Śluby, pogrzeby, ingresy urzędnicze ceremonie w życiu Lwowa w pierwszej połowie XVIII wieku

Pełen tekst

(1)

Bożena POPIOŁEK

Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Śluby, pogrzeby, ingresy urzędnicze – ceremonie w życiu Lwowa w pierwszej połowie XVIII wieku

Ceremonialność kultury baroku jest jedną z dominujących cech tej epoki. Zami- łowanie do teatralnej wystawności, wielkich widowisk i przepychu, które zdomino- wało większość poczynań artystycznych epoki, przełożyło się również na niezwykłą wręcz obrzędowość życia codziennego. Zdeterminowało ówczesnych ludzi emocjo- nalnie i intelektualnie, przyczyniło się do teatralizacji życia codziennego i zdomino- wało większość relacji społecznych. Człowiek baroku to przede wszystkim wieczny aktor, grający przypisaną sobie rolę w teatrze wydarzeń, na scenie życia, udający samego siebie, kreujący swoje otoczenie i skomplikowane z nim relacje. Życie dworskie, miejskie, kościelne, a nawet żołnierskie to cykl nieustających barwnych obrazów, w które ówczesny człowiek wpisuje się swoją sylwetką, postawą, gestem czy wypowiedzią. Ceremonialność kultury tej epoki doprowadziła do zaniku rzeczy- wistego sensu niektórych uroczystości czy obrzędów, istotna stała się ich strona per- formatywna, ograniczona do sfery wizualnej. Stroje, gesty, słowa, dekoracje nabie- rały nowych znaczeń, w których zatracała się ich dotychczasowa głębia. Wizualność kultury baroku powodowała, że ludzie tej epoki cenili sobie możliwość ostentacyjnej wręcz prezentacji samych siebie, stąd bogata oprawa wszelkich ceremonii i obrzę- dów zarówno świeckich, jak i kościelnych – wesel, chrztów, pogrzebów, kościelnej liturgii, żołnierskich karuzelów i królewskich polowań, nie mówiąc już o popular- nych w epoce saskiej zabawach karnawałowych. W tym świecie każdy gest i for- ma, strój i słowo przemawiały do oglądających, stanowiły część udramatyzowanego spektaklu politycznego czy liturgicznego, posiadały jasno sprecyzowany kod, który przekazywał nadawca, oczekując właściwego odbioru1.

Ludzie tej epoki, wychowani w kręgu kultury dworskiej czy kościelnej (ceremo- niał dworski, liturgia, teatr jezuicki, procesje), bez trudu potrafili odczytać ofero- wane im przekazy. Umiejętność wywierania wrażenia na odbiorcy, kreacji swojego wizerunku była jedną z najważniejszych zdolności, pozwalała wspiąć się po drabinie społecznych zależności, utorować drogę do kariery urzędniczej, pozyskać umysły i serca szlachty czy mieszczan. Kiedy u schyłku 1728 roku świeżo awansowany regi-

1 Zob. E. Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego, tłum. H. Datner-Śpiewak, P. Śpiewak, wyd. 2, Warszawa 2000; R. Skowron, Liturgia władzy – ceremoniał i etykieta dworu hiszpańskiego, [w:]

Theatrum ceremonialne na dworze królów i książąt polskich, red. M. Markiewicz, R. Skowron, Kraków 1999.

(2)

mentarz koronny Stanisław Poniatowski (1676–1762), bawiąc w Gródku nieopodal Lwowa, postanowił zamienić dotychczasowy strój francuski na polski, rozpisywały się o tym gazetki rękopiśmienne. Wiadomość ta była na tyle istotna, że wracano do niej wielokrotnie – „JM Pan Poniatowski, regimentarz generalny wojska koronnego, przebrawszy się po polsku in assistentia kilkaset koni milicji tegoż wojska, pojechał do Kamieńca solito traktu na Brzeżany, gdzie hucznym z dział biciem przyjęty był”2. Na tę przemianę wybrał znakomitą porę – dzień Nowego Roku, co jeszcze podsyciło zainteresowanie odbiorców3. W tym wypadku kostium był nie tylko kwestią gustu, ale manifestacją postawy politycznej Poniatowskiego, do niedawna silnie związane- go z Francją, Stanisławem Leszczyńskim i Karolem XII, wyrazem jego mobilności społecznej i podkreśleniem statusu. Zmieniając frak na kontusz, Poniatowski doko- nał swoistej transformacji – przeszedł drogę od różnicującego go stroju francuskie- go do integrującego go z miejscową szlachtą kostiumu polskiego4. Głośnym echem odbiła się we Lwowie sprawa rajców Szmelinga i Mekoniego, których magistrat lwowski pod naciskiem zawistnych i niechętnych cudzoziemcom mieszczan chciał zmusić do ustąpienia pod pretekstem używania przez nich cudzoziemskiego stroju.

W swoim liście do starosty lwowskiego Adama Mikołaja Sieniawskiego skarżyli się, że strój ich „nie jest tak nieprzystojny, żeby tak miał być postponowany”, a u podło- ża sprawy leżał konflikt o prawo wyboru burmistrza5.

W Rzeczypospolitej zachowania te idealnie wpisywały się w skomplikowaną mie- szankę kulturowego synkretyzmu i zaowocowały przywiązaniem do rozbudowanych ceremonii dworskich i rodzinnych we wszelkich niemal sferach życia6. Nadmier- na manifestacja uczuć i ostentacyjny wręcz przepych niektórych ceremonii czyniły z nich barwne widowiska z udziałem tłumu oniemiałych gapiów. Interesujący jest fakt, jak podkreśla Hanna Dziechcińska, że większość tych prezentacji odbywała się w ośrodkach miejskich: Lwowie, Krakowie, Gdańsku czy Warszawie – miasto stwa- rzało doskonałą scenerię, w której rozgrywały się społeczne spektakle7. To właśnie miejskie place, ulice, bramy, kościoły gromadziły największe audytorium, tworząc swoistą ikonosferę miasta. Miasto było też czynnikiem inicjującym i finansującym rozmaite widowiska, tu chętnie zjeżdżała szlachta i magnaci, a miejskie pospólstwo pełniło ważną rolę spragnionych curiositas widzów. Autorzy relacji z tego rodzaju widowisk chętnie podkreślali udział licznego audytorium i niecodzienność spektakli.

O wielkim zgromadzeniu widzów na pogrzebie Stanisława Mateusza Rzewuskiego (zm. 1728), hetmana wielkiego koronnego, we Lwowie pisał autor diariusza: „con- fluxum ludzi varia conditionis do widzenia tak porządnego wojska zewsząd zbiega-

2 Nowiny ze Lwowa z 12.01.1729 r., Gazetka Krakowska, Lwowska Biblioteka Naukowa im. Wasyla Stefanyka (dalej: Stefanyk), Biblioteka Baworowskich (dalej: BBaw.), zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 19.

3 Nowiny ze Lwowa z 29.12.1728 r., Gazetka Krakowska, ibidem, k. 6.

4 Zob. H. Dziechcińska, Ciało, strój i gest w epoce renesansu i baroku, Warszawa 1996.

5 Gazeta rękopiśmienna, Biblioteka Czartoryskich (dalej: BCz.), rkps 2741 IV, k. 25.

6 H. Dziechcińska, Oglądanie i słuchanie w kulturze dawnej Polski, Warszawa 1987.

7 Ibidem, s. 42.

(3)

jącego się wyrazić nie podobna, ile że rzadko takie solenne widzieć mogli akty”8. Dla uczestników widowisk obecność w dziejących się ceremoniach stwarzała nowe możliwości: przekaz informacji, bezpośrednich relacji o udziale w widowisku, czego znakomitym świadectwem są choćby notki prasowe, diariusze weselne czy pogrze- bowe i korespondencja. Okazji do uczestnictwa w rozmaitych ceremoniach organi- zowanych w mieście i przez miasto zawsze było sporo – z jednej strony sprzyjała temu znacząca liczba świąt kościelnych, brackich czy cechowych, z drugiej różne uroczystości rodzinne czy państwowe – wspomniane już wesela, pogrzeby, ingresy urzędnicze, poselstwa, prezentacje wojsk czy jubileusze. Większość z nich posiadała barwną oprawę artystyczną, symboliczną i ludyczną, gdyż poza celem samym w so- bie była okazją do miejskich zabaw i swawoli.

Kiedy w 1724 roku odbywało się we Lwowie wesele hetmańskiej jedynaczki Zofii Sieniawskiej, o przygotowaniach pisały wszystkie gazety. „W zamku niskim kończono roboty i przywodzono ad perfectionem wszelkie dispozycye dla appa- rencyi futuri actu determinowane według planti ante ressum uczynionej, do czego i sama JO JMci Pani krakowska [Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska – dop. B.P.]

wielką pomocą była w rozporządzaniu należytym z pilnością non parendo pańskim wygodom swoim i wczasowaniu się uprzedzała”9. Oczekując na przybycie hetmana Sieniawskiego, który reperował zdrowie w pobliskich źródłach szkielskich, kasz- telanowa krakowska przyjmowała najzacniejszych gości i traktowała ich obiadem.

Tygodniowa ceremonia weselna rozpoczęła się wjazdem mocno podstarzałego no- wożeńca, wojewody połockiego Stanisława Denhoffa (zm. 1728), który w towa- rzystwie dwóch tysięcy zbrojnych przemierzył miasto i dotarł na lwowski zamek, gdzie przywitano go salwami z broni ręcznej i biciem z armat. „W dolnych pokojach JW JM Ks. arcybiskup tutejszy błogosławieństwo dawał neosponsis, nastąpiły zaraz oratorskie ceremonie […], które to ceremonie tak wielkich oratorów zabrały czas do wieczora”10. Oratorskie popisy uzupełniało barwne widowisko z towarzyszeniem nieustannej muzyki, salw armatnich i fajerwerków, ciągnące się aż do rana. Lwów tonął w iluminowanych dekoracjach, a miasto dla uczczenia gości „wieże swoje w ognie przyozdobiło”, na rogatkach zaś z czterech potężnych beczek wino lało się rynnami11.

Niekiedy dla większego efektu starano się utrzymywać informację o tych wyda- rzeniach w głębokiej tajemnicy. Anna Cetnerowa donosiła ze Lwowa swojej siostrze Konstancji z Tarłów Mniszchowej, marszałkowej wielkiej koronnej, o planowanym na 15 sierpnia 1731 roku ślubie syna Jana Cetnera (zm. 1734), kuchmistrza koron- nego, z Wiktorią ze Szczuków, wdową po mieczniku koronnym Janie Stanisławie

8 Relacja pogrzebu Świętej Pamięci Jaśnie Wielmożnego IMSCI Pana Rzewuskiego, Wojewody Bełskiego, Hetmana Wielkiego Koronnego Die 17 Julii w Kościele WW OO Karmelitów Dawnej Obser- wancyi lwowskim odprawionego we Lwowie […] 1730, k. B2v.

9 Gazeta ze Lwowa z 2.08.1724, Gazetki rękopiśmienne 1699–1799, Zakład Narodowy im. Ossoliń- skich (dalej: BOss.), rkps 2621, k. 15 (Dolnośląska Biblioteka Cyfrowa, dalej: DBC).

10 Ibidem, k. 15v.

11 Ibidem, k. 16.

(4)

Kątskim (1685–1727) i swoim „dawno pożądanym szczęściu”. Prosiła jednak sio- strę o zachowanie tajemnicy, „bo lubo siła się domyśla, ale nikt pewności nie ma, okrom nas i Jej Mość Pani Podkanclerzyny [Konstancji z Potockich Szczukowej – dop. B.P.], która pisała do syna, dając swój konsens i błogosławieństwo”12. Wesela magnackie zawsze przyciągały uwagę. Ich wystawny charakter, znaczenie i powaga rodzin rywalizujących w przepychu bywały okazją nie tylko do wizualnych wrażeń, ale przede wszystkim dawały szansę miejskiemu pospólstwu, by najeść się do syta na koszt hojnych gospodarzy. Zgromadzone tłumy podziwiające nadzwyczajne wi- dowiska często też padały ofiarą drobnych złodziejaszków i rozmaitych naciągaczy z miejskiego marginesu.

Ceremonialność miała swoje istotne znaczenie – stwarzała mit spójności społe- czeństwa, przede wszystkim szlacheckiego, kultywowała niegdysiejszy „mit o po- czątku”, podkreślała poczucie przynależności społecznej, pełniła funkcję integracyj- ną w wielokulturowej i wielonarodowej Rzeczypospolitej. Z drugiej strony stwarzała wrażenie trwałości istniejącego porządku, jego barier, tradycji, zwyczajów, osłaniała go przed wtargnięciem nowego-obcego i naruszeniem tradycji przodków. Joanna Potocka, wojewodzina bełska, zdegustowana i oburzona opisywała uroczystości po- grzebowe Piotra Potockiego (zm. 1723), wojewody czernihowskiego, we Lwowie, które w jej mniemaniu podważały ustalony porządek i naruszały tradycję ojców:

„chyba to w Turciech warta w meczecie wartuje, bo w kościołach z muskietami [na- wet] królów nie wartują”13.

Każdy członek danej społeczności, uczestnicząc w ceremoniach, przyjmował na siebie określone role społeczne, utożsamiał się z nimi i zachowywał się zgodnie z określonymi przez tradycję wzorcami14. Pewne ceremonie były także istotną formą legalizacji władzy (koronacje królewskie, ingresy biskupie i zakonne, wjazdy urzęd- nicze), celebrowania określonego statusu społecznego uczestników ceremonii, stąd w relacjach pojawiają się długie litanie urzędników wraz z pełnionymi przez nich funkcjami, co z jednej strony dodawało splendoru obecnym w wydarzeniu, podkreś- lało jego wagę i powagę, z drugiej pozwalało uniknąć pominięcia któregoś z dostoj- nych gości. „Dnia 5 curre[nti] odprawił się tu wjazd na starostwo lwowskie JM Pana Potockiego, syna JM P. Marszałka N[adwornego] Kor. starszego […] Ingres tegoż JM P. starosty post expeditam potesse JM P. Kopińskiego, Radce miasta tut[ejsze- go], Panegiryk dla niesposobności, którą causavit chwila trochę niepogodna musiał być u oo. bernardynów, stamtąd tedy JM P starosta […] w asyście wyjechał” i „ce- chy z chorągwiami i piechotą P. Wilczek Radca hetmanił, a Pan Złotorowicz także Radca niemieckie chorągwie prowadził. Ormianie dosyć splendite na tym wjeździe popisywali się”. Ingresowi towarzyszyło liczne zgromadzenie magnatów i dam wy- mienionych z nazwiska przez autora relacji, szlachty i mieszczan, którzy od kościo- ła Bernardynów przeszli do fary lwowskiej, a następnie przy hucznej salwie kilku-

12 Anna Cetnerowa do Konstancji Mniszchowej, Lwów, 9.08.1731, BOss., rkps 2639, k. 182

13 J. Potocka do E. Sieniawskiej, Lwów, 4.01.1724, BCz., rkps 2708, k. 35.

14 Zob. J. Duvignaud, Ceremonia społeczna i ceremonia teatralna, [b.m.w., b.r.], s. 197–202.

(5)

dziesięciu armat dotarli na zamek, gdzie nowy starosta lwowski składał przysięgę urzędniczą pod dyktando ojca. Uroczystościom towarzyszyła głośna muzyka, wy- strzały z broni palnej i armat oraz iluminacje ratusza15. Z kolei w sierpniu 1729 roku

„JM Ks. Generał karmelitański 24 currenti był introdukowany do OO. karmelitów bosych cum sonitu z dział et pulsu companarum po kościołach wszystkich i in as- sistentia licznych karet, którego różne konwenty praecedebant ordine suo jadącego w karecie i ad locum loci przy konkursie różnej kondycyi ludzi zaprowadzony, gdzie śpiewano Te Deum laudamus, potem miał przemowę do pomienionego generała Ks.

Karmelita bosy. Fajerwerk solenny wieczorem tegoż dnia in applausum generała przerzeczonego odprawił się”16. W listopadzie zaś odbyła się kolejna uroczystość:

„W niedzielę blisko przeszłą była konsekracja tu solenna u Ś. Jura JMci Ks. Lebic- kiego, Prowincjała Bazylianów Litt., na episcopią włodzimierską Ritus Graeci Uniti consecrate…”, dokonał jej metropolita Szeptycki z udziałem licznie zebranych ma- gnatów, których po jej zakończeniu traktował u siebie17.

Nie wszystkim jednak ta ostentacja wydawała się właściwa. Joanna Potocka, strażnikowa koronna, relacjonując uroczystości z okazji zbliżającego się Nowego Roku i imienin arcybiskupa lwowskiego Jana Skarbka w 1718 roku, którym towa- rzyszyło bicie z dział, muzyczne popisy i oracje jezuickie na ratuszu oraz zwykła już w takich okazjach iluminacja całego miasta, zauważyła z niechęcią: „miasto teraz stanie się pochodnią jednakowo wszystkim świecącą, czy król przyjeżdża, czy hetman, czy Rybiński, czy arcybiskup, jednakowe ognie daje, tak cała Polska zgubiła coś dystynktią godności osób”18. Armatnie salwy, muzyka i oracje („dia- logi”) uświetniły nawet wprowadzenie studentów do nowych szkół we Lwowie w 1723 roku19.

Niektóre z tych ceremonii odzwierciedlały pewien stały porządek egzystencjalny – ślub i pogrzeb, życie i śmierć. Dwie niekończące się ludzkie zagadki. Dawały tak- że wysublimowane poczucie uczestnictwa w rzeczach niezwykłych, w artystycznym teatrze, gdzie każdy zajmował znane sobie, właściwe miejsce. Ceremonie i obrzędy, choć niepozbawione elementu spontaniczności, miały ściśle określony scenariusz ustalony przez lata tradycji20. Kiedy ruszały miejskie procesje czy kondukty pogrze- bowe, kawalkady jeźdźców i pieszych złożone z przedstawicieli różnych zgroma-

15 Gazetka ze Lwowa z 7.12.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 1, opis 4, sprawa 199, k. 348–350.

Chodzi o objęcie urzędu starosty lwowskiego przez Joachima Potockiego (1700–1764), syna dotych- czasowego starosty Stefana Potockiego (zm. 1730), marszałka nadwornego koronnego, i jego drugiej żony Konstancji Denhoffowej. Piastował urząd starosty lwowskiego w latach 1729–1754, kiedy to został generał-lejtnantem wojsk koronnych.

16 Ibidem, 31.08.1729, k. 320 [?].

17 Gazetka ze Lwowa z 30.11.1729, ibidem, k. 341.

18 J. Potocka do E. Sieniawskiej, Lwów 28.12.1718, BCz., rkps 2708, k. 619. Jakub Zygmunt Ry-

biński (zm. 1725), generał artylerii koronnej, łowczy wielki koronny 1710–1714, wojewoda chełmiński 1714–1725.

19 Ta do tejże, Lwów, 27.05.1723, ibidem, k. 291.

20 H. Mielicka, Antropologia świąt i świętowania, Kielce 2006.

(6)

dzeń zakonnych, cechów rzemieślniczych czy bractw dewocyjnych utrzymywały stały porządek, dający złudzenie wieczności i nienaruszalności w świecie ciągłych przeobrażeń i zagrożeń. Podobnie było w wypadku ceremonii dworskich czy posel- skich, w czasie których obowiązywała sztywna etykieta. Dotyczyło to również nie- których miejsc – kościołów, placów, ulic czy bram miejskich, szczególnie prefero- wanych jako „sceny” ceremonii. W przypadku magnatów sporą rolę grały tu tradycje rodzinne, własne fundacje sakralne, okazałe reprezentacyjne budowle czy posiadane kamienice i pałace miejskie, które dekorowano z wielkim przepychem. Istotne oka- zywały się także rodzaje uroczystości – święta brackie czy cechowe wiązano z okreś- lonymi kaplicami brackimi czy kościołami, a wyznaniowe z własną świątynią. „Die 15curr[enti] była konsekracja kościoła XX. Karmelitów trzewiczkowych na przed- mieściu tut[ejszym] przez JKs. Arcybiskupa lwowskiego odprawiona cum solenni aplauzu przez tychże karmelitów” – gości traktował ksiądz prowincjał Barszczew- ski, a ceremonię uświetnił tradycyjny zjazd szlachty i wieczorne fajerwerki21.

W centrum zainteresowania zawsze pozostawali ludzie wielcy i znani, których losy i działania zaprzątały uwagę wszystkich. Ich życie wydawało się barwne i po- zbawione trosk, stąd wiadomości o ich poczynaniach zawsze były interesujące – bale, maszkary, mięsopustne zabawy stawały się okazją do udziału w miejskich atrak- cjach. „Bo damy tylko tam bywają, gdzie bale się odprawują” – pisała Potocka, ale skarżyła się na brak męskiego towarzystwa we Lwowie w czasie karnawału w 1715 roku22. Karnawał był częścią chrześcijańskiego kalendarza liturgicznego, a jedno- cześnie wywracał świat na opak, zezwalał na błazenadę, oczyszczający i beztroski śmiech, pozwalał się „familiaryzować” aż po rozpasanie i obsceniczność. W stycz- niu 1729 roku autor gazetki rękopiśmiennej wspominał o ciężkiej i śnieżnej zimie, która zatrzymała we Lwowie wiele znacznych osób, oczekujących na poprawę prze- jezdności dróg. Przybyli do miasta w różnych interesach gospodarczych i sądowych.

Szczególną uwagę wzbudził zjazd zacnego towarzystwa u referendarza koronnego Poniatowskiego, które wspólnie wyjechało do Kamieńca i do Okopów Świętej Trój- cy na kontrakty i sądy grodzkie. We Lwowie, mimo niesprzyjającej zimowej pory, pojawiła się nawet królewiczowa wdowa Maria Józefa z Wesslów Sobieska, która opuściła Żółkiew i przeniosła się do pałacu kasztelanowej krakowskiej Elżbiety Sie- niawskiej23. Wśród gości znalazła się też Joanna z Sieniawskich Potocka (zm. 1733), wojewodzina bełska, która wybierała się do Buczacza. Wszyscy też wyglądali nie- cierpliwie przybycia arcybiskupa lwowskiego Jana Skarbka na profesję wojewo- dzianki ruskiej Jabłonowskiej u sakramentek lwowskich24. W końcu mimo wielkich śniegów oczekiwany gość przybył z Halicza i „solenizował profesję” dwóch panien

21 Gazeta rękopiśmienna, 18.05.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 13–14 (skany

BOss.), k. 158.

22 J. Potocka do E. Sieniawskiej, Lwów 19.02.1715, BCz., rkps 2708, k. 845.

23 Gazeta rękopiśmienna z 5.01.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 13–14 (skany

BOss.).

24 Gazeta rękopiśmienna z 1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 25 (skany BOss.).

(7)

– wspomnianej Jabłonowskiej i Mierzejewskiej, kasztelanki zakroczymskiej25. Część uczestników tego zjazdu zaszczyciła swoją obecnością „akt weselny starosty gostyń- skiego [Jan Kanty Moszyński?] z Jej Panną […], który to akt cały tydzień agritabatur przy traktamentach codziennych u JMci P. wojewody lubelskiego, stryja neospon- si i ochocie, na której [nie]odmiennie maszki bywały…”26. Szybko jednak uwaga wszystkich skierowała się na powracającego z Kamieńca Stanisława Poniatowskie- go, referendarza koronnego, który przybył pod koniec stycznia 1729 roku, a mia- sto witało go „hucznym z dział biciem, wodzom przyzwoitym more in antecessum praeticato”. Poniatowski rozczarował przy tym oczekującego go w Stanisławowie z licznym towarzystwem wojewodę kijowskiego Józefa Potockiego, który na tę oka- zję przygotował armaty i „ognie artyficjalne” na wałach twierdzy stanisławowskiej, a tymczasem regimentarz obrał drogę na Podhajce27.

Nim jednak mieszkańcy miasta zdążyli ochłonąć po tych wydarzeniach, ich uwagę przykuło inne – śmierć jednej z najpotężniejszych kobiet tej epoki: Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej, kasztelanowej krakowskiej. „Jak prędko dano tu znać o śmierci JMci Pani krakowskiej, tak zaraz po wszystkich kościołach odezwały się dzwony i zakonnicy tutejsi spieszą do Oleszyc ad ferenda suffragia anime, dokąd i JKs. Sufragan lwowski jako proboszcz Oleszyc ma jechać”28. Autor rękopiśmiennej gazety informował ponadto o przygotowaniach do pogrzebu czynionych przez służ- bę zmarłej kasztelanowej, jaki miał się odbyć po przetransportowaniu ciała z Ole- szyc do Lwowa u kapucynów, „których jest fundatorką”29. Wreszcie dwa miesiące później rozeszła się wieść, że „ciało Jej Mci P. krakowskiej prowadzono o milę stąd z Oleszyc do Brzeżan ad Sepultrum Maiorum in cursu drogi były wszędzie egzekwie solenne cum pulsu compararum et aliis colitis ceremonialis”30.

Pogrzeby znanych osobistości zawsze stanowiły niemałą atrakcję w życiu miasta.

Ceremoniał pogrzebowy, który rozwinął się w Rzeczypospolitej w epoce baroku, przyciągał swoją oryginalnością, niezwykłą dekoracją kościołów, pełniących wręcz rolę teatralnej sceny, gdzie rozgrywało się dramatyczne widowisko z udziałem au- tentycznych aktorów – „osoby nieboszczykowskiej”, archimimusa, zbrojnych jeźdź- ców, zakonników i konfratrów. Teatrum funeralne wymagało odpowiedniego przy- gotowania i odpowiedniej wiedzy, której nie można było posiąść bez chociażby po- wierzchownych studiów w szkole zakonnej. Z czasem jednak tradycja pogrzebów na stałe wpisała się w społeczną mentalność szlachty, a nawet zamożnych mieszczan,

25 Gazeta rękopiśmienna z 29.01.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 30 (skany

BOss.).

26 Gazeta z 9.02.1729, Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 29.

27 Ibidem, k. 30.

28 Wiadomość o śmierci Elżbiety Sieniawskiej, kasztelanowej krakowskiej, gazeta ze Lwowa

30.03.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 99, 100 (skany BOss.).

29 Ibidem.

30 Ibidem, 18.05.1729, k. 158.

(8)

naśladujących szlachecką pompę funeralną31. Celebracja śmierci w wielogodzinnych nabożeństwach żałobnych, parateatralnych inscenizacjach funeralnych, głoszeniu kazań i mów ku czci zmarłych bohaterów nigdy nierozgrywanych bitew znakomicie wpisywała się w emocjonalny charakter sarmackiej kultury. To właśnie tu „kultura oka” i kultura emocji znajdowała najpełniejszy bodaj wyraz. Na wpół średniowiecz- na idea „śmierci twojej”, która dotykała widzów tylko powierzchownie, ale uświada- miała im zagrożenie i pozwalała uczestniczyć w misterium śmierci poprzez skrajną teatralizację ceremonii pogrzebowej, znalazła silne odzwierciedlenie w tej epoce.

Biskup Jerzy Winnicki odnotował w swoim pamiętniczku 17 maja 1704 roku: „Po- grzeb JP. Potockiego, starosty chmielnickiego, we Lwowie u oo. dominikanów na- znaczony”, a dwa dni później dodał: „solennie się odprawił i zakończył ceremoniami wojennymi ze wszystkiemi należytościami”32. W tym samym dniu i kościele odbył się – według świadectwa biskupa – pogrzeb kasztelana kijowskiego Mikołaja Sta- nisława Kossakowskiego33. Znaczny ośrodek miejski, jakim był Lwów, z wielością kościołów i klasztorów, pełnił ważną rolę nekropoli. Joanna Potocka, wojewodzina bełska, zauważyła z niechęcią: „miejsce tu jest fatalne, ustawiczne pogrzeby”34.

Pasjonującą sprawą były rozmaite spory i konflikty, które wynikały przy oka- zji organizacji ceremonii35. Tak było w wypadku pogrzebu hetmana koronnego Sta- nisława Mateusza Rzewuskiego, gdyż wdowa nie mogła się porozumieć z synami zmarłego co do miejsca pochówku36. Po długich targach zdecydowano, że część ceremonii pogrzebowej odbędzie się u karmelitów lwowskich, a następnie ciało zmarłego hetmana zostanie przewiezione do rodzinnego mauzoleum do karmelitów trzewiczkowych w Rozdole37. Z zachowanej relacji pogrzebowej hetmana dowiadu- jemy się o przebiegu ceremonii, która odbyła się dwa lata po śmierci Rzewuskiego i rozpoczęła się w pierwszych dniach lipca 1730 roku przy kościele Bernardynów przed Bramą Halicką, gdzie pułkownik Tulian regiment infanterii hetmana polne- go stojący w mieście „z chorągwiami, bębnami i muzyką swoją żałobną pięknym

31 Zob. J. Chrościcki, Pompa funebris. Z dziejów kultury staropolskiej, Warszawa 1974; S. Baczew-

ski, Propagandowa rola szlacheckiego pogrzebu z XVII wieku w świetle kazań pogrzebowych, [w:] Wesela, chrzciny i pogrzeby. Kultura życia i śmierci, red. H. Suchojad, Warszawa 2001.

32 Chodzi prawdopodobnie o Jakuba Potockiego (zm. 1704), starostę chmielnickiego, syna Konstan-

cji Truskolaskiej i Dominika Potockiego (zm. 1683), podkomorzego halickiego. Jego żoną była Katarzy- na Krosnowska (zm. 1731). Pamiętnik Jerzego Winnickiego, biskupa przemyskiego, BOss., rkps 2026, k. 23v.

33 Ibidem. Mikołaj Stanisław Kossakowski (zm. 1704/1706?), kasztelan kijowski, syn Zofii z Czu-

ryłłów Czetwertyńskiej i Kazimierza Mikołaja Kossakowskiego (zm. 1661), podsędka bracławskiego, żonaty z Aleksandrą Potocką, podskarbianką koronną. Pozostawił syna Dominika Piotra, kasztelana lwowskiego.

34 J. Potocka do Z. Denhoffowej, Lwów 26.07.1730, BCz., rkps 5923, l. 32263.

35 Zob. B. Popiołek, Kobiecy świat w czasach Augusta II. Studium z historii mentalności kobiet z krę-

gów szlacheckich, Kraków 2003, s. 139 i nast.

36 Gazeta rękopiśmienna z 5.01.1729 r., Stefanyk, BBaw., zespół 4, opis 1, rkps 199, k. 14 (skany

BOss.).

37 Nowiny ze Lwowa z 2.03.1729 r., ibidem, k. 68.

(9)

porządkiem wyprowadził z miasta”38. „Nadeszła potem chorągiew kurucka z takąż żałobą w nowym munderunku pięknym z JMcią Dudasem, rotmistrzem”, i stanęła przed kościołem Świętego Krzyża. W południe dołączył krajczy koronny z chorąg- wiami polskimi i regimentem dragonii „barzo porządnej i moderowanej” z pułkow- nikiem Wilgą, „z kotłami, oboistami, bębnami trzema”, za nimi podążyła chorągiew koniuszego koronnego „w pancerzach, sahajdakach z kotłami”. Bratanek zmarłego hetmana Michał Józef Rzewuski (zm. 1769), krajczy koronny, prowadził chorągiew husarską zmarłego „w całej karacenie i szyszaku, bogato ubrany i konia gniadego nad podziw strojnego i dzielnego pod sobą mający”, od którego dwóch z kompanii w zbrojach ze skrzydłami białemi jechało. „Wszystko w zbrojach wypolerowanych wyśmienitych z proporcami, cała chorągiew komputu 80 koni mająca z kotłami i trą- bami szykiem należytym postępowała”. Ostatecznie do zbrojnych dołączyła trzecia chorągiew pancerna w 60 koni39. Artyleria koronna biła z 7 dział wielkich i z 9 z cek- hauzu miejskiego, a w kościele zebrała się „ciżba wielka”, muzyka włoska grała na przemian z chórem janczarów. Tuż przed właściwą ceremonią do kościoła „weszło kilkadziesiąt dragonii i plac dla biegania koniom przez środek kościoła uczyniwszy, wygrywać poczęły”. Przy biciu w bębny i w kotły jeźdźcy rzucali insygnia wojen- ne zmarłego hetmana: strzały, szablę, dzidę z proporcem, kopię husarską, krusząc je o katafalk40. Joanna Potocka, wojewodzina bełska, obecna na ceremonii, opisała ją jako „bankiet Baltazara”, który trudno było nazwać pogrzebem, a raczej „paradą jedną”. W samym tylko kościele umieszczono 27 tysięcy lamp i świec, a wdowa Lu- dwika z Kunickich Rzewuska chciała, aby były „trzy teatra w mieście i mięsa i wina, żeby rozdawali, wyperswadował przecie ktoś tych triumfów robić, jakby to najwe- selszy akt był”41. Uroczystości funeralne we Lwowie trwały trzy dni, a zakończyła je ceremonia konsekracji córki hetmańskiej Anny Ludwiki Rzewuskiej na ksienią benedyktynek lwowskich przez arcybiskupa lwowskiego42. Zbrojny udział wojska z muzyką i salwami z broni palnej i armat był zwłaszcza nieodłącznym elementem pogrzebów wojskowych43.

38 Relacja pogrzebu Świętej Pamięci Jaśnie Wielmożnego IMSCI Pana Rzewuskiego…, k. B1v.

39 Ibidem.

40 Ibidem.

41 J. Potocka do Z.M. Denhoffowej, Lwów 5.07.1730, BCz., rkps 5923 III, l. 32260. Zob. B. Popio-

łek, Kobiecy świat…, op. cit., s. 147.

42 Ibidem, k. B4. Stanisław Mateusz Rzewuski, hetman wielki koronny i wojewoda podlaski, z pierw-

szego małżeństwa z Dorotą Cetnerówną (zm. 1704) miał synów: Józefa Seweryna (zm. 1754) i Wacława, oraz córki: Sabinę Ledóchowską i Mariannę Potocką (zm. 1722). Z drugiego związku z Ludwiką Ele- onorą z Kunickich (zm. 1746) miał córki: benedyktynkę Annę Ludwikę (zm. 1730) oraz Zuzannę. Zob.

K.P. Sawicki, „Krzywda po wzgardzonym dla Boga […] klejnocie […] i zdeptanej herbownej Podkowie […] Annie Ludwice Rzewuski ksieni konwentu lwowskiego reguły Św. Benedykta, przy solennej na tenże urząd konsekracji […] w symbolach […] przez […] roku 1730”.

43 Zob. Eksportacja ciała i pogrzeb Adama Mikołaja Sieniawskiego, hetmana wielkiego koronne-

go, kasztelana krakowskiego, Stefanyk, zespół Ossolińscy, 2133, k.227–229; por. „Relacja prawdziwa z pogrzebu J.O. Imci Pana Adama z Granowa Sieniawskiego […] w Brzeżanach odprawionego przez JOIMci Panią Elżbietę z Lubomirskich […] Sieniawską pozostałą wdowę”, BCz rkps 2903; „Dyariusz

(10)

W miejskich ceremoniach wyraźnie widać naprzemienność rytmów życia ów- czesnego społeczeństwa, wzajemne oddziaływanie społecznych dramatów i spo- łecznej euforii, ciągłe przeżywanie tych samych doświadczeń emocjonalnych, które mieszają się w rytm upływającego czasu. Święto w mieście to część ładu społecz- nego, swoiste sacrum, które wpisuje się w miejską przestrzeń. To również sfera profanum – ludycznych zabaw, mających oczyszczającą moc dla narażonej na stałe zagrożenia społeczności – miejskich świąt, karnawałów, ale i nie mniej widowisko- wych publicznych egzekucji czy niespodziewanych katastrof. W 1701 roku „przez nieostrożność woźnice jednego, w bliskiej cmentarza ormiańskiego stajni, zajął się ogień wielki”, który strawił część budynków należących do arcybiskupa lwowskiego i kilka miejskich kamienic, i „gdyby nie pilność ludzi ugaszających i nie osobliwa łaska Boska, która ten ogień uśmierzyła, tedy większa szkoda stała[by] się była” – komentował autor gazetki drukowanej44.

Lwów, choć zasadniczo oddalony od granic państwa, pozostawał stale pod pre- sją wydarzeń nadgranicznych, a ludność miasta nękana była ciągłymi informacja- mi o zagrożeniu ze strony Turcji czy Tatarów, przynajmniej w początkach saskiego panowania45. Przybywające tu tureckie poselstwa wzbudzały zrozumiałe zaintereso- wanie, zarówno z racji politycznych konsekwencji, jak i egzotyki46. W lipcu 1700 roku gazetka lwowska donosiła o wizycie posłów tureckich w pałacu Stanisława Ja- błonowskiego, hetmana wielkiego koronnego i kasztelana krakowskiego, który dał audiencję posłowi od seraskiera Paszy, „który oddał list cum omni reverentia […]

in materia granic wołoskich, po którego JW. IM P kasztelan krakowski posłał był swego rumaka, drugi przyjechał posłannik, ale ten na swoim koniu”47. Kiedy ucichło zagrożenie tureckie, nowe nieszczęście pojawiło się w mieście wraz z nadejściem wojsk szwedzkich Karola XII we wrześniu 1704 roku, gdy miasto zostało opano- wane przez wojska szwedzkie i zmuszone do złożenia kontrybucji, a buntująca się ludność poddana publicznym torturom – „Żydzi sprzeczni ucierpieli cokolwiek, bo starszych rozmaicie torturowano, ręce gwoździami do drzwi przybijano, drugich za

pogrzebowy Świętej Pamięci Iaśnie Wielmożnego IMci Pana Ignacego z Rycht Humieckiego stolnika koronnego, bracławskiego, husiatyckiego etc. starosty, pancernej chorągwi rotmistrza, Orderu Orła Bia- łego kawalera, dnia 11 stycznia roku P. 1753 w kościele archikatedralnym metropolitańskim lwowskim odprawionego”, druk współczesny; B. Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej ok. 1669–1729, Kraków 1996, s. 112–113; T. Cegielski, Pogrzeby wojskowe w czasach saskich, [w:] Wesela, chrzciny…, op. cit., s. 217–233.

44 Gazety z Warszawy, ze Lwowa w Krakowie [wydane] 2 Aprilis 1701 r., Cyfrowa Biblioteka

Druków Ulotnych Polskich i Polski Dotyczących z XVI, XVII, XVIII wieku, http://cbdu.id.uw.edu.

pl/14750/, dostęp: 26.05.2012.

45 Zob. Awizy warszawskie, lwowskie i z Krakowa wydane 18 septembris 1697, Cyfrowa Biblioteka

Druków Ulotnych polskich i Polski dotyczących z XVI, XVII i XVIII w., https//cdn.id.uw.edu.pl/14510, dostęp: 6.05.2012.

46 Awizy z Drezna, z Warszawy i ze Lwowa w Krakowie 7 Marti 1700 roku wydane, Cyfrowa

Biblioteka Druków Ulotnych Polskich i Polski Dotyczących z XVI, XVII i XVIII wieku, http://cbdu.

id.uw.edu.pl/14650/, dostęp: 26.05.2012.

47 Awizy z Warszawy, z pod Rygi i ze Lwowa w Krakowie 17 Julii 1700 wydane, ibidem.

(11)

ręce wieszano”48. Ten ponury spektakl miał oczywiście na celu sterroryzować miesz- kańców i nakłonić ich do posłuszeństwa wobec najeźdźcy.

Atmosfera napięcia i lęku skłaniała ówczesnych ludzi do poszukiwania takich form rozrywki, które pozwalały zapomnieć o zagrożeniu i odreagować nadmiar stre- sogennych wrażeń. Do miasta, z racji jego dogodnego położenia na szlaku komuni- kacyjnym, ściągały zawsze tłumy ludzi różnych stanów, zatrzymywały się tu w inte- resach lub podążały dalej na południowy wschód ku Kamieńcowi i Okopom Świętej Trójcy lub rozjeżdżały się po swoich kresowych majątkach. Ekonomiczno-politycz- ne położenie Lwowa, choć w czasach saskich już nie tak znaczące jak niegdyś, pod- kreślały jeszcze jego funkcje ośrodka sejmikowego i sądowego, co ściągało wiele osobistości. Na początku 1729 roku pojawiły się informacje o przybywaniu do Lwo- wa szlachty na tradycyjne „kontrakty Trzech Królów, temu krajowi zwykłe, i sądy grodzkie”49. Dzień 6 stycznia był tradycyjnym terminem obrachunkowym w dawnej Rzeczypospolitej. Tak liczne zgromadzenie szlachty zawsze było okazją do spotkań, zabaw i „komplementowania”. Czas ten chętnie rezerwowano także na spisywanie umów matrymonialnych i zaślubiny. W okolice Lwowa przybywano dla „zażycia kuracji” w leczniczych wodach szkielskich. Bywały jednak okresy, gdy Lwów pu- stoszał i powracał do rytmu życia prowincjonalnego miasta, czas zabawy bywał krót- ki i ulotny. „Jeżeli WM Pani chcesz zażyć spokoju, przyjedź do Lwowa, barzo mało możesz być tu embarasse od ludzi, chybaby od demonów…” – pisała strażnikowa koronna50. Kilka lat później wzdychała z żalem: „Prawie jak puste teraz zostało to miasto, kiedy żadnego z JM P. senatorów nie masz”51.

Pезюме

Любов до театральності, великих видовищ і розкоші, що переважали у більшості мистецьких ініціатив епохи бароко, зумовила й особливу обрядовість у повсякденному житті. Церемоніальність культури цієї епохи призвела до зникнення справжнього сенсу деяких урочистостей і обрядів, натомість стала важливою їхня перформативна сторона, обмежена візуальною складовою. Візуальність культури бароко зумовила, що тогочас- на людина надто цінувала можливість представити себе назовні. У цьому треба шукати причину багатого обрамлення всіх церемоній і обрядів – як світських, так і церков- них: весіль, хрестин, похоронів, літургій, солдатських розваг, королівських полювань і карнавалів. Вміння створювати враження у глядача, творити свій образ було однією

48 Wiadomości różne cudzoziemskie z Krakowa wydane 20 septembris 1704, ibidem, http://cbdu.

id.uw.edu.pl/15710/, dostęp: 26.05.2012; Wiadomości różne cudzoziemskie z Krakowa wydane 27 sep- tembris 1704, ibidem, http://cbdu.id.uw.edu.pl/15720/, dostęp: 26.05.2012. Zob. J.T. Józefowicz, Lwów utrapiony in anno 1704 albo Dyjaryjusz wziętego Lwowa przez króla szwedzkiego Karola XII, die 6 mensis Septembris anno 1704, oprac. P. Borek, Kraków 2003 (Biblioteka Tradycji Literackich, t. 20).

49 Gazeta rękopiśmienna z 5.01.1729, Stefanyk, Biblioteka Baworowskich, zespół 4, opis 1, rkps

199, k. 13. (skany BOss.).

50 J. Potocka do E. Sieniawskiej, Lwów, 28.09.1718, BCz., rkps 2708, k. 397.

51 Ta do tejże, Lwów 1.07.1722, ibidem, k. 269.

(12)

з найважливіших здатностей, давало змогу рухатися по драбині соціальних залежнос- тей, торувати шлях до чиновницької кар’єри, здобувати думки і серця шляхти чи міщан.

У Речі Посполитій така поведінка вписувалася у складну суміш культурного синкретиз- му і мала наслідком розвинену схильність до пишних двірських і родинних церемоній у всіх сферах життя.

Ключові слова: Львів першої половини XVIII ст., культура бароко, церемонії, повсякденне життя

Słowa kluczowe: Lwów pierwszej połowy XVIII w., kultura baroku, ceremonie, życie codzienne

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :