• Nie Znaleziono Wyników

Odpowiedź Prof. Dr. A. Brücknerowi

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Odpowiedź Prof. Dr. A. Brücknerowi"

Copied!
4
0
0

Pełen tekst

(1)

Antoni Karbowiak

Odpowiedź Prof. Dr. A. Brücknerowi

Pamiętnik Literacki : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce

literatury polskiej 3/1/4, 502-504

(2)

POLEMIKA.

Odpowiedź Prof. Dr. A. Brücknerowi.

W »Pamiętniku literackim« (roczn. III. zesz. II. str. 8 0 7 —310) p om ieścił prof. Brückner recenzye II tomu »Dziejów w ychow ania i szkół«, której z p o ­ w od ów zasadniczych nie m ogę pozostaw ić bez odpowiedzi.

1. Szanow ny Recenzent, w ym ieniw szy kolejno nagłów ki w szystk ich roz­ działów , formułuje pierw szy zarzut przeciw mej pracy, że przerywam roz­ działy uniw ersyteckie rozdziałam i o szkołach niższych; na to odpow iadam , że nie piszę osobno historyi uniw ersytetu a oddzielnie dziejów innych szkół, ale kreślę jeden obraz dziejów w ych ow an ia i szkół w P olsce i n ie m ogę oddzielać w p racy tego, co się w historyi łączyło.

2. Zarzuca m i dalej prof. Brückner, że stw arzam w historyi szkół »cu­ dow ny« okres do r. 1483. i że następny kończę r. 1510., że zatem rozbijam jednolity w iek XV. Szanow ny recenzent nie udow odnił mi, że w dziejach w y ­ chow an ia i szkół nie zachodzi różnica pom iędzy okresem do 1433., a okresem do 1510. Ja tę różnicę w ykazuję, opierając się na faktach, i nie odstąpię od naturalnego podziału, dopóki mi krytyka nie udow odni, iż się m ylę. Przed r. 1433. czytyw ano w szkołach naszych sam ą tylko literaturę średniow ieczną, po roku 1433. obok średniow iecznej uw zględniano i klasyczną literaturę rzym ­ ską, co stw ierdzę licznym i faktami w tom ie III. Tej różnicy nikt z dziejów nie usunie, ona też daje podstaw ę do podziału na dw a odrębne okresy.

3. W ypom ina m i dalej Szanow ny R ecenzent pow tarzanie, rozw lekłość i w yliczanie. P rzytoczył pięć w ypadków pow tórzenia. Zdaniem p. Brücknera pow tórzyłem n a tej samej stronicy (88) rzecz o rękopisie Łukasza Koźmin- czyka. Zarzut nieuzasadniony, gdyż tam nie o rękopisie, który raz wspom inam , piszę, ale o szkole kolegiackiej sandom ierskiej i o jej nauczycielach i to nie w ięcej jak raz tylko

Jako drugi przykład pow tarzania aż potrójnego w y m ien ia prof. Briickner rzecz o m niem anym zapisie Jaśka M elsztyńskiego z r. 1386. dla kościoła WW. SS. w Krakowie i odśpiew yw an iu »Bogu rodzicy«. I ten zarzut jest niesłuszny. 0 zapisie m ów ię raz tylko, kreśląc dzieje szkoły krakowskiej WW. SS. (str. 37 1 38), drugi raz w spom inam o nim króciutko, wykazując, ze szkoła nieoboję­ tną b yła na losy ojczyzny (str. 2 11, a trzecim razem dotykam go l i t e r a l n i e d w o m a s ł o w a m i , pisząc o nadzw yczajnych śp iew ach kościelnych. Jeżeli to n azyw a się pow tarzaniem , to widocznie nie w oln o autorow i p ow oływ ać się na w yn ik i w łasn ych badań.

(3)

Polemika. 5 0 3

Co do autentyczności sam ego zapisu m uszę przyznać słuszność recen ­ zentow i, bo przeoczyłem artykuł ś. p Liskiego.

Jako trzeci przykład pow tórzenia przytacza prof Br. rzecz o Am boldzie z Kępiny, m niem anym W łoch u . Tym czasem pierw szy raz w ym ieniam Am· bolda jako nauczyciela szkoły sandom ierskiej w monografii tejże szkoły, a drugi raz w m onografii szkoły katedralnej krakowskiej. Jeżeli zarzut ten m iałby b yć słuszny, to w ypadało recenzentow i sform ułow ać zarzut zasadniczy, że w książce m ojej nie było m iejsca na m onografie szkół.

M ylna jest uw aga szan. krytyka, że uw ażam Am bolda z Kępiny za W ło­ cha, skoro go w brew w yw odom innych krytyków zaliczam do P olak ów i w uw a­ dze to sw oje zdanie uzasadniam .

Podobnie i inne zarzuty o pow tarzaniach sp rostow ać by m ożna Z kolei zarzuca prof. Br. pracy mej rozw lekłość, a w szczególności od­ nosi ten zarzut tylko do ugrupowania szkół w edług dyecezyi i parafii a prze- d ew szystkiem do pom ieszczenia w pracy 128 biografii pierw szych mistrzów krakow skich w porządku alfabetycznym . Jednakże takie, a nie inne ugrupowa­ nie szkół jest jed y n ie jak na o w e czasy historycznie uzasadnione, a ma ono i tę zaletę, że rzuca św iatło jasn e na stan ośw iaty w poszczególnych dyece- zyach a zatem w poszczególnych częściach kraju.

Biografie, m im o uwagi prof. Br., uw ażam w pracy sw ej za rzecz bardzo pożądaną i praktyczną, a naw et niezbędną. P ow iada Szanow ny R ecenzent, że dzieje p isze się na podstaw ie takich katalogów. Otóż ja ułożyłem i opracow a­ łem z w ielkim nakładem czasu i pracy katalog, by m ódz coś konkretnego po­ w ied zieć o gronie pierw szych profesorów uniw ersytetu Jagiellońskiego. Roz­ dział X. mej pracy byłby w ręcz m usiał odpaść, a przecież prof. Brückner przyzna, że jest niezbędny i ciekaw y. Katalog jest potrzebny do kontrolowania szczegółów tego rozdziału, a nadto przynosi tę korzyść, że szczegóły biogra­ ficzne nie rozpierają i nie psują toku opow iadania w innych rozdziałach, na­ reszcie to dodać trzeba, że o całości pierw szego grona profesorów u n iw ersy­ tetu nie w iedzieliśm y, aż do mojej pracy, nic pozytyw nego.

Z kolei idą zarzuty o niew yczorpaniu najnowszej literatury z 1900. i n a ­ stępnych lat. Książka m oja w y szła nie w r. 1904, jak wydrukow ano na okładce ale w r. 1908, jak jest na tytule sam ej książki pod przedm ową autorską, a była do druku gotow ą i oddaną w tedy, gdy pracę X. Fijałka o W ojciechu z Brudzenia drukowano. Streszczenie tej pracy, podane w r. 1901, nie daw ało m i jeszcze dostatecznych podstaw d

>

zm iany n azw y »z Brudzewa« na »z Bru­ dzenia«.

Dalej w '/pom iń i m i prof. Brückner, że nie uw zględniłem najnowszej li­ teratury o Mateuszu z Krakowa O w szem uw zględniłem i zacytow ałem ją, o ile p rzynosiła szczegóły przydatne do mojej pracy, a Szanow ny Recenzent nie p ow iedział, że czegoś o Mateuszu z K rakowa w pracy mej nie ma, co w niej b yć pow inno

Ogółem zadziw ia p. Br. brak szczegółów , a na dow ód tego cytuje: »com pendium theologicae veritatis«. P raw da, że książki tej nie oceniam szcze­ gółow o, ale też trudno od historyka szkół w ym agać, aby w nikał w treść w szy ­ stkich ciekaw ych dzieł teologicznych, praw niczych, lekarskich i filozoficznych, gdyż w ten sposób trzebaby zam iast jednego pisać dw a lub w ięcej tom ów .

W dalszym ciągu zauw aża prof Br., że »na niektórych stronicach (mej pracy) roi się od dziw nych w iadom ości«, i przytacza n a dowód, iż o »Grae- cism usie« Eberharda z Betunium piszę, jakob y uw zględniał język grecki i p o ­ ucza m nie, że języka greckiego w ow oczesn ych , szkołach nie uczono. Zaiste, gdybym b ył coś podobnego głosił, to b yłab y to w iadom ość w ięcej niż »dzi­ w n a«. Ja głoszę tylko fakta historyczne, a faktem historycznym jest, że Eber­ hard uw zględnia w sw ej łacińskiej gram atyce w yrazy greckie, ale z tego ani ja, ani nikt nie w ysn u w a wniosku, że uczono greki w naszych szkołach śre­ dniow iecznych. Przeciw nie ja w sposób stan ow czy stw ierdziłem fakt, om aw ia­ ją c rzeczony »Graecismus« (zob. tom I. str. 203), że język grecki nie był w n a ­

szych szkołach średnich przedmiotem nauki.

Strona 278 tom u II, na której o Eberhardzie w spom inam , ściągnęła na siebie jeszcze zarzuty, że »całkiem fantastycznie tam że utw orzono dzieła

(4)

poi-5 0 4 Polemika.

skich autorów z odpisów prostych«. Jakże to fantazya m oja tw orzy dzieia? Jest na rzeczonej stronicy m o w a tylko o W ojciech u Jastrzębcu i o W a cła w ie z Obornik. Pierw szem u odm aw iam autorstw a gramatyki, a zatem nie tw orzę żadnego dzieła, ow szem w ykreślam je z rzędu rzekomych istniejących, a o dru­ gim m ówię dosłow nie, że »napisał w r. 1423. kom pilacyę p. t. Universa gram m atica latinae linguae et dictionarium ad instar Calepini instituta Catholicon«, a prof. Br. pow iada na to, że »Calepinus« jestto sobie najzw yklejsze w św iecie Ca­ tholicon ze zw ykłym gram atycznym w stępem , a nie żadna kom pilacya« Muszę prosić Szanow nego R ecenzenta o dow ód, że rzeczona un iversa gram matica nie jest kom pilacya !

Co do uw agi prof Br., żem dział książek szkolnych w ła ściw ie pom inę!, odpow iadam , że nie pisałem historyi w s z y s t k i c h podręczników, używ an ych w szkołach średniow iecznej całej Europy, ale dzieje w ych ow an ia i szkół w P olsce i że z obow iązku m ogłem w ym ien iać i om aw iać tylko te książki, które mi źródła moje jako w szkołach polskich u żyw an e w skazyw ały.

Co do »rozm ów «, w yd anych przez Przyborow skiego, które zdaniem p Brücknera pochodzą z początku XVI. w ieku, a jako takie nie należą do II. tomu, zauw ażam , że się na zdanie Szanow nego R ecenzenta nie godzę i pod­ trzymuję to, com w pracy napisał.

Na zarzut, że nie przytaczam w szystkich kazań polskich z początku XV. wieku, odpow iadam , że n ie piszę przecież historyi kaznodziejstw a pol­ skiego, a dotykam tej m ateryi przygodnie tylko, m ów iąc o w p ły w ie szkoły na rozwój języka, literatury i nauki.

Zarzutu, że Jan Przew orszczyk antyfony salve regina nie przetłum aczył, nie mogę uznać za słuszn y, dopóki go prof. Brückner nie uzasadni. Tekst Przew orszczyka znacznie odbiega od poprzednich tłum aczeń.

O studyach P olaków w Paryżu w iem y bardzo w iele ale nie przed r. 1433.

Na pod staw ie ow ych szczegółow ych zarzutów formułuje Szanow ny p. Recenzent szereg zarzutów ogólnych ; po odpow iedzi na szczegółow e zarzuty nie w idzę już potrzeby bronienia się przed uogólnieniam i

Cytaty

Powiązane dokumenty

Pozycje do tego arkusza zostały wyodrębnione na podstawie: danych teoretycznych opisujących możliwe reakcje w sytuacji niepowodzenia wywołującego napięcie emocjonalne, opinii

kształcących. W kilka miesięcy później założone zostały dwa dalsze gimnazja, męskie i żeńskie, dla młodzieży żydow- skiej. W następnych zaś latach otwo- rzyły

Realizacja zamówień książek tradycyjnych uległa znacz- nemu skróceniu, w zależności od wielkości biblioteki trwa do 30 (Seta 2010, s. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, iż

Podczas dyskusji panelowej goście zapoznali się z działaniami, które szkoła realizowała w ramach programu:.. • Szkoła utrzymuje wysokie

Ten jakiś ek sperym entalny system pracy spraw iał, że nigdy żadne dzieło Róży Łubieńskiej nie m iało ch a rak teru akadem ickiego, że każde zawsze

[r]

Egzamin maturalny z każdego przedmiotu obowiązkowego i przedmiotu dodatkowego na danym poziomie, zarówno w części ustnej, jak i w części pisemnej, jest odpłatny dla:

Egzamin maturalny z każdego przedmiotu obowiązkowego i przedmiotu dodatkowego na danym poziomie, zarówno w części ustnej, jak i w części pisemnej, jest odpłatny dla: (1)