Ilustrowany Kurier Polski, 1946.05.09, R.2, nr 123

Pełen tekst

(1)

Wydanie B.

Prenumerata + iozł za dorę.

tfl czeme zamiejsc.

miesięczna K11 + 5 zł za dorę.

wynosi zł V V czenie miejscowe

Talafony Cantrall w Bydgoszczy 3*41 i 3347 (czynna całą doba) Centrala zamiejscowa 90. Rozmównico publiczno 19-07 Sekretariat redakcji przyjmuje codziennie od godziny 10 do 11

Wydawca: SPÓŁDZIELNIA WYDAWNICZA „ZRYW"

Konto PKO „ZRYW" Nr VI-135 PKO .I.K.P.’ Nr VI-140 Konto bleiqce: Bank Zwiqzku Spółek Zarobkowych w Bydgoszczy

Cena egzemplarza

Pobieranie wyższej opłaty jest nadużyciem

Rok II I

Czwartek, dnia 9 maja 1946 r. Nr 123

W rocznicę kapitulacji Niemiec

a o

Stalin Roosevelt Truman

Mi»*n A - ■■

JrOwtOW

Attlee

Churchill De Gaulle

pierwszej rocznicy zwycięstwa ma wspaniałę kartę. Żołnierz i

Dnia 8 maja 1945 r. nastąpiła ostateczna kapitulacja rozgro ­ mionych na wszystkich frontach wojsk niemieckich. Po blisko sze ­ ściu latach krwawych, bezprzykładnych w historii zmagań wojen­

nych, na gruzach Barlina zatknięto sztandar zwycięstwa nad świa- tobnrczym hitleryzmem. Ciężkie były pierwsze lata wojny, kiedy uzbrojone po zęby hordy hitlerowskie szły od zwycięstwa do zwy­

cięstwa i zawładnęły niemal całą Europą. Klęska pod Stalingradem odwróciła kartę gigantycznych zmagań. Rozpoczęło się długotrwałe kruszenie sił niemieckich od wschodu, południa a wreszcie także od zachodu. Gnano Niemców z Kaukazu, z Afryki, następnie z Włoch, a po inwazji z podbitych krajów zachodnich. Kolejno odpadali od Niemiec wszyscy ich sojusznicy. Ostatnia faza wojny była jednym wielkim triumfem sprawiedliwości, który niosły światu armie Sprzy­

mierzonych Narodów. Kapitulacja przypieczętowała ostateczne zwy­

cięstwo. Zwycięstwo to zawdzięczamy nie tylko wielkim wodzom i potężnym armiom, ale i znakomitym mężom stanu tych mocarstw, na których barkach speszy wal główny' ciężar prowadzeni-, wojny.

Ich mądrej i przewidującej polityce, wspaniałej taktyce, zawdzię ­ czamy ostateczne pokonanie wroga. Ku tym wszystkim, którym świat zawdzięcza swoje ocalenie, a narody wolność zwraca się w dniu

„Święta Pokoju" nasza myśl z uczuciami głębokiej wdzięczności. Naród polski w zmaganiach polski walczył na północy pod Narvikiem. na wschodzie pod Lenino, na południu pod Tobrukiem i na zachodzie w Normandii, na wszystkich morzach i w powietrzu, dając dowody bezprzykładnego męstwa i wielkiego umiłowania Oj­

czyzny. Dlatego też „Święto Pokoju" obchodzi uroczyście narówni z wszystkimi zjednoczonymi narodami.

tych

Mordercy lotników alianckichZłołe 1 mostki

Na Święto Pokoju

Nie każdy z nas zdawał sobie sprawę z wielkości wydarzenia w dniu 8 maja ub. r. w którym ska­

pitulowały Niemcy. W ciągu kil ­ ku miesięcy po przesunięciu fron ­ tu za Odrę, zdążyliśmy się zżyć z nową rzeczywistością i ugrzęz­

nąć w szarej codzienności żyda.

Dziś tym bardziej, po roku od dnia zwycięstwa, stało się ono od­

ległym i siła jego wymowy zaciera się w ludzkiej pamięci. Jest to naturalny i zrozumiały bieg ży ­ cia, wyrażający się w przystoso­

waniu człowieka do zmiennych warunków bytowania.

Może właśnie dlatego świat czci rocznicę wielkich wydarzeń, aby myśl człowieka oderwać na chwilę od codziennych trosk i przypomnieć mu wielkość, bohaterstwo i potęgę zmagań z przemocą i gwałtem.

Dzień 8 maja 1945 z. fest taką rocznicą, gdyż jako dzień zwycię­

stwa stoi na granicy między mro ­ kiem niewoli, a wolnością, niby wspaniały słup światła przecina­

jący krwawy dramat dziejów.

Kapitulacja Niemiec nie była dla nas niespodziewanym i nie­

przewidzianym wydarzeniem.

Przez 6 lat ożywiała nas wiara w zwycięstwo wielkich demokracyj.

Lecz poza naszą wiarą działy się

„rzeczy ludzkie" zmagania samo­

lotów z samolotami, pociągów pancernych i tanków z takąż sa­

masą zmotoryzowanej bronL a za tym wszystkim stał człowiek jako konkretny wymiar, człowiek, z którego spływały pot, lub kresą któremu chciało się jeść i spać.

W zmaganiach było tysiące bi ­ tew, w których sztandar zwycię ­ stwa powiem ał raz po jednej ta znów po drugiej stronie. Były Sta­

lingrad. Tobruk, Monte Cassino, inwazja na Europę, przełamanie linii Zygfryda i straszliwe naloty na miasta niemieckie ale zanim to nadeszło, patrzeliśmy z trwogą i zimnym lękiem na odwrót Czer­

wonej Armii, na upadek Francji, na klęski w Grecji i rozsypujące się w gruzy angielskie miasta, któ- I rych ogrom zniszczeń pokazywali nam Niemcy na wymownych ilu ­ stracjach.

Waleczność narodu napotykała na odwagę innego narodu, wyrosłą z żądzy podboju. Siła gospodarcza miała do zwalczenia kolosalne za­

soby gospodarcze zrabowane z ca­

łej Europy, a geniusz wodzów i strategów napotykał na każdym kroku na opór niewątpliwych zdol­

ności brunatnych generałów i po ­ lityków, posługujących się bez­

względnością i sprytem. W walca zmobilizowane były wszystkie si ­ ły i zdolności ludzkie. Wszystkie uczucia i myśli, których nie oceni żaden rachunek matematyki szta­

bowej. a które budziła w duszach ludzkich straszliwa amplituda ży­

cia i śmierci.

Można się spierać o to, czy hi­

storię tworzą wybitne jednostki czy masy ludu. Ale nie sposób zaprzeczyć temu, że to właśnie ge ­ niusz polityczny trzech wielkich wodzów narodów zjednoczonych:

Roosevelta, Stalina i Churchilla zmobilizował świat do walki z hi ­ tleryzmem, że walce tej nadał ro ­ zumny bieg i doprowadził do zwy­

cięstwa. ówczesnej solidarności tych trzech mężów stanu w walca, ich rozwadze i potędze woli dzia­

łania zawdzięczamy ostateczny sukces, który obronił świat przed 3 obrożą i kajdanami. Za ich przy-

| kładem dowódcy wojskowi, odpo- Bdzialni politycy, uczeni w labo- iriach, wywiadowcy na niebea- iznych placówkach, inżyniera-

w skarbcu złota Banku Rzeszy

Film wyświetlany w Norymberdze ujawnił ohydę niemieckich obozów koncentracyjnych

NORYMBERGA (FA). W czasie przesłuchiwania b. ministra gospo­

darki Funka na sali rozpraw wy­

świetlono film, w którym pokazano skarbiec złota Banku Rzeszy. Wśród pokładów złota widoczny był zbiór złotych zębów i mostków, wyrwanych ofiarom niemieckich obozów koncen­

tracyjnych. Funk przyznał, że wie­

dział coprawda, iż „SS“ odstawiała złoto do Banku Rzeszy, nie kontrolo- za- wał jednak nigdy, jakiego rodzaju mieszkających w tych okolicach, było to złoto. Przypuszczał, że chodzi

na lawie oskarżonych

BERLIN (FA). W Wuppertalu rozpoczął się proces przeciw 11 nie­

mieckim przestępcom wojennym, o skarżonym o zamordowanie jeńców wojennych z 2-go angielskiego pułku lotniczego oraz 6 angielskich i 4 a- merykańskich jeńców wojennych, 3 francuskich duchownych, 1 Francu-

za-cywila i 4 kobiet czynnych w ak­

cji niesienia pomocy desantom poza liniami niemieckimi w Wogezach.

Kobiety te spalono żywcem. Oskar­

żeni nie przyznają się do winy. Wy­

padki miały miejsce w listopadzie 1944 r.

Straszliwy wybuch w składzie amunicji w Czechach

PRAGA (PAP-G). W okolicy miasta Terezyna w Czechach, na­

stąpił straszliwy wybuch w woj­

skowym składzie amunicji. W promieniu 8 km od miejsca kata­

strofy wybite zostały wszystkie szyby okienne oraz zerwane da­

chy. Las gdzie mieściła się pro­

chownia, objęty został na olbrzy­

miej przestrzeni gwałtownym po­

żarem, którego ze względu na nie­

bezpieczeństwo dalszych eksplozji nie można było zlikwidować. Trzy miejscowości: Trachcice, Olesko i Rbeł uległy zniszczeniu wskutek Wybuchu. Na miejscu eksplozji zginęło 3 wojskowych a 13 osób uległo ciężkim poranieniem. Stra­

ty dochodzą do kilku milionów koron.

Czechosłowackie władze bezpie I czeństwa stwierdzają, że w wypad ’ ku tym, nie jest wykluczony so

botaż ze strony Niemców'

o złote monety i dewizy odebrane więźniom.

0 wielu szczegółach dotyczących rządów hitlerowskich dowiedział się dopiero w Norymberdze. W krzyżo­

wym ogniu pytań oświadczył, że bio- rąc udział w wprowadzeniu w życie ustaw antyżydowskich spełniał wolę narodu i obowiązek wobec Hitlera.

Pytania prokuratora zmusiły go do przyznania się, że w 60-tą rocznicę urodzin otrzymał „skromny" poda­

runek w postaci 1 miliona marek.

Plan Bevina

w sprawie Zagłębia Ruhry1

LONDYN (PAP-ms). W dniu 8 maja obradować będzie komisja francusko, brytyjska nad planem brytyjskim u sprawie przyszłego ustroju Zagłęb a

^uhry’. Plan przedstawiony przez min, |

Polska rośnie u ujścia Odry

(2)

ILUSTROWANY KURIER POLSKI nik w samolocie i żołnierz przy

karabinie pracowali niezłomnie dzień i noc i w cieple słów otu chy rzucanych przez tych trzech łndzi, rozgrzewali zziębnięte troską serca do walki, za którą widniało niby wspaniała tarcza wschodzą­

cego słońca — Zwycięstwo. Oni byli zwycięskimi bohaterami tej wielkiej epopei, której epilog do­

biega na ławach Norymbergi i za­

kończy się (miejmy pewność) osta­

tecznym wyrokiem śmierci wyda­

nym na zbrodnie, terror i szantaż wodzów hitleryzmu.

Święto pokoju! Gdyby prawdą były słowa Clausewitza, że pokój nie wiele różni się od wojny i jest tylko kontynuacją tej samej po­

lityki bezwzględności przy pomo­

cy innych środków, wtedy nie by­

łoby powodu do radości z obecne­

go stanu pokoju. Bo jakżeż mógł­

by z ochotą i radośnie pracować człowiek, jeśli czułby, że stan ten jest tylko przejściem do nowej wojny, którą w ukryciu gotuje drapieżna i imperialistyczna poli­

tyka. Lecz jak wiełe rzeczy tak i to powiedzenie Clausewitza jest fałszem, wymyślonym przez nau­

kę niemiecką. Pokój daje natu­

ralne i właściwe ludzkości warun­

ki do życia. Wojna jest chorobą.

Dziś te prawdy rozumiemy głębiej i nikt nas nieprzekona, że może być inaczej. Tylko 7 lat temu mógł włoski pisarz Farerro zna­

leźć naiwnych, którzy by uwierzyli w jego wywody o cywilizacyjnych następstwach niektórych wojen.

Kto przeżył krwawą jatkę ostatniej wojny, dla tego walka o pokój bę­

dzie zawsze wielkim i zrozumia­

łym zadaniem cywilizacji.

Podobnie jak na każdy pokój od kilku setek lat, tak i na nasz obe­

cny rzucają cienie lufy armat, sta­

lowe cielska czołgów, samolotów i pancerników wojennych, lecz to nie jest ani straszne ani niebez pieczne. Ważne jest, aby w ku­

luarach gabinetów politycznych, nie kręciły się ciemne figury, i aby ich zbrodnicze ręce nie nakręcały machiny wojennej do działania.

Organizacja Narodów Zjednoczo­

nych ma być właśnie tym instru­

mentem, który pokój i uczyni z niego stan cywilizację i wzrost ludzkości.

W dzisiejsze Święto

będą się defilady wojskowe 1 prze glądy broni na całym świecie. Bę­

dzie to jednak przegląd tej broni, która wąchała dym bitewny 1 przyczyniła się walnie do pognę­

bienia hitleryzmu. Nie będzie to przegląd pośpiesznie fabrykowa­

nych karabinów i armat, które ju­

tro, a najdalej pojutrze mają skrwawić ludzkość. (Piw.)

zabezpieczy trwały pod dobrobytu Pokoju od-

Święto V Pokoju w Polsce

WARSZAWA (PAP-ms). W sto­

licy oraz na terenie całego kraju czynione są przygotowania do uro­

czystego obchodu pierwszej rocz­

nicy zwycięstwa. Obchód święta w Warszawie przybierze niezwykle uroczysty charakter.

B. konsul włoski strzeżenia, przesyłał je żonie, która w Gdańsku zeznajeH

je miała zaszyte w garderobie. Pa­

miętniki te znajdują się obecnie w posiadaniu sądu. Przeciętnie wię­

źniowie żyli w obozie 4 miesiące, chy­

ba, że mieli pomoc z zewnątrz. Pobyt w obozie zmieniał całkowicie psychi­

kę ludzi. Esmani starali się o przy­

dział do obozu, bo prócz tego, że nie szli na front, dorabiali się wielkich bogactw na majątku okradanych więźniów. Świadek przypuszcza, iż w obozie zginęło około 80.000 więźniów, biorąc pod uwagę, iż ostatni numer nosił cyfrę 107.000. Były jednak transporty, które kierowano bezpo­

średnio do krematoriów. Tak np. do komory gazowej 6 sierpnia 1944 r.

skierowano transport z Rosji, inwa­

lidów bez rąk lub nóg. Później na rozkaz Berlina zlikwidowano 4.000 kobiet żydowskich. W styczniu 1945 r. zginęło około 9.000 Żydów. Pod krematorium były stosy 600—700 trupów. Wśród nich wiele zwłok dzieci od 10 do 12 lat. Jakaś kobieta była tak wychudzona, iż przy wzro­

ście 1.52 m, ważyła 19 kg.

z, i,7- W dalszym ciągu swoich zeznań tulu tej pracy pewną swobodę, świa- wtorkowych świadek Coradello opo*

dek chodził po obozie i notował spo- wiada o podstępach, jakich używano

Światu kilku wiśniach

GDAŃSK (tel. wł.). Swego rodza­

ju sensacją w procesie zbrodniarzy ze Stutthofu były zeznania b. kon­

sula włoskiego w Gdańsku do r. 1944 a później więźnia w Stutthofie, świadka Aldo Coradello.

Śwaidek aresztowany został zo to, że nie należał do partii faszystowskiej a przysługujące mu, jako konsulowi, prawo eksterytorialności nie zostało przez Niemców uszanowane. Z obo­

zem w Stutthofie zetknął się w r.

1940, kiedy interweniował w sprawie aresztowanego obywatela państwa watykańskiego. Konsul widział pracę słynnej „Waldkolonne**. Więźniowie musieli biegać i byli bici przez es- manów.

Po raz trzeci konsul znalazł się w obozie po aresztowaniu w okresie ka­

pitulacji Włoch. Komendant Paulus przyjmując konsula powiedział: „Te­

raz już jesteś wśród swoich Pola­

ków". Po wydaniu odzieży obozowej, konsul został zbity w baraku 13 przez kryminalistów niemieckich, po czym przez dwa miesiące pracował z wię­

źniami aż do czasu, kiedy został w obozie pisarzem nocnym. Mając z ty- dek chodził po obozie i notował spo-

Bliska lik w dacja sprawy perskiej

NOWY JORK (FA). Rada Bezpie­

czeństwa rozpatrywać będzie dziś na nowo sprawę Persji. Sekretarz ONZ Trygve Lie otrzyma! list ambasadora perskiego Hussein Ala, w którym ten.

że — imieniem swego rządu stwier­

dza, iż wojska radzieckie wycofały się

z 4 północnych prowincji perskich- Co do Azerbejdżanu, ambasador nie może przedłożyć szczegółowych ra­

portów, jednak rząd perski jest zda­

nia, że ewakuacja będzie na czas za.

kończona i takie oświadczenie otrzy­

mał rząd perski od wiadz radzieckich.

Traktat pokojowy z Rumunią

rozpatrywany przez konferencję paryską

ła swego czasu zapewnienie ludom afrykańskim, a zwłaszcza Libii, że kraje ich nigdy już nie dostaną się pod zarząd włoski.

LONDYN (FA). Wobec niemożno.

Śd dojścia do porozumienia w sprawie granicy włosko.jugosłowiańskiej, mi­

nistrowie spraw zagranicznych 4 mo­

carstw zdecydowali się na jakiś czas odłożyć sprawę traktatu pokojowego z Wiochami, a przejść do załatwienia sprawy traktatów z państwami bał-' kańskimi i Finlandią. Jako pierwszy na porządku obrad znajdzie się trak- tat pokojowy z Rumunią.

Co do traktatu pokojowego dla Włoch, sprawa rozbija się o różnicę zdań między Zw. Radzieckim, Francją i Anglią. Min. Mołotow nalegał, aby Triest przydzielony by! Jugosławii, jak i cała prowincja Venetia Julia. Wza- mian za to — jak Mołotow dał do zrozumienia — Jugosławia zrzeklaby ; się zapłaty odszkodowań wojennych i ze strony Włoch. Podobną transakcję wymienną zaproponował Mołotow w sprawie przyznania Grecji Dodekane. j zu. Ponadto Mołotow wyjaśnił, że w razie przyznania Jugosławii całej pro- 1 wincji Venetia Julia gotów jest na f poczynienie ustępstw odnośnie przy- i znania Włochom kolonij. afrykań. i skich. Na propozycję tę nie zgodzili i się zarówno Bymes jak i Bevin, przy i

czym Bevin oświadczył, że Anglia da- litycznego.

Aresztowanie szefa wywiadu

1— francuskiego —1

PARYŻ (PAP-G). Oficjalnie ko­

munikują, że w niedzielę wieczo­

rem został aresztowany płk Wa­

vrin, szef wywiadu francuskiego oraz 50 członków tej organizacji.

Płk Wavrin, by! bliskim współ­

pracownikiem gen. de Gaulle. Był on dobrze znany w francuskim ru­

chu oporu jako płk Passy. Od czasu wyzwolenia Francji, wywiad i kontrwywiad francuski był nie­

jednokrotnie przedmiotem ostrej krytyki- Komunikat oficjalny stwierdza, że płk Wavrin i jego współpracownicy pozostają pod ścisłym aresztem. W kołach mia­

rodajnych twierdzą, że aresztowa­

nia te nie posiadają podkładu po-

fiarą zamachu bombowego w Ka.

y irze padło 10 wojskowych angiek wobec kobiet, aby dobrowolnie szłyskich.

na śmierć. M zywano ąp. kobiety rry Hamburgu odbyła się w pierw, starsze i słabsze, aby zgłaszały się do / py sza rocznicę wyzwolenia wid.

cerowania pończoch dla wojska. Pra-^ka manifestacja b. niemieckich wię.

ca miała być lżejsza i lepsze jedze-/źniów politycznych.

nie. Kobiety ładowano do podstawi u rokowań

wnonego wagonu, do którego następ-^ hinduskich przewidziane jest w me esmani wrzucali kilkaset a™PMIndiach utworzenfe du

łek z gazem. Zginęło w ten sposób ł 2 r6gionalnych( t . odraził 40 osob. Albo kierowano ko- Z du hinduskieg0 j „ądu muzuL biety do lżejszej pracy, ale przed tymg . ,l7 , , . , musiały się poddać badaniom lekar- | ^nskiego. W kompentencję rządu skim. Wchodziły pojedyńczo do po-f“traIne5° wchodziłyby sprawy o.

koju, w którym spisywano ich perso-/ ^” n?”pa.ns Ja

nalia, po czvm miało się odbywać ^Slł, zbrojnych /.bezpieczeństwo Indu, , , . — , , . . Szaś sprawy ściśle wewnętrzne spo.

samo badanie. Pod ścianą mierzono/ ' , ' ... , . pozywałyby w rękach rządów regio. , , .. *.

wzrost i ważono, a w tym momencie/ , / 6

z drugiej ściany padał strzał, który £nanyc

trafiał ofiarę w ty! głowy. Prawie / r> zad Iraku wystosował noty pro.

z reguły ginęli w krótkim czasie testacyjne do Stan. Zjedn. i An- obozie chorzy pozbawieni pomocy le-^glii przeciw orzeczeniom anglo-a- karskiej. Szpital obliczony był na < merykańskiej komisji dla spraw Pa- 400 chorych, a musiał pomieścić prze ^lestyny.

ciętnie 800 osób. Stale było do 100 S Belgradzie skazano 27 osób na osób ciężko chorych. Świadek był o- H/ kary więzienia od 3 do 10 lat becny przy 12 egzekucjach. ^za dziaja]ność wywrotową.

Z kolei opowiada świadek, jak po \

krótkim okresie pobytu w obozie o-S D iuro premiera francuskiego trzymał razem z innymi kawałek \ oraz min. spraw wewp. wy*

mydła, na którym był odbity numer S dały wspólny komunikat, w któ- obozowy więźnia i litery „Rife***, § rym stwierdzają, że wiadomość o prawdopodobnie marka fabryki. Es-^aresztowaniu szefa wywiadu fran- man oświadczył mu, że jeśli wyjdzie Ś cuskiego płk. Wavrin i szeregu z obozu to tylko w postaci tego ka-^ jego współpracowników jest „nie- wałka mydła, a litery znaczą „Ruhe js ścisła".

in Frieden" spoczywaj w pokoju. k rry e Włoszech krążą uporczvwe Obóz obliczony na 4.000-5.000 o-| W pogłoski, jakoby Wiktor Ema- sob liczył w pewnych okresach 60gnuel m mja} abdvkować defini.

tysięcy więźniów. Przeżyć w obozie | tvwnie w tych dniach { opuścić mogli tylko - zdaniem świadka -SWłochy. W kołach miarodajnych ludzie wybitnie inteligentni 1 zara- |twierdzą> że kr61 egipski Faruk.

zem sprytni, mający jakiś prz}dat-Xodrndwjj Wiktorowi Emanuelowi ny fach i wspomagani z zewnątrz | prawa pobvtu w Egipcie.

paczkami. Najwięcej ginęło Żydów, S

Rosjan i tych narodowości, której T bn Saud w przesłanym przewodni- zupełnie nie znały języka niemiec-S czącemu arabskiej komisji głó.

kiego. Masowo ginęły kobiety, ktÓ-§wnej depeszy, określa uchwały an.

rych było przeciętnie do 25.000, z glo-amerykanskiej komisji do badania czego zaledwie jedna czwarta zdol-^spraw Palestyny jako niezwykłą nie- nych do pracy. Na 60.000 osób było / sprawiedliwość.

tylko 300 więźniów narodowości nie- / T-’ ruman przedłożył kongresowi a- mieckiej, w tym tylko 100 za anty-^ 1 merykańskiemu nowy projekt hitlerowskie nastawienie. /ustawy dot. organizacji i uzbrojenia

Absolutnym panem życia i śmier-/tow*rzystw wojskowych.

ci więźniów był: starszy lagrowy,/ Q trajk 400.OOO górników amery-

Niemiec z okolic Gdańska, zawodowy^ pr£

przestępca, który największą, ilość / w w chifa.

of.ar wyprowadził na tamten świat./ mpsiało z Ogółem biorąc wszyscy w obozie / u dstawienia_ ' mający jakiekolwiek funkcje, bili 5

i gdyby za to miano karać trzeba by / Tl/zWiedniu zmniejszono racje chle- zasądzić 9O»/o obozu. Trzeba do tej | ba z 900 na 700 gr dziennie, sprawy podchodzić z innej strony. / ę rozumiejąc, konieczność Wszyscy ci funkcyjni dzielili się na/ O przyjścia z pomocą krajom po dwie grupy: tych, którzy bili bez po/trzebuJ.ącym> racje żyw.

wodu, z sadyzmu lub dla podchlebie /nościowe> pr2eZnaczając zaoszczędza- nia się esmanom i tych, którzy mu- 'nc w ten spos6b produkty na eksport sieli terrorem utrzymywać porządek i _ ,, . i ratować niejednokrotnie słabszych / P ra« Przy uporządkowaniu Pla- przed mocniejszymi, świadek sporzą-^ . w Warszawie są dził sobie listę, na podstawie wła-/Juz na ukończeniu. Termą ukonczo snych obserwacji i określeń więźniów ?nia robot Raczono na 9 maja, wszystkich narodcrwości, na której y T) roces marszałka Graziani, b. ud- umieścił nazwiska najbardziej 0-/^ nistra wojny w rządzie MussoM*

krutnych sadystów, bez powodu znę niego, rozpocznie się 24 maja w Rzy- cających się nad więźniami. /mie.

Odczytuje ją i wśród nazwisk osób| p rytyjski eksport staM i żelaza w nieznanych, a w każdym razie nie/.D ciągu ostatnich miesięcy znacznie zasiadających na ławie oskarżonych/wzrósł pod względem ilości i warto- pada nazwisko oskarżonego Kozłow.^ści. Dane przewyższają trzykrotnie

skiego. /cyfry z 1938 r.

iiBaaaaiiiiMMiiiianMiiiiiBaMiiiiianeairiaMaiiiii

Z za kulis minionej wojny

Mussolini i Hitler

Rewelacyjne szczegóły sekretnej misji = Grzegorza Gafenco, b. ministra spraw zagr. Rumunii

Związek z Hitlerem, rozporządza­ n.

jącym nieskończenie większą siłą, niepokoił go. Widzał się przemocą pociągniętym na drogę, którą prze­

cież sam wykreślił; czuł się więź­

niem systemu, któremu dał życie, więźniem namiętności, jakie rozpę­

tał. Widział, że zmierza ku celowi, który wydawał mu się niepewny.

Siejąc wiatr, obawiał się burzy, zbli­

żającej się coraz bardziej, nie pozwą lającej się opanować. Miał nadzie­

ję wyzyskać osiągniętą szybkość, by przejść pomiędzy skałami niebezpie­

czeństw. W przeciwieństwie do Hi­

tlera, nie było jego zwyczajem rzu­

cać się w niebezpieczne odmęty. Wo­

łał ich unikać, ale z ko’—v'-'i rP.i

nad nim górę, jak to: poczucie uraz, gwałtowne wybuchy gniewu, nagłe wyskoki nieopanowanej miłości wła­

snej. W przeczuciu niebezpieczeń­

stwa niepokój Mussoliniego ujaw­

niał się coraz bardziej. I dlatego to­

lerował u sw’ego boku tego trzeźwego sybarytę, jakim był Ciano, w które go spojrzeniu widział ostrzeżenie, iż władza wymyka mu się z rąk.

na codzień Po raz pierwszy przyjął mnie hr.

Ciano w swym wspaniałym biurze w Pałacu Chigi. Starałem się wypeł­

nić misję powierzoną mi przez Bon- neta, Ciano udawał obojętność i nie­

dowierzanie. Oskarżał Francuzów o r,v•o-r'-umienie polityki Włoch. Od- siebie. świadomość n' . .PM„xcdż.„Iwu pu na to, że Francu Bie uwalniała go z uczuć, biorącychlzi — jak miałem możność skonsta­

tować w Paryżu — przejawiają w tym względzie dwa kierunki: niektó­

rzy z nich uważają, że Francja win­

na uczynić gest zbliżenia w stosunku do Włoch, inni zaś są zdania, że Wło­

chy winny same przekonać się o ko nieczności zbliżenia z Francją. „Ci pierwsi mają rację*1 — zawołał Cia­

no, zapominając o swym chłodzie i obojętności. • „Jeśli się zastosuje taktykę wyczekiwania, może być za późno!**

Nazajutrz rano minister zaprowa­

dził mnie do szefa rządu. Długa dro­

ga po ślizkich płytach, jaką trzeba było przebyć, przerażała wizytują­

cych. W połowie drogi, między mo numentalnymi drzwiami a biurkiem, oczekiwał mnie uprzejmy dyktator.

Prowadzony, mogłem dotrzeć do wskazanego mi miejsca bez utraty równowagi. W przeciwieństwie do Hitlera, Mussolini nie był podobny do swyeh fotografii. Na codzień twarz jego pozbawiona była tych ry­

sów władczych, jakie przybierał, aby wywierać wrażenie na tłumach. Nie był pozbawiony wdzięku. Jego spoj­

rzenie, gdy nie rzucał błysków, było ujmujące. Mówił poprawnie po fran­

cusku z akcentem południowym. Pod­

czas rozmowy nie miał miny aktora,

zdawał aię zadowalać rolą człowieka

naturalnego, odpoczywającego po scenach odgrywanych na słynnym balkonie. Unikając monologowania, prowadził rozmowę, stawiając pyta nie i słuchając odpowiedzi.

Jednakże pierwsze pytanie, posta wionę z nienacka, zdawało się nie sprzyjać harmonijnej rozmowie. Mus­

solini zapytał: „Pan przybywa z Ber­

lina, co pan sądzi o polityce osi?**

'fn>iatat»o^tad włoski i niemiecki

Byłem bardzo zakłopotany. W Ber­

linie nie czyniono żadnych aluzji co do osi. Kierownicy państwowi Nie­

miec mówili o Rzeszy, coś nie coś o Rumunii i wiele o Anglii.

Starałom się sformułować mą od­

powiedź w sposób najmniej bolesny, lecz moje zakłopotanie nie uszło u- wagi hr. Ciano.

Mussolini poruszył problem naj­

bardziej leżący mu na sercu: z ży­

wością i zapałem mówił o osi i jej po­

lityce. Żywił przyjaźń dla Niemiec, ponieważ miał pełne zaufanie do Hitlera.

— Polityka osi jest żywotnie real­

na, jakkolwiek do chwili obecnej nie została zadokumentowana przez ja­

kiekolwiek pismo czy formalne wy- stąjjleaia.

Słowa „do chwili obecnej** Duce zaakcentował. Jego wielkie oczy pa­

trzyły na mnie uporczywie, szukając potwierdzenia.

—Węzły, jakie nas łączą z Rzeszą narodowo socjalistyczną, jakkolwiek nie są jeszcze realne, niemniej są oparte na solidnych podstawach. Ci, którzyby usiłowali je zerwać, natknę­

liby się na niebezpieczne rozczarowa­

nia. Posiadam}’ najzupełniej identy­

czny światopogląd (MussoMjii użył tu niemieckiego wyrażenia „Welt­

anschauung**), co jest silniejsze, niż wszelkie konwencjonalne teksty. Je­

steśmy związani tym samym celem i tym samym zapałem rewolucyjnym.

Oto dlaczego nie obawiam się Nier mieć.

Taka nieoczekiwana konkluzja by­

ła odsłonięciem obaw, jakie w tym okresie mąciły myśl Mussoliniego. On nie tylko uzasadniał swą politykę, on jej bronił. Odsuwał piętrzące się przed nim przeszkody, jakie wyczu­

wał, bronił swej sprawy z zapałem, jakby chciał sam siebie pazekonać i dodać sobie odwagi.

— Nie — ciągnął dalej. — Włochy nie mają jakiejkolwiek racji obawiać się Niemiec. Nie ma sprzecznych in­

teresów między nami. Niemcy zdą?

żają ku w&chodowL.

(3)

Nr 123 ILUSTROWANY KURIER POLSKI

8. V. 1945 Na dzień kapitulacji Niemiec 8. V. 1946 Plac Zwycięstwa

Gdy miecz Twój podniesiony trzymasz... Kiedy Niemcy rozpętali pierwszą wojnę światową w 1914 r., wiodło im

się na wszystkich frontach. Wkrótce działania wojenne przenieśli na tereny obce, a po każdym większym zwycięstwie urządzane były manife­

stacyjne pochody przy biciu dzwo-

Zaczęli deklamować, że absolutnie wojny nie przegrali, że wycofali się dobrowolnie na mocy 14 punktów Wilsona. Zapomnieli też wkrótce, że raz na zawsze wyrzekli się wojny.

W niepamięć poszło przyrzeczenie, a zresztą udowodnił światu Hitler, że

Otóż tego, aby w Niemczech znie­

siony został dodatek do poborów na dzieci. Przewrotność Niemców nie zna granic i trzeba wytrącić im broń z ręki, aby nie wysuwali znów ha­

sła „Lebensraumu". Lekarza Polaka za niedozwolony zabieg w latach o-

podpisany. Jeszcze zwycięzcy dzierżą w swoim ręku podniesiony miecz.

Jeszcze czas obmyśleć sposoby utrzy­

mania Niemców w karbach. Jeszcze czas na uprzytomnienie im, że dopóki sami byli zwycięzcami nie znali li­

tości, nie mieli serca dla cierpień nów.

W drugim roku wojny, w 1916 r pisał niej, von Rathenau, że Niemcy mając w swoim ręku już jedną szóstą Francji, wojny przegrać nie mogą.

Uplanowali rozszerzenie granic i wcielenie do Rzeszy obszarów Long- wy-Brieg na zachodzie i b. Kongre­

sówki na wschodzie. Bez pierwszego nie mogli żyć ze względu na rudę niezbędną do produkcji przemysłowej a bez drugiego — tak samo, bo sta­

nowiła potrzebną im spiżarnię.

„Prawdy" te powtarzał każdy Nie­

miec.

Wmówiono narodowi, że tak a nie inaczej być musi i będzie. Byli pew­

ni wygranej do tego stopnia, że wszelka dyskusja na ten teipat wy­

dawała im się absurdem. Nie liczyli się jednak podczas tej pierwszej wojny światowej z głodem i popełni­

li jeden kardynalny błąd, że nie o- szczędzali z żywnością. Wypowiada­

nie im wojny przez coraz to inne państwa, witali ze śmiechem, twier­

dząc, że im więcej wrogów, tym więk­

szy honor w odniesieniu zwycięstwa.

