WIELKI ZAKON XVII-WIECZNEJ RZECZYPOSPOLITEJ U PROGU SWEGO ROZWOJUDominikanie polscy w świetle wizytacji generalnej z lat 1617—19

Pełen tekst

(1)

102 O . P A W E Ł K IE L A R O .P . [86]

W ypraw y m isyjne na Litwę, jak ie m iały miejsce łącznie i p rzy okazji m isji pruskiej rów nież przyniosły pożądany skutek, m iano­

w icie ustanow ienie pierw szego biskupstw a m isyjnego dla Litw y.

Pow ierzono je uczniowi i tow arzyszow i św. Jacka b ra tu W itowi wyśw ięconem u w 1253 r. P ierw sze naw rócenie Litw y, chrzest i ko­

ronacja króla Mendoga dokonana w 1253 r. przez dom inikanina biskupa chełm ińskiego H enryka, to rów nież dalszy ciąg m isyjnej działalności św. Jacka i jego tow arzyszy.

Dalszym ciągiem prac m isyjnych w P rusach będzie też m isja w śród pogańskich Jadźw ingów . I tu taj rów nież spotykam y dom i­

nik an in a jakiegoś innego b ra ta H enryka, być może tego, któ ry przedtem za trudniony by ł na R usi z b ra te m Aleksym. W r. 1248 ustanow iono tam biskupstw o m isyjne i powierzono je br. H en­

rykowi.

Dzieło m isyjne na w ielką skalę u św. Jacka ma się ku końcowi.

W przeciągu przeszło 20 la t życia odbył m isję południow o-sło- w iańską w K aryntii, Czechach i M oraw ach, następnie po 3-letnim pobycie w K rakow ie b ra ł udział w m isji w ew nętrznej polskiej n astępnie odbył m isję ruską i wreszcie pruską. We w szyst­

kich tych m isjach b ra ł udział jako kaznodzieja w ędrow ny, w k ła ­ dając osobisty tru d swego życia w dzieło n aw racania n iew ier­

nych. Założył w iele klasztorów , zorganizow ał ich życie, w ychow ał sobie duże grono w yborow ych kaznodziejów, n atch n ął zapałem m isyjnym całą prow incję. P rac a jego była pionierska. Nie m iał dla siebie w zorów w w aru n k ach w jakich przyszło m u pracow ać.

M usiał tw orzyć i w ypróbow yw ać now ą m etodę kaznodziejstw a.

Takim przedstaw ia się nam św. Jac ek m isjonarz krajów i ludów słow iańskich.

WIELKI ZAKON XVII-WIECZNEJ RZECZYPOSPOLITEJ U PROGU SWEGO ROZWOJU

Dominikanie polscy w św ietle wizytacji generalnej z lat 1617— 19

Jedną z zasadniczych trudności na jakie natrafia historyk grup za­

konnych, jak zresztą często i innych grup społecznych, jest dotkliw y brak źródeł dotyczących codziennych trudności współżycia, atm osfery panującej w klasztorach i prowincjach, rzeczywistego funkcjonowania całego mechanizm u władzy i rozwiązywania narastających konfliktów , nieuniknionych przecież w każdej ludzkiej społeczności. Zakony, zw łasz­

cza żebracze, a w ięc zależne w w ielkiej mierze od poparcia społecznego i niezmiernie drażliwe w e w szystkich sprawach związanych z opinią 0 nich, w ykazały szczególną troskę o nie ujaw nianie na zewnątrz, poza zakon, jakichkolw iek trudności i istotnych problemów w ew nętrznych, a także o nie pozostawianie w archiwach pisemnych śladów tychże trud­

ności. Zuboża to poważnie nasze m ożliwości pełniejszego odtworzenia ży­

cia kolejnych pokoleń i grup zakonnych w sposób realistyczny i, co za tym idzie, bardziej zadowalającego zrozumienia niezw ykle na tym w łaśnie przykładzie interesujących procesów trwania i zmian, bardzo w zasadzie silnego tradycjonalizmu, jak i uderzających zdolności do pokonywania największych trudności, w ew nętrznych odrodzeń, znamionujących gru­

py — a la longue — w yjątkow o zwarte i silne. Dlatego też szczególną w artość ma dla nas dziś każde źródło nie tyle urzędowe, bo pod tym względem bogactwo zachowanej dokumentacji dla szeregu starych zako­

nów w Polsce od schyłku zwłaszcza XVI w . jest bardzo duże, ale na­

św ietlające nam suche fakty niejako na żywo, nie ukrywające pod płasz­

czykiem retorycznych zwrotów rzeczywistego przebiegu w ydarzeń i prze­

de w szystkim związanych z nimi ludzkich postaw, osądów, pasji. Takie niezmiernie cenne źródło dla historii dominikanów polskich zachowało s:ę w centralnym archiwum zakonu w Rzymie w postaci szczegółowej relacji o w yjątkowo długiej, trzechletniej w izytacji prowincji polskiej 1 częściowo ruskiej Zakonu Kaznodziejskiego, odbytej w latach 1617—19 z ramienia generała zakonu przez ojca Damiana a Fonseca. Relacja ta stanowi trzon dzieła obszerniejszego, stanowiącego rodzaj biografii Fon- seci — Damiani a Fonseca Itinerarium ac Gęsta jak głosi tytuł — obej-

(2)

mującej życie jego od urodzenia w 1573 r. do 1627 roku z tym, że ponad dwie trzecie zachowanego 614 stronicowego rękopisu poświęcone jest w całości polskiej podróży dominikanina jak i sprawom związanym z Polską załatw ianym przez niego już po powrocie do Włoch. Jako autora Itinerarium podano w tytule Jana Chrzciciela z Reggio osobistego sekretarza Fonseci, w rzeczywistości jednak w olno nam uważać za w ła ś­

ciwego twórcę sam ego Fonsecę. Sekretarz, o którym w samym dziele nie ma m ow y i który w edług w szelkiego prawdopodobieństwa nie tow arzy­

szył także w izytatorow i do Polski, zebrał tylko w pewną literacką całość obszerne m ateriały dostarczone mu przez Fonsecę będąc o w iele bardziej redaktorem aniżeli twórcą dzieła przypom inającego raczej pam iętnik, autobiografię a chw ilam i w ręcz dziennik *. Wśród owych m ateriałów Fon­

seci w yróżnia się szczegółowy, zwłaszcza dla całej polskiej podróży, no­

tatnik zaopatrzony często datami i odległościam i między m iejscowościam i, stanowiący w łaściw e Itinerarium — kościec całej konstrukcji. W tekście przytacza się też często in extenso obszerne w yciągi z listów w łasnych Fonseci bądź skierowanych do niego, a dotyczących w ażniejszych eta ­ pów jego działalności. N iektóre epizody z życia bohatera naszej relacji, zw łaszcza trudności czy niezw ykłe dla niego przeżycia, opowiedziane są szczegółowiej; nie można przesądzić, w jakim stopniu te Gęsta oparte są na współczesnych z wydarzeniam i zapiskach w łasnych Fonseci, w jakim zaś uzupełniane już później, zapewne w latach dwudziestych, w trakcie nadawania całem u dziełu jego ostatecznych kształtów . W iele w skazuje bowiem na to, że Jan Chrzciciel z Reggio podjął sw ą pracę redakcyjną w tychże latach, a w ięc rychło po powrocie Fonseci z Polski do Włoch, kiedy jeszcze m iał dobrze w pamięci swój długi pobyt w tym odległym dla niego k r a iu 2. Bardzo ważnym uzupełnieniem , a zarazem i formą

1 Archiwum głów ne dominikanów w Rzym ie przy klasztorze św Sa­

biny, rkp. pod sygn.: Cod. XIII-460 d., pod tytułem : A.R.P.M.F. D am ia- ni a Fonseca Itinerarium ac Gęsta e x variis relationibus eiusdem per me Io. B a p t i s t a m R e g g i a n u m , eius am anuensem collecta. P ri­

ma pars, com plectens nativitatem , educationem, itinera ac gęsta eiusdem A.R.P.M. Fonsecae usque ad Pontificatum Urbani Papae VIII. W pracy korzystam ze starannego odpisu, sporządzonego w X X w. i przechowy­

wanego w Archiwum dominikanów w Krakow ie (cyt. dalej ADK). P ierw ­ szy, o ile w iem , zwrócił uwagę na rękopis i w ykorzystał go nieco dla dziejów ogólnozakonnych historyk dominikański M o r t i e r , H istoire des M aitres G e n era u x de 1’O rdre des Freres P recheurs, t. 5—6, P a n s 1911— 13- Autor, t. 5, s. 632 idzie za rkp. X III— 460 d., poprawionym — jak pisze — przez samego Fonsecę, choć sygnalizuje też istnienie w tym ­ że archiwum innej, gorszej wersji pod sygnat. IX, 1. Mortier w ysoko ocenia wartość dzieła i postuluje jego w ydanie, na co n iew ątpliw ie za­

sługuje. Co do Jana Chrzciciela z Reggio słusznie przypuszcza Mortier, że nie był on naw et dominikaninem na co w skazuje brak określenia go bratem — frater — jak to powszechnie czyniono.

Rkp. cytuję dalej krótko: Itinerarium, podając za odpisem krakows­

kim strony rękopisu.

2 Zachowała się, jak stwierdza M o r t i e r , jw., V, s. 632, tylko pierw ­ sza część Itinerarium doprowadzona do pierwszych lat pontyfikatu

krytycznej kontroli relacji Fonseci są akta trzech kongregacji — kapituł prowincji dominikanów polskich, odbytych w Sochaczew ie w czerwcu 1617 r., w Piotrkow ie w m aju 1618 r. i w W arszawie w październiku 1619 r. s; w izytator jako komisarz pełnom ocny generała przewodniczył na w szystkich trzech posiedzeniach i w pływ ał decydująco na ich przebieg i treść podejm owanych uchwał. Dzięki Itinerarium i aktom owych trzech posiedzeń uzyskujem y dobry wgląd w w ew nętrzne stosunki ówczesnej prowincji, co rzuca nam także interesujące św iatło na w iele spraw w aż­

nych dla ówczesnego społeczeństw a polskiego, z którym dominikanie byli bardzo ściśle związani. Przy całej wartości relacji Fonseci, na ogół w cale rzeczowej i konkretnej, nie m ożna oczyw iście zbyt łatw o utożsa­

miać w ielu jego opinii i osądów z rzeczywistością. Łacińska retoryka czy to sam ego Fonseci, czy też jego sekretarza, dochodzi do głosu tam zwłaszcza, gdzie chodziło o uw ypuklenie niebezpieczeństw grożących bo­

haterowi, jego sukcesów, niezw ykłości całej jego, pierwszej w życiu, podróży na Północ, poza krąg śródziemnomorski. N ie na próżno zanoto­

w ał ojciec Damian po powrocie do Włoch z tej, „niezwykle długiej

Urbana VIII (1623—44); n ie ma żadnych śladów następnej. Brak danych także co do późniejszych losów sam ego Fonseci; przeby­

wa? najprawdopodobniej w e W łoszech gdyż w 1638 r. afiliow any został do prowincji lombardzkiej. Cała konstrukcja Itinerarium, gdzie dominuje tak w yraźnie m isja polska Fonseci, wskazuje, że rzecz pisana była pod św ieżym wrażeniem całej wypraw y, a nie później. W dalszych poszukiwaniach i badaniach, najlepiej przy okazji pożądanej edycji, w y ­ padnie dokładnie przeprowadzić krytykę dzieła i ustalić dokładnie czas powstania. W każdym razie już teraz można w pełni potwierdzić opi­

nię M o r t i e r , jw., t. 5, s. 632: „Jean-Baptiste de Reggio a ecrit sur les notes m em es de Damien de Fonseca. C’est donc une sorte d autobiogra- phie qu’il nous offre, ce qui augm ente de beaucoup la valeur de son temoignage. Damien de Fonseca raconte lui-m em e, par la plum e de son secretaire, les evenem ents de sa v ie ”. Szczegółowa konfrontacja ze źró­

dłami zakonnymi polskimi pozwala w szczególności stw ierdzić, jak do­

skonałą orientację w sprawach prow incji polskiej zdobył Fonseca i jak skrupulatnie dbał o udokum entowanie całej swej podróży i m isji pol­

skiej.

3 Przygotow ane do druku w szerszych ramach w ydaw nictw a akt ka­

pituł prowincjonalnych przez o. Fabiana M a d u r ę O. P. akta kongre­

gacji sochaczewskiej 1617 r. zachowały się w dwóch rękopisach: w A r- chiw. General, zakonu domin, w Rzymie, XIII. 459 B, oraz w AG AD w W arszawę, BOZ IX 6. 52 k. 1—10. Kapituła 1618 i kongregacja 1619 r.

drukowane były w cześnie w K rakow ie „in officina Andreae Petricovij S.R.M. Typographi”, egzem plarze dziś w B ibliotece Kórnickiej, dział sta­

rodruki, sygn. 11187—11188.

W pracy korzystam, jak i przy tekstach innych kapituł prow incjonal­

nych niżej w ym ienionych, z w ydaw nictw a przygotow yw anego przez o. Fa­

biana Madurę. Cyt. dalej: A.k.p. (akta kapituły prowincjonalnej) poda­

jąc obok rok jej odbycia. Już po oddaniu pracy do druku ukazał się pierwszy tom w ydaw nictw a. Romanus Fabianus M a d u r a, A cta capi- tu lo ru m pro vin cice Poloniae O rdinis P raedicatorum , I. Roma 1972 (akta do 1600 r.).

(3)

i uciążliwej drogi”, że znalazł się jakby w r a ju 4. B ył Fonseca zakonni­

kiem inteligentnym i niew ątpliw ie gorliwym , ale zarazem ambitnym.

M yślał o karierze w kurii rzymskiej, przy czym zasługi w m isji polskiej mogły tu być dla niego ważkim argumentem. Na w iele spraw, jakie w y ­ padło Fonsece załatw iać w Polsce, na sam charakter jego m isji, szereg jego konfratrów dominikańskich w Polsce patrzyło inaczej od niego. Bar­

dzo szkoda, że nie mamy bezpośrednich relacji zwłaszcza tych antagonis­

tów w izytatora, co pozwoliłoby nam dziś uzyskać jeszcze bardziej pełny wgląd w całą atm osferę i przebieg wydarzeń lat 1617—19 w prowincji polskiej.

W kolejnych rozdziałach pracy przedstaw im y najpierw stan polskiej prowincji dominikańskiej w przeddzień przybycia Fonseci, co um ożliwi zrozumienie trudności na jakie natrafić m usiała w izytacja, następnie zaś sam przebieg w izytacji i pacyfikacji stosunków w prowincji. Przed­

miotem ostatniego rozdziału jest życie w klasztorach dominikańskich w czasach w izytacji Fonseci, ujęte tak od strony realnej rzeczywistości rysującej się z całą ostrością w naszym źródle, jak i jako model, w zo­

rzec idealny, jaki w izytator staw iał przed oczyma swych polskich kon­

fratrów robiąc zarazem w iele dla jego w prowadzenia w życie.

1. POLSKA PROWINCJA DOMINIKAŃSKA W POCZĄTKACH XVII w.

P row incja, w k tó rej znalazł się Fonseca u schyłku 1616 r. zn a j­

dow ała się od co najm niej ćw ierćw iecza w fazie intensyw nego roz­

w oju, dokonyw ującego się jed n ak w tru d n e j atm osferze ostrych w alk i napięć w ew nątrz-zakonnych 3. W ynikiem w izytacji, jaką

4 Itinerarium, s. 234: „Visus est in paradisum pervenisse, cum illuc term inasset longissim um , m olestissim um ąue montium iter”.

5 Zagadnienia, poruszane w tym rozdziale, jak i w całej pracy, nie zo­

stały dotąd opracowane. Dotykam ich w własnych pracach: J. K ł o- c z o w s k i , Z a k o n y m ę sk ie w Polsce w X V I — X V I I I w ie k u , w: Kościół w Polsce, t. 2, Kraków 1970, s. 500-2, 535-39 (tamże zestawienie głównej literatury): t e n ż e , R ozw ój d o m in ik a n ó w w p a ń stw ie p o lsk o -lite w sk im w X V II — X V I I I w iek u . Sprawozdania Tow. Nauk. KUL” 19, Lublin 1971, s. 70—76, oraz nieco obszerniej, choć bez dokumentacji: D om inikanie pro w incji p o lsk iej w okresie re fo rm tr y d e n c k ic h , w: Z zagadnień k u l ­ tu r y ch rześc ija ń sk ie j, Lublin 1972 s. 435—44. Podstaw ow e znaczenie m a­

ją akta kapituł prowincjonalnych i generalnych zakonu. Zachowały się następujące akta kapituł prowincjonalnych i najw ażniejszych kongre­

gacji prowincji polskiej dla interesujących nas lat (cyt. dalej A.k.p.

-z podaniem roku).

1593, 16 V Lublin 1608, 1 III Kraków 1594, luty Lublin 1609, 3 X Przem yśl

1596, 29 IX Piotrków 1610, 15 VIII Piotrków 1599 9 V Płock 1611, 15 1—8 II Lublin 1600, 11 X I Lublin 1613, 29 IX Warka 1603, 1 VII Poznań 1616, 24 IV Warszawa 1605, 25 I Warka 1617, 10— 15 VI Sochaczew 1606, 16 I Kraków 1618, 5 V Piotrków 1607, 6 V Lublin 1619, 6— 15 X Warszawa

zim ą 1593/4 r. odbył w Polsce gen erał zakonu H ipolit B eccaria, był podział stare j, średniow iecznej prow incji: odłączono od niej kilka istniejących jeszcze klasztorów śląskich, przede w szystkim zaś w yodrębniono w osobną kongregację, a n astęp n ie i prow incję g ru ­ pę ponad dw udziestu klasztorów w schodnich z Lwowem , P rz e ­ myślem, L ublinem i W ilnem w łą c z n ie 9. Ta ostatnia decyzja w y­

wołała szczególnie ostrą opozycję i bardzo zacięte w alki i napięcia w ciągu całego ćw ierćwiecza. J a k się w ydaje niektóre klasztory, ja k Wilno, L ublin czy Ł uck nigdy nie weszły w skład nowej kon­

gregacji, przede w szystkim zaś w ładze prow incji podjęły w ielo­

stro n n ą i bardzo energiczną akcję zm ierzającą do udarem nienia całego planu. Istotnym m om entem te j akcji było w yjście poza za­

kon i jego w ładze zw ierzchnie, g enerała czy k apitułę generalną, aż do najw yższej w ładzy kościelnej — papieża. Decyzją papieską w 1601 r- p row incja ruska została też skasow ana, choć w jej m iej­

sce utw orzono m ałą kongregację k ilku klasztorów ze Lw ow em na czele. W 1605 r. kapitu ła gen eraln a dom inikanów w łączyła również z pow rotem do prow incji domy dolnośląskie, W rocław, Głogów i Świdnicę. Pozostał jed n ak spór z kongregacją ruską o granice, rozstrzygany na kapitułach generalnych dom inikanów w 1608 i 1611 roku i potw ierdzony w 1612, kiedy to za zgodą papieża P aw ła V kapituła generalna pow ołała z pow rotem do życia prow incję ruską.

Linię graniczną wyznaczono przydzielając prow incji polskiej domy, będące — jak stw ierdziła k ap itu ła 1608 r. — w faktycznym jej po­

siadaniu w Przem yślu, Sam borze, Bełzie, Łucku, Horodle, W łodzi­

m ierzu i Hrubieszowie, a n adto w ym ieniając kilkanaście m iejsco­

wości od W ołynia po W ilno określających jak b y str<#ę działania i możliwości tw orzenia now ych dom ów przez obie prow incje dom i­

nikańskie. Decyzje graniczne i pow ołanie prow incji w 1612 r. by ­ najm niej nie uspokoiły całkow icie sytuacji. Już kapitu ła p row in­

cjonalna polska 1613 r. w W arce, a następ n ie i kongregacja płocka w m aju 1615 r. protestu je przeciw ko granicom ustanow ionym , jak podnoszą ojcowie polskiej prow incji, przez źle poinform ow ane ka-

Akta kapituł generalnych opublikow ał R e i c h e r t w M o n u m e n ta O r- dinis F ra tru m P raedicatorum H istorica (cyt. dalej M.O.F.P.H), t. 10, Ro- m ae 1901 (dla lat 1558— 1600), t. 11, Romae 1902 (dla lat 1601—28). Poni­

żej podaję w ykaz kapituł z podaniem stron w ydaw nictw a Reicherta.

w których znajdują sę główne postanowienia odnośnie do prowincji pol­

sk iej i ruskiej:

1596. W alencja (s. 363—4) 1611, Paryż (s. 153—4) 1600 N eapol (s. 384) 1612, Rzym (s. 206—8, 228)

1601, Rzym 1615, Bolonia (s. 261—2, 283)

1605,’ Valladolid (s. 49, 64. 71, 8 1618, Lizbona (s. 304, 316) 1608, Rzym (s. 87, 108—10) 1622, Mediolan (s. 334—5, 346).

• P aw eł K i e l a r O. P.. D om inikanie śląscy w okresie R eform acji, ,.Sprawozd. Tow. Nauk KUL” 19, Lublin 1971, s. 98: S. B a r ą c z , R ys 1dziejó w Z a ko n u K aznodziejskiego w Polsce, I, Lwów 1861 s. 266 i nast.

(4)

p itu ły generalne z w ielką szkodą dla prow incji, i żądają od gene­

rałów i k ap itu ł generalnych ich z m ia n 7. K apituły g eneralne n ie uw zględniły ty ch żądań: w 1615 r. potw ierdzono uchw ałę o pow o­

łaniu prow incji ruskiej nakazując obu stronom m ilczenie w sp ra ­ w ach spornych, następ n e zaś kap itu ły w latach 1618 i 1622 ra z jeszcze dokonują uroczystej i ostatecznej konfirm acji istniejącego stanu rzeczy. Już jed n ak w 1616 r. do tarły do Rzym u nowe sk arg i prow incji polskiej: o zw rot konw entu w Płazow ie, utw orzonego jej zdaniem n a obszarze do niej należącym przez prow incję ru sk ą, a także o zam knięcie w w ięzieniu klasztornym w e Lw ow ie k w esta- rzy z prow incji polskiej i konfiskaty zebranych przez nich o fiar jako k a r za niedozw olone przekroczenie gran ic prow incji w czasie kw esty. D ługoletnie boje obu prow incji n ie ograniczyły się ty lk o do w alk na pióra, w atm osferze k tórych zrodziła się n aw et histo­

riografia dom inikanów polskich, czy też ustaw icznych procesów i polem ik praw nych, ale prow adziły niekiedy w prost do zbrojnych zajazdów. Nic też dziwnego, że przedstaw iając Fonsece przed w y ­ jazdem do P olski sytuację dom inikanów w ty m k ra ju mówiono m u w prost o dwóch arm iach braci i ludzi świeckich, które stanęły n a ­ przeciw s ie b ie 8. D ługoletnia w alka prow incji polskiej m usiała w y- 7 A.k.p. 1613: „Supplicamus R.P.N. Magistro eiusąue Capitulo G ene- rali ut descriptos lim ites ex m ala capitulo Parisiensi nuper celebrato inform atione m agnum praeiudiciorum conventuum provinciae nostrae...

secundum inform ationem a nostro definitore capituli praesentis m ode- rari v e lit”. U chw ała kongregacji płockiej z 7 V 1615 r., w której u czest­

niczyło 7 ojców z prowincjałem i sekretarzem Fabianem Birkowskim , w cennym d k nas źródle rękopiśmiennym: Liber Consiliorum Provin- ciae Polonia” Ord. Praed. ab Anno 1610 die 19 Maji usąue ad Ann 16’ 7 A.D.K. sygn. Pp 37, s. 47—47v (cyt. dalej Liber Consil.): „Quia inscia' Provjncia nostra in praeiudicium nostrum certo term ini provinciae Russiae constituti sunt a capitulo Parisiensi et Romano decretum est, ut ad capitulum Bononiense proxim e futurum m ittantur litterae sup- plicantes, ut huiusm odi termini cassentur et pristini authoritate Sedis Apostolicae stabilitati, retineantur, quod et factum est”.

8 Obraz stosunków w Polsce przed w yjazdem w Itinerarium, s. 83:

„...In terminarios ... P rovind ae Poloniae Russia insurrexerat, eo quod in elem osinis pro more regionis petendis suos lim ites praeterirent in v eti- tosąue Provinciae Ruthenae pen etraren t Quamobrem a Ruthenis ali- ąuando com prehensi cum curribus, eąuis et eleem osinis Leopolim ad- ducti fuerant, careribus mancipandi. Quae flam m a usque adeo creverat, ut duo exercitus Fratrum et Saecularium, alter ex Polonis, ex Ruthenis alter conflati esserit, quos ducebant duo germ ani Fratres Poloni, Regis thesaurarii . Istnieją bogate m ateriały archiwalne do zatargu obu pro­

wincji, zasługującego na osobne opracowanie. Prośbę w spraw ie Płazow a form ułuje kapituła w W arszawie 24 IV 1616: „Supplicam us Rssmo P. M a­

gistro Generali ut conventum novum in Płazów acceptum nuper a P a - tribus Provinciae R ussiae iubeat nobis reddi, nam intra lim ites est nos­

trae Provinciae Poloniae”. Brak Płazow a na listach klasztorów dom ini­

kańskich, najwidoczniej w ięc fundacja ta nie doszła do skutku. Chodzi najpewniej o Płazów nad Tanwią lokow any na prawie m iejskim w 1614 r., por. S low . Geogr. Król. Pol. VIII, s. 281.

-wołać u jej w ładz nieufność do w ładz generalnych zakonu, popie­

rający ch na ogół zdecydow anie spraw y prow incji ruskiej. Mimo decyzji z 1605 r. przyłączenia z pow rotem dom inikańskich klaszto­

rów dolno-śląskich do prow incji polskiej także i ta sp raw a budziła następ n ie ze strony prow incji pew ne obawy, skoro np. w sierpniu 1610 r. pod w pływ em pogłosek o p lanie ponownego oderw ania Ś ląska polecano przedstaw icielom prow incji na najbliższą kapitu łę gen eraln ą troszczyć się specjalnie o zapobieżenie t e m u 9.

Z atargi graniczne zbiegły się w czasie ze szczególnie silnym w zrostem , wolno powiedzieć, zapotrzebow ania na dom inikanów w państw ie polskim i ich intensyw nego rozwoju, zwłaszcza liczbo­

wego. Od schyłku XVI w. mnożą się w szczególności różne p rze­

jaw y tego procesu w zrostu i oznaki generalnej zm iany w sytuacji dom inikanów — ja k i innych zakonów — w k ra ju zw ycięskiego katolicyzm u i szlachty. S y tuacja ta w w ielu zasadniczych punk tach trw a ć m iała n astępnie aż do drugiej połow y X V III w. W najcięż­

szych m om entach nacisków R eform y protestanckiej w Polsce, w trzecim zwłaszcza ćw ierćw ieczu XVI w., dom inikanie — pozba­

w ieni p ra w ie zupełnie poza królem Z ygm untem A ugustem w ielkich dobroczyńców św ieckich — w iążą się przede w szystkim z kilkom a biskupam i i kapitułam i k ated raln y m i tw orząc w yraźnie o w iele bardziej zw arty fro n t kościelny aniżeli później, po w ielkiej w y ­ granej Kościoła K atolickiego 10. Jeszcze u schyłku XVI w. związki zakonu z szeregien? biskupów , w ty m także z w ybitnym i przedsta­

w icielam i pierw szego pokolenia polskich biskupów -reform atorów , zdają się w iele znaczyć. Świadczą o ty m między innym i listy osób polecanych specjalnym m odlitw om całej prow incji przez kap itu ły prow incjonalne i przyjm ow anych do łask zakonnych, na których znajdujem y co najm niej dw ukrotnie, a częściej w ielokrotnie, bisk u ­ pów tak ich ja k S tanisław K am k o w sk i (fl603), szczególnie bodajże z dom inikanam i zw iązany, Je rz y R adziw iłł (tl600), W aw rzyniec Goślicki (t 1607), B ern ard M aciejow ski (fl608), S tanisław Gomo- liński (fl604), H ieronim R ozrażew ski (fl600). B iskup-sufragan wło­

cław ski J a n Rozrażewski, u su n ięty zresztą z tej sufrag an ii w 1593 r.

przypom inany jest szereg razy jako fu n d a to r studiów zakonnych w konw encie poznańskim . Od początku XVII w. liczba biskupów i w ogólności duchow nych przyjm ow anych do uczestnictw a w ła-

9 Liber Consil, s. 1 v: „Eidem Rmo Capitulo supplicandum ut quia rumorem inaudivim us de S ilesia a corpore Provinciae Poloniae am o- venda, quae ab antiquo principale mem brum fuit, semper adhaerens n e- cessario provinciae nostrae, ut eadem S ilesia in veteri dispositione sua permaneant, nec a corpore Provinciae Poloniae avellatur, idque ob ra- tiones porrigendas”.

10 Por. J K ł o c z o w s k i , P olska p ro w in cja d o m in ik a ń sk a za Z y g ­ m u n ta A u g u sta w Św ietle a k t k a p itu ł pro w in cja ln ych , „Roczniki H u­

m anistyczne” t. 20, z .2, Lublin 1972 a. 59/60.

(5)

skach zakonnych, m aleje gw ałtow nie na rzecz świeckich. Ilu stru je to dobrze poniższa tabelka:

Osoby przyjm owane do uczestnictwa w laskach zakonu dom inikańskiego przez kapituły prow incji polskiej

Rok kapituły

Przyjętych

duchownych świeckich razem

1596 10 4 14

1599 12 9 21

1603 3 6 9

1607 1 OO 4

1609 1 16 17

1616 2 9 11

1618 1 12 13

Uw.: rodziny, czy żony w ystępujące obok m ężów policzono za jedną osobę. Zestaw ienie dla 1616 obejm uje osoby polecane m odlitwom pro­

wincji, a nie przyjęte ad beneficia Ordinis.

Z estaw ienie powyższe nie jest z pew nością przypadkow ym , ale odzw ierciedla doniosły proces zm iany m ecenatu zakonnego p rz e­

chodzącego tera z dowodnie w ręce arystokracji i bogatej szlachty.

Z upełnie w yjątkow o bow iem znajdujem y w śród św ieckich dobro­

czyńców mieszczan czy rady m iejskie; zapew ne było ich w ielu w skali jednego klasztoru, ale nie w yróżniali się na tyle, by zna­

leźć się na liście układanej na k ap itu le prow incjonalnej i obejm u­

jącej osoby specjalnie zasłużone bądź też, wolno mniem ać, i takie, na których w ładzom prow incji w danym momencie szczególnie zależało. Stąd zdecydow ana przew aga szlachty i m ożnow ładztw a w śród benefaktorów . Widać w śród nich niekiedy nazw iska pow ta­

rzające się i ustalającą się tra d y c ję rodzinną bliskich zw iązków z do­

m inikanam i, ja k u Uchańskich, Stadnickich, Tarnow skich, F irlejów , na L itw ie u Sapiehów, gdzie zwłaszcza w. kanclerz litew ski Lew Sapieha je st ich szczególnym protektorem . W śród mnożących się od początku XVII w. inicjatyw fundow ania now ych klasztorów dom inikańskich — znam y ich kilkanaście w prow incji polskiej w pierw szym dw udziestoleciu stulecia, choć nie w szystkie dopro­

wadzono do końca — fundatoram i są praw ie w yłącznie możno- w ładcy i bogata szlachta, ja k Ja n P ac w ojew oda m iński tw orzący podstaw y fundacji w C zartorysku, Zbigniew O leśnicki w ojew oda podlaski w K lim ontow ie czy S tanisław L ubom irski starosta sando­

m ierski ofiarow ujący braciom „locum in Scopusia” z propozycją

utw orzenia tam konw entu n . U stala się też szybko zwyczaj stałego czy też dorywczego kapelanow ania na dw orach pańskich, ta k zn a­

m ienny dla zakonów w Polsce X V II—X VIII stulecia. G dy Fonseca latem 1617 r. podejm ow ał swą podróż w izytacyjną głów nie ojcowie prow incji zgodnie prosili go, by uw zględniał konieczność w yjazdów dom inikanów z klasztorów do dobrodziejów zwłaszcza w okresach św iąt; poparcie tych dobrodziejów daje bowiem w ielu biednym konw entem środki do życia 12. Fonseca sam też sankcjonow ał nie­

jako insty tu cję stałego kapelana zakonnego udzielając n a kapitule 1618 r. zezwolenia dom inikaninow i Franciszkow i N isankow skiem u na przebyw anie n a dw orze S tanisław a Tarnow skiego kasztelana sandom ierskiego „dla spowiedzi i tow arzystw a”, zaś ojcu Janow i Ew angeliście na stałe kapelanow anie chorążem u bełzkiem u J a k u ­

bowi Liszakow skiem u.

W ydaje się, że u schyłku XVI w. zaczęto w Rzeczypospolitej od­

czuwać szczególnie dotkliw ie b ra k kapłanów zdolnych do obsłu­

giw ania nie tylko arystokracji czy szlachty pow racającej masowo do katolicyzm u, ale i szerokich kręgów ludności. U dom inikanów prow incji polskiej ten b rak odpowiedniej liczby kapłanów -kazno- dziejów podkreślany jest z całym naciskiem np. na kapitule gene­

ralnej zakonu w 1592 r.13 W sposób n ajbardziej dotkliw y b ra k ten w ystępow ał na wschodnich obszarach państw a, co było też jednym z zasadniczych powodów utw orzenia w kilka lat później osobnej prow incji zakonnej ruskiej: jej żyw iołow y rozwój w pierw szej po­

łowie XVII w. w pełni potw ierdził istniejącą potrzebę. R elacja Fcnseci dostarcza nam dobrego przykładu okoliczności, w jakich

11 Konwent w Czartorysku akceptuje kapituła prowincjonalna 1603 r.t choć na razie nie doszło do jego trw ałego ustalenia się; konwent w K li­

m ontowie zaakceptowany na kapitule w Warce 1613 r., zaś kapituła w arszawska 1616 r. zleca prow incjałowi zaakceptowanie locum in Sco­

pusia (Scepusia, Stepusia). Z ostatniej próby też w końcu nic nie w y ­ szło. O związkach Firlejów z dominikanami W a d o w s k i , K ościoły lu ­ belskie, Kraków 1906, s. 238—9 i 333—6, o Stadnickich — St. T o m k i e ­ w i c z , K aplice kościoła OO. D o m inikanów , „Rocz. Krak.”. X X , s. 845.

o bpie Rozrażewskim, St. C h o d y ń s k i, B isk u p i sufragani w łocław scy, W łocławek 1906, s. 42—6.

12 Gdy na kongregacji w Sochaczew ie w 1617 r. Fonseca poruszył spra­

w ę zakonników przebywających bez pozwolenia papieskiego poza kla­

sztorami zebrani ojcow ie „rogaverunt... P. Commissarium, ut nonnullis per aliąuid temporis indulgeret, tum Magnatum aliąuot bene de Ordine meritorum causa, qui ad ąuaedam solem nia eos accire soliti erant, tum m ultitudinis causa haereticorum et sacerdotum paucitatis tum denique paupertatis causa multorum monasteriorum, quae nisi huiusmodi sacer- dotes m itterent ad Magnatum villas, plerasąue eleem osinas am itterent”*

(Itinerarium, s. 154).

13 M.O.F.P.H., X, s. 332: „Unde etiam si ob fratrum penuriam, quam praedicta provincia patitur...”; s. 338: „Quod stante necessitate praedi- cationis verbi Dei et praedicatorum penuria...” Por. też w yżej, w przy­

pisie 12, opinia o braku kapłanów w kraju.

(6)

doszło do fundacji jednego ze w schodnich klasztorów dom inikań­

skich w czasie jego pobytu w Polsce. Oto gdy latem 1619 r. p rz e­

byw ał w L ubelskiem zjaw ił się u niego nie w ym ieniony z nazw iska w ojew oda litew sk i prosząc w im ieniu w łasnym i biskupa w ileńskie­

go o w yrażenie zgody na pow stanie klasztoru w M ińsku zgodnie z propozycjam i, ja k zapisuje Itin era riu m , pew nej m atrony lite w ­ skiej; była nią, ja k skądinąd wiem y, Zofia, żona K rzysztofa Służki, wojew ody w endeńskiego. Proszący podkreślali olbrzym ie potrzeby na ty m obszarze podając, że na 30 tysięcy katolików jest tam tylko jeden ksiądz katolicki. Fonseca z W ilna w ysłał rychło do M ińska swego socjusza z pięcioma zakonnikam i; uroczystość rozpoczęcia ich działalności zgromadzić m iała ta k dużo ludzi, że aż przeraziło to — pow iada re lacja Fonseci — m iejscow ych p ra w o sła w n y c h 14.

P ilne potrzeby, ja k i rosnąca hojność m ecenasów leżą też u pod­

staw zastanaw iają co gw ałtow nego w zrostu liczby zakonników do­

kładnie, ja k w iele na to w skazuje, n a przełam ie X VI i X V II w.

Jeszcze tuż przed podziałem prow incji polskiej centralne w ładze rzym skie zakonu posiadały dane o 300 dom inikanach w prow incji polskiej. Poniew aż liczba ta pow tarza się kilk ak ro tn ie w w ykazach od około 1580 r. możliwe, że w rzeczyw istości ok. 1594/5 r. była już ona w iększa; ew entualny w zrost nie był jed n ak najpraw dopo­

dobniej duży, ja k zdają się świadczyć w spom niane sk arg i k ap itu ły 1592 r. na b ra k ludzi w prow incji. Tym czasem kilkanaście la t póź­

niej w ak tach k ap itu ły generalnej odbytej w m aju 1608 r. w R zy­

mie, k tó ra szczegółowiej zajęła się spraw am i polskimi, m owa jest o ogrom nej prow incji polskiej liczącej ponad 850 zakonników ; po­

chodzący z 1605/6 r. w ykaz klasztorów z ilością zakonników docho­

dzącą zresztą aż do 950 pozw ala n a dokładne rozmieszczenie ich w prow incji. Łącznie z ówczesną kongregacją ruską liczba ogólna dom inikanów w ynosiła wówczas ponad 1000, co oznacza trz y — czy n aw et czterokrotny w zrost w ciągu jednego pokolenia, a więc zm ianę o zasadniczym znaczeniu dla prow incji i jej konw entów 15.

Dzięki zachow anej księdze p ro fesji klasztoru krakow skiego, n a j­

większego w prow incji, śledzić możemy dokładnie na tym , szcze­

gólnie zresztą w ażnym i znam iennym przykładzie, cały te n proces w zrostu liczby ludzi i®. W trzydziestoleciu 1551—1580 złożyło

14 Itinerarium, s. 262, 264; relacja Fonseci uściśla poważnie tradycję zakonną, którą przedstawia P. G i ż y c k i (Wolyniak), W y k a z kla szto ró w d o m in ik a ń skich p ro w in cji ru sk iej, Kraków 1923, s. 183.

15 M o r t i e r , H istoire. VI, s. 37, przytacza liczbę 300 zakonników z rejestru dokum entów generała H ipolita Beccaria (1589—1600); w zm ian­

ka o prowincji polskiej w uchwałach kap. gen. 1608: „... quae insignis est et plusąuam octingentos et quinquaginta fratres continet...” O w y ­ kazie klasztorów i zakonników zob. niżej, s. XX .

16 ADK nr K 9: Catalogus fratrum profitentium in conventu SSm ae Trinitatis 1509—1881.

w K rakow ie profesję 94 zakonników , zaś w następnym trzydzie­

stoleciu 1581— 1610 — już łącznie 257. Początek XVII w. przynosi najw iększą liczbę profesji. W zrost ten trw a ć będzie zresztą dalej w całej prow incji i Fonseca spotykać się będzie, ja k zobaczymy, w cale często z jego przejaw am i. W sam ym K rakow ie, gdzie w 1608 r. liczono 100 zakonników , znajdujem y ich w 1616 już 119, a w 1639 — n aw et 158, co zdaje się stanow ić pod ty m względem apogeum w całej 750-letniej histo rii tego klasztoru 17. U derza przy tym znana w 1616 r. proporcja kategorii zakonników : praw ie po­

łowę, bo 56 na 119, stanow ią b racia — kandydaci na kapłanów : 20 now icjuszy, 23 profesów, 5 subdiakonów , 8 diakonów — gdy sam ych kapłanów było 43, zaś profesów — 20. Św iadczy to o m ło­

dości w ielkiego klasztoru, głównego zresztą ośrodka form acyjnego prow incji, a zarazem i młodości dynam icznie rozw ijającej się prow incji.

Zw iększenie się, tak pow ażne, liczby dom inikanów -kapłanów oznaczało intensyfikację bardzo istotną działalności zakonu, przede w szystkim , jeśli nie praw ie w yłącznie, skierow aną ku szeroko po­

jętem u duszpasterstw u. K aznodziejstw o przy różnych okazjach stanow iło funkcję kluczową. Już co najm niej od la t osiem dziesią­

tych XVI w. uderza ogrom ny nacisk zakonu i prow incji n a p ro p a­

gandę nabożeństw a i b ra ctw różańcowych, ściśle zw iązanych z do­

m inikanam i; w ielka liczba pow stających od tego czasu b ra ctw przy kościołach dom inikańskich i parafialn y ch św iadczy dowodnie 0 sukcesie tej akcji. P ow staje cała obfita lite ra tu ra kaznodziejska, także drukow ana, i praw ie każdy z w ybitniejszych dom inikanów prow incji, o których będziem y jeszcze dalej m ówili m a w sw ym dorobku d ru k kazań różnego ro d z a ju 18. Ale obok różnorodnych przejaw ów wzmożonej aktyw ności zakonu i um acniania się jego pozycji w społeczeństw ie gw ałtow ny rozwój B raci Kaznodziejów przynieść m usiał jednocześnie duze trudności w ew nętrzne. Pom i­

jam y tu spraw ę ponownego nasilenia się starych, p rzedreform acyj- nych antagonizm ów z kleirem parafialnym , leżącą zapew ne u pod­

staw sygnalizow anego wyżej pogorszenia się stosunków z bisku­

pami; antagonizm ten stanow ić będzie odtąd przez szereg pokoleń stały niejako czynnik codziennego życia konw entów i p a r a f ii 19. Dla

17 Dane dla 1608 r. zob. niżej, s. XX , dla 1616 i 1639 — Liber ... Con- siliorum konwentu krakowskiego (1616—1684). Wykazy zakonników na początku księgi i na s. 195—6.

18 Por. chociażby w ykaz pisarzy dominikańskich i ich dzieł u S. B a- r ą c z a , R ys dziejów , II, 75 i nast. Według obliczeń J. P i r ó g, G eneza 1 rozw ój bractw różańcow ych w Polsce do roku 1604 w księdze różańco­

wej bractwa krakowskiego w latach 1585— 1605 zapisano 3270 nazwisk, lw ow skiej z lat 1575—1596 — 3990 nazwisk (streszczenie pracy w „Roczn.

Teolog.—Kanon.” X IX , z. 4, Lublin 1972, s. 137).

19 Por. bardzo charakterystyczną uchw ałę kongregacji piotrkowskiej z 15 VIII 1610: „A.R.P. Procurator Ordinis nostri rogandus est, ut apud

(7)

samego zakonu zasadnicze znaczenie m iały spraw y życia i form acji sam ych zakonników , spraw y w ew nętrzne konw entów i prow incji, obserw ancji, im też oczywiście najw ięcej uw agi pośw ięcają zacho­

w ane źródła urzędow e prow incji z aktam i k ap itu ł prow incjonalnych na czele czy też w izytatorzy, ja k oczywiście i D am ian Fonseca.

Z góry niejako można oczekiwać, że gw ałtow ny i ta k m asow y, obejm ujący setki ludzi w ciągu jednego pokolenia, rozrost liczebny m usiał przynieść w iele ujem nych skutków . Sam e w ezw ania k a p itu ł prow incjonalnych by nie daw ać habitów czy naw et udzielać św ię­

ceń ludziom niegodnym tego świadczą, że fa k ty tego rodzaju m u­

siały mieć m iejsce 20. Itin era riu m Fonseci dostarcza tu frap u jący ch przykładów 21. D la różnych najpraw dopodobniej powodów w stępo­

w anie do klasztorów stało się, ja k w szystko w skazuje, modne, p rz y ­ n ajm niej w pew nych środow iskach, w iele zaś zdaje się przem aw iać, że odpow iedzialne za re k ru tacje w ładze klasztorne aż nadto często w trosce o zw iększenie liczby członków nie stosow ały dostatecznej selekcji. Sam o zagadnienie odpowiedniego przygotow ania i w szech­

stronnej form acji stało się centraln y m p u n k tem potrydenckiej r e ­ form y zakonnej. W przeciw ieństw ie do średniow iecza, koncentro­

w ać m iano kandydatów w najw iększych klasztorach i tu zapew niać im przez szereg la t m ożliwie najlepsze w a ru n k i w ychow ania i w y ­ kształcenia w odosobnieniu naw et od ogółu zakonników . P o w ta­

rzane od połow y XVI w ieku w ezw ania i nakazy kapituł generalnych i prow incjonalnych zakonu zdają się świadczyć, że p rz y n ajm n iej w prow incji polskiej realizow ano te spraw y połowicznie. Z resztą i w izytacja Fonseci stanow i doskonałe św iadectw o zaniedbyw ania tej spraw y. Ja k się zdaje, zaabsorbow anie bieżącym i potrzebam i było ta k duże, że pośw ięcano dla nich zbyt łatw o długofalow y w y ­ siłek edukacyjno-nauczający. Dwa przyw ileje, jak ich na specjalną prośbę prow incji polskiej udzieliła jej w zajm ującym nas okresie kapituła generalna, w skazują m iędzy innym i jasno na istn ien ie czy też uznanie przez najw yższą w ładzę zakonu szczególnych oko­

liczności panujących na obszarze prow incji. O to w edług postano­

w ień z 1592 r. w prow incji polskiej w olno zlecać m isję głoszenia kazań także i ty m zakonnikom, którzy m ają za sobą tylko jeden

Smum D.N. supplicet, n e fratres in Provincia nostra Poloniae a parochis perturbentur. Magnum enim praeiuditium patiuntur ąuando gratiarum Apostolicarum beneficiis nos uti vetant, utpote psalteriorum ad funera cantandorum etc.”

20 Por. np. uchw ałę kap. prowin. 1603 r.: „ne iuvenes inepti ad s a - cros ordines prom oveantur vel ad habitum recipiantur”.

21 Jak owa scena już w ostatnich tygodniach pobytu w Polsce, gdy w W arszawie zgłosił się do Fonseci „ąuidam juvenis Cosacchus quem ille Leopoli habitu Ordinis exutum eiecerat tanąuam nim is facinorosum, cum sacerdoti cuidam manum abscidisset. Iste igitur P. Commissarium urgebat, ut eum ordini restitueret. Quod cum negatum esset, subdidit

rok studiów teologicznych jeśli tylko, w edług opinii starszych w spółbraci, m ają w ystarczające ogólne w ykształcenie i zachow ują zakonne obyczaje 22. P rzyw ilej, uzasadniany koniecznością sytuacji, łatw o mógł prow adzić w p ra k ty c e do obniżenia poziomu form acji, p rzynajm niej in telektualnej zakonników . W praw dzie studia teolo­

giczne stanow iły i u dom inikanów niejako ukoronow anie w cze­

śniejszych, kilkuletnich studiów — w olno powiedzieć — ogólnych i filozoficznych, ty m niem niej w zakonie, k tó ry zgodnie ze swym i zasadniczym i założeniam i kłaść w inien szczególny nacisk na doktry n aln e przygotow anie i podbudow ę całej działalności kazno­

dziejskiej czy spowiedniczej, w prow adzanie — ja k n ajbardziej oficjalnie — ulgow ej ta ry fy n a tak zasadniczym odcinku nasuw ać musi szereg p y tań i w ątpliw ości. Nie b ra k w praw dzie w aktach urzędow ych troski o odpow iedni poziom całego, rozbudow anego system u studiów zakonnych i zapew nienia m u odpowiedniego p e r­

sonelu nauczającego; m am y szereg wiadom ości o w zm ocnieniu, ta k ­ że m aterialnym , studiów w głów nych klasztorach, zwłaszcza od la t osiem dziesiątych XVI w. w stary m studium dom inikanów w K rakow ie, czy też o w ysyłaniu szeregu zakonników n a studia zagraniczne zwłaszcza do Włoch, H iszpanii i F r a n c ji 23; z tym w szystkim o tw arty m pozostaje p y tan ie o isto tn y poziom zwłaszcza szerszego ogółu nauczających? Tu m.in. pew ne w ątpliw ości n asu ­ w ać m usi inny przyw ilej, uzyskany przez prow incję polską

w 1615 r., tuż w ięc przed przyjazdem Fonseci. Chodziło o nom i­

nacje lektorów , którzy w każdym klasztorze prow adzili szkołę klasztorną przeznaczoną dla ogółu zakonników . W ak tach kap itu ły g eneralnej czytam y, że w prow incji polskiej lektorzy są specjalnie obciążeni obowiązkam i kaznodziejskim i, w zw iązku z czym kapi-

tem ere iratus Cosacchus: et ego praecludam tibi reditum in Hispaniam ...”

Rzeczywiście po kilku dniach złapano pod Częstochową paru „ex ijs Cosacchis, qui ex Hungaria reversi fuerant”, którzy na torturach zezna­

li, że chcieli zabić dom inikańskiego komisarza „quia ipse habitu ordinis expoliaverat iuvenem quendam Cosacchum...” (Itinerarium, s. 240v, 241).

Por. niżej, s. X X , przypis 133.

22 M.O.F.P.H.,X, s.338 „... possint m itti ad praedicandum illi, qui per annum solum s. theologiam audierint, dummodo religiosorum sint rao- rum, et sufficientes in litteris de patrum consilio censeantur”.

25 We wrześniu 1583 r. sandom ierska kapituła prowincjonalna ogłasza­

ła: „Denunciamus etiam studium generale in conventu nostro Cracovien- si iam diu institutum esse, modo vero restitutum unde non parvum pro- fectum fratrum nostraeque provinciae accedere speramus”. N a kapitule generalnej 1592 r. jest m owa w prow incji polskiej o studium general­

nym w K rakowie, a nadto o erekcji studiów w e L w ow ie, Poznaniu i W ilnie (M.O.F.P.H.,X, s. 332). Listę dom inikanów studiujących za gra­

nicą zestaw ił ostatnio Robert Ś w i ę t o c h o w s k i O.P., Polonia D om i- nicana apud extraneos 1520—1800. w druku w w ydaw . Studia nad histo­

rią Zakonu Kaznodziejskiego w Polsce.

(8)

tu ła zezwala prow incji na odstępow anie od ścisłego przestrzegania ogólnozakonnych zasad stosow anych przy nom inacjach lektorów teologii — stric ta ra tio non h abeatur! — i bran ie pod uw agę przy prom ocjach obok w ystarczającego w ykształcenia w zakresie teolo­

gii m oralnej i scholastycznej także działalności kaznodziejskiej.

K ap itu ła zaleca tylko, by liczyć do prom ocji przede w szystkim najw ażniejsze am bony prow incji w ym ieniając w śród nich K raków , Lublin, Poznań, Wilno, Gdańsk, P rzem yśl, W rocław, T oruń i Piotrków , ten ostatni zwłaszcza w okresie sesji try b u n ału 24. Raz jeszcze znajdujem y więc ślad takiego zaakcentow ania funkcji kaznodziejskiej B raci Kaznodziejów w Polsce, że zdaje się ona nie­

jako przesłaniać inne. Także w drukow anej twórczości tam tego pokolenia dom inikanów kazania różnego rodzaju zdają się zdecy­

dow anie w ysuw ać na czoło.

Dla kluczow ych spraw form acyjnych, ja k także ogólnej atm o­

sfery codziennego życia w klasztorach zasadnicze znaczenie m iały też napięcia i w alki, wolno powiedzieć, w ew nątrzzakonne. Obok, choć w bliskim jak w szystko w skazuje zw iązku, w alki z prow incją ruską w y ra sta w obrębie sam ej prow incji polskiej w początkach XVII w. nowy, głęboki konflikt konw entu krakow skiego z pozo­

stałym i klasztoram i prow incji. T en w łaśnie konflikt spraw i Fonsece najw ięcej trudności w czasie całego, trzyletniego pobytu w Polsce, a sk u tk i jego odbiją się na długim szeregu spraw o pod­

staw ow ym znaczeniu dla życia ogółu zakonników . Dla zrozum ienia ch a rak teru tego zatarg u w ejść m usim y bliżej w stosunki w ew nętrzne prow incji i m echanizm spraw ow ania w niej władzy.

W drugim dziesiątku XVII w. liczyła prow incja czterdzieści kilka klasztorów m ęskich. D okładniej biorąc, w początkach 1611 r. w y ­ kaz opłat specjalnych, ta k zw anych kontrybucji, płaconych przez klasztory na rzecz prow incji objął ich łącznie 41, w latach n astęp ­ nych podjęto jed n ak organizację k ilku następnych 23. K lasztory te, zgodnie z ustaloną od daw na trad y c ją, dzieliły się na siedem okręgów zw anych w naszej prow incji kontratam i. Na czele każdej k o n traty stał w ikariusz, spraw ujący nad nią w ładzę z ram ienia prow incjała. J a k się zdaje, wobec dużego obszaru prow incji stan o ­ wisko tych w ikariuszy, będących zarazem przeoram i najw iększych w danej kontracie klasztorów , było bodajże w ażniejsze niż w w ieiu innych krajach. Różnice m iędzy k o n trata m i były jed n ak bardzo poważne.

24 M .O .F.P.H .,X I, s. 261.

25 W 1613 r. k a p itu ła p otw ierd za k o n w en t w K lim o n to w ie, w 1616 r. — w stę p n ie p otw ierd zon o k o n w en t w G idlach, w 1618 r. — w O strow cu, D ereczyn ie i W ysokim D w orze.

K ontraty w prowincji polskiej dom inikanów w początkach 1611 r . 28

N azw a k on traty

L iczba k la szto ró w L iczba za k o n ­ n ik ó w ok.

1605

O płata łą czn a k o n try b u ­ cji klaszt.

w zł m ęsk ich żeńskich razem

M ałopolska 11 1 12 362 115

P ru sk a 4 4 60 18

W ielk op olsk a 5 1 6 122 47

M azow ieck a 6 6 126 47

R uska 7 7 128 88

L itew sk a 3 3 90 42

Śląsk a 5 5 50 14

R azem 7 41 2 43 938 371

U w .: n ie w y m ien io n o w z e sta w ie n iu istn ieją ceg o , choć p o w a żn ie zn iszczonego i n ie p łacącego k on tryb u cji k lasztoru sióstr w e W rocław iu.

W iększe klasztory p ro w in cji p o lsk iej w 1605/6 r.

N a zw a k laszt.

L iczba zak on n i­

k ów

K on - tryb.

w zł

N azw a klaszt.

L iczba za k o n n i­

k ów

K on - tryb.

w zł

P iotrk ów 24 12

K raków 102 30 Ł ow icz 24 5

Pozn ań 60 15 B rześć 20 10

L ublin 60 20 Sam bor 20 6

W ilno 60 15 Toruń 20 5

Sandom ierz 40 5 S ejn y 20? 25

P łock 38 10 G dańsk? 20? 10

W arszaw a 36 1 W arka 16 10

P rzem y śl 30 15 K ościan 16 5

Jan ów 30 10 Bochnia 16 5

Sieradz 30 10 B ełz 16 25

Łuck 30 20 S och aczew 16 10

20 W ykaz k la szto ró w k on tratam i i k on tryb u cji w ak tach kon gregacji lu b elsk iej z p oczątk ów 1611 r., p odczas gd y in n y w y k a z z p od an iem ilo ­ ści zak on n ik ów zaw iera A. B z o w s k i ,P r o p a g o D. H y a c i n th i , V en etiis 1606, s. 102. W ykaz B zo w sk ieg o m o żem y o d n ieść n a jp óźn iej g d zieś do

(9)

P odkreślm y cd razu widoczną na pierw szy rz u t oka, zdecydow a­

n ą przew agę liczebną najliczniejszej i płacącej w sum ie najw ięcej na rzecz prow incji k o n traty m ałopolskiej z klasztorem krakow skim n a czele, obejm ującej trzecią część ogółu zakonników , ponad czw artą część ogółu klasztorów i dającej p raw ie trzecią część ogól­

nego dochodu. Na liście 5 najw iększych klasztorów m am y aż 3 n a­

leżące do Małopolski, w śród 10 zaś pierw szych — 5. T radycyjnie należały do tej k o n traty klasztory górnośląskie, choć w w ykazie z 1611 r. Cieszyn i Opole znalazły się w o k ręgu śląskim . W sam ej Małopolsce do najw ażniejszych, poza oczywiście K rakow em , n a le ­ żały w tej kontracie klasztory w Sandom ierzu i zwłaszcza rozw ija­

ją c y się bardzo dynam icznie dom w L ublinie. Szczególnie znam ien­

ną jest jed n ak przynależność do tej w łaśnie k o n traty trzech dom ów poza-m ałopolskich: starego klasztoru w P iotrkow ie i dw óch now ych fun d acji z początków XVII w., Janow a na P odlasiu i W arszawy.

D om inikanie krakow scy już w k ilk a lat po przeniesieniu stałej r e ­ zydencji królew skiej z K rakow a do W arszaw y podjęli i energicz­

nie przeprow adzili inicjatyw ę założenia dużego kom pleksu kościel- no-klasztornego pod w ezw aniem świeżo kanonizow anego św. Jacka n a Nowym Mieście w arszaw skim . Choć zaś klasztor ten leżał p ra ­ w ie że w śro d k u stare j k o n traty m azow ieckiej, utrzym ano go przy kontracie m ałopolskiej pod zw ierzchnią w ładzą krakow skiego przeora. K onw ent stołeczny aw ansow ał szybko do jednego z w aż­

niejszych w prow incji, podobnie zresztą ja k i Janów ; oba domy praw ie że n aty ch m iast po pow staniu znalazły się w pierw szej dziesiątce dom ów z p u n k tu w idzenia liczby zak o n n ik ó w 27. Znacze­

n ie m iały tak że klasztory w L ublinie i P iotrkow ie z racji stałych zjazdów szlacheckich p rz y okazji sesji trybunalskich. Także za- przełomu 1605 i 1606 r. Spośród klasztorów w ystępujących w w ykazie z 1611 r. brak u Bzow skiego danych dla liczby zakonników w kilku domach. Uzupełniam ten brak drogą szacunku, przyjm ując dla G dań­

ska i Sejn po 20 zakonników, dla pięciu zaś domów śląskich — Wro­

cław ia, Św idnicy, Głogowa, Opola i Cieszyna — łącznie 50. W w y k a ­ zie w iększych klasztorów prowincji podano łączną liczbę zakonników w Sandomierzu dla konw entu św. Jakuba (36 ludzi) i św. Marii M ag­

daleny, w Płocku dla św. D om inika (36) i Sw. Trójcy (2) i w Krakowie dla św. Trójcy (100) i św. Idziego, gdyż i tak te m ałe placów ki podpo­

rządkowane b yły m niej czy bardziej form alnie w iększym . Bzow ski po­

daje również liczbę lektorów w klasztorach: 5 w Krakowie, 3 w P ozna­

niu, po 2 w Lublinie, W ilnie i Płocku, po 1 — w 16 domach; tych 30 lektorów nie w łączam jednak do liczb zakonników w domach (po w łą ­ czeniu ogólna ich liczba podniosłaby się do 978). W ydaje się bowiem , że liczby Bzowskiego są w pew nym przynajmniej stopniu zaokrąglone.

27 K onw enty w W arszawie, Janow ie i Sejnach zatwierdzone zostały jako pełnopraw ne przeoraty przez kapitułę generalną w 1605 r. (M.O.F.

P.H., XI, s. 70). Kapituła prowincji w 1609 r. przypisuje zasługę fun da­

cji w arszaw skiej prowincjałowi A lbertow i Sękowskiem u, zmarłemu 28 IV 1609 r. i pochowanem u w klasztorze w arszaw skim jako jego „pri- m us fundator et rector”. Zob. o nim niżej, s. X X .

konnicy — dom inikanie z różnych klasztorów przybyw ali często dla załatw iania spraw bieżących do W arszawy, L ublina i P iotrkow a, m. in. w zw iązku z rosnącym i od drugiej połow y XVI w. dobram i stałym i klasztorów i n ieuniknienie tow arzyszącym i im procesam i.

T rzeba też było specjalnych postanow ień kapituł prow incjonalnych regulujących te pobyty i próbujących je ograniczyć 28. W arto pod­

kreślić, że silny konw ent w Janow ie przesunął w cale daleko na północo-wschód obszar k o n traty podkreślając jeszcze silniej jej ce n traln e w stosunku do innych położenie.

Pozostałe kontraty, o w iele od krakow sko-m ałopolskiej m niejsze otaczały ją z trzech stron. Pozornie najw iększa ruska z Przem yślem n a czele stanow iła już tylko część daw nej, w ielkiej k o n traty ruskiej, z której w yodrębniła się w łaśnie — ostatecznie w 1612 r. — p row incja ruska. P odtrzym yw anie tej k o n traty i jej nazw y dla obszarów najbardziej spornych m iędzy obu prow incjam i w zm ac­

niało oczywiście stan zagrożenia n a pograniczu poprzez podk reśla­

nie tendencji rew indykacyjnych bądź tylko postaw y niechęci pol­

skiej prow incji do nowej sytuacji. K lasztory k o n tra ty nie były najw iększe, ale trzy spośród nich, Bełz, Łuck i Przem yśl, zaliczały się do najbogatszych w prow incji: razem dały w 1611 r. 60 zł kon­

try b u cji, a w ięc p ra w ie szóstą część całości. Rola gospodarcza klasz­

torów wschodnich, z których niektóre były znacznie lepiej od in ­ n ych wyposażone w stały m ajątek, w ystąpiła silnie od czasów re- form acyjnych trudności p row incji polskiej. M om ent ten g ra ł też bardzo istotną rolę w p odtrzym yw aniu opozycji prow incji wobec separatystycznych zam iarów konw entów ruskich. Ja k ruska, tak i m ała k o n tra ta litew ska, obejm ująca W ilno i dw a świeżo utw orzo­

ne klasztory w S ejnach i M ereczu zaznacza się na naszym w ykazie w ysokością k ontrybucji: W ilno i szczególnie bogato uposażone S ej­

n y płacą 40 zł. N iew iele więcej dają na rzecz prow incji dw ie stare jej k ontraty, m azow iecka i w ielkopolska. W m azowieckiej funkcje w ikariusza pełni przeor płocki. Spośród jej k ilku nie najw iększych klasztorów nieco większe znaczenie w skali prow incji zdaje się posiadać łow icki ze w zględu na rezydencję arcybiskupa gnieźnień­

skiego, często tu przebyw ającego. W kontracie w ielkopolskiej głową jest, jak zawsze, przeor konw entu poznańskiego; po Poznaniu n a ­ stęp u je tu w hierarch ii klasztor sieradzki. Dwie pozostałe, słabe liczebnie i ekonom icznie k ontraty, śląska z W rocław iem i pru sk a z G dańskiem na czele, egzystują w bardzo trudnych, zwłaszcza na Śląsku, w arunkach; przed staw iają one słabe resztki jak że k w itn ą­

cych rejonów dom inikańskiej prow incji polskiej okresu przed refo r- macyjnego.

P rzew aga klasztoru krakow skiego, najw iększego i najstarszego

28 Tak np. kapituła piotrkow ska 1618 r., na której przewodniczył

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :