża w m agazynach królewieckich.

D nia 1 kwietnia 1762 Panin zawiadomił Kapitułę, że już wydał rozkaz, aby Prusacy drogę z G ronow a do M łynar przebywali w ciągu jednego dnia oraz aby żołnierze rosyjscy za wszelkie rekwizycje płacili gotówką ludności warmińskiej90. Co do innych spraw, a zwłaszcza co do glejtu bezpieczeństwa, polecił zwrócić się wprost do feldm arszałka Sałtykowa.

Chociaż nie wszystkie żądania K apituły zostały od razu zaspokojone, to jednak postępow anie władz rosyjskich zmieniło się ogromnie. Było to wynikiem przew rotów dynastycznych, jakie zaistniały w Petersburgu po śmierci carowej Elżbiety i definitywnego wycofywania się Rosji z wojny siedmioletniej. Władze rosyjskie w Prusach starały się wówczas unikać drastycznych pociągnięć, usiłowały nawet zatrzeć dawne złe wrażenie lepszym traktowaniem społeczeń­ stwa warmińskiego.

Ale i teraz zdarzały się jeszcze nadużycia żołnierzy rosyjskich. Źródła w spom inają o różnych krzywdach, wyrządzonych przez wojsko ludności kom ornictw a olsztyńskiego i o proteście K apituły z tego powodu do dowództwa wojskowego91. P onadto wiosną r. 1762 z niepokojem przyjęto na Warmii wiadomość, że k o h o rta czugujewska Kozaków, w czerwonych m undurach, pod wodzą M arianow icza, wycofuje się z Żuław wskutek zalania wodą i przenosi się do miejscowości kom ornictw a braniewskiego, fromborskiego i pieniężneń­ skiego92. Praw dopodobnie nie zabawiła ona już długo na Warmii, albowiem po wycofaniu się Rosji z wojny wojska rosyjskie wracały do swojej ojczyzny.

•Po zaprzestaniu działań wojennych Rosjanie musieli jeszcze uregulować sprawę kwitów wojskowych, wystawionych za różne rekwizycje i kontyngenty żywnościowe na W armii. Jak wysokie były świadczenia mieszkańców Warmii na rzecz wojska rosyjskiego w ciągu całej okupacji, trudno określić na podstawie

88 Ibidem, s. 29; Epist. Cap. 1652— 1809, s. 208—6; Epist. Cap. 1757 1773, s. 221— 31. 89 A D W O , Epist. Cap. 1757 1773, s. 232.

90 Ibidem , s. 242 3; Epist. C ap. 1652— 1809, s. 287. 91 A D W O , A cta Cap. 1761 1771, s. 51, 61.

(20)

źródeł warmińskich. Znane nam jest tylko zestawienie kontyngentów za lata 1760— 176193. Przedstawiały się one następująco:

150 927 korce sieczki 43 474 korce owsa 6 793 korce m ąki 534 korce krup 73 113 pudów siana 556 kóp słomy

W artość powyższych świadczeń rów nała się sumie 56 126 rubli i 9 kopiejek. Do tego dodać należy koszty utrzym ania 3 tysięcy kirasjerów przez 180 dni, dostarczania świec dla kancelarii wojskowej i podwód dla oficerów, co stanowiło sumę 30478 rubli i 19 kopiejek. Razem więc dług Rosjan za te dwa lata wynosił 86 604 ruble i 28 kopiejek.

Ale Rosjanie nie myśleli spłacić całego długu i wykorzystując okoliczność, że przedstawiciele K apituły nie znali języka i pisma rosyjskiego, w którym były kwity wypisane, dokonali obliczenia niemal trzykrotnie niższego. N a w spom nia­ nym zestawieniu czytamy uwagę: „D ług nasz był w rub. 86 604 kop. 28. N am zaś według kwitów, których my czytać nie umiemy, przyznano tylko rublów 31 537, k. 52 1/2. Więc traciem y na likwidacji rublów 55 066, kop. 75 1/2” .

M imo to Rosjanie i tej, tak dowolnie przez nich samych oszacowanej, sumy nie chcieli wypłacić. N a dokum encie zestawienia kanonicy zaznaczyli: „odebrali­ śmy w pieniądzach od regimentów rub. 3920” , a za pozostałą sumę 27 617 rubli i 52 1/2 kopiejek mieli otrzym ać zboże” . W naszym dokumencie czytamy dalej: „Z a resztę dano nam owsa czetwiertów ścisłą m iarą 12 946. M ąki czetwiertów 1274. K rup czetwiertów 79. Jęczmienia czetwiertów 1330” 94. W artość tego zboża „według targu, którym kupcy królewieccy magazyny zakupieli” , wynosiła 17 647 rubli i 72 kopiejki. W sumie więc Rosjanie wypłacili K apitule 21 567 rubli i 72 kopiejki. D latego na końcu kanonicy musieli stwierdzić, że nawet „w sumie przez kom isariat likwidowanej m am y krzywdę w rublach 9969,79 1 /2 kopiejek” .

Na W armii i w Prusach Rosjanie mieli swoje magazyny zbożowe, które musieli zlikwidować przy wycofywaniu się z terenów pruskich. Zapasy nie­ których m agazynów przeznaczyli na pokrycie odszkodowania wojennego dla Warmii. Z m agazynu w Braniewie ekonom biskupstwa warmińskiego Tom asz Szczepański odebrał owsa 18254 korcy; kaszy 85 1/2 korcy; m ąki 8 korcy. Z m agazynu zaś w F rom borku przejął: owsa 14 058 korcy; kaszy 197 korcy. Była też w m agazynie from borskim m ąka, „ale się nie mogli pogodzić względem m iary” i postanow iono ją na nowo zważyć. W artość tych wiktuałów m iała wynosić 13 913 rubli i 50 kopiejek95.

Trudniej było z przejęciem zboża znajdującego się w magazynie w Świętej Siekierce, na terenie pruskim. Rosjanie wyasygnowali dla W armii następu­ jące ilości zboża z tego magazynu: owsa 4883 czetwierty; jęczmienia 1330

czetwierty; m ąki 1204 czetwierty. W artość tego przydziału m iała rów nać się

93 A D W O , Rachunki M oskiew skie 1761 1763. Jest to wiązka różnych rachunków i korespondencji z nimi związanej.

94 Ibidem. 95 Ibidem.

Cytaty

Powiązane dokumenty

odbyła się w szkole Olimpiada Promocji Zdrowia i Zapobiegania Nałogom zorganizowana przez panie pedagog:. Grażynę Pałczyńską i Hannę Galocz oraz nauczycielki przyrody: Lidię

W zaproponowanym Czytelnikowi numerze „Wrocławskiego Przeglądu Teologicznego” znalazły się artykuły badaczy, będących przedstawicielami różnych dziedzin wiedzy,

Sama postać Anny na dwóch pierwszych rycinach pokazana jest w trzech czwartych wysokości, na dalszych tylko do połowy, ucięta tuż pod klamrą paska.. Jedynie na

Vat zijn de gevolgen voor de waterbeweging in het noordelijk delta gebied",indien tijdens de afsluiting van het Haringvliet de alsuit-.. dam agnwezig is,maar de sluis nog

Instytucja kas rejestrujących w systemie podatku od wartości dodanej była kojarzona nie tylko z realizacją funkcji ewidencyjnej przy zastosowaniu tych urządzeń, ale również z

Sporo natomiast o po- wszechnie znanej geografii Polesia (co Ossendowski robi znacznie lepiej) i dorobku piśmiennym familii Radkiewiczów, zwłaszcza Józefa. Zarzucić należy Autorom

Według LEYMANNA (1990; 1993; 1996) i HIRIGOYEN (2002) istotą mob- bingu jest molestowanie w miejscu pracy za pomocą zachowań, słów czy gestów, których celem jest godzenie

Słowa kluczowe Stara Wieś, Końskowola, II wojna światowa, okupacja niemiecka, Niemcy, praca w polu, linia kolejowa Lublin - Puławy, strzelanina, pociąg.. Strzelanina na stacji