Nie zdołali jednak nieprzyjaciół swoich zmusić do kapitulacji i tak nadszedł rok 1918, rok klęski.

Zawarto rozejm i Niemcy zmusze­

ni byli opuścić Francję, Holandię i Belgię, nie niszcząc kraju. Przy wy­

cofywaniu się musieli utrzymać dy­

stans 11 km, gdyż inaczej zabierano ich do niewoli. To też każdy uciekał jak mógł. Pociągi były zapchane, nie wyłączając dachów wagonów.

Nurtowała ich tylko jedna myśl — aby prędzej wydostać się za Ren.

I płynęły rzesze pobitej armii nie­

mieckiej dp ojczyzny z okrzykiem

„niemals rnehr Krieg" (nigdy już wojny). Wyrzekali się wojny, jak żaba błota, ale tylko dopóty, dopóki nad karkami ich wisiał miecz marsz.

Focha. Zwycięzcy nie poszli jednak do Berlina. Zadowolili się utworze­

niem przyczółków na Renie, co wi­

dząc Niesney od razu podnieśli głowy.

przyrzeczenia są po to, aby je łamać.

I dziś Niemcy udają baranków, ; to udają z większym jeszcze mistrzu stwem, aniżeli w roku 1918. Tylk<

krótkowzrocznym zdawać się może, że bez podniesionego nad głowami ich miecza, świat zazna spokoju. A prze­

cież im zawsze będzie „krzywda", gdyż potrzebują przestrzeni życic wej. Na to premiowali i obdarowy wali matki z licznym potomstwem aby móc tym głośniej dopominać sie o „Lebensraum". Przez przesunięci' granic Polski do Odry i Nisy, prze strzeń życiowa Niemiec zmniejszyła się, ale wystarczy im ona, jeśli zaw­

sze czuć będą podniesiony miecz, je­

śli on przypominać im będzie tę go­

rzką prawdę, że wojnę przegrali i że już nigdy nie będą mogli pokusić się o rozpętanie nowej zawieruchy. Ina­

czej szybko rość zaczną w pychę i myśl o odwecie przybierze znów re­

alne kształty.

Ostatni kajzer piemiecki Wilhelm oświadczył kiedyś butnie, że tam.

gdzie orzeł niemiecki swoje szpony wbije, tam kraj jest niemiecki i nie­

mieckim pozostanie. Orzeł niemiecki wraz z swastyką został zgnieciony.

Ocięto mu pazury, ale świat winien teraz dopatrzeć, aby one mu nigdy nie odrosły, aby Niemcy pd hasłem

„niemals mehr Krieg", znów pota jemnie nie dokonywali zbrojeń. Prze­

cież Stresemann, znany ze swoich butnych wystąpień w Lidze Naro­

dów, tak potrafił Anglików otuma­

nić, że wycofali swoje wojska z Nadrenii przed upływem 15 lat, a Stresemann sam nawet dostał na grodę Nobla za pracę pokojową(l) Anglicy uwierzyli święcie, że Niem cy to naród miłujący pokój. W wie­

rze tej utwierdzał ich również Hitler i gdyby był otrzymał wszystko czego chciał, to na pewno nie byłoby wojny...

Czego za tym zwycięzcy winni w pierwszym rzędzie dopilnować?

kupacji skazywali na śmierć, ale sa­

mi mordowali miliony. Nie znają mo­

ralność!, nie znają etyki i nie do trzymują zobowiązań, których doma­

gają się od innych.

Układ pokojowy jeszcze nie został

ludzkich i krzywd. Można im dziś współczuć, można nawet zapłakać — jeśli już tak chcemy — ale nie wolno nam chować miecza do pochwy! Wi­

nien nad nimi wisieć czujny i groź­

ny przynajmniej 25 lat! I. W.

Kawaleria polska atakuje czołgi niemiec' ie

Propaganda, niemiecka w okresie wojny wyśmiewała bohaterstwo armii polskiej, która słabo wyposażona zmuszona była walczyć z najeźdźcą 20 krotnie lepiej uzbrojonym. Zdjęcie przedstawia pracę malarza nie­

mieckiego, przedstawiającą atak kawalerii na czołgi niemieckie, hiiem-

■y nie zdawali sobie sprawy z tego, że mimowoli apoteozują bohater­

stwo żołnierza polskiego.

s w Warszawie

WARSZAWA (PAP-ms) .Celem ucz­

czenia pierwszej rocznicy zwycięstwa postanowiono przemianować Plac Sa­

ski w Warszawie na Plac Zwycięstwa.

Ponadto dla uczczenia braterstwa bro­

ni polsko-radzieckiej postanowiono wznieść pomnik.

Szef gestapo

— ■ — r odawał się -

za Polaka

WIEDEŃ (PAP). W Vocklabruck w Górnej Austrii został aresztowany niejaki Willi Assmann, który zajmo­

wał w Stanisławowie stanowisko sze- fa gestapo. Assmann ma na sumie-

। niu szereg morderstw politycznych, j W Vocklabriick Assmann podawał się 'a Polaka i został aresztowany w chwili, gdy zgłosił się do Amerykań­

skiego Czerwonego Krzyża po odbiór naczek żywnościowych.

Wielka drożyzna również na Węgrzech

LONDYN (FA). Do Londynu po.

wróciła delegacja parlamentarzystów ' angielskich, która w swej podróży mspekcyjnej po krajach europej­

skich bawiła ostatnio na Węgrzech.

Delegacja stwierdziła m. in. kata- trofalną sytuację żywnościową w tym kraju, w szczególności brak mię- sa, tłuszczu i mleka. Sytuację po­

garsza straszna drożyzna, pozosta­

jąca w związku z niskim kursem penga, którego wartość w ostatnich miesiącach spadła 14-krotnie.

Wrażenia z wycieczki po Dolnym Śląsku

m.

faarocy zgadza sic na zmianę

zawodu

Jeździmy po Dolnym Śląsku od miasta do miasta, chodzimy od jednej fabryki włókienniczej do drugiej, żartując, że staliśmy się właściwie skończonymi włóknia­

rzami- I choć każdy z nas obiecuje sobie, że do końca życia nie weź­

mie „do ust" słowa „włókno" — to jednak na temat różnego rodzaju włókien kursują po autobusie żar­

ty i dowtipy.

Ot takie np. włókno sztuczne, wyrabiane z drzewa, które w Niem czech i u nas podczas okupacji, szczególnie pod koniec wojny, było bardzo rozpowszechnione pod na­

zwą „Zollwolle". Polak nie lubi tak złego gatunkowo materiału, ale przy obecnych cenach na materiały ubraniowe, zgodziłby się chętn:

ubrać u drzewo czy celuloz’

Jak -lę jednak przedstawiała spra­

wa uszycia takiego garnituru?

Przecież krawiec musiałby się za­

mienić w stolarza, będąc zmuszo­

nym do wykonywania takich czyn­

ności jak; shebłować i spiłować uhrmne. spiłować kieszenie, dziu ry wywiercić i frezować, dać pod szewkę z dykty i zalepić dziury po sękach. Do rachunku doliczyć by

®wsial zapewne pewien grueent na4

fundusz „ochrony lasów polskich"

i ubezpieczenie przeciwko robakom drzewnym i grzybowi.

Jeśli drzewo takie wypuści na wiosnę liście, należy je urwać i za­

chować jako skrawki do łatania.

Ewentualne „ablegery" trzeba przez rok czasu pielęgnować, by je później użyć na ubranka dla dzieci.

A z tego morał wynika taki: że nie należy podlewać drzewa, gdyż nie wiemy, czy ono kiedyś nie sta­

nie się naszym ubraniem...

Jest poza tym rodzaj włókna,

Uczeni niemieccy w służbie sprzymierzonych

LONDYN (nis). Do Wielkiej Bry­

tanii wysłana będzie ze strefy oku­

pacyjnej angielskiej grupa uczonych niemieckich aerodynamików celem przeprowadzenia prac badawczych nad napędem odrzutowym i nad o- siągnięciem szybkości lotu większej od szybkości głosu. Wszystkie uzy­

skane informacje będą udzielone Ameryce. Ameryka i Związek Ra­

dziecki korzystać będą również z po­

mocy uczonych niemieckich, znajdu­

jących się w ich strefach okupacyj­

nych.

Wyraźna odpowiedz Czechom

Wielka manifestacja polskości Ziemi Kładzkiej

KLADZKO (PAP-G). w związku z pierwszą rocznicą powrotu do Polski ziem Dolnego Śląska, ludność pow.

kladzkiego żywiołowo zamanifesto­

wała w obliczu pożałowania godnyah wystąpień reakcji czeskiej dla pol­

skości tych ziem i ich nierozerwalność z Macierzą. Na stadionie zgromadziło się 20.000 Polaków z sztandarami or- ganizacyj politycznych, społecznych, zw. zawodowych i organizacyj mło­

dzieżowych. Przybyły również oddzia­

ły Wojska Polskiego. Uroczystość roz­

poczęła Msza św. połowa, której wy­

słuchali wraz z osadnikami przybyli przedstawiciele państwa i wojska 8 wiceprezydentami KRN Grabskim i Barciszewskim na czele.

Zastępca naczelnika rządu RP m powiat kładzki, Zaporowski powitał przybyłych dostojników i przedstawił stan rzeczy w pow. kładzkim. Pow.

Kładzki zamieszkuje dziś 60.000 Po­

laków. Wszystkie placówki handlowe i rzemieślnicze oraz gospodarstwa rolne są objęte przez Polaków. Wszy, stkie pola są zaorane i zasiane. Wszy.

które się nazywa „furon", a z któ­

rym zapoznaliśmy się w byłej fa­

bryce „Phrix“ w Gorzowie. Włókno to zrobiło naprawdę furorę i kiedy nam oprowadzający wymieniał je­

go nadzwyczajne właściwości i za­

lety, każdy myślał o zastosowaniu go do swoich potrzeb. Panie my- ślały przede wszystkim o cudow­

nych pończochach z tego włókna, tzw. „perlonach", panowie nato­

miast o artykule wybitnie „dla pa­

nów"-. Otóż włókno to, cienkie i jedwabiste, jest miłe w dotyku, e- lastyczne (rozciąga się 40 razy), 24.000 razy można trzeć bez obawy podarcia j jest odporne przeciwko wilgoci. Wobec takiej trwałości może oczywiście — jak dawniej suknie prababek — przechodzić z ojca na syna. Byłaby to prawdzi­

wa zagłada ludzkości i siałoby zni­

szczenie większe od bomby atomo­

wej.

Tajemnicę tego włókna posiada­

ją: Niemcy, którym jednak wytrą­

cono tak niebezpieczną broń z rę­

ki,, a poza tym ZSRR, który w myśl

Blaża w Bierutawieaoh

umowy polsko-radzieckiej wywiózł urządzenia fabryki „Phrix“, insta­

lując je u siebie, no i Polska, która rekonstruuje maszyny i proces wy­

twarzania.

Mówią, że nic tak nie wiąże, jak wspólna tajemnica -

Woski anielskie na pam.aike O wzięciu sobie z odwiedzanych przez nas fabryk włókienniczych na pamiątkę dywana smyrneńskie- go, kuponu sztucznego jedwabiu w piękne desenie, perkalików w kropki, kratki i kwiatki — oczy­

wiście mowy nie ma. Ale jest taka niewinna rzecz... Motki sztucznego jedwabiu, który ma piękny, kry­

staliczny wygląd. Pociąga ku so­

bie oczy... więc w ślad za tym wy­

ciągają Się ku niemu ręce...

— Czv można wziąść na pamiąt­

kę!..

— Można-

Więc bierzemy, choć właściwie nie bardzo wiemy, co z tym począć.

Prędko jednak praktyczne panie wytłumaczyły sobie, że to można użyć jako nici jedwabnej, następnie do peruk na lalki, albo jako włosy anielskie do wigilijnej choinki.

I wtedy przychodzi na myśl, czy taka nieodparta chęć „brania na pamiątkę" przedmiotów, o których często nie wiemy, co z nimi po­

cząć, które po chwili może wyrzu­

cimy jako niepotrzebne — to nie pierwszy stopień do mniej niewin nego brania „na pamiątkę" takie­

go np., jakiego' ostatnio doświad­

czyły na sobie poniektóre panie szwedzkie, które zaprosiły do swo­

ich domów nasze byłe więźniarki [często konstatując potem brak j tego czy owego.

I Co tu owijać w bawełnę — wzię­

to to sobie po prostu na pamiątkę-

— smedsfcśe* ^ośeinnoscł-

stkie zakłady przemysłowe podjęły już normalną produkcję. Życie polskie na tych terenach rozwija się bujnie i szybciej niż tego można było się spodziewać. Na terenie powiatu prze­

bywało według statystyki 358 Cze­

chów. lecz połowa z nich czująca się Niemcami. dobrowolnie opuściła Kladzko, wyjeżdżając do ..vaterlao- du". Dłuższe przemówienie wygłosił wiceprezydent KRN prof. Grabski, na­

stępnie wygłosił okolicznościowe przemówienie wiceprezydent KRN i prezes PZZ dr Barciszewski. Przema­

wiał również przedstawiciel Wodza Naczelnego. Po przemówieniach ufos.

mował się imponujący 20.000-ny po- chód, który przeciągnął przed dostoj­

nymi gośćmi ulicami miasta. Po za­

kończeniu defilady wiceprezydent KRN prof. Grabski dokonał na rynku odsłonięcia ’pamiątkowej tablicy z na­

pisem: ,,Sprawiedliwością dziejową Polska odzyskała Kladzko".

Jednocześnie z uroczystościami o- bradował w Kfadzku zjazd rolnictwa i przemysłu, opracowując plany roz­

woju życia gospodarczego na terenie województwa.

|! snów

mwsfer ^i ionowym

BUDAPESZT (PAP). Ostatnie dane statystyczne stwierdzają, że Bu­

dapeszt liczy obecnie 1.024.000 mie­

szkańców. Przed wojną Budapeszt liczył z przedmieściami 1.556.000 nreszkańców. Liczba ta spadła w ro­

ku 1944 do 1 380.000 ■ Bezpośrednio po uwolnieniu miasta przez Armię Czerwoną Budapeszt liczył zaledwie 832.800 mieszkańców.

- - Powrót Polski ...■==

nać Odrę, Nysę i Bałtyk —

to akt sprawied iwości dzie ­

jowej i rozumu politycznego

(4)

■MQ Str. <1®

Wielki dzień Bydgoszczy

flattumsfii Sztuki

■ otworzył swe podwoje ™

dziekana kan. Konopczyńskiego, przedstawicieli senatu i rektora UMK próf Jamońtta, nacz. IB dra Borowika, przedstawicieli partii politycznych:

pułk. Alsteta (PPR), dr Moszczyń­

skiego (PPS), mec. Trzebińskiego (Str.

Pr.), pr of. Langera (SL). wiceprezesa Rudnickiego (SD), kom miasta mjr.

Lindnera, kom. garnizonu pułk. Hry.

niewicza. prezesa SO PlejewsKiego, Prok. SO Karlsa, dyr. PR Kańskiego, dra Jonschera oraz licznie zebranych przedstawicieli ZZ rzemiosła, kupie- ctwa, nauczycielstwa i młodzieży.

Najliczniej reprezentowany był świat artystyczny Pomorza z prezesem Zw.

Literackiego prof. Konradem Górskim, dyr. teatru ' Rodziewiczem, prez. Zw.

Aktorów Gutnerem, prez. Zw. Plasty­

ków, prof. TurWidem i prez. Zw. Mu.

zyków prbf. Jasieńskim na czele.

Pierwszy przemówił ks. kan. Ko­

nopczyński, który następnie dokonał poświęcenia Domu Sztuki.

prezesa Jifubu

>ojervody fdao^a

powitać naszych drogich gości (tu następuje powstanie).

Z kolei parę słów na temat, jak to do togo doszło, te artyści po­

morscy stali się właścicielami tak okazałej budowli.

Zaczęło się po prostu tak: Na opuszczone mienie poniemieckie — gmach b. niemieckiego kasyna przy Al. 1 Maja 20 zwróciło uwa­

gę dwu członków Zarządu Klubu i konsekwencje tego spojrzenia spowodowały lawinę nieszczęść na miasto, a na artystów byd­

goskich ogrom radości i szczęścia.

Wszystkie walki o przydział Do­

mu zostały zwycięsko zakończone, mimo, że w samych początkach pojawił się groźny konkurent.

Akt długi tego dzieła zatytułu­

je przyszły historyk Klubu — zbie­

ranie funduszów na kapitalny re­

mont. Trudny to był rozdział i wiele mający wspólnego z ekwili brystyką. Jakim sposobem wszy st kie te trudności zostały pokonane

— niełatwo opisać. Pukano, stu­

kano, atakowano najrozmaitsze urzędy i instytucje. Od ziarnka do ziarnka zebrała się miarka, która umożliwiła przeprowadzenie ko­

niecznych napraw i remontów. 90 procent tej pracy mamj’ poza so­

bą. Co prawda mamy i długi, no ależ któryż to szanujący się ma­

larz czy poeta był od nich wolny?

Liczymy na swoje siły no i na- tę trochę sympatii, którą posiadamy zarówno wśród społeczeństwa, jak i przedstawicieli władz i urzędów.

Tak jak w życiu człowieka, tak i w dziejach miast bywają dni. których się nie zapomina, dni radosne, dni opromienione słonecznym blaskiem wielkości. Do takich już w życiu Bydgoszczy będzie należał bezwątpie.

nia dzień otwarcia Domu Sztuki.

Przejdzie on niewątpliwie do historii tego miasta, jako jedna z najpiękniej­

szych kart. Jakie znaczenie posiada fakt powstania tego potężnego ogni­

ska życia artystycznego dla Pomorza, a nawet pośrednio i całej Polski, pisa­

liśmy już niejednokrotnie. Wys; ki nielicznego zespołu zapaleńców, wło.

żonę w tworzenie tego ośrodka sztu­

ki polskiej, wydadzą bezwątpienia stokrotne owoce.

W tym uroczystym dniu, wielka, do­

piero co wykończona sala Domu Sztu­

ki ' zgromadziła przedstawicieli społe­

czeństwa pomorskiego w osobach:

woj pom. Wojciecha Wojewody, pre­

zesa WRN dra vyiechno, prezydenta m. Bydgoszczy Twardzickiego, ks.

(Frzemónrfenie jCiteroróiego iricen

Po odegraniu hymnu narodowego, zabrał głos prez. Klubu Literacko-Ar.

tystycznego w Bydgoszczy wicewoj.

Zygmunt Felczak.

Zebraliśmy się tu dzisiaj na Święto Sztuki Paomorskiej — na święto sztu­

ki polskiej, na święto sztuki słowian, skiejl Zgromadziliśmy się w murach budynku, który na długo przed 1939 rokiem jak również w okresie okupa­

cji hitlerowskiej, był ośrodkiem niem­

czyzny na Pomorzu i pragniemy dać świadectwo prawdom:

pierwszej prawdzie, że gmach ten, który przez długie dziesiątki lat siu.

żył niemczyźnie, od dziś będzie' słu­

żył kulturze i sztuce polskiej — drugiej prawdzie, że ofiarę krwi i zwycięstwo żołnierza narodów sło­

wiańskich: rosyjskiego i polskiego pragniemy utrwalić na zawsze obiek­

tywnymi wiecznotrwałymi dziełami cywilizacji, kultury i sztuki i

trzeciej prawdzie, że wolą naszą jest stworzyć tu bujny ośrodek kulturalny i artystyczny, pobudzający do wytę­

żonego wydajnego, nowego stylu źy.

cia poprzez budzenie tęsknoty ku wiel.

kości i nieśmiertelności dzieła czło­

wieczych wysiłków, poprzez ów nie.

jednokrotnie bolesny, lecz radosny mozół twórczy, ten niezbadany i tajem­

niczy proces psychiczny, który powo.

duje, że człowiek pragnie przeróść samego siebie i uczynić się nieśmier­

telnym i większym, aniżeli jest ,,Non omnis moriar" — .,Nie wszystek umie­

ram".

Otwierając dzisiejszą uroczystość, mam zaszczyt w imieniu gospodarzy

B^BfBBaBBBBBBBBBBBBBBBBBBHaBBBBBaBaBB■■ bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb

TAVIIIEMIW7/W IBOIKSIER

CJBZS wie ieiramkuj

— Co pan mówi? — wmięszał się do rozmowy Harry. — Czy pan rzeczywiście przypuszcza, że Boyne mógłby się tak daleko posunąć w swej zazdrości?

Larkin zdębiał... Musiał przez dłuższą chwilę się zastanowić, żeby sobie przypomnieć, jak brzmiało kłam­

liwe wyjaśnienie udzielone Harremu. Poza tym musial obrnyśleć jakąś prawdopodobną odpowiedź.

— Boyne przyszedł mi na myśl, bo zupełnie nie zdaję sobie sprawy komu możnaby przypisać podobnie bez­

sensowne wystąpienie — powiedział w końcu, po czym zaraz zwrócił się znowu do murzyna:

— Joe, sprawdź jeszcze przed pójściem spać wszystkie drzwi i okna

— Słucham sir — rzeki Joe oddalając się.

Larkin patrzył za nim kiwając głową.

— Szkoda, że murzyn jest tak bezdennie głupi, w prze­

ciwnym razie wiedzielibyśmy już teraz o co chodzi- Ten człowiek doskonale zdawał sobie sprawę do czego może się z murzynem posunąć. Gdyby na przykład pan był w domu nigdy nie odważyłby się na podobne wystąpienie

— Nie mam w tej sprawie wyrobionego zdania — od- rzekł Harry — Czy chce pan zrobić jakieś specjalne przy­

gotowania na dzisiejszą noc?

— Nie — odrzekł Larkin. — Napastnicy domyślą się, że Joe opowiedział mi o wszystkim, więc wątpię, by dziś wszczynali jakąś akcję Gdyby miało być przeci­

wnie to bez żadnych przygotowań zgotujemy im gorące przyjęcie A może pan jest innego zdania.

Har ry wzruszył ramionami.

ILUSTROWANY KURIER POLSKI

nej — wskazują drogi i formy na­

szego działania w przyszłości.

Pomorski Dom Sztuki ogłaszam za otwarty!

(Fraemóirienie no/. Wojewody Z kolei przemówi wojewoda pomor.

ski Wojciech Wojewoda który przed­

stawi) znaczenie powstania tak waż.

nego ośrodka kultury polskiej na tych ziemiach.

.Tam, gdzie przez długie lata tc- czyła się walka ludu polskiego z nie- miecką przemocą powstaje ognisko, które promieniować będzie na szero­

kie, połacie kraju. Stąd będą rozcho­

dzić się dzieła twórczości polskiej, stąd rozbrzmiewać będzie słowo pol­

skie, stąd popłyną tony muzyki pol­

skiej" Kończąc swe przemówienie mówca wskazał, że dom ten wniesie także wielki wkład we wspólnej budo, wie potężnego gmachu kultury pol­

skiej.

Następnie w krótkich słowach prze­

mówili: dr Wiechno i prez. Twar- dzicki.

W imieniu Pomorskich Zawodowych Związków Artystycznych przemówił prof. Marian Turwid. Mówił on o wartości jaką posiada dla pracowni­

ków sztuki fakt otwarcia Domu Sztu­

ki i o wyjątkowym znaczeniu tego zdarzenia dla życia artystycznego Po.

morza Podkreślając zadania, jakie czekają ten nowy ośrodek sztuki prof.

Turwid powiedział:

Najwspanialszy jednkk dom jest — martwy, jest niepotrzebny, — jeśli jest społecznie odosobniony, żyje ży­

ciem zamkniętym ciasnym egoistycz­

nym. W imieniu kolegów moich, imieniem wszystkich członków Pomor­

skich Związków Artystycznych mogę tu złożyć zapewnienie, że dom nasz zamkniętym nie będzie. Przeciwnie

— będzie on domem otwartym, otwar Zamykając ten rozdział, jako

prezes Klubu, pragnę gorąco po­

dziękować wszystkim, którzy przy­

czynili się do odbudowy tego gma­

chu. W pierwszym rzędzie dzię kuję: Ministerstwu Kultury i Sżtu ki oraz Ministerstwu Odbudowy, zarówno za to, co już dali i za to, co dadzą. Oh- Wojewodzie Po morskiemu — Wojciechowi Woje­

wodzie, prezesowi Woj. Rady Na­

rodowej dr. Wojciechowi Wiechno, reprezentantowi samorządu, pre zydentowi m- Bydgoszczy i prze wodniczącemu Komitetu 600-lecia, naczelnikowi Wydziału Samorzą­

dowego ob. Szumilewiczowi, na­

czelnikowi inż. Buczyńskiemu i Zjednoczeniom szczególniej za to, że nie dopuszczą aby weksle ar­

tystów poszły do protestu. Z kolei serdecznie dziękuję: społeczeń stwu bydgoskiemu, prasie pomor skiej Za pomoc i życzliwość, szcze­

gólnie gorąco i specjalnie pragnę podziękować prof. Jerzemu Reine­

rowi, naczelnikowi Woj. Wydz.

Kultury i Sztuki, przewodniczące­

mu Komitetu Odbudowy za nie­

zwykle serdeczną i ofiarną pomoc okazaną Klubowi w formie naj­

rozmaitszej i trudnej do wylicze­

nia.

Serdecznie dziękuję magistrowi Pałubickiemu, który z muzyka przemienił się w budowniczego, pełnego samozaparcia jałfnużnika, starszego majstra i kupca o nie­

bezpiecznej pomysłowości handlo­

wej.

Dziękując, stwierdzam oficjal­

nie, że wszyscy członkowie Klubu i Komitetu Odbudowy pracowali całkowicie bezinteresownie.

Jakim celom ma służyć Pomor­

ski Dom Sztuki? ideologię jego o- lęreśliłem na wstępie: Chcćmy tu stworzyć środowisko artystyczne, dynamiczne, budzące w człowieku twórczy niepokój, szukające no­

wych treści i nowych fórm, zwiek szające skarbiec kultury polskiej wartościami i motywami Ziemi po morskiej.

Pragniemy stworzyć środowisko promieniujące na cały lud pomor­

ski od Szczecina do Brodnicy i od Gdańska po Bydgoszcz.

Pragniemy stworzyć ośrodek krzewienia kultury, zamiłowania do sztuki — zaspakajający czło­

wiecze tęsknoty do większego buj­

niejszego życia.

Wystawa plastyki pomorskiej, którą dzisiaj jednocześnie otwiera my i koncert orkiestry symfonicz­

W części muzycznej poraź pierw­

szy wystąpiła w pełnym składzie miejska orkiestra symfoniczna pod dy­

rekcją Arnolda Reslera.. Było to wiel­

kie święto muzyczne Pomorza. Już w tej chwili śmiało można powiedzieć że bydgoska orkiestra symfoniczna jest lepsza od warszawskiej, a ustę­

puje tylko takim zespołom symfonicz­

nym jak krakowska i łódzka. Jest to rezultatem wytężonej i sumiennej pracy inteligentnego zespołu i dyry­

genta.

Uwertura Moniuszki do opery .Hal­

ka” zarówno jak i .Swaty Polskie' Nowowiejskiego zostały odegrane z młodzieńczym entuzjazmem i świa­

LONDYN (PAP). „Reuter" dono­

si, że Armia Czerwona opuszcza sto­

licę perskiego Azebejdżanu, po 5 letnim tam pobycie.

W poniedziałek, 6 maja o godz.

10.30 czasu miejscowego wojska ra­

dzieckie rozpoczęły ewakuację Tabry- su. Ulice były udekorowane flagami radzieckimi i irańskimi. Tłumy zale­

— Gdyby' przyszło do walki, to już ja im się dam v e znaki. Czy jestem panu jeszcze potrzebny?

— Nie. Dziękuję. Może pan pójść do siebie.

— To świetnie. W takim razie dobranoc.

Harry wszedł na schody i udał się do swojego pokoju.

Tam usiadł za biurkiem, zapalił papierosa i zagłębił się w analizowaniu wydarzeń ubiegłego dnia.

Ucieszył się bardzo ze spotkania z Kidem Western, re­

porter miał szerokie znajomości, obiecał Harremu być w każdych okolicznościach pomocnym, nawet zapropo­

nował wyrobienie innej posady. Dzięki temu zależność jego od Larkina przestała być tak uciążliwą. Obawa przed zwolnieniem nie odgrywała już roli, to też Harry postanowi) pilnie obserwować swego chlebodawcę. Myśl jego popłynęła w tym kierunku. Marzył o przeniknięciu tajemnicy Larkina, tym więcej, że dotąd nic konkretnego nie udało mu się zauważyć. Na przykład, na czym po­

lega zatarg z Boynem? Czyżby on działał rzeczywiście pod wpływem zazdrości? Nie, to nonsens; wówczas użył by innych słów zapytując go o pracodawcę, w sali gry.

Również Larkin nie miałby podstawy posądzać Boyna o podstępne usiłowanie dostania się do jego domu. A przy tym wszystkim pojawienie się Stanleys Lowera zupełnie nie daje się- wytłomaczyć, a posądzanie Boyna o próbę wtargnięcia do domu, tylko wtedy miałoby sens, gdyby motywy, którymi się powodował miały poważniejsze tło, aniżeli zazdrość — Nie. — Pod tym chyba kryją się ja­

kieś ciemne sprawki, które Larkinowi chluby nie przy­

noszą. Kto był przeciwnikiem Larkina, jeżeli Boyn nie wchodził w rachubę? Harry na razie nie znalazł na to odpowiedzi. Jedyny materiał jakim dysponował, spo­

strzeżenia poczynione podczas , rozmowy w Klubie, na­

suwały tylko dalsze pytania.

1. Dlaczego Larkin się przeraził, gdy Kid West wspom­

niał o policji kanadyjskiej?

tym dla wszystkich bez wyjątku któ­

rzy sztuki polskiej potrzebują, którzy chcą z nią poważnie współtworzyć, którzy swoim zapałem, przyjaźnią i entuzjazmem — zobowiązywać będą artystę pomorskiego, do jak najbar­

dziej wytężonych wysiłków do nieu­

stającej pracy, takiej — by Pomorski Dom Sztuki promieniował nie tylko na całą ziemie pomorską — ale by stał się jednym z najjaśniej płonących ognisk artystycznych w Polsce.

Następnie zabrał głos prof. Remer, podkreślając, że mimo trudności jakie dopiero czekają tę nową placówkę, społeczny czynnik i żywotny entu­

zjazm dadzą realne w’yniki j osiągną zamierzone cele.

Ostatni przemówi) prof. Langer, który w- imieniu Ministra Kultury i Sztuki Kowalskiego, złożył wyrazy uznania dla tych co przyczynili się do powstania tego nowego ogniska arty.

stycznego na Pomorzu.

'Wystawa pro<

sfaictiartifstÓTW

plastyftóro

W dalszym ciągu uroczystości ze­

brani udali się na zwiedzenie wysta­

wy prac Związków Polskich Artystów Plastyków; Okręgu Pomorskiego. Wy.

stawa ta zgromadziła liczne prace ar­

tystów: Baranowskiego, Boruckiego, Brzęczkowskiego, Cholewczyńskiego, Czamana, Czarnockiego, Dargiewi- cza. Gossa, Grabarza, Frydrycha, Ja- montta, Łuczaka, Kowalskiego, Ko­

złowskiego, Millera, Modlibowskie- go, Mokrzyckiego, Narębskiego, No.

wickiego, Niesiołowskiego, Płoszay, Przybyły, Rupniewskiego, Staszew­

skiej, Siennickiego, Tarkowskiego, Tomkiewicza, Torwirtowej, Torwirta, Trieblera, Turwida, Wodyńskiego, Wojewódzkiego, Wojciechowskiego, Widackiej, Trieblera.

toy slip

oikiHłry lynilnitfrzitej

domością, że razem z dźwiękami wy­

dobywanymi z instrumentów idzie w świat wielka triumfalna pieśń o bu­

dzeniu się, ze snu po latach niewoli, muzyki i kultury polskiej na Porno, rzu.

Solistką koncertu była Halina Hal.

ska, piękny sopran, która odśpiewała przy akompaniamencie orkiestry trzy pieśni Moniuszki .Pieśń Broni', .Pol.

na różyczka' i Recitatio dumy z ope­

ry .Verbum Nobile' nagrodzone rzę.

sistymi oklaskami zebranych. Długo niemilknące oklaski były nagrodą za piękny koncert.

MAn żegna gały ulice od wczesnego rana. Gdy [ni his

wojska radzieckie przechodziły koło budynku w którym odbywają się ze­

brania zgromadzenia narodowego A- zerbejdżanu, przewodniczący tej in­

stytucji wygłosił przemówienie, w którym podkreślił pomoc, udzieloną narodowi Azerbejdżanu przez Armię Czerwoną.

2. Dlaczego z naciskiem dopytywał się o nazwisko tajemniczego sierżanta?

3. Dlaczego Kid West tak długo się waha! zanim wy­

mienił nazwisko sierżanta?

W końcu Harry wstał, zapali! drugiego papierosa, podszedł do okna i wsłuchiwał się w odgłosy nocy.

Przez jakiś czas jeszcze słyszał Harry, Jak Larkin i Joe chodzili po swoich pokojach. Wreszcie zapanowała głucha cisza w całym .domu.

Harry rzucił okiem na zegarek. Była godzina pierw­

sza w nocy. Był już najwyższy czas iść do łóżka. Ale Harry miał nieprzeparte uczucie, że w ciągu ^ej nocy jeszcze coś się wydarzy, to też przysunął sobie krzesło do okna i stamtąd obserwował mglistą przestrzeń przed domem.

Może godzina upłynęła spokojnie. Nagle, w polu wi­

dzenia Harrego, pojawił się jakiś niewyraźny kształt ludzki- Cień przemknął się przez ogród, przyklęknął za krzakiem i stamtąd pilnie przyglądał się uśpionemu domowi. Zapewne nabrał przekonania, że willa nie jest strzeżona, bo zerwał się i biegiem przemknął się do sa­

mego muru domu.

Podniecony, zerwał się Harry ze swego krzesła, i najciszej tylko jak mógł otworzył okno. W nieznajo­

mym rozpoznał Edgara Boyna. Ponieważ ten był mu wyraźnie sympatyczny, chciał go jeszcze w porę ostrzec.

Powiodło mu się. Okno stuknęło, Edgar Boyn sprężył się, spojrzał do góry, zauważył postać stojącą w oknie i dał nurka w ciemności nocy.

Harry spoglądał za nim, dopóki kształt jego nie roz­

płynął się w ciemności i sięgnął już do klamki by zam­

knąć okno, gdy u drzwi rozległo się dyskretne pukanie.

— Wejść! ..( ‘ Ciąg dalszy nastąpi)

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :