• Nie Znaleziono Wyników

Filipowicz Eugenia

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Filipowicz Eugenia"

Copied!
22
0
0

Pełen tekst

(1)

1

(2)

SPIS ZAWARTOŚCI TECZKI — ...

...ML! ,f.C?.Ui CZs ...Buzą enicL..

...

I. Materiały dokumentacyjne

1/1 - relacja w łaściw a i /

1/2 - do ku m e n ty (sensu stricto) dot. osoby relatora

1/3 - inne m ateriały dokum e n ta cyjn e dot. o soby re la to ra V/

II. Materiały uzupełnieniające relację

III. Inne materiały (zebrane przez „relatora” ):

w-

II1 /1 - dot. rodziny relatora

III/2 - dot. ogólnie okresu sprzed 1939 r.

III/3 - dot. o g ólnie okresu okupacji (1939 -1 9 4 5 )

III/4 — dot. ogólnie okresu po 1945 r. ^

III/5 - in n e ... — -

IV. Korespondencja V/

V. Wypisy ze źródeł [tzw.: „nazw iskow e karty informacyjne” ]

Ł-

VI. Fotografie —

2

(3)

3

(4)

4

(5)

5

(6)

6

(7)

7

(8)

Wśród bohaterów wspomnień z czasów w ojny Haliny Pągowskiej, które opublikow ane zostały w ubiegłorocznym, grudniowym wydaniu m iesięcznika „CDN - Galerii Browarna", znala­

zła się EUGENIA FILIPOWICZ, kierująca w latach 1940 - 1941 działalnością kurierską Polskiej Organizacji Zbrojnej w Łowiczu. J u ż po zre ­ dagowaniu relacji Haliny Pągowskiej zdałem sobie sprawę, iż skrom ny przypis biograficzny do całości tekstu to stanowczo za mało, by oddać należną cześć tej postaci. W zebraniu w ia d o ­ mości o Eugenii Filipowicz dopomógł przypadek. Dzięki znajomym udało mi się odnaleźć w Ło­

wiczu jej szwagra, p. Kazim ierza W róbla. Okazało się, że p. Eugenia i Stanisław Wróblowie mieszkają do dziś w Gdyni. Na mój list z prośbą o przesłanie m ateriałów d o ty­

czących działalności konspiracyjnej w Łow iczu odpowiedzieli z ochotą. Ich fragm ent prezentu­

jemy poniżej. W rękopisie, który imieniem żony sporządził Stanisław Wróbel, noszą tytuł: „R oz­

szerzona informacja dotycząca życiorysu i działalności konspiracyjnej E. W róbel - Filipowicz p S . „Świerk”. Opatrując tekst w przypisy, pozwoliłem sobie nadać mu w łasny tytuł. Uważ­

ny czytelnik zwróci na pewno uwagę, że to jedyne zdanie komentarza autorki do opisu jej wstrząsających losów.

Eugenia Filipowicz - W róbel

Uśmiechnęło» śę m nas życie

uI B ilka lat przed wojną mieszkałam w Łowiczu - panieńskie I nazwisko Eugenia Filipowicz. Urodziłam się 9 września

1913 r. w Nikolsk - Ussuryjsku w Rosji. Rodzice moi - Józef Filipow icz i W ładysław a R oszczew ska - m ieszkali uprzednio na Litwie. Ojciec wraz z bratem byli zesłańcam i na Dale­

ki Wschód. Podczas rewolucji ojciec uciekł przez najbliższą grani­

cę do Chin, a po roku uciekła matka z trojgiem dzieci. W Chinach ojciec pracował w polskiej cukrowni w Aszyche, a następnie w Har­

binie. Tam też w 1932 r. ukończyłam polskie gim nazjum im. H. Sien­

kiewicza. W 1930 r. rodzice wraz z dwiema córkam i przyjechali do kraju i zamieszkali w Łowiczu. Ja przyjechałam do Polski po zdaniu matury w 1932 r. Studiowałam następnie filologię angielską na Uni­

wersytecie im. J. Piłsudskiego w W arszawie, uzyskując w 1938 r.

absolutorium.

W końcu sierpnia 1939 r. otrzym ałam pow ołanie do pracy w Urzędzie Pocztowym. Po bom bardow aniach Łow icza w pierwszych dniach września skończyła się moja praca. Od chwili założenia pra­

cowałam w łowickim oddziale PCK, a dalej w RGO /R adzie Głównej Opiekuńczej - przyp. M.W./. Pamiętam, że do szpitala w koszarach na ul. Podrzecznej chodziły również Jadw iga Niebudek i Maria De- rendowska. Należałam do Związku W alki Zbrojnej. Przysięgę skła­

dałam przed Józefem Bączkow skim ps. „D om ański” , przyjm ując pseudonim „Ś w ierk” .1 Byłam kom endantką kurierek - łączniczek.

Podlegały mi: Irena Grefkowicz z męża Polit, ps. „Pliszka", Halina Wojda z męża Pągowska, ps. „V erbena” i Maria Brzozowska z męża Wądołowska. Łączniczki znały tylko mnie, z nikim innym się nie kontaktowały. Natomiast ja utrzym ywałam kontakt początkowo z J.

Bączkowskim, st. sierż. 10 pp W ładysław em Szypułą, a następnie z ps. „W ilk” oraz sekretarką gim nazjum żeńskiego p. Girtler, ps.

„Jagienka”.2

Materiały, które należało dostarczyć do W arszaw y otrzym y­

wałam od „W ilka” i od Szypuły. W yjazdy były dość częste - zdarzało się, że i dwa razy w tygodniu. W pierwszych m iesiącach jeździłam sama, a później jeździły też łączniczki. Pieniądze na opłacenie ko­

sztów przejazdów otrzym ywałam od „W ilka"i Szypuły - od nich też otrzymywałam hasła i adresy w W arszawie. Przesyłki stam tąd prze­

kazywałam osobiście „W ilkow i” , Szypule i p. Girtler. Wg mnie, a mogę się mylić, zostałam aresztowana w końcu lutego 1941 r. i sa­

m ochodem osobow ym zaw ieziona do starostwa na przesłuchanie.3 Pamiętam, że przede mną było aresztowanych szereg osób. Kilka dni przed aresztow aniem na ul. Bolim owskiej przeszedł obok mnie nieznajomy, młody m ężczyzna i powiedział: „proszę szybko znik­

nąć z Łow icza”. O strzeżenia tego nie wzięłam poważnie. Zazna­

czę, że jeszcze tego dnia kurierka I. Grefkowiczówna przywiozła cały rulon m ateriałów konspiracyjnych, które schowałam w psiej budzie na podwórzu. Aresztowano mnie o północy, przy czym dwóch gestapow ców dokładnie przetrząsnęło całe mieszkanie, przegląda­

ją c w szystkie książki i papiery. Przy wyprowadzaniu mnie z domu wym ieniłam tylko imię psa. Rodzice domyślili się, wzięli z budy scho­

wany tam rulon i spalili. Nikt z rodziny nie wiedział, że należałam do organizacji konspiracyjnej.

Na przesłuchaniach wm awiano mi, że należałam do organi­

zacji, pytano: kto to był „Ś w ierk” , jakie były kontakty z Warszawą. W czasie jednego z przesłuchań w starostw ie staliśmy blisko: farma­

ceuta Janusz Kulikowski, dobrze znany mi ze szpitala jenieckiego, ja oraz por. Alfred Subocz. W szedł farm aceuta - było słychać stukot m aszyny do pisania. W eszłam potem ja. Padały te same pytania i stała moja odpowiedź, że nikogo nie znałam, byłam w Łowiczu oso­

bą obcą, przybyłą z daleka. G estapowiec prowadził spokojnie roz­

mowę, pytał o w rażenia z Chin oraz gdzie studiowałam. Potem zdarli ze mnie płaszcz i zaczęli bić. Biii okrutnie we dwóch po całym ciele szpicrutam i i pałkam i. Miałam przeciętą twarz, a całe ciało pokryte było krwawymi, ciem nym i pręgam i. Kiedy tak pokrwawioną i zma­

sakrow aną w rzucono mnie do sam ochodu, gdzie siedzieli już męż­

czyźni, w spom niany przeze mnie farm aceuta powiedział: „O Boże ! Co ja zrobiłem , nie jestem godzien spojrzeć pani w oczy” . Farma­

ceuta ten, bodajże następnego dnia, otruł się. Powiedział mi o tym więzień oddziałow y.4

W w ięzieniu w Łowiczu /przy ul. Kurkowej - przyp. M.W./, jako jedyną aresztow aną kobietę, trzym ano mnie w izolatce, na męskim oddziale - dopiero po kilku tygodniach zostałam przenie­

siona na oddział kobiecy. Na częste badania, początkowo codzien-

8

(9)

9

(10)

23 ŁOWICZ PISMO MIASTA I POWIATU NR 5/1/1999

nie - razem z innymi m ężczyznam i - przew ożona byłam do budynku starostwa. W śród przew ożonych mężczyzn, z w idzenia mi zanych, rozpoznawałam: Alfreda Kutkowskiego, por. Alfreda Subocza, Tade­

usza Bączkowskiego, Jana Staniewicza i Zygmunta Bebłocińskiego.5 W końcow ym okresie w ięzienia, po w yjeździe gestapo z W arszawy, zawieziono mnie sam ochodem osobowym samą jedną do Kom endantury na ul. Podrzecznej /na piętrze budynku przy ul.

Podrzecznej 14 m ieściły się początkowo biura łowickiego gestapo - przyp. M.W./. Pytano mnie, czy nie zm ienię zeznań. Wkrótce, wg mnie w końcu kwietnia 1941 r., zostałam wywieziona na Pawiak przez dwóch gestapowców, którzy mnie uprzednio przesłuchiwali. W dro­

dze pytali, kto to jest „Świerk". Na Pawiaku, po kilkudniowym pobycie na tzw. „przejściówce” , przeniesiono mnie do celi. Cela maleńka, a w niej 20 więźniów - spano na siennikach rozłożonych na podłodze.

Do połowy sierpnia byłam czterokrotnie wożona budą wraz z inny­

mi więźniami na Szucha do siedziby gestapo. Podczas badań nadal wmawiano mi, że należałam do organizacji i pytano o „Św ierk” . Był to przecież mój pseudonim konspiracyjny, ale gestapow cy łączyli go raczej z mężczyzną. Na Pawiaku zetknęłam się z Szypułą, który wraz z innymi przenosił kotły z jedzeniem na oddział żeński zw.

„Serbią”. Drugi raz spotkałam Szypułę, kiedy prowadzono mnie do szpitalika. Szypuła z grupą niósł chleb. Jestem pewna, że było to w maju 1941 r.6

Pewnego dnia zawiadomiono mnie, że mam odnieść z grupą kotły do kuchni na oddział męski. Tam ja kiś nieznajom y więzień poinform ował mnie, że przy przesłuchaniu na Szucha, jeżeli będą pytać mnie o „W ilka”, mam powiedzieć, że byłam jego przyjaciółką, ale nie wiedziałam, że należał on do organizacji. Ja przy wszyst­

kich przesłuchaniach stale mówiłam, że byłam w Łowiczu obcą, ni­

kogo nie znałam i nigdzie nie należałam . Straszono mnie konfron­

tacją, a przy ostatnim przesłuchaniu pow iedziano, że pójdę tam, skąd się już nie wraca. 21 w rześnia 1941 r. specjalnym transpor­

tem - „Sondertransport” - dla w ięźniów politycznych zostałam z dużą grupą kobiet w ywieziona /dołączono nas do transportu więźniarek z Lublina/ do Ravensbruck - gdzie byłam ju ż tylko numerem 7546.

W obozie tym przeżyłam w ielo le tn ią gehennę strasznych warunków: głodu, zimna i wyniszczająpej pracy do 28 kwietnia 1945 r.

Obóz zlikwidowano, a w ięźniarki pędzono na zachód. Droga była usłana zastrzelonym i w ięźniarkam i, które nie miały siły iść. Niemcy chcieli być jak najdalej od zbliżającego się frontu. Podczas krótkich odpoczynków, a droga wiodła przez las, kilkanaście osób uciekło, kryjąc się w przydrożnych zaroślach. U ciekłam i ja. Po pewnym czasie, gdy kolumna odeszła, zebrało się około 30 osób. Podzieli­

łyśmy się na grupy kilkuosobowe. Trzeba było ukrywać się w róż­

nych opuszczonych szopach, kryć przed w ycofującym i się z frontu oddziałami wojskowym i, a następnie przedzierać się przez nacie­

rające oddziały sowieckie. Znam język rosyjski, co ułatwiło porozu­

miewanie się z Rosjanami. Do Odry doszłyśm y pieszo. Tam udało mi się namówić kierowcę dużego sam ochodu ciężarowego w iozą­

cego barany, by zabrał moją 8-osobow ą grupę /leżałyśm y ukryte za baranami, aby kontrola nie zauw ażyła/ i przew iózł nas na drugą stronę Odry do Stargardu Szczecińskiego. Stam tąd już koleją doje­

chałyśmy do Bydgoszczy, a dalej każda w sw oją stronę. Życie się do nas uśmiechnęło.

Do Łowicza dotarłam 15 maja 1945 r.

W lipcu 1945 r. w yjechałam do Gdańska, gdzie podjęłam pracę korespondentki Wydziału Zagranicznego w Centrali Węglowej.

W lutym 1947 r. wzięłam ślub ze swym w ieloletnim narzeczonym, przedwojennym porucznikiem 28 p. Strzelców Kaniowskich - Dzieci Łodzi - w Łodzi.7 Miałam dw oje dzieci, które ukończyły w Gdańsku Politechnikę. W tym czasie nie pracowałam , daw ałam lekcje pry­

watne jęz. angielskiego. Od 1969 r. byłam nauczycielką języka an ­ gielskiego w Państwowym Technikum Budownictw a w Gdańsku. W 1975 roku przeszłam na emeryturę.

H n r a n Marek Wojtylak

P P i S l i K y p i s y

1 Józef Bączkowski, ur. w 1902 r., s. Franciszka i Anny z Niebud- ków, mgr wych. fizycznego, oficer rezerwy, przed wojną pracował jako na­

uczyciel na Wołyniu; po wrześniu 1939 r. kierownik propagandy ZWZ na obwód łowicki /Łabędź/, odpowiedzialny za redagowanie /pismo „Głos Wol­

ności”/ i kolportaż prasy podziemnej; w marcu 1941 r. zbiegł przed areszto­

waniem z Łowicza do Grodziska i Milanówka, gdzie ukrywał się u Gustawa i Stefanii z Niebudków Studzińskich; po wyrobieniu „lewych” papierów udał się w ok. Opatowa /Kieleckie/, gdzie dalej działał w konspiracji; po wojnie nauczyciel w LO im. J. Kasprowicza w Inowrocławiu; Por. T. Guroiński, Maturzyści i maturzystki gim nazjów oraz liceów iow ickictTS traty wojenne 1939 - 1945, Łowicz 1980, s. 3 i tenże, Józef Bączkowski ostrzegał, „Nowy Łowiczanin" z 7.03.1996 r., s. 8. Wstąpienie do organizacji i złożenie przy­

sięgi przez E.F. przed J. Bączkowskim nastąpiło w końcu grudnia 1939 r. / w okresie Świąt Bożego Narodzenia/, stąd też wziął się pseud. konspiracyj­

ny „Świerk”; Na podst. listu z 8.03.1999 r.

2 Pseudonimem „W ilk” posługiwał się por. Tadeusz Wajda, oficer Straży Granicznej, ur. w Nowym Sączu; od 1940 r. tzw. organizacyjny u komendanta POZ w Łowiczu, por. Wiktora Pękalskiego; w marcu 1941 r.

pod ps. „Bolesław” przejął funkcję komendanta ZWZ - AK obwodu łowic­

kiego o kryptonimie „Łyska” po kpt. 10 pp Tadeuszu Borowskim, ps. „Ja­

nusz"; od lipca 1943 r. był dowódcą obwodu AK w Grodzisku Maz.; po woj­

nie zamieszkał w Koszalińskiem, był nauczycielem w szkole w Bydlino k/

Ustki, gdzie też zmarł; Zob. koresp. E.W. z K. Zającem z 14.08. i 7.09.1987 r. i L. Zielińskim z grudnia 1987 r. E. M. Tomczak, Polska Organizacja Zbrojna w Łowiczu, „Mazowieckie Studia Humanistyczne” , Nr 1, 1998 r., s.

132 podaje, iż ps. „W ilk” posługiwał się por. Marian Kębłowski, b. kapel­

mistrz 10 pp, będący jego zdaniem komendantem wojskowym POZ. W pu­

blikacji brak jest wzmianki o Jadwidze Biernackiej, dyr. gimnazjum żeńskie­

go w Łowiczu w I. 1938 - 1939, zaprzysiężonej w POZ i sekretarce gimna­

zjum Matyldzie Girtler, c. Gustawa i Bronisławy, ur. w 1922 r., zam. w A).

Sienkiewicza w domu F. Jakubiaka; Archiwum Państwowe m.st. W-wy O/Ło­

wicz, Akta miasta Łowicza, sygn. 4205; J. Gozdawa-Gołębiowski Obszar warszawski Arm ii Krajowej. Studium wojskowe, Lublin 1992, s. 40

3 W liście z 15.02.1999 r. autorka stwierdza, iż dokładnej daty swego aresztowania dalej nie pamięta, ale za E. Tomczakiem, Podziemie z Łowicza rodem, „Nowy Łowiczanin”, nr 2 z 11.01.1996 r., s. 8 przyznaje, że mogło to nastąpić w nocy z 6 na 7 marca 1941 r. W przesłuchaniach are­

sztowanych uczestniczyli przybyli z W arszawy funkcjonariusze Urzędu Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Warszawskiego, któremu Łowicz podlegał jako ekspozytura. Przesłucha­

nia odbywały się w budynku przy ul. Stanisławskiego 30, będącym siedzibą starosty łowickiego /Kreishauptmanna/; od 1939 r. do maja 1943 r. był nim Heinz von Schwender; Zob. S. Abramowicz, Działalność placówki gestapo w Łowiczu, „Biuletyn Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi. Instytut Pamięci Narodowej", t. IV, Łódź 1995, s. 93 - 96.

4 Por. H. Pągowska, Fragmenty wspomnień, „CDN - Galerii Bro­

warna” , nr 9/16/, 1998, s. 41, przyp. 6, gdzie błędnie podano miejsce śmier­

ci J. Kulikowskiego na Pawiaku.

5 Trzech pierwszych znajduje się na liście 20 osób z Łowicza, rozstrzelanych 1.04.1941 r. w lesie w Palmirach; por. E. M. Tomczak, Pol­

ska Organizacja ..., op. cit., s. 153; Z. Bebłociński, ur. w 1913 r. w Łowiczu, zam. Rynek Kilińskiego 1 0 /centrala kolportażu prasy konspiracyjnej/, prze­

wieziony został w maju 1941 r. do Oświęcimia /n r 16653/, gdzie zmarł 20.01.1942 r.; por. wyżej, s. 155.

6 St. sierż. W ładysław Szypuła, podoficer adm. koszar 10 pp, zam. przy ul. Kaliskiej 13; por. W. Wysocki, 10 Pułk Piechoty 1918 - 1939, Warszawa 1997, s. 157, figuruje na liście E. M. Tomczaka, Polska Organiza­

cja..., op. cit., s. 153 rozstrzelanych w Palmirach 1.04.1941 r. Według J. Bącz­

kowskiego /list do E.W. z 20.10.1969 r./ Szypuła miał się załamać w czasie śledztwa i wydać kolegów. Autorka nie podziela tego stanowiska: „Gdyby tak było, wpadłoby więcej osób, a gestapo mogłoby w Łowiczu oraz na Pawiaku doprowadzić do konfrontacji mnie i Szyputy'\ zob. list E.W. z 27.01.1999 r.

7 Stanisław Wróbel, ur. 24.07.1912 r. w Łowiczu, ukończył w 1932 r.

Seminarium Nauczycielskie w Łowiczu, następnie Oficerską Szkołę Pod­

chorążych Różan - Ostrów komorowo w 1935 r. W stopniu podporucznika otrzymał przydział do 28 Pułku Strzelców Kaniowskich „Dzieci Łodzi” w Łodzi.

Brał udział w walkach we wrześniu 1939 r. aż do czasu kapitulacji Modlina.

Był w oflagach: Allenstein, Brezlau, Neubrandenburg, Gross Bom i Lubeka.

Po wyzwoleniu przez Anglików był we Francji. Pracował też w Niemczech w Lubece w szpitalu dla cywili i wojskowych prowadzonym przez Anglików.

W połowie grudnia 1946 r. powrócił do kraju. Pracował w Lidze Przyjaciół Żołnierza i w Lidze Obrony Kraju. Na emeryturę przeszedł w końcu 1975 r.;

Na podst. listu z 15.02.1999 r. 10

(11)

11

(12)

12

(13)

13

(14)

F U N D A C

A R C H I W U M P O M O R S K I E A R M I

U/-3

J A

K R A J O W E J

M U R O F U N D A C J I • 8 7 - 1 0 0 T O R U Ń • U L . W I E L K I E G A R B A R Y 2 • T E L . ( 0 5 6 ) 6 5 2 2 - ' 8 6 K O N T O W I E L K O P O L S K I B A N K K R E D Y T O W Y II O D D Z I A Ł W T O R U N I U N R 1 0 9 0 1 5 0 6 - 4 6 7 5 - ' 2 8 - 0 0 - 0

M E M O R I A Ł

Generał Marii Wittek

oJ.df.

14

(15)

15

(16)

16

(17)

17

(18)

18

(19)

19

(20)

20

(21)

21

(22)

22

Cytaty

Powiązane dokumenty

Niezależnie od tego, czy wasza wyprawa zakończyła się sukcesem, czy klęską, zastanówcie się nad sposobem podejmowania decyzji.. Przedyskutujcie to w grupach, zapiszcie odpowiedzi

Celem, dla którego Bóg przysłał Jezusa, proroka, którego należy słuchać, a także jako swego cierpiącego sługę, jest błogosławieństwo objaw iające się

Przez pew ien okres czasu, od chw ili aresztowania „Sosny”, gestapo nie w y ­ kazyw ało zainteresow ania działalnością „Odwetu” na terenie Sandom ierskiego,

A preliminary search of library and museum holdings in Poland, USA and Great Britain showed that only The Art Col- lection of University Library in Toruń and Victoria &

Odkryj czym jest „talent” i podejmij wyzwanie w konkursie filmowym Filman - zgłoszenia do 26.03.2014r.. Życzymy sukcesów i zapraszamy do testu konkursowego English

Odkryj czym jest „talent” i podejmij wyzwanie w konkursie filmowym Filman - zgłoszenia do 26.03.2014r.. Życzymy sukcesów i zapraszamy do testu konkursowego English

Odkryj czym jest „talent” i podejmij wyzwanie w konkursie filmowym Filman - zgłoszenia do 26.03.2014r?. Życzymy sukcesów i zapraszamy do testu konkursowego English

Tak więc niewątpliwe zwycięstwo Pana Jezusa n ad anom os (nie­ godziwcem) dokona się w edług 2 Tes 2,8 nie przy użyciu siły czy wielkiego wysiłku, lecz