• Nie Znaleziono Wyników

Myśl Współczesna : czasopismo naukowe, 1950.11-12 nr 11-12

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2022

Share "Myśl Współczesna : czasopismo naukowe, 1950.11-12 nr 11-12"

Copied!
252
0
0

Pełen tekst

(1)

MYSI

WSPÓŁCZESNA

C z a s o p i s m o n a u k o w e

11-12

( 54 - 55 )

^ CErszawa-Łódź Lisiopad-Grudzień 1950

(2)

I

R ED AKTO R N A C Z E LN Y D R S C H A F F A D A M

p r o l. U W

KOMITET REDAKCYJNY

D R C H A Ł A S IN S K I J Ó Z E F p r o l. U Ł

D R K O T A R B IŃ S K I T A D E U S Z p r o l. U W

D R D E M B O W S K I J A N p r o l. U Ł

D R S Z Y M A N O W S K I Z Y G M U N T p r o l. U Ł

D R G Ą S IC R O W S K A N A T A L I A p r o i. U Ł

DR U Ł A S Z Y N H E N R Y K p r o l. U Ł

K O L E G IU M R E D A K C Y J N E

B A R C IK O W S K I W A C Ł A W I P re ze s S N

D R M A N T E U F F E L T A D E U S Z p r o l. U W

D R E H R L IC H S T A N IS Ł A W p r o l. U W

D R M A Z U R S T A N IS Ł A W p r o l. U Ł

D R G R O D E K A N D R Z E J

p r o l . SG P1S D R S K O W R O N S T A N IS Ł A W ’

p r o l . U J D R H O C H F E L D J U L I A N

p r o l . SG P1S D R I G N A R S T E F A N

D R S Z U B E R T W A C Ł A W p r o l. U Ł p r o l. W S G W

D R K O R A N Y I K A R O L

D R T O M A S Z E W S k l T A D E U S Z p r o f. U M C S

p r o l . U T D R K R A U Z E B R O N I S Ł A W

D R W A K A R A T .E K S Y p r o l . S G P iS K R Ó L J A N A L E K S A N D E R

r e d . ty g . „ W ie ś "

D R W Y K A K A Z I M I E R Z p r o l. U J D R K U R Y Ł O W IC Z B O L E S Ł A W

p r o l. U P

Ż Ó Ł K I E W S K I S T E F A N d y r . In s t. B a d a ń L ite r a c k ic h D R L O R L A S T A N IS Ł A W

p r o l. U W r

Ż U K O W S K I J U L I A N p r o l . U Ł

R E D A K T O R O D P O W IE D Z IA L N Y D R S Z Y M A N O W S K I Z Y G M U N T

p r o l. U Ł

(3)

M y ś l w s p ó ł c z e s n a

C Z A S O P I S M O N A U K O W E

W

arszaw a

-

łódź listopad

-

grudzień

1950

JÓZEF S T A LIN

W sprawie marksizmu w językoznawstwie

Z w ró c iła się do m n ie g ru p a to w a rz y s z y spośród m ło d zie ży z p ro p o ­ r c j ą , a b y m w y p o w ie d z ia ł w prasie sw o je zdanie w k w e s tia c h ję z y k o - zn a w stw a , zwłaszcza w spra w a ch z w ią za n ych z m a rk s iz m e m w ję ż y k o - zn a w s tw ie . N ie je s te m ję z y ko zn a w cą i oczyw iście nie mogę za d o w o łić to -

^ c r ^ y s z y w c a łe j p e łn i. Co się je d n a k ty c z y m a rk s iz m u w ję z y k o z n a w - StWle> ja k i w in n y c h n a u ka ch społecznych, to z tą spra w ą pozostaję

^ bezpośred niej styczności. Z g o d z iłe m się w ię c odpow iedzieć na szereg P ytań, p o s ta w io n y c h przez to w a rzyszy.

P Y T A N I E : Czy słu szn y je s t pogląd, że ję z y k je s t n a d b u d o w a oazy?

O d p o w i e d ź : N ie, n iesłuszny.

r Baza ~ i est t0 u s tr ó j e ko n o m iczn y społeczeństw a na d a n y m etapie jego o z w o jw N a d b u d o w a — to p o lity c z n e , p ra w n e , re lig ijn e , a rty s ty c z n e , 1 ozoficzne p o g lą d y społeczeństw a oraz o d p ow ia dające im in s ty tu c je po- l t Vczne, p ra w n e i inne.

K ażda baza m a sw oją, o d pow ia dającą je j nadbudow ę. Baza u s tro ju eudalnego m a s w o ją nadbu dow ę, sw o je p o lity c z n e , p ra w n e i in n e p o g lą -

^ i o d pow ia dające im in s ty tu c je ; baza k a p ita lis ty c z n a m a sw o ją n a d b u -

^ s o c ja lis ty c z n a sw oją. Je że li baza ulega z m ia n ie i lik w id a c ji, to Uo Slad za u ^e9a z m ia n ie i lik w id a c ji je j n a d b u d o w a ; je ż e li p o w sta je

u a baza, to w ślad za n ią p o w s ta je odpo w ia d a ją ca je j nadbu dow a.

B I B T-T'^ T E K A

(4)

186 JÓZEF STALIN

Pod ty m w zg lą d e m ję z y k ró ż n i się zasadniczo od n a d b u d o w y. W eźm y na p rz y k ła d społeczeństw o ro s y js k ie i ję z y k ro s y js k i. W przeciągu o sta t­

n ic h 30 la t z lik w id o w a n a została w R o s ji daw na baza k a p ita lis ty c z n a i zbudow a na n o w a baza, socja listyczn a . O d p o w ie d n io do tego z lik w id o w a ­ na została n a d b u d o w a bazy k a p ita lis ty c z n e j i u tw o rz o n a now a n a d b u d o ­ w a, o d pow ia dająca bazie s o c ja lis ty c z n e j. A zatem daw ne in s ty tu c je p o li­

tyczne, p ra w n e i inne, zastąpione zo sta ły przez now e in s ty tu c je , s o c ja li­

styczne. M im o to je d n a k ję z y k ro s y js k i pozostał w zasadzie ta k i sam, ja k i b y ł przed p rz e w ro te m p a ź d z ie rn ik o w y m .

Co w ty m okresie z m ie n iło się w ję z y k u ro s y js k im ? Z m ie n iło się w p e w ­ n e j m ierze s ło w n ic tw o ję z y k a ro s yjskie g o , z m ie n iło się w ty m sensie, że u z u p e łn iła je znaczna ilość n o w y c h słó w i w y ra ż e ń , k tó re w y tw o r z y ły się w z w ią z k u z p o w s ta n ie m n o w e j p r o d u k c ji s o c ja lis ty c z n e j, z p o ja w ie n ie m się now ego państw a, n o w e j k u lt u r y s o c ja lis ty c z n e j, n o w e j społeczności, m o ra ln o ś c i i w reszcie w z w ią z k u z ro z w o je m te c h n ik i i n a u k i; z m ie n iło się znaczenie szeregu słó w i w y ra ż e ń , k tó re u z y s k a ły now e znaczenie po­

ję c io w e ; odpadła ze s ło w n ik a p e w n a ilość w y ra z ó w p rze sta rza łych . Co się zaś ty c z y podstaw ow ego zasobu słó w i s tr u k tu r y g ra m a ty c z n e j ję z y k a ro ­ syjskie g o , co s ta n o w i podstaw ę ję z y k a , to po lik w id a c ji bazy k a p ita li s tyczn e j n ie ty lk o nie zo sta ły one z lik w id o w a n e i zastąpione przez n o w y p o d sta w o w y zasób słó w i n ow ą s tru k tu r ę g ra m a ty c z n ą ję z y k a , lecz pr^e c iw n ie , za ch o w a ły się w całości i pozostały bez ja k ic h k o lw ie k pow ażnych z m ia n — za ch o w a ły się w ła ś n ie ja k o podstaw a współczesnego ję z y k a ro syjskie g o .

D a le j. N a d b u d o w a w y ra s ta z bazy, ale n ie znaczy to b y n a jm n ie j, że je s t ona ty lk o o d b icie m bazy, że je s t b ie rn a , n e u tra ln a , że zachow uje się o b o ję tn ie wobec losu s w o je j bazy, w obec losu klas, c h a ra k te ru u s t r o j u . P rz e c iw n ie , skoro się z ja w ia , staje się ogrom ną a k ty w n ą siłą, a k ty w n ie dopom aga sw e j bazie w k s z ta łto w a n iu się i u trw a le n iu , c zyn i w szystko, a b y dopom óc n o w e m u u s tro jo w i w d o b ic iu i z lik w id o w a n iu s ta re j bazy i s ta ry c h klas.

Bo też in a cze j być n ie może. N a d b u d o w ę s tw a rz a baza po to w łaśnie, by je j słu ż y ła , b y a k ty w n ie pom agała je j u k s z ta łto w a ć się i u trw a lić , by a k ty w n ie w a lc z y ła o lik w id a c ję d a w n e j bazy, z b liż ją c e j się do kre su swe go ż y cia w ra z z je j da w n ą nadbu dow ą. W y sta rczy ty lk o , by nadbudow a w y rz e k ła się te j s w o je j słu że b n e j r o li, w y s ta rc z y ty lk o , b y nadbudow a przeszła z p o z y c ji cz y n n e j o b ro n y sw e j bazy na p o zycje obojętnego sto s u n k u do n ie j, na pozycję tra k to w a n ia na r ó w n i poszczególnych klas a b y u tra c iła ona swą jakość i p rzestała być nadbudow ą.

(5)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE

187 Pod ty m w zg lę d e m ję z y k ró ż n i się zasadniczo od n a d b u d o w y. J ę z y k nie je s t w y tw o re m te j czy in n e j bazy, d a w n e j czy n o w e j bazy w e w n ą trz danego społeczeństwa, lecz w y tw o re m całego p rze b ie g u h is to r ii społeczeń­

stw a i h is to r ii baz w ciągu stu le ci. N ie został on s tw o rz o n y przez ja ką ś je d n ą klasę, lecz przez całe społeczeństw o, przez w s z y s tk ie k la s y społe­

czeństwa, w y s iłk ie m setek pokoleń . Z o s ta ł on s tw o rz o n y d la zaspokoje­

n ia p o trze b nie ja k ie jś je d n e j ty lk o k la sy, lecz całego społeczeństwa, w s z y s tk ic h klas społeczeństwa. W łaśnie dlatego p o w s ta ł on ja k o ję z y k o g ó ln o n a ro d o w y, je d e n d la całego społeczeństw a i w s p ó ln y d la w s z y s tk ic h c zło n kó w społeczeństw a. W obec tego służebna ro la ję z y k a ja k o środka k o m u n ik o w a n ia się lu d z i nie polega na o b s łu g iw a n iu je d n e j k la s y ze szko­

dą d la in n y c h klas, lecz na je d n a k o w y m o b s łu g iw a n iu całego społeczeń­

stw a, w s z y s tk ic h klas społeczeństwa. T y m się w ła ś n ie tłu m a c z y , że ję z y k może je d n a k o w o o b słu g iw a ć za rów no s ta ry , u m ie ra ją c y u s tró j ja k i n o - w y , w yrastającym za ró w n o da w n ą bazę ja k i now ą, za ró w n o w y z y s k iw a ­ czy ja k i w y z y s k iw a n y c h .

N ie je s t d la n iko g o ta je m n ic ą fa k t, że ję z y k ro s y js k i ró w n ie dobrze o b s łu g iw a ł r o s y js k i ;k a p ita liz m i ro s y js k ą k u ltu r ę b u rż u a z y jn ą p rzed p rz e w ro te m p a ź d z ie rn ik o w y m , ja k o b słu g u je d z is ia j u s tró j s o c ja lis ty c z n y i k u ltu r ę s o cja listyczn ą społeczeństw a ro syjskie g o .

To samo należy po w ie d zie ć o ję z y k u u k ra iń s k im , b ia ło ru s k im , uzbe­

ck im , kazachskim , g ru z iń s k im , o rm ia ń s k im , estońskim , ło te w s k im , lit e w ­ skim , m o łd a w s k im , ta ta rs k im , a ze rb e jd ża ń skim , b a s z k irs k im , tu rk m e ń - s k im i o in n y c h ję z y k a c h n a ro d ó w ra d z ie c k ic h , k tó re ró w n ie dobrze o b słu ­ g iw a ły d a w n y u s tró j b u rż u a z y jn y ty c h n a ro d ó w , ja k o b s łu g u ją te ra z n o ­ w y u s tró j s o c ja lis ty c z n y . In a cze j b yć n ie może. J ę z y k po to w ła ś n ie is t- n ie je , po to został s tw o rz o n y , b y ja k o narzędzie k o m u n ik o w a n ia się lu d z i słu żyć społeczeństw u ja k o całości, by być ję z y k ie m w s p ó ln y m d la człon­

k ó w społeczeństw a i je d n y m d la całego społeczeństw a, o b s łu g u ją c y m c zło n kó w społeczeństw a na ró w n i, niezależnie od ic h s y tu a c ji kla so w e j.

W ys ta rc z y ty lk o , b y ję z y k zszedł z te j p o z y c ji o g ó ln o n a ro d o w e j, w y s ta r- Czy ty lk o , by sta n ą ł na p o z y c ji u p rz y w ile jo w a n ia i p o p ie ra n ia k tó r e jk o l­

w ie k bądź g ru p y s o c ja ln e j ze szkodą dla in n y c h s o c ja ln y c h g ru p społe­

czeństwa, a b y u tr a c ił swą jakość, a b y p rze sta ł być ś ro d k ie m k o m u n ik o w a ­ n ia się lu d z i w społeczeństw ie, a b y p rz e k s z ta łc ił się w żargon k tó re jś t y l- ko g ru p y so cja ln e j, począł c h y lić się do u p a d k u i skazał się na zagładę.

Pod ty m w zględem ję z y k , ró żn ią c się zasadniczo od n a d b u d o w y , nie r óżni się je d n a k od n a rzę d zi p ro d u k c ji, p o w ie d z m y od m aszyn, k tó re są

(6)

188 JÓZEF STALIN

ta k samo obojętne wobec klas ja k ję z y k i z u p e łn ie ta k samo mogą o b s łu ­ g iw a ć zarów no u s tró j k a p ita lis ty c z n y , ja k i so cja listyczn y.

D a le j. N a d b u d o w a je s t w y tw o re m je d n e j e poki, w ciągu k tó re j ży je i d zia ła dana baza ekonom iczna. Toteż nadbu d o w a ż y je n iedług o, lik w i- d.uje się i z n ik a w ra z z lik w id a c ją i z n ik n ię c ie m danej bazy.

J ę z y k n a to m ia st, p rz e c iw n ie , je s t w y tw o re m d ługieg o szeregu epok, w przeciągu k tó ry c h k s z ta łtu je się, wzbogaca, r o z w ija się i s z lifu je . Toteż ję z y k ż y je n ie z ró w n a n ie d łu ż e j n iż ja k a k o lw ie k baza i ja k a k o lw ie k n a d ­ budow a. T y m się w ła ś n ie tłu m a c z y , że po w sta n ie i lik w id a c ja nie ty lk o je d n e j bazy i je j n a d b u d o w y , lecz i k ilk u baz oraz każdej o d p o w ia d a ją ­ cej im n a d b u d o w y nie p ro w a d z i w h is to r ii do lik w id a c ji danego ję zyka , do lik w id a c ji jego s tr u k tu r y i do n a ro d z in noicego ję z y k a o n o w y m za­

sobie słów i n o w e j b u d o w ie g ra m a ty c z n e j.

Od czasu ś m ie rc i P uszkina m in ę ło przeszło 100 la t. W ciągu tego czasu w R o s ji u le g ł lik w id a c ji u s tró j fe u d a ln y i k a p ita lis ty c z n y i p o w s ta ł trz e c i u s tró j, s o c ja lis ty c z n y . A zatem z lik w id o w a n e zostały d w ie bazy z ic h n a d b u d o w a m i i p o w sta ła now a baza socja listyczn a , ze swą now ą n a d b u ­ dową. J e ś li je d n a k w e ź m ie m y na p rz y k ła d ję z y k ro s y js k i, to w ciągu tego d łu g ie g o okresu czasu nie u le g ł on żadnej ra d y k a ln e j zm ia n ie i w s p ó ł­

czesny ję z y k ro s y js k i n ie w ie le ró ż n i się w sw e j s tru k tu rz e od ję z y k a P uszkina.

Co w ciągu tego czasu z m ie n iło się w ję z y k u ro s y js k im ? W zbogaciło się pow ażnie przez te n czas s ło w n ic tw o ję z y k a ro s y js k ie g o ; odpadła z te ­ go s ło w n ic tw a w ie lk a ilość w y ra z ó w p rz e s ta rz a ły c h ; z m ie n iło się znacze­

nie p o ję cio w e znacznej ilo ś c i w y ra z ó w ; p o p ra w iła się g ra m a tyczn a budo­

w a ję z y k a . Co się ty c z y s tr u k tu r y ję z y k a p u szkin o w skie g o z jego budow ą g ra m a tyczn ą i p o d s ta w o w y m zasobem słów , to zachow ała się ona w całe) sw ej is to tn e j tre ś c i ja k o podstaw a współczesnego ję z y k a rosyjskiego.

Bo też je s t to z u p e łn ie zro zu m ia łe . Is to tn ie , w ja k im celu w ła ś c iw ie is tn ie ją c a s tr u k tu r a ję z y k a , jego bud o w a g ra m a tyczn a i p o d sta w o w y za­

sób słów m ia ły b y po k a ż d y m p rz e w ro c ie ulegać zniszczeniu i ustępow ać m iejsca n o w y m , ja k to z w y k le b y w a z nadbudow ą? K o m u to potrzebne, b y „w o d a “ , „z ie m ia “ , „g ó ra “ , „la s “ , „ r y b a “ , „c z ło w ie k “ , „c h o d z ić “ , „ r o ­ b ić “ , „w y tw a rz a ć “ , „h a n d lo w a ć “ itd . n a z y w a ły się n ie wodą, ziem ią, górą itd ., lecz jakoś inaczej? K o m u to potrzebne, b y o d m ia n y w y ­ ra zó w w ję z y k u i zestaw ienia w y ra z ó w w z d a n iu o d b y w a ły się nie w e ­ d łu g is tn ie ją c e j g ra m a ty k i, lecz w e d łu g ja k ie jś in n e j? Jaka b y ła b y ko­

rzyść d la r e w o lu c ji z ta kie g o p rz e w ro tu w ję z y k u ? H is to ria w ogóle nie ro b i n ic istotnego bez szczególnej konieczności. Zachodzi p y ta n ie , na czy171

(7)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 189

polega konieczność ta kie g o p rz e w ro tu ję zyko w e g o , skoro je s t rzeczą do­

w iedzioną , że is tn ie ją c y ję z y k ze swą s tru k tu r ą je s t w zasadzie c a łk o w i­

cie p rz y d a tn y do zaspokojenia potrzeb now ego u s tro ju ? M ożna i należy zniszczyć daw ną nadbu dow ę i zastąpić ją now ą w ciągu k ilk u la t, by s tw o rz y ć pole d la ro z w o ju s ił w y tw ó rc z y c h społeczeństw a; ja k wszakże zniszczyć is tn ie ją c y ję z y k i zbudow ać zam iast niego n o w y ję z y k w ciągu k ilk u la t, nie w p ro w a d z a ją c a n a rc h ii do życia społecznego, nie s tw a rz a ­ ją c g ro źb y ro zp a d u społeczeństwa? K tó ż prócz do n kiszo tó w może staw iać sobie ta k ie zadanie?

W reszcie je s t jeszcze je d n a k a rd y n a łn a ró żn ica m ię d zy nadbu dow ą a ję z y k ie m . N a d b u d o w a nie je s t bezpośrednio zwia,zana z p ro d u k c ją , z działa ln o ścią p ro d u k c y jn ą człow ieka. Jest ona zw iązana z p ro d u k c ją je d y n ie pośrednio, za p o ś re d n ic tw e m e k o n o m ik i, za p o śre d n ictw e m bazy.

D latego też nadbu d o w a nie od ra zu i nie bezpośrednio o d zw ie rcie d la z m ia n y w poziom ie ro z w o ju s ił w y tw ó rc z y c h , lecz po zm ianach w bazie, poprzez p rz e ła m y w a n ie się z m ia n w p ro d u k c ji — w zm ianach w bazie.

Z n a czy to, że sfe ra d zia ła n ia n a d b u d o w y je s t w ąska i ograniczona.

J ę z y k n a to m ia st, p rz e c iw n ie , z w ią za n y je s t bezpośrednio z d zia ła ln o ś­

cią p ro d u k c y jn ą czło w ie ka , i nie ty lk o z d ziałalno ścią p ro d u k c y jn ą , lecz także z w szelką in n ą d ziałalno ścią czło w ie ka w e w s z y s tk ic h sferach jego p ra cy, od p ro d u k c ji do bazy, od bazy do n a d b u d o w y, D łatego też ję z y k o d z w ie rc ie d la zm ia n y w p ro d u k c ji od ra zu i bezpośrednio, nie czekając na z m ia n y w bazie. D latego też sfera d z ia ła n ia ję z y k a , k tó r y o b e jm u je w s z y s tk ie d z ie d z in y d zia ła ln o ści człow ieka, je s t o w ie le szersza i b a rd z ie j różnorodn a, n iż sfera d z ia ła n ia n a d b u d o w y. Co w ię c e j, je s t ona n ie m a l że nieograniczona.

T y m się w ła śn ie przede w s z y s tk im tłu m a c z y , że ję z y k , ściśle jego s ło w ­ n ic tw o , z n a jd u je się w stanie n ie u s ta n n y c h p ra w ie zm ian. N ie u sta n n y ro z w ó j p rz e m y s łu i ro ln ic tw a , h a n d lu i tra n s p o rtu , te c h n ik i i n a u k i w y ­ m aga od ję z y k a u z u p e łn ia n ia jego s ło w n ik a przez now e w y ra z y i w y ra ż e ­ nia., nieodzow ne w ic h p ra cy. 1 ję z y k o d z w ie rc ie d la ją c bezpośrednio te p o trz e b y u z u p e łn ia s w ó j s ło w n ik n o w y m i w y ra z a m i, dosko n a li swą b u ­ dowę g ram atyczną.

T a k w ię c:

a) m a rk s is ta nie może uw ażać ję z y k a za nadbu dow ę bazy;

b) m y lić ję z y k z n a d b u d o w ą — znaczy to popełn iać pow ażny błąd.

P Y T A N I E : Czy słuszne jest, że ję z y k b y ł zawsze i na d a l pozo­

staje k la so w y, że nie m a jednego i w spólnego ję z y k a d la całego społe­

czeństwa, ję z y k a nieklasow ego, ogólnonarodowego?

(8)

190 JÖZEF STALIN

O d p o w i e d ź : N ie , niesłuszne.

■ N ie tru d n o zrozum ieć, że w społeczeństw ie, w k tó r y m nie m a klas, n ie może b yć też m o w y o ję z y k u kla s o w y m . P ie rw o tn y u s tró j w s p ó ln o ty ro d o w e j nie zn a ł klas, a zatem n ie m ó g ł ta m ró w n ie ż is tn ie ć ję z y k k la ­ sow y. J ę zyk b y ł ta m jeden, w s p ó ln y d la ca łe j zbiorow ości. A rg u m e n t, że przez klasę ro zu m ie ć n a le ży w szelką zbiorow ość lu d z k ą , nie w y łą c z a ­ ją c ró w n ie ż z b io ro w o ści w s p ó łn o ty p ie rw o tn e j, n ie je s t a rg u m e n te m , lecz g rą słów , k tó ra nie za słu g u je na to, b y ją obalać. Je ś li chodzi o dalszy ro z w ó j — od ję z y k ó w ro d o w y c h do ję z y k ó to p le m ie n n y c h , od ję z y k ó w p le m ie n n y c h do ję z y k ó w n arodow o ści i od ję z y k ó w narodow o ści do ję z y ­ k ó w n a ro d o w y c h — to wszędzie, ive w s z y s tk ic h stadiach ro z w o ju , ję z y k ja k o środek k o m u n ik o w a n ia się lu d z i w społeczeństw ie b y ł jeden i w s p ó l­

n y d la społeczeństwa, o b słu g u ją c na różani c zło n kó w społeczeństwa n ie ­ zależnie od ic h s y tu a c ji społecznej.

N ie m a m tu na m y ś li im p e rió w okresu n ie w o ln icze g o i śre d n io w ie cz­

nego, p o w ie d z m y im p e riu m C yrusa i A le k s a n d ra W ie lk ie g o lu b im p e riu m Cezara i K a ro la W ie lk ie g o , k tó re n ie m ia ły w ła s n e j bazy ekonom iczne j i s ta n o w iły p rze jścio w e i n ie trw a łe z w ią z k i w o js k o w o -a d m in is tra c y jn e . Im p e ria te nie ty lk o n ie m ia ły , lecz nie m o g ły m ieć jednego ję z y k a dla całego im p e riu m , zrozu m ia łe g o d la w s z y s tk ic h c zło n kó w im p e riu m . S ta­

n o w iły one k o n g lo m e ra t p le m io n i narodow o ści, k tó re ż y ły w ła s n y m ż y ­ ciem i posia d a ły swe w łasne ję z y k i. M a m w ię c na m y ś li nie te i te m u podobne im p e ria , lecz te p le m io n a i narodow o ści, k tó re w c h o d z iły w skład im p e riu m , m ia ły stuą bazę ekonom iczną i m ia ły swe od daw na u k s z ta łto w a ­ ne ję z y k i. H is to ria dow odzi, że ję z y k i ty c h p le m io n i narodow ości nie b y ły klasow e, lecz ogólnonarodow e, w spólne d la p le m io n i narodow ości i zro z u m ia łe d la nich.

O czyw iście, b y ły obok tego d ia le k ty , m iejscoioe narzecza, ale g ó ro w a ł nad n im i i p o d p o rz ą d k o w y w a ł je sobie je d e n w s p ó ln y ję z y k p le m ie n ia lu b narodow ości.

P ó ź n ie j, z c h w ilą g d y p o ja w ił się k a p ita liz m , g d y z lik w id o w a n e zostało ro z d ro b n ie n ie fe u d a ln e i p o w s ta ł ry n e k n a ro d o w y , narodow o ści r o z w i­

n ę ły się w n a ro d y , a ję z y k i narodow o ści — iw ję z y k i narodow e. H is to ria dow odzi, że ję z y k i narodow e nie są ję z y k a m i k la s o w y m i, lecz ję z y k a m i o g ó ln o n a ro d o w y m i, w s p ó ln y m i d la c zło n kó w n a ro d u i je d n y m i d la całego naro d u .

S tw ie rd z o n o p o w y ż e j, że ję z y k ja k o środek k o m u n ik o w a n ia się lu d z i w społeczeństw ie, o b s łu g u je na r ó w n i w s z y s tk ie k la s y społeczeństwa

(9)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 191

i w y k a z u je pod ty m w zg lę d e m sw oistą obojętność wobec klas. Jednakże lu d zie , poszczególne g ru p y społeczne, k la s y n ie są b y n a jm n ie j obojętn e w sto su n ku do ję z y k a .llJ s iłu ją one w y k o rz y s ta ć ję z y k we w ła s n y m in te ­ resie, n a rzu cić m u sw ó j szczególny le ksyko n , swe szczególne te rm in y , swe szczególne w y ra ż e n ia . Pod ty m w zg lę d e m w y ró ż n ia ją się zwłaszcza górne w a rs tw y klas posiadających, k tó re o d e rw a ły się od n a ro d u i n ie ­ n a w id z ą go: a ry s to k ra c ja szlachecka, górne w a rs tw y b u rż u a z ji. P o w sta ­ ją „k la s o w e “ d ia le k ty , żargony, „ ję z y k i“ salonowe. , W lite ra tu rz e dość często te d ia le k ty i ża rg o n y k w a lifik u je się n iesłusznie ja k o ję z y k i: „ j ę ­ z y k szlachecki“ , „ ję z y k b u rż u a z y jn y “ — w p rz e c iw ie ń s tw ie do „ję z y k a p ro le ta ria c k ie g o “ , „ ję z y k a ch łopskieg o“ . N a te j podstaw ie, ja k k o lw ie k m o ­ że się to w y d a ć dziw n e , n ie k tó rz y nasi tow arzysze d oszli do w niosku,, że ję z y k n a ro d o w y je s t fik c ją , że re a ln ie is tn ie ją ty lk o ję z y k i klasow e.

•Sądzę, że nie m a n ic b a rd z ie j błędnego, n iż ta k i w niosek. Czy m ożna te d ia le k ty i ża rg o n y uw ażać za ję z y k i? Stanow czo nie można. N ie m oż­

na, po pierw sze, dlatego, że te d ia le k ty i żargony nie m a ją w ła s n e j b u ­ d o w y g ra m a ty c z n e j i podstaw ow ego zasobu słów , lecz zapożyczają je z ję z y k a narodow ego. N ie można, po w tó re , dlatego, że d ia le k ty i żargo­

n y m a ją w ąską sferę obiegu w śró d c zło n kó w g ó rn e j w a rs tw y te j lu b in n e j k la s y i z u p e łn ie n ie n a d a ją się, ja k o środek k o m u n ik o w a n ia się lu d z i, d la społeczeństw a ja k o całości, f Cóż w ię c one m ają? M a ją one:

o k re ś lo n y zasób p e w n y c h s p e c y ficzn ych w y ra z ó w , o d z w ie rc ie d la ją c y c h specyficzne g u s ty a ry s to k ra c ji lu b g ó rn y c h w a rs tw b u rż u a z ji; pew ną ilość w y ra z ó w i z w ro tó w , ró ż n ią c y c h się w y s z u k a n ie m , g a la n te rią i w o l­

n y c h od „o rd y n a rn y c h “ w y ra ż e ń i z w ro tó w ję z y k a narodow e go; w reszcie pe w n ą ilość w y ra z ó w obcych. Jednakże podstaw a, to znaczy p rz y tła c z a ­ jąca większość w y ra z ó w i bud o w a g ra m a tyczn a — zaczerpnięte są z o g ó l­

nonarodow ego ję z y k a danego n a rodu. T a k w ięc, d ia le k ty i ża rg o n y sta­

n o w ią odgałęzienia ogólnonarodow ego ję z y k a danego n a ro d u , pozbaw ione w s z e lk ie j sam odzielności ję z y k o w e j i skazane na w egetację. Sądzić, że d ia le k ty i ża rg o n y mogą ro z w in ą ć się w sam odzielne ję z y k i, k tó re p o tra fią w y p rz e ć i zastąpić ję z y k n a ro d o w y — to znaczy z a tra c ić p e rs p e k ty w ę h is to ry c z n ą i zejść z p o z y c ji m a rk s is to w s k ic h .i

P o w o łu ją się na M a rksa , c y tu ją p e w ie n ustęp z jego a r ty k u łu „ Ś w ię ty M a k s “ , gdzie p o w iedzia ne je st, że b u rżu a m a „ s w ó j w ła s n y ję z y k “ , że ję z y k te n „ je s t w y tw o re m b u rż u a z ji“ , że je s t on p rz e s ią k n ię ty duchem m e rk a n ty liz m u i ku p n a - sprzedaży. P rz y pom ocy tego c y ta tu n ie k tó rz y tow arzysze chcą dowieść, że M a rk s o p o w ia d a ł się rzekom o za „k la so w o ś- cią “ ję z y k a , że neg o w a ł is tn ie n ie jednego w spólnego ję z y k a narodow ego.

(10)

192 JÖZEF STALIN

G d y b y c i tow arzysze m ie li do te j s p ra w y stosunek o b ie k ty w n y , p o w in - n ib y p rz y to c z y ć ró w n ie ż d ru g i c y ta t z tego samego a r ty k u łu „ Ś w ię ty M a k s “ , gdzie M a rks, n a w ią z u ją c do zagadnienia dróg k s z ta łto w a n ia się jednego w spólnego ję z y k a narodow ego, m ó w ił o „k o n c e n tra c ji d ia le k tó w w je d e n ję z y k n a ro d o w y , u w a ru n k o w a n e j k o n c e n tra c ją ekonom iczną i p o lity c z n ą “ .

A zatem M a rk s u z n a w a ł konieczność is tn ie n ia j e d n e g o ję z y k a n a ­ rodow ego ja k o fo r m y w yższej, k tó r e j podpo rzą dkow ane są d ia le k ty , ja k o fo r m y niższe.

C zym że je s t w ta k im ra zie ję z y k burżua, k tó r y w e d łu g w y ra ż e n ia M a rksa „ je s t w y tw o re m b u rż u a z ji“ . Czy M a rk s u w a ża ł go za ta k i sam ję z y k , ja k ję z y k n a ro d o w y z jego szczególną s tr u k tu r ą języko w ą ? Czy m ó g ł uw ażać go za ta k i ję z y k ? O czyw iście, że n ie ! M a rk s po p ro s tu c h cia ł przez to pow iedzieć, że b u rż u a za p a s k u d z ili w s p ó ln y ję z y k n a ro ­ d o w y s w y m k ra m a rs k im le ksyko n e m , że b u rż u a zatem m a ją s w ó j żargon k ra m a rs k i. W y n ik a z tego, że to w a rzysze c i w y p a c z y li stanow isko M arksa.

A w y p a c z y li je dlatego, że c y to w a li M a rk s a nie ja k m a rksiści, lecz ja k tę p i e ru d y c i, n ie w n ik a ją c w is to tę rzeczy.

P o w o łu ją się na c y ta t z b ro s z u ry Engelsa pt. „P o ło ż e n ie k la s y ro b o t­

n ic z e j w A n g lii“ , że „...Z bieg ie m czasu an g ie lska klasa ro b o tn icza stała się z u p e łn ie in n y m n a ro d e m n iż b u rż u a z ja a n g ie lska “ , że „ ro b o tn ic y m ó ­ w ią in n y m d ia le k te m , m a ją in n e idee i w yo b ra że n ia , in n e obyczaje i za­

sady m o ra ln e , in n ą re lig ię i p o lity k ę n iż b u rż u a z ja “ . N a podstaw ie tego c y ta tu n ie k tó rz y tow arzysze w y p ro w a d z a ją w nio se k, że Engels negow a ł konieczność is tn ie n ia ogólnonarodow ego ję z y k a danego narodu, że opo­

w ia d a ł się zatem za „k la s o w o ś c ią “ ję z y k a * W p ra w d z ie Engels m ó w i tu n ie o ję z y k u , lecz o d ia le kcie , ro z u m ie ją c doskonale, że d ia le k t ja k o od­

gałęzienie ję z y k a narodow ego n ie może zastąpić samego ję z y k a n a ro d o ­ wego. A le , ja k w id a ć, to w a rzyszo m ty m n ie bardzo p rzyp a d a do gustu is tn ie n ie ró ż n ic y m ię d z y ję z y k ie m a d ia le kte m ...

Jest rzeczą oczyw istą, że c y ta t p rz y to c z o n y je s t nie na m iejscu, E ngels b o w ie m m ó w i tu n ie o „ję z y k a c h k l a s o w y c h l e c z w g łó w n e j m ierze o k la s o w y c h ideach, w yo b ra że n ia ch , obyczajach, zasadach m o ra ln y c h , r e lig ii i p o lity c e . Z u p e łn ie słuszne je st, że idee, w yo b ra że n ia , obyczaje, zasady m o ra ln e , re lig ia , p o lity k a b u rż u a i p ro le ta riu s z y są w rę cz p rz e ­ ciw sta w n e . A le co m a z ty m w spólnego ję z y k n a ro d o w y , albo „k la s o - w ość“ ję zyka ? C zy is tn ie n ie sprzeczności kla s o w y c h w społeczeństw ie może słu żyć ja k o dow ód na rzecz „k la s o w o ś c i“ ję z y k a , bądź też b yć a rg u ­ m e n te m p rz e m a w ia ją c y m p rz e c iw k o konieczności jednego ję z y k a n a ro ­

(11)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 193

dowego? M a rk s iz m głosi, że w spólność ję z y k a je s t je d n ą z n a jw a ż n ie j­

szych cech n a ro d u , w iedząc p rz y ty m doskonale, że w e w n ą trz n a ro d u is tn ie ją sprzeczności klasow e. Czy w z m ia n k o w a n i tow arzysze uzn a ją tę m a rk s is to w s k ą tezę?

P o w o łu ją się na L a fa rg u e ‘a, w ska zu ją c na to, że L a fa rg u e w sw e j b ro ­ szurze „J ę z y k a re w o lu c ja “ uzn a je „M asow ość“ ję z y k a , że n e guje rz e ­ kom o konieczność is tn ie n ia ogólnonarodow ego ję z y k a danego naro d u . To n ie p ra w d a . L a fa rg u e rze czyw iście w sp o m in a o ję z y k u „s z la c h e c k im “ , czy też „a ry s to k ra ty c z n y m “ , o „ż a rg o n a c h “ ro z m a ity c h w a rs tw społe­

czeństwa. Tow arzysze ci z a p o m in a ją je d n a k, że L a fa rg u e n ie in te re s u ją c się k w e s tią ró ż n ic y m ię d z y ję z y k ie m a żargonem i o kre śla ją c d ia le k ty bądź ja k o „m o w ę sztuczną“ , bądź ja k o „ ża rg o n “ — w y ra ź n ie oświadcza w s w e j broszurze, że „m o w a sztuczna cechująca a ry s to k ra c ję ... w y o d rę b ­ n iła się z ję z y k a ogólnonarodow ego, k tó r y m m ó w ili za rów no b u rżu a ja k

i rz e m ie ś ln ic y , m ia sto i w ie ś“ .

A zatem L a fa rg u e u zn a je is tn ie n ie i konieczność ję z y k a ogólno narodo­

wego, ro z u m ie ją c doskonale, że „ ję z y k a ry s to k ra ty c z n y “ oraz in n e d ia ­ le k ty i ża rg o n y podpo rzą dkow ane są ję z y k o w i o g ó lno narodow em u i od niego zależne.

O ka zu je się, że p o w o ły w a n ie się na L a fa rg u e ‘a m ija się z celem.

P o w o łu ją się na to, że w p e w n y m okresie w A n g lii fe u d a ło w ie a n g ie l­

scy „ w ciągu ca łych s tu le c i“ m ó w ili po fra n c u s k u , podczas g d y naród a n g ie ls k i m ó w ił po a n g ie lsku , że okoliczność ta sta n o w i rzekom o dow ód na rzecz „ M asow ości“ ję z y k a i p rz e c iw k o konieczności ję z y k a ogóln o n a ro ­ dowego.

N ie je s t to je d n a k dowód, lecz ja ka ś anegdota. Po pierw sze, po fr a n ­ cusku m ó w ili wów czas n ie w szyscy fe u d a ło w ie , lecz n ie lic z n a górna w a r­

stw a fe u d a łó w a n g ie lskich , re z y d u ją c y c h na dw orze k ró le w s k im i w h ra b ­ stw ach. Po d ru g ie , m ó w ili o n i nie ja k im ś ję z y k ie m „k la s o w y m “ , lecz z w y k ły m o g ó ln o n a ro d o w y m ję z y k ie m fra n c u s k im . Po trzecie, ja k w ia ­ dom o to b a w ie n ie się ję z y k ie m fra n c u s k im z n ik ło p ó ź n ie j bez śladu, u stę p u ją c m ie jsca og ó ln o n a ro d o w e m u ję z y k o w i a n g ie lskie m u . C zyż to w a ­ rzysze c i sądzą, że fe u d a ło w ie angie lscy i n a ró d a n g ie ls k i „ w ciągu s tu ­ le c i“ p o ro z u m ie w a li się ze sobą za p o ś re d n ic tw e m tłu m a c z y , że fe u d a ło ­ w ie angielscy n ie u ż y w a li ję z y k a angielskie go, że o g ó ln o n a ro d o w y ję z y k a n g ie ls k i wów czas nie is tn ia ł, że ję z y k fra n c u s k i b y ł w ów czas w A n g lii czym ś w ię c e j n iż ję z y k ie m sa lo n o w ym , k tó r y b y ł w u ż y c iu je d y n ie w cias­

(12)

194 JOZEF STALIN

n y m g ro n ie g ó rn e j w a rs tw y a r y s to k ra c ji a n g ie lskie j? J a k m ożna na p o d ­ sta w ie ta k ic h aneg d o tyczn ych „d o w o d ó w “ negoicać is tn ie n ie i kon ie cz­

ność ję z y k a ogólnonarodowego?

W p e w n y m okresie a ry s to k ra c i ro s y js c y ró w n ie ż b a w ili się ję z y k ie m fra n c u s k im na dw orze c a rs k im i w salonach. C h e łp ili się, że m ó w ią c po ro s y js k u ją k a ją się po fra n c u s k u , że u m ie ją m ó w ić po ro s y js k u je d y n ie z a kcentem fra n c u s k im . Czy znaczy to, że w R o s ji n ie b y ło wówczas ogólnonarodow ego ję z y k a ro s y jskie g o , ze ję z y k o g ólno narodoiay b y ł w ów czas fik c ją , a „ ję z y k i kla so w e “ — rzeczyw istością?

Tow arzysze nasi p o p e łn ia ją tu co n a jm n ie j d w a b łę d y. P ie rw szy błąd polega na ty m , że m y lą o n i ję z y k z nadbu dow ą. Sądzą oni, że skoro nad­

bud o w a m a c h a ra k te r k la s o w y , to i ję z y k p o w in ie n być nie o g ó ln o n a ro ­ d o w y, lecz kla so w y. M ó w iłe m ju ż je d n a k w y ż e j, że ję z y k i nadbudow a, to d w a różne pojęcia, że m a rksiście nie w o ln o ic h m y lić .

D ru g i b łą d polega na ty m , że tow arzysze ci u jm u ją p rz e c iw ie ń s tw o in te re s ó w b u rż u a z ji i p ro le ta ria tu , ic h za ciekłą w a lk ę klasow ą ja k o ro z ­ pad społeczeństwa, ja k o z e rw a n ie w s z e lk ic h z w ią z k ó w m ię d zy w ro g im i klasam i.

U w a ża ją oni, że skoro społeczeństwo się ro zp a d ło i n ie ma ju ż je d n o li­

tego społeczeństwa, lecz is tn ie ją ty lk o k la s y , to n ie p o trz e b n y tez je s t w s p ó ln y ję z y k dla społeczeństwa, to n ie p o trz e b n y je s t ję z y k n a ro d o w y.

Cóż w ię c pozostaje, skoro n a s tą p ił rozpad społeczeństw a i nie m a ju ż ogólnonarodow ego ję z y k a danego narodu? Pozostają k la s y i „ ję z y k i k la ­ sowe“ . Z ro z u m ia łe je st, że każdy „ ję z y k k la s o w y “ będzie m ia ł w łasną

„k la s o w ą g ra m a ty k ę “ — g ra m a ty k ę „ p ro le ta ria c k ą “ , g ra m a ty k ę b u rżu a - z y jn ą “ . Co p ra w d a , g ra m a ty k ta k ic h n ie m a na św iecie, ale fa k t te n w cale n ie z b ija ty c h to w a rz y s z y z tro p u : w ie rzą , że ta k ie g ra m a ty k i pow staną.

W s w o im czasie b y li u nas „m a rk s iś c i“ , k tó rz y tw ie r d z ili, że ko le je , k tó re pozostały w naszym k r a ju po p rz e w ro c ie p a ź d z ie rn ik o w y m , są b u rż u a z y jn e i że nam , m a rk s is to m , n ie p rz y s to i z n ic h korzystać, że na­

leży je z ró w n a ć z z ie m ią i zbudotoać now e, „p ro le ta ria c k ie k o le je . Z y ­ s k a li sobie za to p rz y d o m e k „ja s k in io w c ó w “ ...

Z ro z u m ia łe , że ta k i p r y m ity w n ie a n a rc h is ty c z n y pogląd na społeczeń­

stw o, na kla sy, na ję z y k n ie m a n ic w spólnego z m a rksizm e m . Is tn ie je on je d n a k n ie w ą tp liw ie na d a l i ż y je w g ło w a ch p e w n y c h naszych zba­

ła m u c o n y c h to w a rz y s z y .

O czyw iście n ie je s t p ra w d ą , że wobec is tn ie n ia z a c ie kłe j w a lk i klaso­

w e j społeczeństw o rzekom o ro zp a d ło się na k la s y nie związane ze sobą w ię z a m i e k o n o m ic z n y m i w ra m a ch jednego społeczeństwa. P rze ciw n ie .

(13)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 195

D o p ó k i is tn ie je k a p ita liz m , b u rżu a i p ro le ta riu s z e zw ią z a n i będą ze sobą w s z y s tk im i n ić m i e k o n o m ik i, ja k o części składow e jednego społeczeństwa ka p ita lis ty c z n e g o . B u rż u a nie mogą żyć i wzbogacać się nie m ając do d y ­ sp o z y c ji ro b o tn ik ó w n a je m n y c h , p ro le ta riu s z e n ie mogą k o n ty n u o w a ć swego b y tu , n ie n a jm u ją c się do p ra c y u k a p ita lis tó w . Z e rw a n ie w sze l­

k ic h w ię z i ekono m iczn ych m ię d z y n im i oznacza p rz e rw a n ie w s z e lk ie j p r o ­ d u k c ji, a p rz e rw a n ie w s z e lk ie j p ro d u k c ji p ro w a d z i do zagłady społeczeń­

stw a, do za g ła d y sam ych klas. R ozum ie się, że żadna klasa nie zechce pójść na zagładę. D latego też w a lk a klasow a, choćby b y ła najostrzejsza, nie może do p ro w a d zić do ro zp a d u społeczeństwa. Je d y n ie ig n o ra n c ja w k w e s tia c h m a rk s iz m u i c a łk o w ite n ie zro zu m ie n ie n a tu ry ję z y k a m ogło p o d y k to w a ć n ie k tó ry m naszym to w a rzyszo m bajeczkę o rozpadzie społe­

czeństwa, o ję z y k a c h „k la s o w y c h “ , o „k la s o w y c h “ g ra m a tyka ch .

P o w o łu ją się d a le j na L e n in a i p rz y p o m in a ją , że L e n in u z n a w a ł is tn ie ­ nie d w óch k u lt u r w w a ru n k a c h k a p ita liz m u , b u rż u a z y jn e j i p ro le ta ria c ­ k ie j, że hasło k u lt u r y n a ro d o w e j w w a ru n k a c h k a p ita liz m u je s t hasłem n a c jo n a lis ty c z n y m . W szystko to p ra w d a i L e n in m a tu ab so lu tn ą słusz- ność. A le co m a z ty m w spólnego „M asow ość“ języka? P o w o łu ją c się na słow a L e n in a o d w ó ch k u ltu ra c h w w a ru n k a c h k a p ita liz m u tow arzysze ci pragną, ja k w id a ć, zasugerow ać c z y te ln ik o w i, że is tn ie n ie dw óch k u lt u r w społeczeństw ie, b u rż u a z y jn e j i p ro le ta ria c k ie j, oznacza, że p o w in n y ró w n ie ż is tn ie ć d w a ję z y k i, ję z y k b o w ie m zw ią z a n y je s t z k u ltu r ą — a zatem L e n in n e g u je konieczność jednego ję z y k a narodow ego, a zatem L e n in opow iad a się za ję z y k a m i „ k la s o w y m i“ . B łą d ty c h to w a rz y s z y p o ­ lega tu na ty m , że u to żsa m ia ją i m y lą ję z y k z k u ltu rą . A tym czasem k u l­

tu ra i ję z y k — to d w ie różne rzeczy. K u ltu r a może być i b u rż u a z y jn a i so cja listyczn a , ję z y k n a to m ia s t ja k o środek k o m u n ik o w a n ia się lu d z i, je s t zawsze ję z y k ie m o g ó ln o n a ro d o w ym i może o b łsu g iw a ć za rów no k u l­

tu rę b u rż u a z y jn ą ja k i socjalistyczną. C zyż to n ie fa k t, że ję z y k i: ro s y js k i, u k ra iń s k i, u zb e cki o b s łu g u ją dziś k u ltu r ę so cja listyczn ą ty c h n a ro d ó w ró w n ie dobrze, ja k przed p rz e w ro te m p a ź d z ie rn ik o w y m o b s łu g iw a ły ic h k u lt u r y b u rżu a zyjn e ? Z n a czy to, że tow arzysze ci m y lą się głęboko t w ie r ­ dząc, że is tn ie n ie d w óch ró ż n y c h k u lt u r p ro w a d z i do u k s z ta łto w a n ia się dw óch ró ż n y c h ję z y k ó w i do negow a nia konieczności w spólnego ję zyka .

M ó w ią c o d w ó ch k u ltu ra c h , L e n in w y c h o d z ił w ła ś n ie z założenia, że is tn ie n ie dw óch k u lt u r n ie może p ro w a d z ić do negow ania jednego w s p ó l­

nego ję z y k a i u tw o rz e n ia się d w óch ję z y k ó w , że ję z y k p o w in ie n być je ­ den. G d y b u n d o w c y poczęli oskarżać L e n in a o to, że n eguje on konieczność ję z y k a narodow ego i tr a k tu je k u ltu r ę ja k o „b e z n a ro d o w ą “ , L e n in , ja k

(14)

196 JÖZEF STALIN

w ia d o m o , ostro p ro te s to w a ł p rz e c iw k o te m u ośw iadczając, że zw alcza k u l­

tu rą b u rż u a z y jn ą , lecz nie ję z y k n a ro d o w y , któ re g o konieczność uw aża za bezsporną. D z iw n e je st, że n ie k tó rz y nasi tow arzysze w lo k ą się ślada­

m i b undo w ców .

Co się ty c z y w spólnego ję z y k a , któ re g o konieczność rzekom o neguje L e n in , n a le ża ło b y p rz y p o m n ie ć sobie następujące słow a L e n in a :

„J ę z y k je s t n a jw a ż n ie js z y m ś ro d k ie m k o m u n ik o w a n ia się lu d z i; je d ­ ność ję z y k a i n ie s k rę p o w a n y jego ro z w ó j — to je d e n z n a jw a ż n ie js z y c h w a ru n k ó w rze czyw iście w olnego i szerokiego o b ro tu handlow ego, odpo­

w iadające go w spółczesnem u k a p ita liz m o w i, swobodnego i szerokiego g ru p o w a n ia się lu d n o ści w e d łu g poszczególnych k la s “ .

O ka zu je się, że szanow ni tow arzysze w y p a c z y li p o g lą d y Lenina.

P o w o łu ją się w reszcie na S ta lin a , p rz y ta c z a ją c c y ta t ze S ta lin a , że

„b u rż u a z ja i je j p a rtie n a c jo n a lis ty c z n e b y ły i pozostają w ty m okresie g łó w n ą siłą k ie ro w n ic z ą ta k ic h n a ro d ó w “ . W szystko to je s t słuszne. B u r ­ żuazja i je j p a rtia n a c jo n a lis ty c z n a rze czyw iście n a daje k ie ru n e k k u lt u ­ rze b u rż u a z y jn e j, ta k samo ja k p ro le ta ria t i jego p a rtia in te rn a c jo n a li- styczna n a daje k ie ru n e k k u ltu rz e p ro le ta ria c k ie j. Cóż je d n a k m a z ty m w spólnego „k la s o w o ś ć “ ję zyka ? C zyżby ci to w a rzysze n ie w ie d z ie li, że je ż y k n a ro d o w y je s t fo rm ą k u lt u r y n a ro d o w e j, że ję z y k n a ro d o w y może o b słu g iw a ć za ró w n o k u ltu r ę b u rż u a z y jn ą ja k i socjalistyczną? C zyżby nasi tow arzysze n ie b y li obeznani ze z n a n ym s fo rm u ło w a n ie m m a rk s is tó w , s tw ie rd z a ją c y m , że obecna k u ltu r a ro s y js k a , u k ra iń s k a , b ia ło ru ska i in n e są so cja listyczn e w tre ś c i i narodow e w fo rm ie , to znaczy pod w zględem języka ? Czy zgadzają się o n i z ty m m a rk s is to w s k im s fo rm u ło w a n ie m ?

B łą d naszych to w a rz y s z y polega tu na ty m , że nie w id z ą ró ż n ic y m ię ­ d zy k u ltu r ą a ję z y k ie m i nie ro z u m ie ją , że k u ltu r a zm ie n ia się w sw e j tre ś c i z ka ż d y m n o w y m okresem ro z w o ju społeczeństwa, podczas gdy ję z y k pozostaje zasadniczo ty m sa m ym ję z y k ie m na p rz e s trz e n i k ilk u okresów , o b słu g u ją c je d n a k o w o za rów no n o w ą k u ltu r ę ja k i dawną.

A w ię c:

a) ję z y k ja k o środek k o m u n ik o w a n ia się zawsze b y ł i pozostaje je d e n d la społeczeństwa i w s p ó ln y d la jego c z ło n k ó w ;

b) is tn ie n ie d ia le k tó w i żargonów nie n eguje , lecz p o tw ie rd z a is tn ie n ie ję z y k a ogólno narodow ego; są one jego o d g a łę zie n ia m i i są m u po d p o rzą d ­

kow ane;

c) fo rm u ła „ klasow ości“ ję z y k a je s t fo rm u łą błędną, n ie m a rksisto w ską . P Y T A N I E : Ja k ie są c h a ra k te ry s ty c z n e cechy języka?

(15)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 197

O d p o w i e d ź : J ę z y k należy do z ja w is k społecznych, d zia ła ją c y c h przez c a ły czas is tn ie n ia społeczeństwa. R odzi się on i r o z w ija w ra z z na­

ro d z in a m i i ro z w o je m społeczeństwa. U m ie ra w ra z ze ś m ie rcią społeczeń­

stw a. Poza społeczeństw em nie m a ję z y k a . D latego też ję z y k i p ra w a je ­ go ro z w o ju m ożna zrozum ieć ty lk o w ty m w y p a d k u , g d y bada się go w n ie ro z e rw a ln y m z w ią z k u z h is to rią społeczeństwa, z h is to rią narodu, do któ re g o badan y ję z y k należy i k tó r y je s t tw ó rc ą i n o sicie le m tego ję ­ zyka.

J ę z y k je s t ś ro d kie m , narzędziem , p rz y któ re g o pom ocy lu d z ie k o m u n i­

k u ją się ze sobą, w y m ie n ia ją m y ś li i osiągają w za je m n e zrozum ienie. Jako z w ią za n y bezpośrednio z m yśle n ie m , ję z y k re je s tru je i u trw a la w słow ach i w zestaw ienia ch słów , w zdaniach w y n ik i p ra c y m y śle n ia , osiągnięcia p ra c y poznaw czej czło w ie ka i w te n sposób u m o ż liw ia w y m ia n ę m y ś li w społeczeństw ie lu d z k im .

W y m ia n a m y ś li je s t stałą i ż y w o tn ą koniecznością, g d yż bez n ie j nie m ożna zorganizow a ć w spólnego d z ia ła n ia lu d z i w w alce z s iła m i p rz y ro d y , w w alce o p ro d u k c ję nie zb ę d n ych d ó b r m a te ria ln y c h , nie m ożna osiągnąć sukcesów w d z ia ła ln o ści p ro d u k c y jn e j społeczeństw a — n ie m o ż liw e je st zatem samo is tn ie n ie p ro d u k c ji społecznej. A zatem , bez ję z y k a z ro z u ­ m iałe g o d la społeczeństwa i w spólnego d la jego czło n kó w , społeczeństwo zaprzestaje p ro d u k o w a ć , rozpada się i p rzestaje is tn ie ć ja k o społeczeń­

stw o. W ty m sensie ję z y k ja k o narzędzie k o m u n ik o w a n ia się je s t zarazem narzędziem w a lk i i ro z w o ju społeczeństwa.

J a k w iadom o, w s z y s tk ie w y ra z y is tn ie ją c e 10 ję z y k u sta n o w ią razem tz w . s ło w n ic tw o ję zyka . Rzeczą g łó w n ą w s ło w n ic tw ie ję z y k a je s t podsta­

w o w y zasób słów , do k tó re g o w chodzą w s z y s tk ie p ie rw ia s tk o w e w y ra z y ja k o jego ją d ro . Jest on znacznie m n ie j obszerny n iż s ło w n ic tw o ję zyka , lecz ż y je bardzo długo, w ciągu s tu le c i i dostarcza ję z y k o w i bazy do tw o ­ rze n ia n o w y c h w y ra z ó w . S ło w n ic tw o je s t o d b icie m stanu ję z y k a : im bo­

gatsze i różn o ro d n ie jsze je s t s ło w n ic tw o , ty m bogatszy i b a rd z ie j r o z w i­

n ię ty je s t ję z y k .

Jednakże s ło w n ic tw o samo przez się nie je s t jeszcze ję z y k ie m je st ono ra cze j m a te ria łe m b u d o w la n y m ję z y k a . P odobnie ja k m a te ria ły b u ­ d ow lane w b u d o w n ic tw ie n ie sta n o w ią gm achu, chociaż bez n ic h zbudo­

w a n ie gm achu je s t n ie m o ż liw e , ta k i s ło w n ic tw o ję z y k a nie sta n o w i sa­

mego ję z y k a , chociaż bez niego żaden ję z y k je s t nie do p om yślenia. A le s ło w n ic tw o ję z y k a u z y s k u je ogrom ne znaczenie, g d y zostaje oddane do d y s p o z y c ji g ra m a ty k i ję z y k a , k tó ra okre śla re g u ły o d m ia n y w y ra z ó w , r e ­ g u ły łączenia w y ra z ó w w zdania i w te n sposób nadaje ję z y k o w i h a rm o ­

(16)

193 JÓZEF STALIN

n ijn y , ś w ia d o m y c h a ra k te r. G ra m a ty k a (m o rfo lo g ia , skła d n ia ) je s t z b io ­ re m re g u ł o d m ia n y w y ra z ó w i łączenia w y ra z ó w w zdaniu. A zatem w ła ś ­ n ie d z ię k i g ra m a tyce ję z y k z y s k u je możność p rz y o b le k a n ia m y ś li lu d z ­ k ic h w m a te ria ln ą szatę ję z y k o w ą .

Cecha w yróżniająca, g ra m a ty k i polega na ty m , że podaje ona re g u ły o d m ia n y w y ra z ó w , m a ją c na w zg lę d zie nie k o n k re tn e w y ra z y , lecz w y ­ ra z y w ogóle, bez ja k ie jk o lw ie k k o n k re tn o ś c i; podaje ona re g u ły b u d o w y zdań m a ją c na w zg lę d zie n ie ja k ie ś k o n k re tn e zdania, p o w ie d z m y k o n ­ k re tn y p o d m io t, k o n k re tn e orzeczenie itp ., lecz w sze lkie zdania w ogóle, niezależnie od k o n k re tn e j fo r m y tego lu b owego zdania. A zatem , a b s tra ­ h u ją c od tego, co poszczególne i k o n k re tn e , za ró w n o je ś li chodzi o w y r a ­ zy ja k i o zdania, g ra m a ty k a bierze to, co je s t ogólne, co leży u podstaw o d m ia n y w y ra z ó w i łączenia w y ra z ó w w zdania oraz b u d u je z tego re g u ­ ły g ra m a tyczn e , p ra w a g ram atyczne. G ra m a ty k a je s t w y n ik ie m d łu g o ­ tr w a łe j a b s tra h u ją c e j p ra c y m y ś le n ia lu d zkie g o , w s k a ź n ik ie m o g ro m n ych postępów m y ś le n ia .

P od ty m w zg lą d e m g ra m a ty k a p rz y p o m in a g e o m e trię , k tó ra u k ła d a swe p ra w a a b s tra h u ją c od k o n k re tn y c h p rz e d m io tó w , ro z p a tru ją c p rz e d ­ m io ty ja k o cia ła pozbaw io ne k o n k re tn o ś c i i o kre śla ją c sto su n ki m ię d zy n im i nie ja k o k o n k re tn e s to s u n k i ja k ic h ś k o n k re tn y c h p rz e d m io tó w , lecz ja k o s to s u n k i c ia ł w ogóle, pozbaw io ne w s z e lk ie j ko n kre tn o ści.

W o d ró ż n ie n iu od n a d b u d o w y, k tó ra je s t zw iązana z p ro d u k c ją nie bezpośrednio, lecz za p o ś re d n ic tw e m e k o n o m ik i, ję z y k zw ią za n y je s t bez­

p ośrednio z d zia ła ln o ścią p ro d u k c y jn ą człow ieka, ta k samo ja k i z w sze l­

ką in n ą d zia ła ln o ścią we w s z y s tk ic h bez w y ją tk u dziedzinach jego pra cy.

Toteż s ło w n ic tw o ję z y k a , ja k o n a jb a rd z ie j czułe na z m ia n y , z n a jd u je się w stanie n ie u s ta n n y c h n ie o m a l p rze m ia n , p rz y czym w o d ró ż n ie n iu od n a d b u d o w y ję z y k nie m u s i czekać na lik w id a c ję bazy, w p ro w a d za bo­

w ie m z m ia n y do swego s ło w n ic tw a p rzed lik w id a c ją bazy i niezależnie od je j stanu.

Jednakże s ło w n ic tw o ję z y k a zm ie n ia się n ie ja k nadbudow a, nie drogą zn ie sie n ia tego, co stare i b u d o w y now ego, lecz drogą u z u p e łn ie n ia is tn ie ­ jącego s ło w n ik a n o w y m i w y ra z a m i, p o w s ta ły m i w z w ią z k u ze zm ia n a m i u s tro ju socjalnego, z ro z w o je m p ro d u k c ji, z ro z w o je m k u ltu r y , n a u k i itp . P rz y ty m , m im o że ze sło w n ictw a i ję zy k o w e g o z w y k le w yp a d a pew na ilość w y ra z ó w p rz e sta rza łych , p rz y b y w a m u znacznie w iększa ilość w y ­ ra zó w n o w ych . J e ś li zaś chodzi o p o d s ta w o w y zasób słó w , to u trz y m u je się on ze w s z y s tk im , co je s t w nim - isto tn e , i w y k o rz y s ty w a n y je s t ja k o podstaw a s ło w n ic tw a ję z y k a . Jest to zro zu m ia łe . N ie m a żadnej koniecz­

(17)

W SPRAWIE MARKSIZMU W JĘZYKOZNAWSTWIE 199

ności lik w id o w a n ia podstaw ow ego zasobu słów , je ś li może on być z p o ­ w odzenie m w y k o rz y s ty w a n y w ciągu szeregu okresów h is to ry c z n y c h , nie m ó w ią c ju ż o ty m , że lik w id a c ja podstaw ow ego zasobu słów , n a g ro m a ­ dzonego w ciągu stu le ci, w obec niem ożności s tw o rz e n ia now ego podsta­

w ow ego zasobu słó w w cia,gu k ró tk ie g o czasu, d o p ro w a d z iła b y do spara- łiż o w a n ia ję z y k a , do zu p e łn e j d e zo rg a n iza cji k o m u n ik o w a n ia się lu d z i m iędzy sobą.

B u d o w a g ra m a tyczn a ję z y k a zm ie n ia się jeszcze b a rd z ie j p o w o li, a n i­

ż e li jego p o d s ta w o w y zasób słów . B u d o w a g ram atyczna, k tó ra w y p ra c o ­ w ana została na p rz e s trz e n i epok i stała się częścią organiczną ję z y k a , z m ie n ia się jeszcze w o ln ie j, a n iż e li p o d sta w o w y zasób słów . U lega ona oczyw iście z b ie g ie m czasu zm ianom , doskona li, ulepsza, p re c y z u je swe re g u ły , wzbogaca się o now e re g u ły , ale p o d sta w y b u d o w y g ra m a ty c z n e j u tr z y m u ją się w ciągu bardzo d ługieg o czasu, gdyż m ogą one, ja k o ty m św ia d czy h is to ria , z pow odze niem o b słu g iw a ć społeczeństw o w ciągu szeregu epok.

T a k w ięc, g ra m a ty c z n a bud o w a ję z y k a i jego p o d sta w o w y zasób słów sta n o w ią podstaw ę ję z y k a , is to tę jego s p e c y fik i.

H is to ria s tw ie rd z a w ie lk ą trw a ło ś ć i o lb rz y m ią odporność ję z y k a w o ­ bec p rz y m u s o w e j a s y m ila c ji. N ie k tó rz y h is to ry c y , zam iast w y ja ś n ić to z ja w is k o , o g ra n icza ją się do zd z iw ie n ia . A le do z d z iw ie n ia nie m a tu żad­

n y c h podstaw . T rw a ło ś ć ję z y k a tłu m a c z y się trw a ło ś c ią jego b u d o w y g ra m a ty c z n e j i podstaw ow ego zasobu słów . W ciągu s tu le c i a s y m ila to rz y tu re c c y u s iło w a li okaleczyć, z b u rz y ć i zniszczyć ję z y k i n a ro d ó w b a łk a ń ­ skich. W ciągu tego okresu s ło w n ic tw o ję z y k ó w b a łk a ń s k ic h u le g ło po­

w a ż n y m zm ianom , w ch ło n ę ło w ie le słó w i w y ra ż e ń tu re c k ic h , b y ło „ z b li­

żanie się“ i „o d d a la n ie się“ , jed n a kże ję z y k i b a łk a ń s k ie w y tr w a ły i p rze ­ ż y ły . Dlaczego? D latego, że bud o w a g ra m a ty c z n a i p o d sta w o w y zasób słó w ty c h ję z y k ó w w zasadzie się u trz y m a ł.

Z tego w szystkie g o w y n ik a , że ję z ijk a , jego s tr u k tu r y nie m ożna t r a k ­ to w a ć ja k o w y tw o r u ja k ie jś p o je d y n c z e j epoki. S tr u k tu r a ję z y k a , jego bud o w a g ra m a tyczn a i p o d s ta w o w y zasób słó w są w y tw o re m szeregu epok.

N a le ży przypuszczać, że e le m e n ty współczesnego ję z y k a p o w s ta ły ju ż w z a m ie rz c h łe j sta ro żytn o ści, p rzed epoką n ie w o ln ic tw a . B y ł to ję z y k n ie s k o m p lik o w a n y , o n ie z w y k le u b o g im zasobie słów , ale z w łasną budo­

w ą g ra m a tyczn ą , co p ra w d a p ry m ity w n ą , ale je d n a k budow ą g ra ­ m atyczną.

(18)

200 JOZEF STALIN

D alszy ro z w ó j p ro d u k c ji, p o ja w ie n ie się klas, p o ja w ie n ie się p iś m ie n ­ n ic tw a , n a ro d z in y państw a, k tó re m u dla celów a d m in is tra c y jn y c h po­

trz e b n a b y ła m n ie j lu b b a rd z ie j u p o rzą d ko w a n a korespondencja, ro z w ó j h a n d lu , k tó r y jeszcze b a rd z ie j p o trz e b o w a ł u p o rz ą d k o w a n e j korespon­

d e n c ji, p o ja w ie n ie się p ra sy d ru k a rs k ie j, ro z w ó j lite r a tu r y — w szystko to spow odow ało w ie lk ie z m ia n y w ro z w o ju ję z y k a . P rzez te n czas p le ­ m io n a i narodow o ści ro z d ra b n ia ły się i rozszczepiały, m ieszały się i k rz y ż o w a ły , p ó ź n ie j p o ja w iły się narodow e ję z y k i i państw a, d o ko n a ły się p rz e w ro ty re w o lu c y jn e , daw ne u s tro je społeczne u s tą p iły m iejsca n o w y m . W szystko to pociągnęło za sobą jeszcze w iększe zm ia n y w ję z y k u i jego rozwoju,.

B y ło b y je d n a k w ie lk im błędem sądzić, że ro z w ó j ję z y k a o d b y w a ł się w te n sam sposób, ja k ro z w ó j n a d b u d o w y : drogą u n ic e s tw ie n ia tego, co is tn ia ło i b u d o w a n ia nowego. W istocie rzeczy ro z w ó j ję z y k a o d b y w a ł się nie drogą u n ic e s tw ie n ia ję z y k a istn ie ją ce g o i b u d o w y nowego, lecz drogą ro z w ija n ia i doskona lenia p o d sta w o w ych e le m e n tó w istniejąceg o ję zyka . P rzejście od je d n e j ja k o ś c i ję z y k a do in n e j o d b y w a ło się p rz y ty m nie drogą w y b u c h u , nie drogą u n ic e s tw ie n ia za je d n y m zam achem tego, co stare i b u d o w y nowego, lecz drogą stopniow ego i d łu g o trw a łe g o g ro m a ­ dzenia ele m e n tó w n o w e j ja ko ści, n o w e j s tr u k tu r y ję z y k a , drogą s to p n io ­ wego o b u m ie ra n ia ele m e n tó w d a w n e j ja ko ści.

P o w ia d a ją , że te o ria stadialnego ro z w o ju ję z y k a je s t te o rią m a rk s is to w ­ ską, uzn a je b o w ie m konieczność n a g ły c h w y b u c h ó w ja k o w a ru n k u p r z e j­

ścia ję z y k a od d a w n e j ja k o ś c i do n o w e j. Jest to oczyw iście niesłuszne, tru d n o b o w ie m znaleźć c o k o lw ie k m a rk s isto w skie g o w te j te o rii. A je ś li te o ria sta d ia ln o ści rze czyw iście u zn a je nagłe w y b u c h y w h is to rii ro z w o ju ję z y k a , ty m g o rze j d la n ie j. M a rk s iz m nie uzn a je n a g ły c h w y b u c h ó w w ro z w o ju ję z y k a , n a g łe j ś m ie rc i istn ie ją ce g o ję z y k a i n a g łe j b u d o w y n o ­ wego ję z y k a . L a fa rg u e n ie m ia ł ra c ji, g d y m ó w ił o „n a g łe j re w o lu c ji ję ­ z y k o w e j, k tó ra dokona ła się m ię d z y ro k ie m 1789 i 1794“ w e F ra n c ji (p a trz broszurę L a fa rg u e ‘a „J ę z y k a re w o lu c ja “ ). Ż a d n e j re w o lu c ji ję z y ­ k o w e j, a ty m b a rd z ie j n a g łe j, w e F r a n c ji w ów czas n ie było. Rzecz oczy­

w is ta , że w ciągu tego okresu s ło w n ic tw o ję z y k a fra n cu skie g o w zboga­

ciło się o now e słow a i w y ra ż e n ia , odpadła pe w n a ilość w y ra z ó w p rze sta ­ rz a ły c h , z m ie n iło się znaczenie p o ję cio w e n ie k tó ry c h w y ra z ó w , i to w szystko. T a k ie je d n a k z m ia n y w cale n ie d e c y d u ją o losie ję zyka . Rzecz g łó w n a w ję z y k u — to jego bud o w a g ra m a ty c z n a i p o d sta w o w y zasób słó w . Jednakże budow a g ra m a tyczn a i p o d s ta w o w y zasób słó w ję z y k a fra n c u s k ie g o nie ty lk o nie z n ik n ę ły w okresie fra n c u s k ie j re w o lu c ji

Cytaty

Powiązane dokumenty

Istnieje głęboka więź między obroną postępowych tradycji kultury narodowej w walce przeciw kosmopolityzmowi a walką o zwycięstwo nauki marksistowskiej. Marksizm

cy z rośliny już ustabilizowanej, nie zmienia się pod wpływem podkładki, ale jego młode narządy, zwłaszcza nasiona,ulega ją wpływowi dziczka, w w yniku czego

wicie pomijany przez inne filozofie. Ale jednak pogląd ten nie bierze pod uwagę tego, że praktyka ludzka nie jest li tylko zbiorem reakcji na bodźce, lecz ma swe

ców. Naszym hasłem narodowym jest: „Pokój jest nam drogi”. Nie bacząc ńa to, że przeżyliśmy obcą agresję, i straszliwy wyzysk, nie szczędzimy dalej ofiar,

Hasto planowości w nauce budzi wśród badaczy naukoiwych odruch niechęci. Rzeczy zatem sprowadza się do zagadnienia, czy m ożliwe jest skonstruowanie dobrego planu

bitnych intelektualistów, którzy w tej walce Nietzschego widzieli oznakę jego „rewolueyjności“ oraz argument dla poparcia tezy, że wykorzystanie Nietzschego

go okresu neopozytywizmu i niewątpliwie znacznie bardziej surow e j2). O ile jednak poprzednio za empiryczne uważał Carnap tylko takie terminy, które mogą być

wistości polskiej,* w realizowaniu wielkich obiektywnych zadań społecznych, kulturalnych, gospodarczych i politycznych Polski ludowej. Obywatela wychowuje nie ty lk o