Ludzie spod znaku Rodła

Pełen tekst

(1)

Wrzesiński, Wojciech

Ludzie spod znaku Rodła

Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 1, 3-8

(2)

Wojciech Wrzesiński

LUDZIE SPOD ZNAK U RODŁA

K ied y p rz ed d w u d z ies tu laty w ty m mieście, k ilk a s e t m e t r ó w stąd, k ilk u h is to ry k ó w , w większości ludzi b a rd zo m ło d y ch od k ilk u z aled w ie l a t po s t u ­ diach, z as ta n aw ia ło się co czynić, a b y n a d a ć w łaściw y c h a r a k te r olsztyńskiej h u m an isty c e, tr u d n o było o pop arcie, z ro zu m ien ie i m ecenasa. C h y b a n ik t z n as n ie przypuszczał, że baza dla jej r o z w o ju zostanie u tw o rz o n a w m u - r a c h D o m u Polskiego. M u r a c h n o w y c h cegłą i t y n k a m i, ale n a s ią k ły c h t r a ­ dycją, w s p o m n ie n ia m i i m a rz e n ia m i tych, k tó r z y p a tr o n u j ą ulicom, m iastom , szkołom, a w sp o m n ie n ie o n ic h s ta n o w i ta k w a ż k ą część p o lsk ich tr a d y c ji n a ro d o w y c h W a rm ii i M azur. Um ieszczenie w t y m d o m u O ś ro d k a B a d a ń N a u k o w y c h im. W ojciecha K ę trzy ń sk ie g o , p lac ó w k i bez w ą tp ie n ia n a jw a ż ­ n iejszej dla przyszłości h u m a n is ty k i olsztyńskiej, je s t nie ty lk o sym bolem i po m o stem łączącym t r a d y c je ty c h ziem z ich przyszłością. J e s t zara ze m z obow iązaniem społecznym, k tó r e w y zn acza o lszty ń s k iem u śro d o w is k u n a u k o ­ w e m u o k reślo n e z ad an ia. To, że D om ów zb u d o w an o i w yposażono w okresie, k ied y k r a j nasz p rzeży w a ta k d ra m a ty c z n e, ale p e łn e o p ty m iz m u chwile, k ie d y d o k o n u je się w t r u d n y c h w a r u n k a c h proces o d n o w y życia publicz­ nego, zm usza do t y m b a rd ziej u w ażn eg o z as ta n o w ien ia się n a d tr a d y c ja m i, k tó r e n as tu ta j d oprow adziły, n a d zesp o len iem przeszłości z d n ie m dzisiej­ szym, z ju tre m . P o w ie rz en ie h is to ry k o w i zaszczytnego o b o w iązk u p r z e d s ta ­ w ienia w ty m D o m u po ra z p ierw s zy re fle k sji w y n ik a ją c y c h z b a d a ń n a u k o ­ wych, z r e k o n s tr u o w a n ia przeszłości, t r a k t u j ę . jak o w y r a z z ro zu m ie n ia p o ­ trz e b y ciągłości tr a d y c ji i jej f u n k c ji w d n iu w spółczesnym . A z a ra z e m jak o w y ra z oceny roli ś ro d o w is k a histo ry czn eg o w k s z ta łto w a n iu h u m a n is ty k i olsztyńskiej.

T e m a t tego w y s tą p ie n ia zobow iązuje do podjęcia p r ó b y c h a r a k te r y s ty k i o kreślonej g r u p y społecznej, społeczności n a ro d o w e j n iejed n o litej, s k ła d a ­ jącej się n ie ty lk o z P o la k ó w W a rm ii i M azu r, ale i Śląska, K aszub, Pom o rza, Z iem i L u b u sk iej, a i ró w n ież z o b sz a ró w w ychodźczych w Niemczech. S t a ­ n o w iły tę społeczność n iem a l w y łączn ie w a r s tw y ludow e, ro d z in y chłopskie i robotnicze; toczył się dopiero proces k s z ta łto w a n ia w łasn ej, n a ro d o w e j in teligencji. Je d n o lity c h a r a k te r e tn ic zn y społeczności by ł je d n a k p o lary z o ­ w a n y ró ż n o lity m s to p n iem u ś w ia d o m ie n ia n arodow ego, t r a d y c ja m i re g io n a l­ ny m i. Często zam k n ięta w g ra n ic ac h bliższej ojczyzny, z tru d n o ś c ią u ś w ia ­ d a m ia ła sobie k o n s e k w e n c je zw iązk ó w o g ó lnonarodow ych.

A p o n a d to b y ła to społeczność, k t ó r ą h is to ria zw iązała silnie z ró ż n y m i płaszczyznam i życia w p a ń s tw ie n iem ieck im . W p raw d z ie w o k re s m

iędzy-O d r e d a k c j i : t e k s t t e n w y g ł o s z o n o p o d c z a s u r o c z y s t e g o o t w a r c i a D o m u P o l s k i e g o 27 p a ź d z i e r ­ n i k a 1980 r . P o r . s p r a w o z d a n i e z a m i e s z c z o n e n a s s . 169— 177.

(3)

4 ' Woj ci ech Wr zesi ński

w o je n n y w chodziła w zm ocniona p o w s ta n ie m niepodległej Polski, ale jakże osłabiona o ddzieleniem g ra n ic ą m ię d z y p ań stw o w ą od g łó w n y c h ośro d k ó w r u c h u polskiego w dzielnicy p ru s k ie j, osłabiona w y ja z d e m do P o lsk i w ielu P o lak ó w , tw o rz ąc y ch d o tąd g r u p y n a jb a rd z ie j a k ty w n e naro d o w o , politycz­ n ie i ekonomicznie.

K ie d y u p ro g u o k re s u m ię d zy w o jen n eg o w N iem czech zaczęto p rz y g o to ­ w y w a ć zjednoczenie polsk ich o rg an izacji re g io n a ln y c h , jak o zw iąz k u P o l a ­ ków, p r o j e k t y ow e n a p o ty k a ły licznych przeciw n ik ó w . T e n d e n c je odśro d k o w e u t r z y m y w a ły się długo. G d y w 1938 ro ku, w m arc u , zw ołano do B e rlin a K o n g re s P o la k ó w w Niemczech, jedność o rg a n iz ac y jn a i ideow a b y ła p ra w ie pełna. Było to nie ty lk o zjednoczenie organ izacy jn e, ale w sp ó ln o ta ideowa. W Z w iąz k u P o la k ó w w N iem czech i o rg a n iz ac jac h a filio w an y c h w y ro s ła g r u p a P o la k ó w św ia d o m y ch sw y ch z ad a ń n a ro d o w y c h i p olitycznych; p r z y ­ w ią za n y ch do r o d z in n y c h ziem, ale św ia d o m y ch w ięzów o g ó lnonarodow ych, m iłu ją c y c h p o lsk ą mowę, obyczaje, trad y c je , go to w y ch do w y rz ec z eń i p o ­ św ięceń w im ię o b ro n y polskich id ea łó w n aro d o w y ch . P rz e d staw ic ie li tej g r u p y m ie liś m y ta m wszędzie, gdzie pod p a n o w a n ie m n iem iec k im żyli P o ­ lacy, chociaż s ta n o w ili ty lk o część całej społeczności polskiej. Podczas gdy w l a ta c h r e p u b lik i w e im a rs k ie j P o la k ó w w N iem czech — ró w n ie ż i ty ch o n a jw y żs zy m poziomie św iadom ości n a ro d o w e j i w y r o b ie n iu p o lity c zn y m — dzieliły p r o g r a m y społeczne i polityczne, to to ta l it a r n y c h a r a k te r p a ń s tw a h itlero w sk ieg o spraw ił, że w p rz e d e d n iu w o jn y zwyciężyło poczucie s o lid a r­ ności i jedności z c ały m n a r o d e m polskim . T a k a p o sta w a sta ła się po w szech n a w ś ró d ty ch w szy stk ich , k tó r z y nie ulegli p rz em o cy n a cjo n alizm u n iem iec ­ kiego. C h a r a k t e r y z u j ą ją słow a zam ieszczone przez, 24-letniego wów czas, E d m u n d a O sm ańczyka w e w stępie do w y d a n eg o w 1937 r. to m ik u jego poezji. O smańczyk, k t ó r y w y w a r ł zresztą w ielki w p ły w n a u k s z ta łto w a n ie ideologii Z w iąz k u P olaków , p isał — „D ła jasności stw ie rd za m : jes te m rocznik 1913. U ro d z iłe m się w pow iecie strz eliń sk im n a Ś lą s k u D olnym . Ż yję s ta le w p a ń ­ s tw ie niem ieckim , p a s z p o rt m a m niem iecki, serce polskie. A n i n acjo n alistą, a n i k o m u n is tą, a n i faszystą, a n i socjalistą, ani n a ro d o w ce m , a n i p a ń s tw o w - cem, ani też ż a d n y m in n y m «...istą», czy «...owcem» nie jestem . J e s te m P o la ­ k ie m ” . T a d u m n a d e k la r a c ja „ je stem P o la k ie m ” , „ je steś m y P o l a k a m i ” p o ­ tw ie rd z a ją c a tożsam ość z n a ro d em , ży ją cy m w w olnej, niepodległej Polsce, p o w ta rz a ła się często, publicznie, odw ażnie, z p o d n ies io n y m cSołem. K r y ła w sobie bogate i w a żn e treści. L eżała u p o d s ta w p r o g r a m u nie ty lk o Z w iązku P o la k ó w w Niemczech, ale całego ru c h u polskiego. S ta ła się n o r m ą re g u lu ­ jącą p r o g r a m y polityczne i codzienne z ach o w an ie ty c h P o la k ó w o b y w ateli n iem ieckich, k tó r z y zach o w y w ali sw oją naro d o w o ść i d e m o n s tro w a li sw oją o drębność etniczną.

D e k la ra c ja „ je steś m y P o la k a m i” b y ła w y r a z e m poczucia jedności, w spól­ n o ty i w spółodpow iedzialności z całym n a r o d e m polskim , za z ac h o w a n ie i ży­ w otność tr a d y c ji n aro d o w y ch , losy n a r o d u polskiego w d n iu ju trzejs zy m . P o s ta w y z tego w y n ik a ją c e p o z w ala ły zachow ać w ia r ę w możność o b ro n y p rzed g e rm an izacją, p e r s p e k ty w y b y t u n a przyszłość, n a w e t w o k re s ac h n a jw ię k ­ szego n a c is k u to ta lita rn e g o p a ń s tw a niem ieckiego.

K ie d y w p o c zą tk a c h r e p u b lik i w e im a rs k iej f o rm o w an o p o d s ta w y p r o ­ g r a m u polskiego r u c h u n a ro d o w eg o w Niemczech, n ie je d n o k ro tn ie w y ra ż a n e b y ły obawy, że z d e k la ro w a n ie p e łn e j id en ty fik ac ji ze w spółczesnym n a ro d e m

(4)

Ludzie s p o d zn ak u Rodł a 5

polskim, uznanie, że jego n a jw y żs zą em e n ac ją i d o b re m jes t niep o d leg ła Rzeczpospolita, będzie logicznie p ro w a d ziło do z ła m an ia z as ad y lojalności wobec p a ń s tw a zam ieszkania, w obec Rzeszy niem ieck iej. Z w iąz ek P o la k ó w w Niemczech, a za n im cały r u c h polski p o tr a f ił je d n a k w y p ra c o w a ć s k u ­ teczne z as ad y p o stę p o w a n ia w życiu p ublicznym , a b y d e k la r u ją c w sp ó ln o tę n a r o d o w ą p o n ad g ra n ic a m i p a ń stw o w y m i, zachow ać legalność i lojalność wobec w ład z n iem ieck ich w y k o n u ją c p o d s ta w o w e obow iązki obyw atelskie. B yło to nie ty lk o założenie p ro g ram o w e , ale je d e n z p o d s ta w o w y c h celów w y c h o w a w c zy c h całego s y s te m u organizacji po lsk ich w Niemczech. P a t r io ­ ty zm ludzi „spod z n a k u R o d ła ”, ich ufność, że h is to ria p rz y n ie sie w y r ó w ­ n a n ie k rz y w d d ziejow ych i zap e w n i m ożliwość b y tu w niep o d leg łej Polsce, nie p ro w a d ził o b y w a teli Rzeszy n aro d o w o ści polskiej do d z ia ła ń a n ty p a ń ­ stw o w y ch , do ir r e d e n ty , t a k c h a ra k te r y s ty c z n e j d la in n y c h m niejszości, a p rz ed e w s zy s tk im n iem ieckiej, w ów czesnej E uropie. O d b u d o w a n ie p o d ­ ległej P o lsk i po w ie k ac h niew oli, św iadom ość, że P o la cy w N iem czech w w ię k ­ szości ż y ją i m ie sz k ają n a t e r y to r ia c h h isto ry czn ie polskich, poczucie z m ien ­ ności losów, s tw a rza ło p o d s ta w y do o czekiw ania d alszych zmian, zgodnych z in te re s a m i n a r o d u polskiego, chociaż bez o k reślen ia ich p e r s p e k ty w y cza­ sowej. E u ro p ę p o w e rsa ls k ą t r a k to w a n o jak o zapow iedź realizacji s p r a w ie d li­ wości histo ry czn ej, do k tó r e j zm ie rz a logiczny bieg historii, sądzono, że p r a ­ w idłow ość p rz e m ia n d ziejow ych p rzy n iesie n a ro d o w i p o lsk iem u pozycję o d ­ po w ia d a ją c ą jego roli w przeszłości i m ie jsc u n a m ap ie w spółczesnej E uro p y . Podnoszono fu n k c ję P o lsk i jak o k r a j u n a ru b ież ac h W schodu i Z achodu Euro p y ; było to bliskie n iem alże m e s ja n is ty c z n e m u p o jm o w a n iu jego zadań.

W śró d P o la k ó w „spod z n a k u R o d ła ” u k sz tałto w ało się poczucie wielkości n a r o d u polskiego, w ia ra w jego niezniszczalność i ufność w przyszłość. O rg a ­ n izacje polskie w y r a b ia ły poczucie obow iązku w zględem n a ro d u , z w rac a ły u w a g ę n a konieczność a k ty w n e g o w spółdziałania. Głoszona zasada, że P o lak co dzień n a ro d o w i służy, n a b ie r a ła w w a r u n k a c h n a sila jąc ej się g e rm a n iz a cji szczególnego znaczenia.

Poczucie zagrożenia b y tu n a ro d o w eg o p o lity k ą w ład z n iem iec k ic h p ro ­ wadziło do z acieran ia się różnic politycznych, a m b icji jed n o s tk o w y ch , pogłę­ biało poczucie jedności i solidarności. O ile w okresie w e im a rs k im dążenia odśrodkow e, s k ie ro w an e p rzeciw ko dom inacji Z w iązk u Polaków', b y ły dość częste, to w okresie h itle ro w s k im ich siła i znaczenie w y ra ź n ie z m n iejszały się. B yła to re a k c ja n a to ta l it a r n ą p o lity k ę n aro d o w o ścio w ą w ła d z h i tl e ­ row skich, k tó r e niszczyły wszystko, co nie p o d p o rz ąd k o w a ło się n a ro d o w e m u socjalizmowi.

R o m an ty c zn e m u sposobowi m y ślen ia P o lak ó w „spod z n a k u R o d ła ” p r z y ­ chodziła w s u k u r s p ra g m a ty c z n a u m ie jętn o ść d ziałania. R o m an ty zm , ów p r z e ja w ia ł się p rz ed e w'szystkim w p o s ta w a c h ideow ych, w y ty c za ł p e r s p e k ­ ty w y , p r a g m a ty z m zaś n a d a w a ł w łaściw y c h a r a k te r h a s łu „ W y tr w a m y i w y ­ g r a m y ”, ro z strzy g a ł codzienne zadania. T a m gdzie p a n o w a ł ty lk o p r a g m a ­ tyzm, p rzy ch o d ziła p ro s tr a c ja d u c h o w a, n ih ilizm n a ro d o w y , p o d d a n ie się g e r­ manizacji, z d r a d a polskości. T am gdzie została jed y n ie p o s ta w a ro m an ty cz n a , b y ła donkiszoteria, całopalenie bez ż ad n y c h e fek tó w p ra k ty c z n y c h . Rzeczy­ wistość III Rzeszy uczyła konieczności pogodzenia ty c h d w u n u rtó w , z isto ty przecież od siebie odległych. Ich zespolenie, k tó r e t a k w y r a ź n ie d a w ało się odczuć w p ro g r a m ie i jego realizacji, decydow ało, iż siły n a cjo n alizm u n ie ­

(5)

6 W o j c i e c h Wr zesi ński

m ieckiego nie b y ły w sta n ie do p ro w ad zić do pełnego zniszczenia odrębności n a ro d o w ej P o la k ó w w Niemczech.

W ładze h itle ro w s k ie chciały działalność P o la k ó w w N iem czech z am k n ąć w g ra n ic ac h tego, n a co im zezw alano. N a to m ia s t o rg an izacje polskie w y ­ c h o w y w a ły ludzi sw ego k r ę g u w p rz ek o n a n iu , iż p o w in n i robić to wszystko, co nie jes t w y ra ź n ie zakazane. T ak ie o k reślen ie g ra n ic d z iałan ia prow adziło do ró ż n o ra k ich kon flik tó w , ale p rzy zw y czajało do p o sz u k iw a n ia możliwości sw obody d ziałania, p rz y ciągłym liczeniu się z k o n se k w e n cja m i.

W o k resie m ię d z y w o jen n y m u k s z ta łto w a ła się w N iem czech g ru p a P o la ­ ków w ie r n y c h o k re ślo n y m zasadom ideow ym , zdyscy p lin o w an y ch , o znacznym w y ro b ie n iu politycznym . P o la cy „spod z n ak u R odła" s ta n o w ili ją d ro społecz­ ności polskiej w Niemczech. O ddziaływ ali na p o s ta w y i p o g ląd y ro d a k ó w b iern y ch , sk ło n n y c h do u leg a n ia germ anizacji. N a jp rężn iejsze było pokolenie ludzi m łodych, k tó rz y weszli do a k ty w n e g o życia n a ro d o w eg o dopiero w lata ch m ię d zy w o jen n y ch , a ta k w ielk ie n a d zieje łączyli z o d z y sk a n ie m przez Polskę niepodległości po la ta c h niew oli. P rz e ży w a li oni c h a ra k te r y s ty c z n ą dla w ielu P olaków , ró w n ież i w k r a ju , eu fo rię niepodległościow ą, byli je d n a k św iadom i zagrożenia trw a ło ś ci n iepodległego b y t u przez n a cjo n alizm niem iecki. Ś w ia ­ dom ość siły n acjo n alizm u niem ieckiego, jego an ty p o lsk ie j postaw y, p r o w a ­ dziła do zrozum ienia tru d n o śc i w realizacji p o d sta w o w y c h p r a w n a ro d o w y ch . R o m an ty z m m y ślen ia ch ro n ił p rz ed z ałam an iem . P r a g m a t y z m życia uczył w y k o rz y s ty w a ć w s zy s tk ie możliwości działan ia publicznego bez n a ru s z a n ia p r a w p a ń stw o w y c h , a w in te res ie o b ro n y p r a w n a ro d o w y ch .

W ładze niem ieckie, p rz ed e w s zy s tk im w okresie h itle ro w sk im , n a p o ty ­ k a ją c tr u d n o ś c i w n a ro d o w y m w yniszczeniu g r u p y z d e k la ro w a n y c h Polaków , d ą ży ły do u s ta w ie n ia b a r ie r u n iem o ż liw iają cy c h ich o d d z ia ły w an ie n a szersze g r u p y społeczności polskiej, do izolacji. C hciały stw orzyć w a ru n k i, w k tó ry c h k o n t a k t z nim i oznaczałby w ejście w s fe rę p o d e jrz a n y c h d z ia łań politycz­ n ych, n a dro g ę n iem alże z d r a d y stanu. J e d n a k ż e P o lacy „spod z n a k u R o d ła ” m ieli siln ą św iadom ość p o trz e b y szerszych k o n tak tó w , a nie ty lk o trz y m a n ia się w „ o kopach św iętej T ró jc y ” . W ykształcono ró ż n o ra k ie u m iejętn o ści od­ d z ia ły w an ia n a p o s ta w y ludzi n iezd ec y d o w a n y ch p olitycznie i n arodow o, tw o rz y ły się u m iejętn o ści i cechy c h ar a k te r u , c h ro n iące p rz ed z a łam a n ie m w n a jtr u d n ie js z y c h chw ilach.

P rz y sz ła w o jn a . P e łn y , i ja k tw ie rd z iła p r o p a g a n d a h itle ro w sk a , o sta­ teczny t r y u m f n a ro d o w eg o socjalizm u, r a s y g e rm a ń sk iej, zapow iedź rów nież ostatecznego z lik w id o w a n ia k w e stii polskiej. D la ludzi „spod z n a k u R o d ła ” b y ł to ok res n a jw ię k sz ej i n a jw aż n ie jsz ej pró b y , w k tó r e j s p ra w d z a ły się c h ar a k te r y , p o staw y , idee. D o k o n y w ała się ona nie n a sali k o n fe re n c y jn e j, w szkole, p o lsk iej p laców ce gospodarczej czy m ie sz k an iu p ry w a tn y m , lecz w obozie k o n c en tra c y jn y m , na sali sądowej, froncie, w lochach gestapo lub in n y m m ie jsc u kaźni. I w sy tu acji, k ied y o w ie rn o ś ci po lsk im id ea ło m trze b a było zaśw iadczać ceną najw y ższą, ceną ostateczną, P olacy „spod z n a k u R o d ła ” e gzam in zdaw ali. N iew ielu było takich, k tó rz y w y rz e k a li się id eałó w n a ro d o ­ wych. D ługa jest lista tych, k tó rz y w la ta c h w o jn y oddali za nie życie.

W ty m czasie p o tw ie rd z a ły się nie ty lk o z aa n g ażo w an ie ideowe, głęboki p atrio ty zm , ale i p r a k ty c z n e um iejętności p ro w a d z e n ia d z iałań n a ro d o w y c h w w a r u n k a c h n a jtru d n ie js z y c h . Nie traco n o nadziei, że sp raw ied liw o ści m u si się stać zadość, że m u s i n a d e jś ć k r e s w o jn y i przem o cy h itle ro w sk ie j, że od­

(6)

Ludzie s p o d zna ku Ro dł a 7

rodzi się niep o d leg ła P o lsk a w z m ie n io n y m k ształcie te r y to r ia ln y m , ta k a a b y k re w i pośw ięcenie nie poszły n a darm o .

W y z w o le n ie . ziem n a d o d rz a ń s k ic h i n a d b a łty c k ic h i ich in te g ra c ja po li­ ty czn a z in n y m i zie m ia m i P o lsk i L u d o w e j s ta n o w iły n o w y e ta p w d ziejach społeczności polskiej „spod z n a k u R o d ła” . Nie ro zp ły n ęli się w społeczeństw ie, k s z ta łtu ją c y m się z tysięcy o sadników . P o z o sta w a li g r u p ą a k ty w n ą , k t ó r e j d o ­ św iadczenia, św iadom ość i p o sta w a w yzn aczały szczególne z ad a n ia i miejsce. P ośredniczyli w b u d o w a n iu m o stu n a d t r a d y c ja m i polskich ziem o d z y sk a ­ nych, a ich współczesnością. S ta n o w ią c n a jb a r d z ie j a k ty w n ą i w y ro b io n ą politycznie g ru p ę w ś ró d polskiej lud n o ści rodzim ej m ieli też p e łn ić o k re ślo n ą fu n k c ję w p r z y w r a c a n iu w szy stk ich P o la k ó w ro d z im y ch do polskości.

K ie d y dzisiaj o d tw a rza się m ozolnie h isto rię p o lsk ich Z iem Z ach o d n ich i P ó łn o c n y ch w p ierw szy c h lata ch po II w o jn ie św ia to w e j w idać w y raźn ie, jak duża b y ła a k ty w n o ść P o la k ó w „spod z n a k u R o d ła ” , ja k ich r o m a n ty z m m yślenia, spleciony z p r a g m a ty c z n y m i u m iejętn o śc ia m i p o m ag a ł likw idow ać s k u tk i d ł u g o trw a ły c h rząd ó w n iem ieck ich i k r w a w y c h l a t w ojny. P e łn ili oni, nie tylko nom in aln ie, w iele p o w a żn y c h f u n k c ji w życiu p ublicznym , b rali u dział w ro z w iąz y w a n iu r ó ż n o ra k ich p ro b le m ó w o w adze p a ń stw o w e j. C h o ­ ciaż pow iązan i z ró ż n y m i p a r tia m i i organ izacjam i, re p re z e n to w a li dość je d ­ nolite postaw y, s ta n o w ili dość sw oiste lobby, o dużej skuteczności odd ziały ­ w an ia. Ich jedność u ja w n ia ła się w p o sz u k iw a n iu k i e r u n k ó w działań, k tó re u ła tw ia ły b y p roces in te g rac ji społeczeństw a P o lsk i L u d o w ej. A k ty w n y ich udział w tw o rz en iu n o w ej rzeczyw istości n ieje d n o k ro tn ie d ecy d o w ał o a k c e p ­ to w a n iu p rz e m ia n społecznych przez osoby o z ac h o w aw czy ch poglądach.

S y tu a c ja ta je d n a k i ty m r a ze m szybko zm ien iła się. W ogrom ie z ad ań zw iąz an y c h z p rz e b u d o w ą społeczną P o lsk i L u d o w e j, znaczenia p ro b lem u ludności ro d zim ej nie u m ia n o w pełni docenić. W,. w a r u n k a c h o strej w alk i p olitycznej, k ie d y t a k w a żn e stało się u z n an ie szczególnej roli w alk i klas i w szelkich tr a d y c ji zw iąz an y c h z r e w o lu c y jn y m n u r t e m r u c h u robotniczego, doszło do p o w a żn y c h uproszczeń w osądach. Nie u m ia n o w sposób t r a f n y ocenić roli tr a d y c ji „ludzi spod z n a k u R o d ła ” . Zaciążyło to p ow ażnie na sto­ s u n k u do w s zy s tk ic h p ro b lem ó w ludności rodzim ej. W obec p rzy w ó d có w p o d ­ jęto szereg k rz y w d zą c y ch decyzji. P r ó b y p o d w ażen ia ich au te n ty cz n eg o p r z y ­ w ództw a, p o sz u k iw a n ia ludzi z w iązan y ch z t r a d y c ja m i d ziałań klasow ych, p o d k o p y w a ły z au fa n ie w szerokich w a r s tw a c h ludności rodzim ej. R odziła się nieu fn o ść do po lity k i w ład z p a ń s tw o w y c h i politycznych. W w a r u n k a c h k o n ­ flik tó w m ię d z y n aro d o w y c h o k re su „zim nej w o j n y ”, k ie d y dochodziły do tego różnice bytow'e w Polsce i RFN, w ś ró d ludności ro d zim ej pogłębiał się k ry z y s n a ro d o w y . P o la ry z a c ja p o s ta w n a ro d o w y c h zwiększała się. P r ó b y n a p r a w ie n ia błędów p o p ełn io n y ch w polityce wobec ludności rodzim ej, p o d jęte po 1955 roku, nie zawsze b y ły dostatecznie k o n se k w e n tn e, en ergiczne i t rw a łe . Nie m ogły p rzy n ieść o d p ow iednich re zu lta tó w . P rz y w ó d c y ludności ro d zim ej t r a ­ cili w p ły w na p o s ta w y szerszych g ru p tej ludności. S ta w a li się osam otnieni. P r a g m a ty z m po zb aw io n y ro m an ty cz n e j m yśli rodził d ecyzje o p o rz u ce n iu ojczyzny. Było to źró d łem w ie lu trag e d ii osobistych. W w y m iarz e o gólnona­ ro d o w y m s ta w a ły się one d ra m a te m , k tó reg o znaczenia w p e łn i jeszcze dzisiaj n ie jes te śm y w sta n ie ocenić, t a k p o słu g u jąc się i n s tr u m e n ta m i b adacza, ja k i w p r a c y działacza politycznego.

(7)

8 W o j c i e c h Wr zesiński

nom , nie je s t dzisiaj li ty lk o z am k n iętą k a r t ą historii. C iąży n a s p ra w a c h w spółczesnych. B łęd y w polityce w o b ec ludności rodzim ej, t a k ła tw e pogodze­ nie się przez w ła d ze z ich w y ja z d e m ze stro n ojczystych do R e p u b lik i F e d e ­ ra ln e j N iemiec ciążyło n a c ały m życiu p ublicznym . Z m n iejszało w iary g o d n o ść dla w e r b a ln y c h d e k la ra c ji o ciągłości tr a d y c ji polskich. Z P o la k ó w „spod z n a k u R o d ła” czyniło o b iek ty m uzealn e, o d k u r z a n e p rz y rocznicach i in n y ch galów kach. P rz e s ta w a li oni być c zy n n ik iem d e c y d u ją c y m o ciągłości procesu dziejowego. T r a d y c ja zaczynała b y ć p rz ec iw współczesności. T ru d n o dzisiaj, w te j atm o sfe rze odśw iętnej, d o k o n y w a ć p e łn e j oceny. W y d aje się jed n a k , że olszty ń sk ie środow isko n a u k o w e o trzy m ało dziś w a r u n k i s tw a rz a ją c e m ożli­ wość, ale i d y k tu ją c e obow iązek pełn eg o z b ad a n ia i p r z e d s ta w ie n ia p ro b le m u ludności rodzim ej.

J e s t to k onieczne nie tylko dla r o z ra c h u n k u historycznego, ale i dla p r a ­ w idłow ości d ziałań w ład z p o lity czn y ch i a d m in is tra c y jn y c h , b u d o w a n ia p o ­ s ta w i św iadom ości całego społeczeństw a w d u c h u zrozu m ien ia drogi, k tó r a n a s tu ta j d o p ro w a d ziła i z ad a ń n a ju tro .

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :