Dziennik Bydgoski, 1928, R.22, nr 261

Pełen tekst

(1)

^Cena eg*. 2 0 groszy.

in

Nakład 3 8 0 0 0 egzemplarzy'. Dziś 4 0 stron.

DZIENNIK

Wychodzi codziennie z wyjątkiem niedziel i Świąt.

BYDGOSKI

Do ,,Dziennika" dołącza się co tydzień ,,SPORT POMORSKI".

Redakcja otwarta od godziny 8—12 przed południem i od 5 -6 po południu.

Redaktor naczelny przyjmuje od godziny 11-12 przed południem.

Rękopisów niWamówionych nie zwraca się.

Redakcja i Administracja w Bydgoszczy, ulica Poznańska 30.

Filje: w Bydgoszczy, ul. Dworcowa 2 - w Toruniu, ul. Mostowa 17 w Grudziądzu, ul. Groblowa 5.

Przedpłata wynosi w ekspedycji i agenturach 3.00 zł. miesięcznie,

9.00 zł. kwartalnie; przez pocztę wdom 3.36 zł. miesięcznie, 10.08 zł. kwartalnie.

Pod opaską: w P'olsce 7.00 zł., za granicę 9.50 zł. miesięcznie.

W razie wypadków, spowodowanych siłą wyższą, przeszkód w zakładzie, strajków itp., wydawnictwo nie odpowiada za dostarczanie pisma,

a abonenci niemają prawa do odszkodowania.

Telefony: Redakcja 323, Naczelny redaktor 316, Administracja 315, Buchalterja 1374. - Filje: Bydgoszcz 1239, ToruA 800, Grudziądz 294.

Numer 261. BYDGOSZCZ, niedziela dnia 11 listopada 1928 r. Rok XXII.

Jak Polska długa - tysiąc dzwonów gra mi, Jakiż to dzień? jakaż to chwila?

Coś olbrzymiego stanęło przed nami, Coś się wielkiego nad nami pochyla

I rzuca cień błękitny cień,

Toniemy duszą w tym słodkim błękicie, Pijemy błękit ten usty pełnemi,

Nares'zcie wolni i na wolnej ziemi - ' Jak cudne jest życie ! ! ' M

Nie szukaj Polski wokół siebie Nie szukaj jej w wieczornych łunach

Ani w piorunach,

Ale na piersi swojej rękę złóii -w Czy słyszysz serca swego bicie?

To jest Polska i tej wiernie służ Przez całe życie!

Choćbym na strunach grał arfy eolskiej, Każda melodja zdaje m i się pusta, Oprócz jedynej bo serce i usta

Pełne mam Polski.

Marzy się we dnie i w nocy mi dzwoni Jak organ w niszy białego kościoła, Rytm każdy prosi i rym każdy woła:

Śpiewaj nam o Niej!

Przeto jak kuglarz Przenajświętszej Panny Rzucam mych rymów błyszczące obręcze,

I z serca swego wydobywam, tęcze 1

Świetlnej fontanny.

Polsce chcę służyć i sercem i piórem,

Z jej rąk chcę dostać rycerską ostrogę, I dumny jestem, że nazwać się mogę

Jej trubadurem.

A gdy zaszumią mi skrzydła olbrzymie Śmierci, w całunne przystrojonej chusty To szeptać będę krzepnącemi usty

Słodkie Jej imię!

Henryk Zbierzchowski.

W dziesiątą rocznicę pom iotu Solsfii

. do foptupaństwowego.

W dniu 11 listopada 1918 r. w po­

łudnie ustała na froncie zachodnim działalność bojowa Niemcy przy­

jęli warunki zawieszenia broni, po­

dyktowane im przez marszałka Fo­

cha i podpisali rozejm. Z chwilą zakończyła się wojna ludów, o którą modlił się Mickiewicz wierząc, że tylko taka wojna może narodowipol­

skiemu przywrócić wolność.

W gruzach legła potęga niemiecka, trawiona rewolucją wewnętrzną i o- słabiona potężnym upustem krwi.

Wilhelm czmychnął do Holandji, a jego pomagier Ludendorff, który mi- ljony na krwawą rzeź posyłał, już znalazł się był w Szwecji. Sprzymie­

rzeńcy, którym butny Kaiser obiecy­

wał wspaniałą przyszłość przy boku Niemiec, już poprzednio skapitulo­

wali. Trzy potęgi: Niemcy, Austrja

i Rosja pobite i rozbite wydać musia­

ły łup przed 150 laty Polsce wydarty.

Pogrom trzech zaborców otworzył Polsce grób niewoli.

Dzień 11 listopada dla tego uważa­

ny być musi jako właściwa data na­

rodzin Polski niepodległej, ponieważ dopiero ostateczna klęska Niemiec, najpotężniejszego i najkonsekwent- nieiszego z zaborców, u możliwiła budowę niepodległego państwa pol­

skiego w tych rozmiarach, do jakich mieliśmy niezaprzeczone prawo.

Nadto w dniu tym wrócił z fortecy magdeburskiej marszałek Józef Pił­

sudski i stanął na czele tworzącego się państwa. Od tej chwili jakkol­

wiek dzielnica pruska nie była jesz­

cze wyzwolona - rozpoczęła się wła­

ściwa działalność państwowa, w i- mięniu całego narodu polskiego. Ani operetkowy rząd lub'elski, ani pow­

stałe w ówczesnej Galicji twory ni- by-rządowe, charakteru takiego nie miały. Nie mi'ała go również Rada Rejencyjna w Warszawie, stworzona przez Niemców i rządy przez nią mia­

nowane.

Z wyłuszczonych powyżej wzglę­

dów 11 listopada pozostanie na zaw­

sze świętem państwowem Polski.

Bez względu na to, w jakich termi­

nach poszczególne dzielnice przyłą­

czały się do macierzy. Idea państ­

wowa w dniu tym bowiem przyoble­

kła się w kształty realne. Bez wzglę­

du na orjentacje w czasie wojny, bez względu na to, iaką kto szedł dro­

gą do wolnej Polski, dla wszystkich porówno Polaków dzień ten świę­

tym być musi każdemu, kto Polskę

szczerze kocha i umie wznieść się po­

nad małostkowe urazy i ambicje.

Tem więcej w tym roku, gdy obcho­

dzimy dziesiątą rocznicę owej wie­

kopomnej chwili, w której ostatecz­

nie skruszona została ta potęga, któ­

ra najsilniejszą do ostatniej chwili była zaporą w dążeniu do niepodleg­

łości Polski i ookonaną się uznała.

Święta państwowe nie na to je­

dnak tylko, aby nam przypominały dni minione i uwagę naszą skiero­

wywały w, tak niedaleka, a ip.dna.lc-

(2)

Str. 2. ..DZ T FN NTK BYDGOSKI** niedziela, dnia 11. listopada 1928 r. 'Nr. 281.

tak brzemienną w wielkie wypadki

przeszłość. Mają one niewątpliwie uprzytomnić nam, jak cudownemi drogami chadza Opatrzność Boża i jak losami Narodów kieruje. Prócz tego atoli mają ,cel drugi, daleko 'ważniejszy. Mianowicie mają nam dać sposobność do zrobienia rachun­

ku sumienia narodowego, do zasta­

nowienia się, czyśmy zrobili należy­

ty użytek z bezcennego daru wolno­

ści. W tym względzie niejeden grzech ciąży na naszem sumieniu narodo-

wem i obywatelskiem. Tak przez za­

niedbanie jak również przez brak wielkiego, zbiorowego wysiłku ku u- gruntowaniu państwow'ości naszej.

Owszem przyznać musimy, z

przykrością, że nie zdobyliśmy się dotąd na czyn wielki, któryby sce- mentował cały naród i w jednym kierunku pchnął wszystkie jego siły moralne i materjalne. Jeżeli poeta po'wiada, że Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi” to wyznać trzeba szczerze, że zabrakło nam te­

go czynnika, któryby te dobre siły w narodzie drzemiące obudził i w jed­

no ująć potrafił. Nawet marszałko­

wi Piłsudskiemu, posiadającemu najwyższy w Polsce autorytet mo­

ralny, nie udało się dokonać tego wielkiego dzieła. Czyja w tem wina, nie tu miejsce rozstrzygać. Wszela­

ko stwierdzić się godzi, że dążenie ku temu celowa coraz silniej w naro­

dzie się zaznacza. Trudno jednak

dziś już powiedzieć, jakie ostatecz­

nie przybierze kształty.

Jestto cel tak wspaniały, a zadanie tak trudne do przeprowadzenia, god­

ne, że powiemy z poetą niemieckim, trudu szlachetnych, (des Schweisses der Edlen wert), nie możemy stra­

cić wiary w jego urzeczywistnienie, jak również w to, że znajdzie się dość ludzi, którzy go się podejmią. W dziesiątą rocznicę odzyskdnia nie­

zależnego bytu państwowego tego właśnie pragnąć i Polsce życzyć na­

leży, abv wykrzesała z narodu siły do dokonania tego dzieła potrzebne.

Ludzi mądrych i uczciwych mamy, dzięki Bogu, dosyć. Chodzi tylko o to, aby tacy właśnie ludzie powołani byli do tej pracy, którą w interesie narodu i państw'a wykonaną być musi.

Wyszliśmy zwycięsko z wielkich opresyj zewnętrznych, przestaliśmy być ,,państwem sezonow'em”, za ja­

kie w pierwszych latach niepodległo­

ści Niemcy Polskę uważali. Rośnie powaga państwa na zewnątrz, i, m

mo wszystko, wzmacniają sięspoidła budow'y państw'owej. Potrzeba tylko jeszcze w'ielkiego i szlachetnego w

siłku, aby w'ewnętrzne rozdarcie zła­

godzić, a wtedy będziemy mogli być pewni, że wiara w trwałość państwa polskiego nie jest chimerą.

T.

Kościoł katolicki i Polska.

W uroczysty dzień 11 listopada 1928.

Dzień 11. listopada wplata Polskę na

nowo w wieniec historji świata i wypi­

suje jej imię na kartach dziejowej spra­

wiedliwości Mamy wprawdzie więcej dat, uczuciowo nam może bliższych i droższych, w których moglibyśmy ob­

chodzić rocznicę naszego zmartwych­

wstania 6 sierpnia 1914 - 22 stycznia, 1917 7 października, 1918. Ale dzień

11. listopada 1918, a więc dzień, w któ­

rym dwugłowy orzeł czarny, największy

nasz wróg polityczny, padł postrzelony do stóp zwycięskich wojsk światowych, dzień, w którym na z'egarze dziejowym wybiła godzina porachunku za zbrodnię popełnioną na Polsce, dzień, który stał się ,,narodowem świętem" bohaterskiej Francji i innych aliantów, słusznie zo­

stał wybrany przez nas za dzień poli­

tycznego zmartwychwstania Polski.

W ten dzień bowiem dopiero, wypły­

nęliśmy z ciemnej nocy, którą Pan nam zesłał w gniewie", w ten dzień chwyci­

liśmy przez ręce Józefa Piłsudskiego za

ster naszej łodzi państwowej i wśród srożących się jeszcze burz i zawieji skierowaliśmy się na pełne morze na­

szej własnej, polskiej twórczości.

Różni fachowcy i specjaliści ogląda­

ją się dzisiaj poza siebie i zastanawia­

ją, cośmy do skarbca narodowego w ciągu tych 10 łat odzyskanej niepodle­

głości złożyli, co jeszcze składamy, a co złożyć nam jeszcze potrzeba. Niech nam

tu wolno będzie dorzucić skromną wią­

zankę myśli do tych ogólnych i zba­

wiennych ,,rekolekcyj narodowych",

myśli dotyczących stosunku Kościoła Katolickiego do Polski w minionem dziesięcioleciu i obecnej chwili.

* * *

Stonunki między Kościołem katolic­

kim, a powstającem z grobu państwem polskiem nacechowane były od pierw­

szej zaraz chwili więcej niż serdeczno­

ścią. Do stóp ołtarzy Pańskich tam, gdzieśmy w czasie niewoli wydobywali błagalne głosy z rozbolałej i poszarpanej duszy, tam pospieszyliśmy wszyscy, aby wśród majestatycznie rozkołysanych ale i rzewnie rozełkanyćh dzwonów za­

śpiewać Bogu stokroć wdzięczne ,,Te Deum". Kto bacznie obserwował bieg wypadków od końca r. 1917 prawie po 15. sierpnia 1920. ten może bez wa­

hania przyszłemu badaczowi tych lat naszej niepodległości podsunąć myśl, że

w tych paru latach była właściwie w Polsce jedna jedyna tylko organizacja Kościoła katolickiego, która podtrzymy­

wała sypkie jeszcze jak kupa piasku in­

ne węzły organizacyjne i łączyła Pol­

skę w jedną całość. Episkopat polski, choć nie wdawał się w zagadnienia po­

lityczne tak, jak ów dawniejszy z XII i

X III wieku w czasach podziałów, był jednak w rzeczywistości pierwszym zje­

dnoczonym rządem dusz polskich.

Dzięki najróżniejszym czynnikom, które w tym artykule musimy pominąć, przedewszystkiem jednak dzięki dobrej woli rdzennie katolickiego narodu pol­

skiego, oficjalny stosunek Państwa pol­

skiego do Kościoła ułożył się w po­

równaniu do innych krajów europej­

skich więcej niż dobrze. Prawnie zy­

skali katolicy polscy i ich pasterze, bo to znaczy ,,Kościół katolicki w Pol­

sce" zupełną swobodę działania. Tak

w Konstytucji, jak i w Konkordacie za­

bezpieczono ustawowo Kościołowi ,,swo­

bodne wykonywanie władzy duchownej"

,,swobodną administrację i zarząd", ma­

ja(kiem kościelnym, i to ,,zgodnie z pra­

wami Bożemi i kościelnemi". Stolica Apostolska w zamian za to staje zdecy­

dowanie na stanowisku obecnych gra­

nic polskich, tworzy nowe diecezje, po­

większa i uzupełnia skład episkopatu,

oraz podtrzymuje serdeczne stosunki z Polską, jakby ze szczególnie uprzywi­

lejowanym katolickim krajem choć na­

sze 12 miljonów katolików jest tylko cząstką wśród 305 miljonów, roszczą­

cych sobie równe jak i my prawo, do

serca Ojca św.

Ramy prawne stosunku Polski do Kościoła nie przedstawiają zatem ża­

dnych piekących problemów. Ale poza stosunkiem ,,prawnym" jest jeszcze in­

ny stosunek, więcej życiowy, mniej u- chwytny, a przecież mimo to jakby re­

alniejszy, bo stanowiący istotną treść społecznego życia, nstosunek dnia pow­

szedniego*1. Jakże ten drugi stosunek się przedstawia?

Zdaje się nam, że nie wszędzie i nie

w każdej warstwie społecznej w Polsce jadnako. Poza wyraźnie wrogiemi, na doktrynie komunistyczno-socjalistycznej czy masońskiej, opartemi hasłami ,,precz z Kościołem i z katolickim ka­

techizmem", poza agitacją sekt od Ko­

ścioła oderwanych i dlatego wzglę­

dem Kościoła wrogich, agitacją nie znaj­

dującą zresztą w Polsce zbyt wielk'ego powodzenia, jeszcze inne oznaki, bu­

dzące pewien niepokój co do przyszło­

ści. Cóż to za oznaki?

Powiedział ktoś, że Polacy poeta­

mi w polityce, a politykami w poezji.

Możnaby podobne zdanie wypowiedzieć również i o polskim katolicyzmie w sto­

sunku do państwa: jesteśmy zanadto

pańjstwowcami w katolicyźmie, a kato­

likami w państwowości. Znaczy to, nie umiemy praktycznie rozróżnić je-

szc.ze dobrze sfery kościelnej od pań­

stwowej. Z jednej strony bowiem, jak­

byśmy sobie rościli prawo do stawiania ideałów moralnych obywatelom, a oba­

wiali się ideałów Kościoła, krępując nie- znacznemi szykanami jego działalność,

a drugi raz wymagamy znów od pań­

stwa tego, co do zadań rządu państw, nie należy i należeć nie może. Tymcza­

sem katolicyzm w Polsce, wiary i mo­

ralności katolickie, w szkole, prasie itd.

bronić muszą przedewszystkiem sami katolicy i nie wolno im się tutaj opusz­

czać na to, że obowiązek w ich zastęp­

stwie wykona rząd, za pomocą wojska, czy policjantów. Wziąć się tu trzeba za bary z przeciwnikami na rozumowe argu nrenty I na czyny samorzutne, obywa­

telskie, a nie przestawać na twierdze­

niu, że ,,źle się dzieje, a rząd nic nie robi**. Żaden bowiem komisarz policji, ani nawet żaden minister oświaty nie zdoła zapobiedz rozszerzaniu się np.

ideologji liberalno-maz?ońskiej, jeśli ci,

co ieologję katolicką głoszą, nie potra­

fią słowem i czynem udowodnić, li­

beralizm jest fałszem, a zasady jego zgubą dla narodu.

Z drugiej strony wszakże trzeba i to

podkreślić, że w zainteresowaniach pań­

stwowych zbyt mało mamy zaufania do katolicyzmu. Zdaje się nam czasem, że ideologja katolicka trąci już nieco ma­

razmem i do celów państwa nowożytne­

go mniej się nadaje. Jako nieodzowni potomkowie pokolenia z 16 i 17 wieku, otwieramy chętnie drcgę do serc i u- mysłów ,,nowinkom", w nich pokłada­

jąc nadzieje ,,wielkiej" i ,,odrodzonej duchowo" Polski. Tymczasem doświad­

czenie winnoby nam nietylko to przy­

pomnieć, że ,,nowinki" nas zgubiły, wprowadzając wojska obcych mocarstw

na terytorjum Rzeczypospolitej, ale ró­

wnież i to, że we fałdach każdego bez

wyjątku prądu ideowego, sprzecznego

z ideologią Ewangelii Chrystusowej, i Kościoła katolickiego czai się katastro­

fa kulturalna i moralna.

Aby jednak katastrofę dojrzeć, trzeba wpierw wyostrzyć sobie wzrok na

głębokich prawdach katolicyzmu. I dla­

tego zdaje się nam, że tak przed ducho­

wieństwem jak i przed katolicką, cle z przekonania i wykształcenia katolicką, inteligencją polską stoi dziś wielkie za­

danie, jako program na następne dzie­

sięciolecie: Musimy zwrócić uwagę cafe*"

lego narodu polskiego na nieprzejrzane głębie katolickiej wiary i na niespożyty zapas sił społecznych, w niej utajonych.

Do tego wśzakże trzeba nam, mówiąc słowami Mickiewicza ,,poczuć się syna­

mi Kościoła i swego narodu, trzeba być dziedzicami w'szystkich tych przymio­

tów, wszystkich cnót, jakie naddziado- wie nasi nabyli w pocie czoła i w ofiA- rach krwawych. Trzeba całą naszą prze­

szłość religijną i polityczną ścisnąć w jedno ognisko, zamienić w jedną pło­

nącą gwiazdę iogień ten utrzymywać na ołtarzu swego ducha, aby cokolwiek w historji naszej było świętego, i prawdzi­

wie wielkiego, znalazło się w nas jako ziarno siewne, jako żywotność, jako siła.

Lwem dziejów Polski bowiem może być tylko integralny i nieobludny katoli­

cyzm!

Ks. Dr. Mirek.

ICronika telegraficzna.

Warszawa, 9. 11. (tel. wł.) Kluby po­

selskie: ukraiński i niemiecki powiado­

miły listownie marszałka Sejmu, że w dzisiejszem posiedzeniu uroczystem ku uczczeniu 10-lecia niepodległości udzia*- łu nie wezmą.-

Piast nie zmienia swego stosunku do rządu.

'Warszawa, 9. 11. (tel. wł.) Klub parla­

mentarny Piasta ogłosił wczoraj komu­

nikat ze swych narad klubowych, w którym stwierdza, że obecne położenie polityczne i gospodarcze nie pozwała

mu na zmianę stosunku do rządu.

Rząd ureguluje aprowizację uzdrowisk.

Warszawa, 9 listopada. Min. spraw

wewn. przystępuje do opracowania pla­

nu racjonalnego zaopatrywania uzdro­

wisk w artykuły spożywcze. W tym ce­

lu będą wydawane województwom od­

powiednie instrukcje.

Cesarz japoński otrzyma podwiązką od Anglików.

Król angielski wydelegował ks. Glou-

eestera na uroczystości, związane z ko­

ronacją cesarza japońskiego. Ks. Glou­

cester ma wręczyć nowemu cesarzowi odznaczenie orderu angielskiego t. zw. orderu podwiązki.

* * *

Order podwiązki ma ciekawą historję.

Pięćset lat temu na balu dworskim ja­

kaś dama zgubiła podwiązkę... Król angielski ją podniósł i założył zarumie­

nionej miłej osóbce. Odtąd uważają pod­

wiązkę za największe odznaczenie.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :