Gazeta Rybnicka, 1994, nr 42 (197)

Pełen tekst

(1)

W numerze: Amerykanin w Rybniku * Czas ocieplania

* W A B C - Kościół się pali * Utopek w beczce

GAZETA RYBNICKA

T Y G O D N IK S A M O R Z Ą D O W Y

ISSN 1232-437X

Nr 42/197 PIĄTEK 21 PAŹDZIERNIKA 1994 CENA: 3 0 0 0 ,-zł

Z Rybnikiem trzeba dobrze żyć!

- powiedział papież na audiencji generalnej

a r d o

elemis Amica

z e l m e r

SONY

AUTORYZOWANY PRZEDSTAWICIEL FIRM:

FABRYKA KUCHNI

SUPER OFERTA

Przy każdym zakupie

powyżej 3 mln zł.

nagroda - 3-dniowy pobyt

dla dwóch osób w hotelach w najbardziej atrakcyjnych miejscowościach

Rybniccy pielgrzymi w drodze do Rzymu zatrzymali się w Traun w Au strii, a dalej już we Włoszech: Wene cji, Florencji i Asyżu. W drodze po wrotnej zaś w Loretto, Padwie, au striackim sanktuarium Maria Zell, skąd już bezpośrednio 13 paździer nika powrócili do Rybnika. W Wiecznym Mieście rybniczanie mie szkali przez sześć dni w samym cen trum miasta, w Domu Pielgrzyma przy via Pfeiffer. Z Ojcem Świętym spotkali się w tym czasie dwa razy.

Pierwsze spotkanie nastąpiło w śro dę 5 październik a br. na audiencji generalnej w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Pod koniec spotkania pa pież zszedł bliżej pielgrzymów gdzie właśnie stali rybniczanie. W imieniu wszystkich do papieża zwrócił się proboszcz bazyliki św. Antoniego Rybniku, prałat Alojzy Klon.

Podziękował w imieniu parafian i całego Rybnika za nadanie naszemu ko ściołowi godności bazyliki mniejszej.

W y s ł u c h a w s z y podziękowań papież odrzekł: “Z R y b n i kiem trzeba dobrze żyć!” . Pielgrzymi ofiarowali . Janowi Pawłowi II przywie zione ze sobą dary:

specjalnie wykonany album o mieśc ie i kościele oraz kom plet szat liturgicz nych. N atom iast w imieniu Urzędu Mia sta Rybnika Dorota Bieniek przekazała grafikę (widoczną na zdjęciu) autorstw a Zbig niewa S olar skiego, która w sym boliczny sposób ukazuje splot ducho wych i materialnych poczynań oby wateli miasta.

Drugi raz rybniccy pielgrzymi spo tkali się z papieżem w niedzielę 9 października podczas audiencji pry watnej w Sali Klementyńskiej. I cho ciaż to właśnie drugie spotkanie było bardziej odpowiednie do przekaza nia papieżowi darów, pielgrzymi do końca nie wiedzieli czy do spotkania dojdzie. Trzeba jednak pamiętać, że papież już od roku nie przyjął pry watnie żadnej polskiej grupy, rybni czanie zostali więc w ten sposób wy różnieni.

W trzy dni po powrocie z Rzymu c.d. na stronie 3

W styczniu 1993 roku metropolita katowicki, arcybp Damian Zimoń skierował do stolicy apostolskiej w Rzymie prośbę o pod niesienie kościoła św. Antoniego w Rybniku do godności “BAZY LIKI MNIEJSZEJ” . W odpowiedzi Sekretariat Stanu w Watyka nie wydał 23 czerwca 1993 roku papieskie breve, które tę godność naszemu “nowemu kościołowi" przyznawało. W tym papieskim dokumencie czytamy m.in.: “/.../na szczególne wyróżnienie wyda je się zasługiwać kościół parafialny pod wezwaniem św. Antonie go Padewskiego w Rybniku, starym polskim grodzie/.../” Oficjal ne odczytanie tego dokumentu a co za tym idzie ogłoszenie papie skiej decyzji o uhonorowaniu kościoła nastąpiło 8 grudnia 1993 roku podczas uroczystych nabożeństw w kościele św. Antoniego - odtąd bazyliki.

W ostatnich dniach parafia św. An toniego w Rybniku zorganizowała pielgrzymkę do Rzymu, której głów nym celem było spotkanie z papie żem i podziękowanie mu za podnie sienie rybnickiej świątyni do godno ści BAZYLIKI MNIEJSZEJ. Trwającą

T rw

ają c ą dwa tygodnie pielgrzymkę zor ganizowało biuro podróży “San An to n io ” . Sto sunkowo wysoka cena oraz termin spowodowały, że na wy jazd zdecydowało sie tylko 25 osób,

lecz ci, którzy wrócili, nie narzekają na brak wrażeń.

Rybniccy pielgrzymi na audiencji generalnej - obok Jana Pawła II ks. kanonik Alojzy Klon, od lewej Dorota Bieniek i Urszula Ostachowska przed wręczeniem papieżowi grafiki o tematyce

GAZETA RYBNICKA, TEL. 2 8 8 2 5

Finalistka "Miss Polski" Anita Czaja, uczennica I LO

Trzymamy kciuki za dziewczynę z numerem "3"!

Rybniczanka

w finale “Miss Polski”

Jeszcze nie op ad ły em ocje zw ią za n e z w yb orem “ M iss P o lo n ia ”, a ju ż szy k u ją się k olejn e. W n a jb liż sz ą sob otę w sa li O p e re tk i W a r sza w sk ie j o d b ę d z ie się fin a ł w y b o rów “ M iss P o ls k i” . R y w a liza cja ta z p ew n o ścią p r z y c ią gnie przed sz k la n e ek ra n y w ie lu w id zó w . D o d a tk o w y m bodźcem do o b e jr z e n ia r e la c ji b ę d z ie dla m ieszk ań ców n aszego regionu z p e w n o śc ią fa k t, iż w gron ie 26 f in a li ste k z n a la z ła się ta k ż e r y b n ic z a n k a - o s ie m n a s to le tn ia A nita C zaja.

Na kilka dni przed tym w ażnym dla A nity dniem p rze­

p row ad ziliśm y z nią k rótką rozm ow ę.

- Może pow iesz parę słów o sobie. przyszłości zamierzam studiować informatykę - Uczę się w klasie maturalnej o profilu informatykę lub ekonomię. W wolnych p

ro

filu matematyczno-fizycznym w I L. chw ilach zajmuję się sportem - O. im. Pow stańców Śląskich. W c.d. na stronie 3

W i z y t a g o ś c i z A l e s p o c z te r e c h la t a c h

Przeżyliśmy szok!

W ubiegłym tygodniu przez kilka dni gościliśmy przedstawi cieli władz z zaprzyjaźnionego z Rybnikiem leżącego na połu dniu Francji miasta Ales. Na zakończenie ich pobytu zorgani zowano w Urzędzie M iasta spotkanie dziennikarzy z sekreta rzem generalnym merostwa Ales Alain BENSAKOUN i dyrek torem gabinetu mera Renaud BERNARD. W spotkaniu tym wziął udział prezydent miasta Józef MAKOSZ, tym razem w charakterze tłumacza. Była więc okazja zapytać francuskich gości o wrażenia z ich pobytu w Rybniku i poznać problemy Ales - tego byłego górniczego miasta. c

.d. na stronie 2

MOTOR PLACE

oferuje

POLONEZY

* wtrysk elektroniczny

* lakier metalizowany

* serwo kierownicy

* stylizacja orciari

* ubezpieczenie: OC - gratis, roczne AC poniżej 5 mln

* 30 procent wpłaty na raty

* odbiór natychmiastowy

Rybnik, ul. Kościuszki 8, tel. 22-479,

czynne od 9.00 do 17.00

f MAŁA SCENA RYBNICKA

w Rybniku, /ul. Kościuszki 54/

zaprasza w każdą sobotę na

w godzinach od 19.00 do 1.00 . Cena biletu 40.000.-

UWAGA, UWAGA !!!

Dla pierwszych 20 osób bilety w cenie 20.000.-zł

W Y T N I J

I PRZ Y J D Ź WCZEŚNI EJ,

NIE PRZEGAP OKAZJI!

(2)

Zarząd Miasta informuje

Informujemy, że

poniedziałek

-

31 października 1994 roku

-jest dla Urzędu Miasta Rybnika

DNIEM WOLNYM OD PRACY

/z wyjątkiem Urzędu Stanu Cywilnego/.

Dodatkowy m dniem pracy Urzędu będzie

sobota, 5 listopada 1994 roku, godz. 7.30 - 15.30.

Przeżyliśmy szok!

c.d. ze strony 1

Francuzi byli już w Rybniku 4 lata temu. Przyjechali wtedy z ciekawo ści i - jak mówią - z przyjaźni z na szym merem. Kiedy wyjeżdżali, za niepokojeni byli ogromem naszych ów czesnych problemów. Szalejąca inflacja, pogarszający się stan środo wiska naturalnego, zagrożenia dro gowe związane ze wzrostem liczby samochodów. Kiedy przyjechali te raz po czterech latach - przeżyli szok widząc ogromny postęp w naszym mieście. Zdumiała ich nasza wielka wola wyjścia z marazmu. Zaskoczył ich też postęp w modernizowaniu naszych służb miejskich w którym - jeśli chodzi o komputeryzację - j e steśmy

k ażd o

razowo pewny wybór nowego mera i nic do pomyślenia są przedłużające się wybory, jakie obserwowaliśmy w Polsce np: podczas wybierania pre zydenta Warszawy. To, że w Rybniku zdecydowanie wygrało jedno ugru powanie - zdaniem gości z Ales - za pewnia prowadzenie polityki, która nie jest polityką nieustannych kom promisów, lecz daje możliwość wizji globalnej. Samorząd w Ales, mimo pokusy, by przy nie n ajlepszej kon dycji ekonomicznej zaoszczędzić na kulturze, wydaje na tę sferę z kasy miasta 7-10 procent. Wkrótce zao wocowało to tym, że Ales stało się - dzięki późniejszemu wsparciu finan

sowemu z Par y ż a -

Widok osiedlu w Ales. Bloki zaznaczone strzałką zostały ju ż wyburzone

jesteśmy lepsi. Zaniepokojeni są j e d nak stanem naszego środowiska i...

wysoką zabudową naszych osiedli.

Okazuje się, że w Ales parę tygodni temu wyburzono właśnie dwa opu szczone 12 piętrowe bloki tylko po to, by uniknąć zagrożenia społeczne go, jakie mogłoby powstać w wyniku zasiedlania ich na dziko przez ludzi z marginesu. Obecnie we Francji re alizuje się program “dom dla każdej rodziny” i z tego powodu burzy się całkiem jeszcze dobre bloki z lat sie demdziesiątych. Dzięki bardzo ko rzystnym kredytom preferencyjnym państwo stymuluje budowę nowych m ieszkań o wysokim standarcie.

Podjąć się tego zadania może zarów no miasto, jak i prywatne firmy. By nie zwiększać zaś zbytnio bezrobo cia, co spowodowałoby nieuniknio ny wzrost napięcia społecznego, nie zamyka się - jak to określili Francuzi - “z błahych powodów ek o lo g icz nych” kopalń czy fabryk. Ekologia - tak, lecz nic za wszelką cenę.

Jako przedstawicieli gazety samo­

rządowej szczególnie zainteresował nas system wyborczy we Francji, który również był tematem spotka­

nia.

Ord ynacja w yborcza we Francji jest tak skonstruowana, że daje zwy­

cięskiej partii zdecydowaną przewa­

gę w ilości radnych zasiadających w radzie miasta. Umożliwia to każdo-

rodową.

Czego spodziew ają się Francuzi przy powtórnych wizytach? Przede wszystkim ukończenia tego, co ju ż zaczęliśmy, a więc nowego szpitala w Orzepowicach, budowy systemu oczyszczalni ścieków i ... “ch c ia ł bym - dodał od siebie R. Bernard - wykąpać się w czystym rybnickim je ziorze. ” Goście ostrzegali naszego prezydenta, aby nie szedł zbyt szybko do przodu, bo to nie je s t takie oczy w iste przy tej ilości problem ów, by przy pozyskiw aniu pieniędzy pam ię tać rów nież o ich zgubnych s k u t kach. “Uważajcie na McDonalda! ” - zakończyli spotkanie goście z Ales.

“To właśnie - podkreślił prezydent Makosz - nauczyło nas dynam iczne go budżetu miasta, to z tym miastem konsultowaliśmy budowę pierwszych rond w R ybniku. Teraz czeka nas przejęcie p rzez gm inę m ieszkań za kładowych i chcemy wykorzystać ich dośw iadczenia w zarządzaniu m ie szkaniami. ”

Korzyści wypływające z tych wizyt są więc całkiem wymierne, choć na sze miasta oddalone są od siebie o 2000 km.

Z kolei Francuzi na wstępie stwierdzili: “przybyliśm y tu je szc ze raz, by przekazać nasze dośw iadcze nia, lecz w duchu dialogu i w spół pracy ”.

R.P.

Listy do redakcji

Śmietankowa kaucja

W kiosku warzywniczo-nabiałowym znajdującym się przy stacji PKP w Rybniku /.../ zdarzyło mi się kupić kil ka razy śmietanę wraz z kaucją za bu telkę, za którą pobrano 5 tys. zł. /.../

Kupując pytałam właściciela, czy nie będę miała kłopotów ze zwrotem bute lek - otrzymałam pocieszającą odpo wiedź /.../.

Dokonując zwrotu trzech butelek otrzymałam tylko 9 tys. zł, kupując śmietanę płaciłam kaucję 5 tys. zł za szt. Dlaczego przy zakupie nikt nas nie informuje, że zwracając butelkę otrzy mamy mniej niż za nią płacimy kupu jąc?

Niech mi ktoś wytłumaczy, gdzie podziała się uczciwość. Czuję się oszu­

kana, tym bardziej, że człowiek w dniu dzisiejszym liczy się z każdym gro­

szem. Czyżby data trzynastego była dla mnie pechowa.

Z poważaniem Ochojska, Rybnik

Parking czy błonia?

Dowiedziałam się ostatnio, że w Rybniku ma powstać nowy parking między u lic ą Ks. Brudnio ka i So bieskiego. Bardzo mnie zmartwiła ta wiadomość. Parking ma powstać na łą k a c h , w m ie jsc u , które dziś j e s t e n k l a w ą natu ry i spokoju.

M iędzy u lic ą G liw ic ką, Ks. B r u dnioka, Sobieskiego i parafią Mat ki B oskiej Bolesnej ro z c ią g a się obszar nietknięty przez samochody i sklepy, być może ostatn i taki w naszym m ie śc ie. Teraz ma tu p o wstać wielki parking - spaliny, hałas

h

ałas, zw iększony ruch sa m o c h o d o wy, tego nie da się uniknąć. Wiem, że parkingi są potrzebne, sama j e ż dżę sam ochode m . P opieram t w o r ze n ie p a r k in g ó w w m ie jsc e s t a rych komórek, “koty ków” , zanied banych podwórek, tam gdzie i tak nie ma ju ż zieleni. Ale nowy p a r king przy ulicy Brudnioka oznacza zniszczenie wyspy zieleni. Miasto kupiło ten teren dla nas wszystkich i d a ło b y r y b n ic z a n o m c u d o w n y prezent, gdyby powstały tam b ło nia - w ysta rczy p ozostaw ić trasę, posadzić więcej drzew. To je st też w sp a n ia łe , b e z p ie c z n e , o d d a lo n e od ruchu ulicznego miejsce na plac zabaw dla dzieci. Wystarczy zoba czyć, ja kim pow odze niem cieszy się ogródek jordanowski przy ulicy Zamkowej, by nabrać przekonania, że takie miejsca są bardzo potrzeb ne. P ro s z ę , nie p o z b y w a jm y się tego miejsca! Nie prz e z n a c z a jm y go na parking! Mieszkamy na Ślą sku, sp a lin mamy tu tak d u ż o ...

Każdy nowy parking to zachęta dla kierowców, by stale używali samo chodów , a p r z e c ie ż p u b lic z n y transport jest dużo bardziej ek olo giczny. U czynim y z tego m ie jsc a cel le tn ic h s p a ce ró w , za c isz n y , choć tak bliski ce n tr u m m iasta, gdzie dorośli b ędą mogli odpoczą ć na traw ie, a dziec i pobaw ić się wśród drzew.

Anna Ziętek Rybnik

Jeszcze o I LO

Korzystając z życzliwości redak cji “ Gazety Rybnickiej” , mimo nie sm a ku w y w o ła n e g o f o r m ą lis tu pani podpisanej “ Pozdrowienia”

/G R nr 41/, p o sta n o w iła m o d p o wiedzieć

Jubileusz wodniaków z “szóstki”

Na najbliższą niedzielę, 23 paź d ziern ik a, zw ołan o uroczystą zbiórkę 6 Harcerskiej Drużyny Że glarskiej im. komandora Zbignie wa Przybyszew skiego, obchodzą cej w tym roku jubileusz 35-lecia powstania. Uroczysta zbiórka roz pocznie się o godzinie 15.00, o go dzinie 17.00 będzie miał miejsce apel, w czasie którego nastąpi uro czyste zakończenie sezonu nawiga cyjnego, po czym rozpocznie się harc

erskie o g nisko. O godzinie 19.00 początek mszy polowej w intencji rybnickich wodniaków i ich rodzi ców. Wszystko to odbędzie się na te renie stanicy wodnej “ sz ó stk i” w Rybniku-Chwałęcicach.

W październiku 1959 roku po let nim obozie w Międzyzdrojach z 4.

Rybnickiej Drużyny Harcerskiej działającej przy gimnazjum męskim wyłoniła się 6 Harcerska Drużyna Wodna im. kmdr. Zbigniewa Przy byszewskiego - obrońcy Helu.

Pierwszym dru żynowym został późniejszy wojewoda katowickich Wojciech Czech. Nowa drużyna po stanowiła nawiązać do przedwojen nej rybnickiej “ szóstki” im. Józefa Rostka, działającej przy szpitalu psychiatrycznym , której d rużyno wym był wówczas Adam Kotuła, on też został opiekunem nowej drużyny.

Już w następnym roku pod jego kie runkiem harcerze zbudowali drew niany most nad odnogą Nysy Kłodz kiej, łączący byłe opactwo cystersów ze wzgórzem zamkowym. Kolejne lata przyniosły wiele kursów szkole niowych, obozów i innych przedsię wzięć. Wiosną 1965 roku rybniccy

wodniacy w Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni r o zp o c zy n ają budowę łodzi typu “ Bóbr”, która do Rybnika trafi w roku 1967.

W 1968 roku drużyna praktycznie przestała istnieć, ale już w roku na stępnym, po decyzji Komendy Cho rągwi Katowice o rozwiązaniu wszy stkich drużyn wodnych w Hufcu Zie mi Rybnickiej, drużynowym “szóst ki” zostaje Eugeniusz Wróbel. Przy wsparciu Piotra Poś p i echa i Jacka Tkocza reaktywuje on w odniacką drużynę, która od tamtego czasu działa ju ż n ieprzerw anie, biorąc udział w Akcji Małych Akwenów i Rzek. Dziesięć lat później, w roku 1979, “szóstka” zostaje uznana za najlepszą drużynę wodną w kraju i zdobyw a p rzech odn ie trofeum : proporzec Leonida Teligi.

Po 15 latach systematycznej pracy naczelnik ZHP nadał rybnickiej dru żynie jako pierwszej w chorągwi ka towickiej miano H arcerskiej Dru żyny Ż eglarskiej. Ponownie tytuł najlepszej wodniackiej drużyny w Polsce dwunastoosobowa reprezen tacja rybnickiej drużyny, na czele której stał Mirosław Czampiel, zdo była w 1987 roku, w czasie ju b i l e uszowego zlotu Harcerskich Drużyn Wodnych z okazji 70-lecia harc er stwa wodnego na ziemiach polskich.

Przed pięcioma laty, w 1989 roku, w czasie rocznicowej zbiórki drużyny dokonano chrztu największej zbudo wanej przez harcerzy flagowej łodzi typu DZ-ta, której nadano nazwę

“ Waruga” . W ten sposób dobiegła końca długa, żmudna praca nad sa modzielną budową własnej flotylli,

wiedzieć na zawarte w treści żale.

Dzięki otwarciu szkoły na świat, uc z n io w ie m a ją równe szanse na nie tylko o g ó ln o k s z ta łc ą c e wy kształcenie, ale również indywidu alny rozwój swojego intelektu. Za sygnalizowano to ogólnym wymie n ieniem , ja k pisze pani “ Pozdro w i e n i a ” - “ sporej ilości kółek”.

P o d k r e ś lo n o w liś c ie pracę koła z a in te re s o w a ń o charakte rze “ta n e c z n o - ś p ie w a c z y m ” a nie wspo m n ia n o , że is t n i e j ą także p rze d m io to w e, olim pijskie i spo rtowe /co je st wyraźnie podkreślo ne w wypowiedzi dyrektor liceum, podczas udzielonego mi wywiadu/

GR nr 37/. Każde jest prowadzone p o z a le k c ja m i, p r z e z profesora z g o d n ie z j e g o kwalifikacjam i i w ie d z ą . Je st to j e s z c z e jednym p r z y k ła d e m stw o r z o n y c h nam możliwości. W prezentowaniu pu b licznym ich pracy nie powodują nami żadne nakazy odgórne, tylko chęć podziele nia się z czytelnika mi szkolnymi sprawami, a zarazem p r a g n ie m y słu ż y ć informacjami p r z y sz ły m u cz n io m , któ rzy będą podtrzymywać renomę szkoły i jej tradycje.

Rozumiemy sytuację pani, której c ó r k a nie d o s ta ła się na studia, gdyż każdego z nas może spotkać ta k ie n ie p o w o d z e n i e . Jednakże w y su n ię te dw u zn a cz n o ści bardzo nas zabolały. Zastanawia tylko, że przez cztery lata przygotowań nie widziała pani tych wszystkich bra ków, które teraz zostały zauważo ne.

D orota Stachura uczennica I LO

na którą składają się kanadyjki, sza lupy w iosłow o-żaglow e i inne ło dzie.

Ostatnie cztery lata to kolejny roz dział w trzydziestopięcioletniej hi storii rybnickich wodniaków. W tym czasie harcerze “ sz óstki” pokonali 51 szlaków wodnych, z czego nie które jako pierwsi. Nie mogło wśród nich zabraknąć wszystkich dorzeczy górnej Odry i Wisły. Uprawnienia ż e glarza ja ch to w e g o zdobyło 262 rybniczan, sternika jachtowego 126, a 9 sternika jachtowego, uprawnienia instruktora żeglarstwa zdobyło 12 osób. Wodniacy z “ sz óstki” wzięli udział w 49 żeglarskich wyprawach i rejsach morskich, sami zorganizowa li 40 rejsów zatokowych i wiele in nych.

W czasie nie dzie ln ego ogniska znajdzie się zapewne czas na barwne wspomnienia tego wszystkiego, co przydarzyło się na obozach i rejsach.

Bo historia rybnickich wodniaków to historia kilku pokoleń śląskich wil

ków morskich. Ch

SPROSTOWANIE

W ostatnim numerze “GR” w moim te kście pt. “N auc z y c ie l Szczęśli w y ” p o d a ła m , że Wyższ a Szkoła P e d a g o g i c z n a w O polu zmieniła n ie d a w n o n az w ę na Dolnośląski Uniw ersytet Piastowski. Informa cję t a k ą u z y s k a ła m od studentki byłej WSP. Okazało się jednak, że nie była to najrzetelniejsza infor m a c ja - W SP z m ie n i ła nazwę, owszem, ale na Uniwersytet O polski, co sprawdziłam w sekre tariacie tej uczelni. Pomyłka wyni kła p r a w d o p o d o b n i e z faktu, że j e d n ą z p r o p o z y c ji nowej nazwy była właśnie ta wymieniona przeze mnie ty d z ie ń temu - Dolnośląski Uniwersytet Piastowski.

M ICH ALINA CHOMERSKA

(3)

W Rybniku działa 45 zakładów pie kących chleb i ciastka, z tego węglem lub brykietami opala się 35, a dwa mają opalanie olejowe. Gaz zastoso wano już w ośmiu piekarniach przy ul.

Przemysłowej, przy ul. Kościuszki, przy Zebrzydowickiej, przy Hellera, przy Wodzisławskiej 60, w Chwałowi cach i Jankowicach, a także w dwóch piekarniach przy ul. Kościelnej - PSS- owskiej i prywatnej. Irena Kułachowa, naczelnik Wydziału Ochrony Środo wiska podkreśla, że bardzo pozytyw nie zachował się właściciel tej ostat niej piekarni - z własnej inicjatywy przyszedł do Urzędu Miasta, by się poradzić, jak powinien zmodernizo wać swą firmę, by nie zatruwała śro dowiska.

Gaz to opał przyjazny dla otoczenia, do przyjęcia są też brykiety drzewne.

Pewne problemy są z olejem opało wym - jak mówi Edward Szweda, kierujący rybnickim Cechem Rzemiosł Różnych, zbiornik na to paliwo jest

sp rzed

aje chleb przy ul. Łony, przenosi się do Boguszowic i sam będzie używał zmo dernizowanych pieców. Druga piekar nia przy Sobieskiego na razie stosuje brykiety drzewne. Piekarnia na bogu szowickim osiedlu przechodzi na piec olejowy i brykiety. “Nie wiadomo, czy

k o

sztach. Gaz jest drogim paliwem, ko sztuje też modernizacja urządzeń - koszt pieca wynosi około 400 mln zł.

Jest też pewien kłopot ze zdobyciem odpowiedniego pieca, ponieważ te za chodnie są przystosowane tylko do produkcji bułek i białego pieczywa.

Skargi na piekarnie zaczynają się w maju...

...wtedy okoliczni mieszkańcy dzwonią do Wydziału Ochro ny Środowiska w Urzędzie Miasta, żeby coś zrobić z kopciu chem. Zimą dym z piekarni “uchodzi w tłoku” - zwykle dy mią wówczas kominy wszystkich okolicznych domów. Ale la tem kopci tylko piekarnia, sadze z komina spadają na siedzą cych w ogródkach sąsiadów w niedzielę po południu, gdy za czyna się piec chleb na poniedziałek.

Piekarnia rodzinna Jonderków w Rybniku przy ul.

Wyzwolenia opalana je st jeszcze węglem, ale właściciel liczy się z koniecznością przejścia na opalanie gazem potencjalną “bombą pod domami” ,

olej nie powinien więc być stosowany, jeśli w budynku piekarni mieszkają lu dzie.

Piekarnie opalane węglem muszą zniknąć ze śródmieścia. Zakład, który działa przy Sobieskiego 12, a sprzedaje

pogarszające sm ak związki z tych brykie tów nie trafiają do chleba - mówi Edward Szweda. - Węglem opalano od stuleci, wiadomo, że tak p ieczony chleb je s t sm aczny! ” Ale pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska próbowali chleba pie czonego “na brykie tach” i chwalą sobie jego smak. Zdaniem Ireny Kułachowej obecnie stosowane brykiety nie wydzie lają przy spalaniu żadnych szkodliwych substancji, ponieważ produkuje się je bez lepiszcza, tylko przez prasowanie. Właśnie z tego wynika ich główna wada - muszą być składowane w su chym pomieszczeniu, ponieważ pod wpły wem wilgoci rozpa dają się. Są za to lekkie, nie brudzą.

Rzemieślnicy nie są przeciwko moder nizacji pieców. “Każdy piekarz chciał by chronić środowisko, a przy okazji uniknąć brudnej roboty przy węglu ” - zapewnia Edward Szweda. Problem, jak łatwo się domyślić, leży w kosztach

Piekarze uważają, że zmodernizowa nym firmom powinny przysługiwać ulgi podatkowe, albo dopłata do ko sztów paliwa, ale ani władze gminy, ani wojewoda nie przewidują takiego dofinansowania. Średnie i małe zakła dy potrzebują na modernizację nisko procentowych, np. 15-procentowych kredytów, których nie mogą otrzymać właściciele mniejszych piekarni, pra cujących tylko na je d n ą zmianę - twierdzą, że nie opłaca się w nich przez całą dobę utrzymywać minimal ną temperaturę 150 stopni C, stosując drogi gaz, jeśli wypiek takiej piekarni jest niewielki. Edward Szweda pod kreśla, że piekarnie podwyższają ko miny i montują coraz skuteczniejsze filtry, zatrzymujące sadze.

Mimo wszystkich trudności i za strzeżeń, prędzej czy później trzeba będzie unowocześnić piekarnie.

Wkrótce czeka to zakłady przy ul. Ra ciborskiej, a także w Radziejowie i Chwałęcicach. Oczywiście, piekarnie nie są jedynymi miejskimi producenta mi zanieczyszczeń. W Centrum Rybni ka zlikwidowano kilkadziesiąt kotłow ni - nie truje już np. “Hermes”, poczta i telekomunikacja, w szpitalu “Juliusz”

zamontowano ogrzewanie olejowe.

Dymiącą “wyspą” są budynki “Urszu lanek”, ale i sam zapewne nastąpi zmiana systemu ogrzewania.

/K.M ./

Rybniczanka

w finale “Miss Polski”

Z

Rybnikiem trzeba dobrze żyć!

c.d. ze strony 1

proboszcz bazyliki św. Antoniego, ks. prałat Alojzy Klon z trudem zbie rał myśli, tak wielkie wrażenie zrobił na nim i innych pielgrzymach pobyt w Rzymie i spotkanie z Ojcem Świę tym. Będą je pamiętać do końca ży cia. Dowiedzieli się m.in., że nieży jąca już ciocia Jana Pawła II Ste fania W ojtyła była nauczycielką i w latach 1935 - 1962 pracowała w szkole podstawowej w Stodołach.

Więcej na ten temat postaramy się powiedzieć naszym Czytelnikom w późniejszym czasie.

Tekst i fotokopie:

MAREK SZOŁTYSEK

c.d. ze strony 1

uwielbiam pływanie, tenis, jazdę na nartach i koszykówkę. Gdy pada deszcz i nie chce mi się wychodzić z domu poświęcam się drugiej pasji...

rozwiązywaniu zadań matematycz­

nych.

- Jaką drogę m usiałaś przejść, aby znaleźć się w finale?

- Wszystko zaczęło się banalnie. W połowie kwietnia tego roku przeczy­

tałam ogłoszenie o wyborach miss regionu, które miały odbyć się w Wodzisławiu Śl. Zgłosiłam się i...

zwyciężyłam. Pierwsze miejsce za­

pewniło mi automatyczny awans do finału centralnego. Z kolei dwie dziewczyny, które zostały wicemiss, a chciałyby się tam dostać, musiały­

by przebrnąć przez eliminacje ogól­

nopolskie.

- Czy ktoś Cię nam ówił do ubiegania u b ieg a

nia się o tytuł najpiękniejszej z Po lek?

- Moja najlepsza przyjaciółka czyli moja mama. Przegadałyśmy na ten temat wiele godzin i oczywiście nie obyło się bez paru małych kłótni.

Mama zawsze twierdziła, że poza na­

uką mogę sprawdzić się jeszcze na innym polu, takim ja k chocia żby konkurs piękności. Dużo otuchy do­

daje mi także ciocia Karina.

- Jak przebiegają przygotowania do finału?

- Od 3 do 11 września przebywałam na pierwszym zgrupowaniu w War szawie - zakończyło się ono sesją z d jęc io w ą i konferenc ją prasową.

Drugi raz - już na konkurs - pojadę 16 października. I znów ćwiczenie kroków, zachowania się na scenie.

Dwudziestego października wszyst kie uczestniczki czeka rozmowa z ju rorami

Czas

ocieplania

A k cja o c i e p l a n i a b lo k ó w m i e szkalnych w Rybnickiej S półd ziel ni mieszkaniowej dobiega końca - tak należało by napisać, gdyby ten tekst miał się ukazać 20 lat temu.

ale ukazuje się dziś, trze ba więc s p r e c y z o w a ć :

ocieplanie rzeczy w iśc ie j e s t ju ż na ukończeniu, ale w tym roku to w y różnienie spotkało ty lko dwa blo ki przy ulicy Wyzwo lenia, gdy ty m cza sem d o c i e p l e n i a w y m a g a 150 b l o ków. Te dwa udało się ocieplić dzięki d o ta c ji z U rz ęd u W o j e w ó d z k i e g o . S p ó ł d z i e l n i a ma specjalny program d ziałań - po o c i e p le n iu w b lo k a c h n a s tą p i m o d e r n i z a c ja in s t a la c ji centralnego ogrze w a n ia , z a ło ż y się za w o ry , t e r m o r e g u la to r y , lic z n ik i ciepła. M ie s z k a ń cy b ę d ą p ła cić p r o p o r c j o n a l n i e do tego ile cie p ła rzeczywiście zuży w ają , a więc z a

czną oszczędzać. Kierownik działu technicznego spółdzielni, H enryk M yszor o ce n ia , że w ten sposób uda się zaoszczędzić około jednej trzeciej kosztów ogrzewania. Nie w szystk ie o szczędności w ró c ą do lo k a to ró w - cz ęść s p ó łd z i e l n i a przeznaczy na ocieplanie i moder n iz a c ję k o le jn y c h b u d y n k ó w . Z tego wynika, że im więcej domów p r z e jd z ie r e n o w a c ję , tym więcej będzie pieniędzy na prace przy na stępnych, więc z czasem akcja po winna nabrać tempa. Trzeba się za ją ć w ię k s z o ś c ią budynków, które

posiada spółdzielnia, bo ocieplone

są tylko bloki przy ul. Kilińskiego, przy placu Wolności i niektóre na N ow inach. “N ie z a le ż n ie o d tego.

ile mamy głosów od m ieszkańców - mówi Henryk M y s z o r - n ie ma m o żliw o śc i rem ontu, j e ś l i nie ma

ju

rorami, wśród których są m.in. Irena Santor i Jerzy Gruza. Moim zdaniem te rozmowy będą miały decydujące znaczenie - tutaj każdy z ju r o ró w wstępnie wybierze swoją faworytkę.

22 października odbędzie się finał w sali Operetki Warszawskiej, a po nim wszystkie jesteśm y zaproszone na bankiet w “ Victorii”, z którego do chód zostanie przeznaczony na cele charytatywne. Z tego co mi wiado mo, konkurs będzie emitowany w te lewizji w niedzielę, 23 października, w programie II o godzinie siedemna stej.

- Jakie nagrody otrzym a m iss Pol­

ski?

- 10 tys. dolarów, trzy ty g o d n io w ą wycieczkę do USA, niektóre kreacje, komplety kosmetyków i biżuterii.

- Jak traktujesz swój udział w kon­

kursie?

- W kategoriach zabawy, ale i jako kolejne doświadczenie życiowe. Po­

znałam ciekawych ludzi, nauczyłam się pewnego stylu zachowania, ubie­

rania, makijażu. Będę walczyć o za­

jęcie jak najlepszego miejsca, co być

Ocieplany blok przy ul. Wyzwolenia

pieniędzy. Staram y się nie p o d n o s ić c zy n szu , p o d w y ż k i o p ła t za elektryczność, gaz zaw sze nas w y p r z e d z a ją ”. Ilu m ie sz k a ń c ó w nie

płaci czynszu? “J e ż e li p o w iem , i będzie to duża liczba, to ci, którzy p ła c ą , m ogą p o m y ś le ć : Tylu nie p ła ci, j a też nie będę. J e ż e l i ilość d łu ż n ik ó w b ę d z ie m ała, p ła c ą c y p o m y ś lą : p r a w ie w s zy sc y p ła c ą , sp ó łd z ie ln ia się nie zaw ali, j a k ja p rze sta n ę - snuje refleksje H. My

szor - A le wiem, że inne sp ó łd ziel nie m ają w ię k szy o d s e te k d łu ż n i k ó w ”. Były już eksmisje szczegól nie n ie p o p ra w n y c h lo k a to r ó w do lokali z a s tę p c z y c h , kie dy miasto wybuduje kolejne takie lokale, za rząd sp ółdz ie lni z a m ie rz a w y ek s mitować następnych. Nowe przepi sy z e z w a la ją też na eksm itowanie

“ na ulic ę” , jeśli sąd w wyroku wy ra ź n ie nie za z n a c z y , że lo k a to r a należy przenieść do lokalu zastęp czego. “N a jw ię ksi d łu żn icy wcale nie są biedni - twierdzi H. Myszor.

- B iedne em e rytki sta ra ją się p ła cić co do grosza, a lu d zie d obrze sytuow ani, je ż d ż ą c y sam ochodam i nie p ła c ą w ogóle. ” S p ó łd z ie ln ia p r z y g o t o w a ł a d la m ie s z k a ń c ó w broszury o nowych zasadach przy z n a w an ia dopła t do czynszu. D o płatę m ogą uzyskać tylko ci lo ka torzy, którzy nie z a le g a ją z c z y n szem , być może więc d łu ż n ik o m opłaci się uregulować zaległości.

KLAUDIA MICHALAK

może zaowocuje dalszą karierą. Na pewno jednak ten konkurs nie przy­

słoni mi dwóch najważniejszych ce­

lów jakie przed sobą postawiłam - zdobycia matury i dostania się na studia.

- D ziękuję za rozm ow ę i życ zę p o wrotu z koroną miss Polski.

Rozmawiał: JACEK RECLIK

GAZETA RYBNICKA, TEL. 2 8 8 2 5

(4)

POKŁOSIE KONKURSU

DZIEŃ

dzień taki z listem pośrodku i ze słońcem na wynos

dzień - dobry bez twoich stóp w moim niebie za to

Z ustami pod poduszką

za godzinę noc

poliże parapety farbą chłodu

28.03.94

A u to r k ą zam ie szc zone go wyżej liryku je st Anna RYBOL, ucz en nica klasy maturalnej liceum Rol niczego w Rybniku. Wierszem tym a u t o r k a z d o b y ł a w y ró ż n ie n ie w konkursie literackim ogłoszonym z okazji XXV Rybnickich Dni L ite ratury. Jest to jej pierwsza w życiu n ag ro d a lite r a c k a , a za raze m d e b iut na ła m a c h “ G az ety R y b n i c kiej” .

Anna opowiada, że pisać chciała od... z a w sz e . O p ró c z w ie r s z y próbowała już swoich sił w pisaniu opowiadań i prozy poetyckiej. Do prób literackich zachęcali j ą przy­

jaciele, rodzice raczej mieli za złe.

Pierwszy wiersz napisała w drugiej klasie szkoły podstawowej. Był to wiersz bez rymów, czym wówczas strasznie się martwiła.

W yróżnienie w rybnickim k o n kursie Ania przyjęła jako m iłą nie spodziankę. Nie wiedziała, czy do k o n k u r s u d o jd z ie , czy je j u tw ó r nie był czasem jedynym, jaki nade słano, bo gdy go oddawała w TZR, była j e d y n ą startującą. A ty m c z a sem ju r o r z y w y b ra li go sp o ś r ó d pon ad t r z y d z i e s t u innyc h w i e r szy... “ D zień” powstał prawie bez skreśleń, a narodził się, gdy na po krzepiający list od koleżanki upadł promień słońca.

- Nie chciałam, że b y ten dzień um knął. Wiersz p o w i n i e n w y p ł y wać ze środka, trz e b a go m o cn o czuć. Ja boję się długich, p r z e g a d a n y c h w ierszy. I d e a ln y j e s t ten utwór, który p o słu g u je się słowem skromnym i p rzy minimum słów z a wiera maksimum treści. Na p o k o n k ursow y m s p o tk a n iu z p a n e m K i j o n k ą byłam p r z e r a ż o n a o d w a g ą

koleżanek, które swoje nagrodzone w ie r s z e re cy to w a ły , bo j a n ig d y własnego wiersza nie umiałam na pamięć. Uważam, że liryka p o w i n

na dodawać otuchy, pokazyw ać ko lory życia, a nie tylko j e g o szare strony.

W 5-6 k la s ie A n ia była pod w pły w em poezji R óżew icza, ceni

dramaty i wiersze Jasnorzewskiej, a gdy chodzi o “nieśmiertelną” Po ś w ia to w s k ą , to p a m ię ta n aw e t o rocznicy jej śmierci.

N ie d ł u g o o p u b lik u j ę k ilk a jej nowych, krótkich utworów, a tym c z as em śc isk am kciuki za to, by Ania wytrwała w swojej poetyckiej

“ filozofii życia” i rozw ijała j ą c o raz piękniejszymi utworami.

GRZEGORZ WALCZAK

ZAPROSZENIE

P rz y p o m in a m , że na ła m ac h

“ G R ” powstaje stała rubryka p o e tycka. Proszę o nadsyłanie u tw o rów na adres redakcji lub poprzez żółte skrzynki z dopiskiem “ S ch o dy p o e z j i” . K operta pow inna z a w ierać po d sta w o w e in fo rm ac je o a u to rz e , je g o p ró b ac h , s ta rta c h i la tach literac kich, adres do k o r e spondencji oraz dopisek, czy autor chce być podpisany, czy też w olał by nie zdradzać nazwiska.

A u to r rubryki po d ejm ie pro śb ę o c e n y każ d eg o z n a d e s ła n y c h utworów, a dla najlepszych nagro­

dą będzie ich p u b lik a cja, a - być może coś więcej.

GRZEGORZ WALCZAK

Górnictwo

Kolejny witraż z sali posiedzeń Rady Miasta przy ul. Chro brego, p rzedstaw ia mężczyznę w hełmie, z zarzuconym na r a mię kilofem i z lamp ką górniczą. Obok niego dwa sk rzy ż o wane młoty. Zaś pod pis u dołu upewnia oglądającego, że wi traż jest personifika cją górnictwa, tego n ajpopularniejszego zawodu na Górnym Śląsku.

Witraż został wyko nany przez firmę Że leńskich z Krakowa, zaś zaprojektował go Jan Piasecki z Pozna nia.

Tekst i zdjęcia: MA­

REK SZOŁTYSEK

Koncert filharmoników rybnickich w kościele oo. Misjonarzy

We wtorek 25 października o godz.

19.15 w kościele oo. Misjonarzy odbę dzie się koncert Filharmonii Ziemi Rybnickiej, pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego.

Solistką będzie skrzypaczka Teresa GŁĄBÓWNA, a w programie koncert skrzypcowy E-dur Bacha oraz V Sym fonia Beethovena.

Rybnicki fotografik zwyc ięz cą konkursu

Fotografia radiowa

Radio i f oto gr af ia to z a s k a k u j ą c e z e s t a w i e n i e , a j e d n a k oba te pojęcia poł ą czyły się w r adi owy m k o n k u r s i e f o t o g r a f i c z n y m ,

“ A r t y s t y c z n e s p o j r z e n i a ” z o rg ani zow any m przez R a dio K a t o w i c e i P o l s k i Z w i ą z e k A r t y s t ó w F o t o grafików.

I n a g ro d ę o tr z y m a ł w nim ZENON GŁOWALA z Rybnika,

f o to g ra f - amator, z zawodu k ie ­ rowca. Konkurs odbywa się po raz

drugi, w ubiegłym ro ku G ło w a la zajął drugie miejsce. “Teraz p o m y ślałem

p o m

yślałem , czemu nie p i e r w s z e ” - mówi.

Z enon G ło w a la f o to g ra f u je od dwudziestu lat, poważniej zajął się tym pięć lat temu. Ze zdjęć, które zrobił w tym czasie, kilkaset uwa ża za udane, sam w yw ołuje f o to grafie czarno-białe, kolorowe wozi do wywołania do Katowic lub K ra kow a, p o n ie w a ż w R yb n ik u nie m o ż n a w ykonać duży c h o d b ite k , wymaganych na wystawach. Zenon G ło w a la c z ę s to z a b ie r a ze s o b ą aparat fotograficzny, gdy wyjeżdża

Zdjęcia Zenona Głowali nagrodzone w konkursie radiowym

w dłuższe trasy, chociaż jak mówi, trochę się boi, że aparat zginie ra zem z s a m o c h o d e m . Najchętniej f o to g ra f u je k r ajo b raz y , spokojną naturę . F asc ynuje go p rac a foto grafa z Kielc, Pawła Pierścińskie go, który również zajmuje się kra jobrazem.

“Rozumiemy się - mówi Głowala - To, co on robi, to “m ó j ” temat."

W konkursie “Artystyczne spojrze n ia ” zwyciężył zestaw ośmiu prac o tematyce ekologicznej. Ponieważ konkurs zorganizow ało radio, nie dziwi nagroda - radyjko samocho dowe, a do tego śpiw ór. “Bardzo ciepły " - chwali sobie Zenon Gło wala. Rybnicki fotografik nauczył się robienia zdjęć sam, z książek, brał te ż ud z ia ł w p rac ach kilku klubów fotogra ficz nych. Był jed nym z założycieli Rybnickiej Pra cowni Fotografii, otwartej przy Te atrze Ziemi Rybnickiej. Niestety, Pracownia przy TZR miała trudno ści z u z y s k a n ie m pomieszczeń i pom oc y fin a n so w e j, jej członko wie postanowili więc przenieść się do Klubu Energetyka przy rybnic kiej e l e k tr o w n i, k tó r a jak mówi Z enon Gło w ala - je s t bardzo hoj nym sponsorem. W “ Energetyku”

fotograficy zbierają się raz na mie siąc, a spotkania te są przeznaczo ne dla ludzi poważnie zajmujących się fotografią.

K. MICHALAK

W ITRAŻE r y b n i c k i e

(5)

Jubileuszowe Konfrontacje Filmowe

Amerykanin w Rybniku

Dennis C h am berlin je s t A m ery k a n in em . W y soki, szczup ły, o in te lig e n tn y c h oczach i p r a w dziwie am ery k a ń sk im uśm iech u . O p r ow adzany przez swojego cicerone z U rzędu M iasta spędził w Rybniku trzy październikow e dni, robiąc parę setek zdjęć. N ajlepsze trafią do folderu, którego pierw sza część sta n o w ić będzie p an o r a m ę r y b nickiego biznesu, drugą zaś w y p ełn ią fotografie - w izytów ki Rybnika. Zw iązki D ennisa z Polską są tak interesujące, że w arto bliżej poznać jego historię.

P atrząc z p e r s p e k ty w y losów Dennisa, można stwierdzić, że Pol ska jest jego przeznaczeniem . I to nie tylko dlatego, że rodzina matki do dziś gazduje pod Krościenkiem.

Pierwszy raz przyjechał tu w 1983 roku, bo dla f o t o r e p o r te r a - s t y pendysty, choć m in ę ła j u ż “ s o l i darnościowa” euforia, Polska c ią gle była krajem ciekaw ym , gdzie mogło zdarzyć się wszystko. Tym bardziej, kiedy w żyłach tego foto reportera p ły n ie ró w n i e ż p o ls k a krew. Między Denver /tak, tak, tym od C a r r in g t o n ó w ! /, a r o d z in n y m gniazdem matki w Pieninach prze paść cyw il izacyjna była ogromna, pracę u tr u d n ia ł brak te le f o n ó w , trudy w ynagradzała je d n ak polska gościnność o p a r ta na b ig o sie i swojskiej przepalance, której smak poznał d o p ie ro tuta j. Po sz e śc iu miesiącach w ró c ił do S ta n ó w i chociaż, ja k m ów i, p o b y t w n a szym kraju był dla niego szokiem, nie przypuszczał, że będzie za Pol ską tęsknił aż tak bardzo. Tęsknił tak trzy lata, w końcu sprzedał tro chę rzeczy, wziął urlop bezpłatny i ... wrócił do Polski. I jak to bywa, przeznaczenie dopadło go znowu.

Poznał w P o lsc e d z ie w c z y n ę , Amerykankę, stypendystkę, lektor kę języka angielskiego na wyższej uczelni. Lato spędzili pracowicie ucząc się p o lsk ie g o na K U L-u w Lublinie, po czym Dennis w rócił do Denver, w ciągu pół roku z l i kwidował resztę am ery k ań sk ieg o dobytku i k u p ił... b ile t w j e d n ą stronę do Polski. Zamierzał zostać rok i wydać album fo to g ra f ic z n y do któ reg o r o z p o c z ą ł z b i e r a n ie materiałów. W tym czasie Joanna -

ju ż żona, d o sta ła ofertę pracy na Wyspach Kanaryjskich. Wyjechali oboje i , ja k mówi Dennis, miał to być raj. Dodaje jednak szybko: "...

ale to nie b y ł r a j ”. Polskie p r z e z n a c z e n i e d a w a ło o sobie znać.

Raz miało ono postać pomyłkowe go telefonu z Polski, jaki odebrali w Boże N a r o d z e n ie . R o z m ó w c a nie u w ie r z y ł, że p o łą c z e n ie j e s t pomyłkowe: "... p rze c ie ż m ów icie po p o ls k u ! ” Nie tylko mówili, ale i słuchali z nostalg ią polskiego j ę zyka w portowym barze z dobrym i tanim hinduskim jedzeniem . A był to ulubiony lokal polskich i rosyj skich marynarzy. Dennis i Joanna wytrzymali na “rajskich” wyspach dziesięć miesięcy, tęskniąc za Polską coraz bardziej, w końcu kupili bilety na polski statek kontenerowy i po ośmiu dniach znów stanęli na pol skiej ziemi. Tu udało się Dennisowi wydać w wydawnictwie “Znak” wy marzony, bardzo osobisty album fotograficzny

fo

tograficzny. W międzyczasie n a d szedł rok 1989 i w Polsce znów za częły się dziać ciekawe rzeczy. Den nis otrzymał interesujące oferty od amerykańskich i francuskich agencji fotograficznych, wysyłał też kore spondencje z Europy Wschodniej do

“Denver Post”, gdzie niegdyś praco wał. Kiedy fala zainteresowania Pol ską opadła zajął się fotografią rekla mową i aktualnie pracuje dla bydgo skiej firmy “Promocja” . Na razie, bo jego marzeniem jest praca fotorepor tera, do której chciałby wrócić. Stara się być tam, gdzie dzieje się coś cie kawego. Ostatnio zafascynowała go Albania, ale po powrocie miał ocho tę, jak mówi , ucałować polską zie mię, jak czyni to papież - Polak.

Dennis zna wiele polskich miast, a Rybnik na ich tle wypada bardzo ko rzystnie. “ Tu widać gospodarza, centrum w ygląda bardzo now ocze śnie, a całe m iasto j e s t bardzo z a dbane" - mówi Dennis.

W Polsce ceni sobie kontakty z ludźmi, nie chce wracać do amery kańskiego modelu życia między pracą

p

racą, samochodem, a domem. Sympa tią do naszego kraju Dennis zaraził swoich rodziców. Przyjechali oni odwiedzić syna z dużymi obawami, odjeżdżali zaś z żalem i samymi do brymi wspomnieniami. Dennisa nie pokoi niepewny status w naszym kraju, chciałby otrzymać podwójne obywatelstwo, również dla urodzo nego w Polsce syna. Dennis wierzy, że za parę lat okaże się to możliwe.

Obecnie razem z żo n ą i małym synkiem m ieszkają w Sopocie, ale m arzą o Krakowie, bo na razie nie zamierzają przeciwstawiać się swo­

jemu przeznaczeniu, którym okazała się Polska.

Spisała:

WIESŁAWA RÓŻAŃSKA Dennis Chamberlin odwiedził również naszą redakcję. Zdj.: pal

Taaakie grzyby. Zdjęcie: Antoniego Tkocza

Z d ję c ie z albu m u czytelników

Zapraszamy naszych Czytelników do wspólnego oglądania zdjęć. Wy starczy przyjść do redakcji z cieka wym zdjęciem, które po skopio w a niu natychmiast zwrócimy. /Można też wrzucić je do naszych "żółtych skrzynek"/.

A utora n a jsy m p a ty c z n ie jsz e g o lub n a jb a r d z ie j " o d jazd ow ego"

zd jęcia firm a "EKSPRES FUJI", R ybnik, ul. Reja 2 nagrod zi b ez p łatn ym w y w o ła n iem i w y k o n a niem odbitek z rolki film u.

DKF "Ekran" kusi...

KINOMANI - wyrzućcie telewizo ry, odwołajcie wizyty, bo i tak nie będziecie mieć czasu, by robić co kolwiek innego... poza oglądaniem filmów. Począwszy od 7 listopada, zajmie wam to wszystkie poniedział kowe, wtorkowe i środowe wieczory, a także pierwszy weekend grudnia.

Szykuje się bowiem prawdziwa fil mowa uczta, a przygotow ał j ą na swój jubileusz 30-lecia Dyskusyjny Klub Filmowy “Ekran”.

W czasie Ju bileu szow ych K on fron tacji Film ow ych pod hasłem

“ Literatura i teatr na ekranie”, bo tak tę wielką imprezę nazwano, obej rzymy prawdziwie filmowe rodzyn ki, wśród nich filmy nigdy dotąd w Polsce nie wyświetlane, niedostępne również na kasetach, ja k choćby

“Hamlet” Zefirellego z Melem Gib sonem w roli tytułowej. W progra mie filmy wstrzymane kiedyś przez cenzurę: trzyczęściowy obraz “08/

15” wg powieści Kirsta oraz dwu częściow a “U cie cz k a ”. Wśród 25 filmów, które zostaną wyświetlone, również najnowsze hity: “ S zery f E arp ” z Kevinem C ostnerem czy

“ W ilk ” z Jackiem N icholsonem i Michelle Pfeiffer.

Żeby zaostrzyć apetyt, jeszcze trzy inne, elektryzujące tytuły: “W ście kłe p sy ” z H arveyem K eitelem ,

“ M ed ea” P asolin iego i “The D o ors” - pasjonująca historia lidera tego zesp ołu Jim a M orrisona.

Wow!

Karnety na całą imprezę kosztują 250 tys. zł, karnety tygodniowe 80 tys. zł, karty wstępu na 1 dzień - czy li dwa filmy - 50 tys. zł.

Impreza zakończy się w sobotę 3 grudnia przedstaw ieniem zrealizo wanym ję zykie m kina przez teatr K.T.O. z Krakowa.

/r./

Znów polska premiera w Rybniku

Arnie szaleje na ekranie

W Teatrze Ziemi R ybnickiej w Kinie Prem ierowym znów znaczą ce w ydarzenie. Dziś, tj. w piątek dnia 21 bm. o dbędzie się kolejna premiera krajowa najnowszego fil mowego hitu am ery k ań sk ieg o pt.

“ P R A W D Z IW E K Ł A M S T W A ” . Z o b a c z y m y h is t o r ię s u p e r a g e n ta CIA b ęd ą ce g o na tro p ie w ielkiej międzynarodowej afery. W tej roli braw urow ą kreację stworzył gwia zdor H o lly w o o d u - A R N O L D SCHWARZENEGGER! Film z n a nego r e ż y s e r a J a m e s a C a m e ro n a znalazł się wśród trzech na jw ię k szych przebojów roku za oceanem.

Rybniccy kinomani “ Prawdziwe k ła m stw a” będą mogli obejrzeć w d n ia c h : 21 bm. o god z. 14.30, 17.00 i 19.30, 22 w sobotę - tylko o god z. 11.00 w n ie d z ie lę 23 o godz. 14.30, 17.00 i 19.30 oraz 24 bm. o 16.30 i 19.00. Duża porcja emocji zapewniona.

Kino Premierowe zaprasz a rów nież na drugi przebój, wielkie w i dowisko rozgrywające się w scene rii H im a la j ó w pt. “ M AŁY B U D D A ” . Ten ty tu ł r e ż y s e r u je sam B E R N A R D O B E R T O L U C C I, a film zobaczyć można w dniach 25, 26 i 27 bm. o godz. 17.00 i 19.15.

Zabawa na weselach, śmiech na pogrzebie

Potężna sala Teatru Ziemi Ryb n ic k iej b y ła p e łn a , gdy w TZR o d b y w a ła się p r e m i e r a filmu

“C z te ry w e se la i p o g r z e b ”. W i dzowie w ogromnej, p r zy tłacz ają cej części młodzi, nastoletni, bawi li się świetnie. Jedli, szeleścili pa p ie rk a m i, c h ł e p ta li n ap o je z p u szek, gada li, a przede w szystkim śmiali się w łaściw ie bez przerwy.

Komedia je st rzeczywiście pyszna, p r z e z a b a w n a w sta rym i dobrym angielskim stylu, z subtelnymi żar tami, z sarkastycznymi dialogami, pełna lekko absurdalnych sytuacji.

Raz tylko d ow cip polega na tym, że komuś spada na głowę brykiet słomy. “C ztery w esela i p o g rzeb ” oferuje więc inny rodzaj zabawy, niż, na przykład, “Naga broń ileś t a m ” . Co w cale nie znaczy, że ta w e se ln o - p o g rz e b o w a za baw a je s t g o r sz a ... Ś m iec h u na p r o je k c ji było r z e c z y w iś c ie co n ie m ia r a , pewna szczególnie wrażliw a osoba doznała nawet ataku specyficznej p sy c h o z y k o m e d io w e j, czyli po p ro stu nie m o g ła p r z e s ta ć się śmiać naw e t w tych kilku /chyba czterech/ momentach, gdy nie było

z c z eg o . Z a b a w n a b yła naw e t mowa żałobna, co zresztą wcale jej nie p r z e s z k o d z i ł o w z r u s z a ć - d z i e w c z y n a sie d z ą c a przede m n ą ocierała łzy podczas sceny pogrze bu “ starego, wesołego p e d z ia ” . A na k o n ie c, po tym, ja k ona p r z y znała się do 31 wcześniejszych ko chanków, on po w ied z ia ł “ n ie ” na własnym ślubie z inną dziewczyną, a ona rozstała się z mężem, nastą pił p raw d ziw y “ happy e n d ” - k o chankowie połączyli się i żyli naj prawdopodobniej długo i szczęśli wie, a wszystkie pozostałe postaci zawarły święty związek małżeński.

Pow ody do r adośc i są więc dwa:

po pie rw sze miłość wieńczy d zie ło, po d ru g ie r y b n ic k a m ło d z ie ż lubi wyrafinowane poczucie humo ru. Czyżby to znak czasu, sygnał, że wyżej w z m i a n k o w a n a “ Naga broń 54 i 1/18” się opatrzyła, a ak cje “kina akcji” spadają?

KLAUDIA M ICHALAK

PS. Znak czasu był je szc ze jeden:

tym razem, w tym filmie o miłości, to panie prosiły panów...

GAZETA RYBNICKA, TEL. 2 8 8 2 5

5

(6)

W sobotę koncert w bazylice św. Antoniego

6 na 6

Taką nazwę przybrał nowo powstały rybnicki zespół wokalny, który swą dzia łalność rozpoczął koncertem kolędo wym w grudniu 1993 roku. Obecnie ze spół prowadzony jest przez Joannę Glenc, absolwentkę Akademii Muzycz nej w Katowicach, a składa się z dwuna stu osób i, jak nazwa sugeruje, śpiewa w nim sześć pań i sześciu panów. Wszyst kie inne domysły związane z nazwą są błędne.

Członkowie tej kameralnej formacji wywodzą się z Państwowej Szkoły Mu zycznej II stopnia w Rybniku, część z nich to uczniowie, a część - już absol wenci tejże szkoły. Członkowie zespołu liczą sobie od 18 do 21 lat. Z muzyką wokalną zetknęli się w szkolnym chórze

“Cantemus” prowadzonym przez Cze sława Freunda. Z “Cantemusa” wynieśli zamiłowanie do wspólnego śpiewania, a co najważniejsze - radość muzykowania.

Ważnym wydarzeniem dla zespołu był występ na uroczystym koncercie połą czonym z wręczeniem Nagrody Pokoju Dzieci i Młodzieży /m.in. T. Mazowiec kiemu i J. Ochojskiej/, który odbył się w Sali Koncertowej im. Grzegorza Fitel berga w Katowicach. Występ ten był za rejestrowany, a następnie wielokrotnie emitowany przez TVP w Katowicach.

Zespół wykonuje muzykę różnych epok i stylów, począwszy od muzyki średnio wiecza poprzez renesans, barok, muzykę starocerkiewną, aż po współczesną, zarówno

równo sakralną, jak i świecką. “6 na 6 ” ma w swoim repertuarze szeroką gamę muzyki gospel and negro spirituals, wy konuje także muzykę jazzową. Po rocz nej pracy zespół chciałby zaprezentować się rybnickim melomanom na koncercie, który odbędzie się w bazylice św. Anto niego w sobotę 22 października o godz. 19.15.

W zespole śpiewają: soprany - Kata rzyna Oleś, Monika Sachs, Dorota Fu kała, alty - Beata Mura, Donata Szew czyk, Joanna Porwoł, tenory -Michał Leśniak, Michał Szczepan, Michał Wojaczek, basy - Michał Myszor, Piotr Szendzielorz, Rafał Wajner.

/mm/

Zaprosili nas...

... harcerze z 6. Drużyny Żeglarskiej im. kmdr. Z. Przybyszewskiego z Ryb nika na uroczystą zbiórkę z okazji 35 rocznicy założenia drużyny. Zbiórka odbędzie się 23 października w stanicy wodnej drużyny w Rybniku-Chwałęci cach.

* * *

...Szkoła Podstawowa nr 1 im. Janusza Korczaka na “Olimpiadę z sercem” dla dzieci specjalnej troski, która odbędzie się w środę 26 października w szkolnej sali gimnastycznej

* * *

...Dyrekcja oraz Rada Rodziców Pry watnego Liceum Ogólnokształcącego w Rybniku przy ul. Chrobrego 39 na uroczyste otwarcie szkoły, które odbę dzie się w sobotę 22 października

W Alliance Francaise

Alain Belassene śpiewa poezję Lamartina

Alain Belassene jest kompozytorem, autorem tekstów, śpiewakiem, trubadu rem w szlachetnym tego słowa znacze niu. Wydał kasetę finansowaną przez Ministra Kultury oraz cztery płyty, z których jedna została uhonorowana I na grodą w kategorii piosenki poetyckiej, ufundowaną przez Warsztaty Piosenki Poetyckiej Literatów Burgundii. W roku 1990, z okazji setnej rocznicy urodzin poety otrzymał “Krajową Nagrodę La martina”.

Paryżanin, sercem Burgundczyk, swo im śpiewem wzrusza do łez. “Śpiewanie poezji - wyznaje Alain Belassene - nie jest trudne, pod warunkiem, że nie idzie się na łatwiznę. Muzyka powinna posia dać urok autentyczności i płynąć ja k od dech ”.

Na spotkanie z francuskim bardem zaprasza Alliance Francaise i Miejska Biblioteka Publiczna w czwartek, 27 października o godz. 18.00.

Kochanej Mamie i Babci serdeczne życzenia urodzinowe:

dużo zdrowia, dwustu lat życia i wiele radości

składają Dorka, Zbyszek Michasia i Bogdan

Miłej i sympatycznej Dance P.

z okazji urodzin spełnienia wszystkich marzeń życzą tej damie

Marzena, Lidka i Dorota oraz "Jasio Wędrowniczek”

Wszystkim pracownikom UPT Rybnik 3 z okazji zbliżającego się Dnia Łącznościowca

życzę w szystkiego co najlepsze,

dużo zdrow ia i /szczególnie doręczycielom/

zaw sze słonecznej pogody.

Zawsze pamiętająca o Was Alicja MAŁŻ

Silesian Jazz Meeting po raz dziewiąty

Już po raz dziewiąty Teatr Ziemi Rybnickiej zaprasza wszystkich miło śników jazzu na kolejny jesienny Sile sian Jazz Meeting. W jego ramach odbędą się dwa koncerty - w piątek czwartego i sobotę piątego listopada

br. Zagrają zgodnie seniorzy - jubilaci, jazzm ani w wieku średnim, a także przyszłość tej muzyki, czyli młodzież.

Po koncertach - jam sessions na Ma łej Scenie i w pubie “Biba”. Szczegóły w następnym numerze “GR”. /r/

Rodzić po ludzku

Publikujemy pierwszy głos w akcji

“R odzić po lu d zk u ” . P rosiliśm y czyte lników, by opisywali dośw iad czenia, związane z narodzinami ich dziecka - czy było to wspaniale prze życie, czy koszm ar? Czy szpital stw arzał przyjem ną atm osferę, czy lekarze, pielęgniarki, salowe odnosi li się przyjaźnie, obojętnie, czy wro go? Czy matka mogła przybierać w czasie porodu w ygodną po

zycję? Czy przymusowo sto sowano golenie, lewatywę i nacinanie krocza? Czy ojciec mógł u czestniczyć w p o ro dzie?

Prosim y o listy, o pisujące przeżycia matek i ojców. In teresuje nas sytuacja w szpitalach rybnickich, a także w tych poza Ryb nikiem, gdzie rodzą się dzieci rybni czan. Prosimy piszcie!

Bóle zaczęły się o szóstej rano. To był mój trzeci poród, poprzednie w Zakopanem - pierw szy był przykry, drugi szybki. Przed siódm ą byłam w szpitalu. Bardzo mi brakowało męża - w takim m om encie ogrom nie się potrzebuje drugiej osoby. Byłam zła na męża, że musiał wyjechać, że nie zdążył wrócić. Panie w izbie przyjęć były bardzo miłe, pożyczyły mi łap cie, przy mocnych bólach przerywały wypełnianie biurokratycznej ankiety.

Mogłam wstać, chodzić.

W szpitalu były akurat praktykant ki z Liceum M edycznego, bardzo m iłe, pom ocne. Byłam golona, ale praktykantka zrobiła to bardzo deli katnie. Lewatywy nie było. B adała mnie też praktykantka lekarka, która zupełnie nie p o trafiła w yczuć ro z warcia. Okropne jest to, że to wszy stko dzieje się w sali przez k tó rą przewija się tłum ludzi - przychodzą, oglądają, zupełnie nie ma intym no ści. Ale atm osfera w szpitalu była życzliwa, tę życzliw ość wyczuwało się na każdym kroku. M ówiono do

mnie “ p a n i” , nie po im ieniu. P a cjentki mogły przyjmować taką po zycję, jaka im odpowiadała. Chodziły też te “przyspieszane" z kroplówką Na łóżko porodow e trzeba było się położyć dopiero w ostatniej chwili, przy b ó lach partych. W tym czasie na o d d ziale były dwie położne i dw óch lekarzy, je d en z nich cały czas był przy mnie. Nie pozwolono mi długo się męczyć. Nie potrafiłam przeć, położna mówiła: “Nie będzie pani cierpieć, jak będzie pani p a rła ” . W pewnym m o m encie sama się na sie bie zdenerwowałam. Ża łuję, że nie chodziłam do szkoły rodzenia. Lekarz oświadczył, że nie pozw oli, by płód się cofnął, zaczął masować brzuch. Powiedział mi: “Teraz pani nie popuszczę, ro dzimy! Ja pani pom ogę.” Mały uro dził się o godzinie 9.40. Dali mi go na brzuch - nie zapom nę tego do końca życia, jak go położyli ciepłe go, m okrego. P iotruś nie krzyczał, tylko jakoś łkał, szlochał, patrzył na mnie przymkniętymi oczkami. Roz płakałam się, to był moment najcu dow niejszy - uczucie niesam owitej bliskości, ciepła, dane tylko mnie i jemu. Potem go zabrali, nie mógł po

ssać. P óźniej łożysko, szycie. L e karz, który mnie szył, przez cały czas mówił, co robi, co się będzie działo.

Wiedziałam, co się ze m ną dzieje.

Po szyciu leżałam przez dwie go dziny na korytarzu, na obserw acji.

Przez te pierw sze dwie godziny nie wolno zasnąć, pacjentki czekające na poród przyszły do mnie, przyniosły coś do czytania, życzliwie porozma w iały, salow a p rzy n io sła kubek kawy, przyszedł też lekarz, żeby spy tać ja k się czuję. P ołożnice m uszą chodzić w koszulinach do pępka, bez m ajtek. B rakow ało tab letek , które daje się pod język, ale i tak je st lepiej

piej, niż kiedyś - kiedy rodziłam po raz pierwszy, m usiałam przyjść do szpitala z w łasną żyletką.

O tym, że na oddziale jest m echa niczna odciągarka, dowiedziałam się przypadkowo, nikt też nie mówi tu pierw iastkom , że po jakim ś czasie będą mieć b ard zo dużo pokarmu, pojawi się gorączka. Poranne i w ie czorne obchody były odfajkow a ne.

uw ażam , że obchód pow inien być bardziej szczegółowy, z pytaniam i, np. na temat trudności z karmieniem.

Przy w ypisyw aniu też nie było zbyt wiele inform acji, ani o stanie zdrow ia dziecka, ani o tym, jak się nim opiekować. Ja mam już trzecie­

go syna, ale przy pierwszym dziecku takie wiadomości są bardzo pożąda­

ne.

Sześć godzin po porodzie dzieci trafiają do sali matek. Słyszałam, że w tym system ie cała opieka nad dzieckiem spada na położną, ale ja mam inne d ośw iadczenia - siostry przychodziły, jeśli się je poprosiło, przewijały. Niestety, mężów widuje się tylko przez szybkę, do “rozmów n ic y ” u sta w ia ją się kolejk i, ale w każdej sali położnic są telefony, bli scy mogą więc zadzwonić. A kontakt z ro d z in ą je s t niezbędny rów nież dlatego, że szpitalne wyżywienie jest fatalne, więc najbliżsi m uszą doży wiać położnicę. Przez cały czas bar dzo brakuje swobodnego kontaktu z rodziną, obecności męża. Warunki są szpitalne, ale warunki warunkami, a liczy się życzliwość. Lekarze, położ ne, salow e, w szyscy byli bardzo sym patyczni. Może też trafiłam na dobry moment - piątek rano - było więc dużo personelu m edycznego, lekarzom zależało, żeby rodzące miały to już za sobą, zanim zostanie tylko dyżurna, sobotnio-niedzielna ekipa. W sumie mam dobre w raże nia. Żałuję, że nie znam nazwisk sa low ych, sió str i m łodego lekarza, który się m ną opiekow ał - chętnie bym im podziękowała.

Poród odbył się w R ybniku, w szpitalu nr 2 17 czerwca 1994 r.

Basista Billy Dickens był jednym z wykonawców w czasie koncertu jaki odbył się niedawno na Małej Scenie. Oprócz niego wystąpili Ryszrd Styła, Marek Stry szowski, Sebastian Bernatowicz oraz znakomici jazzm ani amerykańscy Ernie

Adams i Carlos Johnson. Zdj.: Ch

Kina

"APOLLO”

21 października, godz. 16.30 i 18.15,

“ FLINTSTONOW IE”, prod. USA, godz. 20.00 “SPEED”, prod. USA 22 października, godz. 14.45, 16.30,

“ FLINTSTONOW IE”, godz. 18.15,

“SPEED”, 23 października, godz.

14.45, 16.30, 18.15, “FLINTSTONO WIE”, godz. 20.00 “SPEED”; 24 - 27 października, godz. 16.30, 18.15, 20.00, FLINTSTONOWIE”

DKF “EKRAN” przy TZR 24 października, godz. 21.15,

“PODWÓJNE ŻYCIE WERONIKI”, prod. pol., wstęp za okazaniem karne tów

“PREMIEROWE” przy TZR 21 października, godz. 14.30, 17.00,

19.30; 22 października, godz. 11.00;

23 października, godz. 14.30, 17.00, 19.30; 24 października, godz. 16.30 i 19.00, “ PRAWDZIWE KŁAM STWA”, prod. USA, cena 35.000 zł.

“WRZOS” - Niedobczyce 23 października, godz. 17.00, “MR JONES”, prod. USA

“ZEFIR” - Boguszowice 23 - 27 października, godz. 17.00 i

19.00, prod. USA “SPEED”

Spektakle

Teatr Ziemi Rybnickiej 22 października, godz. 17.00 i 19.30 KABARET M arcina Dańca, wstęp 100.000 zł

24 października, godz. 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 A. de Saint-Exupery:

“ MAŁY KSIĄŻĘ” w wyk. Teatru

“BAGATELA” z Krakowa, wstęp 30.000 zł

Dom Kultury - Niedobczyce 21 października, godz. 9.00, “SŁOŃ TRĄBALSKI” - bajki dla dzieci wg J.

Tuwima i J. Brzechwy w wyk. Teatru

“STUDIO MOBILE” z Krakowa

Koncerty

Mała Scena Rybnicka 21 października, godz. 18.00, "MAR KOWA GRUPA" - "Piosenki z dna szuflady"

Dom Kultury - Niedobczyce 21 października, godz. 19.00, recital włoskiego m istrza gitary klasycznej FALCONE - z cyklu “Niedobczyckie Wieczory Muzyczne”

Dom Kultury - Boguszowice 25 października, godz. 17.00, recital włoskiego m istrza gitary klasycznej FALCONE

27 października, godz. 18.00, “WI TEJCIE U WOS czyli Masztalscy i ich goście - zespół “UNIVERSE”

Konkursy

Klub Energetyka - ul. Podmiejska 21 października, godz. 10.00, Kon kurs dla małych szachistów; godz.

17.00, “MOJE MAŁE, KOCHANE ZWIERZĄTKO” - konkurs plastyczny 22 października, godz. 17.00, “BIG DRUM - MING” - konkurs perkusyjny 23 października, godz. 10.00, Otwarty turniej badmintona

25 października, godz. 17.00 “REBU SY II” - zgadywanie haseł

26 października, godz. 17.00,

“STRZAŁ W 10” - rozgrywki 27 października, godz. 11.00, Impreza sportowa klas IV SP nr 15

Dyskoteki

21 października, Restauracja “OLIM PIA”, godz. 20.00 - 2.00, cena 30.000 zł;

22 października, Mała Scena Rybnic ka, godz. 19.00 - 1.00, cena 40.000 zł;

Kino “Apollo”, godz. 20.00 - 2.00 /gw/

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :