Głos Pomorza : dawniej "Głos Wąbrzeski" : pismo społeczne, gospodarcze, oświatowe i polityczne dla wszystkich stanów 1938.09.27, R. 20, nr 111

Pełen tekst

(1)

Ceno numeru 10 groszy Opłocono gotówką z flóry

PISMO SPOŁECZNE, GOSPODARCZE, OŚWIATOWE I POLITYCZNE DLA WSZYSTKICH STANÓW ZYXWVUTSRQPONMLKJIHGFEDCBA w torek dnia 27 w rześnia 1938^™ "^^”

Jesteśmy gotowi!

H isto ry czn y m o m en t, p rzeży w an y p rzez E u ro p ę, zastaje sp o łeczeń stw o po.

sk ie zw arte, zjed no czo n e, d u sze p o lsk ie n astro jo n e n a jed en h arm o n ijn y d źw ięk i serca p o lsk ie, b ijące jed n y m ry tm em n a m y śl o 2 0 0 -ty sięczn ej m asie n aszy ch ro d ak ó w za O lzą.

I d lateg o też n ie są w zg o d zie z n a­

stro jam i, p rzep ły w ający m i całe sp o łe­

czeń stw o n asze, an i z p o staw ą n aszy ch w ład z, sło w a, k tó re sp o ty k am y w jed ­ n y m z p ism sto łeczn y ch 1 „R ząd p o lsk i w P aryżu i w L o n d y n ie czy n i zabieg i, ab y p rzek o nać tam tejsze sfery d ecy d u jące o słu szn o ści n aszy ch n ieu stęp liw ych żą-

5lask zaolzsński w ogmu powstania

C IE S Z Y N . O godz. 2 w nocy po oglo-1 W Z G L ĘD U N A ZN A C ZN E SK O N SY j laniny oraz klekotu karabinów m aszyno- szeniu m obilizacji grupy pow stańców poi- G N O W A N IE W O JSK C ZESK IC H .

Po m iastach żandarm eria czeska roz­

poczęła liczne rew izje i aresztow ania.

skich zaatakow ały posterunki policji i żan­

darm erii czeskiej oraz koszary w ojskow e.

Ponadto na całym terenie Śląska Zaolzań- skiego pow stańcy usiłow ali zdem olow ać obiekty rządow e. TR ZEB A PO D K R EŚLIĆ B O H A TER STW O PO W STA Ń C Ó W , K TÓ ­ R ZY U ZB R O JEN I W R EW O LW ER Y I G R A NA TY R ĘC ZN E W Y C O FA LI SIĘ PO D PR ZEW A G Ą O G N IA K A R AB IN ÓW M A SZY N O W Y C H .

m szcząc się na zabitych i rannych pow stań­

cach, zw łaszcza w ziętych do niew oli. — C ały Śląsk Zaolzański objął płom ień pow ­ stania.

N ad ranem i w ciągu dnia nadeszły w iadom ości o starciach m iędzy w ładzam i czeskim i a ludnością polską, która dopro­

w adzona do rozpaczy zaostrzonym i prze-

w ych, które dały się słyszeć na znaczniej­

szym odcinku pogranicza czeskiego, sądzić należy, że była ich pow ażna liczba.

Z okolic Trzyńca nadeszła w iadom ość O N A PA D ZIE K O M U N ISTÓ W CZES­

K IC H N A LU D NO ŚĆ PO LSK Ą . Polacy odparli energicznie napastników , którzy cofnęli się w pom ieszaniu.

W polskim C ieszynie panuje nastrój w yczekiw ania. D roga prow adząca do m ostu na O lzie jest stale pełna ludzi. —

W ciągu dnia ubiegłego następujące m iejscow ości były w idow nią w alk pow stań­

czych: Jabłonkow o, B ystrzyca, Trzyniec, Czeski C ieszyn, Frysztat, K arw ina, Łazy, i okolice B ogum ina.

W B ystrzycy doszło do dłuższej w alki pom iędzy oddziałem pow stańców a żan­

darm erią. Ze w zględu na przerw anie ko­

m unikacji telegraficznej i telefonicznej [m iędzy Polską a C zechosłow acją brak da-

śladow aniam i przechodzi do czynnego opo­

ru w obec nienaw idzonego zaborcy.

N ocy ubiegłej około godz. 3 nad ra­

nem w C ieszynie obok m ostu granicznego doszło do starcia m iędzy ludnością polską a w ładzam i czeskim i, spow odow anego przez Czechów . Ilu było uczestników star­

cia trudno stw ierdzić, natom iast ze strze- as

W zrasta fala uchodźców polskich z Cze­

chosłow acji.

A udycje tajnej radiostacji za O lzą w y­

w ołują zrozum iałą radość w śród ludności polskiej i poruszenie ze strony w ładz czeskich, które dotychczas nadarem nie poszukują m iejsca, skąd radiostacja nadaje sw e w iadom ości.

dań."

Sądzim y, że zdanie nie odpow iada w łaściw ym troskom rządu polskiego na terenie zagranicznym .

N ie czynim y żadnych ..zabiegów”' N ie m am y najm niejszego obow iązku ni­

kogo z m ożnych tego św iata „przekony­

w ać” o tym , co słuszne w naszych żąda­

niach !

W ystarczy nam bow iem w łasne prze­

św iadczenie o słuszności naszych żądań

— i w ystarczy św iadom ość, że nasza si­

ła zbrojna potrafi zapew nić pełne w y-l

konanie tego, co słuszne, że też zapew nianych o stratach,

je bez żadnego w ahania w tedy, gdy zaj-j # .

dzie tego potrzeba i gdy nie będzie in n e jT rz y ń c u w alki u.iczne trw a \ vi a drogi do realizacji naszego praw a i obo-igodzin. Są liczni zabici i ranni. Pod czes- w iązku w obec rodaków za O lzą. ikim C ieszynem doszło do silnej potyczki

I w tej pow szechnej św iadom ości n a-lz w ojskiem . O dgłosy w alki słychać było rodu nie m a m iejsca ani na „zabiegi” lprzez granicę. W A LK I W E FR Y SZTA CIE by „przekonać m ożnych tego św iata w g ^ O K R ĘG U K A R W IN Y t B O G U M IŁA Paryżu czy L ondynie — jak też i ni r

m a „łączności” m iędzy takim czy innyr.

rozw iązaniem „kw estii sudeckiej”. <

W spom nij m y. jak to w m om encie gdy szło o norm alizacje stosunków z Li tw ą.też nie było „zabiegów ” w m ocar■

stw ow ych kancelariach dyplom atycz I nych, a na szalę rzucone zostało słow o siła zbrojna. I to starczyło. N ie tylko by zadość uczynić spełnieniu naszego żą-l dania, lecz rów nież by zjednoczyć cał}

naród w zgodny rytm uczuć i m yśli.

To sam o i dziś. N iezależnie od tego co w niesie przyszłość ..E gerlandu”, jak się ukształtuią granice w zdłuż Sudetów

niezależnie od zabiegów , czynionych przez m ocarstw a — nasza św iadom ość narodow a i nasza racja stanu koncen­

truje się na naszej sile zbrojnej i jedno­

czy się przy osobie W odza N aczelnego i Jego instrum entu siły i działania.

N ie m a dziś w Polsce środow iska któreby inaczej odczuw ało i inaczej m y- ślało. N aw et te ośrodki, które do nieda­

w na popisyw ały się politycznym „cze-

Czeskie samochody pancerne na terenie Sudetów

B ER LIN . N iem ieckie biuro inform a­

cyjne donosi z E ger:

A rnua czeska otrzym ała w e czw ar­

tek po południu rozkaz szefa sztabu ge­

neralnego K rejciego, aby obsadziła ob- 1Y ŁY SZC ZEG Ó LN IE K R W A W E ZE szar sudecko - niem iecki graniczący z

*

R zeszą. Po południu około godz. 4 w e­

szły pierw sze kolum ny sam ochodów pan­

cernych G raslitz, pert itd.

do K oenigsberg. Palkenau, N eudeck. Joachim stal, W ei-

PR A G A . M em orandun kanclerza H itlera dostarczone zostało rządow i praskiem u w nocy na niedzielę przez viiriera, który w yjechał sam ochodem

< D odesberg.

L O N D Y N . Jak donosi agencja R en­

era — w edle w iarogodnych inform a-

■yj. zasadnicze punkty postulatów tanclerza H itlera w spraw ie rozw iąza­

na zagadnienia Sudetów , w yszczegół- tione w m em orandum niem ieckim , do­

ręczonym rządow i czeskiem u za po­

średnictw em C ham berlaina, przedsta- .ciają się jak następuje:

E w akuow ane terytorium m a być oddane w jego obecnym stanie, m iano­

w icie bez zniszczenia lub czynienia niezdatnych do użytku objektów w oj-

kacyjnych. łącznie z lotniskam i i ra­

diostacjam i. I abor kolejow y na tym obszarze m a być przekazany w stanie nieuszkodzonym . Z apasy żyw ności.

surow ców itp., nie m ogą być w yw ie­

zione.

chofilstw em”, — jak np. organ „Frontu M orges”, w arszaw ska „N ow a R zeczpo­

spolita” — naw et te lew icow o-radykal- ne organy, które idealizow ały panabe-|

neszow y reżim dem okratyczny — naw et]

te sfery, które nie odczepiły się całkow i-l cie od starych urojeń panslaw istycznych J

— dziś całkow icie przejrzały i w eszły w orbitę w ielkiego prądu, przepływ ającego naród polski, a dom agaiącego się po­

w rotu do M acierzy polskiego chłopa i robotnika za O lzą.

I jeszcze jedno. C zytam y w telegra­

m ach 7. L ondynu czy Paryża, jakoby A n­

glia i F rancja dom agały się od Polski — i W ęgier — byśm y zapew nili „gw aran­

cję” granic now ej C zechosłow acji. Z gó­

ry pow iedzm y: takiej gw arancji nie bę­

dzie z naszej strony! N ie będzie jej w w arunkach, kiedy nasze żądania nie zo­

staną całkow icie zrealizow ane, kiedy nie spełni się zupełnie to. co jest przesłan­

ką naszego obecnego zjednoczenia naro-

zbrojnych, policji, żandarm erii, urzęd- lików celnych i straży granicznej z ibszarów podlegających ew akuacji, zgodnie z m apą załączoną do m em o- Irandum . O bszary te m ają być prze- Skazane R zeszy 1 października.

dow ego, a co brzm i; „Śląsk Z aolzański jest częścią składow ą Polski i m usi w ejść w skład naszego państw a. A jeśli m y tej gw arancji nie dam y — to i w szel­

ka gw arancja angielsko-francuska stanie się jeszcze jednym z tych papierow ych św istków , których już tyle w ykazało ca­

łą sw ą problem atyczność i nicość...

Jesteśm y gotow i 200 tysiącom roda­

ków utorow ać drogę do Polski. G dy inaczej być nie będzie m ogło, utorow ać

siłą.

A za tą siłą stoi zw arty naród. C a­

ły, skupiony i z ufnością i spokojem spo­

glądający w najbliższą przyszłość.

R ząd niem iecki zgadza się. aby upełnom ocniona reprezentacja rządu czeskiego i arm ii czeskiej była przy- dzielona do głów nej kw atery niem iec­

kich sił zbrojnych celem om ów ienia szczegółów i sposobów ew akuacji.

R ząd czeski m a niezw łocznie zw ol­

nić w szystkich N iem ców sudeckich, służących w w ojsku lub w policji na całym terytorium państw a czeskiego i pozw olić im na pow rót do dom u. — [R ząd czeski m a zw olnić rów nież w szy­

stkich w ięźniów politycznych pocho­

dzenia niem ieckiego.

Polska oczekuje odpc

W A R SZ A W A . Polska A gencja Te- legraficzna kom unikuje: R ząd polski oczekuje dzisiaj odpow iedzi na sw ą notę, skierow aną dnia 21 bm . do rządu czeskiego w spraw ie żądań polskich co do Śląska Z aolzańskiego.

R ząd niem iecki zgadza się na urzą­

dzenie plebiscytu na ebszarach, które w inny być ostatecznie ustalone najpóź­

niej do dnia 25 listopada. Z m iany w now ej linii granicznej w następstw ie plebiscytu m ają być ustalone przez czesko-niem iecką kom isję. Sam plebi­

scyt m a się odbyć pod kontrolą kom isji m iędzynarodow ej.

R zesza proponu je pow ołanie do ży­

cia odpow iednio upełnom ocnionej ko­

m isji czesko-niem ieckiej, celem usta­

lenia w szystkich dalszych szczegółów '.

.Na czas plebiscytu obie strony m ają w ycofać siły zbrojne z danych obsza­

rów’. —

L O N D Y N . W ciągu dnia otrzym a­

no inform acje — tym czasem nieoficjal­

ne — o stanow isku, zajętym przez rząd czechosłow acki w obec m em oriału H i­

tlera. Stanow isko to m a być nega­

tyw ne. O ficjalna odpow iedź czeska spodziew ana jest później, gdy zakoń­

czone zostaną konsultacje brytyjsko-

wiedz! na swoją notę

W edług ośw iadczenia, udzielonego w m inisterstw ie spraw r zagrańicznveh w P radze sekretarzow i poselstw ra R P., odpow iedź ta będzie zaw ierać zasad­

niczą zgodę na traktow anie spraw te­

rytorialnych.

(2)

Str 2 GŁOS POMORZA Nr 111

Kategoryczna odpowiedź

rządu polskiego Sowietom

UTSRQPONMLKJIHGFEDCBA W ARSZAW A. W piątek, dnia 25[ten był zamieszczony w układzie ze

bm. zastępca kom isarza ludowego do j względu na nasz alians z Rum unią i

przyjazne stosunki z innym i sąsiadam i Rosji Sowieckiej,

Jak z konstrukcji i ducha powyższe­

go układu wynika, dem arche sowieckie nosi charakter wybitnie form alny, a m e­

rytorycznie jest zbędna.

Niemiecki sztab generalny e Czechosłowacji

sprąw zagranicznych Potiom kin oś­

wiadczył polskiem u charge d'affaires w M oskwie co następuje:

Z różnych źródeł rząd sowiecki otrzy m ał inform acje, że wojska polskie gro­

m adzone są na granicy polsko-czecho­

słowackiej. przygotowując się do zajęcia siłą części terytorium czeskosłowackie- go. M imo tych wiadom ości, rząd pol­

ski nie zaprzeczył im. Rząd sowiecki oczekuje, iż zaprzeczenie to nastąpi nie­

zwłocznie W wypadku, gdyby tego ro­

dzaju zaprzeczenia nie było i jeśli by wojska polskie zajęły terytorium repu­

bliki czeskosłowackiej. to rząd sowiecki ze swej strony uważa za konieczność uprzedzić rząd polski, że na podstawie

• art. 2 paktu o nieagresji z grudnia 1952 r. rząd ZSRR, byłby zm uszny. wobec do konania aktu agresji, wypowiedzieć wspomniany akt bez uprzedzenia.

W odpowiedzi na tę dem arche char­

ge d'affaires polski otrzymał polecenie oświadczenia:

1) że zarządzenia, związane z obroną państw a zależą jedynie od rządu pol­

skiego, który nie ma obowiązku przed- nikim się z nich tłum aczyć;

2) że rząd polski zna doskonale tek­

sty układów, które zawierał.

Ponadto charge d'affaires RP. otrzy­

m ał polecenie wyrażenia zdziwienia z powodu tej dem arche, ponieważ na gra­

nicy polsko-sowieckiej nie ma ze strony polskiej żadnych specjalnych zarządzeń

oOo

Dla wyjaśnienia Polska Agencja Te­

legraficzna dodaje. że artykuł 2 polsko- sowieckiego układu o nieagresji uw al­

nia strony od zaciągniętych w pakcie zo­

bowiązań w wypadku, gdy jedna ze stron dokona niesprowokowanei agresji przeciwko państwu trzeciem u. Paragraf

Zaolzański korpus ochotniczy tworzy się w Warszawie

W ARSZAW A. 3 . W erbunek ochot- ków do zaolzańskiego korpusu ochotni­

czego do walki o wyzwolenie Śląska z pod jarzma czeskiego, zainicjowany przez Związek Powstańców Śląskich okręgu warszawskiego, odbywa się od dziś rana w biurze Związku Powstań-

M om ent przejazdu przez granicę niemiecko-czeską rodziny niemiecko-sudec- kiej wraz z całym dobytkiem , celem znalezienia schronienia na terytorium Rze­

szy Niem ieckiej

Min. Poniatowski mianował

18 radców Pomorskiej Izby Holniczej

W tych dniach nastąpiła nom inacja 18-tu radców Pom orskiej Izby Rolni­

czej. W ten sposób ukształtował się już

ców Śląskich przy ul. Ossolińskich 6 w W arszawie.

Jest bardzo duży napływ ochotników i byłych wojskowych, zarówno z forma- cyj śląskich, jak i innych, z terenu ca­

łego kraju. Licznie zgłasza się m łodzież i inteligencja.

Organ niemieckiego sztabu generalne go „Deutsche W ehr" w num erze z dnia 15 bm. zam .eścił obszerniejszy artykuł, po więsony Czechosłowacji. Z ważniej­

szych wywodów należy zacytować:

„Czechosłowacja jest nazywana „kuź­

nią broni" M ałej Ententy".

Jednak ważniejsze zakłady przemy-

ostatecznie pełny skład Rady Izby, w okresie letnim bowiem, jak wiadomo, wy szło 18-tu radców z wyborów sam orzą­

du terytorialnego il8-tu z wyborów organizacyj rolniczych. M in. Poniatowski m ianował radcam i 4 ziemian: b. sen.

Siudowskiego. Chłapowskiego, Jaw ors­

kiego i K oernera (reprezentanta ziemian niem ieckich) oraz 14 drobnych rolników b. sn. Serożyńskiego, Adam czyka. Lewic kiego. Przybyła. Kosika, W oziwodę, W oj sza, Kopkę, Graczyka, Jem ielew - skiego. M odrzejewskiego, Pawłowskiego Kocentową i Pilichowską. W związku z ukształtowaniem się składu Rady, wy­

bory zarządu Izby nastąpią w przeciągu m iesiąca.

słu wojennego, pom ijając Pragę, znaj­

dują się w Pilźnie, Bernie Ołomuńcu i M orawskiej Ostrawie, a więc w okoli­

cach pod względem wojskowo-geogra- licznym niedogodnych. O wielkości za­

sobów m ateriałowych oraz zasobów su­

rowcowych. należy sądzić, że Czesi, po­

dobnie jak i wszyscy inni, m ają je w m a­

gazynach zgromadzonych na okres od 4 — 6 tygodni.

Ponieważ m ożna przypuszczać, że Czesi rozporządzają 500,000 robotnikiem w pierwszych dniach w ojny będą w sta­

nie produkcję m ateriałów wojennych prowadzić w skali wystarczającej.

Pisma jednak donosząc o tych wy­

wodach niem ieckiego organu wojskowe­

go. dodają od siebie, że z intencji tych wywodów wynika jasno, jak Czesi mogą produkować, lecz zakłady produkcji leżą na terenach zagrożonych,

Na te więc tereny nastąpi pierwsze uderzenie niemieckie.

ANGLICY LICZĄ SIĘ Z ŻĄDANIAM I POLSKIM I W SPRA W IE ZAOLZIA LONDYN. „Daily M ail“ om awiając rewindykacje polskie i węgierskie- stwierdza, że Polska i W ęgry traktow ane są w Londynie jako czynnik o doniosłym znaczeniu. Pism o stwierdza, że z żąda­

niami tymi należy się poważnie liczyć, gdyż zaważą one niewątpliwie bardzo poważnie na przebiegu i losie rozm ów w Godesberg.

DEZERTERZY CZESCY

ZITTAU. W czasie od czwartku rano do piątku w południe przeszło na tery­

torium Rzeszy m iędzy W a'rnsdorf a Schluckenau ogółem 400 czeskich urzę­

dników i żołnierzy. Są to przede wszy­

stkim funkcjonariusze straży skarbowej i żandarm erii. W śród przybyłych znaj­

duje się 4 oficerów i 46 żołnierzy arm ii czeskiej, którzy odcięci zostali przez członków sudecko-niemieckich związ­

ków sportowych. Po rozbrojeniu skiero­

wano ich do Zittau i Loebau, skąd na­

stępnie przewieziono do Bautzen do obozu koncentracyjnego.

Zapiu „Głos Pomorza"

Reportaż z C.O.P.

III Żywiołowy (Dokończenie)

W ięc teraz tu — w Rożnowie —~

ujarzmiamy rzekę, kładziemy kres jej swawoli i zaprzągam y do pracy. W po- przek doliny szerokiej na przeszło pół kilom etra, trzeci rok rośnie wielka za­

pora wodna.

Rzeko — rozstąp się! — powiedział człowiek i wielkim m urem stalowym odgroził pół koryta, przesuwając nurt pod skalistą ścianę wąwozu. W obna­

żone dno rzuciło się m rowie ludzkie, potężne łopaty m echaniczne wgryzły się w zwały ziemi, dynam it rozsadzał skały. Fotem w skaliste podłoże poczę­

ły wsiąkać wagony cementu, olbrzymie porcje zastrzyków wzm acniały grunt.

D opiero na to zaczęto kłaść fundam ent z betonu, głęboki na dwadzieścia m e­

trów poniżej dna Dunajca.

„Rzeko nastąp się!“ — powiedział wtedy człowiek, i oto (jak się to łatwo m ówi!) znowu fale D unajca posłusz­

nie przesunęły się w drugą stronę, pły­

nąc po założonych już fundamentach.

A w. poprzednim korycie już znowu w rzała praca, warczały czerpaki, huczał dynam it. Pół kilom etra fundam entu — dwadzieścia m etrów głęboko, trzydzie­

ści m etrów szeroko.

Dziś Dunajec płynie już trzecim ko­

rytem . Z lewej strony kładzie się je­

szcze fundam ent, z prawej, na trzystu m etrach długości zapora dźwiga się już ku górze, ponad poziom wody.

Dolinę zasnuła stal. W ielka wieża, wyższa od wież M ariackiego kościoła w Krakowie dźwiga dziesiątki lin przerzu­

conych przez kotlinę. K olejka linowa z jednej na drugą stronę przerzuca na­

rzędzia i m ateriały, a na pajęczynach drutów ponad głowam i, zwisają na wszystkie strony całe systemy trans­

porterów.

Olbrzym i m łyn m echaniczny na zboczu m łóci kam ienie, m iesza z pia­

skiem i cementem i puszcza na płynącą bez przerwy szeroką, gum ową taśmę.

Tysiące m etrów' sześciennych betonu dziennie idzie po tej taśmie transporte­

ram i górą ponad zaporą, rozwidla się według woli człowieka i sypie w ozna­

czone m iejsce. M ur rośnie, potężny wał, którego objętość wyniesie cztery­

sta tysięcy m etrów sześciennych, czyli m niej więcej tyle co sto przeciętnych, pięciopiętrowych kam ienic. Dwadzie­

ścia m etrów w głąb — w ziem ię i trzy­

dzieści w górę — ponad rzekę. Na tę wysokość spiętrzy się Dunajec, tworząc to wielkie jezioro, przez przyszłe dno którego jechałem przed chwilą.

A w środku zapory powstaje fabry­

ka. Olbrzymia elektrownia, która siłę tej spiętrzonej wody przepuszczać bę­

dzie przez turbiny, zbierać m oc w generatorach i puszczać w świat z na­

pięciem stu pięćdziesięciu tysięcy wolt.

Obok rysują się już w betonie potwor­

ne leje przepustów, spuszczających nadm iar wody z jeziora — dalej — proszę się nie śm iać — powstaje furtka dla ryb.

Bo z rybam i był kłopot. Dunajec

obfituje w cenne łososie, które m ają niewytłóm aczony przez naukę zwyczaj odbywania co roku wędrówki od źródeł rzeki do m orza i z powrotem. Jak m a­

przebyć trzydziestometrową przesz­

kodę?

Litościwy i wyrachowany człowiek um ieszcza w m urze kanał, opadający w dół równoram iennym i pochylinam i, ka­

żda o sześćdziesięciocentym etrowej wysokości. Przekonano się, że już nie rekordzista, ale każdy, jako tako wy­

gim nastykowany łosoś potrafi na tę wy-, sokość. Skok — chwila wypoczynku w baseniku i dalej w górę — ryba wcho­

dzi jak po schodach. Z powrotem dro­

ga idzie oczywiście znacznie łatwiej.

I tak się tu dziwnie splątają m asywy żelbetu z rybam i — wielkość z m ało­

ścią. Tak samo jest z ludźm i, dowód­

cam i w tej wojnie z żywiołem: proszą o m ałość. „Nie piszcie o nas — m ówią — że bohaterowie, że wiekopomna praca, że entuzjazm, uniesienie... M y popro- stu lubim y tę robotę — i zdaje się — znamy się na niej. Nie mówcie wielkich słów — weźcie do ręki plany budowy i pytajcie o beton. Spójrzcie dokoła: tu nie ma m iejsca na frazesy. Tu jest robot a“.

Szanuję ich wole, choć tu m oże bar­

dziej niż gdzieindziej m ożna znaleźć pokrycie dla wielkich słów. Zostawiam ludzi sam na sam z Dunajcem, który właśnie burzy się, wzbiera, wyrywa ca­

łe kawały brzegu, przelewa gardziele betonu tysiąc zm ętniałych m etrów sześ­

ciennych na sekundę, szarpie stalowe u- m ocnienie — bezsilnie, bezskutecznie.

Deszczyk, który m nie ścigał z przer­

wami w całej podróży przez COP — w górach widocznie wyglądał poważniej.

Jest powódź. M oże już ostatnia — al­

bo przedostatnia. Za półtora roku ro­

bota m a być skończona.

W racam tą sam ą, m alowniczą drogą do Tarnowa — stamtąd do W arszawy.

I długo jeszcze — kiedy przecinam po­

nownie ten kraj — ściga mnie Rożnów w oknach wagonu. To biegną przez pola i łąki, przez wzgórza i lasy linie wysokiego napięcia, podwieszone na wysokich, grubych słupach. Idą nie tyl­

ko z Rożnowa. Nisko, M ościce, Skar­

żysko. Porąbka — to wszystko punkty, w których rozsiadły się elektrownie;

każda inna — pędzone węglem, gazem , lub wodą, ale wszystkie złączone ze sobą, tworzące jedną, wielką sieć. Nie ma wśród nich gigantów na m iarę Dnie- prostroju, czy Cam ps. Ich moc polega na współdziałaniu, na planowości, która tu poraź pierwszy chyba w Polsce po­

czyna rządzić i stapiać egoizmy ludzi, czy przedsiębiorstw.

Pociąg pędzi. N ad głowami m ie­

dziane druty, pod nogam i żelazne ruro­

ciągi — gęsta pajęczyna zasnuwa COP

ten wczoraj jeszcze, ten dzisiaj jesz­

cze biedny kraj. W zbogacim y go już jutro, największym — społecznym — bogactwem , wzbogacim y siebie. Bo po­

trafim y — czuję to w racając — spotę­

gować i wykorzystać energię, pulsującą w tych drutach i rurach.

A m oże jeszcze inną energię, m oc­

niejszą... M .

(Koniec).

(3)

GŁOS POMORZA*TSRQPONMLKJIHGFEDCBA S tr. 3 Nr. I ll

r ..fiHi-, rwurh mm n.ii4'Tr.l • •»i aiowT' » < i m n.;ii.iiii««oiMBtttiiiiii!:ui«t»«tiiHiHiii»t»»iuHUUH«eMmiMiiiint«HiiHniii!««niiiiiiiiiii»tiimmiiiiuttiHiiiimii*«nu«*HiunWMB^^

“ Wiadomości ciekawe z bliska i daleka j

Szpieg u) GeSfjni Represje i prześladowania

G D Y N IA , Z k o m u n ik atu P a t‘a d o w ie d zieliśm y się o w strząsający m fak cie.

N a teren ie n aszej G d y n i, p raco w ał d la obcego w y w iad u szp ieg . S zp ieg ten n a ­ zy w ał się Ja n S zrajb er i zaw isł n a szu ­ bienicy.

S zrajb era zn ało w G d y n i szereg lu ­ d zi. k o led zy n ie lu b ili go. i stro n ili od niego. P rzed p aru lat stał on się ,,b o ­ h aterem " sm u tn ej i b rzy d k iej afery . C zy eln icy n asi p rzy p o m in ają so b ie m oże tzw . ,.aferę W an d y ", w k tó rej jak iś k an ciarz ży d o w sk i n ab rał n a k ilk an aście ty sięcy zło ty ch ży d k ó w , o b iecu jąc ich p rzeszw arco w ać bez p aszp o rtó w do P a­

lesty n y . .P rzed sięb io rca" załad o w ał ży d ó w n a „W an d ę" g d zieś k o ło O rło w a w ziął p ieniąd ze i czm y ch n ął; w sp ó ln ik zaś jeg o, ó w w łaśn ie S zrajb er szy p er z zaw m du, o b w o ził ich p rzez całą n o c po zato ce, żeg lu jąc rzek o m o k u P alesty n ie.

W sk utek szto rm u ek sp ed y cja zak o ńczy ­ ła się p ręd zej niż b y ło w p ro g ram ie i em ig ran ci b ezp aszp o rto w i w y ląd o w ali k o ło falo ch ro n u g d y ń skieg o , po czym ro zp o częli rew in d y k ację sw y ch p ie­

n ięd zy .

S zrajb er p ły w ał o statn io na h o low n i­

k u „M in erw a", u trzy m u jąceg o stałą k o ­ m u n ik ację m ięd zy G d y n ią a O k sy w iem . N asi m ary n arze u d ający się „n a ląd "

z o k rętó w w o jen n y ch do m iasta n a k ró tk ie ch w ile o d p o czy n k u b y li w ciąż p o d o b serw acją szp ieg a.

S ąd ap elacy jn y w P o zn an iu n a se sji' w y jazd o w ej wr G d y n i ro zp atry w ał sp ra­

w y Ja n a S zrajb era. o sk arżo n eg o o p o ­ zostaw ianie w k o n tak cie z w y w iad em obcym . W w y n ik u tej ro zp raw y szp ieg zo stał straco n y .

za Olzą wzrastają

C IE S Z Y N . P o p rzez k o rd o n g ra­

n iczn y , d zielący Ś ląsk C ieszy ń ski p rzed o sta ją się w d alszy m ciąg u n iepo k o jące

Włamywacze wynieśli kasę wagi 300 kg

T O R U Ń . Z K artu z d o n o szą-- U b ieg łej n o cy n iezn an i sp raw cy w łam ali się do b iu ra w łaściciela ceg ieln i H an sa H art- k iego w S tark o w ej H u cie w p o w iecie k artu sk im , sk ąd (w ynieśli k ąsę o g n io ­ trw ałą w agi o k o ło 300 kg, k tó ra zaw ie­

ra ła 300 zł g o tó w k i w b an k n o tah , b iżu­

terię o raz o b lig acje p o ży czek p ań stw o ­

w y ch n a 1400 zł. W szy stk ie o b lig acje b y ły n a n azw isk o p o szk o d o w an eg o .

Z p o zo staw io n y ch ślad ó w w y n ik a, że sp raw cy po w y n iesien iu z b iu ra k asy załad o w ali ją n a p ó ł w o zie p o szk o d o w a­

nego, a n astęp n ie n a w óz i o d jech ali w k ieru n ku E g ierto w o - N ow a K arczm a.

W ład ze p ro w ad zą d o ch o d zen ia za sp ra­

w cam i.

Zbiegł z Niemiec i powiesił się w polskim areszcie

C H O D Z IE Ż . S traż g ran iczn a w U jś­

ciu p rzy trzy m ała n a n ieleg aln y m p rze­

ch o d zen iu g ran icy p ew n eg o N iem ca, p o ­ ch o d ząceg o z B erlin a . P rzy trzy m an eg o

w go

HI aa

Pogoń za kaczkami

u m ieszczn o ty m czaso w o w areszcie U jściu , sk ąd p ó źn iej m ian o o d staw ić do sąd u . W n o cy jed n ak w ięzień p o p eł­

n ił sam o b ó jstw o . Z n alezio n o go ran o w celi, w isząceg o n a szn u rze, u k ręco ny m z w łasn ej b ielizn y .

P o w ó d sam b o jstw a n ie jest zn an y . P rzy p uszczaln ie zb ieg o b aw iał sie w y­

d an ia go w ład zo m n iem ieck im .

P Ą C Z E W O . M istrz k o m in iarsk i p. S . ze S k ó rcza p rzy b y ł w raz z sw o im cze­

lad n ik iem d o P ączew a, ab y tu ściąg ać zaleg łe o p ła ty za czy szczen ie k o m in ó w . C zelad n ik a sw o jeg o p rzed staw ił p. S . jak o eg zek u to ra u rzęd u sk arb o w eg o , k tó ry w razie n iezap łacen ia zaleg ło ści p rzez w łaścicieli dom ów , m iał n aty ch ­ m iast p rzy stąp ić d o w y eg zek w o w an ia n ależn o ści. P o n iew aż zn aleźli się tacy , k tó rzy zaległo ści zap łacić n ie m o g li, p.

„eg zek u to r" zab ierał, co m u w p ad ło w ręce. M ięd zy in n y m i zab rał d w ie k aczk i u w d o w y G ,, k tó re n astęp n ie sp rzed ał w sk ładzie k o lo n ialn y m p. J. P ien iąd ze u zy sk an e z sp rzed aży k aczek zu ży li o b aj k o m in iarze n a w ódkę. G d y ju ż p ien ięd zy zab rak ło , p. „eg zek u to r" d ziw n y m sp o ­ so b em w y k rad ł p . J. sp rzed an e p rz e d ­ tem k aczk i, k tó re zam ierzał d ru g i raz sp rzed ać w o b erży p . S ch. W m ięd zy ­ czasie p. J. d o w ied ziała się o k rad zieży k aczek i u d a ła się za „eg zek u to rem ", k tó rego p rzy łap ała n a u b ijan iu targ u w o b erży p. S ch . Z d em ask o w an i k o m in ia­

rze rzu cili się d o u cieczk i, jad ąc n a ro ­ w erach w k ieru n k u S k ó rcza. P . J. n ie d ała jed n ak za w y g ran e, i zatrzy m aw ­ szy sam o ch ó d ciężaro w y , 1 „

u ciek ający m i, k tó rzy zatrzy m ali się w W o len talu , g d zie u siło w ali sp rzed ać sk rad zio n e k aczk i. P o n iew aż k o m in iarze w zb ran iali się w y d ać k aczk i p. J. d o szło m ięd zy szo ferem sam o ch o d u a p. ,,eg ze- k u to rem“ do b ó jk i, w w y n ik u k tó rej ten o statn i zo stał siln ie p o tu rb o w an y p rzez szo fera .k tó ry o d eb rał m u k aczk i i o d ­ d ał je p. J.

Jed n ak i p. J. n ie cieszy ła się d łu g o k aczk am i, g d y ż p o licja o d eb rała je d o d ­ d ała z p o w ro tem p o p rzed n iej w łaści­

cielce, w d o w ie G ,

M istrza k o m in iarsk ieg o p. S . i jeg o czelad n ik a n ie m in ie zap ew n e zasłu żo n a k ara.

P R Z E R W A N IE K O M U N IK A C JI P O M IĘ D Z Y N IE M C A M I A C Z E C H O ­

S Ł O W A C JĄ

D R E Z N O . P o łączen ie k o lejo w e m ię­

d zy C zech o sło w acją a N iem cam i b y ło w czw artek w ieczo rem p rzerw an e n a 10 lin iach . P o w o d em teg o b y ło w w ięk szo­

ści w y p ad k ó w w y sad zen iem w p o w ie­

trze to ró w k o lejo w y ch i m ostów .

w iad o m o ści, św iad czące o w zrastający m po stro nie czesk iej n ap rężen iu , k tó reg o n ie m o g ą p o w strzy m ać d rak o ń sl : za­

rząd zen ia w ład z czesk ich .

G ran ica p o lsk o -czesk a p o stro n’1?

czesk iej zo stała w łaściw ie ju ż całk o w i­

cie zam k n ięta. N ie p rzep u szczan e są p rzez n ią n aw et d zieci p o lsk ie, u częsz­

czające do szkó ł po stro nie p o lsk iej.

P o m im o w zm o cn io n ej k o n tro li g ra­

n iczn ej, fala u ciek in ieró w w zrasta b ez­

u stan n ie. P rzew ażają w śró d n ich m ło d zi lu d zie w w iek u p o b o ro w y m , u ch y lający się o d słu żby w w o jsk u czesk im .

S ą oni jed n y m z g łó w n ych źró d eł in- fo rm acy j o tym , co d zieje się o b ecn ie po stro nie czeskiej.

R ep resje i p rześlad o w an ia — jak tw ierd zą u ch o d źcy , k tó ry m u d ało się p rzek raść p rzez g ran icę, p o m im o w zm o­

żo n ej czu jn o ści w ład z czesk ich . - w zra­

sta ją z g o d zin y n a g o d zin ę.

C iąg le p rzep ro w ad zan e są w d o m ach p o lsk ich rew izje. A reszty są p rzep ełn io­

ne P o lak am i. P ró cz P o lak ó w p rzech o d zą do C ieszy n a ró w n ież i u ciek in ierzy in ­ n y ch n aro d o w o ści.

S y tu acja, k tó ra p o w stała z p o w o d u n ap ły w u co raz w ięk szej ilo ści u ciek i­

n ieró w , zm u siła sp o łeczeń stw o cieszy ń ­ sk ie d o w y ło n ien ia sp ecjaln eg o k o m itetu o b y w atelsk ieg o o p iek i n ad u ch o d źcam i.

K o m itet ten p rzed e w szy stk im zajm u je się sp raw ą zap ew n ien ia d ach u n ad g ło ­ w ą zb ieg o m sp o d u cisk u czesk ieg o , a n a­

stęp n ie o rg an izu je d la n ich p o m o c fin an ­ so w ą, jak i w n atu rze.

W m iejscow o ściach ty ch , p o złoź Ju b ro n i p rzez p o licję, o b jęły słu żb ę p o ­

rząd k o w ą o d d ziały o ch ro n n e p artii N iem có w su d eck ich . W szęd zie p an o w ał aż d o godz. 4 całk o w ity sp o kó j. Z ch w ilą g d y k o lu m n y sam o ch o d ó w p an cern y ch w ch o d ziły do m iast b ez żad n y ch o strze­

żeń C zesi o tw o rzy li siln y o g ień k arab i­

n ó w m aszy n o w ych . O g ó łem w p o w iecie E g er zab ito 16 N iem có w su d eck ich .

Mord rabunkowy w jasny dzień

T O R U Ń . Z a Ś w iecia d o n o szą: w d n iu w czo rajszy m w P rzy ch ó w k u pow .Ś w ię­

cie w czasie g d y d o m o w n icy p raco w ali

Pociąg zabił konia i woźnicę

G R O D Z IS K . N a p rzejeźd zić k o le je -Iz a b ił n a m iejscu jed n eg o k o n ia, w óz w y m m ięd zy G ran o w em a S try k o w em I d o szczętn ie ro zb ił. N ieszczęśliw y w o z- zd arzy ł się m ro żący k rew w ży łach w y -n ic a n o stał się p o rm ęd zy zd ru zg o tan o p ad ek W g o d zin ach p o p o łu d n io w y ch szczątk i k o n ia i w o zu

n a p o ciąg o to k o w y zd ążający d o G ro - . P o ciąg n aty ch m iast zatrzy m an o , a d zisk a w p ad ł n a o rzejeźd zie w óz ch ło p - n ieszczęśliw em u p ierw sze) p o m o cy u - n o tfo n iła za ski P aro w ó z u d erzając b o k iem o w ó z d zielił lad ący p o c.ąg iem lek arz z G ro - p o g o n i.a zaisK .1, d zisk a. C iężk o ran n eg o p rzen iesio n o do

j p o ciąg u , b y go o d w ieźć do szp itala.

N iestety H o m erczy k k ró tk o po w n iesie-

*niu go do p o ciąg u zm arł.

W y p ad ek w y w o łał w strząsające w ra żen ie n a jad ący ch p o ciąg iem p asaże­

rów . W in ę p o n o si — jak zezn ali św iad - Jkow ie w y p ad k u — w y łączn ie w o źn ica, jp o w o żąc n ieo stro żn ie p o jazd em .

w p o lu do m ieszkan ia Z elm y Z iero t lat 64 w łaścicielk i g o sp o d arstw a w szed ł n iezn an y sp raw ca, k tó ry zab ił ją u d e­

rzen iem tem p y m n arzęd ziem w g ło w ę a n astęp n ie p o w iesił zw ło k i w p iw n icy i zrab o w ał 70 zł. 2 zło te zeg ark i i p ie r­

ścio n k i, a n astęp n ie zb ieg ł w n iew iad o ­ m ym k ierun k u . W ład ze p ro w ad zą d o ­ ch o d zen ie.

ww|||

S p ecjaln e o d d ziały o b ro n y n aro d o w ej w P rad ze, k tó re w o stry m p o g o to w iu strzeg ą w ażn iejszy ch g m ach ó w i p u n k tó w m iasta.

Kradzież biżuterii

T O R U Ń . O tatn io n iezn an i sp raw cy w eszli p rzez o k n o do m ieszk an ia Jak u b a S zw arcb erg a w e W ło cław k u , gdzi po o tw arciu k asy zab rali: zło tą b ran so let' . 2 zło te zeg ark i d am sk ie i szereg cen n y ch p rzed m io ó w . P o n adto sk rad li g o to w k ą 28. zł, 20 ru b li ro sy jsk ich w zlo cie i 2 k asety starych m o n et sreb rn y ch. P ró cz teg o teg o ze sp o d n i śp iąceg o S zw arc­

b erg a sk rad li ok. 300 zł. S tra ty w y n o szą p rzeszło 2.000 zł.

Zaraza brydżowa

P o sło w ie b ry ty jsk o -in d y jsk ie j p ro ­ w in cji S in d p rzy g o to w ali w n io sek do p arlam en tu , w k tó ry m d o m ag ają się u staw o w eg o zak azu g ry w b ry d ża. K o ­ n ieczn o ść w y d an ia teg o ro d zaju zarzą­

d zen ia m o ty w u ją fak tem , że lu d n o ść ich o k ręg u n a o g ó ł b ied n a zg ry w a się w b ry d ża d o „su ch ej n itk i . G ra w b ry ­ d ża sta ła się zarazą. G racze n ie k ręp u ją się n ik im i n iczy m . G ra ją n iety lk o w lo­

k alach . a le w p ark ach , p o ciąg ach i a u ­ to b u sach - bez w zg lęd u n a stano w isk o sp o łeczn e czy p łeć.

P o stan o w ien ie zg ło szen ia tak ieg o w n io sk u w d o d atk u p rzew id u jąceg o d a­

lek o id ące san k cje w sto su n k u d o o p o r­

n y ch . w y w o łało w S in d d u że p o ru sze­

n ie .

d ża sta ła się zarazą. G racze n ie k ręp u ją

„SUNĘ lOTNKTWO

TO SILNA POLSKA'*

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :