Gazeta Rybnicka, 1994, nr 5 (160)

Pełen tekst

(1)

W numerze: O cukrzycy z dr Krystyną Paleczną * Utopek w kinie * Wydział P racy i Ubezpieczeń Społecznych

ROK ZAŁOŻENIA - 1 9 1 9

GAZETA

RYBNICKA

TYGODNIK SAMORZĄDOWY

Nr 5/160 PIĄTEK 4 LUTEGO 1994 CENA: 3 0 0 0 ,-zł N adzw yczajna sesja RM

Kosmetyka budżetu

Królewska para pierwszej studniówki w IV LO: Katarzyna Henich i Łukasz

Prażuch Zdj.:wack

Rybnickie studniówki

W środę 2 lutego odbyła się nadzwyczajna sesja Rady M iasta, poświęcona w znacznej części na jej ustosunkowaniu się do zarzutów Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach o naruszenie obowiązującego prawa, zawartych w uchwale kolegium izby z 20 stycznia 1994 roku. Zarzuty owe związane były z uchwałami budżetowymi rybnickich radnych, dotyczącymi zm ian w budżecie na rok 1993 oraz uchwalenia budżetu miasta na rok 1994, przy czym jak określił to skarbnik miasta Bogusław PASZENDA, zarzuty dotyczyły mniejszej wagi spraw formalnych, a nawet gramatycznych sformułowań w tekstach uchwał. Dość zawiły problem wyjaśnił radnym właśnie skarbnik. Przy podejmowaniu dw óch uchw ał, związanych z zaleceniami Regionalnej Izby Obrachunkowej nie padło ani jedno pytanie, a obie zostały przyjęte po dwóch identycznych głosowaniach, w których 25 radnych opowiedziało się za ich przyjęciem, a 4 się od głosu wstrzymało. Nie bez znaczenia był fakt, że treść projektów uchw ał zaakceptowała wcześniej kom isja finansów Rady Miasta.

Rok ubiegły zamknął się nadwyżką

Mariusz URBANEK cierpi na porażenie mózgowe, ale mimo swej choroby, a za sprawą charakteru i silnej woli, jest uczniem trzeciej klasy I LO im. Powstańców Śląskich. Niektóre lekcje w ramach indywidualnego toku nauczania odbywają się w jego domu

w Jankowicach, gdzie przyjeżdżają nauczyciele. Na inne zajęcia przywozi go do szkoły ojciec, który mówi: "Syn ma pociąg do nauki, lubi się uczyć, a poza tym ciągnie go do ludzi. Mariusz dużo czyta, głównie książki techniczne, ogląda też p ro g ra m y te lew izji edukacyjnej. Bardzo dużo czasu spędza przy komputerze, nieraz ju ż wszyscy śpimy, a on je szc z e pracuje. Jego marzeniem j e s t p o w a żn a p ra c a z

budżetową w wysokości 2,5 mld, w zw iązku z tym Z arząd M iasta zaproponow ał dokonanie zm ian w budżecie na rok bieżący, polegających m . in. na o b niżeniu w ysokości planow anego kredytu o 7 mld zł / zmniejszenie kredytu do 23 mld zł/ i zw ięk szen iu ogólnej rezerw y budżetowej o 6,5 mld, dzięki czemu osiągnęłaby ona maksymalną wartość 8 mld zł, stanowiącą 1 proc. tegorocznego budżetu. Radni uchw alili ponadto zw ięk szen ie w ydatków na służbę zdrowia o ponad 10,7 mld zł. Siedem miliardów z tej kwoty przeznaczonych zo stan ie na budow ę sz p ita la w Orzepowicach. W krótkiej dyskusji na tem at budow y sz p ita la, przede w szystkim zaś jej kosztów , zainicjowanej przez Adama Fudali, prezydent Józef Makosz poinformował radnych, że na rok 1996 przewidywane je s t zakończenie I etapu budow y nowego szpitala. W tym roku na ten cel

kom puterem . W K atow icach je s t specjalne studium komputerowe, do którego chciałby się w przyszłości dostać

Dyrekcja liceum postanowiła swego czasu ułatwić Mariuszowi realizację marzeń. Przed rokiem ze szkolnych

funduszy zakupiono dla niego komputerową drukarkę, nienajnowszy kom puter “Com m odore” nie dawał jednak zbyt wielu możliwości. Dlatego dyrekcja postanowiła pomóc kolejny raz, starając się o zakup nowoczesnego kom putera klasy IBM. O pomoc w sfinansowaniu przedsięwzięcia szkoła zwróciła się do fundacji “NADZIEJA”, działającej przy specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym dla dzieci im. Jana

z Ministerstwa Zdrowia przeznaczonych zostanie co najmniej 40 m iliardów złotych. P ierw szych p ieniędzy z ministerstwa spodziewać się można na przełomie kwietnia i maja. Prezydent zapew nił, że po raz pierw szy od dłuższego czasu pieniądze na szpital nie są wydawane bezmyślnie.

O statnim punktem nadzw yczaj krótkiej sesji było uchwalenie zmiany w uchwale Rady Miasta z 1990 roku, dotyczącej statutu dzielnic miasta.

Zmiana polega na umożliwieniu radom d zieln ic zakładania rachunków bankowych również w Powszechnym Banku Kredytowym S.A., wskazanym przez Radę M iasta do prowadzenia obsługi kasowej budżetu miasta, a nie tylko w Banku Spółdzielczym, jak to miało miejsce do tej pory. Zmiana ta spowoduje skrócenie bankowej drogi rozliczeń pomiędzy Urzędem Miasta, a radami dzielnic do jednego dnia. Za tym rozwiązaniem przemawia również fakt stosowania przez Bank Spółdzielczy opłat manipulacyjnych, których nie stosuje Powszechny Bank Kredytowy.

Po 75 minutach obrad Przewodnicząca Rady Miasta Urszula Szynol zamknęła sesję.

Jako, że większość spraw, będących przedmiotem sesji okazała się zawiła i dość skomplikowana, o ich krótkie wyjaśnienie poprosiliśmy Bogusława PASZENDĘ - Skarbnika Miasta.

- Czego dotyczą poprawki związane z uchwałą RIO?

- Poprawki dotyczą dwóch uchwał podjętych przez radę w grudniu 1993 roku, w prow adzających zm iany w budżecie na rok 1993 i uchwalających budżet na rok bieżący. Są to poprawki czysto formalne, wynikające z różnej interpretacji sformułowań prawnych.

Tak naprawdę do końca nie wiadomo kto ma rację, ale poniew aż te zaproponowane przez Regionalną Izbę O b rachunkow ą popraw ki nie wprowadzają istotnych zmian co do c.d. na stronie 2 Pawła II na Nowinach i w czwartek 27 stycznia w pracowni komputerowej

“ P o w stań có w ” odbyła się m ała uro czy sto ść, w czasie której p rze d staw ic ie l firm y “M A ST E R ” przek azał M ariuszow i specjalny kom puter w yposażony w kartę muzyczną, bardzo pojemny twardy dysk i joystick. Ze swej strony PHW "MAS TER" udzieliło przy tym niezwyczajnym zakupie b o nifikaty i gratisow o zam ontow ało kom puter w domu M ariusza. R ozw iąże on przede wszystkim problem pisania, z którym M ariusz miał dotychczas poważne problemy. Z klawiaturą komputerową radzi on sobie znacznie lepiej niż z tradycyjnym długopisem i nie powinno

c.d. na stronie 2

Starym sztubackim zw yczajem , tegoroczni m aturzyści uroczystym i studniówkami rozpoczęli odliczanie dni, d zielący ch ich od egzam inu dojrzałości. Dla wielu z nich były one wielkim przeżyciem, jakim być może tylko pierwszy w życiu wielki bal na kilkadziesiąt par, lakierki i kotyliony.

D ziew częta długo obm yślały i przygotowywały finezyjne kreacje, by skutecznie przyciągać wzrok nie tylko swego partnera, ale również polonisty czy h isto ry k a, który na ich przedmiotowe umiejętności patrzył jak dotąd zbyt krytycznie. Maturzyści poza

W piątek 28 stycznia w Kamieniu odbył się II R egion aln y Zjazd Komendantów Straży Miejskich, w którym udział wzięli komendanci z terenu w ojew ództw katow ickiego, opolskiego i bielskiego. Rozmawiano o zagadnieniach praw no-form alnych, dotyczących statusu i upraw nień funkcjonariuszy tych służb, którzy w wielu przypadkach traktowani są jak zwykli urzędnicy, a przecież ich praca w niczym nie przypomina przekładania akt i papierów z prawej strony biurka na lewą. W ażną kw estią je s t wiek em erytalny, bo dopraw dy trudno wyobrazić sobie sześćdziesięciolatka próbującego rozdzielić pochłoniętych b ó jk ą nastolatków . U norm ow ania w y m ag ają przep isy w ykonaw cze dotyczące straży miejskich, by uniknąć sytuacji, w których funkcjonariusze zmuszeni są poruszać się w prawnej próżni, gdyż wiele przepisów z różnych zakresów prawa po prostu ze sobą koliduje.

K om endant ry bnickiej Straży Miejskiej zdał sprawę z rocznej kadencji prefekta regionu, która dobiegła końca.

Za swój sukces Ryszard SADOWSKI uważa fakt, że straże miejskie zaistniały

doborem kraw ata w odpow iednich d esen ia ch m artw ili się tym , co zap rezen to w ać trzeb a będzie na parkiecie, by w czasie kotylionowego walca nie podeptać matematyczki na tyle dotkliwie, żeby uznała ich szansę na uzy sk an ie pozytyw nej oceny za znikome.

Uświęconym zwyczajem, studniówki rozpoczynano p olonezam i, które wodzili dyrektorzy szkół. M łodzież natomiast interpretowała ten dostojny ta n iec dość sw obodnie i raczej intuicyjnie. Kiedyś przed studniówkami c.d. na stronie 7

ja k o organy w ykonaw cze w ładz samorządowych i stały się nieodłącznym elementem samorządowego pejzażu.

Został on na niedawnym ogólnopolskim zjeździe kom endantów w Bytomiu wybrany do K rajow ej Rady Kom endantów Straży M iejskiej i Policji Municypalnej. Łączenie tej funkcji z rolą prefekta regionu byłoby kłopotliwe, a nawet z kilku względów niekorzystne, toteż na stanow isko prefekta na kolejną roczną kadencję zaproponował Ju lian a Farona, k o m endanta z Jaw orzna, który w głosowaniu uzyskał aprobatę biorących udział w zjeździe komendantów.

Po w yborze na p refek ta Julian FARON powiedział nam: N ie chcę niczego obiecywać, bo życie koryguje w iele planów . R zeczą istotną j e s t likwidacja istniejących luk prawnych, które często dają nam się we znaki. Bywa tak, że w jednym mieście funkcjonariusz straży m iejskiej traktowany je s t ja k funkcjonariusz publiczny, a za miedzą ju ż nie. Sytuacja prawna straży miejskiej musi być klarowna. Jesteśmy nowością w kra jo b ra zie m iasta i dopiero zdobywamy zaufanie ludzi, dlatego te

c.d. na stronie 2

PRZEŚLIJ WALENTYNKĘ

- Kartki z serduszkiem prosimy wrzucać do naszych żółtych skrzynek /Rynek 12, Kościuszki 54/,

do wtorku 8 lutego

- WALENTYNKI ukażą się /bezpłatnie/

w "Gazecie Rybnickiej" w piątek 11 lutego

Dziś Romeo z Walentynką do swej Żabki skacze A Julia z sercem z miodu do Misiaczka człapie.

Szkoła przyjaźni

Mariusz Urbanek z ojcem oraz nauczycielką biologii Haliną Gajewską przy nowym komputerze

II Regionalny Zjazd Komendantów Straży Miejskich

Urzędnik czy funkcjonariusz?

BLISKIEMU SERCU

(2)

Zmiana trasy autobusów PKS

WYDZIAŁ KOMUNIKACJI UM informuje, że z dniem 1 lutego br. autobusy PKS Rybnik, obsługujące linię Rybnik-Rybnik przez Rydułtowy-Gaszowice kursować będą ulicami: Raciborska, Niewiadomska, Szczerbicka, Raciborska z przystankami: Raciborska-Bednorz, Niewiadomska-sklep, Niewiadomska- skrzyżowanie z ul. Szczerbicką.

Korekta zmiany przebiegu w/w linii ma na celu połączenie w układ komunikacji zbiorowej centrum miasta Rybnika z dzielnicą Rybnik-Buzowice.

Jednocześnie informujemy, że różnicę cen biletów od przystanku Niewiadomska- Szczerbicka w kierunku centrum i z powrotem pokrywać będzie Urząd Miasta, pasażer wykupuje bilet za 4000 zł.

Kosmetyka budżetu

c.d. ze strony 1

meritum uchwał, nie ma sensu upierać się przy swoich racjach i stąd te uchwały.

- S kąd n adw yżka b u dżetow a, pozwalająca na zwiększenie wydatków na służbę zdrowia?

- Na rok ubiegły przewidziane było zaciągnięcie kredytu w wysokości 25 m iliardów zł. i zakładano znaczny niedobór budżetowy. Po zamknięciu ksiąg rachunkowych za 1993 rok, po uwzględnieniu wszystkich formalnych zapisów, m. in. polegających na tym, że zapisuje się jako dochody 1993 roku to, co wpłynęło dopiero na początku roku 1994 z Urzędu Skarbowego, co wynika z systemu finansowego samorządów, okazało się, że rok ubiegły zamknął się nadwyżką w kwocie ponad 2,5 mld złotych. W związku z tym można było wprowadzić do budżetu na rok bieżący

zmiany, uwzględniające tę aktualną sytuację miasta.

8- Czym właściwie je s t Regionalna Izba Obrachunkowa?

- Zgodnie z ustaw ą o Regionalnych Izbach Obrachunkowych jest to organ pow ołany do nadzoru i k o ntroli finansowej samorządów miast i gmin.

Nie jest to jednak jednostka nadrzędna dla Rady Miasta, bo ta jest samoistnym podm iotem w ładczym . Izba ma kontrolować uchwały finansowe Rady M iasta i p o średniczyć w sprawozdawczości. Izby obrachunkowe podlegają bezpośrednio premierowi, a nie ministerstwu finansów i tu zaczyna się kłopot, gdyż interpretacja niektórych przepisów prawnych przez ministerstwo i poszczególne izby obrachunkowe jest rozbieżna, a obie strony twierdzą, że m ają rację i zaczynają się problemy. Jak w wielu innych dziedzinach bałagan prawny daje nam się we znaki.

Zanotował: WACŁAW TROSZKA

Urzędnik czy funkcjonariusz?

c.d. ze strony 1

p o czą tki są tak istotne. Niektórzy, niestety, nas przeceniają, traktując ja k kiedyś miejski komitet PZPR i przylatują z każdą bolączką, inni z kolei mają nas jedynie za służbę parkingową.

- Często straż miejską traktuje się jak służbą mającą zasilać budżet danego miasta...?

- To nieprawda. Jest tak wiele różnych wykroczeń, że gdybyśmy chcieli być służbą represyjną, możnaby doczepić się do wszystkiego. Poza tym gdybyśmy zajęli się tylko karaniem mandatami źle p a rk u ją cy ch kierow ców , zaniedbyw alibyśm y wiele istotnych spraw takich, ja k spokój publiczny czy nielegalne wysypiska śmieci. Generalnie urzędy miast postrzegają nas jako swoje zbrojne ramię. Jeśli rada miasta wydaje ja k ą ś decyzję, ma środki by j ą wyegzekwować i nie musi się tylko ograniczać do wysyłania oficjalnych pism, które często są mało skuteczne.

Biuro Poselskie Unii Demokratycznej

Koło Miejskie Unii Demokratycznej w Rybniku zawiadamia, że

Biuro Poselskie Anny ŁUCZYŃSKIEJ-

SKOWROŃSKIEJ jest czynne w poniedziałki

od godz. 14.00 do 18.00.

Rybnik, Plac Wolności 7

Były prefekt Ryszard Sadowski, o becnie członek Rady K rajow ej przedstaw ił zebranym rozpisany na k w artały szczegółow y plan pracy Zarządu Krajowej Rady Komendantów, k tóra zam ierza rozw iązać w iele problem ów , z jakim i bory k ają się miejskie straże. Dyskutowano również o kierunku, w jakim ew oluow ać pow inny straże sam orządow e, czy powinny być służbami restrykcyjnymi czy raczej w ychow aw czo- opiekuńczym i. Na p ytanie to odpowiedział chyba Andrzej MACIAK, naczelnik straży miejskiej w Zabrzu:

Straż Miejska powinna być organem zabezpieczającym mienie komunalne i dbającym o nie. Obawy wszystkich budzić powinny zapędy zmierzające do ja k ie g o ś p o tę żn eg o rozszerzenia upraw nień straży m iejskich. D bać musimy o mienie gminy: likwidować n ieleg a ln e w ysypiska śm ie ci itp.

Łapaniem bandytów niech się zajmie policja, bo my się na tym nie znamy.

Zajmujemy się wyłącznie porządkiem.

M usim y powoli, ale konsekw entnie zmierzać w kierunku uporządkowania naszych miast. To właśnie porządek w Zabrzu czy Rybniku może być najlepszy ukazaniem efektów naszych poczynań.

W czasie dyskusji padło jeszcze jedno prawdziwe, jak się zdaje, stwierdzenie:

Straż M iejska je st taka, ja k ą rada konkretnego miasta chce ją widzieć. Nic dodać, nic ująć.

W czasie jednodniowego zjazdu odbył się również pokaz sprawności fizycznej funkcjonariuszy rybnickiej Straży Miejskiej, którzy od pewnego czasu b io rą u dział w sp ecja listy cz n y ch zajęciach z zakresu samoobrony.

Tekst i foto: WACŁAW TROSZKA

r UWAGA KANDYDACI NA STUDIA

SZKOŁA ZARZĄDZANIA I MARKETINGU /Policealne Studium Ekonomiczne nr 2/

w Rybniku ul. Kościuszki 54 pragnie zawiadomić wszystkich potencjalnych kandydatów, którzy będą się ubiegali o przyjęcie do naszej Szkoły lub na inne wyższe uczelnie, że wychodząc naprzeciw

ich życzeniom organizuje

KURS PRZYGOTOWAWCZY Z MATEMATYKI

Rozpoczęcie kursu /spotkanie informacyjne/ odbędzie się 21. 02. 1994 r. o godz. 15.00 w sali nr 117. Kurs matematyki będzie obejmował 60 godzin lekcyjnych. Zajęcia trwać będą 15 tygodni /jeden lub dwa razy w tygodniu/ w godzinach popołudniowych.

Opłata za kurs będzie wynosiła 1.500.000.- zł, może być wnoszona w dwóch ratach.

Zgłoszenia przyjmuje i dodatkowych informacji udziela sekretariat Szkoły Zarządzania i Marketingu, ul. Kościuszki 54

/budynek Politechniki Śląskiej/, parter, pokój nr 5, tel. 28-617 w godz. 7.30-14.30.

Przed Bożym N arodzeniem , wieczorem przechodziłam przez Plac W olności. N agle w śród tłum ku dorosłych, wracających z ostatnich przedświątecznych zakupów, ujrzałam trójkę dziesięcioletnich może chłopców, bardzo zaaferowanych. Byli ubrani zbyt lekko jak na tę porą roku, ręce wcisnęli głęboko w kieszenie. Jeden z nich podał drugiem u do połow y w ypalonego papierosa i spytał zaczepnie: ”No i gdzie masz tą gwiazdę?”... Był jednocześnie zafascynow any i pełen pogardy.

N ajniższy z chłopców najwyraźniej sta ra ł się kupić w zględy bardziej pewnych siebie kolegów sensacyjną w iadom ością o nowej dekoracji na ścianie TZR: ”No serio, mówię ci, tam, zaraz zobaczysz!” Zatrzymałam się i obserwowałam ich przez chwilę... Tak, jeśli dzieciom nikt nie zorganizuje czasu, same znajdą sobie zajęcie. Znajdą sobie tow arzystw o, w którym b ęd ą zauważane, w którym będą cokolwiek znaczyły. A palenie papierosów, alkohol i narkotyki niestety wciąż kojarzą się małym Polakom z d o ro sło śc ią...

N iebezpieczeństw o nałogów i demoralizacji wisi zwłaszcza nad tymi z nich, którymi nikt poza szkołą się nie

zajm uje. N au czy ciele lepiej niż ktokolwiek inny zdają sobie sprawę ze skali zjawiska zaniedbywania dzieci.

Dlatego powstaje w kraju coraz więcej tzw. “wysp” - świetlic, organizowanych przede wszystkim przez nauczycieli, którzy widzą konieczność roztoczenia opieki nad tymi spośród uczniów, o których wiadomo, że po lekcjach w szkole do późna wałęsają się grupkami po mieście.

Takie dzieci są również w Rybniku i również w naszym mieście są ludzie, którym ich los nie jest obojętny. Na pierw szym we w rześniu ub. roku spotkaniu Koła Towarzystwa Przyjaciół Dzieci przy Szkole Podstawowej nr 34 zrodził się pomysł utworzenia na osiedlu przy ulicach Kilińskiego i Reymonta świetlicy, która byłaby otwarta dla tych dzieci, które po zajęciach w szkole nie mają dokąd pójść, którym rodzina nie zapewnia zaspokojenia podstawowych potrzeb. W październiku przewodnicząca koła TPD przy SP 34, mgr Aleksandra Miłota i zastępca przewodniczącej pani A senata Kwaśniewska, n au czycielka klas początkow ych, przy duchow ym wsparciu dyrektora tej szkoły, Marka

Florczyka, zaczęły działać. Najpierw trzeba było znaleźć lokal. Okazało się to nadspodziewanie łatwe - RYFAMA zaoferowała pomieszczenie w swoim bloku przy ul. Kilińskiego i obiecała wyremontowanie go. Zobowiązała się także do wykonywania ewentualnych bieżących remontów lokalu tak długo, jak długo będzie on spełniał funkcje świetlicy. Wstępny, dość gruntowny rem ont, nadal trw a. Trwa też poszukiw anie środków na zagospodarowanie sali. Jej wyposażenie składa się jak dotąd jedynie z szafek kupionych za pieniądze ofiarowane przez oddział socjalny PKP. Potrzebna będzie wykładzina, stoliki, krzesła i oczywiście coś, czym można by zająć dzieci - gry, kredki, bloki rysunkowe.

Świetlica ma działać od szesnastej, bo do tej godziny działa świetlica szkolna w SP 34. Lokal przy ul. Krzyżowej może pomieścić jednorazowo dziesięcioro- dwanaścioro dzieci i jednego lub dwóch opiekunów, którzy będą pracow ali społecznie. Co prawda D elegatura Kuratorium Oświaty chciała opłacać dwóch wychowawców, ale organizatorki z TPD postanowiły, że dla dobra dzieci lepiej będzie, jeśli opiekunowie będą pracow ać za darm o, a pensje zaproponow ane p rze z kuratorium przeznaczy się na utrzymanie świetlicy.

Na szczęście dzięki wspaniałomyślności RYFAMY, koło TPD nie będzie musiało płacić ani za wynajem lokalu, ani za elektryczność i wodę. Niestety trzeba będzie jeszcze poczekać na moment, w którym to miejsce wypełni dziecięcy gwar. Gdyby ktoś zech cia ł bezinteresownie pomóc przy remoncie lub w yposażaniu w nętrza, a tym sam ym p rzysp ieszyć otw arcie świetlicy, prosimy o kontakt z panią Asenatą K w aśniew ską lub panią Aleksandrą Miłotą w SP nr 34 przy ul. Reymonta od poniedziałku do piątku.

A. LEŃSKA

Szkoła przyjaźni

c.d. ze strony 1

być ju ż problem ów z zadaniam i i w ypracow aniam i, zw łaszcza w przypadku języka polskiego. Mówi Alicja GODLEWSKA, nauczycielka języka polskiego: “Mariusz wypowiada się bardzo rzeczow o, sw oje m yśli przekazuje bardzo zwięźle i konkretnie, ma umysł ścisły, dlatego często szybciej niż rów ieśnicy trafia w sedno

Laureatka m iejskiej olim piady

języka niem ieckiego

W środę 26 stycznia w Szkole Podstawowej nr 31 w Rybniku odbyły się eliminacje miejskie do olimpiady ję z y k a niem ieckiego szkół podstaw ow ych.

N a pytania w form ie testów p i s e m n i e odpow iadało 26 uczestników. Po o g ł o s z e n i u w yników I m iejsce zajęła A n i t a SZCZEPAN, u czennica V klasy Prywatnej Szkoły Podstawowej i tym samym zak w alifik o w ała się do eliminacji szczebla wojewódzkiego w K atow icach. A nitę do olim piady przygotował nauczyciel tego przedmiotu prof. Marek Krząkała. Jednocześnie Anita informuje, że poprowadzi wieczór poezji Józefa von Eichendorffa, na który zaprasza społeczeństwo Rybnika 9 marca br., o godz. 17.00 w gmachu szkoły przy ul. Mikołowskiej 6.

Cz.K.

zagadnienia. Ma niezwykłą pam ięć i długo pam ięta, co się do niego na zajęciach mówiło. Nie lubi litości i nie znosi ja k ic h k o lw ie k ułatwień. J e st wytrwały i lubi, a co najważniejsze potrafi przełamywać trudności i bariery, zwłaszcza te fizyczne. Uwielbia jazdę rowerem, dużo majsterkuje, a nawet rzeźbi ”.

Takich uczniów jest w I LO jeszcze trzech, szkoła pomaga im jak tylko może, ale nic rzecz jasna nie zastąpi pracowitego, cierpliwego nauczyciela, bo przecież człowiekowi najwięcej dać może drugi człowiek. Nauczyciele sami zauważają, że mimo swych utrapień, uczniowie ci m ają dar wewnętrznej harmonii i pogodzenia się ze swym

Listy d o redakcji

Jestem stałą czytelniczką Waszego poczytnego Tygodnika i sta rą rybniczanką - mieszkam tu ponad 60 lat.

Długo zwlekałam z napisaniem do Was o nękającym m nie problem ie zanieczyszczania chodników. Posiadam domek przy ul. Orzeszkowej - okolica kościoła św. Antoniego i codziennie jestem zmuszona przed moim domkiem zbierać porzucone śmieci, jak papierki od cukierków , bilety autobusow e podarte na 10 kawałków, inne śmieci.

Przechodzący ulicą mieszkańcy miasta beztrosko rozrzucają śmieci, nie myśląc o tym, że stary człow iek musi się wielokrotnie schylać i zbierać czyjeś brudy.

Drugi problem - eleganckie panie i

niełatwym losem. Sami garną się do nauki, rozliczając nauczyciela z każdej lekcyjnej minuty, chcąc w ciągu każdej lekcji dowiedzieć się jak najwięcej, nic więc dziwnego, że niektórzy z nich, jak chociażby zafascynow any h isto rią Grzegorz WOLNIK, nieraz wyprzedzają normalny szkolny program.

Jakim dobrodziejstwem jest dla nich zn a le zie n ie w swoim o to czen iu praw dziw ych przyjaciół, takich na których zawsze można liczyć, to już ich w ielka tajem nica. Choć dla nas z pewnością jest to zupełnie inny wymiar ludzkiego szczęścia, może naw et niedostępny...

Tekst i foto:

WACŁAW TROSZKA

nobliwi panowie wyprowadzają swoje

“pieski” na załatwianie swoich potrzeb na naszych chodnikach i skrawkach zieleni przed naszymi domami. I tak gromadzą się odchody piesków, ludzie rozdeptują i roznoszą bakterie, a my musimy sprzątać. Te rzeczy nie są do przyjęcia w kulturalnym społeczeństwie na zachodzie, do którego podobno zmierzamy. Tam właściciel i miłośnik swego pieska /osobiście lubię psy i mam też małego, którego odchody sprzątam na mojej posesji/ musi posprzątać albo zapłacić krociową karę.

Dlatego zwracam się do Waszej Redakcji o pomoc. Może zainteresujecie problemem radę naszego miasta, może pomożecie żeby nasze ulice i chodniki szczególnie były czyste, bo to jest naszą wizytówką.

Stała czytelniczka Elżbieta Sąsiadek

Przepraszamy . . .

Przepraszamy Marka MARCOLA, ucznia klasy IVa, szkoły nr 5 oraz jego R odziców za kłopoty w ynikłe z zamieszczenia inscenizowanego zdjęcia z udziałem Marka, ilustrującego artykuł

“Wśród ludzkiej niedoli” w nr 4 “GR”.

Panią dyrektor rybnickiej Delegatury O św iaty EUGENIĘ W IATRAK serdecznie przepraszamy za zamianę jej imienia, a pana JANA LISZKĘ za przypisanie jego słów R obertow i Dziurokowi w artykule "W śród przyjaciół serce bije m ocniej"

zamieszczonym w nr 4 "GR".

Dzieci

c z e k a j ą

n a

ś w i e t l i c ę

(3)

- Od ja k dawna działa Poradnia Przeciwcukrzycowa w Rybniku?

- Od sierpnia 1963 roku. W tym czasie zarejestrowaliśmy ok. 5000 chorych, średnio 200 osób ro czn ie. W ubiegłym roku nowych przypadków było trochę więcej, zwiększyła się też ilość cukrzyc młodzieńczych, typu I.

Typ ten dotyczy dzieci i młodzieży, zawsze je s t to cu k rz y ca insulinozależna. Typ drugi ujawnia się po czterdziestce, jest to cukrzyca insulinoniezależna, u 80 procent pacjentów związana z oty ło ścią.

Leczymy więc tych pacjentów przede wszystkim dietą. Poza tym 40 procent pacjentów mogłoby znacznie obniżyć dawki leków, albo nawet zupełnie je odstawić - gdyby tylko dokładnie przestrzegali diety.

- Na czym ta dieta polega?

- Wyłącza się cukry proste, nie wolno jeść słodyczy. Powinno się spożywać więcej jarzyn, ow oców , b ia łk a . Ogranicza się tłuszcz, co jest ważne, bo cukrzyca typu II w ystępuje ze zmianami miażdżycowymi, którym tłuszcz sprzyja. N iestety , w ielu pacjentów bardzo trudno przekonać do zmiany sposobu o d ży w ia n ia . Zwłaszcza tradycyjna śląska kuchnia, tłusta, słodka i mączna, jest szkodliwa dla diabetyków. Mam pacjentki, które słysząc, że nie powinny codziennie jadać kiełbasy, mówią mi :”To ja wolę nie żyć!” Często się zdarza, że chory zamiast p rze strzeg a ć d ie ty , samowolnie zw iększa sobie ilość tabletek aż do momentu, kiedy stają się toksyczne - potem m usim y go leczyć, bo przedawkował.

- Na czym p o le g a ją p o w ik ła n ia cukrzycowe?

- Powikłania s ą sk u tk ie m uszkodzenia naczyń, czyli angiopatii, spowodowanych bardzo w ysokim poziomem cukru. D lateg o celem leczenia je st u trz y m a n ie tego poziomu w okolicach normy przez całą dobę. Mikroangiopatie niszczą siatkówkę, nerki. M akroangiopatie powodują m ia ż d ż y c ę , c h o ro b y wieńcowe, n a d c iś n ie n ie , u d ary mózgu. O b ja w ia ją się te ż charakterystyczną “ s to p ą miażdżycową” . W ystępują również

zaburzenia czucia - stopa nie odczuwa c ie p ła , p a c je n to w i sta le je s t zimno, więc nagrzewa nogi. Ale stopa nie czuje też bólu, więc ogrzewanie często prowadzi do poparzeń. To są źle gojące się urazy, może się to sk o ń c zy ć ro p o w ic ą , a n a w e t amputacją.

- J a k ie są ro k o w a n ia d la p a n i pacjentów?

- Różne. Przy cukrzycy młodzieńczej

P r z e c iw c u k r z y c o w ą .

sp a d k ie m w agi, p ra g n ie n ie m , w ie lo m o c z e m . W ty p ie dru g im cho ro b a postępuje pow oli, często bezobjawowo, objawy nie są wyraźne.

W p ie rw sz y m e ta p ie , przy nietolerancji glukozy, nawet wyniki badań nie wskazują na chorobę, jeśli b ad an ie było p rzep ro w ad zo n e na czczo. Zdarza się, że pacjenta kieruje do m nie o k u lis ta , bo c u k rz y c a uszkodziła ju ż oczy, a człowiek nie wiedział, że jest chory.

- J a k d łu g o m o żn a p r z e ż y ć z tą

chorobą?

- Mam pacjentów, którzy leczą się od 35 lat, a myślę, że można i dłużej.

- Na co umierają diabetycy?

- N ajczęściej w łaśnie p rzy c zy n ą śm ie rc i są p o w ik ła n ia . Z a b ija n ie w y d o ln o ść n e re k , c h o ro b y wieńcowe, a więc zawał, udar mózgu.

To j e s t c h o ro b a , p rzy k tó re j n a jw a ż n ie js z a j e s t w s p ó łp ra c a pacjenta z lekarzem. Chorzy m uszą

sobie zdawać sprawę, że wszystko zależy od nich samych. Powikłań nie można cofnąć, ale często można je zatrzymać.

- J a k w p r a k ty c e w y g lą d a ta współpraca lekarza i pacjenta?

- Różnie. Zdarza się, że diabetyk powinien zrezygnować z tabletek i zacząć brać zastrzyki z insuliny, ale nie zgadza się na to absolutnie.

- Dlaczego?

- Boi się zastrzyków ! O czyw iście często się to źle kończy. Diabetycy

m uszą mieć zdrowe zęby - inaczej p o w ik ła n ia n erk o w e p rz e b ie g a ją b ły sk a w ic z n ie , a to pro w ad zi do śm ie rc i. Z k o b ie ta m i nie m a tu problemów, ale niektórzy mężczyźni panicznie boją się stomatologa i za nic się do niego nie wybiorą. Miałam pacjenta, który zmarł z tego powodu.

Od p o c z ą tk u le c z e n ia m ia ł spróchniałe zęby, nie chciał iść do dentysty, nie poszedł nawet, kiedy sama go umówiłam na wizytę. I te c h o re zęby d o p ro w a d z iły do niewydolności nerek, a niewydolność - do śmierci. Nawet pod koniec życia, a miał ju ż wtedy obrzęki, nie chciał słyszeć o dentyście. To był młody człowiek...

Przy każdej w izycie pacjentow i mierzy się ciśnienie. Waży się go.

Wielu nie przestrzega diety, a potem błagają pielęgniarkę, żeby im do karty wpisała niższą wagę. Przed świętami w poczekalni jest czarno od ludzi, a po św ię ta c h p u sto - z a m ia st się ratować pojedzeniu rzeczy, które im szkodzą, w olą czekać aż samo się ja k o ś u n o rm u je . A le tr z e b a te ż p o w ie d z ie ć , że ro d z in y c z ę s to n am aw ia ją do obżarstw a. Trudno m ieć s iln ą w o lę , k ie d y się s ły s z y : ” T ro ch ę ci p rz e c ie ż nie zaszkodzi” . A właśnie zaszkodzi.

Czasami po mojej reprym endzie pacjent znika na parę lat, wraca już w dużo gorszym stanie. Często chorzy myślą, że leczą się dla lekarza.

- Czy są ja kieś perspektyw y odkrycia nowych m etod leczenia?

- Próbowano wszczepiać wysepki z kom ó rk am i b e ta , p ro d u k u ją c y m i insulinę, ale to się nie udało. Nie zdały egzaminu ani doustne kapsułki, ani a e ro zo le do nosa. N ato m ia st u p o w s z e c h n ia ją się g lu k o m e try , którymi można samemu, kilka razy w ciągu doby zbadać, czy potrzebny jest ju ż zastrzyk. D aw ka insuliny je s t u sta la n a z grubsza, chory sam j ą dosto so w u je do po trzeb . Jest też lepiej to le ro w a n a in su lin a, k tó rą mogą stosować m. in. kobiety w ciąży.

- Czy diabetycy pow inni mieć dzieci?

-N ie jest dobrze, jeżeli oboje rodzice chorują - chociaż nawet wtedy nie ma pewności, że dziecko to odziedziczy.

Cukrzyca

C u k rzy ca coraz powszechniejsza

p o w i k ł a n i a p o ja w ia ją się po d łu g im c z a s ie - rz a d k o p rze d u pływ em 10 lat.

B y w a, p rzy d o b r y m w y r e g u lo w a n i u poziomu cukru, że i p rz e z 20 la t m o ż na u n ik n ą ć powikłań. Ten typ choroby zwykle od razu się zauważa, bo p rz e b ie g je s t ostry, z wyraźnym

C u k rz y ca sta je się c h o ro b ą c o r a z p o w sz e c h n ie jsz ą , r ó w n ie ż w R y b n ik u . R o z m a w ia m y o n iej z d r K r y s ty n ą P A L E C Z N Ą - M A T U S Z A K , k t ó r a k i e r u j e r y b n i c k ą P o r a d n i ą

Wydział Pracy i U bezpieczeń S p ołecznych

Kilka wyjaśnionych nieporozumień

Informacje prasowe o uruchomieniu w Rybniku Ośrodka Zamiejscowego Sądu Wojewódzkiego w Katowicach wzbudziły spore zainteresowanie. W pierwszych tygodniach stycznia do budynku przy ulicy Jankowickiej przychodzili ludzie licząc na rozpatrzenie spraw i roszczeń, których nie udało im się rozstrzygn ąć gd zie in d ziej i... n ajczęściej od ch o d zili rozczarowani.

Trzeba więc jasno powiedzieć: nie powstała w R ybniku ja k a ś now a jednostka sąd o w n ictw a. X V III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Sądu Wojewódzkiego z s ie d z ib ą w Rybniku jest miejscem właściwym do rozpoznaw ania w p ierw szej instancji ty lk o ty ch sp raw , w których p r z e d m io t sp oru przekracza 100 m ilionów złotych.

Można je składać na miejscu w biurze podawczym lub drogą pocztową. Inne sprawy z zak resu praw a p racy nadal b ęd ą ro z p o z n a w a n e w pierwszej instancji przez rejonowe sądy pracy w Ja strzę b iu Z droju, Mikołowie, Pszczynie, Raciborzu i Rybniku /te n o sta tn i p rzy u lic y Kolejowej/. O środek Zam iejscow y Sądu W ojew ódzkiego przy ulicy Jankowickiej rozpatruje jed ynie rewizje ich o r z e c z e ń oraz odwołania od decyzji rybnickiego oddziału ZUS-u. Jest więc głównie sądem d ru g ie j in s ta n c ji, przeniesionym tutaj z Katowic.

Nowa lokalizacja siedziby sądu w Rybniku je s t k o r z y s tn a d la

m ie sz k a ń c ó w o ra z in s ty tu c ji okolicznych m iejscow ości, ale dla stron z Mikołowa, Pszczyny czy Tych droga Temidy się wydłuży, gdyż do Katowic miały krótszy lub łatwiejszy dojazd.

R y b n ick i W ydział P ra cy i U b e z p ie c z e ń S p o łe c z n y c h c a ły s ty c z e ń p rz e z n a c z y ł na sp raw y organizacyjne. Orzekać w nim będzie czworo sędziów. Do końca stycznia br. wpłynęło tu ponad 200 spraw -

odwołań od decyzji ZUS-u oraz około 20 rewizji od wyroków rejonowych sądów pracy. Widać stąd, że na brak pracy nikt tutaj nie będzie narzekał.

T erm in p ie rw sz e j ro z p ra w y wyznaczono na 4 lutego.

Sędzia B arbara U B A SIŃ SK A - M A L C H E R , p rz e w o d n ic z ą c a wydziału, inform uje, że najwięcej spraw dotyczy odwołań od decyzji ZUS-u, gdy chodzi o przyznanie prawa do rent inwalidzkich. Tutaj tok odw oław czy się nie zm ienił.

O soby z a in te re s o w a n e p o w in n y dokładnie czytać decyzję otrzym aną

z Z U S -u.

E w e n t u a l n i e o d w o łan ie n ależy k ie ro w a ć do W ydziału P racy i U b e z p i e c z e ń Społecznych Sądu W ojew ódzkiego w R y b n ik u za p o ś r e d n i c t w e m Z U S -u. To p o śred n ic tw o je s t istotne, gdyż ZUS może zmienić swoją d e c y z ję na k o rzy stn iejszą dla stro n y , u n ik a ją c sąd o w eg o b ie g u sp raw y i - tym samym - odciążając sąd. Sprawy te - w sądzie zwane “lekarskim i” - mają jeszcze jeden aspekt: wymagają opinii b ie g ły c h le k a rz y są d o w y c h , a tymczasem do sądu dotarło zaledwie 10 takich zgłoszeń. Przewodnicząca W yd ziału a p elu je do lek a rzy o w sp ółp racę. L ista z g ło sz e ń je s t k o m p le to w a n a . W ym agane je s t wykazanie się stopniem specjalizacji le k a rs k ie j, k ilk u le tn ią p r a k ty k ą

zaw odow ą oraz p o zy ty w n ą o ce n ą p rz e ło ż o n e g o z d o ty c h c z a so w e j pracy.

Sprawy rozpoznawane w tutejszym sądzie, wynikające ze stosunku pracy, nasuw ają k ilk a p r a k ty c z n y c h wskazówek dla pracowników. Otóż o e m e r y tu r z e czy re n c ie pracobiorca powinien pomyśleć już w chwili rozpoczynania pracy. Gdy r o z p o c z y n a p ó ź n ie j s ta ra n ia o świadczenia emerytalne czy rentowe, to w ła ś n ie on m usi p rz e d ło ż y ć wiarygodne dokumenty zatrudnienia.

Z atem z b ie r a n ie o d p o w ie d n ic h d o k u m e n tó w le ży w in te r e s ie samego pracownika.

Z p ira c tw e m g ra n ic z y c z ę s to sytuacja prawna niektórych spółek.

Umowy o pracę są w nich zawierane w y łączn ie u stn ie, bez pisem nego potwierdzenia. W sytuacji rynkowej, gdy sp ó łk i c z ę s to b a n k ru tu ją , pracow nik powinien dopilnować, by p r a c o d a w c a w y s ta w ił mu pisemny dokument umowy o pracę.

Jest to obow iązek pracodaw cy. W razie rozwiązania umowy, zwolnienia, nie b ę d z ie b e z b ro n n y , p o d c z a s trw a n ia sto s u n k u p rac y b ę d z ie wiedział, czego ma się domagać.

Pracobiorcy często nie wiedzą, że po ro z w ią z a n iu um ow y o p rac ę przysługuje im pisemne świadectwo pracy. Powinno być ono wystawione n ie z w ło c z n ie , a je g o b rak je s t podstawą do zgłoszenia roszczenia w sądzie pracy, a nawet do żądania od p ra c o d a w c y o d s z k o d o w a n ia za ewentualne szkody związane z jego niewydaniem w terminie.

Sędzia - przewodnicząca Wydziału - ostrzega p ra c o b io rc ó w p rzed w ch o d z e n ie m w n ie fo r m a ln e

Z je d n y m ro d z ic e m -d ia b e ty k ie m dzieci m ają 50 proc. szansy, że będą zdrowe. U nas leczy się kilkanaście młodych matek, m ają w sumie ponad 20 dzieci, chore je s t tylko jedno.

O czyw iście m oże się zdarzyć, że choroba ujawni się później.

- J a k w c ześn ie m oże się p o ja w ić cukrzyca?

- Ju ż od n ie m o w lę c tw a , ale najczęściej w okresie pokw itania.

B ardzo w czesne cukrzyce zw ykle dotyczą dzieci matek chorych, które w czasie ciąży miały niewyrównany poziom cukru. Ciąże powinny być planowane, żeby już wcześniej można b y ło “ w y ró w n a ć c u k r z y c ę ” , p rz y g o to w a ć o rg a n iz m , żeby z m n ie jsz y ć ry zy k o u s z k o d z e n ia płodu. Zwykle diabetycy, decydują się na jedno, dwoje dzieci.

- Kto częściej choruje - kobiety czy mężczyźni?

- Nie ma właściwie różnicy. Może w typ ie II cz ęście j kob iety , bo one częściej m ają nadwagę.

- Ja k ludzie reagują psychicznie na tę chorobę?

- S ą p r z e ra ż e n i w m o m e n cie wykrycia, ale potem się uspokajają.

Rzadko się z d a rz a ją em efalopatie cukrzycowe - zachwiania nastroju.

- Na ilu ocenia pani liczbę chorych w Rybniku?

- Myślę, że około 5 tysięcy, z których część się nie leczy. To jest europejska średnia - 3-4 proc. populacji. Ale w s z ę d z i e z d e c y d o w a n ie m niej przypadków je st na wsi, gdzie ludzie zdrow iej się ż y w ią i m a ją m niej stresów.

- Czego Pani doktor życzyłaby sobie, żeby móc skuteczniej leczyć?

- N ajbardziej brakuje sztucznych nerek. Jest ich w Polsce niew iele, k o r z y s ta ją w ięc z n ic h p rz e d e wszystkim ci pacjenci, którzy mogą się z u p e łn ie w y le c z y ć - np. po zatruciu, czy zablokow aniu nerek.

D iab e ty c y m u sielib y k o rzy sta ć z d ializ reg u la rn ie, n ie ste ty nie ma takiej możliwości.

Rozmawiała:

KLAUDIA MICHALAK

układy z p racodaw cą. P rzykład:

zaniżenie wynagrodzenia w umowie o pracę przynosi tymczasowe zyski przede wszystkim pracodawcy, który płaci niższe składki ZUS-owskie. Ale w razie w ypadku, przy obliczaniu z a s iłk u c h o ro b o w e g o , tra c i p ra c o w n ik , k tó re m u Z a k ła d U bezpieczeń S połecznych o blicza świadczenia według umowy, a więc w e d łu g z a n iż o n y c h sta w ek . P ra c o w n ik d o c h o d z ą c y sw ych roszczeń ma później wielki problem z uzyskaniem ich w iarygodności w oczach sądu.

N iepokoi sędziów bardzo niska k u ltu r a p raw n a p ra co d a w có w . M ałe sp ó łk i n a s ta w ia ją się na o s ią g a n ie m a k sy m a ln e g o zy sk u kosztem uporządkowania stosunków prawnych w swojej firmie. A przecież nie m uszą znać przepisów - m ają możność wliczenia kosztów obsługi p raw nej w k oszty p row ad zen ia d z ia ła ln o ś c i g o sp o d a r c z e j.

Wystarczy powierzyć obsługę prawną s p e c ja lis to m , by u n ik n ą ć w ielu problemów i... procesów.

Pracownicy często m ają kłopoty z wyegzekwowaniem swoich praw od pracodawcy. Nie w idzą bowiem, że in s ty tu c ją p o w o ła n ą do ich nad zo ro w an ia je s t P a ń stw o w a In sp ek cja P racy z s ie d z ib ą w Katowicach przy ulicy Dąbrowskiego 23. Z a s trz e ż e n ia z w ią z a n e z bezpieczeństwem, higieną, urlopami, czasem pracy itp. nie m u sz ą być k ie ro w a n e od raz u do sądu.

U p ra w n ien ia k o n tro ln e p o sia d a ją inspektorzy PIP-u i wiele problemów zw iązan y ch ze sto su n k iem pracy właśnie oni m ogą pomóc wyjaśnić.

(4)

K A P L IC Z K I Ś L Ą S K IE

XIX-wieczna kapliczka domkowa, murowana, otynkowana, na rzucie zbliżonym do kwadratu. Sygnaturka z prześwitem, wsparta na ozdobnych słupkach. Wnętrze kryje ciekawe płaskorzeźby oraz figurkę św. Jana Nepomucena.

Obiekt podupada trawiony zębem czasu i szkodami górniczymi. Mimo, że o wnętrze i obejście kapliczki dba p. Krystyna ZEMANN, wymaga ona pilnego remontu.

P ub lik acje o R ybniku

F older in form acyjn y

Z serii “Vademecum m iejskie” ukazał się bezpłatny folder informacyjny o naszym m ieście, w ydany przez krakow ską Agencję W ydawniczo-

Promocyjno-Reklamową “TAURUS”.

Wkład miasta w tę prywatną inicjatywę o g raniczył się do u d o stęp n ien ia inform acji oraz zdjęć Jerzego M ąkow skiego, w w iększości wykorzystanych w wydanym w zeszłym roku folderze m iejskim . K oszty wydawnictwa pokryły zamieszczone w nim przez rybnickie przedsiębiorstwa reklamy, które stanow ią połowę 50 stronicow ego folderu. Część informacyjna, dzieląca się na historyczną i współczesną, jest bogato ilustrowana kolorow ym i fotografiam i. D la przejrzystości informacji zastosowano podział na poszczególne działy takie jak:

kultura, oświata, zdrowie, ważniejsze urzędy i in sty tu cje, kom unikacja, turystyka, sport i rekreacja oraz telefony darmowe. I paradoksalnie, właśnie ten podział okazał się największą słabością folderu, gdyż brak rozeznania

w ydaw ców w stru k tu rze m iasta spowodował sporo przekłamań. Trudno się będzie doszukać adresu i telefonu urzędów : rejonow ego, celnego, górniczego, czy nawet ZUS, bo znalazły się one pod nagłów kiem Służby Miejskie... Zatem, nie sugerując się w inietkam i, należy d o kładnie przeszukiwać cały folder.

P om niejsze błędy, tak ie ja k zamiana św. Juliusza na Janusza czy św. Jana N epom ucena na M epom ucena w p odpisach pod zdjęciami mogą rybniczan drażnić, ale nie przesądzają o nieprzydatności informatora, w którym znajdziemy wiele potrzebnych danych.

B rakuje trochę najb ard ziej aktualnych widoków miasta, jak choćby Rynku. Folder wydano w nakładzie 4,5 tys. egzemplarzy, z czego 1,5 tys. sztuk otrzymał do rozdysponowania Urząd M iasta.

P ozostałą ilo ścią podzieliły się reklamujące się w nim przedsiębiorstwa.

Katalog

zbiorów Muzeum

Dział historii rzemiosła rybnickiego Muzeum wykazuje obok aktywności wystawienniczej, czego przykładem były dwie niedaw ne ekspozycje w Bibliotece Publicznej, równie dużą aktywność wydawniczą. Ukazał się bowiem " K atalog zbiorów działu rzem iosła M uzeum w R ybn ik u ".

Jest on plonem “ukierunkowanych, sy s te m a ty c z n y c h p ra c inw entaryzacyjnych i badaw czych”

całego zespołu, a zarazem pierwszym z przewidywanej serii katalogów, jak podkreśliła to we wstępie kierująca tym d z ia łe m E lż b ie ta B im le r- Mackiewicz.

Spis obejmuje wszystkie zabytki

z w ią z a n e z rz e m io słe m b ran ż y spożywczej, które uszeregowano w takie grupy jak: dokumenty, zdjęcia, s z ta n d a ry c e c h o w e , ró ż n e o raz w y p o sa ż e n ie w arsztató w . K ażdy ek sp o n a t z o sta ł opisany, k atalo g ilustrują dokumentalne fotografie i zdjęcia co ciekaw szych zabytków.

Cytow any ju ż interesujący wstęp, opatrzony przypisami, zawiera szereg ciekawych inform acji historycznych z w ią za n y ch z b r a n ż ą sp o ż y w c zą rzemiosła, tak świetnie się na naszych ziemiach rozwijającego.

Ideą powstania katalogu była chęć zaprezentow ania całości bogactwa, ukrytego we w nętrzach magazynów m u z e a ln y c h , n ie d o s tę p n e g o dla p r z e c ię tn y c h z w ie d z a ją c y c h , a s ta n o w ią c e g o b e z c e n n e źró d ło w ied z y i p rz e d m io t badań s p e c ja lis tó w ró ż n y c h d y sc y p lin naukowych.

W ydany b ard z o sta ra n n ie i o ciekawej szacie graficznej katalog

KATALOG ZBIORÓW DZIAŁU RZEMIOSŁA MUZEUM w RYBNIKU

RYBNIK 1993

zredagow ał i opracow ał graficznie zespół w składzie: Elżbieta Bimler- M a c k ie w ic z , A n ie la P r z e lio r z , K r z y s z to f P ie tr e k , M arek Dronszczyk i Janusz Rzymanek.

/róż/

RocKy Road t

O D u b

l i n

C AR R A NTUOHILL

CELTIC MUSIC GROUP

Rysunek na obwolucie płyty autorstwa Marzeny Kuczery

Lubiana i ceniona przez miłośników celtyckiej muzyki rybnicko-żorska folkowa grupa “Carrantuohill” wydała swą drugą płytę kompaktową wraz z kasetą, noszącą tytuł “Rocky Road to Dublin ” /Kamienna droga do Dublina/

Tytułowy utwór to znana irlandzka pio sen k a ludow a, któ ra na płycie znalazła się w wersji instrumentalnej. Po wydaniu w ubiegłym roku pierwszej swojej płyty “Irish dreams”, członkowie zespołu odczuwali niedosyt, wynikający z dość przypadkowej zawartości płyty.

Z espół m yślał ju ż o następnej przemyślanej i dobrze skomponowanej płycie.

W czasie ubiegłorocznych wakacji

“Carrantuohill” jak co roku bawił w Belgii, później w Anglii, a po powrocie do Polski koncertował w Warszawie. Po koncercie w Irish Pubie do skrzypka Maćka Paszka podszedł obcokrajowiec i wyrażając swoje uznanie, zapytał z jakiej części Irlandii pochodzi zespół.

Wkrótce wszystko się wyjaśniło, a Bob BALES, którego ojciec był Szkotem, a matka Irlandką był bardzo zdziwiony, że

“Carrantuohill” nie jest oryginalnym irlandzkim zespołem. Gdy dowiedział się, że ma do czynienia z Polakami, szybko i bez zbędnych cereg ieli zaproponował wspólne granie, gdyż sam grał na bouzuki, będącym połączeniem m andoliny, gitary i banjo oraz na

D ru g a p ły ta

“C a rra n tu o h ill”

bodhranie, irlandzkim bębenku.

Następnego dnia w pubie “Harenda”

w y stą p ili ju ż razem . K o n cert był znakomity, tym bardziej, że Bob okazał się niezłym w ok alistą. Swoim charakterystycznym bouzuki Bales znacznie wzbogacił brzmienie zespołu, nie mówiąc już o śpiewie, którego jak dotąd w repertuarze grupy brakowało.

Tak oto dojrzał pomysł nagrania nowej płyty w nieco rozszerzonym składzie.

W spólnie zagrali je sz c z e kilka koncertów, zaś przed sesją nagraniową Bob, mieszkający na stałe w Niemczech, zjaw ił się w Rybniku i przez dwa wieczory w kameralnej sali Teatru Ziemi Rybnickiej trwały intensywne próby materiału, mającego trafić na płytę. Na początku października muzycy weszli do studia nagrań Radia Opole i w ciągu jednej nocy nagrali prawie całą płytę z wyjątkiem jednego ostatniego utworu, będącego dźw iękow ym zapisem żywiołowego irlandzkiego tańca. By nagrać ten kończący płytę kawałek trzeba było w studiu nieźle hałasować i zrobić nieco b ałaganu, po prostu rozrabiać po irlandzku. W opolskim radiu “C arrantuohill” ma ju ż wielu przyjaciół z Jackiem Podsiadło, znawcą i miłośnikiem muzyki folkowej, na czele. On to właśnie wykorzystywał nagrany m ateriał w swych co tygodniow ych audycjach, poświęconych muzyce folkowej, na długo przed ukazaniem się płyty.

Właśnie te względy zadecydowały o podjęciu się przez rozgłośnię realizacji nagrań. Z nagranym materiałem zespół zwrócił się do warszawskiej wytwórni płyt kom paktow ych “D U X ” , która wytłoczyła ich pierwszy krążek.

W czasie plenerowej imprezy “Koniec lata” w Żywcu właśnie tę pierwszą płytę

któryś z muzyków wręczył jednemu z dyrektorów żyw ieckiego brow aru, Jarosław ow i K oźlikow i, którem u przypadł do gustu ten rodzaj ludowej muzyki. Tak rozpoczęła się współpraca zespołu m uzycznego z brow arem , którego z czasem stał się szczególnej natury w izytówką. Teraz w czasie koncertów “Carrantuohill” rozdawane są browarniane gadżety i koszulki. W zamian “Żywiec” sponsoruje folkową kapelę. Po p odpisaniu stosow nej umowy, browar pokrył połowę kosztów produkcji nowej płyty, którą wytłoczono w nakładzie 1000 egzem plarzy.

Zaprzyjaźniona z zespołem Marzena Kuczera z Miejskiego Ośrodka Kultury w Żorach wykonała serię nastrojowych rysunków z typowymi dla irlandzkiego pejzażu motywami. Jeden z

nich znalazł się na obwolucie płyty, która jak w przypadku w ielu szanujących się wytwórni wydana została z d o łą cz o n ą k siążeczką, zawierającą krótką informację o zespole i samej płycie.

Adam D rew n iok - gitarzysta zespołu: "Pierwsza p ły ta wydana zo sta ła w oparciu o nagrania, których dokonano nie z m yślą o p łycie, lecz o dwóch w cześniejszych kasetach.

K rążek “R ocky R o a d to Dublin ”zawiera ju ż materiał przemyślany i odpowiednio ułożony w określoną całość.

Prawdziwy muzyk nigdy nie je st do końca zadowolony i ju ż dziś chciałoby się coś zmienić, zagrać inaczej, ale naszym zdaniem j e s t to bardzo dobry m a teria ł i

jesteśmy z tej płyty bardzo zadowoleni.

Inna ważna sprawa to fakt, że i płyta kompaktowa i kaseta zawiera ten sam materiał".

W czasie koncertów w Belgii zespół za p rzy jaźn ił się z człow iekiem , grającym na celtyckich dudach. Później członkow ie grupy biorąc udział w niezwykłej akcji “Gazety Wyborczej”

pod nazw ą “G azeta z m arzeniam i”

napisali do redakcji, iż ich marzeniem je s t posiadanie w sw oim instrum entarium takiego w łaśnie, niezw ykle pięk n ie brzm iącego instrum entu. Ku radości m uzyków zostali oni laureatami pełnej marzeń akcji i dzięki zajęciu ostatniego miejsca w finałowej dziesiątce otrzym ali z

“Wyborczej” niecałe osiem milionów złotych. Była to kw ota stanow iąca jedynie jedną czwartą ceny oryginalnych dud, dlatego postanowili j ą przeznaczyć na zakup innego instrumentu - bouzuki.

Bob Bales złożył specjalne zamówienie

u lutnika w Dublinie i po świętach Bożego Narodzenia gotowy już instru m ent przyw iózł do R ybnika. Tym sposobem Zbyszek Seyda, który dołożył trochę własnych oszczędności, posiada jedyny tego rodzaju instrum ent w Polsce, a “Carrantuohill” brzmi jeszcze wspanialej.

W czasie jednej ze swoich wizyt w R ybniku Bob Bales za w ita ł do Społecznej Szkoły Podstawowej przy u l. K ościuszki, gdzie pracuje żona jednego z członków zespołu. Na lekcji języka angielskiego, grając na bouzuki, zaśpiewał dzieciakom kilka piosenek i wtedy to przyszedł mu do głowy pomysł nagrania wraz z uczniami tej szkoły specjalnej św iątecznej kasety. W listopadzie w opolskiej rozgłośni

“C a rra n tu o h ill” w raz uczniam i rybnickiej podstaw ó w k i nagrał oryginalny m ateriał na taką właśnie kasetę, której wydanie sfinansował produkujący ciemne irlandzkie piwo

“Guinness” . Irlandczycy zam ierzają rozprow adzać tę kasetę w krajach Europy Wschodniej i Środkowej w ten sposób, by muzyka, która się na niej znalazła, rozbrzmiewała w irlandzkich pubach, których coraz więcej w Rosji, Łotwie czy Estonii. Na początku marca

“Carrantuohill” wyjeżdża na koncerty do Moskwy. To tournee związane jest właśnie z promocją irlandzkiego piwa

“G uinness” , zdobyw ającego nowe zakątki Europy.

Wcześniej od 9 do 14 lutego zespół z gościnnie w y stępującym Bobem Balesem koncertować będzie m. in. w Krakowie, Gliwicach, Orzeszu, Żywcu i Wrocławiu. W Rybniku

“Carrantuohill” wystąpi w piątek 11 lutego o godz. 20.00 w pubie “BIBA”

przy ul. G runw aldzkiej.

Zapraszamy!!! W. T.

Pierwsze trzy osoby które zgłoszą sią w naszej redakcji otrzymają w prezencie kasety grupy "Carrantuohill”

4

NIEDOBCZYCE

Z cyklu "Kapliczki Śląskie" cz. I Kazimiery Drewniok

RYBNIK

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :