Dziennik Bydgoski, 1928, R.22, nr 210

Pełen tekst

(1)

Cena egz. 20 groszy. Nakład 3 8 0 0 0 egzemplarzy. Dziś 16 stron.

DZIENNIK BYDGOSKI

Wychodzi codziennie z wyjątkiem niedziel i świąt.

Do ,,Dziennika" dołącza się co tydzień ,,SPORT POMORSKI".

Redakcja otwarta od godziny 8-12 przed południem i od 5 -6 po południu, Redaktor naczelny- przyjmuje od godziny 11-12 przed południem.

Rękopisów niezamówionych nie zwraca się.

Redakcja i Administracja w Bydgoszćzy, ulica Poznańska 30.

Filje; w Bydgoszczy, ul. Dworcowa 2 - w Toruniu, ul. Mostowa 17 w Grudziądzu, ul. Groblowa 5.

Przedpłata wynosi w ekspedycji i agencjach 2.75 zł. miesięcznie,

8.25 zł. kwartalnie; przezpocztęw dom 3.11 zł. miesięcznie, 9.33 zł. kwartalnie*' Pod opaską: w Polsce 5.00 zł., do Gdańska 4.00 guld.,

do Niemiec 4.00 mk., do Francji i Ameryki 7.50 zł. miesięcznie. 1,,. ^ W razie wypadków, spowodowanych siłą wyższą, przeszkód w zakładzie,

strajków itp., wydawnictwo nie odpowiada za dostarczanie pisma,

a abonenci niemają prawa do odszkodowania.

Telefony: Redakcja 326, Naczelny redaktor 316, Administracja 315, Eaehalterja 1374. - Filje: Bydgoszcz 1299, Toruń 800, Grudziądz 294.

Numer 210. BYDGOSZCZ, Środa dnia 12 września 1928 r. Rok XXII.

Zdemaskowani.

Mowę metody endeckie.

Wiadomo, że Chrześcijańska De­

mokracja, jakkolwiek jest stronnic­

twem wszechstanowem, opiera się głównie na warstwach pracujących.

To też właśnie staraniem działaczy

chadeckich utworzone zostały chrze­

ścijańskie związki zawodowe.

Chrześcijańska Demokracja jako organizacja polityczna, i Chrześcijań­

skie Zjednoczenie Zawodowe jako or­

ganizacja zawodowa, należą do jed­

nego obozu chrześcijańsko-spoleczne-

go, czyli iiinemi słowy obie te orga­

nizacje w sprawach zasadniczych i podstawowych idą zgodnie ręka w rękę wzajemnie się uzupełniając.

Sprawa to zupełnie jasna i zrozu­

miała tak,że nikomu tłumaczyć tego nie potrzeba.

A jednak znaleźli się ludzie, którzy

na tem właśnie tle chcieliby siać za­

mieszanie w nadziei zrobienia inte­

resu partyjnego.

W zeszłym numerze pisma naszego

wspomnieliśmy już, żedwaj redakto­

rzy endeckiego ,,Słowa Pomorskiego"

zjawili się na pomorskim zjeździe de­

legatów Chrześcijańskiego Zjednoczę

nia Zawodowego, odbytym: ostatniej

niedzieli w Chełmży, i ni. stąd nizo-

. wąd zaczęli uprawiać demagogiczną robotę partyjno-polityczną.

M. in. napadli na ,,Dziennik Byd-

I goski” i naszego redaktora naczelne-

\ go, twierdząc, że Chrześcijańska De-

t mokracja i jej przywódcy nie powin-

n i mieszać się do Chrześcijańskiego

' Zjednoczenia Zawodowego.

Nie wiemy faktycznie, co tu wię­

cej podziwiać, czy fałsz i obłudę roz­

wydrzonych partyjników toruńskich, f czy też. śmieszność postawionego

| twierdzenia, bo jedno i drugie jest j nadto widocznem.

Nie mamy zamiaru polemizować z

|obłudnikami toruńskimi, których

I czelność tak jaskrawię uwydatniła się I na niedzielnym zjeździe chełmżyń-

l skim, zwracamy tylko uwagę człon-

jkówisympatykówCh.D.iCh.Z.Z.

Ina nowe metody endeków, usiłują- scych wbićklin w szeregiCh.D.iCh.

I Z. Z., by wśród wywołanego zamie-

|jszania mogli werbować zwolenników Z;dła swej partji.

To, co się stało w Chełmży, jest ńi- (czem innem, jak usiłowanein zapusz- czaniem sieci endeckiej na członków izwolennikówCh.D.iCh.Z.Z.

Redaktorzy toruńscy zaczęli zrazu maślić warstwom pracującym- i wy­

nosić pod niebiosa zalety społeczne i

|patrjotyzm Pomorza, przyczem nie i omieszkali oczywiście chwalić poli- Mtyków endeckich, lecz obecny na zjeździe chełmżyńskim red. Formań-

!|ski odrazu się zorjentował, o co im Pchodzi, i ich o-błudną robotę zdema-

' skował.

j Panowie ci pozwolili sobie nawet

v na krytykę polityk! Chrześcijańskiej

l Demokracji, jak gdyby znajdowali

\ się na zebraniu własnej partji.

y Ot, do jakiego stopnia doszła żu­

'j ehwałość endeckich redaktorów to­

ruńskich!;

Briand gromi Niemców

w

Genewie.

Porażka Hyellera w sprawie Madrenjl.

Genewa, 11. 9. (teł. wł.) Na wczoraj-

'Szem plenum Zgromadzenia Rady Ligi,

Briancl wygłosił wielką mowę, która

wywołała ogromne wrażenie. Od czasu Locarna nie wypowiedział się Briand tak jasno o'stosunku Francji do polity­

ki niemieckiej. Część jego mowy, po­

święcona rozbrojeniu wywołała naj­

większe wrażenie. Briand oświadczył,

że Niemcy nie posiadają licznej arinji,

ale też nie mają. ducha pokoju. Ich li­

czebnie wprawdzie mała armja, składa się z samych oficerów i podoficerów, a więc stanowi ona wspaniałe kadry mo­

bilizacyjne, Posiadają olbrzymi prze­

mysł, który w bardzo krótkim czapie można,przekształcić na przemysł wo­

jenny. Silna opozycja w Niemczech nie pozwala rządowi niemieckiemu na wy­

tworzenie atmosfery pokojowej.

O Stresemannie wyraża się Briand, że wyłącza go z pośród polityków nie­

mieckich jako dodatni czynnik pokoju.

Briand mówił też o mniejszościach narodowych. Liga Narodów jest gotowa, aby prawa mniejszości regulować, ale

trzeba pamiętać, że i przed wojną istnia­

ły (w Niemczech) mniejszości, które je­

dnak znajdowały się w rozpaczliwej sy­

tuacji. Liga nie pozwoli to, aby z

sprawy mniejszości ukuto broń dla pod­

ważania trwałości rządów i państw.

Ustęp o rozbrojeniu i mniejszościach

odniosła cło 'siebie widocznie delegacja niemiecka, bo przyjęła go lodowałem milczeniem, zdradzając tem swTe nieczy­

ste sumienie. Muller natychmiast po mowie Brianda wstał i w'yszedł, unika­

jąc spotkania z nim. Ogólnie panuje o- pinja, że Muller poniósł porażkę w swej polityce nadreńskiej,

Mówa Brianda wywołała zakłopo­

tanie. Jego zdanie, w'ypowiedziane pod

adresem Niemiec, ' dotrzymywanie

traktatów jest dla Francji punktem ho­

noru, uważano za zbyt silne ukłucie.

Genewa, U. 9. (teł. wł.) Z kół dele­

gacji niemieckiej zapowiadają, że dele­

gacja odpowie na mowę Brianda je­

szcze podczas debaty na plenum Zgro­

madzenia w ciągu tego tygodnia.

Genewa, 11. 9. (teł. wł.) Zwracają u-

wagę, że Briand bezpośrednio przed swo­

mową odbył półgodzinną konferen­

cję z Zaleskim

Berlin, 11. 9. (tel. wł.) Mowa Brianda'

wywołała tu duże niezadowolenie a wy­

stąpienie jego uważa się za druzgocący

cios dla polityki niemieckiej i odmowę spełnienia żądań niemieckch. Jak o-

świadczają w niemieckich kołach po­

litycznych mowa Brianda jest wyrazem

zmiany konstelacji w polityce europej­

skiej, wywołanej poprawą stosunków

między Francją a Anglją. Konsternacja

w Berlinie jest wielka, i niektóre głosy wyrażają nawet przypuszczenie, że dal­

sze rokowania z Francją są obecnie nie-

j możliwe.

Briand wyjaśnia...

Genewa, 11. 9..(tell wł.) Po wieczornej sesji Ligi, Briand przyjął w hotelu oko­

ło 100 dziennikarzy i wyjaśnił im zna­

czenie niektórych ustępów swojej mowy.

W jego stosunku do Niemiec, zapewniał,

nic Się nie zmieniło. Wcale nie chciał powiedzieć, jakoby obecnie Niemcy przy­

gotowywały się. do wojny odwetowej.

Briand wyraził też swoje niezadowole­

nie, z powodu zdenerwowania korespon­

dentów niemieckich podczas i po jego

mowie. Wyjaśnenie Brianda miało u- spokoić umysły.

Po tem wyjaśnieniu Niemcy chyba jeszcze bardziej muszą się wściekać, że byli tacy nieostrożni.

Kanclerz Myelfer i ministrowie

socjalistyczni oszustami.

Oskarża ich inwalida wojenny.

Berlin, (AW.) ,,Deutsche Reichszei- tung" donosi, do prokuratury pierw­

szego sądu krajowego wpłynął wniosek

inwalidy wojennego, żądający ukarania

kanclerza Rzeszy Miillera i irzech mini­

strów socjal-demokratycznych. Oskarża

ich on o oszustwo i przedstawienie fał­

szywych faktów w związku z uchwałą

budowy pancernika. Twierdzi on, że

podczas walki wyborczej partja socjal­

demokratyczna używała hasła ,,Kto nie chce pancernika niech gło,suje na na­

szą listę", Skarżący czuje się jako ofia­

ra wojny światowej poszkodowany tem,

iż oddał głqs swój na listę socjal-demo­

kratyczną.

Zderzenie pociągów w Austrji.

17 pasażerów zabitych.

Wiedeń, 11. 9. (tel. wł.) Express Paryż- Budapeszt w pobliżu stacji Lundenburg

na granicy czesko - austrjackiej skut­

kiem fałszywego nastawienia bocznicy najechał na pociąg towarowy. Skutki zderzenia,były straszne. Trzy wagony

przepełnione pasażerami zostały zdruz­

gotane. Z pod gruzów dwu wagonów wydobyto 17 osób zabitych. Pod trzecim wagonem jest jeszcze 16 pasażerów,

których nie zdołano dotąd wydobyć. 44 ciężko rannych odwiózł pociąg sanitar­

ny. Pomiędzy uratowanymi jest rumuń­

ski minister rolnictwa.

Berlin, 11. 9 (tel. wł.) W pobliżu miej­

scowości Walie samochód ciężarowy wiozący 20 osób spadł z 6-ciu mtr. wy­

sokości. Jedna osoba została zabita i 6 ciężko rannych.

1 Lisi Narodów.

Nowi członkowie Rady Ligi.

Genewa, 11. 9. (tel. wł.) Do Rady Ligi

Narodów wybrano Hiszpanję 46głosami Persję 40 głosami, i Wenecuelę 35 gło­

sami.

Genewa, 11. 9. (tel. wł.) Zgromadze­

nie Rady Ligi Narodów odrzuciło 25 gło­

sami przeciw 27 wniosek Chin o pra­

wo reelekcji, które wymaga % głosów.

Genewa, 11. 9. (tel. wł.) Hiszpanja ma zapewnione półstałe miejsce w Radzie Ligi. Wybór jej jept ważny i z tego względu, że delegat Hiszpanji Ouinones

de Leon obejmie prawdopodobnie po van Błoklandzie referat polsko-l(itewf-

ski.

Łotwa oskarża Litwą*

Genewa, 11. 9. (tel. wł.) Na wczoraj-

szem plenum Zgromadzenia Ligi delegat

łotewski Ballodis wskazał na to, że ży­

cie gospodarcze Łotwy cierpi na skutek przerwania dróg kolejowych idących

przez Polskę i Litwę do portów łotew­

skich. Oświadczenie delegata łotewskie­

go, było jakoby repliką, na zapewnie­

nie Waldemarasa, że brak bezpośredniej komunikacji między Polską a Litwą nie naraża interesów stron trzecich.

Nie podobały się też agitatorom to­

ruńskim trafne i przekonywujące w'ywody sekretarza generalnego Ch.

D. p. Kaczorowskiego z Warszawy, który przedstawiłdelegatom to wszy­

stko, co Chrześcijańska Demokracja uczyniła dla dobra państwa i narodu,

a w szczególności dla warstw pracu­

jących.

Z całym naciskiem podniósł p. K ,

że formalnie dwie organizacje, to jest Ch. D.i Ch.Z. Z., w rzeczywisto­

ści jednak jest jeden rueh chrzęści- jańsko-społeczny, i o zwartość tego ruchu wszyscy dbać winniśmy.

Plany agitatorów toruńskich do re­

szty pokrzyżował p. Stróżyński, se­

kretarz Ch.Z .Z. z Bydgoszczy.

,,Czy ,,SIowo Pomorskie” mówił p.S. pisało kiedykolwiek o biedzie

robotnika? Tu mówicie o biedzie lu­

du pracującego, a na zebraniach i

wiecach endeckich mówicie o potrze­

bach kapitalistów! Jacy to ludzie na­

leżą do Związku Ludowo-Narodowe­

go? 'Czy robotnicy? Nie! Obszarnicy

i kapitaliści! Wam, endecy, jest na rękę wprowadzać ferment między ro­

botników, bo tym sposobem przysłu­

życie się waszej partji! Wy nie ma­

cie interesu dbać o dolę warstw pra­

cujących, lecz robotnicy to nie by- dełko, ażeby was bezkrytycznie słu­

chali!”

Przemówienie p. Stróżyńskiego -

rzecz oczywista - nie podobało' się endeckim politykom toruńskim, w końcu jednak przycichli, w'idząc, że sprawę ostatecznie przegrali.

Na nowe metody endeków, usiłu­

jących wprowadzić zamęt i zamiesza­

niewszeregiCh.D.iCh.Z.Z., win­

niśmy więc baczną zw'racać uw'agę.

F.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :